Reklama

Otwórzmy oczy na prawdę o najważniejszej przyczynie trudności w zwalczaniu biedy

2018-06-20 11:58

Jan Michał Małek
Niedziela Ogólnopolska 25/2018, str. II

W ramach miłości bliźniego obowiązkiem chrześcijanina jest pomoc ubogim. Jeśli jednak pomoc ta ma być efektywna, winna być praktykowana w prawdzie i roztropnie

Wybitny polski pisarz niepodległościowy Józef Mackiewicz twierdził, że „tylko prawda jest ciekawa”. Tak, prawda jest ciekawa, ale też zbawcza, choć jej głoszenie bywa nieraz źle przyjmowane. Jej dociekanie, odkrywanie i oznajmianie, również w sprawach dotyczących ekonomii i gospodarki, bywa często niewygodne, a czasem i ryzykowne. Wielu, jeśli prawda miałaby ich narażać na jakieś nieprzyjemności czy niewygody, woli się pogodzić z zakłamaniem i udawać, że go nie widzą, lub nawet powtarzać kłamstwa i w ten sposób wprowadzać w błąd innych ludzi. Wiadomo jednak, że to, co jest oparte na kłamstwie i fałszu, przynosi zło, a na bojaźni przed prawdą nic trwałego zbudować nie można. Nie na darmo Jan Paweł II wołał: „Nie lękajcie się!”, co wierni słusznie odbierali jako apel o trwanie przy prawdzie.

Dla chrześcijanina Bóg jest prawdą (a Szatan – ojcem kłamstwa). Stąd prawdą jest dla chrześcijanina wszystko, co Bóg przekazał człowiekowi drogą praw przez siebie ustanowionych – praw naturalnych i praw objawionych zawartych w Dekalogu i Ewangelii.

Dlatego chrześcijanin świadomie odrzucający Dekalog czy nauki zawarte w Ewangelii przestaje być chrześcijaninem, a co najmniej ciężko grzeszy. Naraża się również na różne niepowodzenia, cierpienia i nieszczęścia. Podobnie bywa z państwami, które swą polityką gwałcą ustanowione przez Stwórcę prawa naturalne człowieka i w ten sposób stają się przyczyną nędzy i niejednej ludzkiej tragedii. Dowodem tego jest ogólna bieda ludności takich krajów komunistycznych, jak Korea Północna, Wietnam lub były ZSRR, których mieszkańcy ograbiani byli przez państwo z ich własności, co stało w jaskrawym konflikcie z prawem naturalnym człowieka do swej własności i z przykazaniami Dekalogu zabraniającymi kradzieży.

Reklama

Niezależnie jednak od tego, czy jacyś ludzie, chrześcijanie czy nie, świadomie lub nieświadomie praktykują albo tolerują zło, do którego należą zakłamanie i kradzież, skutki bywają katastrofalne nie tylko dla nich, ale i dla innych. Im powszechniejsze jest to zjawisko, tym powszechniejsza staje się ludzka niedola, będąca owocem tego zła. We wspomnianym już ZSRR – gdzie ludzie żyli w atmosferze wszechobecnego oficjalnego zakłamania (m.in. o zaletach socjalizmu, jakoby wiodącego ludzkość do szczęśliwości w komunizmie, czy o Stalinie, jakoby „słońcu ludzkości”, a w rzeczywistości wielkim zbrodniarzu ludzkości), i terrorem zmuszani byli do powtarzania oczywistych kłamstw – ta duszna atmosfera łamania ludzkich sumień bywała przyczyną niejednej choroby psychicznej, alkoholizmu, narkomanii i przedwczesnej śmierci licznych obywateli tego państwa. Taka atmosfera nie sprzyja bowiem rozwojowi człowieka ani ludzkiemu zdrowiu. Nie służy również gospodarce i skutkuje permanentną ludzką biedą. To wszechobecne kłamstwo i próby dostosowywania doń życia gospodarczego stały się główną przyczyną upadku ZSRR.

*****

Przyjrzyjmy się, jakie w Polsce (i w Unii Europejskiej) panoszą się teraz fałsze w życiu publicznym. Zacznijmy od niektórych potocznie używanych słów i określeń, których znaczenie bywa często odwrotne do znaczenia oryginalnego, pierwotnego lub używane w odniesieniu do innego podmiotu, który jest zastępczy i miewa za cel zmylenie rozmówcy. Do tego rodzaju słów można zaliczyć np. przymiotnik „bezpłatny”, gdy zostaje on użyty na określenie jakiegoś państwowego świadczenia, za które bezpośrednio można nic nie zapłacić, ale które pośrednio słono kosztuje podatników. W takich wypadkach należałoby, zgodnie z prawdą, zamiast „bezpłatny” używać określenia: „opłacany(a,e) przez podatników, a zarządzany(a,e) przez urzędników”. Wtedy np. nie narzekano by, że „bezpłatna służba zdrowia źle działa”, lecz „opłacana przez podatników, a zarządzana przez urzędników służba zdrowia źle działa”. Podobnie gdy państwo ofiarowuje rodzicom premię 500 zł za niepełnoletnie dziecko, należałoby mówić, zgodnie z prawdą, że państwo zwraca im 500 zł z wcześniej pobranych od nich podatków.

Ponieważ ze względu na ograniczoność dostępnych ludziom zasobów nie ma w naturze nic bezpłatnego poza powietrzem i kilku innymi wyjątkami, ile razy któryś z polityków czy ktokolwiek u władzy obiecuje, w zamian za poparcie go w wyborach, zapewnić nam coś bezpłatnie ze strony państwa, to – ponieważ państwo samo nie wytwarza bogactwa, lecz konsumuje to, co wytwarza społeczeństwo – owa „dobroczynność” w olbrzymiej większości wypadków jest związana z wymuszonym pozbawieniem którychś z naszych bliźnich pewnej części ich własności, czyli mówiąc wprost – jest związana z jakąś formą grabieży; taka obietnica może zostać spełniona za pomocą łupu z grabieży. Dany polityk czy „dobroczyńca” odgrywa więc rolę swego rodzaju pasera. W takich sytuacjach jako chrześcijanie pomni na Boże przykazania nie ulegajmy „pożądaniu rzeczy należącej do bliźniego” i nie współuczestniczmy w popełnianiu kradzieży za pośrednictwem polityków, ofiarowujących nam różne świadczenia z cudzej kieszeni.

Innym przykładem nadużywania znaczenia słów jest przymiotnik „społeczny” i jego pochodne, którymi nieraz, dla wprowadzania ludzi w błąd, zastępuje się przymiotnik „państwowy” i jego pochodne. Stąd, szczególnie w państwach komunistycznych, grabież i konfiskata własności prywatnej nazywane są jej „uspołecznianiem” zamiast „upaństwowianiem” (użycie tu najwłaściwszego słowa „grabież” odkrywałoby nagą prawdę). Niestety, tego rodzaju słownictwo nadal pokutuje (nie tylko w Polsce). Przykładów manipulowania znaczeniem słów w otaczającym nas świecie jest co niemiara. Winniśmy więc być czujni, aby nie ulegać fałszom, których złe skutki mogłyby zaciążyć nad całym krajem.

*****

Podstawowym nakazem dla każdego katolika i chrześcijanina jest stosowanie się przez niego do przykazania: „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego”, które obejmuje i streszcza siedem z dziesięciu przykazań Dekalogu – te siedem, które odnoszą się do stosunków międzyludzkich.

Człowiek w sposób zgodny z naturą i prawem zachowania gatunku walczy o swój byt. W odróżnieniu jednak od zwierząt dąży on do szczęścia, co w sferze materialnej przejawia się u niego dążeniem do poprawiania swego ziemskiego losu. Ponieważ jednak, zgodnie z owym przykazaniem, człowiek winien kochać bliźniego, nie wolno mu w walce o byt swój oraz swej rodziny i o jego polepszanie czynić tego przez łamanie przykazań Dekalogu chroniących dobro bliźniego.

W ramach miłości bliźniego obowiązkiem chrześcijanina jest pomoc ubogim. Jeśli jednak pomoc ta ma być efektywna, winna być praktykowana w prawdzie i roztropnie. Dlatego osoba pragnąca rzeczywiście pomagać innym winna być bardzo ostrożna z akceptowaniem jakichkolwiek pomysłów i idei pomocy bez dokładnego ich przemyślenia i zrozumienia co do ich zgodności z prawdą – również w dziedzinie ekonomii, która jest nauką o gospodarce, czyli nauką o ludzkim działaniu mającym na celu polepszanie bytu materialnego człowieka. W odniesieniu do ekonomii i gospodarki istnieje bowiem, niestety, wiele fałszywych pojęć i mitów, o których należy wiedzieć i się ich wystrzegać, aby nie błądzić i nie szkodzić sobie, ubogim i innym ludziom. O tych fałszywych wyobrażeniach odnośnie do konkretnych zjawisk ekonomicznych otaczającej nas rzeczywistości będziemy pisać w kolejnych miesięcznych wydaniach „Europa Christi” – dodatku do tygodnika „Niedziela”.

W świetle powyższych rozważań i w nawiązaniu do tytułu tekstu: „Otwórzmy oczy na prawdę o najważniejszej przyczynie trudności w zwalczaniu biedy” wyjaśnienie owej prawdy nie jest skomplikowane, a dla katolika i chrześcijanina jest ono całkiem proste: Główną przyczyną wspomnianych trudności są szeroko rozpowszechnione fałsze, kłamstwa i niezrozumienie tego, że ludzkie postępowanie niezgodne z prawami naturalnymi – które przecież pochodzą od Stwórcy, a do których należy prawo człowieka do swej własności – i z pochodzącym również od Stwórcy Dziesięciorgiem przykazań – z których aż dwa są poświęcone ochronie własności bliźniego (czyli własności prywatnej) – nie tylko nie może pomóc w zwalczaniu biedy, ale często bywa właśnie przyczyną jej poszerzania się.

Reklama

Watykan: w Kościele powszechnym większość księży pochodzi z Europy

2019-10-19 15:52

kg, tom (KAI) / Watykan

Prawie połowa katolików na całym świecie mieszka w Ameryce Północnej i Południowej (48 procent), podczas gdy większość katolickich księży w Europie - 42 procent. Także większość zakonnic i zakonników nadal pochodzi z Europy: 231 413 zakonnic (35,6 proc.) i 65 578 zakonników (35,6 proc.). Dane te zostały opublikowane przez agencję „Fides” z okazji Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego, który Kościół katolicki na prośbę papieża Franciszka obchodzi w październiku br. Jego najważniejszym wydarzeniem będzie jutrzejszy 93. Światowy Dzień Misyjny, zwany popularnie Niedzielą Misyjną.

Ks. Waldemar Wesołowski

„Fides” publikuje szczegółowe dane z aktualnego Rocznika Statystycznego Kościoła (Annuarium Statisticum Ecclesiae) opublikowanego przez Watykan wiosną br. Katolicy stanowią ok. 17,7 proc. ogółu mieszkańców naszej planety. Prawie połowa z nich – 48,5 proc. – zamieszkuje obie Ameryki, na drugim miejscu jest Europa – 21,8 proc., następnie Afryka – 17,8, Azja – 11,1 i Oceania – 0,8 proc. W porównaniu z rokiem 2016 liczba wiernych wzrosła o 1,1 proc., ale wzrost ten rozkłada się nierównomiernie na różne kontynenty. Największy przyrost odnotowały Afryka – o 2,5 proc. i Azja – o 1,5 proc., w Ameryce, rozpatrywanej jako całość, wyniósł on niespełna 1 proc. (+0,96), podczas gdy Europa jest jedyną częścią świata, w której wzrost liczby wiernych był niemal zerowy (+0,1 proc.).

Największy odsetek wśród ludności miejscowej katolicy stanowią w obu Amerykach – 63,8 proc., na drugim miejscu, ale z dużą różnicą w punktach procentowych, jest Europa – niespełna 40 proc., następnie Afryka – 19,2 proc. i Azja – 3,3 proc. W samej Ameryce istnieje jednak duże zróżnicowanie między Północą a Południem tego kontynentu: o ile w tej pierwszej części katolicy stanowią niespełna jedną czwartą mieszkańców (24,7 proc.), to w Ameryce Łacińskiej (wraz z Antylami) wskaźnik ten wynosi 84,6 proc.

O pół procent w stosunku do 2016 zwiększyła się liczba osób zaangażowanych w różne formy apostolatu w Kościele (duchowieństwo, siostry zakonne, diakoni stali, katechiści i inni), osiągając w 2017 liczbę prawie 4,67 mln. Jednocześnie po raz pierwszy od 2010 stwierdzono spadek ogólnej liczby kapłanów: w 2017 było ich 414 582, podczas gdy rok wcześniej – 414 969. Wzrosła natomiast liczba biskupów, diakonów stałych, misjonarzy świeckich i katechistów.

Zmalała również liczba kandydatów do kapłaństwa: z 116 160 w 2016 do 115 328 w rok później, a więc o 0,7 proc. Spadek był szczególnie odczuwalny w Europie i Ameryce, wzrosła natomiast liczba seminarzystów w Afryce i Azji. Na naszym kontynencie kształciło się w omawianym okresie niespełna 15 proc. ogółu kleryków, w Azji – prawie 30 proc. (29,8), w Ameryce – 27,3 i niewiele mniej w Afryce – 27,1.

Jutro papież Franciszek odprawi w Bazylice św. Piotra Mszę św. z okazji Światowego Dnia Misyjnego, który obchodzony jest w trzecią niedzielę października. W roku 2019 przypada on 20 października, zaś cały ten miesiąc został przez papieża ogłoszony Nadzwyczajnym Miesiącem Misyjnym. Hasłem zarówno miesiąca, jak i dnia misyjnego są słowa „Ochrzczeni i posłani: Kościół Chrystusa w misji na świecie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp. Jędraszewski: ludzki duch musi mieć dwa skrzydła – wiary i rozumu

2019-10-19 21:15

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

– Ludzki duch, aby się rozwijać i uwznioślać innych musi mieć dwa skrzydła – i wiary, i rozumu - mówił metropolita krakowski Marek Jędraszewski podczas Mszy św. w Kolegiacie św. Anny z okazji 100-lecia Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska

W homilii abp Marek Jędraszewski zacytował fragment preambuły encykliki Jana Pawła II „Fides et ratio”: „Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek – poznając Go i miłując – mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie”. Nawiązując do liturgii Słowa i do pierwszego skrzydła ludzkiego ducha – wiary, arcybiskup zauważył, że postawa Abrahama jest niezwykłym darem i łaską.

– Abraham uwierzył nie tyle w Boga, co Bogu. Zawiązały się wtedy między nim a Najwyższym relacje prawdziwie osobowe (…) Wiara Abrahama była wiarą trudną – musiał on niejako wbrew rozumowi, uwierzyć, że zostaną przekroczone prawa biologii – zwracał uwagę hierarcha i podkreślał, że Abraham uwierzył wbrew nadziei, stając się tym samym wzorem zawierzenia.

Metropolita przywołał także słowa homilii Jan Paweł II z inauguracji pontyfikatu oraz fragment listu „Porta fidei” Benedykta XVI. – Święty Paweł w Liście do Rzymian stawia nam Abrahama jako ojca wszystkich wierzących. Jan Paweł II wzywa, byśmy uwierzyli w Chrystusa jako tego, który odsłania prawdę o człowieku. Benedykt XVI mówi, że wiara – skrzydło ludzkiego umysłu – jest ciągle otwarta dla tych, którzy chcą wejść w jej tajemnicę, dla własnego i innych zbawienia – mówił abp Jędraszewski.

Odnosząc się do „skrzydła rozumu”, arcybiskup przywołał „Myśli” B. Pascala. XVII-wieczny filozof i matematyk dowodził, że wielkość człowieka wynika z faktu myślenia i poznawania. Najważniejszą rzeczą jest jednak umiejętne korzystanie z rozumu: „myśleć, jak się należy”. – Żeby nasze myślenie było dobre, musi równocześnie dotykać trzech rzeczywistości. Człowiek musi zaczynać myślenie od siebie samego i od początków istnienia, czyli od Stwórcy. Ale gdy chodzi o człowieka, nie wystarczy wiedzieć skąd pochodzi, trzeba też wiedzieć dokąd zmierza, dlatego trzeba myśleć o celu ludzkiego życia – komentował Pascala abp Jędraszewski.

Hierarcha odwołał się także do interpretacji „Myśli” przez Jana Pawła II, który w 1992 roku, podczas spotkania z przedstawicielami świata nauki i kultury w Trieście, zaznaczył, że myśl ma służyć całemu człowiekowi. – Myśleć jak się należy, myśleć dobrze, to służyć człowiekowi, każdemu człowiekowi – bez wyjątku. Nasze myślenie musi mieć charakter uniwersalny, nasze odkrycia mają służyć całej ludzkości. Przez to buduje się poczucie solidarności, wspólnoty ludzkiego ducha przekraczającej granice państw, narodów i religii – podkreślał kaznodzieja.

– Wierzyć w Boga i myśleć tak, żeby to myślenie było prawdziwie dobroczynne – oto zadania ludzkiego ducha, oto szanse, jakie stoją przed każdym człowiekiem, którego umysł jest otwarty na prawdy przekraczające jego codzienność, a jednocześnie możliwości, które domagają się świadectwa – mówił abp Jędraszewski podkreślając, że dzisiejszy świat potrzebuje czytelnego świadectwa przyznania się do Chrystusa i odwagi, aby otworzyć się na działania Ducha Świętego.

Odnosząc się do 100-lecia Akademii Górniczo-Hutniczej abp Jędraszewski przypomniał o dwóch rzeźbach Jana Raszki przed głównym gmachem uczelni: górnika i hutnika oraz posągu św. Barbary – patronki AGH umieszczonej na dachu budynku. – To niezwykłe i symboliczne połączenie owych dwóch „skrzydeł wiary”. Połączenie jednocześnie wielu wymiarów przestrzeni. Praca górnika to praca głęboko pod ziemią, wspomagana myślą techniczną, która ma miejsce w laboratoriach i salach wykładowych akademii. Postać hutnika mówi o ciężkiej odpowiedzialnej pracy na ziemi. Ale wszystko to łączy się z Bogiem przez postać św. Barbary – patronki górników i hutników – mówił abp Jędraszewski.

Hierarcha przypomniał, że podczas II wojny światowej naziści zrzucili z dachu figurę św. Barbary, nie chcąc, by wiązano ludzką myśl z wiarą. – Pracownicy naukowi AGH tego czasu, w wieloraki sposób pokazywali w tych trudnych czasach, co to znaczy „myśleć jak się należy” – zwracał uwagę abp Jędraszewski wskazując na niezłomną postawą profesorów w czasie okupacji niemieckiej, która doprowadziła – przynajmniej w części – do ocalenia dziedzictwa akademii. Metropolita krakowski przywołał także zasługi rektora Ryszarda Tadeusiewicza, dzięki któremu na przełomie XX i XXI wieku na dach uczelni powróciła rzeźba św. Barbary. – Ludzki duch, aby się rozwijać i uwznioślać innych musi mieć dwa skrzydła – i wiary, i rozumu – podkreślił jeszcze raz abp Jędraszewski.

– Prosimy Tego, który jest naszym Stwórcą i który sprawia, że ciągle myśl ludzka wykracza poza granice codzienności i doświadczenia zmysłowego, aby On, przez Ducha Świętego, ciągle rozjaśniał nasze umysły, a jednocześnie dawał natchnienia w chwilach, kiedy trzeba będzie dać świadectwo prawdzie – zakończył homilię abp Jędraszewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem