Reklama

Mężczyzna zbudował Bogu dom

2018-06-19 11:34

Rozmawia Agnieszka Bugała
Niedziela Ogólnopolska 25/2018, str. 20-21


„Święta Rodzina z ptaszkiem” – obraz Bartolomé Esteban Murillo, Muzeum Prado w Madrycie

AGNIESZKA BUGAŁA: – Myśli Ojciec: św. Józef. I jaki mężczyzna staje przed oczami?

O. AUGUSTYN PELANOWSKI OSPPE: – Nie wiem, jaki ma kontur twarzy, ale to szlachetna męska twarz. Włosy musiały być długie, choć pewnie nie za bardzo, bo przecież dużo pracował. Wzrok spokojny, oczy niezbyt głęboko osadzone i zarost – niezbyt długi, ale typowo męski, żydowski. Delikatnie orli nos i ciemne, grube brwi. W oczach spokój, który udziela się tym, którzy z nim są. Figura dość potężna, bo to człowiek, który pracuje fizycznie, przemierza duże przestrzenie, musi się przenosić. Być może pracował jeszcze w tej ekipie, którą Herod najął do rekonstrukcji świątyni jerozolimskiej? Tam było przecież z 10 tys. pracowników. Wzrost między metr siedemdziesiąt – metr siedemdziesiąt sześć. Należał raczej do tych wyższych mężczyzn w tamtej populacji, wyróżniał się tym wzrostem. Chód zdecydowany, ale niezbyt subtelny, twardy. Myślę, że jego ciało było konstrukcją, która budziła zainteresowanie, przyciągał wzrok i budził zaufanie.

– A Pan Jezus był w jakiś sposób do św. Józefa podobny? Bo przecież o genotypie napisano już wiele ksiąg...

– Trudno nam dziś z całą pewnością powiedzieć, jakie to było podobieństwo, choć spędzili ze sobą wiele lat. Podobieństwo do Maryi rzucało się w oczy, mówiono przecież: Syn Maryi, Syn tej kobiety. Cechy fizyczne Jezus odziedziczył po Maryi. Józefa naśladował bardziej przez to, że wpływał on na Jego wychowanie, to był obowiązek żydowskiego ojca. Bóg chciał działać w swoim ojcostwie poprzez człowieka, mężczyznę, na... Siebie samego, wcielonego w postaci Syna Bożego. To zadziwiające, że Bóg miał takie życzenie, by stać się człowiekiem i być wychowywanym przez człowieka.

– A nie rozczarował się?

– Józefem? Nie, nie sądzę. Ten wybór nie był dla Boga rozczarowaniem. Nie ma ani jednego słowa w Biblii, które wskazywałoby na rozczarowanie którejkolwiek ze stron. No tak, ale ktoś powie, że nie ma też nic takiego, co by potwierdzało, że wszystko dobrze szło. Skoro nie dopisano, że nic nie poszło źle, to znaczy, że poszło dobrze. Z tym że nie wszystko jest dla publicznego czytelnika. Na pewno większości spraw dotyczących życia Józefa nie znamy, bo nie zostały zapisane. I nie z niedbalstwa, ale dlatego, że są to sekrety.

– Sekrety Świętej Rodziny... Musiały istnieć, przecież każda rodzina je ma, dom jest rzeczywistością, w pewnym sensie, zapieczętowaną. Domy mają drzwi, które się zamyka przed światem zewnętrznym. Jaki to był dom, Ojcze, ten Ich, w Nazarecie? Dom pierwszego sanktuarium?

– To był bardzo prosty dom, częściowo, być może, wykonany jako rodzaj groty w jaskini, a częściowo powiększony dobudówkami. Zbudowany z kamienia, łączonego wapnem z ceramicznymi fragmentami, albo z tak świetnie ciętego kamienia, że zaprawa łącząca nie była już potrzebna. Józef był murarzem, nie zapominajmy o tym. Dom był prosty, ale nie prymitywny, bo jeśli mamy do czynienia z murarzem i budowniczym, to jednak przystosował ten dom w taki sposób, żeby był on też przyjemny, miły, ciepły, wygodny i przestrzenny. Myślę, że był dobrze wentylowany i miał źródła światła, chociaż okna nie należały do częstych praktyk budowlanych tamtego okresu. To była przestrzeń, w której zarówno Maryja, jak i Jezus mogli się bardzo dobrze czuć. Przede wszystkim użyteczny i estetyczny, ale nie perfekcyjnie, neurotycznie wysprzątany. Jednak praca musiała tam wrzeć!

– A codzienność?

– W tym Ich domu było dużo Słowa Bożego. Maryja jeszcze wcześniej spędzała dużo czasu w świątyni, taka była praktyka służenia dziewcząt – wiemy o tym z Księgi Samuela, z Księgi Sędziów – w czasie tkania albo sprzątania pomieszczeń świątynnych recytowano i śpiewano fragmenty Słowa Bożego. Maryja, ale też Józef, byli przyzwyczajeni do ciągłego powtarzania Słowa Bożego. Praktyka haghighi czy hagah, medytowanie przez powtarzanie tekstu, jest bardzo stara, sięga Księgi Jozuego. W domu w Nazarecie wciąż była Biblia – brzmiała, szeptano ją, wypełniano Słowem dzień. I nie było to coś szczególnego. Był to sposób życia, zwykła, codzienna treść dni. Czytałem, że jeden ze świętych sprzedał się do niewoli, a potem przez cały dzień powtarzał Pismo Święte i w ten sposób nawrócił bogatych ludzi na chrześcijaństwo. Jak to się stało? Naturalnie, on po prostu przez cały czas trajkotał Biblią. Oni też trajkotali.

– A czy Józef nie czuł skrępowania? Niezwykła Żona, Maryja, za chwilę Jezus, a więc sam Bóg w domu... Czy to nie zbyt wiele dla zwykłego cieśli? A może jednak nie był zwykłym cieślą?

– W pewnym okresie mojego życia próbowałem malować, miałem jakieś uzdolnienia w tym kierunku, próbowałem się kształcić – na szczęście nic z tego nie wyszło. Proszę, uwierz: nigdy nie malowałem, jeśli wcześniej nie przygotowałem dobrze materiału. Nie ma sensu wykonywać obrazu, jeśli jest kiepski grunt i pędzle nie są przygotowane. Muszą być najpierw bardzo dobre narzędzia. Czytałem w „Materiałach malarskich” Maxa Doernera, pierwszej książce, którą złapałem o malowaniu, że rzeczą najważniejszą jest sprawa gruntu.

– Tu grunt był bez zarzutu.

– Józef był przygotowany. A właściwie: Bóg przygotował Józefa. Bóg w Józefie zrobił świetny grunt dla Jezusa i dla Jego Matki. Być może do pewnego momentu Józef nie do końca rozumiał, co się w jego życiu dzieje, dlaczego tak się dziwnie składa, dlaczego mu to wychodzi, a tamto nie, czemu mają miejsce takie dziwne synchronizacje. I nagle pewnego dnia zrozumiał: Ach, to o to chodziło, no to nie mogło być inaczej! Znam obyczaje Pana Boga, chociaż jestem człowiekiem grzesznym. Wiem, że On nie działa chaotycznie, bezmyślnie, impulsywnie. Wszystko jest dobrze przemyślane, wcześniej przygotowane.

– A jednak Józef trochę się przestraszył...

– Każdy by się przestraszył. On nie mógł się zachować inaczej. Przestraszył się ogromnego powołania, niemającego sobie równego w świecie. Nawet powołanie do życia archanioła nie jest tak wzniosłe jak powołanie do bycia opiekunem Syna Bożego. Łatwiej by mu było być serafinem niż opiekunem dla Jezusa...

– Ojcze, czy to prawda, że Józef przez chwilę myślał, iż Maryja mogła go zdradzić? Ktoś kiedyś forsował taki pomysł, nawet na łamach jednego z katolickich tygodników. Ale jeśli jemu przyszłoby to do głowy, to by znaczyło, że nie był Jej pewien, a jeśli nie był Jej pewien, to gubi się sens wszystkiego.

– Czytamy, że „nie chcąc narazić Jej na zniesławienie, postanowił oddalić Ją od siebie”. W tłumaczeniu polskim sugeruje to, że podejrzewał Ją o cudzołóstwo. Ale nie, w rzeczywistości serca Józefa absolutnie nie... Chodzi o coś zupełnie innego: Józef nie czuł się Jej godny i nie chciał Jej zniesławiać byciem mężem dla kobiety, która przyrzekła dziewictwo – Józef o tym wiedział – i nagle Ona ma Dziecko, Syna Bożego. Ludzie nie przyjmą tego do wiadomości! Będą uważać, że to Dziecko jest owocem współżycia z mężem. Zniesławią Dziecko i Matkę... To był tok rozumowania Józefa.

– Czyli w tym momencie Józef nie odczytuje jeszcze swojej roli?

– Trudno mu się odnieść do tego, co przed nim wyrasta. Był do tego przygotowywany, a jednak w tej chwili to go przerasta. Jednak wiemy, że się nie podda, wróci i odpowie Bogu ukrytym we własnej Żonie. I powie Mu: Tak.

– Ojcze, a czy gdyby dziś Pan Bóg szukał opiekuna dla swojego Syna, toby go znalazł? W tym naszym świecie, który boryka się z kryzysem męskości, a wręcz z kryzysem tożsamości?

– Nie znalazłby. Ale nie dlatego, że tamte czasy były lepsze, a nasze są gorsze. Nie znalazłby, bo drugiego Józefa nie ma. To była postać wyjątkowa. I nie dlatego Bóg go wybrał, że był wyjątkowy. Józef stał się wyjątkowy dzięki Bożemu wybraniu.

Za tydzień – Tryptyk ze św. Józefem, cz. 2.I

Tagi:
wywiad rozmowa św. Józef

Reklama

Wspieramy Polską Wieś

2019-10-09 08:38

Rozmawiał Maciej Laszczyk

Artur Stelmasiak/Niedziela
Anna Gembicka: Chcemy rozwijać szczególnie te miejscowości, które straciły lub tracą swoje funkcje społeczne i gospodarcze

Maciej Laszczyk: – Pani Minister, Janusz Wojciechowski został wybrany Komisarzem ds. rolnictwa w UE. Co to oznacza dla Polski?

Anna Gembicka: – To kolejny po zniesieniu wiz do USA sukces naszego kraju na arenie międzynarodowej. To bardzo dobra i ważna wiadomość dla Polski. Stanowisko Komisarza ds. rolnictwa to ogromna odpowiedzialność, ale i ogromne możliwości. W perspektywie lat 2021-2027 na Wspólną Politykę Rolną ma być przeznaczone 365 mld euro. To ogromna kwota. Dla porównania dochody budżetu Polski w 2019 r. mają wynieść 387,7 mld zł. Janusz Wojciechowski ma ogromne doświadczenie - był prezesem Najwyższej Izby Kontroli, wicemarszałkiem sejmu, zasiadał w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Z pewnością jego kandydatura przysłuży się do zrealizowania przez PiS obietnicy zrównania dopłat dla rolników.

– Rząd PiS mocno inwestuje w Polską wieś.

– Tak. Bo Polska wieś jest dla nas bardzo ważna. Bezpieczeństwo żywnościowe to fundament Polski. Każdy korzysta codziennie z owoców pracy rolnika. My robimy wszystko, aby tę ciężką pracę docenić. W końcu wieś to też ostoja tradycyjnych wartości.

– Jaki są to wartości?

– Rodzina, wiara, patriotyzm. To podstawa społeczeństwa, ale też kręgosłup moralny. Dziś te wymienione przeze mnie wartości są atakowane z różnych stron. Polska wieś w nie wierzy i stoi na ich straży.

– Jednym z obszarów wsparcia wsi są Koła Gospodyń Wiejskich. Co się wydarzyło, że stały się one tak popularne?

– W 2018 roku przyjęta została ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich. Nadała ona nowy impuls do rozwoju tym organizacjom. Koła Gospodyń Wiejskich liczą sobie już blisko w Polsce 150 lat, mają długą tradycję. Postanowiliśmy je uhonorować i zaproponować nowe, szyte na miarę XXI wieku, możliwości. 

– Jakie są to możliwości?

– Koła otrzymały osobowość prawną, mogą prowadzić działalność gospodarczą i są zwolnione z podatku dochodowego oraz VAT (do 200 tys. zł). Nie muszą posiadać kasy fiskalnej, a ponadto posługują się uproszczoną ewidencją przychodów i kosztów. To zmiany, które uwolniły drzemiącą w Paniach przedsiębiorczość, dały im nowy impuls do rozwoju.

– Jak pani odnajduje się realizując program wsparcia wsi?

– Sama pochodzę ze wsi, więc bardzo dobrze się odnajduję w tych tematach, są mi bardzo bliskie bo sama miałam okazję ich doświadczyć. Spotykam się z wieloma ludźmi, słucham ich historii i pomagam jak tylko umiem. Przed polską wsią wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że teka komisarza ds. rolnictwa na pewno przyczyni się do stworzenia lepszych możliwości rozwoju dla polskich rolników. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Żeganamy prof. Jana Szyszko

2019-10-16 12:37

wpolityce.pl

Odszedł jeden z najlepszych lekarzy naszej przyrody, który kochał polską ziemię służąc Ojczyźnie swoją wiedzą, doświadczeniem i oddaniem. Był wierny Bogu i ludziom. Będzie nam ciebie brakowało - tak wspominano śp. prof. Jana Szyszki, byłego ministra środowiska, profesora nauk leśnych, polityka Prawa i Sprawiedliwości. Prof. Szyszko zmarł nagle tydzień temu w wieku 75 lat.

Krzysztof Sitkowski/KPRP
Zobacz zdjęcia: Pogrzeb prof. Jana Szyszko

Krzysztof Sitkowki/KPPR

W uroczystościach pogrzebowych, które odbyły się w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Starej Miłosnej wzięli udział najwyżsi przedstawiciele państwa na czele z prezydentem Andrzejem Dudą oraz premierem rządu RP. Mateuszem Morawieckim i prezesem Prawa i Sprawiedliwości, Jarosławem Kaczyńskim. Mszy św. przewodniczył abp Sławoj Leszek Głódź, zaś homilię wygłosił biskup senior diecezji drohiczyńskiej Antoni Dydycz. Liturgię koncelebrowało dziesięciu biskupów.

MK

- Kończąc swoją ziemską wędrówkę, zmierzasz do „Domu Naszego Ojca”, który jest domem miłości, pokoju i wiecznej radości. Poprzez naszą wspólną modlitwę chcemy do wieńca twojego życia dołożyć coś od siebie – powiedział witając zgromadzonych biskup diecezji warszawsko-praskiej Romuald Kamiński.

W homilii bp Antoni Pacyfik Dydycz podkreślił wkład zmarłego profesora w troskę o polską przyrodę. Zwrócił uwagę, że u podstaw podejmowanych przez niego wysiłków leżała głęboka wiara w Boga, miłość do tego co stworzone oraz szacunek dla dziedzictwa narodowego i rodzimej kultury.

- Mimo licznych trudności, nie traciłeś spokoju pamiętając słowa psalmu 116, w którym czytamy: „Ufność miałem nawet wtedy, gdy mówiłem jestem w wielkim ucisku”. Do wszystkiego podchodziłeś z wielkim spokojem. To głębokie przekonanie, a w istocie twoja wiara towarzyszyły ci przez całe twoje życie. Zawsze byłeś pogodny, niezależenie od różnego rodzaju sytuacji, nawet tych najmniej ciekawych, oczekując na Boże błogosławieństwo we wszystkich okolicznościach kolejnych etapów twojego życia – powiedział bp Dydycz.

Krzysztof Sitkowki/KPPR

Zwrócił też uwagę na wkład zmarłego profesora w dziedzinie nauki, gospodarki i polityki. – Zabiegał, by cała jego praca, nauka i poświęcenie służyły rodzinie, a potem wszystkim z którymi spotykał się w swoim bogatym życiu. Bliskie były mu słowa „Polak chociaż stąd miedzy narodami słynny, że bardziej niźli życie kocha kraj rodzinny. Gotów puścić się w kraje świata w nędzy i poniewierce przeżyć długie lata walcząc z ludźmi i z losem póki mu wśród burzy przyświeca ta nadzieja, że Ojczyźnie służy” - powiedział duchowny. Podkreślił, że trudności poprzedniego systemu profesor przeszedłeś bez strat moralnych i duchowych. Wspomniał o zorganizowanej przez zmarłego Międzynarodowej Konferencji Zrównoważony Rozwój w świetle encykliki papieża Franciszka Laudato Si”. Papieska Akademia Nauk przyznała mu nagrodę „Nauka dla Pokoju” – przypomniał bp Dydycz.

Powiedział, że troska śp. prof. Szyszko o Ojczyznę wyrażała się w propagowaniu takich postaw i takich porządków, które zabezpieczałyby ład w przyrodzie, a porządek w ludzkim życiu. - Z tego względu miałeś czas na spotkania z wychowankami, by ich umacniać w trosce o bezpieczeństwo ludzi oraz całej natury stworzonej – zwrócił uwagę biskup.

Zaznaczył, że szczególne miejsce w sercu i działalności profesora zajmowała Puszcza Białowieska. – Z odwagą, kompetencją, pasją i poświeceniem ratował ją przed katastrofą mając świadomość, że nie da się jej niczym innym zastąpić. Niestety, przy tej okazji wiele nacierpiał się bez powodu – powiedział kaznodzieja.

Podczas uroczystości pogrzebowych śp. Jan Szyszko został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Jego ciało spocznie na miejscowym cmentarzu parafialnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielone światło dla Brexitu

2019-10-17 19:21

wPolityce.pl / ems/PAP

Pixabay.com
Klamka zapadła! Unijna „27” dała zielone światło dla umowy ws. brexitu. Przywódcy wezwali Komisję Europejską, Parlament Europejski i Radę UE do podjęcia koniecznych kroków, by zapewnić, że porozumienie będzie mogło wejść w życie 1 listopada 2019 roku. Rada Europejska w formacie 27 zakończona. Konkluzje przyjęte - napisał na Twitterze Preben Aamann, rzecznik prasowy szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem