Reklama

Kościół

Matka Zagłębia

50 lat temu, 19 maja 1968 r., na skroniach Najświętszej Maryi Panny Anielskiej z Dąbrowy Górniczej spoczęły papieskie korony. Koronacji dokonał kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, wraz z kard. Karolem Wojtyłą, metropolitą krakowskim, przy udziale biskupów diecezji częstochowskiej i ponad trzydziestu biskupów z innych diecezji. Koronacji towarzyszyły okoliczności, które były dla wielu w pewnym sensie prorocką zapowiedzią przyszłego pontyfikatu papieża Jana Pawła II. Z ks. kan. Andrzejem Stasiakiem – kustoszem sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Anielskiej w Dąbrowie Górniczej – rozmawia Margita Kotas

Niedziela Ogólnopolska 18/2018, str. 20-23

[ TEMATY ]

Matka Boża

Zdjęcie archiwalne z uroczystości koronacji/Archiwum sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Anielskiej

MARGITA KOTAS: – W miejscu, gdzie dziś znajduje się sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Anielskiej, Pani Dąbrowy Górniczej i Matki Zagłębia, pierwotnie wznosiła się świątynia o zupełnie innym wezwaniu. Można zaryzykować stwierdzenie, że zgodę na jej budowę w czasach zaborów uzyskano fortelem...

KS. KAN. ANDRZEJ STASIAK: – Pierwsza myśl o budowie na tym terenie kościoła pojawiła się w 1874 r. Dobrze prosperujące kopalnie, nowoczesna w tamtych czasach Huta Bankowa i działające okoliczne huty cynku i ołowiu oraz zakłady m.in. o profilu metalurgicznym spowodowały napływ ludności – w tym czasie Dąbrowa Górnicza liczyła kilkanaście tysięcy mieszkańców, a nowi do rozwijającego się przemysłu ciągle przybywali. Dzień pracy wynosił 12, a nawet 14 godzin. Odległość do kościoła parafialnego pw. Świętej Trójcy w Będzinie wynosiła ok. 4 km. Stąd też pomysł budowy stałego kościoła, który podjęły osoby zarządzające dąbrowskimi zakładami przemysłowymi. W 1874 r. powstał komitet – wśród jego członków znalazł się m.in. Julian Polcer, autor projektu kościoła. O pozwolenie na wzniesienie świątyni komitet zwrócił się do cara Aleksandra II. Był to czas po powstaniu styczniowym, kiedy weszły w życie ukazy carskie zabraniające budowy nowych świątyń katolickich. Dlatego aby uzyskać pozwolenie, komitet wystąpił z prośbą o budowę kościoła jako wotum za ocalenie życia cara podczas zamachu w Paryżu w 1867 r. Tym sposobem pozwolenie zostało zdobyte, ale stąd też taki, a nie inny patron świątyni – św. Aleksander, papież męczennik, patron cara. Kościół wybudowano w latach 1875-77. Jego poświęcenie miało miejsce 4 grudnia 1877 r., a konsekracji dokonał biskup kielecki Teofil Kuliński w 1885 r.

– Już wówczas kościół okazał się zbyt mały wobec liczby wiernych.

– To prawda. Kościół pw. św. Aleksandra był kościołem filialnym, do którego przyjeżdżali duszpasterze delegowani przez proboszcza z kościoła pw. Świętej Trójcy w Będzinie. Ponieważ na terenie Dąbrowy Górniczej stale przybywało ludności, zaczęto myśleć o powołaniu tu parafii i jednocześnie o budowie nowego, większego kościoła. Parafia została erygowana w lutym 1891 r., a budowę nowego kościoła rozpoczęto w 1898 r. Podjął się tego zadania pochodzący z ziemi zagłębiowskiej – urodzony w sąsiedniej miejscowości Zagórze, która dzisiaj jest dzielnicą Sosnowca – wielki czciciel Matki Bożej ks. Grzegorz Augustynik, wcześniej proboszcz i dziekan parafii we Włoszczowie, w której ożywił kult Matki Bożej Włoszczowskiej – Łaskawej. Kiedy przybył do Dąbrowy w 1897 r., natychmiast podjął myśl o budowie, a właściwie o rozbudowie pierwotnego kościoła. Projektów było kilka, ale wybrano ten autorstwa architekta powiatu będzińskiego Józefa Pomian-Pomianowskiego. 2 sierpnia 1898 r. nastąpiło wmurowanie kamienia węgielnego pod nowy kościół, noszący wezwanie Najświętszej Maryi Panny Anielskiej. Wśród osób, które wzięły udział w tej uroczystości, był ks. prof. Jan Cieplak, późniejszy arcybiskup i sługa Boży, urodzony w Dąbrowie Górniczej.

– Dziś dawny kościół pw. św. Aleksandra jest częścią nowej świątyni...

– Tak, jest on dziś kaplicą. Pierwotnie była to kaplica pw. św. Aleksandra, dziś poświęcona jest Matce Bożej Częstochowskiej. Jak wynika z kroniki, znajdujący się w niej wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej został zakupiony jako stary obraz z kościoła pw. Świętej Trójcy w Będzinie i odnowiony w 1910 r. przez Piotra Nizińskiego, ucznia Jana Matejki. Niziński był również twórcą polichromii w kościele pw. św. Aleksandra, wykonanych według projektu Włodzimierza Tetmajera.

– Wspomniał Ksiądz Kustosz, że nowa świątynia miała nosić wezwanie Najświętszej Maryi Panny Anielskiej. Czy zaborca nie sprzeciwiał się zmianie wezwania?

– W kronikach nie ma na ten temat żadnych śladów. Prace budowlane rozpoczęły się jednak z wielkim trudem, ponieważ działalność aktywistów komunistycznych i socjalistycznych niechętnych Kościołowi na terenie Zagłębia spowodowała, że przedsięwzięcia nie przyjęto z wielkim entuzjazmem. To ks. Augustynik swoimi działaniami sprawił, że w poszczególnych zakładach pracy uchwalono na zebraniach robotniczych, iż robotnicy zobowiązują się dobrowolnie przy każdej wypłacie od każdego zarobionego rubla dwie kopiejki – tzw. resztówkę – przeznaczyć na budowę kościoła. Prace nabrały tempa. W 1902 r. kościół stał w surowym stanie – bez wieży głównej i wewnętrznego wystroju. Ciekawe, że już w czasie, kiedy kościół był wznoszony, podczas pielgrzymki do Włoch w Roku Jubileuszowym 1900 ks. Augustynik postarał się o podniesienie go do rangi bazyliki mniejszej – stało się to 19 marca 1901 r. na mocy dekretu papieża Leona XIII. Myślę że, w tym przedsięwzięciu ks. Augustynikowi pomagał obecny wówczas na dworze papieskim wielki Polak, późniejszy kardynał, Adam Stefan Sapieha.

– Jest to drugi kościół, po katedrze wawelskiej, i pierwsze sanktuarium maryjne na ziemiach polskich, które otrzymało ten tytuł.

– Tak, potwierdzają to dokumenty. To ewenement i wynik starania ks. Augustynika. Co ciekawe, Bazylika Jasnogórska otrzymała tytuł bazyliki mniejszej pięć lat później, w 1906 r.

– Ks. Augustynik z pielgrzymki do Włoch obok przywilejów dla wznoszonej świątyni przywiózł także liczne relikwie...

– Charakterystyczna jest wielka pobożność ks. Augustynika; pamiątki i owoce z jego podróży zamykają się w sferze wiary, religii i kultu. Trzeba wiedzieć, że ks. Augustynik założył przy dąbrowskim kościele Bractwo ku czci Najświętszej Maryi Panny Anielskiej i Adoracji Najświętszego Sakramentu. To jedna z moich porażek, że nie zostało ono dotychczas reaktywowane. Strukturę tego bractwa ks. Augustynik przedstawił papieżowi podczas swojej pielgrzymki w roku jubileuszowym. Wkrótce zaczęło się ono bardzo mocno rozwijać i otrzymało tytuł arcybractwa. W pewnym momencie należało do niego ponad 2 tys. osób. Do zadań bractwa należały odmawianie specjalnie dla niego ułożonej nowenny, a także obecność podczas adoracji Najświętszego Sakramentu. To była prosta teologia ks. Augustynika – przez Maryję do Chrystusa.

– W osobowości duszpasterza Dąbrowy duchowość przeplatała się z żyłką społecznikowską.

– Ks. Augustynik zakładał różne bractwa i stowarzyszenia, np. Stowarzyszenie Biednych Chrześcijan, które troszczyło się m.in. o dzieci, w tym sieroty; Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich; Stowarzyszenie św. Zyty, sprawujące opiekę nad służącymi. Powołał również do życia Stowarzyszenie Lekarzy, które udzielało pomocy medycznej ubogim, oraz Stowarzyszenie św. Wincentego a Paulo, do którego należały żony lekarzy, adwokatów czy właścicieli zakładów – wśród zadań tego stowarzyszenia była organizacja zbiórek węgla, odzieży oraz loterii. To była piękna działalność społeczna na terenie parafii. Ale obok niej istniała działalność duchowa. Kościół w Dąbrowie żył. To stanowiło przede wszystkim korzenie sanktuarium. Ludzie, jeśli szukali pomocy, to właśnie tu, u Matki Bożej Anielskiej, czego dowodem jest dekret wydany 3 maja 1957 r. przez prymasa Wyszyńskiego, który ogłosił Matkę Bożą Anielską Patronką Dąbrowy Górniczej, Matką Zagłębia. To jest potwierdzenie pewnej rzeczywistości. Historię tego kościoła piszą ludzie i ich życie – tak jest zawsze w przypadku sanktuariów.

– Zanim wejdziemy w czasy współczesne, ustalmy pewien materialny szczegół. Kiedy ks. Augustynik wprowadzał w Dąbrowie kult Najświętszej Maryi Panny Anielskiej, czci doznawała Ona w obrazie, dziś natomiast – w figurze. Z czym jest związana ta zmiana?

– Gdy ks. Augustynik przed przybyciem do Dąbrowy Górniczej opuszczał parafię we Włoszczowie, jej mieszkańcy ofiarowali mu kopię tamtejszego obrazu Matki Bożej Włoszczowskiej – Łaskawej. Obraz ten znajduje się dziś w archikatedrze częstochowskiej. Z inicjatywy ks. Augustynika powstała druga jego kopia, która 8 września 1898 r. została w uroczysty sposób wprowadzona do kościoła pw. św. Aleksandra.
W kronice parafialnej odnotowano, że od początku miały tu miejsce cudowne zdarzenia, uzdrowienia, a przy obrazie odprawiano Msze św. dziękczynne, składano wota za uzdrowienia fizyczne i duchowe czy oddalenia nieszczęść. W trakcie budowy nowego kościoła okazało się jednak, że obraz ten jest zbyt mały w nowej ogromnej kubaturze powstającej świątyni. Dlatego na jego podstawie w 1904 r. wykonano główny ołtarz, autorstwa artysty rzeźbiarza z Częstochowy Józefa Proszowskiego. Scena znajdująca się w ołtarzu, z małą zmianą, to figuralne odwzorowanie sceny z obrazu. Naturalnej wielkości figura Matki Bożej wykonana jest w drewnie cedrowym. Maryja stoi na kuli ziemskiej i depcze głowę węża – szatana, a na ręku trzyma Dzieciątko Jezus. Obok znajdują się – stojące, a nie klęczące jak na obrazie – postacie św. Józefa i św. Joachima, a nieco niżej klęczące postacie św. Franciszka i św. Klary. Całość dopełniają pięknie przedstawione chóry anielskie. Doznający czci obraz natomiast znalazł swoje nowe miejsce w ołtarzu zbudowanej w pobliżu kościoła kaplicy Porcjunkuli, w której w 1929 r. został pochowany ks. prał. Grzegorz Augustynik.

– W maju 2018 r. dąbrowskie sanktuarium będzie przeżywać 50. rocznicę koronacji figury Najświętszej Maryi Panny Anielskiej. Z reguły akt koronacji jest wynikiem rozwijającego się kultu, czasem jednak dodatkowy wpływ mają inne wydarzenia.

– Sanktuarium w Dąbrowie Górniczej jest sanktuarium historycznym, w którym kult jest potwierdzony przez doznane łaski, ale w tym przypadku ważny jest też kontekst wydarzeń poprzedzających koronację. W czasach powojennych nastała w Polsce nowa rzeczywistość polityczna i gospodarcza. Teren Zagłębia był dla ówczesnych władz terenem szczególnym. Nazwa „Czerwone Zagłębie” nie wzięła się z niczego, ma swe korzenie w czasach rewolucji 1905 r., a dla nowej władzy to tzw. matecznik: z tego terenu pochodził I sekretarz Komitetu Centralnego Edward Gierek. Kościół znajdował się tu w szczególnie trudnej sytuacji, był w trudnej relacji z państwem. Kiedy tylko skończył się czas uwięzienia prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego, przygotowywane były obchody milenijne i w ramach trwającej Wielkiej Nowenny, w celu ożywienia wiary, koronowano w polskich sanktuariach wizerunki Matki Bożej. ówczesny biskup diecezji częstochowskiej Stefan Bareła pragnął, by jednym z nich była figura Matki Bożej Anielskiej na ziemi zagłębiowskiej. Rozpoczęły się więc przygotowania z udziałem księdza biskupa i ówczesnego proboszcza dąbrowskiego ks. inf. Jana Domarańczyka, powołano komitet przygotowujący uroczystość, na którego czele stanął biskup pomocniczy diecezji częstochowskiej Franciszek Musiel.
W tym samym czasie trwały już uroczystości milenijne, które na ziemi zagłębiowskiej w sposób szczególnie uroczysty były obchodzone w 1967 r. w Sosnowcu, na terenie parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – dzisiejszej katedry diecezji sosnowieckiej. Tam już można było się przekonać, jak wielkie napięcie panowało na linii państwo – Kościół i jakie środki przeciw tym wydarzeniom była w stanie podjąć ówczesna władza. Na uroczystości przywieziono z zakładów pracy napojonych alkoholem bojówkarzy, którzy mieli nie tylko przeszkadzać w ich przebiegu, ale wręcz fizycznie atakować uczestniczących w obchodach wiernych. Władze starały się przeszkodzić również w uroczystościach w Dąbrowie Górniczej. Ich działania tym razem miały charakter jedynie administracyjny. Pamiętajmy, że było to świeżo po wydarzeniach marca 1968 r. i władze nie chciały zaogniać już i tak napiętej sytuacji.

– Działania władz były zakrojone na szeroką skalę. W książce ks. Mariusza Trąby „Koronacja figury Matki Bożej Anielskiej w Dąbrowie Górniczej (19 maja 1968)”, wydanej na 40. rocznicę koronacji, wśród aneksów jest zamieszczony – opatrzony adnotacją: „Ściśle tajne!” – plan przeciwdziałania uroczystości koronacji figury opracowany przez Wydział Administracyjny KW PZPR w Katowicach w kwietniu 1968 r.

– W dokumencie tym w kilkunastu punktach znajdują się wytyczne, jak przeszkodzić w uroczystościach kościelnych w dniach 18-19 maja 1968 r. Miały to być m.in.: utrudnianie dojazdu na uroczystości, wywożenie dzieci i młodzieży na wycieczki, organizowanie na stadionach masowych konkurencyjnych imprez, skierowanie do kin najlepszego repertuaru. A jednak na uroczystości przybyło ponad 20 tys. osób, które dały świadectwo swojej wiary.

– Podczas uroczystości koronacyjnej miały miejsce pewne znaki. Jeden z nich jest związany z osobą kard. Karola Wojtyły.

– Uroczystości trwały dwa dni, najważniejsze wydarzenie miało jednak miejsce 19 maja 1968 r. Była nim uroczysta Msza św., podczas której ukoronowano figurę Najświętszej Maryi Panny Anielskiej. Koronacji dokonał prymas kard. Stefan Wyszyński, współkoronatorem był kard. Karol Wojtyła. Świadectwo, że w czasie koronacji miały miejsce szczególne wydarzenia, złożył po latach kard. Stanisław Dziwisz. W depeszy z 24 marca 2007 r., przesłanej na ręce pierwszego pasterza diecezji sosnowieckiej bp. Adama Śmigielskiego z okazji obchodzonych przez niego rocznic: 50-lecia kapłaństwa i 15-lecia biskupstwa, napisał znamienne zdanie: „Jeszcze jako metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła w 1968 r. dokonał koronacji figury Matki Bożej Anielskiej w Dąbrowie Górniczej, a okoliczności temu towarzyszące były dla wielu w pewnym sensie prorocką zapowiedzią przyszłego pontyfikatu”. Jeśli kard. Dziwisz wspomina o tym w depeszy, to wydarzenie musiało mieć ogromne znaczenie. Zaciekawiony zacząłem rozpytywać ludzi, co takiego miało miejsce podczas koronacji. Odpowiedzi były różne. Niektórzy nawiązywali do Ludźmierza, gdzie kard. Wojtyła pochwycił berło Matki Bożej. W końcu znalazłem osobę, która w chwili koronacji miała 12 lat i uczestniczyła wówczas w asyście dzieci, była więc bardzo blisko tego wydarzenia. Ta dojrzała dziś kobieta wspomina, że gdy kard. Wyszyński nałożył koronę na skronie Matki Bożej, korona się zsunęła. Nałożył ją ponownie, ale wtedy korona zupełnie spadła. Chwycił ją wtedy kard. Wojtyła i już bez przeszkód nałożył na figurę Matki Bożej. Dzisiaj prosimy świadków tego wydarzenia, by spisali wspomnienia, które można by umieścić w księdze pamiątkowej. Byłyby one pięknym świadectwem – poza homiliami kard. Wyszyńskiego i kard. Wojtyły. Tak na marginesie: nie byłoby pełnej homilii kard. Wojtyły, gdyby nie nagrania SB znajdujące się dziś w IPN.

– Drugim znakiem w dniu koronacji był znak słońca...

– 19 maja 1968 r. był dniem bardzo deszczowym; niektórzy świadkowie twierdzą nawet, że miało miejsce oberwanie chmury. Ze względu na to uroczystości koronacyjne zostały przeniesione, mimo przygotowanego ołtarza polowego, do wnętrza świątyni. Tuż po akcie koronacji wyszło słońce, pogoda natychmiast się odmieniła i figura ukoronowanej Matki Bożej została wyniesiona na zewnątrz. Ciąg dalszy Mszy św. odbył się przy ołtarzu polowym. Co więcej, mimo że na moment niebo znów zasnuło się chmurami, kiedy uroczystości dobiegły końca i ludzie zaczęli się rozchodzić, znów wyszło tak piękne słońce, iż mówili oni, że Matka Boża promieniami słońca odprowadza ich do domów.

– Sanktuarium w Dąbrowie jest dziś miejscem żywej wiary.

– Od kiedy jestem kustoszem tego sanktuarium, a więc od 1 maja 2006 r., obserwuję rosnący ruch pielgrzymi. Rocznie przybywa tu ok. 60-80 pielgrzymek autokarowych. Nasze sanktuarium leży na dogodnym szlaku komunikacyjnym i nawiedzają je pielgrzymi zarówno zmierzający z południa kraju na Jasną Górę, jak i jadący z północy do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach. Co istotne, w naszym sanktuarium trwa całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu i kościół jest otwarty przez cały dzień. W godz. 15-16 mamy w kościele spowiedź; bywają dni, że ta godzina nie wystarcza na wyspowiadanie wszystkich penitentów. Mamy też każdego roku kilkanaście stałych pielgrzymek lokalnych. Sanktuarium Matki Bożej Anielskiej jest również centrum modlitwy w intencji dzieci poczętych a nienarodzonych – zawsze z racji uroczystości Zwiastowania. Organizowane są także inne wydarzenia, chociażby związane z uroczystościami miasta – świątynia ma przecież znaczenie historyczne. Kiedy obchodziliśmy w 2012 r. 100. rocznicę konsekracji bazyliki, prezydent miasta pięknie powiedział, że trudno sobie wyobrazić Dąbrowę Górniczą bez bazyliki, a bazylikę bez Dąbrowy Górniczej.

– Uroczystości rocznicowe tuż-tuż. Jak wyglądają przygotowania?

– Można zaryzykować twierdzenie, że przygotowania duchowe – a te są najważniejsze – rozpoczęły się już w 2008 r., kiedy przeżywana była 40. rocznica koronacji. W ubiegłym roku pod przewodnictwem arcybiskupa seniora częstochowskiego Stanisława Nowaka, w 49. rocznicę koronacji, odbyło się uroczyste rozpoczęcie obchodów 50. rocznicy, podczas którego w kościele zostały umieszczone pierwotny obraz Matki Bożej Anielskiej i tzw. świeca jubileuszowa, która się pali podczas każdej Mszy św. Z tej racji został także wydany folder, który m.in. przybliża historię bazyliki. Są też przygotowywane wystawa ukazująca wydarzenia koronacji oraz wydawnictwa, które będą zawierać świadectwa i upamiętniać tamte wydarzenia. Dla mnie bardzo ważnym wydarzeniem w ramach 50-lecia będzie konferencja naukowa, zorganizowana z pomocą Polskiego Towarzystwa Mariologicznego w dniach 11-12 maja br. Do 20 maja, kiedy to pod przewodnictwem abp. Marka Jędraszewskiego będziemy obchodzić 50. rocznicę koronacji, zostało niewiele czasu, więc i przygotowania nabierają tempa – pod opieką Patronki Dąbrowy Górniczej, Matki Zagłębia.

2018-04-30 11:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Kamiński: Prawdziwe odrodzenie naszego narodu przychodziło przez Maryję

2020-01-28 09:48

[ TEMATY ]

Matka Boża

bp Romuald Kamiński

Magdalena Wojtak

Bp Romuald Kamiński

Prawdziwe odrodzenie naszego narodu i zwycięstwa przychodziły przez wstawiennictwo Maryi. Tak było, jest i będzie. To nie jest nasz wybór, ale to Bóg postawił Ją na drogach Polski i Polaków – powiedział bp Romuald Kamiński. We wspomnienie bł. abp Jerzego Matulewicza odnowiciela Zgromadzenia Księży Marianów biskup warszawsko-praski przewodniczył uroczystościom w prowadzonym przez zakonników w stolicy - sanktuarium Matki Bożej z Lourdes. Liturgię koncelebrował m.in. Prowincjał Zgromadzenia, o. Tomasz Nowaczek MIC.

W homilii bp Kamiński podkreślił znaczenie zgromadzenia w dziejach polskiego narodu. – Wspominamy historię wielkich rodzin jakim są franciszkanie, jezuici, dominikanie, paulini, czy pallotyni, dziękując Bogu za ich obecność i zaangażowanie duszpasterskie. Trzeba jednak pamiętać, że te wspólnoty zakonne przyszły do nas z zewnątrz. Tymczasem już w XVI wieku nasz kraj zrodził własną rodzinę zakonną jaką było założone przez o. Stanisława Papczyńskiego Zgromadzenie Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Przypomniał, że XVI wiek był okresem niezwykle burzliwym w dziejach Polski, kiedy w skutek wojen wielu ludzi odchodziło z tego świata niepojednanych. Brakował wówczas też kapłanów.

Nowe zgromadzenie, którego charyzmatem było szerzenie kultu Niepokalanej, troska o zbawienie umierających oraz pomoc w głoszeniu Dobrej Nowiny było dla nas darem Bożej Opatrzności – powiedział biskup warszawsko-praski. Stwierdził, że mimo upływu lat i zmian ten charyzmat niezmiennie odpowiada na znaki czasu. - Za ten dar dziękować powinien nie tylko Kościół, ale przede wszystkim nasza Ojczyzna. Jest to pierwsze w historii Najjaśniejszej Rzeczypospolitej zgromadzenie o korzeniach i początkach stąd, z tej ziemi na której dziś żyjemy – podkreślił bp Kamiński.

Zwrócił uwagę, że odrodzenie zgromadzenia, które podupadło w czasach zaborów, kiedy miały miejsce kasaty zakonów, było niejako kolejną interwencją Pana. – Poprzez odrodzenie do którego przyczynił się bł. abp Jerzy Matulewicz z dwóch zakonników, którzy zostali, dziś jest kilkuset kapłanów posługujących w kraju i na misjach – zauważył bp Kamiński.

Nawiązując do maryjności zgromadzenia zwrócił uwagę, że wpisuje się ona ducha całego polskiego narodu. Tym żył zarówno św. Jan Paweł II, jak i kard. Wyszyński, którego beatyfikację będziemy niebawem obchodzić. Oni doskonale wiedzieli, że prawdziwe odrodzenie będzie przychodzić przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny. To Bóg postawił Ją na drogach naszego narodu, na drogach ludzkości – podkreślił bp Kamiński.

Mówiąc o znaczeniu kultu świętych i błogosławionych zaapelował, by doceniać w różnych środowiskach ludzi autentycznie dobrych. – Potrzeba nam dziś promocji ludzi, którzy czynią dobrze i dowartościowania dzieł które służą innym. Natomiast eliminować trzeba zło i zły przykład – zachęcał.

Na zakończenie liturgii Prowincjał Zgromadzenia, o. Tomasz Nowaczek MIC wyraził nadzieję, że obchody jubileuszu 350 lat istnienia zgromadzenia przyczynią się do odnowy duchowej całej wspólnoty zakonnej. - Św. o. Stanisław Papczyński w regule życia, którą nam zostawił zalecał poważne dążenie do świętości, czyli poważne zmaganie z własnym grzechem i krnąbrnością charakteru. Traktuję więc te lata jako czas nawiedzenia Boga poprzez nawrócenie serca – przylgnięcie do Bożego Słowa i otwartości na działanie łaski Ducha Świętego, byśmy nie stali bezczynnie w Winnicy Pańskiej, ale szli i owoc przynosili. By ten owoc trwał w ludzie Bożym do którego Pan nas posyła – powiedział prowincjał.

Zgromadzenie Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (łac. Congregatio Clericorum Marianorum ab Immaculata Conceptione Beatissimae Virginis Mariae) zostało założone 11 grudnia 1670 roku. przez św. Stanisława od Jezusa i Maryi Papczyńskiego w Krakowie. Jego odnowienia i reformowania dokonał w 1910 roku bł. abp Jerzy Matulewicz.

Jest ono pierwszym zgromadzeniem zakonnym kleryckim założonym na ziemiach polskich.

CZYTAJ DALEJ

Ze św. Tomaszem na WSD

2020-01-28 15:29

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

seminarium

seminarium duchowne

Marian Florek/Niedziela TV

W Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie 27 stycznia br. odbyły się uroczystości związane z liturgicznym wspomnieniem św. Tomasza z Akwinu. W 1880 r. papież Leon XIII ustanowił św. Tomasza patronem szkół katolickich i uniwersytetów i dlatego dzisiaj w dniu jego święta – powiedział dla „Niedzieli” ks. Grzegorz Szumera, rektor częstochowskiego WSD - chcemy go prosić aby wspierał wysiłki wszystkich profesorów w dziele formacji i kształcenia przyszłych kapłanów.

W tej też intencji w seminaryjnej kaplicy Zesłania Ducha Świętego została odprawiona Msza św., której przewodniczył abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Symptomatycznie tuż przed celebracją hieracha w rozmowie z „Niedzielą” powiedział, że kleryk, ksiądz czy biskup lub każdy inny chrześcijanin musi codziennie odwoływać się do Ducha Świętego, do Jego darów aby mógł skutecznie świadczyć o prawdzie.

Zobacz zdjęcia: Ze św. Tomaszem na WSD

W homilii, na jej zakończenie, abp Depo zacytował papieża Franciszka, który podkreślał rolę namaszczonego kapłana, który pośród wielu dzieł parafialnych przede wszystkim prowadzi wiernych ku Zbawieniu:

„Jesli jakaś parafia idzie do przodu bo ma wiele organizacji i wiele rzeczy to dlatego że ma też kapłana, namaszczonego, który ją prowadzi”.

W dobie dzisiejszych wyzwań duszpasterskich przypomnienie tych słów Ojca Świętego jest bardzo potrzebne.

Drugim punktem spotkania był wykład w auli św. Jadwigi ks. prof. dr. hab. Andrzeja Maryniarczyka SDB prowokacyjnie zatytułowany: „Cóż po metafizyce w czasach marnych”. Nawiązując do św. Tomasza i jego nauki, mówca określił współczesnych teologów i filozofów parających się metafizyką mianem sprzątaczy ulic, którzy mają nieustannie oczyszczać drogi wiedzy ze śmieci pseudofilozfii i wspólczesnej gnozy.

Podsumowania spotkania dokonał abp Wacław Depo, dziękując prelegentowi za wykład i prowadząc modlitwę wszystkich zebranych.

CZYTAJ DALEJ

Obecnie groźniejszy niż koronawirus jest dla Polaków wirus grypy

2020-01-29 13:50

[ TEMATY ]

wirus

pixabay.com

Koronawirus prędzej czy później dotrze do Polski i to nie będzie nic nadzwyczajnego, jesteśmy na to przygotowani - powiedział w środę minister zdrowia, Łukasz Szumowski.

- Logika i prawdopodobieństwo mówi, że koronawius prędzej czy później będzie w Polsce. Jak nie dziś, to jutro. Jak nie jutro, to pojutrze. Jak nie pojutrze, to za tydzień. Jak nie za tydzień, to za dwa. On się kiedyś pojawi. I to nie będzie nic nadzwyczajnego. To nie jest wydarzenie, na które czekamy, ale też nic, czego się jakoś strasznie obawiamy - wskazał minister.

Jesteśmy przygotowani na diagnostykę, opiekę i leczenie pacjentów. Sam fakt pojawienia się wirusa nie będzie ani katastrofą, ani tragedią, ani czymś nadzwyczajnym.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że w najbliższych dniach Polska ma uzyskać możliwość badania próbek w kraju, teraz wysyłane są one do laboratoriów referencyjnych za granicą m.in. w Berlinie.

Konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych prof. Andrzej Horban wskazał w środę, że obecnie nie ma wielu przypadków wymagających weryfikacji. - Teraz wysyłamy materiał do badań do laboratorium w Berlinie. Następny etap, który mam nadzieję będzie uruchomiony jutro, pojutrze, to możliwości badań w kraju - podał. Obecnie - jak przekazał - wyniki są znane w ciagu 48 godzin.

Są gotowe procedury

Szef MZ zapewnia, że resort ze spokojem czeka na rozwój wypadków, przygotowując się na różne scenariusze. - Mamy wylistowane szpitale zakaźne, wszystkie OIOM-y (Oddziały Intensywnej Opieki Medycznej), analizujemy wszystkie możliwości, łącznie z tym, ile i gdzie są zlokalizowane rozmaite aparatury, do ECMO włącznie - wskazał. ECMO to układ pozaustrojowego natleniania krwi, który przez może zastępować pracę serca i płuc.

Przypomniał, że placówki prowadzące oddziały chorób zakaźnych otrzymały zalecenia ws. procedur dot. koronawirusa. Przewidują one, że w przypadku spełniania określonych przesłanek nie jest wymagane skierowanie. Chodzi o sytuacje dotyczące osób, które w ciągu ostatnich 14 dni były w Chinach lub miały kontakt z osobą, która tam przebywała i mają objawy, takie jak temperatura ciała powyżej 38 stopni oraz kaszel i duszność. Powinny one zgłosić się do szpitalnego oddziału chorób zakaźnych, najbliższego dla ich miejsca zamieszkania.

Przygotowujemy się ale prawda jest taka, że obecnie groźniejszy niż koronawirus jest dla Polaków wirus grypy.

Łukasz Szumowski

W Polsce nie mamy żadnego potwierdzonego przypadku koronawirusa

MZ informuje, że na dziś nie ma żadnego potwierdzonego przypadku koronawirusa w Polsce. Minister podał w środę, że zweryfikowano dotąd kilkanaście przypadków i w żadnym nie uzyskano potwierdzenia obecności.

Śmiertelne zapalenie płuc

Wirus z Wuhanu, które jest stolicą prowincji Hubei w środkowych Chinach, wywołuje zapalenie płuc, które może być śmiertelne. Według oficjalnych danych, na koniec dnia we wtorek potwierdzono 5974 zarażenia i 132 zgony spowodowane wirusem. Chińskie władze praktycznie odcięły od świata liczący 11 mln mieszkańców Wuhan i wprowadziły ograniczenia w przemieszczaniu się w szeregu okolicznych miast. Wirus przedostał się poza granice Chin. Jak dotychczas jego przypadki potwierdzono w 16 innych państwach, w tym dwóch europejskich - we Francji i w Niemczech.

Wiceszef MSZ Paweł Jabłoński podał w środę, że do końca tego tygodnia podjęte zostaną "pewne kroki" ws. ewakuacji Polaków przebywających w Wuhan. Według informacji ambasady RP w Chinach, w objętym kwarantanną mieście Wuhan i jego okolicach przebywa obecnie 27 obywateli polskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję