Reklama

Jesteśmy Napełnieni Duchem Świętym

Eucharystia centrum życia Kościoła

2018-06-13 10:08

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 24/2018, str. VI

Archiwum ks. Ł. Jastrzębskiego
Ks. Łukasz Jastrzębski

Ks. Zbigniew Suchy: – Chciałbym złożyć Księdzu gratulacje z okazji 10-lecia święceń kapłańskich i wyrazić podziw, że w ciągu tego czasu tak wiele Ksiądz zrobił ze swoimi talentami. Gdzie to wszystko się zaczęło?

Ks. Łukasz Jastrzębski: – W Pakoszówce – pięknej miejscowości, gdzie pierwsze lata życia przeżywałem pod opieką rodziców i starszego brata. Miałem jeszcze dwóch braci i to, myślę, jest bardzo ważne w kontekście mojego życia i powołania. Jeden brat zginął potrącony przez samochód, zaraz po Pierwszej Komunii Świętej, a drugi zmarł po urodzeniu. Dlaczego tak się stało? Ciągle szukam odpowiedzi i sądzę, że Pan Bóg kiedyś to wyjaśni. Jednak, kiedy myślę o moim życiu i o historii mojej rodziny, to rzeczywiście wpisuje się to w moją drogę. Szczególnie pamiętam słowa jednej z parafianek z Pakoszówki. Kiedy dowiedziała się, że wstępuję do seminarium, zatrzymała mnie w drodze do kościoła i powiedziała: „Popatrz, twoja mama oddała trzech synów Bogu”. Na początku nie zrozumiałem tych słów, ale po głębszej refleksji przyznałem jej rację. Moja mama oddała trzech synów: dwóch, którzy są już po tamtej stronie, i mnie, który – jak wierzę – idę tą drogą, którą Pan dla mnie wybrał.

– Skończył Ksiądz szkołę podstawową w Pakoszówce i potem zaczęła się przygoda z dojrzewaniem do powołania.

– Tak, po szkole podstawowej rozpocząłem naukę w I Liceum Ogólnokształcącym w Sanoku i tam zaczęły się pierwsze głębsze refleksje nad powołaniem. Kiedy byłem w drugiej klasie liceum, przypadkowo – choć przecież doskonale wiemy, że przypadków nie ma – w domu znalazłem obrazek Braci Mniejszych Kapucynów. Była to bardzo stara, podarta ulotka mówiąca o tym, jak wygląda ich życie, duchowość, charyzmat franciszkański. Postanowiłem do nich napisać na ten adres, który tam znalazłem, i tak rozpoczęła się moja kapucyńska przygoda, która trwała przez całe liceum, aż do złożenia dokumentów i przyjęcia mnie do tego zakonu. Wiedziałem już, gdzie i kiedy mam przyjechać, co trzeba zabrać, jak będzie wyglądał postulat. Pamiętam dokładnie datę, kiedy miałem pojawić się w Stalowej Woli: 14 września 2002 r. Byłem bardzo zadowolony i radosny. Ale przez wakacje Pan Bóg – poprzez różne wydarzenia i spotkane osoby – zmienił moją drogę.

– Kiedy ujawniło się Księdza zamiłowanie do liturgii?

– Zaczęło się od tego, że chciałem pisać pracę magisterską o Eucharystii. Kiedy poszedłem do ks. Piotra Kandefera, mojego wychowawcy i promotora, on uświadomił mi, że jest to bardzo szeroki temat, i zaproponował, żebym napisał na temat liturgicznej posługi biskupa. Zaczęło mnie to coraz bardziej interesować, nie tylko sama celebracja, ale Eucharystia i mistagogia. Napisałem pracę, poszedłem na pierwszą parafię i w marcu, po zakończeniu rekolekcji dla gimnazjalistów z Gniewczyny Łańcuckiej, w niedzielę przed Gorzkimi Żalami zadzwonił Sekretarz Księdza Arcybiskupa, abym przyjechał na rozmowę. Następnego dnia abp Józef powiedział mi, że księża biskupi i przełożeni chcieliby, żebym rozpoczął studia z liturgiki na Papieskim Instytucie Liturgicznym w Rzymie.

– Sporo rozmawialiśmy o pierwszej parafii Księdza i wiem, że jest Ksiądz bardzo wdzięczny swojemu proboszczowi ks. Krzysztofowi Filipowi i całej wspólnocie parafialnej.

– To był tylko rok i aż rok pobytu w Gniewczynie. Do dzisiaj ta parafia, osoby, które tam spotkałem, Ksiądz Proboszcz są głęboko w moim sercu. Kiedy wracałem z mojej pierwszej kapłańskiej wigilii, z Pakoszówki do Gniewczyny, podczas śnieżycy i mrozu, nachodziły mnie różne myśli: że wrócę, będę sam, że trzeba jechać na dojazd… Podjechałem pod plebanię, Ksiądz Proboszcz otworzył drzwi i powiedział: „Łukaszu, czekam na ciebie. Tu jest herbata, chodź, napijemy się, porozmawiamy”. Bardzo prosty gest, ale dla mnie był on wtedy niezwykle ważny i ciągle go pamiętam. Ksiądz Proboszcz stał się dla mnie ojcem w kapłaństwie, który prowadził i prowadzi dalej, zapraszając, oczekując, dzwoniąc, pytając o moje życie i posługę. Kiedy byłem już na studiach, po dłuższym okresie czasu kiedy nie dzwoniłem do Księdza Proboszcza, siedząc przy biurku w Rzymie, usłyszałem dzwonek telefonu. Umawialiśmy się, że to ja będę dzwonić, żeby nie narażać go na koszty. Odebrałem i pierwsze słowa Księdza Proboszcza brzmiały: „Łukaszu, już długo nie dzwoniłeś, czy wszystko w porządku? Czy się coś stało? Czy masz jakieś problemy?”. Mogłem być pewny, że opieka Księdza Proboszcza i jego zatroskanie to nie są puste słowa. Wspierał mnie zawsze duchowo i finansowo. To dzięki Księdzu Proboszczowi i dzięki Gniewczynie skończyłem studia, za co dzisiaj wszystkim parafianom z Gniewczyny, na ręce Księdza Proboszcza składam serdeczne podziękowanie.

Tagi:
wywiad

Reklama

Czas najwyższy posprzątać po sobie

2019-08-21 11:24

Rozmawia ks. Jacek Molka
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 44

O nowych regulacjach unijnych dotyczących tworzyw sztucznych z Pawłem Sałkiem, doradcą Prezydenta RP ds. ochrony środowiska, polityki klimatycznej i zrównoważonego rozwoju, rozmawia ks. Jacek Molka

KS. JACEK MOLKA: – Czy nowe przepisy Unii Europejskiej dotyczące tworzyw sztucznych to naprawdę innowacyjne rozwiązania?

PAWEŁ SAŁEK: – Zanieczyszczenie tworzywami sztucznymi to bardzo poważny problem dla środowiska. Musimy ograniczyć wykorzystywanie plastiku, a tam, gdzie to możliwe, zastąpić go innymi tworzywami oraz zwiększyć poziom recyklingu tworzyw sztucznych, m.in. butelek PET. Temu ma służyć dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ograniczenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

2016-12-26 23:12

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

Wiesław Podgórski
Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Parafia jest matką

2019-08-22 08:57

Ks. Mariusz Frukacz

„Z przebitego boku Jezusa narodził się Kościół i każda wspólnota parafialna” – mówił 21 sierpnia ks. prał. Marian Duda, który przewodniczył Mszy św. dziękczynnej w 80. rocznicę powstania parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lubojnie.

Beata Pieczykura/Niedziela

Mszę św. koncelebrował ks. kan. Bogdan Żurek, proboszcz parafii w Lubojnie w latach 1985-2016. Uroczystości jubileuszowe zgromadziły licznie przybyłych wiernych.

Zobacz zdjęcia: Parafia jest matką

„Ten dzisiejszy jubileusz jest dla mnie i dla mojej rodziny dniem wyjątkowym. To jest tak naprawdę bardzo głębokie przeżycie wewnętrzne” – powiedziała „Niedzieli” p. Krystyna. Natomiast dla p. Joanny „jubileusz jest okazją do tego, żeby się zastanowić i pomyśleć o tych, którzy tutaj byli przed nami i tworzyli tę parafię”. – Trzeba się również zastanowić nad, co można jeszcze zrobić dla tej wspólnoty parafialnej. To jest czas, by postawić sobie pytanie jaki może być mój udział w tej parafii ? Tak, żebyśmy wszyscy byli prawdziwą jednością – podkreśliła p. Joanna.

W homilii ks. prał. Marian Duda przypomniał za św. Janem Pawłem II, że „parafia jest matką” – Musiała powstać nowa parafia w tym miejscu, a jej powstanie było tylko kwestią czasu. Dystans, odległość od macierzystych parafii był tak duży i czas do jego pokonania tak wielki, iż dla wiernych stanowił on ogromną przeszkodę w praktykowaniu świętej wiary katolickiej – mówił ks. Duda i dodał: „Łatwo wyliczyć, że chodzący do kościoła w Borownie w każdą niedzielę i święto mieszkańcy Lubojny rocznie przemierzali trasę około 1500 km. Recz niewyobrażalna. Lecz dla chorych starszych czy małych dzieci ta odległość uniemożliwiała całkowicie ich praktykowanie wiary świętej”.

– Nie przemierzali by nasi przodkowie tych tysięcy kilometrów i nie poświęcali na to tyle czasu, gdyby nie ich wiara, ich tęsknota za bliskością z Bogiem, którego słowo głoszone było w parafii, gdyby nie pragnienie łask sakramentów świętych zwłaszcza pokuty i Eucharystii. To ta tęsknota za Bogiem, wypływająca z wiary i miłości do Niego była główną przyczyną powstania tutaj wspólnoty parafialnej – kontynuował kapłan.

– Czym jest parafia w świetle wiary ? – pytał kaznodzieja i przypomniał, że „parafia to cząstka tej wielkiej Winnicy całego Kościoła Powszechnego oraz szczególna cząsteczka nasze częstochowskiej archidiecezji obok innych ponad trzystu”. – Parafia jest nie naszą Winnicą, ale Winnicą Bożą, Winnicą Jezusową. Ona rodzi się z Jego Słowa, Słowa Ewangelii, które przyjmujemy z wiarą, stając się jako parafia wspólnotą wierzących. To Słowa pośród nas staje się Ciałem w Eucharystii, karmi nas i pozostaje i zamieszkuje między nami. I wtedy jesteśmy wspólnotą eucharystyczną, gromadzącą się wokół ołtarza. To Słowo i Ciało Jezusowe daje nam siłę, jedyną siłę jak człowiekowi jest potrzebna siłę kochania, siłę miłości. I Wtedy parafia staje się braterską wspólnotą miłości, gdzie każdy czuje się kochany i nikt nie czuje się obcy – podkreślił ks. Duda.

– Parafianie parafii Serca Jezusowego mają mieć serca podobne i ukształtowane według Serca Jezusa: Inaczej bowiem ludzie nie uwierzą w miłość Jezusa, gdy my sami nie będziemy dla nich otwartego serca – zaapelował do wiernych ks. Duda i wskazał na szczególny charyzmat parafii – Jesteście przedsionkiem Jasnej Góry – ostatnim przystankiem dla pielgrzymujących do Matki Bożej Częstochowskiej – dodał ks. Duda.

– Szczęśliwa jest ta wspólnota, która ma świątynię, bo Bóg w niej na nas czeka – powiedział „Niedzieli” ks. Robert Rajczyk, obecny proboszcz parafii.

– Kościół parafialny powinien być centrum życia całej wspólnoty parafialnej, miejscem, do którego zawsze się powraca – zauważa ks. Bogdan Żurek.

Na zakończenie Mszy św. odbyło się poświęcenie rodzin Bożemu Sercu.

Parafię erygował 21 sierpnia 1939 r. bp Teodor Kubina. Początkowo Lubojna należała do parafii w Borownie, ale w 1931 r. bp Kubina utworzył tu filię parafii w Borownie. Od 1933 r. administrację filią w Lubojnie podjął proboszcz z Białej Górnej.

Pierwszy kościół w Lubojnie wybudowany został w latach 1929-31. Poświęcenia kościoła dokonał we wrześniu 1933 r. ks. Bolesław Wróblewski, dziekan częstochowski. Warto podkreślić, że już w 1912 r. powstał dokument lokalizujący przyszły kościół. W latach 1957-61 kościół został odnowiony. W następnych latach (1973-75) powstał nowy kościół, który 9 października 1977 r. poświęcił bp Stefan Bareła. Natomiast po misjach ewangelizacyjnych, 28 września 1997 r., abp Stanisław Nowak dokonał uroczystego poświęcenia świątyni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem