Reklama

Niedziela Wrocławska

Rozmowy Z Niedzielą

Siedmiu papieży wg kard. Bertone

O polskim przekładzie książki „Moi papieże” z ks. dr. Patrykiem Gołubcowem, dyrektorem wydawnictwa TUM we Wrocławiu, rozmawia Agnieszka Bugała

Niedziela wrocławska 25/2018, str. V

[ TEMATY ]

wywiad

książka

Archiwum MWSD we Wrocławiu

Kard. Tarcisio Bertone

Kard. Tarcisio Bertone

Agnieszka Bugała: – Wydawnictwo TUM włączyło się w świętowanie jubileuszu 50-lecia PWT, wydając książkę kard. Tarcisio Bertone pt. „Moi papieże”. Skąd pomysł na druk tej publikacji?

Ks. Patryk Gołubców: – Impulsem do wydania publikacji kard. Bertone w wersji polskojęzycznej była moja rozmowa z abp. Józefem Kupnym o świętowaniu jubileuszu 50-lecia Papieskiego Wydziału Teologicznego. Metropolita zasugerował, że warto zaakcentować wizytę byłego sekretarza stanu w naszym mieście, a wydanie jego najnowszej książki w języku polskim byłoby ciekawym rozwiązaniem. Pomysł uznałem za atrakcyjny, gdyż koncepcja aplikowania zagranicznych autorów do naszego wydawnictwa nie była realizowana w satysfakcjonującym stopniu, zwłaszcza w ostatnich latach. Wierzę, że książka kard. Bertone spotka się z pozytywnym odbiorem ze strony czytelników. Autor jest postacią znaną w naukowym środowisku Wrocławia z racji przyznanego mu przed kilkoma laty tytułu doktora honoris causa PWT. Fakt ten jest dodatkowym atutem wydania książki.

– Kardynał, który był jednym z najbliższych współpracowników św. Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka, zawarł w niej osobiste wspomnienia o siedmiu biskupach Rzymu, których dane było mu poznać. Jaka jest ta książka?

– Z całą pewnością nowatorska w treści i formie. Szczególnie intrygujący jest emocjonalny przekaz autora, nawiązujący do doświadczenia osobistych spotkań z kolejnymi papieżami, począwszy od Piusa XII, na Franciszku skończywszy. Na szczególną uwagę zasługuje lekkość formy w formułowaniu osobistych przeżyć. Książkę czyta się z łatwością, a prostolinijność przekazywanych treści stanowi jej niekwestionowany walor. Jest pozbawiona patosu i obala funkcjonujący stereotyp, że efekt przemyśleń hierarchów Kościoła stwarza dystans i uniemożliwia czytelnikowi ich poprawne zrozumienie. Krótko mówiąc, treść książki nie jest oderwana od życia, ale daje przystępny obraz kształtowania się relacji na szczytach kościelnej kariery. Wart podkreślenia jest okres, w którym kard. Bertone pełnił urząd sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej. W znacznym stopniu przypadał on na pontyfikat św. Jana Pawła II, a co za tym idzie, osoba Papieża Polaka odegrała szczególną rolę w życiu i posłudze autora publikacji. We wspomnieniach hierarcha podkreśla świadectwo głębokiej wiary i godnej naśladowania postawy człowieczeństwa, jakich doświadczył ze strony Ojca Świętego. Kwintesencję książki ujął abp Józef Kupny w przedmowie do polskiego wydania: „Myliłby się jednak ten, kto odbierałby dzieło kard. Bertone jako kronikę wydarzeń zza Spiżowej Bramy. Wspomnienia i relacje stanowią dla tego wybitnego hierarchy jedynie tło do tego, by mówić o Bogu. Czytając «Moich papieży» można odnieść wrażenie, że autor nie przytaczałby tych wszystkich faktów, nie opisywałby z taką pieczołowitością i dbałością o szczegóły poszczególnych wydarzeń, gdyby nie jego absolutne przekonanie, że nie pisze ludzkiej historii, ale historię obecności Boga w dziejach człowieka i dziejach Kościoła”.

– To rzeczywiście puenta – zachęta. A w jaki sposób udało się Księdzu zdobyć zgodę na jej przekład z włoskiego i wydanie w Polsce?

– Skontaktowałem się z ks. prał. Lechem Piechotą w Rzymie, sekretarzem Księdza Kardynała. Ucieszył się i pomógł mi nawiązać kontakt z wydawnictwem z Turynu, które opublikowało włoską wersję. Po wynegocjowaniu warunków umowy przekazałem tekst do tłumaczenia, a następnie do redakcji i korekty. Cały proces wydawniczy trwał niecałe dwa miesiące, a jego owocem jest wydrukowanie książki w naszej Drukarni Tumskiej.

– Księdza osobista recenzja i zaproszenie dla czytelników?

– Kard. Bertone to postać nietuzinkowa. Osobistym świadectwem stwarza możliwość przybliżenia odbiorcy postaci kolejnych papieży, których pontyfikaty przypadały na okres ostatnich kilkudziesięciu lat. Bardzo dyskretnie, opierając się na faktach, i bez nadmiernego podkreślania swego uczestnictwa w wydarzeniach, rozwija opowieść, która szkicowo charakteryzuje osobę kolejnego papieża i nakreśla specyfikę każdego pontyfikatu, wypływającą z realnych potrzeb Kościoła we współczesnym świecie. Nie omija spraw trudnych, ale w dyskretny sposób ukazuje fakty i pewne decyzje w prawdziwym ich świetle. Poznajemy m.in. kulisy ogłoszenia tzw. „trzeciej tajemnicy fatimskiej”, rozmów Jana Pawła II z abp. Lefebvrem, wydarzenia związane z wystąpieniem Benedykta XVI w Ratyzbonie, które – jak relacjonowano w mediach – zepsuły relacje ze światem islamskim, czy jeden z najbardziej przykrych rozdziałów pontyfikatu Benedykta XVI, jakim był wyciek dokumentów poza Watykan. To jest ważna książka, szczególnie dla weryfikacji pontyfikatów często niedocenianych, czy wręcz źle ocenianych. Mam nadzieję, że książka spotka się z zainteresowaniem czytelników i przysłuży się do przybliżenia sylwetek papieży niemal całego ostatniego stulecia. Życzę owocnej lektury.

2018-06-20 08:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

Człowiek, który nie lękał się Szatana

2020-09-09 11:43

Niedziela Ogólnopolska 37/2020, str. 20-22

[ TEMATY ]

egzorcyzmy

egzorcysta

egzorcyści

Gra szatana z człowiekiem o duszę wg Maurycego Retzsch/Grażyna Kołek

Mówiono o nim: egzorcysta Watykanu. Swoją posługę rozpoczął w 1986 r., a zakończył dwa miesiące przed śmiercią. Niektóre źródła podają, że w ciągu 30 lat przeprowadził ponad 160 tys. egzorcyzmów.

Czwarta rocznica śmierci jednego z najbardziej znanych egzorcystów świata – ks. Gabriele Amortha (16 września 2016 r.) to dobra okazja, aby przybliżyć najważniejsze zagadnienia jego kapłańskiego przepowiadania.

Ksiądz Amorth chciał na nowo uświadomić ludziom wartość posługi egzorcysty i przestrzec ich przed podstępnym działaniem złego ducha. Zrezygnował nawet z wakacji oraz dni odpoczynku, aby pomóc wszystkim cierpiącym. Tym bardziej że byli to nie tylko Włosi, lecz także osoby z innych, odległych krajów, a nawet muzułmanie. Nigdy nie narzekał na przepracowanie, a to, co robił, czynił z wielką pasją. Dlaczego? Ponieważ czerpał siły z codziennej Mszy św., adoracji Najświętszego Sakramentu, lektury Ewangelii i modlitwy różańcowej.

Ostrzegać ludzi

Ksiądz Amorth był nie tylko egzorcystą, lecz także prorokiem, który wskazywał na zagrożenia ze strony złego ducha. I dlatego uważał za swój obowiązek mówić, że wielką potrzebą Kościoła jest ostrzec ludzi, by byli uważni na jedno z największych niebezpieczeństw, którym jest Szatan.

Ksiądz Amorth, jako dziennikarz z długoletnim stażem, z wielką swobodą umiał opowiadać o swojej posłudze egzorcysty. Wielokrotnie występował w radiu i telewizji, a także udzielał mnóstwa wywiadów dziennikarzom z całego świata. Najbardziej dał się jednak poznać ze swoich książek, przetłumaczonych na wiele języków. Chciałbym przybliżyć czytelnikom trzy zagadnienia, na które ks. Gabriele Amorth zwracał uwagę. Po pierwsze – nieustannie przypominał o istnieniu złego ducha. Po drugie – pokazywał, na czym polega zwyczajne i nadzwyczajne działanie demona względem człowieka. Po trzecie – aby nie ulec jego ukrytym podstępom, zachęcał czytelników do używania duchowych środków.

Ksiądz Amorth uważał, że „nie ma takiego miejsca, gdzie nie byłoby Szatana. Nie ma. I jeśli ktoś nie bierze pod uwagę jego istnienia i tego, że on ciągle nas atakuje, to nie będzie się przed nim bronić” (Spotkałem Szatana).

Wskazał także na działania zwyczajne i nadzwyczajne Szatana względem człowieka. Działanie zwyczajne odnosi się do pokus, do grzechu. Egzorcysta twierdził, że demon, kusząc człowieka, „przede wszystkim dąży do tego, aby człowiek zgrzeszył, by móc go zaprowadzić do piekła” (Spotkałem Szatana). „I jeżeli ktoś nie unika pokus, wówczas zaczyna znajdować upodobanie w rzeczach, które sprzeciwiają się Bożym prawom. I wtedy im ulega. Natomiast jeśli ktoś jest czujny, jest ostrożny, to nie daje się zaskoczyć” (Nie daj się zwyciężyć złu!).

Metody

Ukazując działanie nadzwyczajne diabła względem człowieka, ks. Amorth odnosił się do dręczenia, obsesji, nawiedzenia oraz opętania.

Uważał, że „osoby, które zostały przez niego opętane albo są dręczone, (...) same oddały się Szatanowi, np. w celu osiągnięcia konkretnego celu, albo stały się ofiarami kogoś, kto para się czarną magią. Wówczas osoba poszkodowana, mimo że jest niewinna, będzie odczuwać różnego rodzaju dolegliwości spowodowane przez klątwę. (...) I wtedy pomocna staje się modlitwa. Przede wszystkim modlitwa i egzorcyzmy” (Nie daj się zwyciężyć złu!).

„Egzorcyzm, w odróżnieniu od praktyk stosowanych przez osoby zajmujące się magią, do których niestety wielu ludzi zwraca się o pomoc w uśmierzeniu ich cierpień i lęków, stanowi jedną z form duchowej pomocy dzięki modlitwom, które kapłan odmawia, aby uwolnić daną osobę od cierpień zadawanych jej przez demona”.

„Obsesja jest wtedy, kiedy ktoś przytłoczony dolegliwościami o charakterze diabolicznym (albo silnym dręczeniem – istnieją bowiem liczne stopnie dręczenia, zarówno te najmocniejsze, jak i mniej dokuczliwe – lub rzeczywistym opętaniem) jest nękany do tego stopnia, że nie jest w stanie nic robić, nie może pracować, nie może pisać; że nie jest w stanie wytrzymać podczas trwania nabożeństw, bo musi uciekać”. Uważał, że w takich przypadkach potrzebny jest egzorcyzm, gdyż zwykłe modlitwy (o uwolnienie) nie są wystarczające. Twierdził, że „zdarzają się również przypadki, gdzie osoba jest nieznacznie dotknięta obsesją. Wówczas osoba ta może uwolnić się sama, odmawiając modlitwy, poszcząc”.

Egzorcysta uwalnia także nawiedzone domy, rzeczy czy zwierzęta od diabelskiej obecności. W tym celu „egzorcysta musi wielokrotnie odwiedzić dom, aby odmówić egzorcyzm, poświęcić wszystkie pomieszczenia wodą święconą i okadzić je, gdyż okadzanie bardzo pomaga. Stąd święcona woda, kadzidło, odmawianie egzorcyzmów przeznaczonych dla domu prowadzą do uwolnienia”.

Ksiądz Amorth zauważył, że „ludzie świadomie nie podejmują obrony przed atakami demona”.

Twierdził, że „jeśli ktoś nie bierze pod uwagę jego istnienia i tego, że on ciągle nas atakuje, to nie będzie się przed nim bronić. A obrona (...) to modlić się i czuwać, aby nie ulec pokusie. Mamy więc być świadomi faktu, że Szatan stara się umożliwić nam okazje do grzechu. Czyni to bez przerwy, krążąc wokół nas i szukając w nas słabego punktu. A kiedy go znajdzie, to wtedy będzie nas kusił w tym punkcie. I niestety wiele razy mu się udaje” (Spotkałem Szatana).

Jak się bronić?

Egzorcysta wskazał na trzy najbardziej skuteczne środki do pozbycia się diabła oraz pokonania go, jeśli w kimś jest. Środki te nie tylko pomagają uwolnić się od złego ducha, ale także bronią demonowi dostępu do człowieka i go wyrzucają. Są to: wiara, modlitwa i post.

Napisał: „Czuwajcie i módlcie się, aby nie ulec pokusie. Czujność oznacza ucieczkę przed okazjami, ucieczkę za wszelką cenę. Potrzebna jest jeszcze modlitwa, ponieważ wiemy, że bez Bożej pomocy jesteśmy słabi. Natomiast kiedy się modlimy, to mamy siłę, aby odrzucać okazje do czynienia zła”. Szczególnie zalecał uczestnictwo we Mszy św., spowiedź, odmawianie Różańca św. oraz wzywanie pomocy Maryi i świętych.

Ksiądz Amorth radził, aby „każdego dnia po przebudzeniu zwrócić myśl ku Bogu i Matce Najświętszej, aby pomogła nam w walce z Szatanem.

Jest to walka, która zaczyna się w momencie, kiedy się budzimy, i trwa aż do momentu, kiedy zasypiamy. Każdego dnia. Prośmy Ją o to, aby była nam pomocą w tej walce. Aby wciąż nam przypominała, że Szatan kusi nas od narodzin aż do śmierci. Nie tylko od rana do wieczora, ale także nocą. Niech Matka Boża pomaga nam mieć otwarte oczy. Niech nam pomaga, byśmy byli czujni, i niech dodaje nam sił, byśmy umieli dostrzegać pokusy Szatana i potrafili je rozpoznawać w naszych życiowych wyborach, byśmy umieli rozpoznać to, co jest podszeptem Szatana, i zamiast tego wybierali Boże drogi” (Bóg kocha nas każdego dnia).

CZYTAJ DALEJ

Na drodze do świętości

2020-09-26 22:24

[ TEMATY ]

Jasna Góra

św.Ojciec Pio

Grupy Modlitwy

Przeprośna Górka

Beata Pieczykura/Niedziela

Grupy Modlitwy św. Ojca Pio z całej Polski czuwają na modlitwie w dniach 26-27 września. Pierwsza część spotkania odbyła się na Górce Przeprośnej (Koronka do Bożego Miłosierdzia, Droga Krzyżowa, Różaniec, Msza św.). Teraz na Jasnej Górze trwa nocne czuwanie. Po Apelu Jasnogórskim pielgrzymi przeżywają konferencje i o godz. 24 Mszę św.

Spotkali się, aby pogłębić więź z Bogiem i realizować swoje powołanie. Pragną bowiem upodobnić się do Ukrzyżowanego przez miłosierdzie i modlitwę. Dlatego wpatrują się w św. Ojca Pio i pamiętają jego słowa: „Niech Serce Jezusa będzie centrum wszystkich twoich inspiracji”.

– Życie św. Ojca Pio było czytelnym znakiem obecności Boga w świecie – mówił ks. prał. Włodzimierz Kowalik, proboszcz bazyliki archikatedralnej Świętej Rodziny w Częstochowie, do członków Grup Modlitwy św. Ojca Pio 26 września w sanktuarium św. Ojca Pio na Górce Przeprośnej. Kapłan przewodniczył Mszy św. i wygłosił słowo Boże w miejscu, gdzie jest czczony święty stygmatyk. Przypomniał istotne rysy św. Ojca Pio na jego drodze do świętości, takie jak: modlitwa, pokora, przebaczenie, zgłębianie tajemnicy krzyża i cierpienia, umiłowanie Eucharystii i konfesjonału – miejsca leczenia dusz z ran grzechu, troska o zbawienie ludzi oraz świadczenie miłosierdzia. Kaznodzieja przypomniał, że święty kochał Maryję, a u kresu życia apelował: „Miłujcie Maryję, szerzcie miłość do Niej, odmawiajcie zawsze Różaniec”. Ks. prał. Kowalik zwrócił uwagę na cechy charakterystyczne grup modlitwy, którymi są miłosierdzie i modlitwa. Dlatego ich członkowie mają świadomość, że królestwo Boże buduje nieustanna, pokorna i oddana modlitwa, „modlitwa, która jest obecnością przed Panem, staje się też drogą, sposobem uprasza nawrócenia, uzdrawiania wnętrza ludzkiego”. Z modlitwy rodzą się potrzeba miłości i dobroci. Na zakończenie kaznodzieja pytał: – Co by powiedział dziś św. Ojciec Pio, czy tej modlitwy, fundamentu życia, jest wystarczająco dużo?

O. Eugeniusz Maria Lorek, kustosz sanktuarium św. Ojca Pio, zachęca pielgrzymów, by na wzór św. Ojca Pio rozważnie używali darów Bożych, charyzmatów. W tym duchy wyjaśnia: – Staramy się ukazać, że święty to nie ten, który nie ma problemów, ale ten, którego Bóg powołuje i umacnia do pokonywania trudności.

Mówią pielgrzymi

Członkowie grup jednogłośnie twierdzą, że św. Ojciec Pio pomaga im w życiu i jest bardzo skuteczny, o czym nie raz mogli się przekonać.

Danuta i Władysław z sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Kałkowie, który przybyli do sanktuarium św. Ojca Pio na Górce Przeprośnej, uważają, że „Ojciec Pio był tak dobry i kochany. I prowadzi nas. Idziemy jego drogą, drogą prawdy, miłości. To jest coś pięknego.

– Wielu z nas ufa i zawierza Miłości, która nas powołała do życia, zawierza troski, ufając, że może odwrócić zło i nauczyć miłości podobnej to tej, którą nasz Stworzyciel i Ojciec nas obdarza, i przekazywać ją dalej. Kiedy człowiek spojrzy na życiorys Ojca Pio, to zauważy trochę podobieństw. W jego życiu były takie chwile, kiedy przeżywał ciemne noce, wątpił, a część osób z naszej grupy jest po różnych przeżyciach, przejściach, pokiereszowanych przez życie, ale, jak to mówią, upaść siedem razy, a powstać osiem i tego mnie nauczył święty – powiedziała „Niedzieli” Aleksandra z parafii Chrystusa Króla w Gliwicach, której towarzyszyły Elżbieta i Barbara.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję