Reklama

W centrum wielkiej gry

2017-12-13 11:06

Z Camille Eidem rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 51/2017, str. 12-13

Archiwum Camille Eida
Camill Eid

4 listopada br. premier Libanu – sunnita Saad Hariri w stolicy Arabii Saudyjskiej – Rijadzie ogłosił swoją dymisję z pełnionej funkcji. Mówiono o Haririm „przetrzymywanym” przez Saudyjczyków, gdy dwa tygodnie później niespodziewanie wylądował on w Paryżu, gdzie dziękował prezydentowi Emmanuelowi Macronowi za jego wsparcie i mediację. 22 listopada Hariri wrócił do Bejrutu i uczestniczył w paradzie wojskowej z okazji 74. rocznicy niepodległości Libanu. W Bejrucie, po spotkaniu z prezydentem Michelem Aounem (chrześcijaninem) i przewodniczącym parlamentu Nabihem Berrim (szyitą), Hariri powiedział, że jest gotów „zawiesić” rezygnację. Ta niesamowita historia ukazuje, jak bardzo skomplikowana jest dziś sytuacja na Bliskim Wschodzie, również w Libanie
Aby wyjaśnić to, co się zdarzyło w kraju cedrów, przeprowadziłem rozmowę z Camille Eidem – mieszkającym we Włoszech libańskim dziennikarzem i pisarzem, specjalistą od świata arabskiego

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Co się dzieje w Libanie?

CAMILLE EID: – Libanowi groził nowy konflikt zbrojny, i to bynajmniej nie z jego powodu, a za przyczyną Arabii Saudyjskiej i jej sojuszników w Zatoce Perskiej, którzy chcieli uczynić z mojego kraju arenę konfrontacji z Iranem. Arabia Saudyjska, zmuszając premiera Haririego do rezygnacji, myślała, że w ten sposób postawi libańskich sunnitów, a także sunnickich uchodźców z Syrii w pozycji przeciwko powiązanej z Iranem społeczności szyickiej i Hezbollahowi (libańska partia polityczna szyitów, która dysponuje również własnymi oddziałami zbrojnymi; przez niektóre państwa uznawana jest za organizację terrorystyczną – przyp. W. R.).

– Jednym słowem – chcieli wywołać następną wojnę domową w Waszym kraju. Jak Libanowi udało się uniknąć tego strasznego scenariusza?

– Dzięki mądrości naszych polityków, przede wszystkim prezydenta Aouna, który zrobił wszystko, co możliwe, aby uspokoić obywateli, ale także przewodniczącego parlamentu Berriego i samego premiera Haririego. Libańscy sunnici zdali sobie sprawę, że coś jest nie w porządku, że premier został zmuszony do rezygnacji przez Saudyjczyków, którzy go szantażowali (rodzina Hariri ma silne związki finansowe z Arabią Saudyjską). W tej sytuacji również libański przywódca Hezbollahu Hassan Nasrallah starał się nie zabierać głosu.
Konfliktu uniknięto także dzięki „ochronie” państw europejskich, przede wszystkim Francji i, w mniejszym stopniu, Niemiec, które wywierały presję na Arabię Saudyjską. Nigdy jeszcze się nie zdarzyło, aby premier jakiegoś państwa zrezygnował z urzędu podczas pobytu w stolicy innego. Nie wiem, jakie naciski zostały poczynione, ale faktem jest, że Macron odbył niespodziewaną podróż do Rijadu, a później wysłał tam także swojego ministra spraw zagranicznych.

– Gdy Hariri wrócił do Libanu (wracał przez Paryż), zmienił zdanie i wycofał swoją rezygnację, wymuszoną na nim przez Saudyjczyków...

– To prawda. Po powrocie w przemówieniu do swoich zwolenników czynił aluzje do braku wolności słowa i działania, czego doświadczył podczas pobytu w Arabii Saudyjskiej, i podkreślił, że „liczy się przede wszystkim Liban”. Tak jakby chciał wyrazić życznie, by uwolnić kraj od „protekcji” Saudyjczyków.

– Ale czy w ten sposób uda się ochronić Liban od konfliktu, na którym zależy Waszym sąsiadom?

– Na razie tak, ale nie uniknęliśmy niebezpieczeństwa całkowicie, ponieważ młody następca tronu Arabii Saudyjskiej cały czas mówi o Iranie, Hezbollahu i Alim Chameneim, najwyższym przywódcy religijnym Iranu, którego nazywa nowym Hitlerem, tak jakby dążył do konfliktu. W tej sytuacji Liban może jednak liczyć na pomoc ze strony Europy, ponieważ w naszym kraju przebywa 1,5 mln syryjskich uchodźców, którzy w przypadku wojny chcieliby uciec w większości do Europy. Nowy konflikt na pewno wiązałby się z masowym exodusem ludności.
Hariri powiedział niedawno, że Liban powinien pozostać neutralny i że wszystkie siły w kraju powinny się dostosować do tej linii. Była to „prośba” skierowana do Hezbollahu, aby nie wysyłał bojowników do Syrii i Iraku i nie mieszał się w sprawy zagraniczne. Mamy nadzieję, że premier przekona wszystkie siły polityczne, by dla dobra Libanu podążały tą linią neutralności.

– Większość konfliktów i wojen na Bliskim Wschodzie to skutek konfrontacji świata sunnickiego z Arabią Saudyjską na czele z szyickim Iranem i jego sojusznikami w różnych krajach regionu. Czy teraz, kiedy wydaje się, że wojna w Syrii dobiega końca, nie ma ryzyka jakiegoś nowego konfliktu między sunnitami a szyitami?

– To jest nasza obawa. Wraz z klęską militarną ISIS w Syrii i Iraku i po spotkaniu w Soczi między Rosją, Turcją i Iranem, na którym decydowano o losach regionu, wydaje się, że wszystko wskazuje na to, iż jesteśmy blisko zakończenia wojny i rozpoczęcia fazy przejściowej.

– Dlaczego więc w takim momencie Arabia Saudyjska dopuściła się prowokacji z „dymisją” premiera Haririego?

– Saudyjczycy uważają, że sytuacja zmienia się na ich niekorzyść, ponieważ wygrała oś: Syria – Iran – Rosja. Wiedzą, że stracili wpływy w Iraku i Syrii, a więc pozostał im Liban, by zamanifestować tutaj swoje wpływy. Ale prowokacja z Haririm była bardzo złym posunięciem – w ten sposób uderzyli w swoich sunnickich sprzymierzeńców w Libanie, którzy już im nie ufają.
Nie chcielibyśmy być pod wpływami ani Iranu, ani Arabii Saudyjskiej, chociaż nie jest to łatwe. Ale nie chcemy popełniać błędów z przeszłości – wspomnienia tragicznych wojen domowych są wciąż żywe. Na wojnie wszyscy byśmy stracili. Liban jest krajem kompromisów, w którym nikt nie może „narzucić się” innym siłą.

– Ostatnio minister spraw zagranicznych Izraela Awigdor Lieberman powiedział otwarcie, że obecność irańskich bojowników i armii Hezbollahu w Syrii jest równoznaczna z wypowiedzeniem wojny Izraelowi. Ale Hezbollah jest również w Libanie. Czy może to być przyczyną nowego konfliktu Izraela i krajów sunnickich z Syrią, jak również z Libanem?

– Na Bliskim Wschodzie zawiązał się nowy sojusz między Arabią Saudyjską i Izraelem – ich wspólnym wrogiem jest Iran. Ale ta polityka mogłaby doprowadzić do „wybuchu” całego regionu.

– A jak reagują na to Stany Zjednoczone?

– Wydaje się, że administracja Donalda Trumpa dała wolną rękę młodemu następcy saudyjskiego tronu, a jednocześnie pcha Izrael przeciwko Hezbollahowi w Syrii i prawdopodobnie także w Libanie. Ale w ten sposób rozpętałoby się tutaj piekło.

– Ostatnio przebywał w Rijadzie maronicki patriarcha Antiochii, kard. Béchara Boutros Rai. Było to wydarzenie do tej pory nie do pomyślenia, dlatego wszyscy mówią o „historycznej wizycie”. Co libański patriarcha robił w Arabii Saudyjskiej w czasie, gdy przetrzymywany był tam premier Libanu?

– Kard. Rai pojechał tam, ponieważ chce promować bezpośredni dialog z Saudyjczykami. Patriarcha został zaproszony jeszcze przed „aferą” z premierem Haririm, ale po rozmowie z prezydentem Aounem postanowił pojechać mimo wszystko, pod warunkiem, że mógłby się spotkać z Haririm w Rijadzie. Wizyta jest historyczna, ponieważ jest pierwszą oficjalną wizytą chrześcijańskiego hierarchy tej rangi w Arabii Saudyjskiej. Patriarcha wszedł do pałacu królewskiego z krzyżem na piersi bez ukrywania go.

– Wiele się mówi o otwartej postawie księcia Muhammada ibn Salmana...

– Prawdę mówiąc, mam pewne wątpliwości co do rzekomego otwarcia Muhammada ibn Salmana, tego 32-letniego następcy saudyjskiego tronu, ponieważ z jednej strony otwiera się on na kobiety i dialog z innymi religiami (mówi się o remoncie jakiegoś starożytnego kościoła lub otwarciu kościoła w Rijadzie lub Dżuddzie), ale z drugiej – widzimy koncentrację władzy w rękach jednego człowieka, walkę ze „skorumpowanymi”, którzy faktycznie są jego przeciwnikami w walce o władzę (ci sami ludzie rządzili z jego ojcem), i bardzo agresywną politykę zagraniczną. Obawiam się, że to otwarcie się to tylko „makijaż”, aby zadowolić Zachód.

Tagi:
Wschód

Polska pamięta o swoich rodakach na Wschodzie

2018-03-07 07:55

wpolityce.pl

Rok akcji pomocowych dla Polaków na Wschodzie! Prezydent: "To drobne pokazanie, że Polska pamięta o swoich rodakach".

Jakubowski/KPRP
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda z Małżonką Agatą Kornhauser-Dudą wzięli udział w II edycji „Podsumowania Roku Akcji Pomocy Polakom na Wschodzie”

Polska pamięta o swoich rodakach na Wschodzie; wszyscy wyrośliśmy na jednym pniu i to jest wspaniałe i piękne - powiedział prezydent Andrzej Duda podsumowując rok akcji pomocowych dla Polaków na Wschodzie.

Jak zaznaczył prezydent, przedstawiciele Kancelarii Prezydenta odbyli w 2017 r. roku sześć wypraw na Ukrainę, do Mołdawii, do Rumunii i do Kazachstanu.

Dla nas, dla Kancelarii Prezydenta to duża akcja - podkreślił Duda.

Przypomniał, że projekt zainaugurowała grupa Polaków mieszkających w USA, którzy zaczęli pomagać swoim rodakom mieszkającym we Lwowie a następnie wystąpili do Kancelarii Prezydenta o pomoc instytucjonalną.

To jest coś, co ma w sobie taką niezwykłą moc, zwłaszcza w tym roku 100-lecia odzyskania niepodległości, to bardzo mocno chciałbym zaakcentować. (…) My to wyzwanie podjęliśmy, ja jako prezydent poprzez działalność biura ds. kontaktów z Polakami za granicą, poprzez działalność pana ministra Adama Kwiatkowskiego, to dzieło wsparcia realizujemy - zaznaczył prezydent.

Wyjaśnił, że wsparcie materialne, które jest przekazywane w ramach akcji, nie jest najważniejsze.

Dla mnie to jest przede wszystkim wsparcie polegające na tym, że jesteśmy razem. Bo to jest element najistotniejszy. No przecież te drobne prezenty, które są przywożone na te spotkania poza granicami Polski, dzisiaj, gdzie na ojcowiźnie swojej mieszkają Polacy, to nie jest żadna pomoc. To jest drobne pokazanie, że Polska pamięta o swoich rodakach - ocenił Duda.

Jak podkreślił, wszyscy Polacy wyrośli „na jednym pniu” i „to jest wspaniałe i piękne”.

Chciałem wam bardzo serdecznie za to podziękować, podziękować tym pokoleniom, których już nie ma, a przechowały tę polskość, tę tradycję, a przede wszystkim ją przekazały. Że dzieci wychodzą i pięknie mówią po polsku, śpiewają po polsku, tańczą tańce, które są elementem naszej wielkiej tradycji. To jest coś, co z punktu widzenia państwa polskiego i nas, jako polskiego społeczeństwa, polskiego narodu, jest elementem nieocenionym

- zaznaczył prezydent.

Dodał, że chciałby, by 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości Polacy przeżywali razem na całym świecie.

Dziękujemy wszystkim polskim nauczycielom, wszystkim organizatorom polskiego życia kulturalnego, wszystkim prowadzącym Polskie Domy. Dziękujemy z całego serca polskim księżom pracującym na tych terenach, którzy swoją posługą duszpasterską wzmacniają tego ducha, z jednej strony właśnie wiary, tradycji, polskiej kultury, ale przede wszystkim bardzo często także ducha przetrwania, żeby być, żeby być podtrzymanym na duchu - powiedział.

Prezydent podziękował także partnerom i sponsorom akcji.

Z całego serca zachęcamy do tego, aby dalej brać udział w tej akcji. Prosimy o dalsze wsparcie i dalszą współpracę. Bo nie ma żadnej wątpliwości, że warto. Warto dla Rzeczypospolitej, dla nas wszystkich - zaznaczył Duda.

Warto pomagać proszę państwa - dodała pierwsza dama Agata Kornhauser-Duda, zwracając się do zgromadzonych na uroczystości. Zaznaczyła, że duża część przekazanych przez Kancelarię Prezydenta darów trafiła do szkół.

Jest to wyraz naszej wdzięczności dla wszystkich tych, którzy dbają o rozwój oświaty polskiej mniejszości narodowej za granicą. Wdzięczności również za upowszechnianie języka polskiego, wiedzy o naszym wspólnym dorobku kulturowym, o tradycji i kulturze. Te wszystkie starania są ogromnie ważne, ponieważ to one wzmacniają poczucie polskiej tożsamości narodowej wśród pokoleń, które urodziły się poza Polską - oceniła.

Dodała, że podczas zagranicznych podróży do krajów, w których jest Polonia, widzi „bardzo dobre owoce tych wysiłków, autentyczne przywiązanie młodych ludzi do kraju ich przodków”.

To, że język polski, polska kultura, polska tradycja, są wciąż żywe w państwa krajach, zawdzięczamy przede wszystkim zasłużonym osobom, które otrzymały od nas pomoc. To jest także rezultat wychowawczej pracy w polskich rodzinach, a także nauczania języka polskiego, polskiej historii, polskiej kultury przez nauczycieli i wychowawców. Za to właśnie chciałabym - również jako pedagog - bardzo serdecznie państwu podziękować - powiedziała pierwsza dama.

Uroczystość uświetniły występy artystyczne dzieci i młodzieży z Ukrainy, Rumunii i Kazachstanu.

Jak poinformowali organizatorzy, w 2017 r. KPRP zorganizowała sześć wyjazdów z darami pomocowymi. Dostarczono ponad osiem ton żywności, przekazano sprzęt AGD, laptopy, kołdry, koce, obuwie, gry, kołdry, koce, misie, książki materiały opatrunkowe i chemię gospodarczą. Pracownicy Kancelarii Prezydenta odwiedzili 35 rodzin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Kamiński: Doświadczenie choroby pozwala właściwie ustawić życiowe priorytety

2019-10-18 09:30

mag / Warszawa (KAI)

Doświadczenie choroby i cierpienie uczy człowieka pokory i pozwala właściwie ustawić życiowe priorytety - powiedział Przewodniczący Zespołu KEP ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, bp Romuald Kamiński. W wigilię wspomnienia św. Łukasza, patrona środowiska medycznego w bazylice katedralnej św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika na stołecznej Pradze odbyło się doroczne spotkanie pracowników Służby Zdrowia. Zainaugurowała je uroczysta msza św., której przewodniczył biskup warszawsko-praski. Po liturgii w podziemiach świątyni odbyła się gala wręczenia medali i odznaczeń zasłużonym na polu posługi medycznej.

Artur Stelmasiak
Bp Romuald Kamiński

Chcieliśmy podziękować tym wszystkim, którzy na co dzień z całym oddaniem i zaangażowaniem służą pacjentom zarówno w wymiarze opieki lekarskiej, jak i pielęgniarskiej, czy w końcu jako wolontariusze poprzez swoja obecność, słowo oraz niesienie Najświętszego Sakramentu jak w przypadku nadzwyczajnych szafarzy komunii św. - powiedział Krajowy Duszpasterz Służby Zdrowia, ks. Arkadiusz Zawistowski.

W homilii bp Kamiński zachęcał do spojrzenia na chorobę i cierpienie w świetle wiary. Podkreślił, że zdrowie nie jest w życiu największą wartością, ale relacja z Bogiem i drugim człowiekiem. Przyznał, że trzeba czynić wszystko co jest możliwe by wesprzeć pacjenta, ale nie można nadmiernie obciążać się kiedy brakuje środków, wiedzy, czy postęp nauki okazują się nie wystarczające. - Są wartości wyższe. W tym wyścigu o zdrowie można coś ważnego przeoczyć, coś może nam umknąć i kosztem zdobytego dobrostanu fizycznego na innej płaszczyźnie naszego życia poniesiemy klęskę – ostrzegł duchowny.

Zachęcał, by w sytuacjach trudnych szukać mądrości i pomocy u Boga, który jest jedynym ratunkiem człowieka. - Nie potrzeba wiele trudu. Wystarczy delikatny poryw serca i wołanie do Chrystusa, a On przyjdzie ze swoją mocą i podniesie, umocni, da światło – przekonywał bp Kamiński nawiązując do spotkania Jezusa z uczniami zmierzającymi do Emaus.

Zwrócił uwagę, że niejednokrotnie doświadczenie choroby, które przyciska człowieka do ziemi jest dla niego czasem głębszej refleksji i przewartościowania własnego życia. - Jezus często poprzez trudne sytuacja doprowadza daną osobę do odzyskania wiary, nadając sens jej życiu, bądź pomnaża jej wiarę by wzrastała w świętości – powiedział biskup.

Jako przykład służby pacjentom wskazał postać miłosiernego Samarytanina z Ewangelii, który nie tylko zatrzymał się przy człowieku, ale również podjął konkretny wysiłek by przyjść mu z pomocą. – Trzeba mieć otwarte serce, by dostrzec cierpiącego, który potrzebuje naszej uwagi, towarzyszenia oraz wsparcia, które niekiedy będzie nas kosztowało czas i zaangażowanie – powiedział bp Kamiński.

Po liturgii w podziemiach katedry odbyła się uroczystość wręczenia medali i odznaczeń zasłużonym na polu posługi medycznej. Wśród nich znaleźli się między innymi: dr Hanna Sulikowska, dr Stanisław Nitek, dr Janusza Meder, dyr. Jarosław Chmielewski, Krystyna Starosta, Elżbieta Murawska, Iwona Stanis, Hanna Stanisławska, oraz s. Milena Kamieniecka.

Uroczystości uświetnił koncert muzyczny, który wykonał duet Beata i Jakub Paulscy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Maryja jakiej nie znamy – zaproszenie na warsztaty

2019-10-18 12:46

Jasnogórski Instytut Maryjny

W sobotę 19 października i niedzielę 20 października 2019 r. w Jasnogórskim Instytucie Maryjnym odbędą się warsztaty pt. „Maryja jakiej nie znamy” – będzie to spotkanie Maryją i Jej Ikonami! Przewodnikiem w nauce odczytywania słowa zapisanego w Ikonie będzie o. Roman Łaba, paulin z Kijowa; biblista i krajowy duszpasterz Rodzin przy Konferencji Episkopatu Ukrainy.

Jasnogórski Instytut Maryjny

Organizatorzy mają nadzieję, że spotkanie z żywym SŁOWEM i IKONĄ, pozwoli uczestnikom odnowić swoją relację oraz więź z Maryją. Termin:19 i 20 X 2019, godz. 16.00 -19.00. Wstęp wolny. Warsztaty odbędą się w budynku Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego (dawny Dom Pątnika).

W czasie Katechezy uczestnicy będą mogli dowiedzieć się również kto jest w centrum każdej Ikony, jakich farb używał św. Łukasz, gdzie jest ukryta „siódma stągiew” z Kany Galilejskiej oraz dlaczego św. Józef trochę się bał Maryi?

Sobór Konstantynopolitański IV, zwołany na przełomie 879/880 roku stwierdził w trzecim kanonie: „Święte ikony Pana Naszego Jezusa Chrystusa nakazujemy otaczać równą czcią, jak księgę świętej Ewangelii”. To zestawienie Ikony i Ewangelii, nie jest przypadkowe – ma głębokie uzasadnienie. Pierwszym i najważniejszym jest tajemnica Wcielenia, która jest niejako sercem Pisma Świętego, bo przez nie Bóg w Jezusie Chrystusie uczynił widzialną swoją Miłość. A skoro Bóg wszedł w nasz świat, stając się jednym z nas, to tym samym przyjął uwarunkowania obowiązujące w komunikacji międzyludzkiej, w której wzrok, jak i słuch, pełnią równorzędną rolę. Dzięki słuchowi słyszymy Słowo Ewangelii, a dzięki wzrokowi – Słowo kontemplujemy na świętej Ikonie.

By poprawnie odczytać Słowo Boże zapisane na kartach Pisma Świętego, musimy pilnować reguł, których Matka Kościół wiernie strzeże i przekazuje z pokolenia na pokolenie. Nie można bez wskazówek Kościoła odczytać, interpretować oraz zrozumieć co naprawdę Słowo Boże znaczy…

Tak też jest i z Ikoną. Aby odczytać przesłanie Świętego Obrazu, również musimy zapoznać się z jego mową, z symboliką, a przede wszystkim odczytywać Obraz w duchu, w którym został on napisany – w duchu wiary Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem