Reklama

edytorial

Filary ducha

2018-05-30 09:51

Lidia Dudkiewicz, Redaktor Naczelna „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 22/2018, str. 3

Bożena Sztajner/Niedziela

Wciąż chodzą za mną słowa, które niedawno przeczytałam na prymicyjnym obrazku częstochowskich neoprezbiterów. To cytat z „Dziennika duszy” św. Jana XXIII: „Człowiek nigdy nie jest tak wielki, jak wtedy, gdy klęczy”. Ci młodzi mężczyźni tymi słowami żyli codziennie w czasie seminaryjnym i zabrali je na swoją służbę Kościołowi w stanie duchownym. Przytoczę tutaj zdecydowane słowa abp. Stanisława Nowaka, który już 60 lat jest kapłanem: „Trzeba być szczęśliwym, że się jest kapłanem, nawet gdyby bolało. Mam być szczęśliwy, że pracuję dla ludzi. Trzeba dać się złamać i nie bać się łamania, w duchu słów: benedixit, fregit, deditque – błogosławił, łamał i dawał”. Z nauczania abp. Wacława Depo natomiast, który 40 lat temu przyjął święcenia prezbiteratu, wydobywam bardzo potrzebne osobom powołanym następujące wskazanie: „Świadectwo kapłańskie jest potwierdzeniem codziennej świętości, co ratuje nas przed przeciętnością i desakralizacją. Niech każde drgnienie naszego serca oddaje chwałę Bogu poprzez zjednoczenie z przebitym Sercem Zbawiciela”.

Maj i czerwiec to w pewnym sensie białe miesiące, gdy odbywają się święcenia diakonatu i prezbiteratu, czyli w Kościele rodzą się nowi kapłani. Dzieją się wtedy wielkie dzieła Boże. „Dać światu księdza to jak wybudować katedrę” – tak to widzi bp Andrzej Przybylski. Kapłani są dla nas łącznikami między ziemią a niebem. Gdy stają przy ołtarzu, to niebo się otwiera. Jako szafarze sakramentów są nam koniecznie do uświęcenia i do życia wiecznego potrzebni. To ludzie trochę z tego, a trochę z tamtego świata. Wspomniana na początku sentencja z kapłańskiego obrazka, zachęcająca do ciągłej modlitwy, jest ważna dla nas wszystkich. Idąc przez ziemię, musimy patrzeć w niebo, bo „życie doczesne zostało nam dane po to, aby zdobyć życie wieczne” – jak mówi św. Franciszek Salezy, patron dziennikarzy. Dążenie do świętości jest głównym celem naszego ziemskiego bytowania, niezależnie od tego, czy mieszkamy w Europie, czy w Ameryce, czy w innej jeszcze części świata. Ostatnio kard. Robert Sarah w czasie swojego pobytu we Francji powiedział do młodych ludzi, którzy pielgrzymowali do katedry w Chartres: „Bądźcie świętymi, którzy nawrócą Europę”. Wezwał do ewangelizacji krajów zachodnich, które przez to, że odwróciły się od Boga, „pogrążyły się w nihilizmie i rozpaczy”. Jego zdaniem, kraje świata zachodniego nie zaznają pokoju i radości, dopóki nie powrócą do Boga. Przypomniał, że Europę nawrócili święci i męczennicy. „To wy – mówił do młodych – macie być świętymi i męczennikami, którzy przeprowadzą ewangelizację Europy”.

Reklama

Jako prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Sarah w czasie wspomnianego przemówienia w Chartres zwrócił się w sposób szczególny do kapłanów. Prosił ich, „by nabożnie, w skupieniu i z poczuciem sakralności sprawowali Eucharystię”. Przypomniał, że ich celibat jest znakiem zjednoczenia z Chrystusem Ukrzyżowanym. Przestrzegł też przed postulatami rozluźnienia dyscypliny celibatu. Zdaniem kard. Saraha, miałoby to bardzo poważne konsekwencje w postaci zerwania z tradycją apostolską. „Stworzymy sobie kapłaństwo na naszą ludzką miarę, lecz nie będziemy przekazywać kapłaństwa Chrystusa, które jest kapłaństwem w posłuszeństwie, ubóstwie i czystości” – wyjaśnił. Z pewnością abp Nowak dopowiedziałby: „Kapłaństwo musi być radykalne. Musi być kapłaństwem do końca”.

Posłuchaj: Edytorial: Filary ducha
Tagi:
edytorial

Okazja do przemiany

2019-12-04 07:07

Ks. Jarosław Grabowski
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 3

W konfesjonale jest początek nowego życia – naszego powrotu do Boga

Sztajner/Niedziela
Ks. dr Jarosław Grabowski

Szukam dusz, które by łaskę moją przyjąć chciały” – powiedział Jezus do św. Siostry Faustyny. Słowa te możemy przeczytać w jej „Dzienniczku” i dotyczą sakramentu spowiedzi. A to jedyna droga, by powrócić do Boga. Wybraliśmy ten temat jako wiodący w najnowszym numerze „Niedzieli”, bo wydaje się, że dziś ludzie mają kłopot ze spowiedzią. Sporo racji ma kard. Robert Sarah, który w wywiadzie udzielonym naszemu tygodnikowi mówi, że wiele zła, które dokonuje się dziś wokół nas, jest spowodowane tym, iż „wyrzuciliśmy Boga z Europy”. Gdy patrzy się na to, co się dzieje dookoła, trudno się nie zgodzić z prefektem Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Ile jest prawdy w tym, że nie możemy już być adresatami tęsknot Norwida, jako ci, „co mają tak za tak, nie za nie, bez światło-cienia”? Na siłę próbujemy bagatelizować jeszcze do niedawna fundamentalne sprawy, relatywizować podstawowe pojęcia. Coraz częściej nie uznajemy prawd obiektywnych i tym samym nie uznajemy Boga, odrzucamy Go, o czym szeroko mówi na naszych łamach wspomniany kard. Sarah.

Tymczasem Bóg cierpliwie czeka i nie jest w tym czekaniu bierny. On nieustannie szuka każdego z nas. I daje szczególny wyraz swej tęsknocie, czekając na nas w osobie kapłana w konfesjonale. Tam jest początek nowego życia – naszego powrotu do Boga. To miejsce, gdzie możemy doświadczyć ogromu Jego Miłosierdzia i przebaczenia, które dają nam siłę, by przebaczyć sobie i innym. Spowiedź – szczera i autentyczna – to okazja do przemiany codzienności, do kształtowania sumienia, które poprowadzi nas na nowo do Boga.

Zaprośmy Boga na powrót do swojego życia. Nie bójmy się sakramentu spowiedzi, odrzućmy stereotypy, które wokół niego narosły. Postawić Boga w centrum naszego życia to – jak mówi kard. Sarah – głosić Jego Ewangelię, nie siebie czy swoje opinie. To jest trudne w czasach indywidualistów i egoistów, którymi powoli stajemy się wszyscy, jakbyśmy zapomnieli, że czasem trzeba się uniżyć, usunąć w pokorze w cień, bo tylko to da nam pokój serca.

Spowiedzią nie zmienimy świata czy Europy, ale możemy zmienić siebie – a to wystarczy, by miejsce, w którym żyjemy, stało się znacząco lepsze. Dzięki Bogu...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Symbole i zwyczaje Adwentu

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 49/2002

Bóg w swojej wielkiej miłości do człowieka dał swego Jednorodzonego Syna, który przyszedł na świat by dokonać dzieła odkupienia ludzi. Jednak tę łaskę każdy z nas musi osobiście przyjąć. Zadaniem Kościoła jest przygotowanie ludzi na godne przyjęcie Chrystusa. Kościół czyni to, między innymi, poprzez ustanowienie roku liturgicznego. Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny. Jest on pełnym tęsknoty oczekiwaniem na Boże Narodzenie, na przyjście Chrystusa. Adwent to okres oczyszczenia naszych serc i pogłębienia miłości i wdzięczności względem Pana Boga i Matki Najświętszej.

Bożena Sztajner

Wieniec adwentowy

W niektórych regionach naszego kraju przyjął się zwyczaj święcenia wieńca adwentowego. Wykonywany on jest z gałązek iglastych, ze świerku lub sosny. Następnie umieszczone są w nim cztery świece, które przypominają cztery niedziele adwentowe. Świece zapalane są podczas wspólnej modlitwy, Adwentowych spotkań lub posiłków. W pierwszym tygodniu adwentu zapala się jedną świecę, w drugim dwie, w trzecim trzy, a w czwartym wszystkie cztery. Wieniec wyobraża jedność rodziny, która duchowo przygotowuje się na przeżycie świąt Bożego Narodzenia.

Świeca roratnia

Świeca jest symbolem chrześcijanina. Wosk wyobraża ciało, knot - duszę, a płomień - światło Ducha Świętego płonące w duszy człowieka.
Świeca roratnia jest dodatkową świecą, którą zapalamy podczas Rorat. Jest ona symbolem Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa - Światłość prawdziwą. W kościołach umieszcza się ją na prezbiterium obok ołtarza lub przy ołtarzu Matki Bożej. Biała lub niebieska kokarda, którą jest przepasana roratka mówi o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Zielona gałązka przypomina proroctwo: "Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański..." (Iz 11, 1-2). Ta starotestamentalna przepowiednia mówi o Maryi, na którą zstąpił Duch Święty i ukształtował w Niej ciało Jezusa Chrystusa. Jesse był ojcem Dawida, a z tego rodu pochodziła Matka Boża.

Roraty

W Adwencie Kościół czci Maryję poprzez Mszę św. zwaną Roratami. Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: Rorate coeli, desuper... (Niebiosa spuśćcie rosę...). Rosa z nieba wyobraża łaskę, którą przyniósł Zbawiciel. Jak niemożliwe jest życie na ziemi bez wody, tak niemożliwe jest życie i rozwój duchowy bez łaski. Msza św. roratnia odprawiana jest przed świtem jako znak, że na świecie panowały ciemności grzechu, zanim przyszedł Chrystus - Światłość prawdziwa. Na Roraty niektórzy przychodzą ze świecami, dzieci robią specjalne lampiony, by zaświecić je podczas Mszy św. i wędrować z tym światłem do domów.
Według podania zwyczaj odprawiania Rorat wprowadziła św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. Stały się one jednym z bardziej ulubionych nabożeństw Polaków. Stare kroniki mówią, że w Katedrze na Wawelu, a później w Warszawie przed rozpoczęciem Mszy św. do ołtarza podchodził król. Niósł on pięknie ozdobioną świecę i umieszczał ją na lichtarzu, który stał pośrodku ołtarza Matki Bożej. Po nim przynosili świece przedstawiciele wszystkich stanów i zapalając je mówili: "Gotów jestem na sąd Boży". W ten sposób wyrażali oni swoją gotowość i oczekiwanie na przyjście Pana.

Adwentowe zwyczaje

Z czasem Adwentu wiąże się szereg zwyczajów. W lubelskiem, na Mazowszu i Podlasiu praktykuje się po wsiach grę na ligawkach smętnych melodii przed wschodem słońca. Ten zwyczaj gry na ligawkach związany jest z Roratami. Gra przypomina ludziom koniec świata, obwieszcza rychłe przyjście Syna Bożego i głos trąby św. Michała na Sąd Pański. Zwyczaj gry na ligawkach jest dość rozpowszechniony na terenach nadbużańskim. W niektórych regionach grano na tym instrumencie przez cały Adwent, co też niektórzy nazywali "otrembywaniem Adwentu". Gdy instrument ten stawiano nad rzeką, stawem, lub przy studni, wówczas była najlepsza słyszalność.
Ponad dwudziestoletnią tradycję mają Konkursy Gry na Instrumentach Pasterskich (w tym także na ligawkach) organizowane w pierwszą niedzielę Adwentu w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. W tym roku miała miejsce już XXII edycja tego konkursu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Konieczność powrotu do spuścizny św. Jana Pawła II

2019-12-16 07:05

Anna Artymiak

Archiwum KUL

Personalizm św. Jana Pawła II oraz niektóre podstawowe elementy jego nauczania o małżeństwie, rodzinie i narodzie, a także aktualność i konieczność powrotu do jego studiowania na uniwersytetach oraz przekazywania kolejnym pokoleniom w rodzinach było tematem ogólnopolskiej konferencji „Człowiek – Rodzina – Naród. Przesłanie św. Jana Pawła II” zorganizowanej przez Sekcję Teologii Moralnej 3 grudnia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Zgromadziła wybitnych znawców tematu: ks. prof. dr hab. Pawła Bortkiewicza TChr, ks. prof. Roberta Skrzypczaka, z KUL prof. dr hab. Mieczysława Rybę i ks. prof. dr hab. Mariana Pokrywkę, gościem specjalnym z Rzymu był ks. dr Sławomir Oder, postulator procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Jana Pawła II, a spotkanie podsumował o. prof. dr hab. Andrzej Derdziuk, kierownik Sekcji.

Polska po 14 latach od śmierci swego wielkiego rodaka i 40 latach od I historycznej pielgrzymki do ojczyzny staje wobec konieczności podjęcia trudu rachunku sumienia, na ile podejmuje w sposób pogłębiony, systematyczny oraz wolny od wszelkich wpływów ideologicznych i kompleksów dziedzictwo św. Jana Pawła II. To właśnie nasz naród winien traktować jako swoją zaszczytną powinność bycie ekspertem i propagatorem jego nauczania. Cytując komentarz amerykańskiego dziennikarza, jaki pojawił się po śmierci Papieża rodaka, ks. prof. dr hab. Sławomir Nowosad, dziekan Wydziału Teologii na rozpoczęcie konferencji podkreślił, iż „jest za wcześnie, żeby Kościół, świat zrozumiał, co dostał”, potrzeba do tego perspektywy lat.

Ważnym rysem nauczania Wojtyły było ukazywanie prawdy o człowieku w szerszej perspektywie: w jego relacji z drugim człowiekiem i Bogiem, co stało się punktem wyjścia konferencji. I tej właśnie szerszej perspektywy patrzenia potrzeba także i nam.

Ukazując w sposób poetycki z wieloma szczegółami i piękną polszczyzną, jak kształtowała się droga świętości Jana Pawła II, ks. Oder mocno przestrzegł na koniec, cytując innego kapłana, by „nie pisać życiorysu Jana Pawła II ręką belzebuba”. Karol Wojtyła wykazywał bardzo dojrzałe i poważne podejście do życia, jako daru i zadania pozostawionego od Boga. Wiedział, że życie to nie przygoda. Już w młodości zapisał: „Należy tak zorganizować życie, by całe mogło wielbić Boga”. Nawet takie doświadczenie, jak praca fizyczna w kamieniołomie była dla niego „uprzywilejowanym miejscem dawania świadectwa chrześcijańskiego” i stało się „jednym ze źródeł jego człowieczej i ludzkiej postawy”. Ukochał duszpasterstwo. Był przy tym zawsze wymagający. „Chociaż nie unikał serdecznego i żartobliwego dialogu z młodymi, nigdy nie zaniżył poziomu swoich wymagań. Nigdy nie przebrał się za sprzedawcę snów”. Świadomy wielu ideologii, które próbują złowić młodych ludzi, prowadził ich ku dojrzalszemu życiu.

Dojrzałość Wojtyły miała odbicie również w podejściu do ideologii marksistowskiej i władz komunistycznych w Polsce. Na tym polu dobitnie ukazała się współpraca młodego arcybiskupa krakowskiego z Prymasem Tysiąclecia. Prof. Ryba, mówiąc o społeczno-politycznym kontekście I pielgrzymki do Polski i przypominając o przygotowaniach do obchodów Milenium Chrztu Polski, wskazał na szerszą, duchową perspektywę, jaką kierowali się, a mianowicie uratowanie relacji człowieka z Panem Bogiem. Tu kryło się realne zagrożenie komunizmu. Nie byli naiwni. Wiedzieli, że są granice dialogu, który można podejmować, gdyż zakłada on dobrą wolę dwóch stron. „Była to wojna, choć mogła mieć subtelne formy.” W zwycięstwie kluczowy był również maryjny wymiar tej walki, jaką podjęli.

Personalizm Wojtyły wynikał z jego zainteresowania osobą, misterium personae było punktem wyjścia. „Osobowy sposób traktowania rzeczywistości” był „pewnego rodzaju metodą.” Przypomniał ks. Skrzypczak. Filozofia Wojtyły była mocno zakorzeniona w chrześcijaństwie, w Bogu jako źródle godności każdej osoby. Miał świadomość kryzysu i błędnego spojrzenia na człowieka. Odczytywał tajemnicę Boga w duchu personalizmu, Trójca jako communio personarum. Stąd ostatecznym celem jest trynitaryzacja, personalizacja świata poprzez wewnętrzny proces dojrzewania każdego człowieka. A realizuje się to w czynie człowieka i jego relacji z drugą osobą, czego najwyższym wyrazem jest miłość. A jej weryfikacją cierpienie. Niedościgłym wzorem dla każdego jest Jezus Chrystus w swojej śmierci na krzyżu.

Ten klucz hermeneutyczny Jana Pawła II, iż „człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa” widać nauczaniu o małżeństwie i rodzinie. Zaznaczył ks. Bortkiewicz. W narastającym dramacie sporu o człowieka, który dotknął także Kościół, Jan Paweł II upominał się o jedność nierozerwalności sakramentu małżeństwa. W kryzysie narodu upatrywał kryzys jedności rodziny i postulował zwrot ku miłości Boga jako fundamentu. Dziś spór o naturę i kulturę nasila się wraz z nowymi ideologiami.

Ks. Pokrywka przypomniał, że Jan Paweł II tym kluczem widział dzieje narodów. Dla niego, historii narodu nie można zrozumieć bez szerszego kontekstu historii zbawienia, która jest jego elementem. Miał teologiczną i pneumatologiczną wizję narodu polskiego. Przypominał, że potęga narodowej kultury jest większa od potęg politycznych.

W dyskusji mocno wyszła potrzebna odwagi przekazywania dziedzictwa Jana Pawła II kolejnym pokoleniom. Ks. Oder podkreślił, że na ile będzie on znany, zależy od tego, czy jego pamięć będzie przekazywana w rodzinach. A ks. Skrzypczak dobitnie upomniał się o dojrzałe, kultywowanie jego nauczania przez polską teologię. Jego myśl wyrasta z naszej wspólnej kultury i jest jej ogromnym ubogaceniem. Przestrzegł przed postawą „sprzątania po Janie Pawle II”, czyli wymazywanie jego myśli oraz „posmakiem kremówki”, czyli sentymentalnym spojrzeniem. Był gigantem, który przerósł swoją i naszą epokę. I zgłębianie jego myśli jest w stanie pomóc nam nie ulec chaosowi różnych prądów. Natomiast ks. Bortkiewicz dodał, że „wobec absurdalnych słów o ‘wojtylizacji’ Kościoła, potrzeba ‘rewojtylizacji’”, powrotu do jego nauczania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem