Reklama

Edytorial

Europa czerwona czy Chrystusowa

2018-05-23 10:40

Lidia Dudkiewicz, Redaktor Naczelna „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 21/2018, str. 3

Bożena Sztajner/Niedziela

W ostatnich tygodniach ze zdumieniem można było zauważyć, że Karol Marks wraca do Europy. Właśnie postawiono mu pomnik w Trewirze, gdzie 200 lat temu się urodził. Uczczono w ten sposób twórcę materialistycznej, ateistycznej ideologii, odpowiedzialnej za setki milionów ofiar totalitaryzmu socjalistyczno-komunistycznego. Trzeba pamiętać, że marksizm stanowi radykalne zaprzeczenie cywilizacji chrześcijańskiej. Paradoksem jest więc to, że Europa, mająca chrześcijańskie korzenie, na nowo otwiera się na Marksa. Pojawiają się świeże dowody świadczące o afirmacji jego osoby, ze strony nawet głównych europejskich urzędników. Okazuje się np., że na uroczystość odsłonięcia pomnika Marksa w Trewirze osobiście przybył przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker i złożył Marksowi hołd. W wygłoszonym przemówieniu podkreślił pozytywny wkład Marksa w integrację europejską i jednocześnie uwolnił go z odpowiedzialności za komunistyczne zbrodnie. Więcej – w pewnych kręgach Marks jest przedstawiany jako nowoczesny Europejczyk. Czyżby z tego właśnie powodu na Uniwersytecie Warszawskim organizowano specjalną konferencję w rocznicę urodzin Marksa? W bliższych nam czasach natomiast pojawił się niejaki Altiero Spinelli z tego samego nurtu – działacz uwiedziony ideologią marksistowsko-leninowską. Ten włoski komunista napisał „Manifest z Ventotene”, w którym domagał się zniszczenia suwerennych państw narodowych i utworzenia stanów zjednoczonych Europy. Nazwisko Spinellego widnieje nad głównym wejściem do Parlamentu Europejskiego. Przez pewne kręgi jest on traktowany tak, jakby był patronem Europy.

Europejskiej rehabilitacji Marksa i Spinellego towarzyszy islamizacja Starego Kontynentu. Europejczycy są stawiani przed niepokojącymi faktami. Ostatnio władze miasta Växjö w południowej Szwecji okazały się bardziej łaskawe dla muzułmanów niż dla katolików. Wyraziły bowiem zgodę, aby co piątek przez cztery minuty muezin głośno wzywał wyznawców islamu na modlitwę. Ta decyzja zaniepokoiła szczególnie katolików, gdyż miejscowe władze już dwukrotnie odmówiły im prawa do używania dzwonów. Wymowne są też liczby: w Szwecji mieszka ok. 400 tys. muzułmanów, a tylko 113 tys. katolików. Niepokoją także liczby dotyczące Włoch. Obliczono, że jest tam 2,6 mln muzułmanów, którzy mają do dyspozycji 906 miejsc modlitwy. Kolejny przykład marginalizowania lub znikania tego, co katolickie, mamy w Szwajcarii. Ze względu na trudności finansowe musi być zlikwidowana ostatnia już w tym kraju wielkonakładowa gazeta katolicka – „Giornale del Popolo”.

Reklama

Aby odeprzeć atak na cywilizację europejską, zatrzymać ekspansję czerwonej Europy, musimy ochronić jej chrześcijańskie korzenie i powrócić do idei Roberta Schumana i Alcide De Gasperiego. W Polsce mamy Ruch „Europa Christi” oraz Instytut Myśli Schumana, które bronią prawdziwego oblicza naszego kontynentu. Ostatnio przedstawiciele Ruchu „Europa Christi” udali się do Parlamentu Europejskiego, aby z tej centralnej trybuny politycznej przypomnieć mieszkańcom Europy, że Stary Kontynent był, jest i musi pozostać chrześcijański. Konieczna jest krucjata w obronie krzyża. Europa ma tylko jedno wyjście: otworzyć na nowo drzwi dla Chrystusa. Mieszkańcy Europy stoją przed ostatecznym wyborem: Bóg albo nic.

Tagi:
edytorial

Dusza „Niedzieli” się nie zmienia

2019-04-03 10:07

Lidia Dudkiewicz, Redaktor Naczelna „Niedzieli” do 31 marca 2019 r.
Niedziela Ogólnopolska 14/2019, str. 2

W naszym życiu są powitania i pożegnania. Jest czas wielkiego wysiłku zdobywania szczytów, ale potem przychodzi czas odpoczynku. Dlatego pragnę się pożegnać jako redaktor naczelna – oddaję młodszym ster kierowania „Niedzielą”, z którą jestem związana od 1981 r., od jej wznowienia po zawieszeniu w czasach komunistycznych. Wraz z naszym tygodnikiem przeszłam przez różne epoki: od ołówka i tradycyjnej maszyny do pisania do komputera i sieci internetowej. Na moich oczach szpalty „Niedzieli” wchodziły w elektroniczną przestrzeń i w najnowocześniejsze technologie przetwarzania tekstu i obrazu. Doczekaliśmy chwili, gdy redakcja jest całkowicie skomputeryzowana, a produkcja elektroniczna zastępuje wysłużoną drukarską maszynę Gutenberga.

Obecnie „Niedziela” to nowoczesna grupa medialna z bogatą tradycją, dysponująca własną telewizją i studiem radiowym, wielokrotnie wyróżniana i nagradzana różnymi Laurami, Feniksami, a przede wszystkim katolickim Noblem, czyli Totusem medialnym. Te wszystkie sukcesy to głównie wielka zasługa mojego poprzednika – ks. inf. Ireneusza Skubisia, nestora dziennikarstwa katolickiego, który medialny gmach „Niedzieli” budował, a ja od studenckich lat towarzyszyłam temu dziełu tworzenia. Dzisiaj dziękuję za wspólną dziennikarską i formacyjną drogę. Pismo wciąż się rozwija, ukazuje w nowych odsłonach, aby nadążyć za zmieniającym się światem. Ktoś powiedział, że gdy otwiera się gazetę katolicką, to wchodzi się niejako w przestrzeń, w której mieszka Pan Bóg. A to zobowiązuje... W przypadku „Niedzieli” ważne jest to, że niezależnie od wszelkich mód i trendów pozostaje sobą – dusza „Niedzieli” się nie zmienia, chociaż zmienia się świat. Jest zawsze wierna Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, zakorzeniona w dziedzictwie świętych patronów Europy. Miałam zaszczyt – jako redaktor naczelna – usłyszeć na żywo, jak papież Franciszek, wobec całego świata, powiedział na Placu św. Piotra w Rzymie, że „Niedziela” jest „wielkim darem Bożej Opatrzności dla Narodu”. I taką „Niedzielę” oddaję w ręce mojego Następcy na stanowisku redaktora naczelnego.

Zobacz także: Dusza "Niedzieli" się nie zmienia

Wszystko w moim życiu dzieje się bardzo szybko, dlatego przez te lata nawet nie zdążyłam się urządzić w gabinecie naczelnego po nominacji w 2014 r. Pozostałam w pokoju pracy na froncie redakcyjnych zmagań ze szpaltami i kolumnami, co przez kochanego bp. Józefa Zawitkowskiego zostało określone jako taniec baletnicy, która z figur artystycznych układa taneczną symfonię, czyli kolejną gazetę. Na pożegnanie pragnę podziękować przede wszystkim abp. Wacławowi Depo, który obdarzył mnie ogromnym zaufaniem i powierzył funkcję szefa „Niedzieli”. Z pewnością zaryzykował, bo byłam wtedy pierwszą kobietą w Europie, która objęła takie stanowisko. A na koniec Ksiądz Arcybiskup wręczył mi papieskie wyróżnienie „Pro Ecclesia et Pontifice”, o które poprosił w Stolicy Apostolskiej. Hierarchom w całej Polsce jestem wdzięczna za wsparcie w każdej potrzebie i obfite błogosławienie naszych inicjatyw. Wielka wdzięczność należy się Kapłanom, którzy trudzą się, aby gazeta katolicka dotarła do polskich rodzin po każdej niedzielnej Mszy św. Pozdrawiam wszystkich Czytelników tworzących rodzinę „Niedzieli”. Dziękuję Bogu, że jesteście. Wielką wdzięczność kieruję do wspaniałych Autorów z Polski i z zagranicy, którzy zawsze odpowiadali pozytywnie na moje prośby o teksty i z radością chcieli pisać do naszego tygodnika. Zdobyliśmy dla „Niedzieli” publicystów i felietonistów z najwyższej półki. Do sukcesów zaliczam też odkrycie nowych śladów Zofii Kossak, potwierdzających, że ta wybitna pisarka była naszą redaktorką i autorką, a „Niedzielę” nazwała swoim „kochanym dzieckiem”. Przez prawie pięć lat pod szyldem „Niedzieli” miałam zaszczyt dowodzić wspaniałą redakcyjną Załogą w Częstochowie i w 19 edycjach diecezjalnych. Kocham Was i już za Wami tęsknię, tym bardziej że zabrakło czasu na więcej spotkań, za co przepraszam. Razem zdobywaliśmy medialne „himalaje”. A mamy tak niesamowitą siłę przekazu, że w 1999 r. – można powiedzieć – „wywołaliśmy” pielgrzymkę Jana Pawła II do Częstochowy. Miał nie przyjechać, a przyjechał, bo „Niedziela” napisała, że przyjedzie, i w dodatku zaprosiła na spotkanie z Ojcem Świętym na Jasnej Górze całą Polskę. Mojemu Następcy – ks. dr. Jarosławowi Grabowskiemu życzę jak najwięcej takich dziennikarskich wpadek. Niech Pan Bóg błogosławi na wszystkich drogach redaktorskiego trudu. Niech przez medialny przekaz „Niedziela” posyła jak najwięcej dobrych wiadomości, wzmacnia formację wiernych i łowi nowe dusze dla Chrystusa. Żal odchodzić, ale to się dzieje naprawdę, chociaż w kalendarzu widzę 1 kwietnia 2019 r. jako datę odejścia ze stanowiska. A może mam jeszcze do zdobycia następne „himalaje”... Dziękuję wszystkim za wszystko i przepraszam za niedoskonałości. Specjalna wdzięczność należy się Dyrekcji Drukarni w Krakowie i Dostawcy papieru za pracę w rodzinnej atmosferze. I jeszcze najważniejsze – wielkie Bóg zapłać Księżom, Siostrom zakonnym, Ojcom i Braciom w klasztorach, którzy się modlą za „Niedzielę”, na czele z liczącym 101 lat kochanym o. Jerzym Tomzińskim. Modlitewne wsparcie jest wyjątkowo ważne w tym przełomowym czasie, gdy komunikacja przenosi się do Internetu i tradycyjne gazety papierowe trzeba otoczyć szczególną troską. Proszę, pozostańmy w modlitewnej łączności, przede wszystkim podczas codziennego Apelu Jasnogórskiego oraz na Mszach św. o godz. 7.30 w każdą pierwszą sobotę miesiąca. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Narodowe Czytanie Pisma Świętego już 5 maja

2019-04-24 13:41

mip (KAI) / Lublin

W niedzielę 5 maja w kościołach całego kraju odbędzie się trzecie Narodowe Czytanie Pisma Świętego. Wydarzenie zainauguruje obchody XI Tygodnia Biblijnego, który potrwa do 11 maja.

congerdesign/pixabay.com

Tegoroczne Narodowe Czytanie Pisma Świętego i cały Tydzień Biblijny upłyną pod hasłem zaczerpniętym z pierwszego Listu św. Piotra: "Głosili ewangelię mocą Ducha Świętego" (1 P 1,12).

Wydarzenie będzie nawiązywać również do pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Polski w 1979 roku. – Była to przełomowa pielgrzymka, która miała ogromny wpływ nie tylko na życie duchowe, ale również społeczne Polaków. Od niej wszystko się zaczęło – przypomina ks. prof. Henryk Witczyk, pomysłodawca Tygodnia Biblijnego oraz Narodowego Czytania Biblii.

Zgodnie z programem obchodów Niedzieli Biblijnej każdy wierny przy wyjściu z kościoła otrzyma kartkę z siglem biblijnym. W tym roku zaproponowane fragmenty pochodzą z Ewangelii wg świętego Jana. - Po powrocie do domu otwórzmy Pismo święte i w najgłębszym skupieniu niech odczytajmy sobie otrzymany tekst. Niech on nam posłuży jako przedmiot medytacji w codziennej modlitwie, nie tylko w tym dniu, lecz przez cały rok – zachęca duchowny.

Niedzielnym obchodom towarzyszyć będą dwie transmitowane na antenach Telewizji Polskiej celebracje. O godz. 7.00 w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w krakowskich Łagiewnikach Mszy św, będzie przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Z kolei na Jasnej Górze o godz. 13.00 Eucharystie odprawi metropolita częstochowski abp Wacław Depo. Na antenie telewizji publicznej emitowany będzie także spot promujący codzienną lekturę Pisma Świętego.

Nie tylko tego dnia, ale i przez cały tydzień w wielu polskich świątyniach organizowane będą liturgie słowa i nabożeństwa, które nawiązywać będą do tegorocznych obchodów Tygodnia Biblijnego. Na tę okazję przygotowano wskazania dotyczące celebracji biblijnych, opracowania na katechezę, konferencje, a także spot muzyczny. Do wykorzystania są również rozważania Drogi Światła, Kręgu Biblijnego i Lectio Divina.

Całość opublikowana została w redagowanym przez ks. prof. Witczyka „Przeglądzie Biblijnym” (nr 11, 2019), który jest biuletynem Dzieła Biblijnego im. św. Jana Pawła II. Materiały za pośrednictwem kurii diecezjalnych przesłane zostały do wszystkich parafii. Materiały dostępne są na stronie Dzieła Biblijnego www.biblista.pl.

Na zakończenie Tygodnia Biblijnego, w sobotę 11 maja w Warszawie odbędzie się finał ogólnopolskiego konkursu dla alumnów diecezjalnych i zakonnych seminariów duchownych. W szranki staną klerycy z 50 seminariów. Aby zdobyć nagrodę główną, ufundowaną przez księży pallotynów pielgrzymkę do Ziemi Świętej, będą musieli wykazać się m.in. doskonałą znajomością Księgi Tobiasza.

Organizatorem Narodowego Czytania Pisma Świętego jest Dzieło Biblijne im. św. Jana Pawła II, Fundacja im. Rodziny Ulmów „Soar” i Fundacja Dabar. Wydarzenie objęli patronatem honorowym przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki i premier Mateusz Morawiecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś o kard. Dziwiszu: zawsze mogłem na niego liczyć

2019-04-26 14:22

maj / Łódź (KAI)

- Jako krakowski biskup pomocniczy, wiedziałem, że zawsze mogę na niego liczyć, że w każdej sytuacji znajdę w nim oparcie– tak o współpracy z kard. Dziwiszem w Krakowie mówi abp Grzegorz Ryś. Zwraca też uwagę, że kard. Dziwisz jest nieocenionym źródłem wiedzy o Janie Pawle II i jak nikt inny potrafi mówić o tym, jaki był i jak przeżywał wiarę. Jutro, 27 kwietnia, kard. Stanisław Dziwisz kończy 80 lat.

BP KEP

- Ten rodzaj wiedzy, jaki Ksiądz Kardynał ma o Ojcu Świętym Janie Pawle II jest jakimś niezwykłym bogactwem. 40 lat spędzili ze sobą. Kard. Dziwisz potrafi, jak nikt inny, pokazywać papieża jako osobę, od strony jego prywatnie przeżywanej wiary, modlitwy osobistej – zwraca uwagę abp Ryś.

W tym kontekście wspomina, że to, co ze świadectw kard. Dziwisza najbardziej zapadło mu w pamięć to relacja, że Jan Paweł II przez całe życie nie opuścił Godziny Świętej, czyli, że w każdy czwartkowy wieczór spędzał godzinę na modlitwie myślnej przy Panu Jezusie.

Metropolita łódzki wyraża nadzieję, że kard. Dziwisz jeśli chodzi o wspomnienia o Janie Pawle II nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Przypomniał o oczekiwanej, obiecanej przez niego publikacji Dzienników 27 lat pontyfikatu.

Apb. Ryś wspomina też kard. Dziwisza jako jego współpracownik – mianowany przez niego na rektora seminarium w Krakowie a następnie z jego inicjatywy – na biskupa pomocniczego krakowskiego.

- „Wierność Księdza Kardynała” – to pierwsze słowa, które przychodzą mi na myśl na opisanie tej współpracy. Miałem pewność, że zawsze mogę na niego liczyć, ze zawsze znajdę w nim oparcie. To dla biskupa pomocniczego, zwłaszcza początkującego – jest niesłychanie ważne – mówi abp Ryś.

- Robiliśmy w Krakowie różne rzeczy. Nie wszystkie były jakoś powszechnie akceptowane, jak np. Echo Asyżu, mocno krytykowane przez wielu publicystów katolickich. – Wielu z nich „harcowało” wtedy po mnie. Pamiętam wtedy taką wypowiedź Księdza Kardynała: „proszę nie harcować po biskupie Rysiu. Ja jestem biskupem w Krakowie i to ja jestem patronem Echa Asyżu. Beze mnie to się nie dzieje” – wspomina abp Ryś.

- Tak było zawsze. Jako biskup miałem ogromne poczucie oparcia o biskupa diecezji . Co nie oznacza, że nie było między nami jakichś różnic zdań, czy nawet czasami sporów. Tym bardziej budzi mój ogromny szacunek, że przy tych różnicach mieliśmy absolutne poczucie wspólnej pracy i jedności w działaniu. A ja miałem poczucie takiego oparcia, jakiego każdemu życzę – podkreśla metropolita łódzki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem