Reklama

Kościół

Śląski Katyń

Wojna nie skończyła się dla nich w 1945 r. Walczyli o Polskę. Wolną, niepodległą, wierzącą w Boga i oddaną Maryi. Mieli przeważnie po dwadzieścia parę lat. Zginęli z rąk sowieckich i ubeckich katów. Choć od momentu tej okrutnej zbrodni minęło już ponad 70 lat, nadal nie wiemy, gdzie spoczywają ich szczątki

Niedziela Ogólnopolska 8/2018, str. 42-44

[ TEMATY ]

Katyń

żołnierze wyklęci

zbrodnia katyńska

Łukasz Krzysztofka

Każdego dnia powinniśmy starać się budować taką Polskę, o jakiej marzyli żołnierze antykomunistycznego podziemia: silną, suwerenną, niezależną, dumną

Żołnierze walczący u boku Henryka Flamego ps. Bartek, którym nieobojętny był los niszczonej przez komunizm Polski, stanowili najliczniejszą i najaktywniejszą zbrojną formację antykomunistyczną na Podbeskidziu. 350 ludzi ukrywających się wokół Baraniej Góry stanowiło znaczącą siłę. Nie chcieli się podporządkować Sowietom. Uciekli do lasów, aby walczyć z agenturą UB. Dla komunistów byli praktycznie nieuchwytni.

Uciekł komunistom

Ich dowódca – Henryk Flame, urodzony we Frysztacie na Zaolziu, wychowany w katolickim i patriotycznym duchu, jako 18-latek na ochotnika wstąpił do Wojska Polskiego w Krakowie. Został pilotem. W kampanii wrześniowej bronił nieba nad Warszawą i został zestrzelony. Później zasilił szeregi Armii Krajowej. W 1945 r. wstąpił do Milicji Obywatelskiej w Czechowicach. Dostał broń. Nie przeszedł jednak na stronę komunistów. Uciekł i organizował w okolicznych lasach antykomunistyczną partyzantkę. Nawiązał kontakt z Narodowymi Siłami Zbrojnymi. Najgłośniejszą akcją oddziału „Bartka” było zajęcie 3 maja 1946 r. Wisły i zorganizowanie uroczystej defilady ulicami miasta. Takiego widoku nie mogła znieść władza ludowa.

Nadchodzi „Lawina”

Trzy miesiące później do „Bartka” trafia Henryk Wendrowski ps. Lawina, wysłannik VII Okręgu Narodowych Sił Zbrojnych w Gliwicach. W rzeczywistości był to pracownik UB, były żołnierz AK z Podlasia, który przeszedł na stronę komunistów i „wsławił się” likwidacją agenturalną oddziałów podziemia antykomunistycznego na Lubelszczyźnie. Obiecywał pomoc w przerzucie całego zgrupowania na Zachód, gdzie pod okiem Amerykanów partyzanci mieli przejść odpowiednie szkolenie i wrócić do kraju, aby prowadzić dalszą walkę z komuną. Na początku na jakiś czas mieli się zatrzymać na Ziemiach Odzyskanych. Flame przystał na tę propozycję.

Reklama

Ostatnia droga

Do skutku doszły trzy transporty. Pierwszy ruszył najprawdopodobniej z okolic Szczyrku ok. 6 września, drugi w połowie miesiąca. Miejscem docelowym okazały się okolice Starego Grodkowa na Opolszczyźnie. Tam zamordowano co najmniej kilkudziesięciu żołnierzy z oddziału „Bartka”.

Trzeci transport wyruszył ok. 25 września. Od strony Strzelec Opolskich wjechał do wsi Barut – leżącej dzisiaj na granicy województw opolskiego i śląskiego. Amerykańskie ciężarówki przykryte plandekami przejechały przez wioskę w stronę pobliskiego lasu. Koło miejscowej szkoły silnik jednej zgasł. – Wyszliśmy zobaczyć, co się stało, ale wyskoczyła ochrona z karabinami i nas przegoniła – wspomina Alfred Blimer, który dobrze pamięta tamten dzień. Na kilka sekund wskutek powiewu wiatru plandeka uniosła się w górę. Blimer zobaczył wówczas, że ciężarówka była załadowana ludźmi. Byli nieogoleni, ubrani w angielskie mundury – takie, jakie na Zachodzie nosili żołnierze gen. Andersa, tzw. battle-dress. Na rękach mieli naszywki „Poland”, a na głowach wojskowe czapki. Po chwili ciężarówki ruszyły w stronę polany Hubertus.

Zbrodnia

Następnego dnia rano okolicą wstrząsnął potężny wybuch. – Zaraz po wybuchu w lesie zaczęto strzelać z pepeszek, całymi seriami. Były też pojedyncze strzały – opowiada Alfred Blimer. Strzelali bardzo długo. Nikt z mieszkańców Barutu nie wiedział wtedy, co się stało w lesie. Teren wokoło był ogrodzony drutem kolczastym i pilnowany przez uzbrojonych mężczyzn. Kilkanaście godzin po wybuchu kilku osobom z okolicy udało się znaleźć w zaroślach w pobliżu polany Hubertus, gdzie znajdowała się wysadzona w powietrze stodoła. – Widzieliśmy mężczyzn ubranych w krótkie, brązowe bluzy wojskowe, takie, jakie nosili wówczas funkcjonariusze UB. Wrzucali do ogniska jakieś strzępy odzieży i fragmenty ciał – wspomina Stanisław Fariaszewski. Pamięta, że z ogniska unosił się mdły, charakterystyczny dla palonego ciała zapach.

Reklama

Bali się mówić

Jeszcze kilka miesięcy po wybuchu mieszkańcy Barutu odnajdywali tam kawałki ciał, ludzkie kości, porozrywane ubrania. W latach 60. ubiegłego wieku na polanie Hubertus widywano szczątki butów. Wszystkie te dowody zbrodni zostały jednak skrzętnie pochowane, rozpadły się przez lata albo zaginęły. Kilka dni przed wybuchem do pobliskiego nadleśnictwa zadzwonił wojewoda śląski Aleksander Zawadzki, który nalegał, aby wydać okólnik zakazujący leśnikom wstępu do lasu, pod groźbą zastrzelenia bez ostrzeżeń. Wśród mieszkańców Barutu panowała już wtedy atmosfera strachu. Ludzie bali się mówić o tym, czego byli świadkami. Trwało to przez cały okres PRL i w latach 90. Jeszcze dzisiaj okoliczni mieszkańcy opowiadają o tym bardzo niechętnie.

Zacieranie śladów zbrodni

Co wydarzyło się w ostatnią niedzielę września 1946 r. w lesie w pobliżu Barutu? Zmęczonych podróżą spod Baraniej Góry ok. sześćdziesięciu partyzantów z oddziału „Bartka” zostało na noc w przygotowanej przez „łączników NSZ” kwaterze na polanie Hubertus – była to murowana stodoła. Poczęstowano ich obfitą kolacją, zakrapianą alkoholem wymieszanym ze środkami nasennymi, i rozbrojono. Nad ranem do dobrze zaminowanego pomieszczenia, w którym spali partyzanci, wrzucono wiązki granatów. Nastąpiła potężna eksplozja. Tych, którym udało się przeżyć, wyciągano z ruin i kazano im się rozebrać do naga, po czym prowadzono nad przygotowane doły śmierci. Tam zabijano strzałem w tył głowy. Wszystkie ciała wrzucono do masowej mogiły i spalono wraz ze wszelkimi ich rzeczami w taki sposób, aby po partyzantach nie został żaden ślad. Do dzisiaj – choć minęło już ponad 70 lat – nie udało się znaleźć mogiły zamordowanych w Barucie żołnierzy.

„Bartek”

Henryk Flame miał jechać kolejnym, czwartym transportem. Nie doszło do niego jednak, ponieważ dowódca dowiedział się o tym, co się stało z jego żołnierzami. Po pewnym czasie ujawnił się i wrócił w rodzinne strony. W 1947 r. został zastrzelony w restauracji w Zabrzegu pod Czechowicami przez miejscowego milicjanta Rudolfa Dadaka. Gdy wiadomość o śmierci „Bartka” dotarła do jego matki, powiedziała: „Przeczuwałam, że coś się stanie, bo Heniu zapomniał ryngrafu z Matką Boską, z którym nie rozstawał się przez cały okres walki z komuną”.

A jakie były losy Henryka Wendrowskiego? Po akcji „Lawina” szybko piął się po szczeblach kariery, pełnił wysokie funkcje w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. W 1968 r. przeszedł do dyplomacji. Był ambasadorem PRL w Kopenhadze. Zmarł w 1997 r.

Poszukiwania

– Ci, którzy mordowali, bardzo skutecznie zacierali ślady po tym, co uczynili. Porozrywane szczątki naszych bohaterów zostały z polany Hubertus dokądś zabrane. Po działaniach, które wykonaliśmy na terenie tej polany, jak również w jej pobliżu, gdy przekopaliśmy obszar do głębokości niekiedy dwóch metrów, możemy powiedzieć, że z pewnością nie ma tam tych ludzi – mówi „Niedzieli” prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes IPN, kierujący poszukiwaniami. Oprawcy najprawdopodobniej załadowali te szczątki na samochód i wywieźli gdzieś w okoliczne lasy. Wspomnienia ludzi, którzy pamiętają tamte czasy, ograniczają się do samego wybuchu oraz do tego, że jeszcze długo po nim odnajdywano fragmenty mundurów, ludzkich szczątków, które spoczywały gdzieś na drzewach, niezauważone przez ubeków. Nikt jednak z mieszkańców Barutu nie był świadkiem, w którym miejscu ubecy grzebali ludzkie szczątki.

Zdaniem prof. Szwagrzyka, akcja „Lawina” była inspirowana z Moskwy, ponieważ w realiach 1946 r. ubecy w Polsce byli bez doświadczeń, które pozwalałyby im na przeprowadzenie tak skomplikowanej pod względem logistycznym akcji. – Mogli to zrobić tylko tacy ludzie, którzy doświadczenia w masowych mordach już mieli. Takimi osobami w Polsce byli sowieccy doradcy i inni Sowieci z sowieckich służb specjalnych. Ubecy byli wykonawcami lub wspomagali te działania – zauważa historyk.

Pamięć przetrwała

Mimo atmosfery strachu i gróźb okoliczni mieszkańcy nie zapomnieli przez dziesiątki lat o okrutnej zbrodni dokonanej na baruckiej polanie. W miejscu, gdzie stała stodoła, postawili metalowy krzyż. Przychodzili tam i palili znicze. – W latach 50. i 60. tym, co się wydarzyło w Barucie, zainteresowali się kombatanci, którzy walczyli w czasie II wojny światowej. Zaczęli zbierać materiały na ten temat. Nie bali się – mówi Wojciech Radomski, prezes Stowarzyszenia Pamięci Armii Krajowej. Jednak to dzięki pamięci mieszkańców okolicznych miejscowości wiedza o „śląskim Katyniu”, jak nazwano polanę śmierci, przetrwała i przekazywana była kolejnym pokoleniom. Dzisiaj do tego uświęconego krwią polskich żołnierzy miejsca przybywa coraz więcej osób. 27 września 2016 r. hołd Żołnierzom Niezłomnym z oddziału „Bartka” oddał w Barucie prezydent RP Andrzej Duda. Co roku w ostatnią sobotę września na polanie śmierci odprawiana jest Msza św. w intencji zamordowanych polskich bohaterów.

Potrzebna wskazówka

Czy jednak kiedyś się dowiemy, gdzie spoczywają żołnierze „Bartka” zamordowani w Barucie? – Liczę na to, że stanie się coś, być może przypadkowego, co spowoduje, że będziemy mogli wejść w obszar poszukiwań, chociażby przez wskazanie kierunku. Może będzie to jakaś prosta sytuacja, jakaś wichura, która pociągnie drzewo, a to z korzeniami odkryje nam ludzkie szczątki – mówi prof. Szwagrzyk.

Prace poszukiwawcze zostały wznowione w rejonie Starego Grodkowa. Na terenie dawnego niemieckiego majątku Scharfenberg w gminie Łambinowice odnaleziono ryngraf. To element żołnierskiego munduru ewidentnie wykorzystywany po wojnie przez antykomunistyczne oddziały partyzanckie. W czasie sprawdzania wykrywaczami metalu fundamentów starego dworu poszukiwacze z opolskiego stowarzyszenia Kryptonim T-IV, które pomaga IPN w poszukiwaniach, natknęli się na ludzką czaszkę. Wydobyto ją z zalanego wodą obetonowanego dołu. Czaszka jest uszkodzona w sposób, który wskazuje, że człowiek ten zginął od strzału w kark.

W starej pałacowej studni, która po wojnie została wysadzona w powietrze, a dół zasypany piaskiem, na głębokości ok. 10 m odnaleziono ludzką kość piszczelową. Prawdopodobnie funkcjonariusze UB ukryli ciała zamordowanych, wrzucając je do głębokiej studni, którą potem wysadzili w powietrze. Prace poszukiwawcze trwają.

Identyfikacja

Dzięki zaangażowaniu zespołu naukowców pod przewodnictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka, a także licznych wolontariuszy, tożsamość odzyskało kolejnych 22 polskich bohaterów, wśród których byli zamordowani w Starym Grodkowie żołnierze „Bartka”. 1 lutego br. w Pałacu Prezydenckim wręczono noty identyfikacyjne ich rodzinom. – Jakie mamy wobec nich zobowiązanie? Każdego dnia starać się budować taką Polskę, o jakiej oni marzyli: silną, suwerenną, niezależną, dumną – powiedział w czasie uroczystości prezydent Andrzej Duda. Wśród zidentyfikowanych ofiar zamordowanych w Starym Grodkowie są: Franciszek Konior ps. Rekin, bracia Józef Maślanka ps. Borsuk lub Karol Maślanka ps. Tygrys (na podstawie badań genetycznych nie można określić, do którego z braci Maślanków należą zidentyfikowane szczątki) i Michał Pajestka ps. Leszczyna.

Mimo wielu apeli ze strony IPN, także przez miejscowych księży, o jakąkolwiek informację miejsce masowej mogiły żołnierzy „Bartka” zamordowanych w Barucie pozostaje nieznane. Bez uzyskania pewnej konkretnej wskazówki nie jest możliwa praca na przestrzeni wielu hektarów lasu. Nikt z mieszkańców Barutu do tej pory nie wskazał jednak kierunku, w którym mogłyby być prowadzone poszukiwania.

2018-02-21 10:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

IPN na 80. rocznicę Zbrodni Katyńskiej

2020-04-09 15:42

[ TEMATY ]

zbrodnia katyńska

WIKIPEDIA

Wystawy, wydawnictwa i wykłady online oraz infografiki, czy promocja płyty ​z wykładem prof. S. Swianiewicza „Sprawa Katynia” – te i wiele więcej przedsięwzięć IPN przygotował i opublikuje na swoich stronach internetowych w ramach obchodów 80. rocznicy Zbrodni Katyńskiej dokonanej przez NKWD na zlecenie najwyższych władz ZSRS.

W poniedziałek 13 kwietnia będziemy obchodzić Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Z tej okazji już 10 kwietnia na stronach oraz kanałach mediów społecznościowych IPN odbędzie się promocja płyty (w j. polskim i j. angielskim) „Sprawa Katynia” z wykładem prof. Stanisława Swianiewicza, wybitnego sowietologa i świadka sowieckiej zbrodni z kwietnia 1940 r.

Od 17 kwietnia w sieci Empik oraz w placówkach Poczty Polskiej do sprzedaży trafi najnowszy numer Biuletynu IPN, który poświęcony będzie 80. rocznicy Zbrodni Katyńskiej. W numerze została dołączona broszura pt. „Katyń”, w której znaleźć można wiele pytań i odpowiedzi dotyczących Zbrodni katyńskiej.

Dla uczniów, nauczycieli, ale także innych pasjonatów historii Polski IPN przygotował wirtualną paczkę historyczną dotyczącą Zbrodni Katyńskiej przydatną szczególnie teraz, podczas pracy i nauki zdalnej. Znaleźć w niej można warsztaty, teki edukacyjne, publikacje, artykuły, wystawy, materiały filmowe oraz portale IPN zawierające m.in. listę osób zamordowanych w Charkowie, Katyniu i Twerze. Dodatkowym uzupełnieniem lekcji online na ten temat może być wystawa elementarna IPN „Zbrodnia Katyńska 1940. Zagłada polskich elit”, która również jest do pobrania w formie pdf. Wszystkie te informacje dostępne są na portalu edukacja.ipn.gov.pl

Poza tym na stronie internetowej IPN zamieszczone są także wszystkie inne plany Instytutu związane z obchodami 80. rocznicy Zbrodni Katyńskiej w Warszawie oraz pozostałych regionach Polski. Wśród nich m.in. filmy, prelekcje i dyskusje online z udziałem specjalistów IPN, które publikowane będą na kanale IPNtv.

W wyniku Zbrodni Katyńskiej, do której doszło wiosną 1940 r., zamordowano ok. 22 tys. polskich obywateli, w tym oficerów Wojska Polskiego, policjantów i osób cywilnych należących do elit II Rzeczypospolitej Polskiej. Decyzja o wymordowaniu Polaków zapadła na szczycie władz Związku Sowieckiego, z Józefem Stalinem na czele. Masowych mordów NKWD dokonywało m.in. w Lesie Katyńskim, który stał się symbolem zbrodni. Przez wiele lat władze sowieckiej Rosji wypierały się odpowiedzialności za to ludobójstwo, przerzucając winę za jego dokonanie na III Rzeszę Niemiecką.​

CZYTAJ DALEJ

Transmisja Mszy św. z Jasnej Góry

2020-03-23 13:11

[ TEMATY ]

Msza św.

Aby umożliwić osobom pozostającym w domu duchową łączność ze wspólnotą Kościoła, Tygodnik Katolicki "Niedziela" na swoim portalu niedziela.pl uruchamia transmisje Mszy św. z kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze.

SZCZEGÓŁY TRANSMISJI
Wielki Czwartek transmisja 13:00 – 19:00
13:00 – emisja planszy kamery na obraz (bez dźwięku)


15:00 – Różaniec
18:00 – 19:00 Msza wieczerzy Pańskiej – o Generał Arnold Chrapkowski

Wielki Piątek transmisja 7:00 – 6:00 (sobota)

7:00 – emisja planszy kamery na obraz (bez dźwięku)
14:00 – Droga Krzyżowa
17:00 – Gorzkie Żale
18:00 – Liturgia Męki Pańskiej ks. Biskup Wacław Depo
21.oo-22.3o Nabożeństwo siedmiu boleści MB - s. Nazaretanki
22.3o-24.oo Droga Krzyżowa – o. Marcin Ciechanowski
24.oo-01.oo Medytacja Słowa – o. Tomasz Chmielewski
01.oo-02.oo Urszulanki szare
02.oo-03.oo Hale - o. Wojciech Dec
03.oo-04.oo Neokatechumenat Częstochowa
04.oo-05.oo o. Jakub Szymczycha
05.oo-06.oo Sodalicja Maryjna – o. Marcin Minczyński

Wielka Sobota transmisja 7:00 – 19:00

7:00 – emisja planszy kamery na obraz (bez dźwięku)
16:00 – Różaniec
17:00 - Wieczysta Nowenna do Matki Bożej Jasnogórskiej
18:00 – Wigilia Paschalna – ks. Biskup Andrzej Przybylski

PROGRAM DNIA. Kaplica Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Msze św. w dni powszednie: 6:00, 7:00, 7:30, 8:00 (j. łaciński), 9:30, 11:00, 15:30, 18:30;

Msze św. w soboty, niedziele i uroczystości: 6:00, 7:00, 8:00 (j. łaciński), 9:30, 11:00, 12:30, 14:00, 15:30, 17:00, 18:30, 20:00;

Zasłonięcie Cudownego Obrazu: 12:00 w dni powszednie, 13:30 w soboty, niedziele i uroczystości;

Odsłonięcie Cudownego Obrazu: 6:00 codziennie, 13:30 w dni powszednie, 14:00 w soboty, niedziele i uroczystości;

Godzinki ku czci Niepokalanego Poczęcia NMP: 5:30 codziennie; Różaniec: 16:00 w dni powszednie, 16:15 w niedziele i uroczystości;

Droga Krzyżowa: 16:45 w Wielkim Poście;

Apel Jasnogórski: 21:00 codziennie;

Nowenna do Matki Bożej Jasnogórskiej: 18:00 w każdą sobotę;

Akatyst z modlitwą o pokój dla świata: 20:00 w każdą sobotę;



CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: Kaplica św. Piusa X - w niej największe w Polsce tabernakulum

2020-04-09 16:28

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Pius X

tabernakulum

Niedziela TV

Jedyne takie tabernakulum, bo mieszczące aż ponad 200 puszek z Komunią Świętą, znajduje się na Jasnej Górze. To kaplica św. Piusa X służąca na co dzień do przechowywania Najświętszego Sakramentu. Tabernakulum ma formę nawiązującą do jasnogórskich krużganków.

Kaplica św. Piusa X znajdująca się w jasnogórskim Wieczerniku i nosi imię tego papieża, ponieważ to Pius X w 1904 r. ustanowił święto Matki Boskiej Częstochowskiej. Gdy w 1909 r skradziono korony z częstochowskiego obrazu, papież ofiarował diademy dla wizerunku Jasnogórskiej Królowej Polski, które wykonał watykański złotnik.

Św. Pius X nazywany jest też papieżem Eucharystii. Jasna Góra z kolei uznawana jest za Wieczernik Narodu. Te słowa św. Jana Pawła II wciąż wyznaczają misję sanktuarium i posługujących w nim kapłanów. Stosując się do wszelkich zasad bezpieczeństwa w okresie pandemii, paulini wciąż sprawują sakramenty pokuty i pojednania i Eucharystii.

Wieczernik, i znajdująca się w jego centralnym miejscu mała Kaplica Najświętszego Sakramentu, powstały na Jasnej Górze w latach 1921-1927r. W 1919 r. Jasna Góra zaangażowała jako stałego architekta prof. Adolfa Szyszko-Bohusza z Krakowa. 15 czerwca 1920 r. architekt ten przedstawił projekt krużganków - Wieczernika - i przylegającej do nich spowiednicy. Prace rozpoczęto wiosną 1921 r., trwały do 1926. W zamierzeniu Wieczernik miał być miejscem, gdzie udzielana jest Komunia św. i odbywa się spowiedź św., szczególnie w czasie znacznego napływu pielgrzymów w okresie letnim.

Dziełami prof. Bohusza są m.in. także: Szczyt, przebudowa wejścia do Skarbca, projekt szaf i gablot do Skarbca oraz półek w nowej bibliotece. On także zaprojektował Salę Maryjną, która po gruntownej renowacji i adaptacji została oddana w 2007 r. jako tzw. Nowa spowiednica, czyli Kaplica Sakramentu Pokuty, usytuowana tuż przy bramie wejściowej na Jasną Górę i na wprost wejścia do bazyliki.

W 2017r. kaplica została ponownie oddana do użytku po rocznych gruntownych pracach renowacyjnych, które nadzorował architekt współpracujący z Jasną Górą Jerzy Maciejowski. Zastosowano najnowsze technologie – okratowane drzwi z szybą zespoloną, wentylację, ogrzewanie podłogowe - tak, żeby warunki do przechowywania Najświętszego Sakramentu były jak najlepsze przez cały rok, także jesienią i zimą, kiedy w tym miejscu jest sporo wilgoci. Odnowiony został także portal.

Jerzy Maciejowski zaprojektował na nowo przestrzeń kaplicy tak, aby nowe tabernakula, czyli szafy na Komunię św., zostały umieszczone w ścianach, „żeby wkuć się w ścianę, uwolnić przestrzeń, a jednocześnie zmieścić taką ilość puszek w sposób, który sprawia, że Chrystus jest tutaj uczczony godnie” – wyjaśnił projektant. W tej chwili tabernakula w Kaplicy mogą pomieścić ponad 200 puszek z Komunią św. Tabernakulum ma formę nawiązującą do krużganków jasnogórskich. Odrestaurowano także stare polichromie na sklepieniu, które do tej pory były niewidoczne.

Na Jasnej Górze prawie bezustannie sprawowana jest Przenajświętsza Ofiara i bardzo licznie rozdzielana jest Komunia Św. Tylko w ubiegłym roku Mszę Św. odprawiono prawie 51 tys. razy i udzielono prawie 2 mln Komunii św.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję