Reklama

Poezja nie kłamie

2018-06-19 11:34

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 25/2018, str. 30

Dobrze, że na świecie są poeci, bo w nadmiarze słów i obrazów, który stał się naszym codziennym udziałem, poezja pozwala zanurzyć się na chwilę w ciszy, odkryć nową wartość słów i dotknąć piękna. „Poezja nie kłamie” – napisał w jednym z wierszy ks. Wacław Buryła, ksiądz poeta urodzony w Pruchniku k. Jarosławia, który dzieciństwo i młodość spędził w Tychach na Górnym Śląsku, a studiował w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym we Wrocławiu. Po święceniach kapłańskich pracował w kilku parafiach – obecnie jest wikariuszem w parafii pw. św. Maksymiliana Kolbego w Krośnicach.

Ks. Buryła jest autorem kilkudziesięciu tomików wierszy, niektóre z nich to: „Wiersz jak podanie ręki”, „Krople nieskończoności”, „Przypływy i odpływy”, „Zaplatanie korzeni”, „Dogonić światło” oraz – wydane w ubiegłym roku – „Między miłością a bólem. Wybór wierszy” i „Syberyjskie wiersze”.

Poezja ks. Wacława Buryły jest osadzona przede wszystkim w tematyce religijnej i duchowej. Codzienne kapłańskie obcowanie autora z sacrum i duża osobista wrażliwość są dla nas, czytelników, wartościami bezcennymi. Dzięki nim wiersze ks. Buryły pomagają nam wyjść na spotkanie z Bogiem i dostrzec wokół siebie piękno Jego dzieł, uporządkować poplątane ścieżki sumienia i usłyszeć głos serca, odkryć wartość samotności i drogi odbywanej we dwoje.

Reklama

Autor nie jest sędzią czy mentorem, ale raczej przyjacielem, który w wierszu „A ja mam Miłość” (z tomiku „Między miłością a bólem”) ze współczuciem mówi: „jakże biedny jesteś ty co nie masz wiary/ bo ciężar świata sam musisz udźwignąć/ i w niepewność godzin musisz wchodzić z lękiem/ bo nikt ci światła we dnie nie zapali”. Natomiast w innym miejscu tegoż tomiku (we „Wstępie z serdecznych łez poety”) pociesza: „Nie martw się że nie potrafisz pisać wierszy/ to naprawdę nie jest najważniejsze/ Sensu/ nie pisze się słowami/ tylko sercem”. Postaciami ważnymi dla ks. Buryły, często obecnymi w jego wierszach, są św. Jan Paweł II oraz bł. ks. Jerzy Popiełuszko, a z osób świeckich – poetka Anna Kamieńska, której dedykowany jest obszerny cykl „Rozmowy z Anną”.

Sięgnijmy po najpiękniejsze myśli ze wspomnianych ostatnich tomików. W Epilogu „Syberyjskich wierszy” poeta pisze: „Syberia jest tam, gdzie człowiek gubi swoją wrażliwość, gdzie człowiek staje się nieludzki, gdzie człowiek przestaje kochać. Bo zawsze na miejsce miłości przychodzi nienawiść, a ta sprowadza śmierć i cierpienie. A to jest już początek końca świata. Warto zrobić wszystko, aby nie było tego końca”. Tomik „Między miłością a bólem” kończy wierszem bez tytułu: „pytasz/ jak uratować świat/ może tylko słowa o miłości/ zamienić na miłość”. Do tych słów nie trzeba już niczego dopowiadać.

Dodać trzeba natomiast, że dzięki organizowanym od ponad 20 lat konkursom poetyckim „O ludzką twarz człowieka” ks. Buryła stał się przyjacielem i opiekunem wielu osób piszących wiersze – ułatwił im debiut i pomógł ujrzeć światło dzienne ukrytej w szufladach poezji. W uzasadnieniu w jednej z niedawnych edycji przesłania i tytułu konkursu ks. Buryła napisał: „Ciągle szukamy tej ludzkiej twarzy, bo tylko człowiek z ludzką twarzą może zbudować ludzki świat. Poeta patrzy na świat z miłością (powinien), dlatego widzi go inaczej, głębiej, piękniej, dlatego ciągle wierzy w to, co niemożliwe. Jako organizatorzy wierzymy, że dobro jest możliwe, że człowiek jest piękny, dlatego że potrafi kochać, być dla innych”. I te właśnie wartości odnajdziemy w wierszach ks. Wacława Buryły.

pytanie o Syberię
Ks. Wacław Buryła

ludzie których spotykam ciągle pytają o Syberię
wszak tam przez wiele lat mieszkała druga Polska
religijne pieśni mieszały się z pacierzami
a wspomnienia co noc pukały do okien

nikt nie wątpił że kiedyś uda się powrócić
do jabłoni na miedzy i dymu z komina
do frasobliwych świątków i ciszy kościoła
w którym ciągle na nowo rodziło się Niebo

kolejne kalendarze spadały ze ściany
z pamięci uciekały twarze i imiona
tych którzy na zawsze zostali daleko
więc tylko łzy spadały w zimną czeluść nocy

jak zrozumie tęsknotę kto nigdy nie czekał
jak pokocha Polskę ten kto jej nie tracił –
tam biedy pod dostatkiem wystarczy dla wszystkich
i zima nie chce odejść ciągle trwa na straży

Angara i Irkut kołyszą swym śpiewem
ludzie gonią życie tak samo jak wszędzie
w ich oczach tak wyraźnie mogłem widzieć Boga
jeżeli tam pojedziesz możesz znaleźć szczęście

6 XII 2016. Krośnice
15 XII 2016. Milicz

ważne że Jesteś
Ks. Wacław Buryła

przez świt przechodzę by spotkać się z Bogiem
bo wiem że cały utkany z tęsknoty
czekasz od dawna na głos moich kroków
jakby to była najważniejsza chwila

co dzień powracam do Twej obecności
tak jak się wraca do źródła milczenia
w którym się można obejrzeć na wylot
bo w strudze łaski duszę widać do dna

przy czerwonej lampce znów rodzi się spokój
zakorzeniony gdzieś w kosmicznej ciszy
której tak wiele odnajduję wokół
jakbyś specjalnie odcisnął swe ślady

i tak mi dobrze gdy czuję Twą bliskość
choć w siatkę wzroku nie mogę Cię schwytać
ważne że Jesteś więc na każdej drodze
szczęście się kołysze jak dojrzałe kłosy

Książki można zamawiać u autora pod adresem mailowym: wacburyla@wp.pl lub telefonicznie: 693 104 588

Tagi:
poezja

Wiersze z tomu „Słuchając ciszy”

2019-06-12 10:49

Jan Sabiniarz

krisana/fotolia.com

MODLITWA DZIĘKCZYNNA

Dziękuję ci, Boże, za słońce
Za rzekę, jezioro i wiatr
Za trawę i siano na łące
Za deszczu na rzęsach ślad

Dziękuję tobie za chmury
Za błękit przejrzysty jak szkło
Za drogę ciągle nierówną
Za dziury w moście, że są

Dziękuję tobie za wszystko
Za każdy przeżyty dzień
Za noc i samotność księżyca
Za radość i za jej cień

Dziękuję za wszystko, raz jeszcze
Stwórcy w dalekim niebie
Za miłość wielką jak życie
Za to, że stworzył ciebie

DRZEWEM LIPOWYM ALBO POLNĄ GRUSZĄ

Drzewem lipowym, albo polną gruszą
Samotną w życie, osypaną kwieciem
Chwilą poranka, która słońce wzrusza
Gwiazdą wieczoru, mgieł ukrytych w lesie

Ty jesteś wszędzie, kiedy idę drogą
I choć mnie często wiedziesz na rozstaje
Przy tobie nigdy nie zaznaję trwogi
Wciąż niewiadome są mej wiary kraje

Mogę się ugiąć, ale się nie złamię
Jak gałąź dachu, która zimę dźwiga
Nie wiem, dlaczego na mym czole znamię?
Czemu na górę rzuca cień dolina?

W kipieli zgiełku czasem cię nie słyszę
Kładką pokoju łączysz we mnie brzegi
I szeptem wołasz, żebym znowu przyszedł
Przystanął myślą, co zbyt szybko biegnie

MODLITWA O DRZEWO DOMU

Spraw, żeby dom nasz był jak drzewo
Żeby miał liście i korzenie
I pień, który je łączy w całość
By piękno kwitło w jego cieniu

Żeby w nim gniazda wiły ptaki
Te, co zostają tu na zimę
By miały gdzie wracać wędrowne
Jak do dzieciństwa snów krainy

Spraw, by poranny śpiew skowronka
Zasiewał w sercu miłość życia
I żeby w oknie promień słońca
Pogodą myśli dzień zachwycał

Żebym odczuwał moc konarów
Tych, które błękit oplatają
By, kiedy przyjdzie wiosny pora
Noce i dnie pachniały bzami

By był ostoją i natchnieniem
Muzyką wiekuistej ciszy
By zło na dobro w nas przemieniał
I, gdy zamilknie, bym go słyszał

ŚWIĘTE ŁAWKI W KOŚCIELE

O, święte ławki, dłońmi wygłaskane
Z życiem utajonym niby drewno krzyża
Żalem i weselem, ciszą opłakane
Która głośniej woła niźli dzwonów spiże

Modlitw powiernice, ciszy, słów ołtarze
Których rąk i wzruszeń tyle dotykało
Oczu, którym anioł w mroku się ukazał
W liliach Matki Bożej - Chrystus w szacie białej

Pragnę was wysłuchać, wam się wyspowiadać
Poczuć w słojach drewna tchnienie bratniej duszy
Twarz swą zaszyć w dłoniach - do modlitwy składać
W głuchy odgłos kroków myślą się zaprószyć

Tu przechodzą życia najważniejsze chwile
Traktem tak wąziutkim jak pęknięcie w korze
Ziemia się odradza niebem razy tyle
Tylko ty wiesz o tym, i nikt więcej, Boże

MODLITWA

Wiem, dobry Boże, ojcze z nieba
Na wszystko kiedyś kresu pora
Mało do szczęścia mi potrzeba
Tylko te lasy i jeziora

Zachowaj łąki i żurawie
Co na nich brodzą o poranku
I żabki ocal w leśnym stawie
Żeby kumkały bez ustanku

Gdy przyjdzie wiosna i otworzy
Szeroko, w słońce, boru wrota
Rosę i mgłę i promień zorzy
I lipy ocal cień u płota

Spraw, żeby tak jak dawniej było
Gdy świat się zdawał taki prosty
Spraw, żeby w sercach - znowu miłość
To nic, że ciernie w niej i osty

Niezamąconą wróć nam ciszę
I czystość ocal, żeby ludzie
Mogli wzajemnie znów się słyszeć
Żeby nie było: jak po grudzie

DOTYK

Myśl moja siadła na turkusie wody
Wtem mały pająk w pół jej przeciął drogę
Na lustrze ciszy wiatr się zaczął toczyć
Zmącił jeziorka gładkich wód urodę

Żaby kumkały w rozśpiewanym lesie
Zapach sitowia pamięć mą obudził
Fala za falą - myśl się po niej niesie
Wody pluskanie. Żadnych głosów ludzi

Było tak cicho, czysto i świątynnie
Spokój przeniknął czułe serca ściany
Młodej zieleni świerków, brzóz i sosen
Poczułem dotyk ciepły rąk kochanych

Przymknąłem oczy. Ty nade mną stałaś
Wiem to na pewno. Bo szelest na piasku
Ale otworzyć oczu mych nie śmiałem
Żeby nie zniknął cień twój w słońca blasku

Trwało to krótko. Wiatr gdzieś poszedł sobie

Leśne jeziorko jakby oniemiałe
Że w jednej chwili tyle się zdarzyło
Znów było takie, jak je tu zastałem

Z ZAPACHU TRAWY

Z zapachu trawy i strun złotych wiatru
W wilgotnym cieniu wielobarwnej ciszy
Wśród kwiatów wiosny zimą wysmaganych
Sosna swe wiersze w krąg igliwiu czyta

Trzaśnie gałązka, boso myśl przebiegnie
Motylim słowem więdnąc, się uśmiecha
W krążynach światła lustrem stawu blednie
Dłoń, która ręki bratniej czeka

Księżyc tam zajrzy, snów sekretne noce
W serdecznym puchu dygot serca zbudzi
W zatoce szczęścia gwiazdą zamigoce
Zielony listek samotności ludzi

Kamień przydrożny gra na wiolonczeli
Pełen czułości - mech zabliźnia rysy
Łodyżka chwili ciszą się weseli
Na zwitku brzozy swoją radość pisze

Wśród bujnej łąki przemykają twarze
Drżą światłem rosy pełne tęsknot dłonie
Czuły ich dotyk pamięć niesie w darze
Od której łąka, bór i niebo płonie

ŻYTO

Dojrzewa w słońcu złotym kłosem
Falując na pagórkach nieba
Waży w swym ziarnie losy świata
Nadzieją pachnącego chleba

Przez skwar wędruję polną ścieżką
Wraz ze mną chabry i kąkole
Maki czerwienią przy mnie świecą
Przybrane w bujnych traw kolory

Kładę w swej dłoni kłos wąsaty
Podziwiam jego proste piękno
Jego symetrię i porządek
Ziarno harmonii skuwką spięte

Zając w nim znajdzie swe schronienie
Skowronek wdzięczny pieśń zanuci
Motyl odpocznie w jego cieniu
I mnie dzieciństwa czar przywróci

To jest, zaiste, boże pole
Kosami świerszczy padnie zżęte
Choć koniec swój znajdzie w stodole
W mym sercu szemrze łanem świętym

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Potrzebny milion, by uratować Wojtusia

2019-07-16 11:47

Karolina Mysłek
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 57

– Tato, czy zobaczę Pana Jezusa na żywo?
– Tak, zobaczysz, ale jeszcze nie teraz...
4-letni Wojtuś potrzebuje pomocy. Dzięki naszej pomocy tata będzie mógł dotrzymać obietnicy danej synowi: jeszcze nie teraz...

Archiwum rodzinne
4-letni Wojtuś

Wojtek Duda w maju skończył 4 lata. Jeszcze kilka dni wcześniej żył zwyczajnie – chodził do przedszkola, godzinami bawił się dinozaurami albo samolotami. Dokazywał z młodszym bratem Kubusiem. Podczas rutynowych badań serca na zdjęciu rtg klatki piersiowej ukazał się guz wielkości kurzego jajka. Natychmiastowe skierowanie na oddział onkologii dziecięcej, seria badań, operacja i diagnoza – neuroblastoma, nerwiak zarodkowy, jeden z najczęściej występujących nowotworów wieku dziecięcego. Najbardziej złośliwy i trudny do wyleczenia typ z dodatnim genem N-myc. Z możliwymi przerzutami w trakcie chemioterapii. „Nasze życie przestało istnieć. Wojtka dzieciństwo się skończyło. Ma zaledwie 4 lata, a przeszedł więcej niż niejeden z nas” – pisze pani Agnieszka, mama Wojtka. „A to dopiero początek jego drogi usłanej cierpieniem. Przed Wojtusiem miesiące leczenia: 8 cykli chemioterapii, radioterapia, pobranie komórek macierzystych, autoprzeszczep i na koniec immunoterapia”.

Wyścig z czasem

Wojtek ma 60 proc. szansy na wyleczenie. Jego nadzieją jest terapia w Genui – klinice prowadzonej przez Włoskie Stowarzyszenie Walki z Neuroblastomą O.N.L.U.S., w której pomoc znalazło już niejedno polskie dziecko. – Najlepszy moment wyjazdu do Włoch to czas między 7. a 8. cyklem chemii Wojtusia, czyli pierwszy tydzień sierpnia – tłumaczy nam pani Agnieszka. – Po 8. chemii ma mieć autoprzeszczep. Pobieranie komórek macierzystych, chemia, wszczepianie na nowo komórek macierzystych, żeby organizm mógł się odbudować. I tu już muszą być Włochy.

Jest jedno „ale”: potrzeba prawie miliona złotych. „Cena wyznaczona za życie naszego dziecka jest horrendalna, a leczenie musi być opłacone z góry. Każdy dzień ma ogromne znaczenie. Nie mamy ani chwili do stracenia. Błagamy, pomóżcie ocalić Wojtusia! To nasza jedyna szansa na ratunek” – piszą rodzice Wojtusia na stronie: wojtekduda.pl . – Wojtuś jest wielkim bohaterem. Z płaczem, ale wszystko dzielnie znosi. Da radę przez to przejść, tylko musi mieć szansę. Jako rodzice jesteśmy zobowiązani, żeby zrobić wszystko, by leczył się u najlepszych. To dla nas bezdyskusyjne. Zgromadzona jest już ogromna kwota, ale do zebrania mamy wciąż dla nas niewyobrażalną sumę pieniędzy – mówi pani Agnieszka, podczas gdy jej mąż trwa na posterunku przy synku w katowickiej klinice. I dodaje, zwracając się do darczyńców: – Wizja śmierci naszego dziecka towarzyszy nam każdego dnia. Prosimy o pomoc. Każdy grosz przybliża nas do wygranej. Życie naszego dziecka jest w Waszych rękach. Proszę, pomóżcie nam ocalić Wojtusia!

Trwa wyścig z czasem. Zostały 2 tygodnie, żeby zebrać 630 tys. zł (dane na 15 lipca, kiedy to oddajemy numer do druku). Czy się uda? Ton głosu pani Agnieszki nie pozostawia wątpliwości: – Jak byłam w ciąży, modliłam się Nowenną Pompejańską za moje nienarodzone jeszcze dziecko. Pod koniec było wokół nas bardzo dużo modlitwy, błogosławieństwa. Nic nie wskazywało na to, że poród będzie tak trudny. Wojtuś miał zamartwicę, był reanimowany. Cudem go uratowano. Do swoich 4. urodzin był zupełnie zdrowy. Jestem święcie przekonana, że Bóg chciał Wojtusia. Wierzę, że tak będzie i teraz.

Armia dla Wojtka

Chłopca i jego bliskich wspiera armia ludzi. Modlą się, podtrzymują na duchu, wpłacają pieniądze. Zaangażowali się przyjaciele, znajomi i zupełnie obcy ludzie, których poruszył los Wojtusia. Były nowenna za wstawiennictwem kard. Hlonda, Nowenna Pompejańska, Koronka uwielbienia Boga ze św. Michałem Archaniołem wraz z Chórami Aniołów. Temu ostatniemu jest bardzo oddana mama Wojtka. – Jestem zaskoczona, że Pan Bóg do mnie aż tak wprost przemawia. W trudnych sytuacjach, czasem przerastających moje możliwości, czuję wsparcie św. Michała Archanioła. Kiedy zaczynam uwielbiać Boga za jego przyczyną, otrzymuję łaski. Wiem, że mój syn jest otoczony modlitwą. Dlatego mam pewność, że będzie zdrowy, że uda nam się zebrać pieniądze na jego leczenie. To droga przez mękę usłana cudami – podsumowuje pani Agnieszka. Bądźmy więc i my pomocnikami Boga w uczynieniu kolejnego cudu.

Więcej o Wojtusiu i możliwościach pomocy na: www.wojtekduda.pl .

Wpłaty na leczenie: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, gm. Bielany, NIP 118-14-28-385, KRS 0000037904, Alior Bank SA 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

WAŻNE! W tytule przelewu należy wpisać: „Wojtek Duda. Numer identyfikacyjny 35897”

Wpłaty zagraniczne: Kod SWIFT (BIC): ALBPPLPW

PL 90 2490 0005 0000 4530 9858 4994 (darowizny w dolarach amerykańskich)

PL 82 2490 0005 0000 4600 7337 4309 (darowizny w euro).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Usiąść u JEGO nóg

2019-07-21 17:56

Beata Pieczykura

– Cieszymy się, że w naszej wspólnocie goszczą redaktorzy „Niedzieli”.

Beata Pieczykura/Niedziela

Pisma, które ponad 90 lat służy Kościołowi i Polsce. Mam nadzieję, że „Niedziela” zagości w naszych domach naszej parafii – powiedział do licznych wiernych ks. Andrzej Chrzanowski, proboszcz parafii św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny w Makowiskach 21 lipca w ramach Niedzieli z „Niedzielą”.

Zobacz zdjęcia: Dzień z „Niedzielą” w Makowiskach
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem