Reklama

Mądrość Syracha malowana obrazem

2017-12-13 11:06

Iwona Kosztyła
Edycja rzeszowska 51/2017, str. VI

Archiwum Marii Monikowskiej-Tabisz
„Wąż Starodawny”

„Mądrość Syracha” – to tytuł wystawy i cyklu czternastu prac inspirowanych tzw. księgami mądrościowymi Starego Testamentu, które można było obejrzeć w Galerii Związku Polskich Artystów w Rzeszowie. To kolejna po Księdze Psalmów wizualna interpretacja biblijnych tekstów, stworzona przez Marię Monikowską-Tabisz, artystkę działającą w rzeszowskim środowisku od ponad 25 lat. Wykorzystując technikę grafiki komputerowej, autorka prac porusza tematy od wieków budzące emocje i skłaniające do refleksji, takie jak władza, bogactwo, moralność, sprawiedliwość czy cierpienie. Z artystką rozmawia Iwona Kosztyła

Iwona Kosztyła: – Sięganie po tematykę religijną wynika z mody czy potrzeby serca?

Maria Monikowska-Tabisz: – Nigdy nie tworzyłam pod wpływem mody i tego trzymam się do dziś. To serce dyktuje, co mam przelać na płótno, oczywiście jest to związane z moimi przeżyciami duchowymi... Jestem osobą wierzącą i jest to nieodłączna część życia, dlaczego zatem taka tematyka nie miałaby się pojawić w mojej twórczości? Tematy religijne inspirują mnie w podobnym stopniu jak inne, bo przecież malowałam choćby erotyki, portrety czy pejzaże. Biblii poświęcam zwykle cykle obrazów, maluję je dłużej, co już świadczy o tym, że są mi wyjątkowo bliskie.

– Co wpłynęło na to, że kolejną swoją wystawę poświęciła Pani Księdze Mądrości Syracha?

– Długo o niej myślałam, bo historia sięga początków moich fascynacji Biblią. Przeczytałam Apokalipsę i musiałam ją przelać na płótno, podobnie było z psalmami, którymi też chciałam się podzielić z ludźmi. Bardzo chciałam namalować Księgę Mądrości, jednak pomyślałam, że skoro Księga Syracha powstała jako pierwsza, to ja też właśnie ją namaluję. Od początku byłam nią bardzo zafascynowana, zaczytywałam się, medytowałam, w końcu chciałam się tym podzielić z innymi. Nie było to łatwe zadanie, bo każde zdanie tej księgi jest na wagę złota.

– Co najbardziej zafascynowało Panią w tej mądrościowej księdze?

– Rady. Mądre, ważne, piękne i na każdy temat. Najważniejsze, że teksty sprzed tysięcy lat są aktualne. Biblia, poza jej religijnym wymiarem, to zbiór praktycznych, życiowych wskazówek, które pomagają nam zmagać się z codziennymi wyzwaniami. Starałam się wydobyć przesłania najważniejsze dla współczesnego odbiorcy. Temat władzy, pieniędzy, wychowania dzieci, kobiet – to tylko niektóre z ważnych zagadnień poruszonych w księdze. Gdybyśmy je dziś potrafili i chcieli wcielać w życie, mogłoby się ono stać zdecydowanie łatwiejsze.

– Łatwo było te odkrycia i przemyślenia przelać na płótno?

– Sama zadawałam sobie pytanie, co i jak zrobić, by te ważne zdania pojawiły się na obrazie czy też grafice. Pracowałam nad tym ponad trzy lata, próbując nadać pracom niespotykaną, a zarazem czytelną formę plastyczną. Tak powstało 14 obrazów, z różnobarwnym tłem, zawierające tekst – ważny, mądry i piękny. Tym sposobem każdy, kto wpatruje się w obraz, może wczytać się w Księgę Mądrości Syracha. Być może pozwoliła na to nietypowa komputerowa technika, i choć są to grafiki, niewiele różnią się od obrazu.

– Czy grafiki przemówią? Czy ich przesłanie trafi do tych, którzy je obejrzą?

– Dwa lata temu pokazałam trzy pierwsze prace i osoby, które je obejrzały, były pozytywnie zaskoczone. Chciałabym, tak jak wspominałam, by choć jedno zdanie trafiło do odbiorcy i zachęciło do sięgnięcia po Biblię i Księgę Mądrości Syracha. Wiem, że to możliwe, bo mam takie doświadczenia. Po wystawie obrazów ilustrujących Apokalipsę czy mówiące o Psalmach były osoby, które dzięki obrazom po raz pierwszy w życiu sięgały po Pismo Święte. Tak może być i tym razem. I to byłaby dla mnie największa nagroda.

Tagi:
wywiad

Silni mocą Ducha

2019-04-16 18:56

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 16/2019, str. VI

Tego człowieczeństwa się od nich uczę i myślę, że coraz bardziej go nabieram, dlatego to doświadczenie uważam za bardzo istotne

Archiwum ks. M. Koperskiego
Ks. Marcin Koperski na Pustyni Judzkiej

Ks. Zbigniew Suchy: – Na początek proszę o kilka słów, które przybliżą Księdza postać naszym Czytelnikom.

Ks. Marcin Koperski: – Urodziłem się w 1980 r., w Przemyślu i po skończeniu III Liceum Ogólnokształcącego wstąpiłem do seminarium. Po święceniach kapłańskich i rocznej posłudze w Sanoku zostałem skierowany na studia specjalistyczne do Rzymu, na kierunek literatury starożytnej chrześcijańskiej i klasycznej. Po zakończonych studiach i po rocznym wikariacie w Przeworsku zacząłem pełnić posługę moderatora diecezjalnego Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Przemyskiej. Zarazem mam przyjemność wykładać łacinę w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Ranjith: zamachowcy celowo wybrali Niedzielę Zmartwychwstania

2019-04-22 15:36

vaticannews / Kolombo (KAI)

Dzień zamachów na Sri Lance został doskonale wybrany. Zamachowcy-samobójcy weszli do kościołów w najważniejszym dla chrześcijan dniu, gdy świątynie były wypełnione po brzegi. Tak niedzielne zamachy, w których zginęło co najmniej 290 osób, a 500 zostało rannych komentuje arcybiskup Kolombo. Kard. Malcom Ranjith podkreśla, że w mieście panuje strach. Ludzie nie czują się bezpieczni.

wikipedia.org

Lankijski hierarcha odwiedził stołeczne kościoły, w których dokonano zamachów. Wyznaje, że jest zszokowany tym, co widział. „Ginęły całe rodziny – rodzice razem z małymi dziećmi. Przyszyli przecież wspólnie do kościoła, by świętować Niedzielę Zmartwychwstania i wspólnie się modlić” – podkreśla kard. Ranjith.

"Jesteśmy zaskoczeni zamachami, ponieważ przez ostatnie 10 lat sytuacja w kraju była w miarę spokojna. Zaczęli wracać turyści, ruszyła gospodarka. Były dobre relacje międzyreligijne – mówi Radiu Watykańskiemu kard. Ranjith. – Wśród ludzi, także wśród katolików panuje duży strach. Mówi się o możliwości kolejnych araków. Jako pierwszy odwiedziłem kościół, w którym zamachowiec-samobójca zabił ponad 50 osób. Ludzie mówili mi o smutku i lęku o przyszłość. W atakach zginęły całe rodziny – rodzice razem z dziećmi. To jest przerażające. Kolejny kościół praktycznie przestał istnieć. Zginęło w nim ponad 120 osób, które przyszły na modlitwę. Policja i służby bezpieczeństwa podjęły zdecydowane działania. Miejmy nadzieję, że prawdziwi sprawcy szybko zostaną zidentyfikowani".

Kard. Ranjith odwiedził również szpitale, w których przebywają ofiary. Ustawiają się przed nimi kolejki ludzi chcących oddać krew. Arcybiskup Kolombo wyznaje, że stan wielu ofiar jest ciężki i ostateczny bilans tragedii może jeszcze ulec zmianie. Hierarcha odwołał wszystkie wielkanocne Msze w dystrykcie Kolombo. Władze poinformowały, że w całym kraju do środy pozostaną zamknięte wszystkie szkoły.

W sumie dokonano ośmiu samobójczych ataków na kościoły i hotele. Do pierwszych sześciu eksplozji doszło w niedzielę rano w przeciągu 30 minut w trzech kościołach w Kolombo i dwóch innych miastach - Negombo i Batticaloa oraz w trzech luksusowych hotelach w Kolombo. Siódmy wybuch miał miejsce w niewielkim pensjonacie na przedmieściach Kolombo, a ósmy nastąpił w dzielnicy mieszkalnej Dematagoda, również na obrzeżach tego miasta.

Dziewiąty miał być przeprowadzony na lotnisku, ale się nie powiódł. Policja poinformowała o zatrzymaniu 24 osób w związku z zamachami. Wiadomo, że stoją za nimi islamiści, jednak jak dotychczas żadna organizacja nie przyznała się do ich przeprowadzenia. Według doniesień medialnych 10 dni wcześniej lankijska policja ostrzegana była o możliwości tego typu ataków na kościoły.

Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie przypomina, że od lat Wielkanoc szczególnie naznaczona jest antychrześcijańską przemocą, która przekracza wszelkie granice. W ubiegłym roku doszło do krwawych zamachów w Egipcie, a rok wcześniej w Pakistanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Delegat KEP: szkoła jest dobrem wspólnym całego społeczeństwa

2019-04-24 16:21

rozmawiał Tomasz Królak / Radom (KAI)

Obydwie strony powinny szukać dobra dzieci, dobra szkoły, dobra autorytetów – mówi KAI bp Piotr Turzyński, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa nauczycieli. Podkreśla też, że szkoła jest dobrem wspólnym społeczeństwa i wspólnoty narodowej i nie może być instrumentem w rękach małej grupy. Biskup ocenia, że jednym z najsmutniejszych owoców trwającego strajku jest podział w gronie pedagogicznym.

diecezja.radom.pl
Ks. Piotr Turzyński

Publikujemy treść rozmowy z bp. Piotrem Turzyńskim:

Tomasz Królak (KAI): Jako delegat KEP ds. duszpasterstwa nauczycieli zapewne szczególnie pilnie obserwuje Ksiądz Biskup przedłużający się strajk tego środowiska...

Bp Piotr Turzyński: – Wydaje mi się, że kryzys wybuchł nie tylko z powodów ekonomicznych, choć niektóre środowiska koncentrują się wyłącznie na tym, ale również z powodu nabrzmiałych problemów cywilizacyjnych, np. zauważamy upadek autorytetów, chaos aksjologiczny, nieracjonalne czasem wymagania stawiane młodym w związku z rozwojem cywilizacji. To jest też trochę kryzys szkoły jako instytucji i dlatego wymaga wysiłku i jakiejś ofiary wszystkich stron. A na pewno dobrej woli w spotkaniach i dialogu. Nie ulega wątpliwości, że na tym znalazły również pożywkę motywy polityczne wynikające ze starcia dwóch światów i nie jest to bynajmniej tylko starcie dwóch największych bloków politycznych, ale raczej tego, co tradycyjne, naturalne z tym, co liberalne i stawiające jedynie własne dobro i własną wolność na czele wartości. Kiedy sobie uświadamiany korzenie sporu, możemy się zdystansować trochę do swoich emocji i przekroczyć siebie w imię czegoś większego niż „ja” i „chwila”. Kto rezygnuje z dialogu, obnaża jednak swoją małość.
Nauczyciele powinni czuć się dowartościowani w swojej misji także przez godziwe wynagrodzenia, ale z drugiej strony ta godność nauczycieli powinna ich mobilizować do ciągłego rozwoju i do podejmowania szlachetnego trudu nie tylko dydaktycznego, ale także pedagogicznego. Ten trud pedagogiczny i odpowiedzialność nie są dla wszystkich oczywiste. To jednak jest misja wobec młodych, ale także misja wobec społeczeństwa i wobec przyszłości. Szkoła jest dobrem wspólnym społeczeństwa i wspólnoty narodowej i nie może być instrumentem w rękach małej grupy. Słychać było niestety w tym czasie i takie głosy: skończmy z tą misją zawodu nauczyciela.
Nie jest właściwe wprowadzanie dzieci i młodzieży w konflikty dorosłych. W rodzinie kochający dzieci małżonkowie nie wprowadzają ich w konflikt, który istnieje między dorosłymi. Szkoda, że dzieci i młodzież często w tych dniach wędrujący po galeriach handlowych odmieniają na różne sposoby słowo strajk. To nie jest właściwa inicjacja w społeczne sprawy. I proszę zauważyć, że nie rozważam tu, która strona jest bardziej winni, mówię tylko, że obydwie powinny szukać deeskalacji, dobra dzieci, dobra szkoły, dobra autorytetów, jakimi są zarówno rodzice jak i nauczyciele.
Ogólnopolskie Duszpasterstwo Nauczycieli jest gotowe służyć jako mediator w sporze, jeśli będzie zaakceptowane przez wszystkie strony. Mówił o tej gotowości Kościoła m.in. Prymas Polski.

– Tymczasem w piątek odbędzie się okrągły stół ws. oświaty. O czym powinny pamiętać wszystkie strony – także środowiska, które zapowiedziały, że w spotkaniu nie wezmą udziału – aby to wydarzenie przyniosło dobry skutek?

– „Okrągły stół” jest bardzo cenną inicjatywą i chyba wielu Polaków czeka na zakończenie strajku i konfliktu. Równocześnie jest to okazja do podjęcia poważnej dyskusji na temat dzisiejszej szkoły. Wydaje mi się jednak, że wszystkie strony powinny uzbroić się w cierpliwość i okazać dobrą wolę w szukaniu rozwiązań. Ponieważ konflikt ma podłoże głębokie, to rzeczy nie rozwiążą się za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Warto pamiętać, że szkoła to nie tylko nauczyciele. Szkoła to również dzieci i młodzież, a także rodzice. Ostatecznie to nauczyciele służą młodym, a nie młodzi nauczycielom. Służąc młodym, służą społeczeństwu tzn. jego przyszłości. Znamy słowa Jana Zamoyskiego: „takie będą Rzeczpospolite, jakie jest jej młodzieży chowanie”. Problemem jest nie tylko wynagrodzenie nauczycieli, czy w ogóle niedofinansowanie edukacji, problemem jest dlaczego przeładowane są programy i nie potrafimy zrobić syntezy wiedzy i odróżnić fundamentów od rzeczy dodatkowych. W związku z tym problemem jest powierzchowność i brak pogłębienia, problemem są korepetycje – jeśli muszą na nie chodzić wszyscy, to coś ze szkołą czy systemem szkolnym jest nie tak.
Ale najbardziej podstawowe jest zagadnienie, jakiego człowieka chcemy uformować, wykształcić i wychować. I tu potrzebna szczera merytoryczna dyskusja, otwartość, prawda a nie postprawda oraz odwaga w podejmowaniu wyzwań. To są zadania na lata, ale powtórzę: potrzeba dyskusji, szukania wspólnego dobra następnych pokoleń, potrzeba cierpliwości i odwagi. Warto też pamiętać, że ludzkie rozwiązania ze względu na ograniczoność człowieka nie są idealne i nie są na zawsze.
Mam nadzieję, że do okrągłego stołu edukacyjnego zostały zaproszone także szkoły katolickie, które w Polsce posiadają piękną tradycję i ważne miejsce.

– Strajk na pewno spowodował podziały wśród nauczycieli. Czy nie będzie rzutował na stosunki w pracy po zakończeniu protestu, gdy wszyscy spotkają się w pokoju nauczycielskim? Co robić, by zniwelować te podziały?

– Strajk w środowisku nauczycieli zaowocował negatywnie. Jednym z najsmutniejszych owoców jest sygnalizowany w niektórych szkołach podział w gronie pedagogicznym. Jakkolwiek różnice istnieją zawsze, to jednak w strukturze wychowawczej szkoły jedność pedagogów jest bardzo ważna. To dotyczy także pewnej jedności celów z rodzicami. Jak tu spojrzeć rodzicom w oczy, gdyby, nie daj Boże, doszło do przełożenia np. matury czy jakiegoś egzaminu? Trzeba zrobić wszystko, by do tego nie doszło, aby za „szczęście” jednych nie zapłacili „nieszczęściem” inni. Nie mamy prawa stawiać takich żądań. Nie można żyć tylko tą chwilą, nie myśląc co będzie jutro, czy za miesiąc na następnej wywiadówce.
Co po strajku? Chrześcijaństwo jest bardzo mądre bo mówi nam, że każdy człowiek jest dotknięty grzechem pierworodnym, także księża, czy nauczyciele. Nie istnieje idealna grupa czy stan. Nauczyciele też mają swoje słabości, interesy, przestrzenie ignorancji, egoizmu, nie są ani lepsi ani gorsi od innych. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, dlatego potrzebne jest zrozumienie, przebaczenie, szukanie wyższych celów i wspólnego dobra. Niewłaściwe jest napawanie się czyimiś błędami, czy śmiesznością. Trzeba żyć, najpierw sobie stawiając wymagania i przebaczając innym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem