Reklama

Interfax religion

Ostry zatarg na szczytach prawosławia

2018-04-30 11:29

pr
Niedziela Ogólnopolska 18/2018, str. 39

Patriarchat moskiewski stanowczo i mocno skrytykował ukraińskiego prezydenta Petra Poroszenkę, który oficjalnie zwrócił się do patriarchy Konstantynopola Bartłomieja I, aby Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego otrzymał znad Bosforu przywilej autokefalii. Byłoby to równoznaczne z oficjalnym uznaniem Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego we wspólnocie prawosławnej. Rosyjski Kościół Prawosławny uznaje sąsiednią cerkiew za schizmatycką.

Patriarchat moskiewski odpowiedział na inicjatywę Poroszenki stanowczymi słowami metropolity Hilariona, który jest odpowiedzialny za stosunki wewnętrzne w Cerkwi rosyjskiej. Duchowny wręcz groził Bartłomiejowi I: – Wiemy o kontaktach między władzami Ukrainy i patriarchatem konstantynopolitańskim. Wiemy o drogich prezentach, które trafiły do Konstantynopola. Wiemy jeszcze więcej, ale na razie nie pora, aby to ujawniać.

Reklama

Przeciwko ruchowi Poroszenki jest też opozycja na Ukrainie, która traktuje ruch prezydenta jako rozpoczęcie kampanii wyborczej oraz niedopuszczalną instrumentalizację religii dla celów politycznych.

Inowrocław: 90. rocznica urodzin kard. Józefa Glempa

2019-12-15 14:56

bgk / Gniezno (KAI)

Z udziałem prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka w inowrocławskim kościele pw. Zwiastowania NMP sprawowana była 15 grudnia Msza św. w intencji śp. kard. Józefa Glempa. Eucharystii przewodniczył biskup łowicki Andrzej Dziuba, bliski współpracownik kardynała i tegoroczny laureat ustanowionej przez niego nagrody „Ku chwale”.

Milena Kindziuk

Wspólna modlitwa w bliskości 90. rocznicy urodzin kard. Józefa Glempa (18 grudnia), w kościele, w którym został ochrzczony, była okazją do podziękowania za życie i pasterskie posługiwanie prymasa. Obok abp. Wojciecha Polaka i bp. Andrzeja Dziuby uczestniczyli w niej inowrocławscy kapłani z dziekanem ks. prałatem Leszkiem Kaczmarkiem oraz ks. kan. Zbigniewem Przybylskim, kanclerzem Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie. Obecni byli także członkowie Rady i pracownicy działającego w Inowrocławiu Instytutu Prymasa Glempa, który w tym roku obchodzi 10-lecie istnienia.

„Jakże wiele może uczynić człowiek, który się nie boi, który ma odwagę, który nie jest uwikłany w ludzkie struktury i uzależnienia, który nie zabiega o ludzkie względy. Jakże wiele może uczynić człowiek, który jest wolny” – mówił w homilii bp Dziuba nawiązując do wspominanych w liturgii słowa proroków, szczególnie św. Jana Chrzciciela, którego orędzie – jak podkreślił – było tak skuteczne, ponieważ było głoszone ludziom ubogim, ubogimi środkami, także więzieniem, a sam głoszący był gotów potwierdzić je własną krwią.

W orędzie prawdy głoszonej z odwagą i ubogimi środkami wpisuje się także postać kard. Józefa Glempa, syna Ziemi Kujawskiej, który z tej właśnie ziemi – mówił ordynariusz łowicki – „szedł nie jako biskup, kardynał i prymas, ale jako prorok, stąd tak wiele niezrozumienia, a nawet postawy negacji”.

„Szedł konsekwentnie, będąc przekonanym, że ubogimi środkami zdobywa się niebo i ziemię” – podkreślił bp Dziuba, przypominają dalej dwie szczególne daty w życiorysie prymasa Glempa. Pierwsza to 13 grudnia 1981 roku, kiedy to z warszawskiego kościoła Matki Bożej Łaskawej, Tej, która trzyma w ręku połamane strzały zła, prosił i apelował, aby brat nie stawał przeciwko bratu, gotowy „zgiąć kolana i pokrzepić osłabłe ręce i prosić o przyszłość, którą całkowicie zawierzał Bogu”.

I druga data – kontynuował biskup łowicki – 20 maja 2000 roku, kiedy w sercu Warszawy kard. Glemp prosił Boga o przebaczenie za wszystko, co było „ciemne i złe, co pobrudziło Kościół i ludzi Kościoła, za wszystko, czym Kościół pobrudził innych ludzi”. To wtedy, łamiącym się głosem powiedział też, że prosi Boga o przebaczenie, jeśli nie dochował wszystkiego, aby ocalić ks. Jerzego Popiełuszkę.

„Ten gest jakby spiął klamrą grudzień 1981 roku i ostatnie lata posługi prymasa w roku 2000” – stwierdził bp Dziuba, przyznając, że patrząc na tę posługę można łatwo zauważyć, iż kard. Glemp, podobnie jak św. Jan Chrzciciel „starał się umniejszać siebie, aby Pan był bardziej obecny w życiu Ojczyzny i bardziej wyrazisty w życiu Kościoła”.

„Był użyteczny Bogu, Ojczyźnie i Kościołowi. Był użyteczny w swej purpurze kardynalskiej, był użyteczny z zawieszonym orderem Orła Białego i był użyteczny w swojej modlitwie” – mówił biskup łowicki parafrazując i rozszerzając w odniesieniu do prymasa Glempa dewizę z godła Łowicza Patriae Commodis Serviens (Być Ojczyźnie Pożytecznym).

Pod koniec Mszy św. prymas Polski abp Wojciech Polak wręczył bp. Andrzejowi Dziubie statuetkę „Ku chwale”, która ustanowiona została przez kard. Józefa Glempa i przyznawana jest co roku za szczególną duchową i intelektualną pracę na rzecz Ziemi Kujawskiej.

W laudacji, przypominając sylwetkę uhonorowanego, jego wieloletnią współpracę z kard. Józefem Glempem oraz akademicką i biskupią drogę podkreślił, że: „statuetka Ku chwale idzie w tym roku w ręce osoby zasłużonej i wiernej temu dziedzictwu, które było tak drogie sercu śp. kard. Józefa Glempa, Prymasa Polski”

Bp Andrzej Dziuba pochodzi z Pleszewa i jest absolwentem Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Święcenia kapłańskie przyjął 21 czerwca 1975 roku w Gnieźnie z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego. Ukończył studia specjalistyczne z zakresu teologii moralnej na KUL i w Akademii Alfonsjańskiej w Rzymie. Od 1981 roku do roku 2004, a więc do momentu otrzymania nominacji na biskupa w Łowiczu, był związany z Sekretariatem Prymasa Polski, pełniąc w nim szereg ważnych funkcji m.in. kierownika, a także kapelana i osobistego sekretarza Prymasa Glempa. Jednocześnie kontynuował swoją drogę akademicką, zwieńczoną tytułem profesora i pracą na Wydziale Teologii KUL, a od 1995 roku do dzisiaj na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Święcenia biskupie przyjął 22 maja 2004 roku z rąk kard. Józefa Glempa. Jest czynnie zaangażowany w pracę Konferencji Episkopatu Polski, m.in. przewodniczył Radzie Naukowej i Zespołowi ds. Szkolnictwa Wyższego, a dziś Zespołowi ds. Stypendiów Naukowych i Językowych KEP. Jest również delegatem na Międzynarodowe Kongresy Eucharystyczne, w których bierze bardzo czynny udział.

Śp. kard. Józef Glemp był arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim w latach 1981-1992 i zarazem sprawował urząd arcybiskupa metropolity warszawskiego, obie archidiecezje były bowiem do 25 marca 1992 połączone unią personalną. Jednocześnie piastował godność Prymasa Polski, którą zachował – jako kustosz relikwii św. Wojciecha – po rozłączeniu obu archidiecezji w ramach reorganizacji struktur administracyjnych Kościoła w Polsce w 1992 roku. W grudniu 2009 roku, gdy ukończył 80 lat, godność Prymasa Polski, na mocy wcześniejszej decyzji Benedykta XVI, wróciła do urzędującego arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego, którym był wówczas abp Henryk Muszyński. Za kilka dni, 19 grudnia minie 10 lat od tego wydarzenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

I miejsce w XX Konkursie Literackim im. prof. Zofii Martusewicz

2019-12-16 12:24

Temat: „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie i za to wam dziękuję”

Jan Paweł II

Aleksandra Chazy

Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Częstochowie

Opiekun: Szymon Ziętal

„I za to Wam dziękuję”

Bywają w życiu chwile, gdy zaczynamy wątpić. Nie wierzymy w siebie. Przestajemy wierzyć w innych. Tracimy wiarę w Boga. Ulewne deszcze łez pojawiają się każdej nocy. Burza rozpętana na dnie serca wydaje się trwać bez końca. Nic nie jest w stanie nas pocieszyć. Nic nie jest w stanie sprawić, aby na naszych twarzach pojawił się uśmiech. Co wtedy czujemy? Smutek? Złość? Żal? Jesteśmy przekonani, że nie ma dla nas nadziei. Szanse, które zesłał los, zostały niewykorzystane. Ludzie, którzy mieli na zawsze pozostać w naszym życiu, nagle z niego odeszli. Szczęście, które do tej pory nam sprzyjało, prysło niczym bańka mydlana. Sytuacja, w której tkwimy, jest sytuacją niemalże beznadziejną. Nie ma z niej takiego wyjścia, które mogłoby nas usatysfakcjonować, a mimo to szukamy. Szukamy, choć sami nie wiemy czego. Szukamy, choć nie wierzymy, że kiedykolwiek to odnajdziemy. Szukamy bez map, drogowskazów i często po omacku. Szukamy, przemierzając czarne górskie szlaki, drepcząc nieopodal urwiska, stojąc nad przepaścią. Niczym niewidomi, wyciągamy przed siebie ręce, aby odnaleźć. Szukamy obecności. Szukamy kogoś, kto mógłby po prostu być. Kogoś, od kogo niczego więcej nie musielibyśmy i nie chcielibyśmy wymagać. A co najważniejsze, szukamy kogoś, kto tak bardzo pragnąłby znaleźć nas.

Słowa Jana Pawła II wypowiedziane na Placu św. Piotra są wskazówką dla ludzkości. Prezentem od Ojca dla przyszłych pokoleń. Jan Paweł II powiedział bowiem: „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie i za to wam dziękuję”. Czyż nie tak powinien funkcjonować nasz świat? Czyż nie tak powinniśmy funkcjonować my wszyscy?

Dostaliśmy największy dar i przywilej, jaki można sobie było wymarzyć. Obdarzono nas życiem. Dano czystą kartkę i pióro z wiecznym wkładem. Pozwolono tworzyć, działać i rozwijać się. Sprawiedliwie rozdano szanse. Dano możliwość odczuwania, przeżywania i dążenia do własnego szczęścia. Nie zakazano przyjemności. Nie zabrano nam wolnej woli, swobody i dowolności. Pozwolono wręcz być, kim tylko się zechce, robić, co tylko się kocha oraz żyć według siebie samego. Wprowadzono tylko jedną żelazną zasadę. Zasadę, zgodnie z którą powinniśmy być dla siebie i szukać się nawzajem, darząc się przy tym miłością, szacunkiem i troską o wspólne szczęście. To tak, jakby Bóg chciał nam powiedzieć: „Dawajcie sobie obecność, bowiem dopóki jedno drugiego szuka, dopóty jedno drugie znajduje”.

Wyobraźmy sobie dwoje ludzi, którzy się kochają. Spotkali się na pewnym skrzyżowaniu swoich życiowych dróg i od tej pory już razem szli przez życie jedną, wspólną drogą. Szukali się, choć sami nie byli tego świadomi. Sam proces poszukiwania rozpoczyna się bowiem w sercu. Chcemy być, więc jesteśmy. Będąc, wystawiamy swoją obecność na zewnątrz. Inni ludzie również nieświadomie ją dostrzegają. Ten, kogo będziemy mieli odnaleźć, zauważy naszą obecność, przygarnie ją do siebie i zaopiekuje się nią na zawsze. Ale nie tylko w miłości się szukamy. Szukamy się nawzajem przez całe życie. Matka szuka swojego dziecka. Brat szuka swojej siostry. Przyjaciel szuka swojego przyjaciela. Nauczyciel szuka swoich uczniów, a właściciel firmy szuka pracowników. Wszyscy kogoś szukamy. A znajdując jedną osobę, wcale nie zaprzestajemy poszukiwań.

Rodzice, oczekując swojej pociechy, stale jej szukają. Darząc się nawzajem uczuciem, tworzą owoc tego związku. Kupują ubranka, szykują wyprawkę, remontują pokój czy zmieniają mieszkanie na nowsze i większe, specjalnie na potrzeby nowego członka rodziny. Ale czy tylko rodzice szukają swojego dziecka? Nie. Ono również ich szuka. Szuka ich w każdym biciu swojego małego serduszka, w każdym oddechu, w każdym ruchu, jaki wykonuje, będąc jeszcze w brzuchu mamy. Gdy przychodzi na świat, dalej szuka. Szuka rodziców w pierwszych słowach, w pierwszych gestach i w pierwszych krokach. Szuka ich później na wspólnych wakacjach, podczas szkolnej nauki czy nawet po wyjeździe na studia. Szuka ich, mając swoją żonę lub męża, rozpoczynając pracę zawodową czy posiadając już własne dzieci. Rodzice, również szukają go, gdy upada po raz kolejny, ucząc się chodzić. Gdy wypowiada pierwsze „mama” i pierwsze „tata”. Gdy wychodzi z domu z koleżankami i kolegami i wraca późną nocą. A wreszcie, gdy wyprowadza się do własnego mieszkania i zakłada swoją rodzinę. Szukają go przez całe swoje życie. Na tym bowiem polega szukanie. Na tym bowiem polega sens naszego istnienia. Szukamy się, aby siebie odnaleźć, ale gdy już się nawzajem odnajdujemy, nie przestajemy się szukać. Jan Paweł II powiedział kiedyś: „Ludzi można spostrzec, zamykając oczy”. Miał wielką rację, bowiem fakt, że widzimy, wcale nie ułatwia nam poszukiwań. Widząc, dostrzegamy to, co złe, negatywne i brzydkie w drugim człowieku. Często są to rzeczy nieistotne i zupełnie nieświadczące o jego wartości, ale przez to, że zauważyliśmy je jako jedne z pierwszych cech, zaprzestajemy naszych poszukiwań. To błąd. Z szukaniem bowiem jest jak ze zwiedzaniem świata. Niezbędnikiem każdego podróżnika jest kompas, który wskazuje kierunek, a więc i cel każdej podróży. Bez niego nie sposób uniknąć pomyłek, błądzenia i częstego zbaczania z trasy. Naszym wewnętrznym kompasem jest serce. To nim powinniśmy się kierować podczas szukania. Tylko ono kocha prawdziwie, tylko jego nie da się oszukać. Szukając oczyma, zbłądzimy. Szukając sercem, odnajdziemy się.

Słowa, które są myślą przewodnią niniejszego tekstu, Jan Paweł II skierował do młodych ludzi. Zaskoczony faktem, iż na Plac św. Piotra przybyło ich tak wielu, wyraził swoją wdzięczność i tym samym przekazał im największą mądrość, którą powinni się w życiu kierować. Nie ma bowiem piękniejszego czasu dla człowieka niż młodość. W młodości wszystko się liczy, wszystko jest ważne i nic niczego nie przekreśla na stałe. Młodym ludziom wiele się wybacza. Młodym ludziom na wiele się pozwala. Młodość rządzi się swoimi prawami, ale tylko w młodości jest nadzieja. Nadzieja na lepsze jutro, na dobrą przyszłość, na spokojne lata. Młodzi ludzie często sami nie są świadomi daru, jaki właśnie przeżywają. Mają w ręku walizkę, jeszcze lekką, prawie zupełnie niewypełnioną. Idą przez świat, wymachując ją radośnie. Doświadczają pierwszych sukcesów. Otrzymują dyplomy i świadectwa potwierdzające ukończenie szkół, kursów czy praktyk zawodowych. Zakochują się. Poznają przyjaciół na całe życie. Rozpoczynają pracę. Zakładają rodziny. Dalej idą przez świat, choć ich bagaż jest coraz cięższy. Niełatwo nim już tak sprawnie poruszać. Do pierwszych sukcesów dołączają pierwsze porażki. Pierwsze złamane serca i miłosne rozczarowania. Pierwsze konflikty z przyjaciółmi. Pierwsze zakończone relacje. Pierwsze niezdane egzaminy. Pierwsza utrata pracy. Rozwody. Rozpad rodziny. Bagaż młodych ludzi staje się bardzo ciężki. Ile trudu i wysiłku potrzeba, aby go podnieść. Ilekroć rodzice oraz dziadkowie mówili im: „Pomożemy Ci. Nie dźwigaj tego sam”, tylekroć usłyszeli: „Dam sobie radę. Chcę zostać sam. Nie szukajcie mnie”. Ale oni dalej szukali. Nie przestawali szukać. I dzięki ich poszukiwaniom młodzi ludzie stali się silniejsi. Bagaż, którego kiedyś nie byli w stanie podnieść, nie ciąży im już. Idą z nim dalej przez życie, uzupełniając go stale nowym wyposażeniem. Wiedzą, jak dźwigając przeszłość, podróżować dalej ku lepszej przyszłości. Wiedzą, jak szukać, bo kiedyś ktoś ich znalazł. Znalazł ich i szukał ich dalej. Dzięki temu oni również zaczęli szukać.

Jan Paweł II również szukał młodych ludzi. Byli mu szczególnie bliscy. Stanowili dla niego wzór. Papież darzył ich szczególną sympatią. W młodym człowieku widział bowiem Boga – szansę na lepsze jutro. Widział siłę tego świata. Młodzi ludzie zawsze stanowili dla niego fundament życia. Jan Paweł II bardzo troszczył się o ich los. Dziękując im za to, że go odnaleźli, pragnął im uświadomić, jak bardzo ważne jest, aby oni również odnajdywali siebie nawzajem. Jak ważne jest, aby drugi człowiek czuł ich obecność – nie tę wymuszoną, nie tę z obowiązku oraz nie tę dla zysku. Obecność samą w sobie.

Na koniec warto przypomnieć inne słowa Jana Pawła II, również skierowane do młodych ludzi. Papież powiedział: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od Was nie wymagali”. Próbując sprostać własnym wymaganiom i ideałom, łatwiej będzie nam zrozumieć i uszanować cele, marzenia i sposób życia innych osób. Łatwiej będzie żyć, wspinając się na coraz wyższe szczeble ziemskiego istnienia. Co więcej, łatwiej będzie nam się szukać. Łatwiej będzie nam się znaleźć. A w końcu łatwiej będzie nam się jednoczyć w dobru, które spośród wszystkich znanych światu wartości jest wartością nadrzędną i wyjątkową.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem