Reklama

edytorial

Tata to ktoś wyjątkowy

2018-06-13 09:54

Lidia Dudkiewicz, Redaktor Naczelna „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 24/2018, str. 3

Bożena Sztajner/Niedziela

Męskie sprawy to główny temat bieżącego numeru „Niedzieli”. Przeżywamy bowiem Rok św. Józefa w diecezji kaliskiej, w której mieści się słynne sanktuarium poświęcone Opiekunowi Jezusa i Maryi, a 23 czerwca będziemy obchodzić Dzień Ojca. Mamy zatem podwójny pretekst, aby zająć się właśnie męskimi sprawami, również tajemnicą ojcostwa. Trzeba więc przywołać postać św. Józefa – patrona mężów i ojców. Z pewnością pamiętamy, że św. Jan Paweł II dał wyraz swej szczególnej czci dla Opiekuna Świętej Rodziny przez dedykowanie mu adhortacji apostolskiej, zatytułowanej „Redemptoris custos” (1989 r.). W tym papieskim dokumencie św. Józef został wskazany jako wzór mężów i ojców pokornych, których chrześcijaństwo wynosi do wielkich przeznaczeń. Na jego przykładzie widzimy, że niekoniecznie trzeba dokonywać „wielkich rzeczy”, aby się uświęcić, „wystarczy posiąść cnoty zwyczajne, ludzkie, proste – byle prawdziwe i autentyczne” (por. RC 24). Jan Paweł II we wzorze św. Józefa ukazał prawdziwie ludzkie oblicze ojcostwa, spełniającego się w zwykłych realiach codziennego życia. Ojcem bowiem trzeba być zawsze, a nie tylko od święta. I po męsku należy zmagać się z przeciwnościami życia, aby ochronić swoją rodzinę, szczególnie najsłabszych jej członków, a przede wszystkim dzieci nienarodzone. Jakże wyjątkową wymowę ma w tym kontekście homilia Papieża Polaka wygłoszona 4 czerwca 1997 r. w sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Jan Paweł II nazwał Opiekuna Świętej Rodziny wielkim rzecznikiem sprawy obrony życia ludzkiego od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci.

Zobacz także: Tata to ktoś wyjątkowy

Ojcostwo to ustawiczne zmagania w różnych sferach. Duży problem miał z ojcostwem, szczególnie na początku swojej kapłańskiej drogi, o. Jan Góra OP – legendarny założyciel Lednicy. Nie mógł zrozumieć, jak on – młody ksiądz – może być ojcem duchowym dla niewiele od niego młodszych dziewcząt i chłopców, którzy znaleźli się w zasięgu jego duszpasterskiego oddziaływania. Długo był zbuntowany, aż w końcu pojął, że „ojcostwo to szczyt dojrzałości mężczyzny”. Zrozumiał swoje duchowe powołanie i wszystko mu się wyjaśniło, gdy przeczytał „Promieniowanie ojcostwa” Karola Wojtyły. Wyznał publicznie, że szalał, gdy czytał tę książkę autorstwa przyszłego papieża. Znalazł w niej także scenariusz swojego dojrzałego życia. Potem powiedział: „Młodzież pozwoliła mi być ojcem i urodziła mnie do ojcostwa, do tego, aby już nie żyć tylko dla siebie. Dlatego jestem synem tej młodzieży”. Gdy był już nie tylko pogodzony, ale zachwycony swoim ojcostwem, zauważył: „Być ojcem to znaczy, że zwyciężyło w tobie pragnienie bycia dla kogoś innego nad pragnieniem bycia dla siebie”.

Reklama

Przemyślenia o. Góry idealnie pasują również do ojcostwa biologicznego. Bycie tatą można przecież traktować jako życiową karierę. Dopiero jednak wtedy, gdy się zrozumie, że „każdy może być ojcem, ale trzeba być kimś wyjątkowym, aby być tatą”. Kryją się za tym wielkie wymagania. Łatwiej można im sprostać, gdy człowiek nie jest sam. Warto więc skorzystać z propozycji wyruszenia na męskie oblężenie Jasnej Góry, które zostało zaplanowane na Dzień Ojca, czyli na 23 czerwca br. Będzie to czas wspólnego uczenia się, jak być silnym mężczyzną w rodzinie, w Kościele, w społeczeństwie. Szczegóły dotyczące tego męskiego spotkania na Jasnej Górze – wewnątrz numeru.

Tagi:
edytorial

Reklama

Okazja do przemiany

2019-12-04 07:07

Ks. Jarosław Grabowski
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 3

W konfesjonale jest początek nowego życia – naszego powrotu do Boga

Sztajner/Niedziela
Ks. dr Jarosław Grabowski

Szukam dusz, które by łaskę moją przyjąć chciały” – powiedział Jezus do św. Siostry Faustyny. Słowa te możemy przeczytać w jej „Dzienniczku” i dotyczą sakramentu spowiedzi. A to jedyna droga, by powrócić do Boga. Wybraliśmy ten temat jako wiodący w najnowszym numerze „Niedzieli”, bo wydaje się, że dziś ludzie mają kłopot ze spowiedzią. Sporo racji ma kard. Robert Sarah, który w wywiadzie udzielonym naszemu tygodnikowi mówi, że wiele zła, które dokonuje się dziś wokół nas, jest spowodowane tym, iż „wyrzuciliśmy Boga z Europy”. Gdy patrzy się na to, co się dzieje dookoła, trudno się nie zgodzić z prefektem Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Ile jest prawdy w tym, że nie możemy już być adresatami tęsknot Norwida, jako ci, „co mają tak za tak, nie za nie, bez światło-cienia”? Na siłę próbujemy bagatelizować jeszcze do niedawna fundamentalne sprawy, relatywizować podstawowe pojęcia. Coraz częściej nie uznajemy prawd obiektywnych i tym samym nie uznajemy Boga, odrzucamy Go, o czym szeroko mówi na naszych łamach wspomniany kard. Sarah.

Tymczasem Bóg cierpliwie czeka i nie jest w tym czekaniu bierny. On nieustannie szuka każdego z nas. I daje szczególny wyraz swej tęsknocie, czekając na nas w osobie kapłana w konfesjonale. Tam jest początek nowego życia – naszego powrotu do Boga. To miejsce, gdzie możemy doświadczyć ogromu Jego Miłosierdzia i przebaczenia, które dają nam siłę, by przebaczyć sobie i innym. Spowiedź – szczera i autentyczna – to okazja do przemiany codzienności, do kształtowania sumienia, które poprowadzi nas na nowo do Boga.

Zaprośmy Boga na powrót do swojego życia. Nie bójmy się sakramentu spowiedzi, odrzućmy stereotypy, które wokół niego narosły. Postawić Boga w centrum naszego życia to – jak mówi kard. Sarah – głosić Jego Ewangelię, nie siebie czy swoje opinie. To jest trudne w czasach indywidualistów i egoistów, którymi powoli stajemy się wszyscy, jakbyśmy zapomnieli, że czasem trzeba się uniżyć, usunąć w pokorze w cień, bo tylko to da nam pokój serca.

Spowiedzią nie zmienimy świata czy Europy, ale możemy zmienić siebie – a to wystarczy, by miejsce, w którym żyjemy, stało się znacząco lepsze. Dzięki Bogu...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oczy Maryi żyją

2014-07-08 13:29

Bernadeta Grabowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2014, str. 14-15

Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, obecny na indiańskim płaszczu uplecionym z włókien agawy, od prawie pięciu wieków spędza sen z powiek zatwardziałym agnostykom i wielu naukowcom. O jego tajemnicy z Ewą Kowalewską rozmawia Bernadeta Grabowska.

Graziako/Niedziela

BERNADETA GRABOWSKA: - Czym jest acheiropoietos?

EWA KOWALEWSKA: - Wolę sformułowanie „nerukotvornyj”, a więc dzieło niewykonane ręką ludzką. Na świecie istnieją trzy takie wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta z Manoppello oraz Tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny. Mówi się błędnie o tych dziełach, że nie mają one autora. Tymczasem ich pochodzenie jest niezwykłe, ponadnaturalne. Wpatrując się w nie, kontemplujemy oblicze samego Boga i jego Matki. To wielka, święta tajemnica. Obcujemy bowiem z czymś, co przekracza nasze ludzkie granice pojmowania. Obraz Matki Bożej z Guadalupe został namalowany ręką Matki Bożej na słabym jakościowo płótnie - z włókien agawy - niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień...

- Jak doszło do jego powstania?

- 9 grudnia 1531 r. Matka Boża ukazała się prostemu człowiekowi, Indianinowi Juanowi Diego. Zwróciła się do niego w jego ojczystym języku nahuatl z prośbą o wybudowanie na wzgórzu Tepeyac świątyni ku Jej czci. Juan Diego udał się z tą prośbą do biskupa Juana de Zumárragi. Ten jednak - trudno się dziwić - nie uwierzył mu, ale poprosił Juana o jakiś znak. Podczas kolejnego objawienia Madonna kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł morze kwiatów - róż kastylijskich, niespotykanych o tej porze roku i w tym rejonie. Przepiękna Pani poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować do tilmy. Ten natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał swój płaszcz. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i otaczający go ludzie uklękli w zachwycie. Jednak to nie kwiaty zrobiły na nich takie wrażenie.

- Na tilmie ukazał się wizerunek Maryi...

- Tak, na rozwiniętym płaszczu uwidoczniona była jakby fotografia Madonny. Wszystkim zebranym ukazał się przepiękny wizerunek Matki Bożej ubranej w różową szatę. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami. Maryja miała złożone ręce, a pod Jej stopami był półksiężyc. Zebrani oniemieli, oniemiał również sam Juan Diego, który nie spodziewał się, że Matka Boża wykorzyta jego stary płaszcz, aby namalować na nim samą siebie...

- Czy naprawdę możemy wierzyć w to, że historia o cudownej Tilmie z Meksyku to nie ciekawa legenda, ale rzeczywistość sprzed prawie pięciu wieków?

- Jest wiele argumentów, które wskazują na to, że wizerunek Matki Bożej to obraz nieuczyniony ludzką ręką. Jednym z nich jest ten, że pomimo licznych naukowych badań nie można określić, jaką techniką obraz został wykonany, jakich barwników użyto przy jego powstaniu. Co więcej, zdjęcie w podczerwieni wykazało brak śladów pędzla, a sam wizerunek wskazuje bardziej na technikę wykonania zdjęcia polaroidem... Potwierdził to m.in. laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - Richard Kuhn, który ustalił, że nie ma na obrazie śladu ani farb organicznych, ani mineralnych. Na uwagę zasługuje również niebywała trwałość materiału. Płaszcz utkany z liści agawy wytrzymuje nie więcej niż 20-30 lat. Tymczasem niemalże w 500 lat po „różanym cudzie” tkanina z wizerunkiem Madonny pozostaje tak mocna, jak tamtego grudniowego dnia.

- To nie jedyne cudowne znaki ukryte w wizerunku Matki Bożej z Guadalupe...

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe zawiera znacznie więcej ukrytych symboli i znaków, które przybliżają nas do Bożej Tajemnicy. Jesteśmy niczym Jan, który nawiedził grób po zmartwychwstaniu Chrystusa - „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Podobnie i my, kontemplując ikonę Madonny z Meksyku, przyjmujemy wiarą, ale i rozumem prawdę o Boskim pochodzeniu obrazu.

- Trudno się oprzeć wrażeniu, że Bóg przychodzi z pomocą naszej wierze, która często potrzebuje wzmocnienia...

- Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowiekowi. Daje wiele możliwości „spotkania”. W wizerunku Morenity z Guadalupe jednym z bardziej fascynujących elementów są oczy Matki Bożej. Otóż przy pomocy silnie powiększającego szkła możemy zauważyć w źrenicach Madonny rzecz niebywałą - wizerunek brodatego mężczyzny, podobnego do tego z najstarszych wizerunków Juana Diego. Podobny obraz odnaleziono w drugiej źrenicy Matki Bożej. Podczas badania oftalmoskopem okazało się, że światło skierowane na źrenicę Madonny reaguje refleksem, dając wrażenie wklęsłej rzeźby. Takie zjawisko nie zostało zaobserwowane na żadnym innym obrazie świata. Oznacza to, że oczy Matki Bożej z Guadalupe załamują światło dokładnie tak, jak ludzkie, żywe oczy. Co więcej, dr José Aste Tönsmann, który poświęcił badaniu oczu Matki Bożej z Guadalupe połowę swojego życia, odkrył zadziwiające zjawisko. Otóż przy powiększeniu na źrenicach Madonny widoczna jest dokładnie scena z 12 grudnia 1531 r., kiedy na tilmie pojawił się wizerunek. Widać 13 osób, jak gdyby zastygłych w bezruchu - Indianina siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, biskupa Zumárragę, jego tłumacza Gonzaleza, Juana Diego z otwartą tilmą, czarnoskórą dziewczynę i indiańską rodzinę. Oczy Maryi żyją.

- Jak my, katolicy, powinniśmy traktować ten obraz?

- Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe jest jednym z najbardziej znanych na całym świecie. Bez wątpienia nie jest on zwykłym wizerunkiem religijnym. Jest ikoną, niosącą ze sobą konkretny przekaz ewangelicznych treści. Maryja ukazana jest jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Świetliste promienie widoczne na ikonie to typowy krąg spotykany w ikonach, zwany mandorlą. Wiele mówi również symbolika kolorów - niebieski oznacza nieśmiertelność i wieczność mieszkańców nieba, różowy oznacza Bożą miłość i męczeństwo za wiarę. Królewskość Niewiasty wyraża się w pięknym, złotym oblamowaniu płaszcza. Wizerunek Madonny z Guadalupe to otwarta księga, pełna znaków i symboli... Im bardziej się w nie zagłębiamy, tym większe zdziwienie wobec dzieł Bożych pojawia się w naszym sercu.

- Dlaczego Maryja wybrała na miejsce swoich objawień w tamtym czasie Meksyk?

- Kiedy Maryja objawiła się Juanowi Diego, był to trudny czas ewangelizacji Meksyku. Do momentu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć różnym pogańskim bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci węża. Ich przekonanie o potrzebie oddawania czci bożkom było wyjątkowo silne. Wierzono, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Oblicza się, że rocznie Aztekowie składali ok. 50 tys. ofiar z ludzi. Święta Panienka z Guadalupe miała prosić Juana Diego, aby nadał Jej wizerunkowi tytuł „Guadalupe”. Tymczasem „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w nahuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”. Indianie spostrzegli, że Maryja nie jest jakąś „zwykłą boginią”. Zrozumieli, że jest silniejsza od czczonych przez nich bóstw. Odczytując symbolikę obrazu z Guadalupe zgodnie z azteckim kodeksem, a więc dokumentem, który za pomocą obrazków miał przekazać najważniejsze prawdy Azteków, możemy być zaskoczeni ogromem indiańskich symboli zawartych w wizerunku. Dzięki temu Indianie rozpoznali w Maryi swoją największą Królową. W ciągu zaledwie 6 lat po objawieniach aż 8 mln Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. to był prawdziwy cud Matki Bożej, Jej wielkie zwycięstwo. Jan Paweł II nazywał Maryję z Guadalupe Gwiazdą Ewangelizacji.

- Dlaczego Morenitę z Guadalupe nazywa się patronką życia poczętego?

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe jest szczególnie bliski wszystkim broniącym ludzkiego życia. Na swoim cudownym autoportrecie Matka Boża przedstawiła się w stanie błogosławionym. W samym centrum wizerunku, na łonie Maryi jest widoczny czteropłatkowy kwiat, przez Meksykanów nazywany Nahui Olin - Kwiatem Słońca. To symbol pełni i nowego życia. Ten niezwykły kwiat, umieszczony na łonie Maryi, z całą pewnością oznacza, że była Ona brzemienna. Dodatkowo Niepokalana ma czarną szarfę na talii, która symbolizuje stan odmienny.

- Jakie było przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, co Maryja chce nam powiedzieć dzisiaj?

- Maryja na przestrzeni wieków ukazywała się zawsze najbiedniejszym, odrzuconym. W Lourdes - biednej, niewykształconej Bernadetcie Soubirous, w Fatimie - trojgu portugalskim pastuszkom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, w Gietrzwałdzie - dwóm dziewczynkom: Justynce i Barbarze z warmińskiej wsi. Również w Meksyku przychodzi do prostego człowieka - Juana Diego, który sercem ufa Bogu jak dziecko. Przesłanie Matki Bożej zazwyczaj jest podobne. Maryja prosi o modlitwę, o nawrócenie.

- O co dzisiaj prosi Matka Boża z Guadalupe?

- Matka Boża tak jak kiedyś, również i dziś przychodzi bronić tych najbardziej wykluczonych, bezbronnych - nienarodzonych. Maryja prosi nas o poszanowanie każdego ludzkiego życia, które jest najcenniejszym darem Boga - jest ono święte i nienaruszalne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rekolekcje adwentowe

2019-12-16 07:17

Małgorzata Kowalik

Ewa Kamińska
Ojciec Tomasz Zieliński w ciekawy sposób przeprowadził rekolekcje adwentowe (06-08.12.2019). Porównawszy je do przejścia Jezusa i przemienienia na Górze Tabor, zachęcał każdego człowieka do udziału w nich oraz otwarcia się na Bożą łaskę. Przypomniał o grzechu pierworodnym. Pogłębił świadomość o Dekalogu, ukazując go jako dar i przestrogę Boga, któremu trzeba ufać i darzyć Go przyjaźnią. Bóg nie zawodzi, mówi prawdę, kocha każdego człowieka bez wyjątku. Potrzeba więc, aby człowiek wsłuchał się w Słowo Boga, przyjął je z wiarą i realizował w swoim życiu. Rekolekcjonista przestrzegł przed szatanem, który kusząc, pragnie wypaczyć u człowieka prawdziwy obraz Stwórcy, dlatego przypomniał, by ,,nie dyskutować ze złem. Nie ulegać pokusie, pamiętać, że Maryja - patronka adwentu jest w konflikcie ze złem, stąd biorą się ataki na pobożność Maryjną. Mocą Chrystusa pokonywać pokusy, nie ulegać złu. Spowiadać się często, przyjmować Komunię Świętą, modlić się systematycznie. Trwać w Chrystusie". Obraz Boga miłosiernego, kochającego i czekającego na każdego człowieka ukazał Misjonarz w drugim dniu ćwiczeń duchowych na przykładzie przypowieści o synu marnotrawnym, wyrażając pragnienie, by ludzie po każdym upadku nawracali się i spotykali z Jezusem w sakramencie pokuty. Maryję zaś jako pośredniczkę ludzkich modlitw kierowanych do Boga wyakcentował ojciec Tomasz w niedzielę odpustową ku czci Matki Bożej Loretańskiej. Przed Jej cudownym obrazem, na Eucharystii, zgromadzili się liczni wierni. Rekolekcjonista interpretując scenę Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, powiedział między innymi: ,,Maryja nigdy nie przesłania sobą Boga. Wstawia się za nami nieustannie, jeśli tylko z wiarą Ją o to prosimy. Już na weselu w Kanie Galilejskiej pierwsza zauważyła ludzkie braki i potrzeby, więc ujęła się za nieszczęśliwymi. Poleciła, żeby zawsze słuchać nauki Jezusa. Jest wzorem posłuszeństwa Bogu". Dobremu przeżyciu rekolekcji i Eucharystii pomocna okazała się kształtowana przez Misjonarza i Proboszcza świadomość, że nie jest to nasza prywatna modlitwa, bo uczestniczymy w niej wraz z innymi ludźmi. Doświadczyliśmy też, że w Eucharystii bierze udział cały Kościół, nie tylko ten na ziemi, ale i ten niewidzialny: tryumfujący oraz cierpiący (dusze czyśćcowe). Święty czas przeżytych w duchu wiary rekolekcji przyniósł z sobą nowe światło, nowy podziw i nową radość.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem