Reklama

Spowiedź nie może trwać trzy minuty

2017-12-13 11:07

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 51/2017, str. IV

Łukasz Krzysztofka
Nakładem wydawnictwa „Esprit” ukazał się wywiad rzeka z ks. Przemkiem Kaweckim pt. „ # Kawa z Bogiem – czyli jak zrozumieć to, w co wierzę”

Łukasz Krzysztofka: – Proszę Księdza, czy Boga trzeba szukać, czy to raczej Bóg ma szukać człowieka?

Ks. Przemek Kawecki: – Myślę, że to jest trochę z dwóch stron. Bóg co chwilę nam tworzy okazje, żeby Go znaleźć, a z drugiej strony człowiek szuka Boga najczęściej w takich momentach, kiedy mu się sens życia posypie i zaczyna pytać: po co to wszystko? To nie jest tak, że ktoś jest bardzo bogaty, jest milionerem i Bóg mu już nie jest potrzebny do szczęścia. Nieprawda. Spotkałem takich ludzi, którzy mówili: Powiedz młodzieży, że miliony złotych szczęścia nie dają. Można być przykutym do łóżka lub wózka inwalidzkiego, ale jeśli widzi się sens swojego życia, to przekonanie, że moje życie ma jakąś wartość, i że dokądś zmierza sprawia, że człowiek jest bardziej szczęśliwy.

– Wielu ludzi mówi: Bóg tak, Kościół nie. Co Ksiądz na to?

– Trzeba zapytać ludzi, skąd bierze się ta postawa. Obawiam się, że jednak często ludzie całą niechęć do Kościoła biorą z jednostkowych sytuacji, gdzie spotkali się w Kościele po prostu z brakiem empatii, brakiem zrozumienia, albo poszli gdzieś nastawieni negatywnie i taką emocją poczęstowali duszpasterza, takie emocje też w zamian otrzymali. Zauważyłem, że wielu moich znajomych odeszło od Kościoła, bo ksiądz w jakiejś sytuacji źle ich potraktował, nakrzyczał przy spowiedzi. Skoro ludzie mówią: Bóg tak, Kościół nie – to mają głęboką intuicję wiary, czują, iż Pan Bóg jest i że jest potrzebny. Pytanie tylko, jak ich do tego Kościoła wprowadzić, zaprosić, jaką przestrzeń tworzyć, aby mogli powiedzieć: „Bóg tak i znajduję Go w Kościele”.

– Jakie jest rozwiązanie?

– Myślę, że dzisiaj człowiek oczekuje tego, że będzie przez kapłana przyjęty, jak przez ojca i często, kiedy tego nie znajdują, zaczynają usprawiedliwiać wszystkie swoje dylematy. Jeśli kapłan jest pasterzem i lubi swoich parafian, to wtedy łatwiej jest stworzyć taką przestrzeń, gdzie ludzie powiedzą: Bóg jest i jest On w moim Kościele, bo znajduję Go w przykładzie mojego proboszcza.

– Znam młodych ludzi, którzy mówią, że nie mają potrzeby, aby uczęszczać na nabożeństwa, że tego po prostu nie czują. Jak trafić do młodego człowieka, dla którego Msza św. jest przeżytkiem, reliktem minionej epoki?

– To bardzo trudne pytanie. Ja zawsze w takiej sytuacji próbuje tym młodym ludziom pokazać, że nawet jeśli tam, w waszej parafii, jest ksiądz, o którym mówicie, że jest stary, głuchy, to nawet taki ksiądz na każdej Mszy św. podniesie ci Baranka Bożego, poda ci Chrystusa. Aby dojść do tego etapu, że ten stary, głuchy ksiądz nie będzie mi przeszkadzał, potrzeba formacji. Bez niej ciężko w ogóle prowadzić człowieka do Kościoła. Wiadomo, że ciężko jest w parafii co tydzień zrobić show ewangelizacyjne czy światowe dni młodzieży, ale musi być stać nas na to, aby stworzyć młodzieży przestrzeń do dobrego kontaktu z Bogiem. Mówię do księży: Zróbmy młodzieży taką przestrzeń, chociaż raz w miesiącu, aby oni przyszli do kościoła na piękne nabożeństwo, z pięknym śpiewem, niech kościół będzie nastrojowo oświetlony. Może nam się wydawać, że to wszystko jest w wierze niepotrzebne, ale młody człowiek szuka najpierw klimatu, jego wiek to jest wiek emocji, wrażeń, doświadczeń.On na tej „fali” emocji będzie chodził do kościoła, bo będzie miał siłę uczestniczenia nawet w nabożeństwach, które wcześniej uważał za nudne.

– Ważnym elementem formacji młodego człowieka jest sakrament pojednania. Jak powinna wyglądać dobra spowiedź?

– Spowiedź młodego człowieka jest taką uprzywilejowaną rozmową, kiedy może on opowiedzieć o swoich problemach, które często prowadzą do grzechu albo z niego wynikają. Kiedy nastolatek ze skomplikowanym życiem, który może godzinami opowiadać o swoich problemach, załatwia spowiedź w ciągu trzech minut i my, jako księżą, się na to zgadzamy, to moim zdaniem coś nie gra. Najpierw trzeba zacząć od przypomnienia, czym jest sakrament i nauczenia młodego człowieka, że rachunek sumienia to nie jest przykry obowiązek, ale ważny element w pracy nad sobą. Św. Jan Bosko wplótł rachunek sumienia w system wychowawczy, jako element autoformacji. Mówię młodym, aby zapytali się najpierw, dlaczego zdecydowali się w swoim życiu na zło, po to, aby sami siebie zrozumieli. I wtedy ta spowiedź nie może trwać już jedynie trzy minuty, ale do pół godziny, tyle ile mu potrzeba. Nad młodym człowiekiem trzeba się pochylić. Empatia i czas, który możemy ofiarować, są ze strony kapłanów najważniejsze przy spowiadaniu.

– A jaka jest najlepsza droga do świętości?

– Św. Jan Bosko powiedział kiedyś św. Dominikowi Savio: „Dobrze wykonuj swoje obowiązki, bądź zawsze radosny, bo szatan boi się ludzi radosnych, módl się i służ innym, bo każda duchowość prowadzi do służby drugiemu człowiekowi”. Jeśli będę tak żył, to będę dla innych świadectwem i będą się pytać: skąd ty to masz? W dążeniu do świętości nie trzeba szukać wielkich rzeczy.

– Ksiądz skąd bierze energię i zapał do głoszenia Dobrej Nowiny?

– Mam takie przekonanie, że siły i odwagę do tego, aby wychodzić i głosić innym słowo, którego oni szukają, jak życia, czerpię z głębokiego przekonania, że Bóg jest i mi towarzyszy. Niezależnie od tego czy teraz idę po drodze prostej i szerokiej, czy idę poboczem, albo czołgam się w błocie moich grzechów, wiem, że Bóg jest i to mi daje pewność i poczucie tego, że czuwa nade mną Boża Opatrzność. W różnych sytuacjach Bóg „puszcza do mnie oko”, pokazuje mi swoją obecność w konkretnych faktach, robiąc rzeczy przedziwne wokół mnie i sprawiając, że widzę sens.

Tagi:
wywiad

Rusza akcja „Z uśmiechem do szkoły”

2019-08-13 12:56

Romawia Małgorzata Polit
Edycja zielonogórsko-gorzowska 33/2019, str. 6

Ofiarowane dobro zawsze wraca. Zaangażowanie w pomoc tym, którzy najbardziej potrzebują wsparcia, jest pięknym gestem. Szczególnie gdy w grę wchodzi troska o dobro najmłodszych, ich edukację i lepszy start, który będzie rzutował na ich dorosłe życie. Przypominamy, że tak jak od wielu lat, tak i w tym roku Caritas organizuje na terenie całej Polski akcję „Z uśmiechem do szkoły”. Już wkrótce będzie miała ona swoje miejsce również w naszej diecezji. O tym, jakie są główne cele zbiórki, do kogo jest skierowana i w jaki sposób możemy wziąć w niej udział, mówi Dominika Danielak

Archiwum Caritas
Dominika Danielak zachęca do udziału w akcji

MAŁGORZATA POLIT: – Na czym polega akcja „Z uśmiechem do szkoły”?

DOMINIKA DANIELAK: – Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej już po raz kolejny organizuje zbiórkę przyborów szkolnych. Zachęcamy wszystkich diecezjan do pomocy naszym najmłodszym podopiecznym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Hoser: rośnie liczba pielgrzymów w Medziugoriu

2019-08-17 16:52

ts / Medziugorie (KAI)

Do Medziugoria w Bośni i Hercegowinie przybywa coraz więcej pielgrzymów. Rocznie docierają tu nawet trzy miliony pielgrzymów, większość w okresie letnim. Mówi o tym w wywiadzie dla włoskiej agencji SIR abp Henryk Hoser, którego papież Franciszek mianował specjalnym wizytatorem apostolskim parafii w Medziugoriu.

Artur Stelmasiak

Według polskiego arcybiskupa, większość pielgrzymów pochodzi z Włoch i Polski. Licznie nawiedzają to miejsce także mieszkańcy Bośni i Hercegowiny, Chorwacji i innych krajów bałkańskich. Tych wszystkich ludzi trzeba otoczyć opieką, co jest dużym wyzwaniem logistycznym, ale także duchowym. „Mamy do dyspozycji 16 kabin dla tłumaczy podczas nabożeństw i katechez”, poinformował abp Hoser. Jednocześnie zaznaczył, że osobiście jest odpowiedzialny za duszpasterstwo w parafii Medziugorie.

Na początku sierpnia w Medziugoriu odbył się 10. Międzynarodowy Festiwal Młodzieży z udziałem 50 tys. młodych ludzi z różnych krajów. Nowością był fakt, że dzięki zezwoleniu papieża z maja br., była możliwa obecność 14 kardynałów, arcybiskupów i biskupów, w tym kilku z Watykanu. Ośmiodniowe spotkanie rozpoczęła 1 sierpnia Mszą św. pod przewodnictwem wikariusza Ojca Świętego dla Rzymu kard. Angelo De Donatisa, wraz z którym liturgię koncelebrowało 620 arcybiskupów, biskupów i kapłanów. Kard. De Donatis przekazał zebranym pozdrowienia od papieża Franciszka. Jedną z katechez wygłosił przewodniczący Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji abp Rino Fisichella. Kierowana przez niego rada jest odpowiedzialna m.in. za sprawy związane z miejscami pielgrzymkowymi.

W swoim przesłaniu do uczestników spotkania kard. Christoph Schönborn z Wiednia zwrócił uwagę, że papież Franciszek wielokrotnie dawał do zrozumienia, iż „Medziugorie jest miejscem błogosławionym, w którym Matka Boża, Gospa, jest tak blisko ludzi i udziela tak wiele pomocy”.

Medziugorie jest celem licznych pielgrzymek od chwili pierwszych domniemanych objawień Maryjnych w 1981 r. Kard. Schönborn, który odwiedził to miejsce w 2010 r. przy okazji festiwalu młodzieży, w jednej z rozmów wskazał, że Maryja z Medziugoriu od samego początku – a więc na 10 lat przed wybuchem wojny w Jugosławii – czczona była przede wszystkim jako Królowa Pokoju. „W Medziugoriu stało się jasne, że pojednanie z Bogiem jest warunkiem pojednania miedzy ludźmi” - stwierdził arcybiskup Wiednia. Zauważył zarazem, że w orędziach niewiele jest apeli moralnych, a raczej są to apele o nawrócenie serc, gdyż wówczas można wiele spraw uporządkować w oparciu o swój „ład serca”. „Być może powinniśmy w Kościele zainspirować się tą koncepcją Maryjną” - stwierdził kard. Schönborn.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem