Reklama

Nie tylko sztuka pisania, malowania

2018-03-28 10:57

Maria Fortuna-Sudor
Edycja małopolska 13/2018, str. VI

Maria Fortuna-Sudor
Przedstawiciele Grupy Lumen w swej pracowni z opiekunem, o. Zygfrydem Kotem (pierwszy mężczyzna z prawej)

W piątek 6 kwietnia w Centrum Jana Pawła II «Nie lękajcie się” na Białych Morzach w Krakowie zostanie otwarta wystawa ikon „Mater Ecclesiae” Grupy Lumen, która zaprezentuje kopie wizerunków Madonn koronowanych przez św. Jana Pawła II oraz inne, czczone w naszej ojczyźnie i koronowane na prawie papieskim, wyobrażenia Maryi. Wystawa potrwa do 29 kwietnia. Ekspozycja wpisuje się w obchody 40. rocznicy wyboru św. Jana Pawła II na papieża. Reprezentują różne zawody, różne miasta i miejscowości. Łączy ich miłość do ikon. Grupa Lumen, która funkcjonuje w ramach Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Twórców Sztuki Sakralnej „Ecclesia” w Krakowie, obecnie liczy ponad 40 członków

Część z nich miałam okazję poznać. I szybko przekonałam się, że to pasjonaci, dla których ikony nie mają tajemnic. Siedzimy w przytulnej pracowni (w budynkach ojców jezuitów przy ul. Kopernika 26), gdzie jest miejsce i na spotkanie przy stole, i na pracę przy sztalugach. Pijemy herbatę i rozmawiamy o ikonach. O swoich pasjach opowiedzieli: Agata Białas, Barbara Grabowska, Ewa Kolarz, Bogusław Kwiecień, Maria Pilch, Krzysztof Pado, Dorota Potycz-Piasecka i Barbara Woźniczko. Rozmowie towarzyszy o. Zygfryd Kot SI, pod którego kierunkiem grupa działa.

Epizod

– Grupa Lumen powstała w 2010 r. – mówi o. Zygfryd, ale zaznacza, że początków trzeba szukać w latach 90. XX wieku. Wyznaje: – Właściwie nigdy nie chciałem się tym zajmować (uśmiech). To, co się wydarzyło, jest potwierdzeniem przysłowia, że „Człowiek myśli, a Pan Bóg kreśli”. Opowiada, jak przyszła do niego grupa studentów z ASP i poprosiła, aby ich nauczył malować ikony. Wspomina:

– Zaczęliśmy wspólnie spędzać czas z pędzlem i z jakąś deską, a właściwie z pilśnią lub sklejką, bo wtedy o deskę było trudno. Myślałem, że to w mym życiu epizod, że oni namalują te swoje ikony i sobie pójdą.

Reklama

O. Zygfryd przyznaje, że w tym czasie był, z polecenia przełożonych, zaangażowany w wiele innych spraw. Jednak doszło do zorganizowania drugiego kursu ikonopisania, tym razem we Wrocławiu, a potem znów był Kraków i kolejna grupa. – Powiedziałem, że jeśli chcą być razem, to trzeba zacząć od Eucharystii. Pamiętam tę Mszę św. w remontowanej kaplicy akademickiej u jezuitów przy Kopernika 26. Przyznaje, że nadal nie był przekonany, iż to jest jego zadanie. Wyznaje: – Moje spieranie się z Panem Bogiem trwało. Myślałem o swojej pracowni, a nie o takiej przeznaczonej na zajęcia dydaktyczne. Tymczasem przyszły hordy i zagospodarowały wszystko inaczej… (te wspomnienia wzbudzają wśród słuchaczy gromki śmiech).

Historie

Reprezentanci grupy Lumen też mają swoje historie. Biolog, Krzysztof Pado wspomina: – W pewnym momencie życia zapragnąłem malować. Chciałem, żeby to była ikona. Najpierw szukałem instrukcji w Internecie, ale trafiłem do jezuitów. O. Zygfryd mnie przyjął na kurs. I dodaje, że gdy w 2010 r. powstała, z inicjatywy osób biorących udział w warsztatach, Grupa Lumen, on także się w niej odnalazł.

Z kolei Agata Białas (pracownik socjalny) przyznaje, że od dawna myślała o kursie pisania ikon. A gdy się na nim znalazła, stwierdziła, że to jest jej miejsce. Natomiast Ewa Kolarz, ekonomistka wspomina: – Przyszłam zobaczyć i odkryłam bogactwo ukryte w ikonach i w ludziach, którzy się tu spotykają. Mieszkający u braci albertynów Bogusław Kwiecień dodaje, że na kurs ikonopisania nie tylko namówił go, ale także zapłacił za niego były kapelan, ks. prof. Jan Machniak. Barbarę Grabowską, która swoje marzenia mogła zrealizować dopiero na emeryturze, spowiednik wspierał w wyborze drogi i błogosławił czas pracy nad ikoną. Dla Marii Pilch, chemika ceramika, kurs stał się okazją do wyjścia z domu.

– Zawsze chciałam mieć własną ikonę – opowiada i z uśmiechem dodaje: – Jednak tego, że będę tworzyć kolejne ikony przez siedem lat, to się już nie spodziewałam. Biolog antropolog, Barbara Woźniczko, która o kursie dowiedziała się z ulotki, wyznaje: – Ikona zawsze była w moim sercu. Musiałam tu trafić. Dorota Potycz-Piasecka (architekt wnętrz) mająca prawosławnych przodków, przyznaje, że ciągnęło ją do ikon, w otoczeniu których się wychowała. A gdy już zaczęła uczestniczyć w warsztatach, stwierdziła, że:

– To nie jest tylko sztuka pisania, malowania, poznawania technik, bo jak mówi ojciec Zygfryd, żeby malować Chrystusa, trzeba Nim żyć.

Wspólnota

Do takich wniosków doszli także pozostali rozmówcy. Dla nich grupa jest wspólnotą. Krzysztof Pado informuje, że mają wspólne rekolekcje, że co miesiąc spotykają się na Eucharystii, że o. Zygfryd wprowadza ich w tajniki ignacjańskiego rachunku sumienia czy ćwiczeń duchownych. Pan Krzysztof podkreśla: – Wspólnota, którą tworzymy, daje poczucie więzi, spełnienia. Staramy się postępować w myśl jezuickiej zasady: „Na chwałę Bogu, a dla pożytku innych ludzi”. Agata Białas wyznaje:

– Dla mnie najważniejszym efektem kontaktu z ikoną było zbudowanie autentycznej relacji z Jezusem oraz z koleżankami i kolegami. Dorota Potycz-Piasecka dodaje: – Razem się uczymy, działamy twórczo, razem też się modlimy. To nas łączy. A Ewa Kolarz puentuje: – Tak, to skarbnica wiedzy i pięknych relacji między ludźmi.

Przyznają, że powstanie ikony to nie jest zwykłe malowanie. Niektórzy wręcz twierdzą, że ikona rodzi się w bólach, że zanim przystąpią do tworzenia, należy się przygotować, pomodlić, poczytać Biblię. Bardzo cenią ten proces. Bogusław Kwiecień: – Dla mnie malowanie to jest takie przebywanie z Madonną, z Chrystusem, ze świętymi. Barbara Woźniczko dodaje: – Malowaniu towarzyszy też olbrzymia radość, odnajdywana w ciszy Spotkania. Barbara Grabowska przekonuje: – Nauczyłam się, że przy powstawaniu ikony, jeśli nawet coś nie wyjdzie, to wszystko można naprawić, ale trzeba mieć pokój w sercu. A Maria Pilch wyznaje: – W ferworze życia zawodowego oddaliłam się od Boga. Teraz, na emeryturze, ikona zbliżyła mnie do Stwórcy i pomaga rozwijać się duchowo.

Credo

Co warto podkreślić, grupa Lumen znana jest także z działalności wystawienniczej. Ich ikony były prezentowane w różnych miejscach Polski. Odnosząc się do tej aktywności, o. Zygfryd Kot stwierdza: – Wystawy są nie tylko świadectwem kunsztu, tego co potrafimy, umiemy, ale przede wszystkim to nasze credo. Zresztą, jedną z wystaw tak zatytułowaliśmy: „Ikona credo”. Myślę, że to jest nasze dzielenie się tym, co mamy, to konkretna misja. Opiekun grupy dodaje, że widać, jak obcowanie z tą sztuką przemienia ludzi, małżeństwa, rodziny, jak ikona zbliża wszystkich do Boga.

Tagi:
ikona

Ikony gen. Andersa wrócą do Syrii

2019-07-24 11:33

Tomasz Kopytowski
Edycja łódzka 30/2019, str. 5

Archiwum Stowarzszenie Dom Wschodni
Wnętrze kościoła Świętych Sergiusza i Bakchusa

Stowarzyszenie „Dom Wschodni” oraz Caritas Archidiecezji Łódzkiej organizują powrót ikon gen. Władysława Andersa do Maluli – małego miasteczka niedaleko stolicy Syrii. Ikony przekazane przez Generała podczas pobytu jego żołnierzy w 1943 r. w Maluli, zostały skradzione podczas ataku dżihadystów w 2013 r. Kopie ikon Chrystusa i Maryi zostaną przekazane kościołowi w Maluli pod koniec sierpnia. Spotkanie będzie okazją do wspólnej – polsko-syryjskiej modlitwy o pokój. Trwają prace nad przygotowaniem kopii ikon, które już wkrótce zajmą puste miejsce w kościele Świętych Sergiusza i Bakchusa.

Na pomysł wpadł ks. Przemysław Szewczyk, prezes stowarzyszenia, który od lat wspiera chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Dzięki podróżom zna specyfikę rejonu oraz potrzeby mieszkańców, z którymi Dom Wschodni utrzymuje kontakt. – Znaczenie Maluli, starożytność jej chrześcijańskiej wiary, cierpienie jej mieszkańców oraz szczególna obecność Polaków w tym mieście podczas II wojny światowej podsunęły nam pomysł na organizację wydarzenia: „Powrót ikon” – mówi .

Gen. Anders ofiarowując w Maluli ikony Chrystusa i Maryi, dał wyraz jedności wiary między Polakami a mieszkańcami miasta. Przyjęcie polskich żołnierzy przez Syryjczyków było dowodem, że jest to wiara, która działa przez miłość. W trudnym czasie wojny Polacy w Maluli znaleźli braterskie wsparcie. – Chcemy ten gest przekazania ikon ponowić w momencie, gdy Malula cierpi z powodu wojny i gdy wszyscy Syryjczycy przeżywają trudny czas. Wielu Polaków okazuje im wsparcie, także dzięki temu, że poczuwamy się do jedności z syryjskimi chrześcijanami – tłumaczy ks. Przemysław.

Dzięki zaangażowaniu abp. Grzegorza Rysia, Domu Wschodniego i Caritas rozwija się inicjatywa „Różaniec za braci”, w ramach której w parafiach archidiecezji łódzkiej raz w miesiącu odmawia się Różaniec w intencji chrześcijan na Bliskim Wchodzie i zbiera datki na potrzebną im pomoc. Chrześcijanie z Syrii podarowali wspólnotom parafialnym wykonane własnoręcznie różańce i przygotowują comiesięczne rozważania różańcowe. „Dom Wschodni” i Caritas prowadzą również zbiórki pieniężne na pomoc Syryjczykom, m.in. w ramach akcji „Łódź dla Aleppo”, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego oraz „Dla młodych Aleppo”. – Jestem bardzo szczęśliwy, że mamy tak silne więzi pomiędzy naszym Kościołem w Łodzi i wszystkimi Kościołami w Syrii. Dziękuję Bogu za wszystko, co możemy zrobić tu, w Łodzi, żeby pomóc Wam, w Syrii. To, co dla Was robimy, to spłata starego długu, ponieważ nasza wiara narodziła się z Waszej wiary i z Waszego Kościoła – powiedział abp Grzegorz Ryś w przesłaniu dla mieszkańców Syrii, które towarzyszyć będzie organizowanemu w Aleppo podsumowaniu kampanii „Łódź dla Aleppo”.

„Powrót ikon” gen. Andersa można wesprzeć m.in., przyłączając się do zbiórki na Facebooku: www.facebook.com/donate/668875343537257/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gdańsk: Dziś zostanie odsłonięty pomnik rotmistrza Witolda Pileckiego

2019-09-17 13:17

Antoni Szymański, Senator RP / Gdańsk (KAI)

Dziś o godz. 17.00 w Gdańsku zostanie odsłonięty pomnik rotmistrza Witolda Pileckiego, bohatera, który uosabia walkę Polaków o wolną i niepodległą ojczyznę. Aby uhonorować tą wielką postać Muzeum II Wojny Światowej podjęło decyzję o ustawieniu jego pomnika na placu przy swojej siedzibie.

IPN

„Kochajcie ojczystą ziemię. Kochajcie swoją świętą wiarę i tradycję własnego Narodu. Wyrośnijcie na ludzi honoru, zawsze wierni uznanym przez siebie najwyższym wartościom, którym trzeba służyć całym swoim życiem” – tak brzmiało motto Witolda Pileckiego, którego pomnik zostanie odsłonięty przed Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku 17 września br. Dla gości będzie on symbolem godnej naśladowania postawy wobec zła i okrucieństwa jakim była II wojna światowa.

Witold Pilecki już jako chłopiec działał w niepodległościowym harcerstwie, a następnie uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku. Ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu. Po wybuchu II wojny światowej brał czynny udział w obronie Ojczyzny. Od listopada 1939 r. współtworzył Tajną Armię Polską. W latach 1940-1943 został dobrowolnym więźniem w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz, gdzie organizował ruch oporu oraz dokumentował dramat więzionych i bestialstwo niemieckich oprawców. Obozowe przeżycia nie tylko nie załamały Pileckiego psychicznie, ale jakby dodatkowo mobilizowały do walki i do działania. Po wypełnieniu misji i ucieczce, powrócił do walki zbrojnej. Podczas Powstania Warszawskiego walczył w zgrupowaniu „Chrobry II”, a po kapitulacji trafił do obozów jenieckich Lamsdorf i Murnau. Po wyzwoleniu obozu wstąpił do II Korpusu Polskiego we Włoszech. Na rozkaz gen. Andersa w 1945 r. powrócił do zniewolonego przez Sowietów kraju, ponownie angażując się w działalność niepodległościową. Aresztowany przez komunistów, został poddany brutalnemu śledztwu i po sfingowanym procesie skazany na śmierć i zamordowany strzałem w tył głowy 25 maja 1948 r. w warszawskim więzieniu na Mokotowie. Miejsce pochówku rotmistrza komuniści ukryli.

Przez cały okres PRL-u postać rotmistrza Pileckiego nie była szerzej obecna w świadomości Polaków. Dopiero w ostatnich kilkunastu latach wyjątkowa postać rotmistrza, dzięki zaangażowaniu historyków, członków grup rekonstrukcyjnych, popularyzatorów naszych dziejów, kibiców, przywracana jest pamięci Polaków.

Sąd Najwyższy we wrześniu 1990 r. uniewinnił rotmistrza i jego towarzyszy, ukazał niesprawiedliwy charakter wydanych wyroków, uwypuklił patriotyczną postawę skazanych w tym procesie. W lipcu 2006 r. prezydent RP Lech Kaczyński w uznaniu zasług rotmistrza Pileckiego i jego oddania sprawom ojczyzny odznaczył go pośmiertnie Orderem Orła Białego. W 2013 r. Pilecki został awansowany do stopnia pułkownika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Parlament Ekwadoru odrzucił legalizację aborcji!

2019-09-18 14:36

We wtorek 17 września 2019 r. Zgromadzenie Narodowe odmówiło przyjęcia poprawek do Zintegrowanego Kodeksu Karnego (COIP), pomiędzy którymi była legalizacja aborcji eugenicznej oraz na skutek przemocy. Za zmianami opowiedziało się jedynie 65 deputowanych, a 6. wstrzymało się od głosu. Ekwadorskie Zgromadzenie Narodowe liczy 137 członków. Dla przyjęcia zmian koniecznych było 70 głosów.

Wynik był dla wielu dużym zaskoczeniem, ponieważ wcześniej wydawało się, że zmiany te zostaną zaaprobowane z przewagą ok. 20 głosów. Za odrzuceniem tych zamian głosowali niektórzy posłowie z prawie wszystkich ugrupowań, co było wielkim zaskoczeniem.

Ostatecznie do ich przyjęcia zabrakło 5 głosów! Prawo zabraniające aborcji w Ekwadorze pozostało nie zmienione!

Mobilizacja obrońców życia była bardzo duża. Bardzo stanowczo wypowiadali się ekwadorscy biskupi, mobilizując wiernych. Obrońcy życia z Guayaquil, największego miasta Ekwadoru, gdzie obecnie wędruje Ikona Częstochowska „Od Oceanu do Oceanu” postanowili z wielką modlitwą zabrać Ją ze sobą przed Zgromadzenie Narodowe do stolicy Quito. Ludzie byli przeciwni tym zmianom, ale w większości przekonani, że zostaną wprowadzone, więc prosili Matkę Boża o cud. Towarzyszył im ks. Leon Juchniewicz, polski misjonarz od ponad 30 lat pracujący w Ekwadorze, a obecnie kustosz wędrującej Ikony.

Ikona Częstochowska „Od Oceanu do Oceanu” została bezpiecznie ustawiona za barierkami, tuż koło wejścia do Parlamentu. Wszyscy wchodzący do środka patrzyli Jej w Oczy. Trwała wielka modlitwa na całym świecie.

Niepokonane Zwycięstwo, jak nazywają tę Ikonę prawosławni, znowu zwyciężyło! Aborcja w Ekwadorze pozostała nielegalna, uratowanych zostało tysiące, najczęściej bardzo ubogich dzieci.

Na plac przed Parlamentem przyjechały tłumy. Krzykliwa grupa feministek została zamknięta w osobnym sektorze, a i tak po ogłoszeniu wyniku głosowania stały się tak agresywne, że musiała interweniować policja.

Ks. Leon prosi, aby podziękować Polakom, którzy przyłączyli się do modlitwy w intencji Ekwadoru oraz wszystkim agencjom prasowym, które upowszechniły nasz apel. Przede wszystkim Jasnej Górze, która modliła się przed Cudownym Wizerunkiem w czasie Różańca i Apelu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem