Reklama

Oswajanie wiary

Szansa na relację z Bogiem

2017-11-22 12:43

Z ks. Michałem Olszewskim SCJ rozmawia Beata Włoga
Niedziela Ogólnopolska 48/2017, str. 50-51

Archiwum ks. Michała Olszewskiego SCJ
Nasze bycie w Kościele jest relacją z żywym Bogiem – mówi ks. M ichał Olszewski SCJ

Z ks. Michałem Olszewskim SCJ – rzecznikiem prasowym IV Ogólnopolskiego Kongresu Nowej Ewangelizacji, a także dyrektorem Grupy Medialnej Profeto, rekolekcjonistą i ewangelizatorem – rozmawia Beata Włoga

BEATA WŁOGA: – Trwa IV Ogólnopolski Kongres Nowej Ewangelizacji na Jasnej Górze. Jakie są Księdza oczekiwania związane z tym wydarzeniem?

KS. MICHAŁ OLSZEWSKI SCJ: – Z wydarzeniem tym wiążę ogromne nadzieje. Gdy we wrześniu br. abp Grzegorz Ryś zadzwonił i powiedział, że chce mnie włączyć do projektu oraz do Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Nowej Ewangelizacji i powierzyć mi funkcję rzecznika prasowego, pozwoliło mi to na bezpośrednie zaangażowanie w ten projekt na tzw. ostatniej prostej przed kongresem. Jestem więc przekonany, że jest to nie tylko pogadanka, odfajkowanie wydarzenia, wysłuchanie prelekcji.
Jak mówi abp Ryś, nie chcemy wyważać otwartych drzwi, dlatego są tu księża, katecheci, rodzice, odpowiedzialni za wspólnoty. Biorą udział w warsztatach i wyjadą z nowymi pomysłami, niekoniecznie z tym, co jest im tu proponowane, ale jeśli w tym uczestniczą, skonfrontują to z sytuacją w swoich parafiach, możliwościami i znajdą sposoby, by kandydaci do bierzmowania mogli się spotkać z żywym Bogiem. Dopiero potem będzie można ich katechizować. Wierzę, że to będzie tak działać, wierzę też, że owocami tego kongresu Pan Bóg nas jeszcze mocno zaskoczy.

– Rozumiem, że to przygotowanie ma przebiegać kilkutorowo – do tej pory za przygotowanie do bierzmowania odpowiedzialni byli tylko księża w parafiach.

– Chcemy doprowadzić do tego, żeby w przygotowanie kandydatów do bierzmowania zaangażować różne grupy w parafiach. Tak funkcjonuje to już np. w Kościele polonijnym. Widziałem, jak to działa w Norwegii. Tam księża z tej racji, że mają pod opieką kilka kościołów, powierzają kandydatów do bierzmowania (którzy bywają w różnym wieku) rodzinom. Kandydat razem z daną rodziną uczestniczy w Eucharystii, w nabożeństwach w ciągu roku, spożywa z nią chociażby niedzielny obiad, przed którym razem się modlą, rozmawiają o Panu Bogu. Jednocześnie odbywają się cykliczne spotkania w kościołach z księżmi. Przynosi to fenomenalne efekty, często te osoby nie miały wcześniej żadnego doświadczenia wspólnej modlitwy, doświadczenia Boga, a tu je nabywają. Przede wszystkim działa tu świadectwo. Dlatego chcemy kandydatom najpierw głosić kerygmat, Dobrą Nowinę, a dopiero później wszystko to, co jest związane z katechizacją, wymaganiami moralnymi. Trudno bez doświadczenia żywego Boga zarazić Ewangelią.
Inny sposób – to małe grupy w parafiach, które angażują się w proces przygotowania, oraz wiele innych, które prezentujemy podczas warsztatów. To wszystko stanowi ogromną szansę, by – jak często powtarza abp Ryś – samo bierzmowanie stało się dla człowieka inicjacją chrześcijańską, a nie maturą, która jest zakończeniem pewnego etapu, stąd też taki prowokacyjny tytuł kongresu: „Bierzmowanie – matura czy inicjacja chrześcijańska?”.

– Rozumiem, że chodzi o to, by pokazać młodym ludziom, iż wiara to budowanie relacji z Bogiem.

– Dokładnie, myślę, że relacja to słowo klucz. Trzeba pokazać młodym ludziom, że chrześcijaństwo, katolicyzm, bycie we wspólnocie to nie egzystencja w jakiejś instytucji, wypełnianie obowiązków, które ktoś nam narzuca. Nasze bycie w Kościele jest relacją z żywym Bogiem. Zauważamy, że we wcześniejszych latach zabrakło podprowadzenia kandydatów do spotkania z Bogiem, skupiono się tylko na zdobywaniu przez nich wiedzy.

– Czy praca duszpasterska z młodzieżą jest trudniejsza od pracy z osobami z innych grup wiekowych?

– Pracuje się inaczej z tego powodu, że każda grupa wymaga innego podejścia. Trzeba chociażby dostosować język, którym się komunikujemy. Na rekolekcjach dobieram język i metody do grupy; tu zasada jest podobna, koniecznie trzeba dobrać metody, środki i słowa, natomiast Ewangelia zawsze jest ta sama. W przekazie podstawowym, kerygmatycznym, że Bóg żyje, jest, kocha nas ponad wszystko, nic się nie zmienia. Dziś często młodzi tego nie słyszą, nie doświadczają tego w domach. Jeszcze niedawno to rodzina była środowiskiem, w którym głoszono kerygmat, opowiadano o Bogu, mówiono: Bóg cię kocha, uczono znaku krzyża, modlitwy. Dziś młodym ludziom tego brakuje, oni tego nie znają. W szkole uczęszczają na religię, gdzie są katechizowani, zdobywają wiedzę religijną, ale nie są ewangelizowani, bo podstawa programowa na to nie pozwala. Do kościoła często nie chodzą, więc siłą rzeczy też tego nie słyszą, dlatego tak wielką szansą jest przygotowanie do bierzmowania. Jeśli doświadczą autentycznego przekazu, pójdą jak w dym w zaufaniu, bo tacy są młodzi ludzie. Nie można powiedzieć, że pracuje się z nimi trudniej, tylko inaczej. Za słowem musi iść świadectwo życia.

– Ważne są zatem metody i narzędzia pracy?

– Tak, a dobór metod będzie zależał od warunków, od środowiska – np. inaczej może się to odbywać w środowisku miejskim, inaczej w wiejskim, wiele zależy od tego, czy ksiądz jest sam na parafii, czy jest ich kilku. Trzeba sensownie dobrać metody pracy do tego, czym dysponuje parafia, dany Kościół lokalny.

– Rozmawiamy o istocie relacji w życiu duchowym. Czy mógłby Ksiądz opowiedzieć czytelnikom, jak sam buduje relację z Panem Bogiem?

– Myślę, że podobnie jak inni ludzie. Życie składa się z różnych etapów. Nasza wrażliwość duchowa zmienia się wraz z doświadczeniem wiary, w moim przypadku choćby z latami kapłaństwa i życia zakonnego. Mnie osobiście Pan Bóg bardzo mocno prowadzi przez Słowo. Od momentu nowicjatu przez ostatnie 15 lat na każdym etapie mojego życia Słowo odgrywa ważną rolę, przez nie Bóg pokazuje mi, dokąd iść, dźwiga z upadków, z grzechów. Słowo Boże mnie wychowuje, pomaga mi być dobrym człowiekiem, pokazuje, kiedy ranię innych ludzi, kiedy mam się zmieniać. Tak się składa, że przez rekolekcje bardzo dużo głoszę słowa Bożego, ale zawsze najpierw kieruję je do siebie. W sytuacjach trudnych daje mi jasność. Dlatego uważam, że najmocniej w tej dynamicznej rzeczywistości, jaką jest relacja, działa Słowo, ono najbardziej mnie prowadzi. Jeśli zdarzy się, że przestaję się modlić słowem Bożym, wszystko jałowieje. Bardzo ważna jest też dla mnie relacja z Matką Bożą. Kiedyś w wyjątkowych okolicznościach, podczas egzorcyzmu – posługiwałem jako egzorcysta w diecezji kieleckiej – usłyszałem od złego ducha: „Dawno bym cię zabił, gdyby Ona nie trzymała cię za rękę”. Poczułem ciepło w prawej ręce. Oczywiście chodziło o Matkę Bożą. Maryja zawsze była dla mnie ważna, ale od tamtego momentu jestem jeszcze mocniej przekonany o Jej opiece. Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort w „Traktacie o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” pisze, że prorocy ostatnich czasów niczego nie będą się bali. Będą trzymać w jednym ręku miecz Słowa, a w drugim jako tarczę – nabożeństwo do Matki Bożej. Kiedy patrzy się na pontyfikaty Jana Pawła II czy Benedykta XVI, zresztą identyczną drogą idzie mój ukochany papież Franciszek, te słowa św. Ludwika się urzeczywistniają.

– No właśnie. Kongres odbywa się na Jasnej Górze, u stóp Matki Bożej. Czy ma to dla Was, organizatorów, szczególne znaczenie?

– Jesteśmy przekonani, że to ogromne wyróżnienie, to miejsce jest niesamowite pod względem duchowym, ważne dla wszystkich Polaków. Maryja jest Tą, która niesie Ducha Świętego. Jeśli mamy mówić o bierzmowaniu, o wylaniu Ducha Świętego, to jest to najlepsze miejsce.
Będzie to wieczernik, będziemy oczekiwać zesłania Ducha Świętego i owoców tego kongresu.

Tagi:
Niedziela Młodych

Reklama

Opole uwielbia

2019-08-21 11:24

Beata Włoga
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 40-41

Na początku była myśl, dlaczego by nie zorganizować koncertu uwielbienia będącego uwieńczeniem uroczystości Bożego Ciała, podobnie jak robi to Rzeszów. Było też pragnienie serca, by modlić się za ludzi młodych...

Michał Banaś
Od 10 lat śpiewają na chwałę Pana

Ksiądz Eugeniusz Ploch, wówczas ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Opolu, pragnienie i pytania przekuł w działanie. I tak po raz pierwszy w diecezji opolskiej w 2010 r. z jego inicjatywy i z pomocą raciborskiego zespołu Przecinek odbył się I Koncert Uwielbienia. Była to też doskonała okazja, by oficjalnie rozpocząć w diecezji zorganizowaną modlitwę za młode pokolenie.

Z błogosławieństwem pasterza

Biskupowi opolskiemu Andrzejowi Czai zależało, by parafie stały się Ogniskami Modlitwy za Młode Pokolenie. – W naszej diecezji w wielu parafiach przed codzienną Mszą św. jest odmawiany Różaniec – tłumaczy ks. Marcin Cytrycki, który dołączył do organizatorów koncertów rok później. – W jeden wyznaczony przez proboszcza dzień parafianie modlą się w intencji młodych ludzi. Ta modlitwa w wielu parafiach trwa do dziś – zapewnia ks. Marcin. Podobnie jest z modlitwą uwielbienia. Owocem opolskiego koncertu są m.in. wieczory uwielbienia, które odbywają się regularnie w kilkunastu parafiach diecezji opolskiej. Ci sami ludzie, którzy w wieczór uroczystości Bożego Ciała gromadzą się w Opolu, wracają do swoich domów i chcą dalej modlić się śpiewami uwielbienia.

Z pasją i miłością

Od początku organizatorom zależało, aby zespołowi towarzyszył chór. Przez pierwsze trzy lata zespół wspierały chóry młodzieżowe: Capricolium z Głuchołaz i Silesia Cantat z Głubczyc. – Później pojawiła się idea, aby więcej osób włączyło się w śpiew, dlatego zaprosiliśmy wolontariuszy. To było dobre posunięcie, dziś spora część chóru, ok. 40 osób, to stały skład, na nich zawsze można liczyć. Ci, którzy chcą z nami śpiewać, mogą zgłaszać się przez stronę: koncertuwielbienia.pl – wyjaśnia ks. Cytrycki. Wszyscy, którzy choć raz byli na koncercie uwielbienia, wiedzą, że to nie jest zwykłe śpiewanie. Tu ważny jest Ten, o którym się śpiewa i dla którego się śpiewa. – W naszych działaniach chcemy, by Pan Jezus był na pierwszym miejscu. Zawsze podkreślamy i pamiętamy, że to śpiew dla Niego, stąd #OpoleUwielbia, a słowo „koncert” bardzo świadomie od tego roku pojawia się dopiero w podtytule – tłumaczy ks. Marcin.

Wraz z nową grupą chórzystów wolontariuszy zrodził się pomysł warsztatów uwielbienia. To dwa (początkowo trzy) weekendy, kiedy śpiewający spotykają się i spędzają wspólnie czas nie tylko na nauce emisji głosu, artykulacji, próbach. To w pewnym sensie także duchowa formacja z modlitwą, konferencjami i Eucharystią, z uczeniem się, czym jest uwielbienie.

Za warsztatami i całym muzycznym przedsięwzięciem stoją profesjonaliści. Tak się złożyło, że za przygotowanie chóru przez lata odpowiedzialni byli absolwenci Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Dziś chór prowadzi i przygotowuje Anna Sikora, doskonała dyrygentka młodego pokolenia, na co dzień współpracująca z Diecezjalnym Instytutem Muzyki Kościelnej w Opolu. W tym trudnym zadaniu pomaga jej Krzysztof Pytko, od lat zaangażowany muzycznie w wielu miejscach diecezji. Zespół muzyczny to grupa muzyków Opolskich Wieczorów Uwielbienia wspierana przez grupę filharmoników opolskich. Na co dzień profesjonalni muzycy współtworzący różne muzyczne projekty. Udowadniają, że katolicy mogą robić dobrą muzykę, ładnie zaaranżowaną, zagraną i zaśpiewaną. Oczywiście, zespół nie składa się z samych profesjonalistów, ale i z wolontariuszy śpiewających w chórze, którzy wkładają mnóstwo pracy, prywatnego czasu i serca, by robić to dobrze. Mało tego, zaproszeni do tworzenia koncertu są wszyscy przez wspólne uwielbianie Pana Jezusa, w czym pomaga tekst pieśni wyświetlany na telebimie. – Jedynym na widowni jest Pan Jezus! On jest tym, dla którego jest cały ten koncert. To właśnie dla Niego kilkumiesięczne przygotowania, dla Niego cały wysiłek tylu młodych ludzi, dla Niego tak wielkie przedsięwzięcie – mówią inicjatorzy wydarzenia.

Ludzie i idea

Za każdą ideą stoją konkretni ludzie. Opole Uwielbia to przede wszystkim jego pomysłodawca i organizator – ks. Eugeniusz Ploch, obecnie proboszcz parafii Ducha Świętego w Winowie i członek Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy KEP; to również ks. Marcin Cytrycki, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gosławicach, były duszpasterz akademicki w DA Resurrexit. W tym roku do zespołu dołączył obecny duszpasterz akademicki ks. Łukasz Knosala. Ważna postać w ekipie to Piotr Kotas, kompozytor i aranżer, pieśni znane i śpiewane od wieków w jego aranżacjach są w nowy sposób odczytywane i odbierane.

Wielu, którzy tworzą Chór Corpus Christi i zaczynali jako młodzi ludzie, dziś dalej przyjeżdża i śpiewa dla Boga, choć ich życie prywatne mocno się zmieniło od pierwszego koncertu zagranego w parku AK w Opolu 10 lat temu. Często mają mężów, żony, dzieci – i w Boże Ciało przyjeżdżają do Opola, by wielbić Boga.

Owoce

Sara Nestorowicz, która przez wiele lat dyrygowała chórem, od trzech lat współtworzy koncert uwielbieniowy we Wrocławiu – wNieboGłosy. Swojego męża Michała poznała właśnie podczas warsztatów w Opolu. Arkadiusz Wiertelak też zaczynał w Opolu, dziś jest kierownikiem artystycznym, aranżerem i głównym organizatorem Zielonogórskiego Koncertu Uwielbienia. Marek Kudra, który pomagał przy kilku edycjach opolskiego koncertu, dziś jest prężnie działającym dyrygentem muzyki klasycznej.

– Opolskie doświadczenie przenoszone jest na dalszy grunt. To bardzo cieszy – przyznają zgodnie księża Marcin i Eugeniusz. W Polsce coraz więcej miast organizuje koncert na kształt Jednego Serca Jednego Ducha z Rzeszowa. Zwłaszcza młodzi ludzie chcą manifestować swoją wiarę w Żywego Boga przez udział w wieczornych koncertach uwielbienia. Są one niczym zwieńczenie uroczystej procesji ulicami miast i wsi, gdzie publicznie wyznaje się wiarę w Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chodząca boso św Jadwiga Śląska

2019-10-16 14:14

wikipedia.org

Święta Jadwiga Śląska to święta Kościoła katolickiego, żona Henryka I Brodatego, księcia wrocławskiego, matka Henryka II Pobożnego, córka hrabiego Bertolda VI von Andechs, księcia Meranii, fundatorka kościołów i klasztorów.

Jędrzej Rams

Według podań Jadwiga była osobą posiadającą cechę wielkiej skromności, a jednocześnie bardzo zaangażowaną w swoje działanie. Cechy te ilustruje legenda, według której Jadwiga, aby nie odróżniać się od reszty swego ludu oraz w imię pokory i skromności, chodziła boso. Irytowało to bardzo jej męża, wymógł więc na spowiedniku, aby ten nakazał jej noszenie butów. Duchowny podarował swej penitentce parę butów i poprosił, aby zawsze je nosiła. Księżna, będąc posłuszną swojemu spowiednikowi, podarowane buty nosiła ze sobą, ale przywieszone na sznurku.

Urodziła się i wychowała w zamku Andechs w Bawarii, jako córka Bertolda VI von Andechs i Agnieszki von Rochlitz z rodu Wettynów. Miała czterech braci, w tym Eckberta, biskupa Bambergu[5] oraz trzy siostry, w tym Agnieszkę (żonę Filipa II Augusta) i Gertrudę (żonę króla węgierskiego Andrzeja II i matkę św. Elżbiety Węgierskiej)[6]. Trzecia z jej sióstr była przełożoną klasztoru benedyktynek w Kitzingen koło Würzburga, dokąd Jadwiga została wysłana w młodym wieku, gdzie zdobyła wykształcenie[7][8].

W wieku 12 lat została wydana za mąż za śląskiego księcia Henryka I Brodatego. Uroczystość ślubna odbyła się najprawdopodobniej w rodzinnym zamku Andechs[d][3]. W 1202 roku Henryk został księciem całego Śląska, a w 1233 został księciem Wielkopolski. W 1229 roku Henryk w wyniku wojny z Mazowszem o ziemię krakowską dostał się do niewoli. Z pomocą przybyła mu Jadwiga. W wyniku rozmów z Konradem Mazowieckim Henrykowi zwrócono wolność w zamian za zrzeczenie się roszczeń do Małopolski[2]. Jadwiga urodziła siedmioro dzieci: Bolesława, Konrada, Henryka, Agnieszkę, Zofię, Gertrudę i Władysława.

Oboje z Henrykiem I byli ludźmi bardzo religijnymi, w 1209 roku złożyli śluby czystości, dbali o rozwój Kościoła i byli fundatorami wielu kościołów, w tym klasztoru sióstr cysterek w Trzebnicy. Prowadziła też działalność dobroczynną, starała się o pomoc chorym i ubogim – zorganizowała działalność wędrownego szpitala dla ubogich, otworzyła szpital dla trędowatych w Środzie Śląskiej, kolejną placówkę leczniczą założyła w Trzebnicy.

Po śmierci męża w 1238 zamieszkała w trzebnickim klasztorze, prowadzonym przez jej córkę Gertrudę. Wkrótce zaangażowała się w ożywienie życia religijnego Śląska, sprowadzając do tamtejszych kościołów duchownych z Niemiec. Wspierała też sprowadzanie niemieckich osadników na słabo zaludnione rejony wówczas zachodniej części Śląska, wspierając tym samym rozwój rolnictwa.

W czasie najazdu tatarskiego w 1241, Jadwiga Śląska schroniła się na zamku w Krośnie Odrzańskim. Od wielu lat w tym właśnie mieście w województwie lubuskim, organizowany jest turniej rycerski „O Pierścień Księżnej Jadwigi” (zwykle we wrześniu), a także wydarzenie muzyczne pod nazwą Festiwal Jadwigensis (zwykle w październiku). Organizatorem obydwu jest Centrum Artystyczno-Kulturalne „Zamek” w Krośnie Odrzańskim.

Jadwiga zmarła 14 lub 15 października 1243 roku w Trzebnicy w opinii świętości i została pochowana w kościele w Trzebnicy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Kiciński: Św. Jadwiga postępowała jak Maryja

2019-10-17 00:12

Agata Pieszko

Kościół 16 października wspomina św. Jadwigę, patronkę Polski, Śląska i archidiecezji wrocławskiej. Wspomina także dobrą żonę, kochającą matkę i mądrą władczynię, która pojawiła się we Wrocławiu w 1190 r.

Agnieszka Bugała
Zdjęcie wizerunku św. Jadwigi z Bazyliki pw. Św. Jadwigi w Trzebnicy

Uszanowała polskość

Gdy Jadwiga trafiła na dwór księcia Bolesława Wysokiego, ojca jej przyszłego męża, Henryka I Brodatego, zaraz nauczyła się języka polskiego i biegle się nim posługiwała. To bardzo cenne, że dziewczyna urodzona w Andechs w Niemczech przyjęła nasze zwyczaje oraz język!

Dobra żona i kochająca matka

Jadwiga i Henryk byli przeciwieństwem małżeństwa zawartego z rozsądku, czy dla skrzyżowania się wielkich rodów królewskich. Naprawdę się kochali, a owocem ich miłości było siedmioro dzieci. Niestety jednak czworo z nich zmarło. Mimo ogromnej miłości, małżonkowie byli związani ślubem czystości zawartym w 1209 r. roku przed biskupem wrocławskim Wawrzyńcem (źródła historyczne podają, że księżna mogła mieć wtedy około 33 lat, a Henryk Brodaty około 43 lat).

Uczy, jak znosić krzyż

Jadwiga doświadczyła w swoim życiu wiele cierpienia – utrata dzieci, śmierć męża, śmierć siostry Gertrudy za sprawą morderstwa, czy hańba ściągnięta na rodzinę przez siostrę Agnieszkę, która była matką dzieci z nieprawego łoża. Mimo tych dopustów Bożych, Jadwiga nadal z pokorą modliła się i czyniła dobro.

Mądra władczyni

Trzeba nam pamiętać, że na dworze świętej nie brakło ciepła oraz dobrych zwyczajów. Księżna dbała o służbę i czuwała nad tym, by chronić uciśnionych oraz najuboższych. Budowała szpitale, domy opieki, kościoły, klasztory, miejsca, w których ludzie jednali się ze sobą. Popierała szkołę katedralną we Wrocławiu, słała więźniom żywność i ubrania. Mówi się także o tym, jakoby zamieniała więźniom karę śmierci czy długich lat więzienia na prace przy budowie kościołów lub klasztorów. Sama Jadwiga wraz ze swoim mężem ufundowała klasztor cysterski. Bazylikę św. Jadwigi w Trzebnicy możemy odwiedzać do dzisiaj, szczególnie w trakcie sierpniowej i październikowej pielgrzymki.

Jak Maryja

– Św. Jadwiga straciła wszystko. Została z niczym. Umierała w wielkim opuszczeniu, ale tak naprawdę umierała z Jezusem i z Maryją w ręku, której tak bardzo się trzymała. Zobaczcie, że Jadwiga na każdym etapie swojego życia postępowała tak, jak Maryja. Kiedy miała rodzinę, kochała męża i swoje dzieci, kiedy straciła dzieci, stała się matką dla wszystkich ludzi. Była najszczęśliwsza na świecie, dając siebie innym – mówił we wspomnienie św. Jadwigi o. bp Jacek Kiciński na mszy wspólnotowej młodych małżeństw. Jadwiga była tak posłuszna mężowi, że mimo swoich racji, zawsze pozostawiała mu ostatnie zdanie. Henryk Brodaty chętnie przystawał jednak na jej mądre, sprawiedliwe i dobre decyzje. Czy to nie przypomina relacji Jezusa z Maryją?

Biskup Jacek poskreślał także, że szczęśliwa kobieta to taka, która pokocha samą siebie tak, jak kocha innych. Św. Jadwiga była tym bardziej szczęśliwa, im bardziej cierpiała.

– To była chodząca dobroć, ona zapominała o sobie. Skąd czerpała siły? Odpowiedź jest prosta: Jadwiga czerpała swoje siły z modlitwy. Sam się zastanawiam, co robię, gdy nie mam sił? Co wy robicie, kiedy nie macie już siły – pytał o. Jacek.

Jadwiga u swojego kresu zamieszkała w klasztorze cysterek w Trzebnicy, gdzie prowadziła bardzo ascetyczne życie, pełne pokuty, postu i wyrzeczeń. Dobrze jest uciekać się do niej w trudnych sprawach, szczególnie prosząc o łaskę pokoju i pojednania. Polecajmy jej Wrocław, który także powinien cechować się właściwymi obyczajami i walką o sprawiedliwość oraz dobro, ponieważ taki był dwór św. Jadwigi Śląskiej, mądrej patronki naszej archidiecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem