Reklama

Czy znów św. Andrzej Bobola uratuje Ojczyznę?

2018-05-09 10:18

Ks. Józef Niżnik
Niedziela Ogólnopolska 19/2018, str. 25-27

Czesław Urban
Św. Andrzej Bobola – patron Polski żył w Europie rozdartej podziałami religijnymi i politycznymi

Wiele krzywdzących słów mówi się dziś w świecie o Polsce i Polakach. Nie jest to łatwy czas dla naszego narodu

Oskarżenia i ataki, a nawet szantaże ze strony „wielkich” tego świata, kieruje się pod adresem tych, którzy rządzą Polską. Ale czy naród, który tyle razy dał świadectwo umiłowania prawdy i dobra, można tak traktować? Czy godzi się go zniewalać, aby był poprawny politycznie?

Zasługi Polaków

To Polacy, pierwsi w świecie, już w XV wieku powiedzieli Krzyżakom, że nie wolno nawracać pogan na wiarę chrześcijańską ogniem i mieczem. To husaria króla Jana III Sobieskiego przyszła z pomocą Europie w 1683 r., gdy Turcy zdobywali państwo po państwie i zbliżali się do Rzymu. To odważni polscy żołnierze i modlący się ludzie Warszawy obronili Europę przed bolszewikami i komunizmem w 1920 r. To Polacy podjęli wojnę z hitlerowskimi Niemcami w obronie własnego kraju, mimo że nie znaleźli wsparcia ze strony swoich przyjaciół. To polski naród nigdy nie pogodził się z okupacją Ojczyzny po II wojnie światowej, aż doprowadził do rozpadu Związku Radzieckiego. Dlaczego więc dziś ten naród, który tyle razy dał wyraz umiłowaniu Europy, jest tak atakowany? Dlaczego się go opluwa i posądza o czyny, które zawsze były mu obce?

Przyczyny ataków

To, jak postrzega się dziś Polskę, można analizować w świetle pewnych wydarzeń, które mają tu miejsce, ale można też popatrzeć na to wszystko oczyma wiary, które więcej widzą. I choć nieraz przedstawia się naszą Ojczyznę w nie najlepszym świetle, to jednak jest wielu ludzi w świecie, którzy cenią Polskę i pragną odwiedzić ten kraj, który z woli Boga w XX wieku dał światu świętych i błogosławionych. Przywołać tu należy św. Faustynę, św. Maksymiliana Marię Kolbego czy św. Jana Pawła II. Bóg dzięki nim zwrócił oczy całego świata na Polskę i dał wystarczającą wiedzę o narodzie, który w planie zbawienia w przyszłości będzie miał ważną rolę do spełnienia.

Reklama

Przepowiednia kard. Hlonda

Oczy wiary ten atak na Polskę z jednej strony pozwalają widzieć jako zemstę szatana, który wykorzystuje „królestwa tego świata” do uniemożliwienia realizacji planu Bożego, zaś z drugiej – pomagają dostrzec w tym, co się dzieje, Boga, który przygotowuje naród do wypełnienia jego misji w świecie. Na tę drugą stronę zwrócił uwagę kard. August Hlond w swej przepowiedni przed śmiercią: „Polska to naród wybrany przez Boga do wielkiego posłannictwa, dlatego oczyści go Bóg przez cierpienie. Bóg ześle Polsce pomoc swoją z tej strony, z której się nikt nie spodziewał. Przyjdzie dla Polski dzień, w którym przyjaciele odstąpią od niej i zostanie sama, aby się wypełniła wola Boża – a wtedy miłosierdzie okryje ją całą – Polska przejdzie jeszcze swoje ostateczne oczyszczenie, ale potem wiara i miłość zatryumfują w pełni. Jeszcze jakiś czas potrzebny jest do pokuty, a potem Chrystus zmieni całkowicie oblicze tej ziemi. Niech nikt nie upada na duchu, gdy szatan będzie brał górę, bo zostanie pokonany mocą Bożą. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie zwycięstwem błogosławionej Maryi Dziewicy. Z różańcem w ręku módlcie się więc o zwycięstwo Matki Najświętszej! Polska jest bowiem narodem wybranym Najświętszej Maryi Panny. Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i Różańcem. Polska ma stanąć na czele Maryjnego zjednoczenia narodów. Trzeba ufać i modlić się. Jedyna broń, której używając Polska odniesie zwycięstwo, to Różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga.

Polska będzie pierwszą, która dozna opieki Matki Bożej. Maryja obroni świat od zupełnej zagłady, a Polska nie opuści sztandaru Królowej Nieba. Całym sercem wszyscy niech się zwracają z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod Jej płaszczem. Nastąpi wielki tryumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę.

Polska urośnie do znaczenia potęgi moralnej i będzie natchnieniem przyszłości Europy, jeżeli nie ulegnie bezbożnictwu, a w rozgrywce duchów pozostanie niezachwianie po stronie Boga. Jako promieniujący ośrodek chrześcijański Polska będzie powagą i może odegrać rolę wzoru oraz pośredniczki oczekiwanego braterstwa narodów, którego samą grą dyplomatyczną zbudować niepodobna. Na rozstaju dziejowym Polska nie powinna się przeto zawahać, nie powinna zbaczać ze swej drogi, lecz iść za swym powołaniem. Pogłębioną świadomością chrześcijańską powinna odgrodzić się duchowo od zmurszałego i zakłamanego świata, który przepada, a przodować w nowym życiu, które się wyłania”.

Przytaczam słowa tej przepowiedni, bo pozwalają one odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Polska jest dziś przywoływana do praworządności. Pozwalają też rozumieć wezwanie do wielkiej mobilizacji modlitewnej narodu. Dziś toczy się w Polsce wielka walka o duszę narodu. Czy to będzie naród chrześcijański, czy bezbożny? Czy panować w nim będą moralność ewangeliczna, czy wartości europejskie? Czy naród zachowa myślenie katolickie, czy pójdzie za ideologią gender?

Ratunek dla Polski w św. Andrzeju Boboli

W tej walce nie możemy liczyć na żadną pomoc ze strony innych państw czy narodów. Nikt nie będzie się bił o katolickie oblicze naszej Ojczyzny. To oblicze może nam zapewnić tylko pomoc z nieba. I tę pomoc dał narodowi sam Bóg w św. Andrzeju Boboli, patronie Polski.

W ostatnim czasie wiele się słyszy wezwań do modlitwy za Polskę za przyczyną tego świętego. Ale mam wrażenie, że nie wszyscy rozumieją to wezwanie, dlatego jako czciciel św. Andrzeja, a także w jakimś sensie powołany do szerzenia jego kultu i wyjaśniania roli w dzisiejszej historii Polski, pozwolę sobie odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego możemy mieć nadzieję, że z jego pomocą uratujemy wiarę katolicką w Polsce?

Święty, o którym Bóg nie pozwolił zapomnieć

Z życiorysu św. Andrzeja wiemy, że jego pośmiertne objawienia otworzyły mu drogę na ołtarze i do powstania jego sanktuarium w Strachocinie. Te objawienia są różnie postrzegane. Z pewnością są tacy, którym kojarzą się z pychą czy zarozumiałością św. Andrzeja. Dlatego wszystkim, których ogarnia takie myślenie, trafnie odpowiada papież Pius XII w encyklice „Invicti athletae Christi”, poświęconej św. Andrzejowi Boboli. „Jest naszym gorącym pragnieniem, żeby wszyscy po całym świecie uczestnicy chlubnego miana katolików, a zwłaszcza ci synowie ukochanej przez nas polskiej ziemi, dla których (...) Andrzej Bobola jest chlubą i wspaniałym wzorem chrześcijańskiego męstwa, w trzechsetną rocznicę jego zgonu, pobożnym sercem i umysłem rozważyli jego męczeństwo i jego świętość. Nie chcemy pominąć tej pamiętnej chwili, która złotymi zgłoskami zapisana jest w rocznikach Kościoła (...)”.

Jeśli papież zachęca wszystkich chrześcijan do pochylenia się nad św. Andrzejem, to przypomnijmy, że on 316 lat temu po raz pierwszy się objawił i 80 lat temu został kanonizowany.

Pińsk, rok 1702

To miejsce i rok pierwszego objawienia Andrzeja Boboli. Prawdę o tym objawieniu rozeznajemy dopiero w świetle okoliczności, w których się ono dokonało. 16 kwietnia 1702 r. w celi o. Marcina Godebskiego, rektora Kolegium Jezuitów, pojawił się zakonnik i powiedział: „Jestem wasz współbrat Andrzej Bobola, obronię miasto i kolegium przed Szwedami, jeśli odnajdziecie moją trumnę i oddzielicie ją od innych”. Gdy spełniono prośbę, miasto i kolegium zostały uratowane. Szwedzi nie weszli do Pińska, a mieszkańcy i jezuici odczytali to jako wyjątkową ingerencję Andrzeja Boboli. Dzięki temu, co się stało, rozpoczęto prace nad wyniesieniem go na ołtarze.

W tym objawieniu należy też zobaczyć obrońcę katolickiej wiary. Przecież najeźdźca, u którego od XVI wieku dominującą religią był protestantyzm, wykorzystywał wojnę do niszczenia i rabowania wszystkiego, co katolickie. Andrzej, objawiając się z konkretną propozycją, która się dokonała, już wtedy jawi się jako dar od Boga dla ratowania katolickiej wiary wśród Polaków. Zresztą wydaje się, że to, co uczyniono w obliczu kolejnego zagrożenia, potwierdziło to przekonanie w polskim narodzie.

Warszawa, rok 1920

Druga ważna ingerencja bł. Andrzeja Boboli dotyczy udziału w Cudzie nad Wisłą. Aż dziw bierze, że historycy przemilczają pewne fakty, a szczególnie te związane z Andrzejem.

Rok 1920 to czas, w którym pojawiło się zagrożenie dla Polski ze strony bolszewików. Polski rząd szukał pomocy u zaprzyjaźnionych krajów zachodnich, ale jej nie znalazł. Świadomy tego Episkopat Polski, zgromadzony na Jasnej Górze, podjął religijne działania, aby szukać pomocy u Boga przez Maryję. Ale podjął też jedną ważną inicjatywę. 28 lipca biskupi napisali prośbę do papieża Benedykta XV o kanonizację Andrzeja Boboli, z uzasadnieniem: „Podniesiony ku czci świętych będzie najdzielniejszym i nieustannym Patronem Ojczyzny i Kościoła Katolickiego, szczególnie na Kresach Polski, najbardziej wystawionych na niemałe niebezpieczeństwo obyczajności i prawdziwej wiary”. Do tej prośby dołączono list Józefa Piłsudskiego, w którym napisał: „Ojcze Święty! Od początku wojny światowej, która się zda obecnie dobiegać do końca, Bóg Wszechmogący widocznie błogosławił wysiłkom naszej bohaterskiej armii. Wbrew zamiarom naszych wrogów Ojczyzna nasza zmartwychwstała, co według rachub ludzkich zdawało się prawie niemożliwym. Przypisujemy to dokonanie się aktu sprawiedliwości dziejowej możnemu wstawiennictwu naszych Świętych Patronów, a zwłaszcza Błogosławionemu Andrzejowi Boboli, w sposób szczególny czczonemu przez naród polski, który w nim położył swą ufność. Pragniemy mu okazać wdzięczność za Jego opiekę nad Polską i zapewnić ją sobie na przyszłość dla dalszego rozwoju naszego Państwa. Dlatego błagamy Cię, Ojcze Święty, by Wasza Świątobliwość raczył zaliczyć w poczet świętych Błogosławionego Andrzeja Bobolę”.

31 lipca metropolita warszawski kard. Aleksander Kakowski wydał list do duchowieństwa archidiecezji, w którym zaapelował o religijno-patriotyczną mobilizację: „Na ubłaganie pomocy z Nieba, której Bóg nigdy nie skąpił, prosząc o nią, ufny w przyczynę bł. Andrzeja Bobolę, patrona Polski, i bł. Władysława z Gielniowa, patrona Warszawy, zarządzam nabożeństwa błagalne za wstawiennictwem tych błogosławionych”.

Od 6 do 15 sierpnia w warszawskich kościołach: Ojców Jezuitów przy ul. Świętojańskiej na Starym Mieście, św. Anny i Świętego Zbawiciela rano o dziewiątej i wieczorem o siódmej miały być odprawione nowenny z wystawieniem Przenajświętszego Sakramentu i odmawiane litanie do Najświętszego Serca Pana Jezusa z aktem poświęcenia oraz litanie do bł. Andrzeja Boboli i bł. Władysława z Gielniowa. Wielcy orędownicy Polski nie zawiedli. Bolszewicy zostali pod Warszawą pokonani w ostatnim dniu nowenny – 15 sierpnia 1920 r.

W duchu wdzięczności za zwycięstwo ponowiono prośbę o kanonizację bł. Andrzeja Boboli, a gdy władze w Moskwie dowiedziały się, że Polacy Andrzejowi Boboli przypisują zwycięstwo nad nimi, wysłali żołnierzy, aby odszukali trumnę i zobaczyli, czy „znajduje się w niej ciało zachowane od rozkładu”, a jeśli będzie zachowane, to mieli zabrać tę trumnę do Moskwy, co też się stało.

Wszystko, co się działo przed Cudem nad Wisłą i po nim, świadczy, że Polacy w tym zwycięstwie widzieli udział bł. Andrzeja Boboli, a jego kanonizację trzeba odczytać jako wdzięczność za uratowanie Polski i Europy przed komunizmem.

Strachocina, rok 1987

Ostatnie objawienie św. Andrzeja dotyczy już współczesnej historii Polski. Miało ono miejsce w Strachocinie, miejscowości na Podkarpaciu, w archidiecezji przemyskiej. Św. Andrzej Bobola, gdy objawił się 16 maja 1987 r. miejscowemu proboszczowi, powiedział: „Jestem św. Andrzej Bobola, zacznijcie mnie czcić w Strachocinie”. Dzięki temu w parafii rozpoczął się jego kult, a liczne świadectwa pielgrzymów o wyproszonych łaskach sprawiły, że abp Józef Michalik, ówczesny metropolita przemyski, 19 marca 2007 r. miejscowy kościół uczynił sanktuarium św. Andrzeja Boboli.

Pewne wydarzenia związane z tym sanktuarium pozwalają jednak rozeznać to objawienie w wymiarze nie tylko religijnym, ale i narodowym. Gdy bowiem w 2005 r. po raz pierwszy do Strachocina pielgrzymowali ci, którzy prosili o pomoc patrona tego miejsca, aby doszli do władzy w wyborach parlamentarnych, zostali wysłuchani. Ale wtedy nikt nie wiązał tego zwycięstwa ze św. Andrzejem ani z tym miejscem.

Dopiero wybory prezydenckie i parlamentarne z 2015 r. pozwalają nabrać przekonania o objawieniach Andrzeja w Strachocinie jako o przypomnieniu jego roli w narodzie. Po dziesięciu latach ci, którzy kiedyś pielgrzymowali do św. Andrzeja, ponownie przybyli do Strachociny, aby prosić świętego o pomoc w zbliżających się wyborach. Wpierw 2 maja modlili się za swojego kandydata na prezydenta, który na tydzień przed wyborami miał 14 punktów straty do ówczesnej głowy państwa. Po tej modlitwie wygrał już pierwszą turę wyborów i dziś jest prezydentem RP. Warto ten fakt wszystkim przypominać, bo wydaje się, że w nadmiarze wielu wydarzeń o tym się zapomina i pomija udział św. Andrzeja w tym zwycięstwie. A w moim przekonaniu ta modlitwa miała decydujący wpływ na to, co się stało.

4 października 2015 r. odbyła się druga pielgrzymka do św. Andrzeja z prośbą, aby zmienił się układ sił w parlamencie. Postawiono wtedy św. Boboli wielkie żądanie: „Spraw, byśmy rządzili sami, mieli tylu posłów, aby nie wchodzić w żadne koalicje”. I czy to się nie stało? Kolejna prośba została spełniona.

Trzeba dziękować, że parlamentarzyści o tym pamiętają i co roku pielgrzymują do św. Andrzeja Boboli, by podziękować mu za to, co się stało. Mam nadzieję, że św. Andrzej nigdy im tego nie zapomni.

Gorąca prośba

Dziś tymi słowami dzielę się ze wszystkimi, którym leży na sercu Polska katolicka, kierująca się wartościami chrześcijańskimi, w której będzie się szanować prawa naturalne – a szczególnie prawo do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci – i proszę was, byście włączyli się w modlitwę za Ojczyznę. Niech w tej modlitwie znajdzie się św. Andrzej. Bóg dał go naszej Ojczyźnie, aby w niej były wiara katolicka, szacunek do innych wyznań i ludzi inaczej myślących, a nade wszystko abyśmy byli jedno.

Wskazując na „cud strachociński”, który dokonał się w 2015 r., proszę, by nie został zaprzepaszczony. Historia z 1920 r. może się powtórzyć.

Cud nad Wisłą z czasem został zmarginalizowany. To, co było wielką łaską i darem Bożym, ludzie przypisali sobie i zaczęli budować sobie pomniki. Aż nadeszła za to kara, bardzo bolesna... Obyśmy dziś nie powtórzyli tego błędu. Wyborcze zwycięstwa z 2015 r. to też był cud, za którym znowu, jak w 1920 r., stoi św. Andrzej Bobola. Jeśli o tym zapomnimy albo zaczniemy to zwycięstwo przypisywać ludzkim działaniom, to co nas czeka?

Moim obowiązkiem jest o tym przypominać. Oczy wiary pozwalają mi w tym, co się stało, zobaczyć coś więcej i dzielę się tym, będąc zatroskany o przyszłość mojej Ojczyzny.

Ks. Józef Niżnik, kustosz sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie

Tagi:
św. Andrzej Bobola

Reklama

Śladami św. Andrzeja Boboli

2019-07-24 11:33

Mirek i Magda Osip-Pokrywka
Edycja rzeszowska 30/2019, str. 4-5

Patron Polski, jezuita, misjonarz i kaznodzieja. Dzięki poświęceniu, z jakim sprawował swą kapłańską posługę na Kresach Wschodnich, nazwany Apostołem Polesia. Poniósł męczeńską śmierć, nie chcąc wyrzec się wiary katolickiej. W połowie XIX wieku ogłoszony błogosławionym, a w 1938 r. świętym. Jego „życie po śmierci” miało niezwykle burzliwe losy. Ciało Boboli wędrowało przez kilkaset lat z miejsca na miejsce. Z Pińska przez Połock do Moskwy, następnie przez Odessę i Konstantynopol do Rzymu, aż ostatecznie złożono je w warszawskim sanktuarium świętego

Mirek i Magda Osip-Pokrywka

Na temat młodości Andrzeja Boboli nie zachowało się wiele świadectw historycznych. Brak metryki utrudnia ustalenie pewnego miejsca i daty urodzenia. Według jednej z hipotez miejscem urodzenia była Strachocina pod Sanokiem. Młody Andrzej wychowany w duchu religii katolickiej trafił do szkoły jezuickiej w Braniewie, po ukończeniu której w 1611 r. został przyjęty do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Wilnie. Później już jako kleryk kontynuował studia filozoficzne w kolegium wileńskim. Po święceniach kapłańskich w Wilnie Andrzej Bobola został oddelegowany do Nieświeża, gdzie został rektorem kościoła Bożego Ciała, dając się poznać jako wybitny kaznodzieja. Drugi okres pobytu Andrzeja Boboli w Wilnie przypada na lata 20. XVII wieku. Wówczas pracował w kościele św. Kazimierza, gdzie był spowiednikiem, administratorem i doradcą przełożonego. Latem 1630 r. w tej świątyni złożył uroczystą profesję czterech ślubów: ubóstwa, czystości, posłuszeństwa przełożonym zakonnym i papieżowi. Kolejne trzy lata Andrzej Bobola spędził w Bobrujsku, gdzie założył i pełnił funkcję superiora stacji jezuickiej.

Najważniejsze w życiu przyszłego świętego były lata spędzone na Polesiu. Ta geograficzno-historyczna kraina znalazła się w granicach Rzeczypospolitej od połowy XVI wieku. To właśnie tutaj, w Brześciu nad Bugiem, zawarto w 1596 r. unię między wyznawcami prawosławia i katolikami, która doprowadziła do wielu prześladowań. W takich czasach przyszło działać na tych terenach Andrzejowi Boboli. Był to okres heroiczny, w czasie którego misjonarz urządzał wyprawy w okolice między Pińskiem a Janowem Poleskim. Podnosił na duchu prześladowanych za wiarę Unitów, zachęcał do przestrzegania wiary katolickiej, dużo wysiłku poświęcał również prawosławnym. Ci ostatni nazywali go w swym języku „duszochwatem”, a katolicy po polsku „łowcą dusz”. Jezuita został zamordowany 16 maja 1657 r. z rąk Kozaków na rynku w Janowie Poleskim. Żaden z polskich świętych nie zmarł w tak straszliwy sposób, a jego męczeństwo było jednym z najstraszliwszych w historii Kościoła. Miejsca kultu św. Andrzeja Boboli w Janowie Poleskim są obecnie trzy: symboliczne miejsce pojmania, miejsce męczeńskiej śmierci na rynku i świątynia parafialna, gdzie obecnie są przechowywane relikwie świętego. Po męczeńskiej śmierci Bobolę przewieziono do Kolegium Jezuitów w Pińsku, gdzie w podziemiach została złożona trumna z jego ciałem. Zamordowany jezuita przypomniał o sobie dopiero po 45 latach od śmierci, ukazując się (we śnie lub na jawie?) jednemu ze swych współbraci, rektorowi pińskiego kolegium ks. Marcinowi Godebskiemu. Wkrótce potem rozpoczął się żmudny proces beatyfikacyjny. Gdy w 1727 r. na zlecenie Watykańskiej Kongregacji Obrzędów otwarto kryptę i przeprowadzono badania ciała misjonarza przez lekarzy rzeczoznawców Uniwersytetu Rzymskiego, stwierdzono, że „zachowało się ono w sposób nadprzyrodzony”.

* * *

Więcej na temat kresowych miejsc związanych ze św. Andrzejem Bobolą oraz innymi wielkimi Polakami w najnowszej książce autorów artykułu: KRESY. Śladami wielkich Polaków – Mirek i Magda Osip-Pokrywka, Wydawnictwo JEDNOŚĆ. Album ukaże się w sprzedaży pod koniec lata 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik KEP prosi w Rzymie o modlitwę, aby św. Jan Paweł II był ogłoszony Doktorem Kościoła i współpatronem Europy

2019-11-16 14:41

BPKEP / Rzym (KAI)

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks. Paweł Rytel-Andrianik, zwrócił się do uczestników konferencji pt. „30 lat bez Muru” zorganizowanej w Rzymie przez włoskie stowarzyszenie katolickie Alleanza Cattolica, o modlitwę i działania, aby św. Jan Paweł II został ogłoszony Doktorem Kościoła i współpatronem Europy.

Bożena Sztajner/Niedziela
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

W swoim wykładzie rzecznik Episkopatu przypomniał, że św. Jan Paweł II spełnia trzy warunki, by zostać ogłoszonym Doktorem Kościoła: został ogłoszony przez Kościół świętym, wyróżnia się wyjątkowym stopniem świętości i jego przesłanie teologiczne jest aktualne w każdym czasie.

Ks. Rytel-Andrianik zauważył też, że 27-letni pontyfikat papieża Wojtyły przypadł na czas wielkich przemian w Europie i na świecie, ale jego nauczanie nawiązuje do bieżących kwestii, jak godność człowieka od jego poczęcia do naturalnej śmierci, właściwe korzystanie z wolności, godność pracy ludzkiej, towarzyszenie młodym w rozeznawaniu powołania, wartość modlitwy i cierpienia, godność ludzkiego ciała i miłości, rodzina chrześcijańska.

„W duchu listu przewodniczącego Episkopatu abp. Stanisława Gądeckiego do papieża Franciszka, zwracam się z prośbą o modlitwę i działania, aby św. Jan Paweł II mógł być ogłoszony Doktorem Kościoła i współpatronem Europy” – powiedział rzecznik Episkopatu.

Z kolei ambasador Polski przy Stolicy Apostolskiej Janusz Kotański wygłosił wykład nt. roli św. Jana Pawła II w upadku Muru Berlińskiego i jego zasług w tym doniosłym wydarzeniu, które zmieniło oblicze dotychczas podzielonej Europy.

Konferencję zakończy Eucharystia sprawowana w kościele San Salvatore in Lauro pod przewodnictwem abp. Giacomo Morandi, sekretarza Kongregacji Nauki Wiary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poznań: apel do abp. Gądeckiego w sprawie pochówku abp. Paetza

2019-11-18 08:59

dg / Poznań (KAI)

"Jako wierni i kapłani Kościoła a wśród nich także ofiary działań zmarłego, czujemy zgorszenie zaistniałą sytuacją i zwracamy się do Waszej Ekscelencji z apelem" piszą sygnatariusze w liście do metropolity poznańskiego abp. Stanisława Gądeckiego, prosząc by miejscem pochówku abp. seniora Juliusza Paetza nie była katedra oraz o publiczne zakomunikowanie rozwiązania, jakie w sprawie zmarłego podjęła Stolica Apostolska.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska
Katedra świętych Apostołów Piotra i Pawła

Publikujemy treść petycji:

Czcigodny Księże Arcybiskupie, Metropolito Poznański

W związku z okolicznością śmierci abp. Juliusza Paetza i komunikatem Kurii Metropolitalnej sugerującym jego pochowanie w krypcie katedry poznańskiej, jako wierni i kapłani Kościoła a wśród nich także ofiary działań zmarłego, czujemy zgorszenie zaistniałą sytuacją i zwracamy się do Waszej Ekscelencji z apelem.

Od ujawnienia sprawy skandali nadużyć seksualnych przez abp. Juliusza Paetza w 2002 roku, władze Kościoła nigdy oficjalnie nie poinformowały o jej rozstrzygnięciu. Dochodzącym do opinii publicznej świadectwom Kościół nigdy nie zaprzeczył, a jednocześnie czyniący ustalenia w tej sprawie nie wycofali się ze swoich oskarżeń, płacąc za to nierzadko ogromną cenę. Upubliczniona przez poprzedniego Nuncjusza Apostolskiego w Rzeczypospolitej Polskiej reprymenda dana zmarłemu, zakazująca jego udziału w wydarzeniach publicznych, była jednak sygnałem, że kary zostały nałożone przez Stolicę Apostolską. Pomimo oczekiwań wiernych i duchowieństwa sprawa pozostała ukrywana, nieustannie zatruwając nasz Kościół, odbierając mu wiarygodność oraz zaufanie, siejąc niepewność i podziały wśród wiernych i duchowieństwa. Dochodzi do dramatycznych sytuacji i sporów wewnątrz wspólnoty Kościoła, pojawia się poczucie braku szczerości i transparentności, które należy powstrzymać. Podpisując ten list kierujemy się również odpowiedzialnością za ofiary bezpośrednich działań zmarłego metropolity, ale także za tych, którzy zostali przez niego skrzywdzeni pośrednio.

1. Prowadzeni troską o Kościół zwracamy się z prośbą o nieskładanie doczesnych szczątków abp. Juliusza Paetza - z uwagi na grzech publiczny i publiczne zgorszenie - w poznańskiej katedrze chrztu, obok władców oraz wybitnych i heroicznych postaci polskiego Kościoła, gotowych oddać za niego życie, jak abp Antoni Baraniak, abp Walenty Dymek czy abp Jerzy Stroba. Pochowanie w tym samym miejscu abp. Juliusza Paetza będzie w odczuciu wiernych profanacją pamięci spoczywających tam mężów Kościoła, jak i samej katedry chrztu Polski, będzie sprzeciwieniem się naszej narodowej świadomości historycznej. Miejsce spoczynku w katedrze odbieramy jako rehabilitację i uniewinnienie arcybiskupa. W tym przypadku, zastosowanie argumentu Kodeksu Prawa Kanonicznego dotyczącego miejsca pochówku zakrywa odpowiedzialność za życie wspólnoty wiernych, za nasze wspólne dobro . Ta decyzja nie zakończy sprawy, przeciwnie, spowoduje dalsze jątrzenie, poznański Kościół narazi na długotrwałą utratę szacunku, podobnie jak wizerunek miasta Poznania.

2. Kierujemy również do Waszej Ekscelencji apel o publiczne zakomunikowanie rozwiązania tej sprawy przez Stolicę Apostolską, przecinające spekulacje i pozwalające na oczyszczenie. Nasz apel nie jest wskazaniem cudzego grzechu – mamy świadomość, że każdy z nas jest grzesznikiem, a Miłosierdzie Boże otrzymujemy niezasłużenie – ale zwróceniem uwagi na mechanizmy, które blokują oczyszczenie i stwarzają – używając sformułowania papieża Franciszka – „zatruwającą kulturę tajemnicy”, od lat utrzymującą się przy tej sprawie. Podpisując nasz apel wyrażamy solidarność z ofiarami oraz troskę o wiarygodność Kościoła, szczególnie wobec przyszłych pokoleń wiernych. My podpisani pod tym apelem nie zostawiamy Księdza Arcybiskupa samego w tej trudnej decyzji, nie kryjemy się za anonimowością, czy kalkulacją. Kierując się dewizą wyzwolenia które przynosi Chrystus, jesteśmy przekonani, że z tej dramatycznej sytuacji jest wyjście tylko przez prawdę.

Z wyrazami należnego szacunku Sygnatariusze

Maria Ankiersztajn, architekt dr inż. Michał Ankiersztajn, architekt Michał Balcerkiewicz, prezes “Balma” o. Roman Bielecki OP, redaktor naczelny mięsięcznika “W Drodze”. prof. Czesław Błaszak, UAM, doctor honoris causa dr Małgorzata Działyńska, radca prawny Piotr Działyński, przedsiębiorca Iwona Piasecka-Grajek, przedsiębiorca Prof. dr hab. med. Stefan Grajek Łukasz Ferchmin, przedsiebiorca Maciej Grela, lekarz pediatra Justyna Iwaszkiewicz - filolog Prof. UAM Michał Januszkiewicz, UAM Prof. Tomasz Jasiński, UAM, Biblioteka Kórnicka Prof. Mikołaj Jazdon, UAM Dr Katarzyna Thiel – Jańczuk, UAM Dr Cezary Kościelniak, UAM Dr Przemysław Kieliszewski, dyrektor Teatru Muzycznego w Poznaniu Tadeusz Kieliszewski, radca prawny Bogusław Kiernicki, prezes Fundacji Świętego Benedykta Prof. Halina Lorkowska, rektor Akademii Muzycznej w Poznaniu Prof. Tomasz Łodygowski, rector Politechniki Poznańskiej Prof. UAM Magdalena Musiał-Karg Andrzej Mikosz, radca prawny Ks. Adam Pawłowski Izabela Pilecka-Lasik, nauczyciel Jarema Piekutowski, Nowa Konfederacja Jarosław Pucek, wiceprezes HCP w Poznaniu Dr Marcin Poprawski, UAM Tomasz Rożek, dziennkarz Wanda Różycka, reżyser Prof. SWPS Bianka Rolando Prof. UAM Tomasz Sójka Prof. UEP Barbara Bedowska-Sójka Bogna Szymańska, filolog anglista Agnieszka Ośmielak-Stankiewicz, architekt Dariusz Stankiewicz, architekt Anna Streżyńska, prezes MC2 Innovations Grażyna Strykowska, artystka malarka Michał Szułdrzyński, dziennikarz Leonard Szymański, inżynier Dr Tomasz Terlikowski, dziennikarz Magdalena Trepińska Prof. UAM dr hab. Maria Wojtczak Ks. Daniel Wachowiak ks. Marcin Węcławski prof. Jan Węglarz, Politechnika Poznańska, PAN dr honoris causa multiplex Mariusz Wiśniewski, wiceprezydent miasta Poznania Dr Katarzyna Wróblewska, radiolog Jerzy Wróblewski, inżynier Piotr Zaremba, dziennikarz Tomasz Zborowski, przedsiębiorca Prof. Maciej Żukowski, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem