Reklama

GPS na życie

Elita w mundurach

2018-05-30 09:51

Agnieszka Bugała
Niedziela Ogólnopolska 22/2018, str. 54-57

Agnieszka Bugała

„Pamiętaj, że nic, co dobre, nie przyjdzie Ci łatwo”. Przezwyciężenie pokusy łatwego życia może być trudnością, ale kiedy wejdzie się w tę grę, którą jest skauting, można sobie z nią poradzić. Kim są Skauci Europy?

Najmłodsi mogą mieć osiem lat – to wilczki, należą do Gromady. Starsi to już harcerze i harcerki – formują się w zastępach, a te tworzą drużyny, najstarsi to wędrownicy i przewodniczki. Są samodzielni, odpowiedzialni, formowani w duchu służby. I nie wstydzą się wiary. Z dumą noszą krzyż na piersi, czasem, choć nie jest to elementem umundurowania, przyczepiają do kieszonki koszuli różaniec.

Jak naczelnik Jerzy został harcerzem

Była niedziela 15 października 2000 r. Tato przywiózł mnie białym maluchem na stację kolejową w Garwolinie. Stamtąd, już ze skautami, pojechałem pociągiem do Warszawy, gdzie m.in. odwiedziliśmy pomnik i grób patrona naszej drużyny – kard. Wyszyńskiego oraz zwiedziliśmy Muzeum Wojska Polskiego. Pamiętam, że po wizycie w Muzeum zakopaliśmy jednego z nas w wielkim kopcu liści w parku. Na tyle mi się spodobało, że chciałem zostać. Gdyby nie ten dobry początek, nie byłoby ciągu dalszego. Na tej pierwszej zbiórce było nas sześciu. Z trzema spośród tych, którzy na niej byli, do dzisiaj utrzymuję kontakt, byli na moim weselu. Relacje wtedy nawiązane trwają więc do dzisiaj – mówi Jerzy Żochowski, naczelnik Skautów Europy w Polsce, od 18 lat zaangażowany w służbę. Jest pierwszym skautem w Polsce, ale mówi, że to nie kariera. – My mówimy służba, bo w skautingu nie robi się kariery, tylko służy swoim młodszym braciom i siostrom. Tak się złożyło, że w tym momencie mnie przypadł zaszczyt i obowiązek bycia Naczelnikiem Harcerzy. Należy jednak pamiętać, że nie to jest ważne i nie tutaj bije serce skautingu. Jak mówił Baden-Powell, najważniejszą funkcję w skautingu pełni zastępowy. Skauting dzieje się na cotygodniowych zbiórkach w lesie, na biwakach, obozach i wędrówkach. To jest przestrzeń wolności, która daje możliwość rozwoju młodym ludziom.

A skąd się wzięli skauci?

Wszystko zaczęło się na wyspie Brownsea w 1907 r., gdy angielski generał lord Robert Baden-Powell zorganizował obóz dla dwudziestu chłopców z różnych warstw społecznych i stworzył z nich siedmioosobowe ekipy, zwane zastępami. Przyglądał się i zrozumiał, o co chodzi młodym ludziom. Po obozie opublikował książkę „Skauting dla chłopców”, która sprzedała się w milionach egzemplarzy. Metoda skautowa wzięła się z głęboko pedagogicznej intuicji Baden-Powella, który zauważył, że jeśli nastolatków obarczy się dużą odpowiedzialnością, obdarzając ich jednocześnie zaufaniem, potrafią dokonywać cudów. Tę świetną intuicję wykorzystał potem francuski jezuita o. Jakub Sevin, który pokazał, że metodę skautową można świetnie połączyć z wychowaniem do świętości w wierze katolickiej. O. Sevin, za zgodą Baden-Powella, stworzył skauting katolicki w duchu, w którym wychowują młodych Skauci Europy. I to dzieje się do dziś.

Reklama

Ks. Mariusz Sobkowiak, duszpasterz 1. Hufca Wrocławskiego, mówi, że pedagogika skautowa wspiera młodego człowieka w dochodzeniu do dojrzałości tak, by potrafił wybierać odpowiednie wartości, nawet gdy będą go kosztowały wiele wysiłku i pracy. Skautów można zaliczyć do elity wśród młodzieży. Są to osoby, które wiele wymagają od siebie, nie poddają się przeciwnościom, są otwarci na służbę, nie ograniczają się do minimum. Każdy młody człowiek jest przyszłością świata, ale dojrzałość i wartości, którymi żyje, zapowiadają, w jakich kolorach ta przyszłość będzie wyglądała.

Dorosłość przychodzi szybko

...i zaskakuje. Często stajemy bezradni wobec wielu problemów. Skauting przygotowuje do dorosłości, element zaskoczenia trudnościami znika. Jan Uryga, hufcowy 1. Hufca Wrocławskiego, skaut z 13-letnim stażem, mówi, że formacja ukształtowała mu charakter. – Odpowiedzialność za siebie i innych, zaradność i otwartość na drugiego człowieka to cechy, które tutaj rozwijałem i dalej rozwijam – tłumaczy. – Celem formacji skautowej jest wychowanie młodego człowieka na chrześcijanina. Dojrzałego, zdolnego do podejmowania odpowiedzialnych decyzji i dawania świadectwa. Skończyłem studia, podjąłem pracę, wziąłem ślub, założyłem rodzinę. Myślę, że w moim życiu skauting spełnił swoją rolę.

Skauci proszą o kapłanów

Michał Mazurkiewcz, drużynowy 1. Drużyny Wrocławskiej, podkreśla rolę kapłana. – Obecność duszpasterza jest niezwykle ważna – mówi. Zdarzają się sytuacje, w których chłopak nie chce rozmawiać z drużynowym czy przybocznym i wtedy często z pomocą może przyjść rozmowa z duszpasterzem. Za obecnością kapłana idzie także niezwykle ważna obecność Chrystusa w sakramentach – codzienna Eucharystia, możliwość spowiedzi oraz rozmowy, adoracja Najświętszego Sakramentu. Każdy harcerz, który składa swoje Przyrzeczenie Harcerskie, otrzymuje od duszpasterza specjalne błogosławieństwo na tę okazję – to bezcenne.

Ks. Mariusz Sobkowiak podjął rolę duszpasterza. Spytany dlaczego, mówi o dwóch przyczynach. – Po pierwsze, w posłudze duszpasterskiej ważne jest dla mnie, by nie realizować swoich wizji, ale iść drogą Chrystusa i Kościoła. Po drugie, wskazuje na ewangelizacyjny charakter skautingu, który młodemu człowiekowi pomaga odkryć Boga. Zresztą, nikt od skautów nie odchodzi z pustymi rękami. Gdybym miał w punktach wyliczyć, jaki wpływ na mnie jako księdza ma ta formacja, to zacząłbym od tego, że zbliża do Pana Boga, a postawa wielu skautów jest budująca i umacnia powołanie kapłańskie. Im więcej dajesz z siebie w służbie jako duszpasterz, tym więcej otrzymujesz od Pana Boga. Ci młodzi ludzie stawiają duże wymagania, dlatego trzeba również pracować nad sobą, by im sprostać.

Papież liczy na Skautów Europy

Przygotowując Kościół do synodu biskupów o młodzieży, który odbędzie się w październiku 2018 r. w Watykanie, papież Franciszek spotkał się z duszpasterzami skautów. Przyjechali z całej Europy, 150 kapłanów z 15 krajów. Z Polski pojechało 10 księży z ks. prof. Bogusławem Migutem, duszpasterzem Federacji, na czele. – Przesłanie – mówi ks. Sobkowiak – było takie: skauting nie jest celem samym w sobie, ale jest narzędziem, które ma pozwalać młodemu człowiekowi stawać się dojrzałym i zmierzać do celu najważniejszego w życiu, czyli do świętości.

Skaut powinien pragnąć świętości

– Ta formacja przybliżyła mnie do Boga, zachęciła do pogłębiania relacji z Nim, m.in. przez codzienne czytanie Pisma Świętego czy stałą spowiedź – mówi Jerzy Żochowski. – Dała świadomość, że cały czas trzeba się rozwijać, by lepiej służyć innym. Świat młodych dziewcząt i chłopców oferuje wiele wygód oraz łatwych przyjemności – dodaje. – Może rodzić się pytanie, po co się wysilać, skoro moi rówieśnicy nie muszą od siebie tyle wymagać? Budowanie relacji czy praca nad sobą bywają trudne i mało przyjemne. W Wymarszu Wędrownika, który jest ostatnim obrzędem na harcerskiej drodze, padają słowa: „Pamiętaj, że nic, co dobre, nie przyjdzie Ci łatwo”. Przezwyciężenie pokusy łatwego życia może być trudnością, ale kiedy wejdzie się w tę grę, którą jest skauting, można sobie z nią poradzić widząc, jak wiele nasz Ruch ma do zaoferowania. To jest miejsce spotkania z Bogiem – mówi Jan Uryga.

Starsi dla młodszych

Michał Mazurkiewcz jest skautem od 2008 r. Odkrył, że wojskowy dryg i musztra to nie jest to, o co chodziło Baden-Powellowi. Postanowił być drużynowym, który będzie starszym bratem dla harcerzy. Próbuje mieć osobisty kontakt z każdym z podopiecznych, aby nie być dla nich nauczycielem czy instruktorem, lecz przyjacielem i wzorem do naśladowania.

Marta Musiał, Akela 2. Gromady Wrocławskiej, należy do Skautów Europy od niedawna, ale już zaangażowała się w formację najmłodszej gałęzi, czyli wilczków (odpowiednik zuchów). – Skauting to służba – mówi. – Robię to dla dzieci, które mam pod swoją opieką. Nie jest jednak prawdą, że nie dostaję nic w zamian. Otrzymuję wiele.

Realna pomoc w wychowaniu

Iwona i Paweł Szajnerowie mają dwoje dzieci. Syn Adam zaczynał jako wilczek, dziś jest już harcerzem. Córka Hania należy do gromady wilczków. Powtarzają, że skauting to nie jest zajęcie dodatkowe, to rzadka, a wręcz niespotykana szkoła postaw i wartości, która stoi w kontrze do proponowanego przez współczesny świat stylu życia. Cieszy nas to tym bardziej, że w codziennym wychowaniu widzimy u naszych dzieci efekty, takie jak systematyczność, punktualność, otwartość na potrzeby innych – mówią Szajnerowie. – Wychowanie metodą skautową jest dla mnie piękne z wielu powodów – mówi Jerzy Żochowski. Zgodnie z tym, co pisał Baden-Powell, staramy się widzieć w chłopaku i dziewczynie dobro, które ma w sobie, i je rozwijać. Wychowanie skautowe opiera się na chęci młodego człowieka – jest skautem, bo chce, a nie bo musi. Na złożenie przyrzeczenia nie trzeba specjalnie zasłużyć, lecz ono jest dopiero początkiem, na którym możemy dalej budować. Wbrew obiegowym opiniom nie jest ono również wychowaniem masowym, lecz jak najbardziej indywidualnym – opartym na chęci pomocy w rozwoju chłopca czy dziewczyny, z wydobyciem ich naturalnych zdolności. Temu służy system stopni i sprawności. Wychowanie skautowe jest też komplementarne, bo działania powinny być podejmowane w oparciu o pięć celów, którymi są: zdrowie, zmysł praktyczny, charakter, służba i Bóg. To wszystko jest przeżywane w warunkach gry i przygody, a także na łonie przyrody, która wymaga, ale również uczy kontemplacji piękna. Staram się zawsze kierować zasadą, że jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby siać, a to Pan Bóg daje plon. To nasze sianie ma podwójny aspekt. Z jednej strony chcemy cały czas zgłębiać metodę skautową i realizować ją jak najlepiej, tak aby przyniosła jak najlepszy owoc w życiu naszych podopiecznych, z drugiej strony, widząc piękno metody skautowej, chcemy się nią dzielić, tak aby jak najwięcej młodych ludzi mogło przeżyć harcerską przygodę. Apostolstwo jest wpisane w naszą misję, a jakie plony Pan Bóg z tego da? Zobaczymy.

Tagi:
harcerze Niedziela Młodych

Reklama

Bp Nitkiewicz do harcerzy

2019-08-12 07:51

apis / Tarnobrzeg (KAI)

Czuwać, to znaczy być przygotowanym na spotkanie z Bogiem – wskazywał bp Krzysztof Nitkiewicz 11 sierpnia podczas spotkania z ok. 500 druhnami i druhami biorącymi udział z Zlocie Chorągwi Podkarpackiej Związku Harcerstwa Polskiego, który odbywa się nad Jeziorem Tarnobrzeskim.

Bożena Sztajner/Niedziela

Od 8 do 13 sierpnia na wschodniej stronie Jeziora Tarnobrzeskiego działa wioska harcerska. Obozują w niej druhny i druhowie z różnych części Podkarpacia. Odwiedził ich bp Krzysztof Nitkiewicz, który w niedzielny wieczór przewodniczył polowej Mszy św. W homilii hierarcha nawiązał do czytań mszalnych, mówiących o potrzebie zachowania czujności, aby być gotowym na przyjście Chrystusa.

- Czuwaj! – mówi Chrystus - bądź gotowy na spotkanie ze mną, abym mógł ci dać nagrodę za wierność. Wiecie doskonale, drogie druhny i druhowie, że te wezwanie „bądź gotowy, przygotowany”, zainspirowało twórcę ruchu skautowskiego Badena Powella i stało się dewizą skautingu. Po dzień dzisiejszy towarzyszy metodom i działaniom związanym z kształtowaniem charakteru, relacji międzyludzkich, z nabywaniem zdolności manualnych, tężyzny fizycznej. Gdyż czuwać, to znaczy właśnie być przygotowanym na spotkanie z Bogiem oraz z Jego stworzeniami, przede wszystkim z drugim człowiekiem oraz z przyrodą – wskazywał biskup.

Ordynariusz podkreślał, że być gotowym, a więc nie wahać się i dać z siebie wszystkiego, co w nas najlepsze, dać bezinteresownie i hojnie. W gruncie rzeczy chodzi o miłość, o serce, które powinno stale pragnąć chwały Bożej i dobra drugiego człowieka.

- To zdecydowanie więcej, niż dobre maniery, pozytywne nastawienie, skrupulatne wypełnianie swoich powinności, choć można tu mówić o dobrym początku. Jednak chrześcijanin i harcerz powinni latać wysoko, a wzniesienie się na pułap wyznaczony ewangeliczną miłością wymaga i samozaparcia, i czasu. Potrzebuje stałych ćwiczeń, sprawdzianów, nieraz porażek, które szerzej otworzą oczy i nauczą pokory. Wy druhny i druhowie dobrze o tym wiecie – wskazywał biskup.

Zdaniem ordynariusza, w konfrontacji z tym, co obserwujemy w świecie, z tym, co widzimy w nas samych (jak bardzo jesteśmy skoncentrowani na sobie), harcerze są przykładem, że można i trzeba żyć inaczej.

Harcmistrz Mariusz Bezdzietny, komendant Chorągwi Podkarpackiej ZHP poinformował, że jest to pierwszy zlot, gdzie trzeba było przygotować całą infrastrukturę, bo teren nad Jeziorem Tarnobrzeskim nie posiada stałej bazy. Udało się to zrobić dzięki wsparciu władz miejskich. Konieczne było dociągnięcie na teren obozu wody, ustawienie sanitariatów, zapewnienie wywozu nieczystości, dowozu żywności. Zapewnienie tego wszystkiego, co jest potrzebne dla funkcjonowania małej wioski.

Każdego dnia brać harcerska realizuje program złożony z pięciu punktów: służby, wędrówki, specjalności, biwakowania oraz duchowości, który realizowany jest w godzinach wieczornych. W jego ramach harcerze mają możliwość uczestnictwa we Mszach św., które sprawowane są przez obecnych na miejscu kapelanów. Przy okazji harcerze mają czas na refleksję, dyskusję oraz zamyślenie nad ideałami harcerskimi i wartościami chrześcijańskimi.

Uczestnicy zlotu począwszy od zuchów, mogą każdego dnia zdobywać sprawności harcerskie oraz doskonalić swoje umiejętności. Mają również możliwość skorzystania z oferty czterech tematycznych kawiarenek, m.in. escape roomu oraz szaroszeregowej, w tym roku, jak zauważył komendant, przypada bowiem 80. rocznica powstania Szarych Szeregów. Stąd chęć przybliżenia historii tej podziemnej harcerskiej formacji.

W niedzielę harcerską wioskę odwiedziły dzieci ze świetlic podwórkowych prowadzonych w ramach projektu „Podkarpacka sieć wsparcia wychowawczej funkcji rodziny”. Zorganizowany został piknik rodzinny, a na zakończenie wieczoru zagrał zespół Luxtorpeda. Zloty Chorągwi Podkarpackiej ZHP organizowane są od 4 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odnaleziono ciało jednego z grotołazów zaginionych w Jaskini Wielkiej Śnieżnej

2019-08-23 07:27

PAP

W Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach ratownicy TOPR odnaleźli ciało jednego z dwóch poszukiwanych od soboty grotołazów – poinformował w czwartek po godz. 22 ratownik dyżurny TOPR Krzysztof Długopolski.

sceerszot/AIP

Od soboty w Jaskini Wielkiej Śnieżnej nieprzerwanie trwa akcja poszukiwawcza dwóch grotołazów. Członkowie jednego z wrocławskich speleoklubów podczas eksploracji nieznanych dotąd korytarzy tej największej i najgłębszej tatrzańskiej jaskini w tzw. Przemkowych Partiach zostali odcięci przez wodę, która zalała część korytarza. Czwórka ich towarzyszy zdołała wyjść z jaskini i zawiadomiła ratowników TOPR.

Ratownicy TOPR wspomagani przez swoich słowackich kolegów z Horskiej Zachrannej Służby nieprzerwanie od soboty drążyli kawałek po kawałku ciasny korytarz używając ładunków wybuchowych. Jak mówił naczelnik TOPR Jan Krzysztof, poszukiwania w takich ekstremalnych warunkach nadzwyczaj trudne i skomplikowane.

W czwartek rano nastąpił w rejonie w jaskini samoczynny obryw skalny zrywając m.in. liny poręczowe. Ekipa ratowników musiała odtworzyć zniszczenia, a następnie dalej drążyła przejście.

W czwartek w wieczorem ratownicy natrafili na ciało jednego z poszukiwanych grotołazów. Naczelnik TOPR zwracał uwagę podczas prowadzonej akcji, że szanse przeżycia grotołazów w tak ekstremalnych warunkach są niewielkie. W jaskini panuje stała temperatura około 4 stopni Celsjusza.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gorzów - Zielona Góra - Głogów: trwają rejonowe dni katechetyczne

2019-08-23 16:05

Katarzyna Krawcewicz

Trwają sierpniowe rejonowe dni katechetyczne dla katechetów świeckich i sióstr zakonnych.

Katarzyna Krawcewicz

22 sierpnia katecheci spotkali się w Gorzowie w parafii NMP Królowej Polski, 23 sierpnia – w Zielonej Górze w parafii Ducha Świętego, natomiast jutro, 24 sierpnia spotkają się w Głogowie w Domu Cichych Pracowników Krzyża.

- To taka odprawa katechetyczna, w czasie której zarysowujemy program działania na nowy rok szkolno-katechetyczny – wyjaśnia ks. dr Wojciech Lechów, dyrektor Wydziału Nauki Katolickiej. – W tym roku głównym tematem naszego spotkania jest ochrona małoletnich w Kościele.

Każdego dnia w programie była Msza św. pod przewodnictwem bp. Tadeusza Lityńskiego, wystąpienie kuratora oświaty, wykład ks. dr. Dariusza Mazurkiewicza - delegata biskupa diecezji zielonogórsko-gorzowskiej ds. ochrony dzieci i młodzieży, pt. „Ochrona małoletnich w praktyce wychowawczej”, a także przedstawienie oferty metodycznej na nowy rok szkolny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem