Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Szlachetni Polacy w służbie zdrowia

Uroczysta peregrynacja relikwii lekarki bł. s. Ewy Bogumiły Noiszewskiej i pielęgniarki, bł. s. Marty Wieckiej na ziemi biłgorajskiej rozpoczęła się w kaplicy szpitalnej pw. Miłosierdzia Bożego w biłgorajskim szpitalu. Wraz z relikwiami peregrynuje również obraz „Szlachetni Polacy w służbie zdrowia”

Niedziela zamojsko-lubaczowska 15/2018, str. VI

[ TEMATY ]

relikwie

Msza św.

służba zdrowia

Joanna Ferens

W kaplicy szpitala w Biłgoraju

Relikwie pielgrzymują po szpitalach i domach pomocy społecznej w całej naszej diecezji. Jest to wynik ubiegłorocznej 93. Ogólnopolskiej Pielgrzymki Pracowników Służby Zdrowia na Jasną Górę, kiedy to archidiecezja przemyska, diecezja rzeszowska i diecezja zamojsko-lubaczowska zostały poproszone o zorganizowanie tegorocznej pielgrzymki, która odbędzie się w dniach 26-27 maja br.

Peregrynacja relikwii w Biłgoraju rozpoczęła się od przedstawienia postaci błogosławionej pielęgniarki, s. Marty Wieckiej. Następnie została odmówiona koronka do Bożego Miłosierdzia, zaś bezpośrednio po niej odbyła się Msza św., której przewodniczył proboszcz parafii św. Marii Magdaleny w Biłgoraju ks. dziekan Witold Batycki. Po Eucharystii była możliwość ucałowania relikwii błogosławionych sióstr.

O przygotowaniach i wartości peregrynacji opowiedział kapelan biłgorajskiego szpitala ks. Grzegorz Kawa. – Ta peregrynacja jest związana z przeżywaniem 25-lecia naszej diecezji. Gromadząc się przy relikwiach błogosławionych sióstr chodzi przede wszystkim o integrację środowiska służby zdrowia, właśnie poprzez wspólne, tygodniowe modlitwy – wskazał. Peregrynacja to przede wszystkim wspólna modlitwa i poznanie pięknych wzorów do naśladowania. – Każdego dnia staramy się przybliżać sylwetki tych błogosławionych i kandydatów na ołtarze. Są to osoby będące dla nas wzorcami, dobrymi przykładami do naśladowania w tej służbie Bogu i ludziom. Pragniemy modlić się w intencji pracowników służby zdrowia o umacnianie na tej drodze realizacji życiowego powołania oraz w intencji chorych, aby wypraszać dla nich siłę i łaskę zdrowia – podkreślił ks. Kawa. Kapelan biłgorajskiego szpitala dodaje, iż kaplica to wyjątkowe miejsce w szpitalu, dające chorym dużo siły i nadziei. – To miejsce jest dla chorych wielką pociechą w tych trudnych chwilach niesienia krzyża, jakim jest cierpienie. Ja zawsze powtarzam, że kaplica to takie miejsce, gdzie można się przyjść wypłakać, wyżalić, ale też i prosić o siłę do przeżywania i umiejętność łączenia swojego krzyża z krzyżem Chrystusowym. Wtedy jest więcej siły i jest po prostu łatwiej. Ma się też więcej wewnętrznej mocy do przeżywania trudnego doświadczenia, jakim jest choroba – zaznaczył.

Reklama

W Wielki Poniedziałek relikwie zostały przekazane do Domu Pomocy Społecznej dla Kombatantów, gdzie dołączyły również do nich relikwie bł. ks. Jerzego Popiełuszki, kapelana służby zdrowia i Solidarności.

Zostały one uroczyście powitane przez Marię Piętak, dyrektor Domu Pomocy Społecznej dla Kombatantów. – Nasza wspólnota doświadcza dziś wielkiego zaszczytu i wielkiej radości z nawiedzenia relikwii Błogosławionych. Przez te trzy dni peregrynacji będziemy poznawać te postacie, a cechuje ich głęboka wiara, miłość do bliźniego, posługa wobec chorych i cierpiących. Dlatego też dla nas, pracowników Domu Kombatanta stanowi wielkie wyzwanie wobec naszych podopiecznych. Z sercem przepełnionym nadzieją i wielką radością witamy tych szlachetnych, błogosławionych Polaków, a wierząc w świętych obcowanie będziemy ich prosić o wstawiennictwo za nas u Boga – wskazała.

Centralnym punktem uroczystości była Msza św., której przewodniczył pasterz naszej diecezji bp Marian Rojek. W homilii zwrócił on szczególną uwagę na mękę Chrystusa, na ogromne cierpienie, jakie wziął On na siebie, aby zbawić człowieka. – Jezus Chrystus uniżył siebie tak bardzo, że upadł przed człowiekiem na twarz, raniąc ją sobie na kamieniach. Upadł jednak nie po to, by ludzi błagać o litość czy odrobinę ulgi w cierpieniu, ale wręcz przeciwnie, w taki drastyczny sposób chce nam pokazać, jak bardzo nas szanuje, choć jesteśmy słabi, grzeszni i wielokrotnie buntujemy się przeciwko woli Bożej. On nas obdarza największym szacunkiem, bo zostaliśmy stworzeni na obraz Boga. I z tej nieskończonej miłości do nas On się obarczył tym cierpieniem i dźwigał na sobie nasze boleści, czyniąc to z największym uniżeniem i wysłużył nam wszystkim łaskę zbawienia. Aby ją przyjąć, należy otworzyć swoje serce, dlatego my powinniśmy przynajmniej próbować naśladować przykład pokory Jezusa i przykład służenia drugiemu człowiekowi. Nie w wyniosłości, nie w pysze i nie w przekonaniu, że to ja jestem najmądrzejszy, ale właśnie w tej usłużności, aby nieść pomoc bliźniemu i w nim zobaczyć Jezusa, tak jak czynili to szlachetni Polacy w służbie zdrowia, których relikwie dziś u siebie gościcie – wskazał Pasterz diecezji.

Reklama

– Te relikwie mają za zadanie uwrażliwić pracowników Domów Pomocy Społecznej i służby zdrowia, ze względu na wartość ich posługi wobec cierpiących i potrzebujących, ale także poprzez miłość, którą dzielą się z innymi w swojej pracy. Dodatkowym czynnikiem, który po modlitwie przy tych relikwiach pozwoli pracownikom spojrzeć na swoją pracę jako posługę, to jest właśnie ich życie, tych szlachetnych Polaków w służbie zdrowia. Wczytując się w ich życiorysy, będą także odczytywać w nich swoją własną pracę, a zarazem też i dla mieszkańców naszego domu będzie to dodatkowa mobilizacja, by modlić się za tych, którzy się nimi opiekują, za pracowników naszego domu, ale również za innych chorych i ciepiących – podkreśla kapelan Domu Pomocy Społecznej dla Kombatantów ks. Krzysztof Portka.

Po Eucharystii zostało wystawione Misterium Męki Pańskiej przygotowane specjalnie na tę okoliczność przez pracowników i mieszkańców DPS dla Kombatantów. W misterium przedstawiono najważniejsze momenty z ostatnich chwil życia Jezusa Chrystusa, począwszy od Ostatniej Wieczerzy, przez modlitwę w Ogrójcu, pojmanie, sąd u Heroda i Piłata, biczowanie, spotkanie z Maryją i św. Weroniką, aż po ukrzyżowanie i śmierć. Misterium zakończyła scena Zmartwychwstania i pustego grobu, który zastały kobiety przybywające o poranku. Jedna z ról w misterium została powierzona Księdzu Biskupowi, który wcielił się w postać św. Jana, stojącego wraz z Maryją pod krzyżem. Z kolei rolę Jezusa zagrał ks. Krzysztof Portka, dla którego było to wielkie i wyjątkowe przeżycie. – Od niedawna posługuję tutaj w Domu Kombatanta, dlatego też pracownicy i mieszkańcy starają się zaangażować mnie w różne przedsięwzięcia i aspekty życia tego domu. Staram się to czynić i teraz powierzono mi rolę zagrania Chrystusa. Staram się przede wszystkim brać pod uwagę to, co Pan Jezus przeżywał, a szczególnie jako ksiądz rozważam ten stopień zjednoczenia z Jezusem Chrystusem ma dla mnie o wiele większy i głębszy wymiar. Cieszę się bardzo z tej roli, gdyż dla mnie jest to przede wszystkim ukazanie życia i działania Pana Jezusa poprzez pokorę, poprzez przyjmowanie cierpienia, ale również poprzez wielką miłość wobec tych, którzy tego najbardziej potrzebują – wskazał ks. Portka.

Na ziemi biłgorajskiej relikwie odwiedziły jeszcze Dom Księży Seniorów oraz Dom Pomocy Społecznej w Teodorówce. Zakończy peregrynację Msza św. odprawona pod przewodnictwem bp. Mariana Rojka, 25 maja o godz. 13.00 w Kaplicy Szpitala Jana Pawła II w Zamościu, na którą serdecznie zaprasza diecezjalny duszpasterz służby zdrowia ks. Czesław Koraszyński.

2018-04-11 14:49

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zamojska święta Rita

2020-03-10 10:35

Niedziela zamojsko-lubaczowska 11/2020, str. IV

[ TEMATY ]

parafia

relikwie

Zamość

św. Rita

ks. Krzysztof Hawro

Figura i relikwie św. Rity na Karolówce

Karolówka – jedna z szesnastu zamojskich dzielnic. Jest jednak coś, co sprawia, że 22. dnia miesiąca wszystkie drogi prowadzą właśnie tu, a dokładnie do kościoła pw. Świętej Bożej Opatrzności.

Trafić do świątyni na zamojskiej Karolówce nie jest trudno. Chociaż ukryta między domami, góruje nad nimi z umieszczonym na szczycie krzyżem. Właśnie tutaj, od kilku już lat czczona jest św. Rita z Casci, żona i matka, augustianka i stygmatyczka. Zastanawia mnie, dlaczego właśnie tutaj, dlaczego wśród tylu świątyń Zamościa, a nawet całej diecezji, właśnie tutaj przybyła św. Rita. Odpowiedzi udzielił mi ks. Jarosław Jerzy Feresz, proboszcz i budowniczy tej parafii.

– Było to działanie opatrznościowe, zupełnie bez naszej inicjatywy, jakiegoś celowego działania. Otóż w pewnym momencie Ksiądz Kanclerz zwrócił się do mnie z pytaniem, czy nie chciałbym przyjąć nabożeństwa do św. Rity i podjąć się tego zadania, bo jest grupa wiernych, która poszukuje parafii w Zamościu, w której ten kult mógłby się rozwinąć – wskazuje ks. Feresz.

– Przyznaję, że nie miałem pojęcia wtedy, kim jest św. Rita, ale ze względu na to, że parafia jest młoda i nie mieliśmy nikogo ze świętych, takich patronów, to ta inicjatywa wydała mi się bardzo interesująca, szczególnie, że popularni święci – nie ujmując ich wielkości i zasług – jak św. Jan Paweł II czy św. Faustyna już w naszym mieście są obecni w relikwiach. Uznałem, że jest to dobry pomysł i że można tym się zająć i to poprowadzić – dodaje ks. Feresz.

Ucząc się św. Rity

Mój rozmówca powraca do początków kultu św. Rity, który rozpoczął się tu jesienią 2017 r. – Uczyłem się tych nabożeństw, podglądałem nabożeństwa z Krakowa, Rzeszowa czy Krasnegostawu. Czytałem dużo o tym, jak to się odbywa i 22. dnia miesiąca – bo ten dzień jest dniem św. Rity – rozpoczęliśmy nasze nabożeństwa. Ku memu zaskoczeniu już pierwsze nabożeństwo zgromadziło dość dużą grupę ludzi. Nie wiedziałem, że św. Rita jest tak popularna. Następnym etapem było zwrócenie się do zakonu augustianów o poprowadzenie rekolekcji, które by wprowadzały w naszej parafii ten kult. Niestety harmonogram zgromadzenia nie przewidywał w najbliższych latach odbycia takich rekolekcji i tu z pomocą przyszli ojcowie redemptoryści. Pierwszym elementem było zakupienie figury św. Rity. Następnie zwróciłem się z prośbą o przekazanie relikwii Świętej – opowiada ks. Feresz.

Przez rok w ukryciu

Zaczęło się od propozycji nabożeństwa, potem były rekolekcje i zakup figury. Była też prośba o przekazanie relikwii. Ta jednak pozostawała bez odpowiedzi.

– Pewnego dnia, wracając ze szkoły, znalazłem w skrzynce wezwanie po odbiór jakiejś przesyłki poleconej. Pojechałem na pocztę. Już koperta zwróciła moją uwagę, bo nie była to koperta znana polskiej poczcie. Jeszcze nie otwierałem jej, a po dotknięciu już wiedziałem, że jest tam jakieś pudełeczko, dość grube. Serce zaczęło mi bić, bo zrozumiałem, że chyba mam w dłoniach relikwie św. Rity. I rzeczywiście tak było. Relikwie św. Rity to fragment jej kości, opisany dokładnie w certyfikacie oryginalności. Potem w porozumieniu z Księdzem Biskupem te relikwie były w ukryciu przez rok czasu i 22 października uroczyście zostały wprowadzone do naszej świątyni. Kościół nie pomieścił tych, którzy przybyli na tę uroczystość. Od tego czasu św. Rita jest obecna w naszej świątyni. Przejawem jej kultu była także pielgrzymka z naszej parafii, która udała się do sanktuarium św. Rity do Casci. Stamtąd przywieźliśmy olej, którym podczas nabożeństw namaszczamy czoła wiernych – wskazuje ks. Jarosław.

Cuda i łaski

Z zaciekawieniem przeglądam księgę podziękowań. To, co najciekawsze, kryje się właśnie tutaj. Kilkanaście zapisów świadczących o otrzymanych łaskach i skuteczności wypraszanych łask przez wstawiennictwo św. Rity. Zdumiewa mnie ich liczba. Każdy wpis inny, ciekawszy, będący świadectwem, że modlitwy idą i nie wracają. Za uzdrowienie z choroby, za łaskę pomyślnie przeprowadzonej operacji, za uleczenie z nowotworu, za ocalenie z wypadku samochodowego, za uwolnienie z nałogu alkoholowego, za uzdrowienie z chłoniaka…

Najwięcej łask uzyskują małżonkowie, którzy proszą o dar rodzicielstwa. Po wielu latach małżonkowie cieszą się darem potomstwa. Ostatni przypadek sprzed dwóch tygodni, kiedy to kobieta po blisko dziewięciu latach zabiegania i starań poczęła dzieciątko. Bardzo długo chodziła na te nabożeństwa, wytrwale prosiła. Jest też kilka przypadków, które świadczą o skuteczności modlitwy za wstawiennictwem św. Rity i rodzice nadają to imię swoim córeczkom.

Lektura mnie pochłania. Czytam o kolejnych łaskach. „Po wielu latach oczekiwań zostaliśmy rodzicami. Dokładnie rok temu, w tym kościele modliłam się o cud bycia mamą, teraz w moich ramionach tulę mojego synka! Dziękuję Ci św. Rito”. Kolejne wpisy także świadczą o otrzymanych łaskach: „Dziękuję za przemianę mojego męża i zgodę w moim małżeństwie… Dziękuję za siły w leczeniu nowotworu”. Czytam dalej: „Dziękujemy za cud narodzin naszego synka Mateuszka… Dziękuję św. Rito za dar macierzyństwa i córeczkę Marysię”. Lista łask jest długa, w książce jeszcze wiele niespisanych kart. Przed nami kolejne nabożeństwa.

Uczymy się nieść krzyż, tak jak Rita niosła swój, nie używając Boga do tego, by było miło, łatwo i przyjemnie i było po mojemu.

Kierunek: nadzieja

Wielu jest ludzi, którzy co miesiąc przybywają na nabożeństwo, niektórzy są po raz pierwszy, bo potrzebują takiego świadectwa, otuchy, nadziei, że jest ktoś, jakaś siła, która ich modlitwy wysłucha. Na to czekają. – Trzeba uważać, żeby nie uczynić z tego pierwszoplanowego przekazu. Przekaz jest taki, że uczymy się nieść krzyż, tak jak Rita niosła swój, nie używając Boga do tego, by było miło, łatwo i przyjemnie i było po mojemu. Rita używała do tego, żeby trudności, które stają przed nią, zamienić na drogę do zbawienia. I ten kierunek na nabożeństwach staramy się utrzymywać. Nie dawać pustej nadziei, bo jeśli ktoś usłyszy o cudownych rzeczach, to bardzo dobrze, jeśli to wzbudzi w nim wiarę. Chcemy, żeby każdy stąd wychodził umocniony, niosąc swój krzyż. To jest ten nasz kierunek działań duszpasterskich przy okazji nabożeństwa do św. Rity – wskazuje ks. Feresz.

Kolejne nabożeństwo ku czci św. Rity już za tydzień, 22 marca. Warto przybyć do Zamościa na Karolówkę – po nadzieję, po pomoc, by nauczyć się dźwigać krzyż.

CZYTAJ DALEJ

Niedziela Palmowa w tradycji Kościoła

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, inaczej Niedzielą Męki Pańskiej. Rozpoczyna ona najważniejszy i najbardziej uroczysty okres w roku liturgicznym - Wielki Tydzień.

Początki obchodów

Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści. Uroczyste Msze św. rozpoczynają się od obrzędu poświęcenia palm i procesji do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się bardzo dokładnie powtarzać wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria (chrześcijańska pątniczka pochodzenia galijskiego lub hiszpańskiego). Autorka tekstu znanego jako Itinerarium Egeriae lub Peregrinatio Aetheriae ad loca sancta. Według jej wspomnień w Niedzielę Palmową patriarcha otoczony tłumem ludzi wsiadał na osiołka i wjeżdżał na nim do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go z radością, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Zmartwychwstania (Anastasis), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Procesja ta rozpowszechniła się w całym Kościele. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego początkowo była obchodzona wyłącznie jako Niedziela Męki Pańskiej, podczas której uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj urządzenia procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jeruzalem. Z czasem jednak obie te tradycje połączyły się, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i pasja). Jednak w różnych Kościołach lokalnych procesje te przybierały rozmaite formy, np. biskup szedł pieszo lub jechał na oślęciu, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre przekazy podają też, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów.

Polskie zwyczaje

Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem, gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją, czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). Obecnie kapłan w Niedzielę Palmową nie przywdziewa szat pokutnych, fioletowych, jak to było w zwyczaju dawniej, ale czerwone. Procesja zaś ma charakter triumfalny. Chrystus wkracza do świętego miasta jako Król i Pan. W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, iż kapłan idący na czele procesji wychodził przed kościół i trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, wtedy drzwi się otwierały i kapłan z wiernymi wchodził do wnętrza kościoła, aby odprawić uroczystą liturgię. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: „Witaj, krzyżu, nadziejo nasza!”.

W polskiej tradycji ludowej Niedzielę Palmową nazywano również Kwietną bądź Wierzbną. W tym dniu święcono palmy, które w tradycji chrześcijańskiej symbolizują odradzające się życie. Wykonywanie palm wielkanocnych ma bogatą tradycję. Tradycyjne palmy wielkanocne przygotowuje się z gałązek wierzby, która w symbolice Kościoła jest znakiem zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Obok wierzby używano także gałązek malin i porzeczek. Ścinano je w Środę Popielcową i przechowywano w naczyniu z wodą, aby puściły pąki na Niedzielę Palmową. W trzpień palmy wplatano również bukszpan, barwinek, borówkę i cis. Tradycja wykonywania palm szczególnie zachowała się na Kurpiach oraz na Podkarpaciu, gdzie corocznie odbywają się konkursy na najdłuższą i najpiękniejszą palmę.

W zależności od regionu, palmy różnią się wyglądem i techniką wykonania. Palma góralska wykonana jest z pęku witek wierzbowych, wiklinowych lub leszczynowych. Zakończona jest czubem z bazi, jedliny, bibułkowych kolorowych kwiatów i wstążek. Palma kurpiowska powstaje z pnia ściętego drzewka (jodły lub świerka) oplecionego widłakiem, wrzosem, borówką, zdobionego kwiatami z bibuły i wstążkami. Czub drzewa pozostawia się zielony. Palemka wileńska jest obecnie najczęściej świeconą palmą wielkanocną. Jest niewielkich rozmiarów, upleciona z suszonych kwiatów, mchów i traw.

Z palmami wielkanocnymi wiąże się wiele ludowych zwyczajów i wierzeń: poświęcona palma chroni ludzi, zwierzęta, domy. Od dawna istniał także zwyczaj połykania bazi, które to zapobiegają bólom gardła i głowy. Wierzono, że sproszkowane kotki dodawane do naparów z ziół mają moc uzdrawiającą, bazie z poświęconej palmy zmieszane z ziarnem siewnym podłożone pod pierwszą zaoraną skibę zapewnią urodzaj, krzyżyki z palmowych gałązek zatknięte w ziemię bronią pola przed gradobiciem i burzami, poświęcone palmy wystawiane podczas burzy w oknie chronią dom przed piorunem. Poświęconą palmą należy pokropić rodzinę, co zabezpieczy ją przed chorobami i głodem, uderzenie dzieci witką z palmy zapewnia zdrowie, wysoka palma przyniesie jej twórcy długie i szczęśliwe życie, piękna palma sprawi, że dzieci będą dorodne. Poświęconą palmę zatykano za świętymi obrazami, gdzie pozostawała do następnego roku. Palmy wielkanocnej nie można było wyrzucić. Najczęściej była ona palona, popiół zaś z tych palm wykorzystywano w następnym roku w obrzędzie Środy Popielcowej. Znany też był zwyczaj „palmowania”, który polegał na uderzaniu się palmami. Tu jednak tradycja była różna w różnych częściach Polski. W niektórych regionach zwyczaj ten jest związany dopiero z poniedziałkiem wielkanocnym. W większości regionów jest to jednak zwyczaj Niedzieli Palmowej, gdzie „palmowaniu” towarzyszyły słowa: Palma bije nie zabije - wielki dzień za tydzień, malowane jajko zjem, za sześć noc - Wielkanoc.

Dzisiaj, choć wiele dawnych obyczajów odeszło już w zapomnienie - tworzą się nowe. W wielu kościołach można nadal podziwiać kilkumetrowe plamy. Dzieci w szkołach, schole i grupy parafialne prześcigają się w przygotowaniu najładniejszych palm. Często pracom tym towarzyszą konkursy lub konkretne intencje.

CZYTAJ DALEJ

Biogram bp. Marka Mendyka - nowego biskupa świdnickiego

2020-03-31 12:35

[ TEMATY ]

Świdnica

bp Marek Mendyk

diecezja świdnicka

Episkopat.pl

Ojciec Święty Franciszek mianował bp. Marka Mendyka, dotychczasowego biskupa pomocniczego diecezji legnickiej, biskupem diecezjalnym w Świdnicy. Zastąpi on odchodzącego na emeryturę bp. Ignacego Deca. Decyzję Papieża ogłosiła we wtorek w południe Nuncjatura Apostolska w Polsce. Podajemy jego biogram, jak również biogram bp.

Bp Marek Mendyk urodził się 18 marca 1961 roku w Głuszycy koło Wałbrzycha, na terenie obecnej diecezji świdnickiej. W 1981 roku rozpoczął formację w Metropolitalnym Wyższym Seminarium Duchownym oraz studia na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu. W 1987 roku uzyskał stopień magistra teologii z zakresu teologii pastoralnej. Święcenia prezbiteratu przyjął 23 maja 1987 roku w archikatedrze wrocławskiej z rąk kard. Henryka Gulbinowicza. Po święceniach pracował jako wikariusz w parafii pw. św. Jerzego w Dzierżoniowie.

Następnie studiował w Instytucie Teologii Pastoralnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w zakresie: katechetyka. Studia ukończył w 1995 roku obroną pracy doktorskiej pod tytułem: „Liturgiczny wymiar katechezy w świetle katechetycznych dokumentów Kościoła po Soborze Watykańskim II”. Po ustanowieniu przez papieża Jana Pawła II w 1992 roku diecezji legnickiej został inkardynowany do tej diecezji. Pełnił tam m.in. funkcję dyrektora Wydziału Katechetycznego Legnickiej Kurii Biskupiej i wykładowcy katechetyki na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu – studia w Legnicy.

W latach 2001-2005 był wicerektorem Wyższego Seminarium Duchownego ds. studiów, a w latach 2002-2006 – dyrektorem Diecezjalnego Centrum Edukacyjnego, od roku 2004 wchodził w skład Kolegium Konsultorów Diecezji Legnickiej, Rady Kapłańskiej oraz Kapituły Katedralnej. W diecezji pełnił również funkcję wizytatora ds. nauczania religii i koordynatora fundacji „Dzieła Nowego Tysiąclecia”. W 2008 roku został mianowany przez biskupa legnickiego diecezjalnym duszpasterzem osób niepełnosprawnych oraz opiekunem duchowym Młodzieżowej Orkiestry Diecezji Legnickiej i asystentem kościelnym Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Młodzieżowej Orkiestry „Sursumcorda” w Legnicy. Otrzymał godność prałata – kapelana honorowego Ojca Świętego.

24 grudnia 2008 r. papież Benedykt XVI mianował ks. prał. Marka Mendyka biskupem pomocniczym diecezji legnickiej. Święcenia biskupie przyjął 31 stycznia 2009 roku w katedrze legnickiej z rąk biskupa legnickiego Stefana Cichego. 31 marca 2020 roku został mianowany przez Ojca Świętego Franciszka biskupem świdnickim.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję