Reklama

Przygoda z Biblią

2018-05-02 09:46

Ewa i Tomasz Kamińscy
Edycja lubelska 18/2018, str. IV

Ewa Kamińska
Uczestnicy części finałowej wraz z katechetami oraz organizatorami konkursu

Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” podejmuje wiele działań obejmujących formację chrześcijańską. Sztandarowym dziełem jest coroczny Ogólnopolski Konkurs Wiedzy Biblijnej skierowany do młodzieży ponadgimnazjalnej. Ma on na celu zachęcenie do czytania Biblii jako Księgi Życia, czerpania z niej wskazówek do postępowania, a także dzielenia się świadectwem wiary z innymi.

Poznawanie Pisma Świętego

W tym roku konkurs został zorganizowany po raz 22. Tematem była Księga Psalmów oraz listy św. Pawła do Galatów i do Filipian. Zmagania w etapie diecezjalnym odbyły się 18 kwietnia. Na początku Robert Maj, koordynator spotkania, powitał wszystkich przybyłych do Centrum Transferu Wiedzy KUL. Współorganizator ks. Janusz Lekan podkreślił, że współpraca uczniów z katechetami w czasie przygotowań do konkursu jest znakiem dobrej relacji międzypokoleniowej. Życzył, by stał się on dla młodzieży początkiem wielkiej przygody ze Słowem Bożym. Tomasz Pitucha, doradca wojewody lubelskiego, zwrócił uwagę, że nie wystarcza sama znajomość Pisma Świętego; potrzebne jest osobiste spotkanie z Chrystusem. Metropolitę Lubelskiego reprezentował ks. prał. Ryszard Lis.

Marcin Sułek, przewodniczący Oddziału Okręgowego „Civitas Christiana” w Lublinie, powiedział, że wszyscy uczestnicy etapu diecezjalnego są zwycięzcami, gdyż przeszli przez trudny etap szkolny, a największą nagrodą jest poznawanie Pisma Świętego. Wyraził radość, że coraz więcej szkół bierze udział w zmaganiach konkursowych. Ks. Krzysztof Stola, kapelan lubelskiego oddziału „Civitas Christiana”, poprowadził modlitwę w intencji dzieła Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Biblijnej i pobłogosławił uczestników. Po części pisemnej w kościele akademickim została odprawiona Msza św., której przewodniczył i homilię wygłosił ks. Janusz Lekan. Przekonywał młodzież, że warto budować życie na autorytecie Jezusa bez względu na to, czy ma się 16 czy 86 lat, bo życie ma zawsze przyszłość i czyni człowieka szczęśliwym. Wyraził radość, że wśród celebransów jest ks. Antonio z Aleppo w Syrii, świadek Kościoła, który pokazuje, jak można żyć wiarą w każdej sytuacji. Następnie zaprezentowano filmy z okazji 100-lecia KUL i o stowarzyszeniu.

Reklama

Radość zwycięstwa

W części finałowej etapu diecezjalnego wzięła udział siódemka zwycięzców, która uzyskała największą liczbę punktów. Komisji konkursowej przewodniczył ks. Mirosław Wróbel. Po dwóch dogrywkach została wyłoniona trójka laureatów, która przeszła do finału ogólnopolskiego w Niepokalanowie. Miejsce I zajął Kacper Bigos, uczeń III klasy Technikum im. Tadeusza Kwiatkowskiego w Zespole Szkół w Poniatowej; miejsce II przypadło Katarzynie Malesie, uczennicy I klasy z Zespołu Szkół nr 2 im. księcia Pawła Karola Sanguszki w Lubartowie; miejsce III zajęła Paulina Bochen z I Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie. Laureaci podkreślali, że przygotowania do konkursu wymagały sporego wysiłku, gdyż zakres materiału do opanowania był bardzo obszerny, a pytania nie były łatwe.

Katarzynę Malesę do konkursu namówiła katechetka. Wspólna praca, jeszcze od listopada 2017 r., bardzo się opłaciła. Dla Pauliny Bochen był to drugi konkurs, tym razem z sukcesem. – Dla mnie to wielka przygoda ze Słowem Bożym. Można spotkać w nim Żywego Boga. Można też poznać nowych ludzi, nabyć kolejne doświadczenia – powiedziała. Kacper Bigos również po raz drugi wziął udział w konkursie. – W przygotowania włożyłem sporo pracy, dlatego jestem bardzo zadowolony. Cieszę się, że konkurs stał się okazją do głębszej, dokładniejszej i częstszej lektury Pisma Świętego – powiedział. Jego zainteresowania nie kończą się na studiowaniu Pisma Świętego. Kacper jest studentem Archidiecezjalnego Studium Organistowskiego w Lublinie. Gra w kościele na organach, a także śpiewa w młodzieżowym chórze Carduelis w Poniatowej. Interesuje się muzyką kościelną, zwłaszcza chorałem gregoriańskim oraz śpiewem prawosławnym. W finale, który odbędzie się 4 i 5 czerwca, na zwycięzców czekają atrakcyjne nagrody rzeczowe, zagraniczne pielgrzymki, a także indeksy na kilkanaście kierunków kształcenia w renomowanych uczelniach w Polsce. Nagrodę za pierwsze miejsce przekazał marszałek województwa lubelskiego Sławomir Sosnowski. Wśród darczyńców była firma „Pszczółka” z Lublina, która przekazała słodkie kuferki dla laureatów. Oddział lubelskiego IPN podarował wiele cennych upominków. Nagrody książkowe przekazali: Wojewoda Lubelski oraz wydawnictwa Pax, Rafael, Sióstr Loretanek i Księży Paulistów. Etap diecezjalny odbył się pod patronatem abp. Stanisława Budzika i wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka.

Tagi:
KSM

Pod sztandarem krzyża

2019-12-04 07:37

Renata Czerwińska
Edycja toruńska 49/2019, str. III

Renata Czerwińska
Młodzież z KSM-u wraz z opiekunami i bp. Józefem Szamockim

Nie próbujmy porównywać Chrystusa do ziemskich królów, nawet świętych – bo i tacy bywali. On jest Dobrym Pasterzem. Sam o sobie powiedział, że zna owce swoje i daje im życie. Został posłany przez Ojca, aby nikt nie zginął. Nie chce wojować, odbierać życia – przeciwnie, chce dawać nam jego pełnię – mówił bp Józef Szamocki 24 listopada podczas uroczystości Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w toruńskiej katedrze Świętych Janów. Ten dzień to jednocześnie święto patronalne Akcji Katolickiej i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, toteż w świątyni zgromadzili się licznie przedstawiciele ruchów wraz z księżmi asystentami. W otoczeniu braci i sióstr do KSM-u została przyjęta nowa druhna Wiktoria Grotkowska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nie bój się spowiedzi

2019-12-04 07:07

Ks. Mariusz Frukacz
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 18-19

Penitent powinien ze spowiedzi wyjść umocniony prawdą, że Bóg go kocha – mówi ks. Tadeusz Bijata, spowiednik z wieloletnim doświadczeniem, w rozmowie z ks. Mariuszem Frukaczem

stock.adobe.com

Ks. Mariusz Frukacz: – Sakrament pokuty i pojednania zajmuje bardzo ważne miejsce w życiu Kościoła. Jak z perspektywy blisko 60 lat kapłaństwa widzi Ksiądz znaczenie tego sakramentu zarówno dla życia kapłańskiego, jak i dla wiernych?

Ks. Tadeusz Bijata: – To, jakim przeżyciem jest sakrament spowiedzi św. dla penitenta, zależy również od osobowości kapłana. Powinien on zawsze podchodzić do spowiadającego się z wielkim szacunkiem, kulturą i delikatnością. Nie powinien być zdenerwowany. Dobrze jest, gdy kapłan przed spowiedzią chwilę się pomodli i skupi, wyciszy. Jako kapłani musimy stale pamiętać, że przecież każdy z nas jest dzieckiem Bożym. Może ten człowiek upadł, ale jeżeli chce się spowiadać, to znaczy, że chce się nawrócić. A nawrócić się to znaczy zerwać z przeszłością, zerwać z grzechem i w przyszłości go nie popełniać. Trzeba pamiętać, że grzech najbardziej rani Pana Boga, ale rani także człowieka osobiście, bo pozbawia go godności. Rani również Kościół, bo pomniejsza w nim dobra duchowe. Kapłan jako spowiednik powinien pamiętać o słowach Jezusa z Niedzieli Zmartwychwstania, kiedy spotkał się On z Apostołami w Wieczerniku: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20, 22-23). Pan Jezus wiedział, że jesteśmy słabi na skutek grzechu pierworodnego, i ustanowił sakrament pokuty po to, żeby człowiek mógł do Niego powrócić. Pan Jezus leczył i ludzkie ciało, i ludzką duszę. Jako przykład można podać ewangelicznego paralityka, którego mężczyźni wnieśli do domu, a Pan Jezus powiedział: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy” (Mk 2, 5). Kiedy inni dziwili się tym słowom, Jezus polecił również: „Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!” (Mk 2, 11). A zatem uzdrowił duszę i ciało. I to jest rzecz bardzo ważna. Pan Jezus zawsze miał czas na rozmowę z grzesznikami. Ogarnął swoim miłosierdziem grzeszną niewiastę. Nawet na krzyżu nawrócił złoczyńcę. Tu są wielka miłość i ogromne przebaczenie ze strony Jezusa. Kapłan, który sprawuje sakrament pokuty i pojednania, powinien wiedzieć, że przede wszystkim jest narzędziem i znakiem miłosiernego Boga i miłości Chrystusa względem grzesznika.

– Niekiedy ludzi paraliżuje sama myśl o spowiedzi. Nie korzystają z tego sakramentu przez całe lata. A kiedy już przychodzą się wyspowiadać, to nie wiedzą, od czego zacząć. Jak w takiej sytuacji może pomóc spowiednik?

– Duszpasterz, który wiele lat jest proboszczem lub wikariuszem na jednej parafii i zna osoby, które latami nie były u spowiedzi, powinien pierwszy spróbować z nimi porozmawiać, wyjść do nich. W takiej rozmowie, bez oceniania kogokolwiek, powinien spokojnie wytłumaczyć, dlaczego Pan Jezus ustanowił ten sakrament. Oczywiście, potrzebne są tutaj także delikatność i czułość, o której dzisiaj tak dużo mówi papież Franciszek. Chodzi o to, aby ludzie nie czuli lęku przed kapłanem i sakramentem spowiedzi św.

– Czasem człowiek odczuwa wstyd przed wypowiedzeniem grzechu...

– Bardzo ważna jest pomoc w przezwyciężeniu tego wstydu, choćby przez uświadomienie penitentowi, że kapłan również spowiada się ze swoich grzechów – ma przecież sam ciągle się doskonalić. Ważne jest uświadomienie, że sakrament pokuty, jako sakrament miłosierdzia, dźwiga człowieka, umacnia go.

– Papież Pius XII mawiał, że największym grzechem jest brak świadomości grzechu...

– Wiele osób rozumienie grzechu wyniosło z domu rodzinnego. Ci ludzie doceniają wagę sakramentu pokuty w Kościele. Fundamentem są tu więc rodzice. Równie ważną rolę w formowaniu sumienia, wiary i świadomości religijnej ma kapłan pracujący we wspólnocie parafialnej. Sam spotkałem na swojej drodze księdza bardzo mocnego w wierze, a zarazem delikatnego w podejściu do drugiego człowieka – i zapamiętałem go na całe moje późniejsze życie...

– Jakie znaczenie mają zadanie pokuty na zakończenie spowiedzi św. i późniejsze jej wypełnienie przez penitenta?

– Pokuta przyczynia się do tego, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad swoim postępowaniem, analizować swoje życie duchowe, moralne, to, jak ono wyglądało, i stara się coś zmienić, stać się lepszym. Dzisiaj ludzie używają czasem podczas spowiedzi stwierdzeń bardzo ogólnych. I tu jest ogromna rola kapłana, aby dopytać czy też naprowadzić penitenta, aby cały stanął w prawdzie. Oczywiście, trzeba to czynić spokojnie, z cierpliwością – wydaje się, że potrzebna jest wciąż pogłębiona formacja moralna. Nie bez znaczenia jest również wpływ środowiska, w którym człowiek wzrasta, wpływ mediów na ludzkie sumienie – obecnie największy wpływ mają telewizja i nowoczesne środki przekazu. Ale kiedy człowiek nie wypowie grzechu, to rani się jeszcze bardziej i oddala od Boga, od zbawienia.

– Co Ksiądz doradziłby młodym kapłanom spowiednikom?

– Życie jest o wiele bogatsze niż podręczniki. Kapłani powinni to widzieć, pamiętać o tym, że jest w nim dobro, ale także zło. Powinni się pochylić nad grzechem i spokojnie tłumaczyć człowiekowi, który został nim poraniony – w sprawowaniu sakramentu spowiedzi św. nie powinno być pośpiechu. Bardzo ważne jest również to, aby kapłan sam często się spowiadał. Wtedy właściwie formuje swoje sumienie. Sakrament pokuty i pojednania powinien być również przeżywany w rodzinie – ogromną rolę odgrywa tutaj modlitwa w rodzinie.

– Dla człowieka na pewno bardzo bolesne jest, kiedy nie otrzymuje rozgrzeszenia...

– Spowiednik również bardzo mocno przeżywa taką sytuację, to nie jest łatwe dla kapłana. Ważne jest, aby w takim momencie pomodlić się wspólnie z takim człowiekiem, zostawić go nie z goryczą, ale z przekonaniem, że Bóg go kocha.

Niektórzy powiadają: „A ja się spowiadam przed Bogiem”. To łatwe, to tak jak spowiadać się przez e-mail. Bóg jest daleko, ja coś mówię, ale nie twarzą w twarz, nie w cztery oczy. A Paweł wyznaje swoją słabość braciom właśnie twarzą w twarz. Inni z kolei mówią: „Idę do spowiedzi”, ale wyznają rzeczy tak eteryczne i lotne, że nie mają one żadnego zakorzenienia w konkrecie. To tak, jakby się nie spowiadać. Wyznawanie grzechów to nie wizyta u psychiatry ani sala tortur. To znaczy powiedzieć Bogu: „Panie, jestem grzesznikiem”, ale za pośrednictwem brata, aby to mówienie było także konkretne: „Jestem grzesznikiem z tego i tego powodu”. Papież Franciszek
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek u św. Marty: nie usuwajmy Boga z naszego życia

2019-12-16 14:32

st (KAI) / Watykan

Przed nie liczeniem się z Panem Bogiem w naszym życiu i umywaniem sobie rąk w obliczu wyzwań przestrzegł papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Mt 21, 23-27) przedstawiającego arcykapłanów i starszych ludu, którzy chcieli wystawić Pana Jezusa na próbę i pytali Go o pochodzenie chrztu Janowego.

Grzegorz Gałązka

Franciszek zaznaczył, że zarówno „stawianie Boga w kącie” jak i obojętność wobec potrzebujących są niebezpieczne, będąc jakby wyzwaniem stawianym Panu Bogu. Przypomniał, że pytanie zadane przez arcykapłanów i starszych ludu wypływało z zazdrości. Widzieli bowiem, że Pan Jezus swoją łagodnością i oddaniem przyciągał wszystkich do siebie. Oni natomiast byli szanowani, ale ludzie im nie ufali i nie zwracali się do nich. Dlatego pragnęli zdyskredytować Jezusa i pytali o władzę, na mocy której dokonywał cudów, nie będąc kapłanem, uczonym w prawie. Tymczasem Pan Jezus odpowiedział im pytaniem: „Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?”. Papież przytoczył rozumowanie arcykapłanów i starszych ludu: „Jeśli powiemy: «z nieba», to nam zarzuci: «dlaczego więc nie uwierzyliście mu?». A jeśli powiemy: «od ludzi», to boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka”. Dlatego obywają ręce i mówią: „Nie wiemy”. Ojciec Święty zauważył, że jest to postawa miernot zakłamujących wiarę.

„Nie tylko Piłat obmył swoje ręce; ci ludzie również obmyli sobie ręce: «Nie wiemy”. Nie wkraczajmy w historię ludzi, nie angażujmy się w problemy, nie zmagajmy się, aby czynić dobro, nie walczmy o uzdrowienie wielu ludzi potrzebujących ... Lepiej nie. Nie brudźmy się” – skomentował Franciszek. Ojciec Święty określił ludzi obmywających sobie ręce, obojętnych na ludzkie potrzeby jako członków Kościoła Piłata.

„Wielu chrześcijan myje sobie ręce przed wyzwaniami kultury, wyzwaniami historii, wyzwaniami ludzi naszych czasów; także w obliczu najmniejszych wyzwań. Ileż razy słyszymy chrześcijanina skąpca przed osobą, która prosi o jałmużnę i jej nie daje: «Nie, nie, nie daję, bo się upiją». Obmywają ręce. Nie chcę, żeby ludzie się upijali i nie daję jałmużny. «Ale nie mam nic do jedzenia ...» - «Jego sprawa: nie chcę, żeby się upił». Słyszymy to wiele razy. Stawianie Boga w kącie i obmywanie sobie rąk to dwie niebezpieczne postawy, bo to jak rzucanie wyzwania Bogu. Pomyślmy, co by się stało, gdyby Pan nas postawił do kąta. Nigdy nie wejdziemy do nieba. A co by się stało, gdyby Pan umył sobie ręce w odniesieniu do nas? Bylibyśmy nieszczęśnikami” – powiedział papież.

Kończąc Franciszek wskazał, że są to dwie obłudne postawy ludzi dobrze wychowanych, zachowujących dystans wobec tych których uważają za „brudnych”, ludzi obmywających sobie ręce.

„Zobaczmy, czy jest w nas coś takiego, a jeśli tak to odpędźmy takie postawy, aby uczynić miejsce dla Pana, który przychodzi” – zachęcił Ojciec Święty kończą swą homilię.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem