Reklama

Watykan wakacyjnie

Muzea Watykańskie „by night”

2018-06-27 09:37

Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 26/2018, str. 16-17

Włodzimierz Rędzioch

W koszt biletu wstępu, który można zarezerwować wyłącznie on-line, wliczony jest również interesujący program koncertowy, ubogacający wieczorne zwiedzanie muzeów.

Muzea Watykańskie to jeden z największych na świecie skarbców dzieł sztuki i kultury, powstały ze zbiorów gromadzonych przez wieki przez papieży, począwszy od kolekcji papieży renesansu: Sykstusa IV i Juliusza II. Obecnie Muzea Watykańskie to olbrzymi kompleks muzealny, w którego skład wchodzą: Pinakoteka (kolekcja malowideł od wczesnego renesansu do XIX wieku), Muzeum Pio-Clementino (zgromadzona przez Klemensa XIV i Piusa VI kolekcja rzeźb antycznych, wśród których najbardziej znane są „Apollo Belwederski” i „Grupa Laokoona”), Gregoriańskie Muzeum Etruskie (założone w 1836 r.) i Muzeum Egipskie (założone w 1839 r.), Muzeum Misyjno-Etnologiczne (założone w 1925 r. przez Piusa XI), Muzeum Chiaramonti (powstało z inicjatywy Piusa VII w 1807 r., gromadzi kolekcję rzeźb antycznych wykonanych w okresie od I wieku przed Chrystusem do III wieku). Do kompleksu muzealnego należą liczne galerie udekorowane freskami oraz Stanze (Pokoje) Rafaela i Kaplica Sykstyńska, które kiedyś wchodziły w skład Pałacu Apostolskiego. Ostatnio włączono do zbiorów muzealnych również letnią rezydencję papieską w Castel Gandolfo. Zważywszy na skarby przechowywane w papieskich muzeach, nie należy się dziwić, że są one odwiedzane przez ponad 6,2 mln turystów (to stawia Muzea Watykańskie na czwartym miejscu na świecie co do liczby zwiedzających – po paryskim Luwrze, Chińskim Muzeum Narodowym i Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku). W okresie letnim liczba zwiedzających sięga 21 tys. dziennie. Do wejścia do muzeów ustawiają się wzdłuż murów Watykanu olbrzymie kolejki. Mimo że nie brakuje zwiedzających, dyrekcja Muzeów Watykańskich stara się oferować coraz to nowe formy wizyt.

Nocne wizyty

Od piątku 20 kwietnia do piątku 26 października br. Muzea Watykańskie organizują nocne wizyty, które rozpoczynają się w piątek o godz. 19. Doświadczenia poprzednich lat wykazały, że ludzie bardzo sobie cenią tę nową ofertę kulturalną.

Reklama

W koszt biletu wstępu, który można zarezerwować wyłącznie on-line, wliczony jest również interesujący program koncertowy, ubogacający wieczorne zwiedzanie muzeów. O tym, jak ciekawa jest oferta artystyczna w czasie wieczorów muzealnych, świadczy fakt, że w dniu, w którym odwiedziłem Muzea Watykańskie, odbyły się aż 3 koncerty: chóru „Vox Pacem” z Benewentu, orkiestry neapolitańskiej z konserwatorium „Nicola Sala” oraz chińskich artystów śpiewających włoskie pieśni liryczne. Na uroczym Dziedzińcu Szyszki, największym z dziedzińców muzealnych, działa natomiast bistro, gdzie serwowane są dobre włoskie dania – wizytę w muzeach moża więc połączyć z kolacją w tej unikalnej scenerii, w której dominuje olbrzymia, wykonana z brązu „Sfera” – rzeźba włoskiego artysty Arnalda Pomodora.

W piątkowe wieczory Muzea Watykańskie są otwarte do godz. 23, ale zwiedzający mogą wchodzić tylko do godz. 21.30; każdorazowo jest ich średnio ok. 4,5 tys.

Tagi:
muzea muzeum

Reklama

Ściany, które krzyczą

2019-02-20 11:32

Wojciech Bobrowski
Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 40-42

Przed rokiem Muzeum Powstania Warszawskiego we współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwości otworzyło stałą wystawę poświęconą powojennym losom dużej liczby powstańców i żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego

Muzeum Powstania Warszawskiego
Wejście na wystawę. Po prawej stronie cytat z Jana Rodowicza „Anody”

Cele bezpieki w dawnym Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego to miejsce, gdzie znalazło się wielu z nich, i to nie tylko tych, którzy czynnie uczestniczyli w ruchu oporu przeciwko komunistycznej okupacji Polski, ale nawet tych, których jedynym celem było spokojnie żyć i utrzymać rodzinę. Byli tam więzieni m.in. gen. August Emil Fieldorf „Nil”, pilot gen. Stanisław Skalski, prof. Wiesław Chrzanowski i Władysław Bartoszewski.

Czas terroru rok po roku

Podstawowy pomysł organizacji tej wystawy stanowi linia czasu (oś czasu). Jest to doskonały projekt, gdyż klarowne osadzenie kolejnych wydarzeń w czasie umożliwia wyjaśnienie, co jest przyczyną, a co skutkiem. Bez spełnienia tego warunku historia jest tym samym, czym geografia bez mapy, a fizyka bez matematycznego opisu zjawisk. Starzy nauczyciele mówili, że to trucizna dla naszego rozumu, gdyż nie uczy nas myślenia. Wystawa zaczyna się od serii wywiadów z ludźmi urodzonymi w pierwszych latach po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Relacje te wprowadzają nas w etos tamtego pokolenia – bez jego znajomości nie będziemy rozumieli bohaterów wystawy, którzy motywacje do walki z brunatnym i czerwonym totalitaryzmem czerpali z gorącego patriotyzmu. Pierwszym rokiem opowiadanej historii jest 1945. Wówczas reprezentacyjną i mało zniszczoną kamienicę w Alejach Ujazdowskich, składającą się z wielu luksusowych apartamentów, przejęło Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, a nazwę tej najpiękniejszej warszawskiej ulicy zmieniono na Aleje Stalina. W piwnicach budynku mieścił się areszt śledczy. Tam też przesłuchiwano więźniów, stosując metody wymuszania zeznań, wobec których blednie nawet okrucieństwo gestapo i SS. Zwykle mówimy o tym grupom dorosłych gości.

Jakubub Szymczuk/KPRP
Pałac Prezydencki w Warszawie – iluminacja w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, 1 marca 2018 r.

Do 1948 r. w wielu częściach Polski istniały jeszcze zwarte odziały partyzanckie, które usiłowały się przeciwstawić czerwonemu terrorowi. Żołnierzy trzymała nadzieja wojny zachodnich aliantów ze Związkiem Sowieckim. Wielu z nich nie miało też dokąd wracać, gdyż powrót oznaczał śmierć. Później trwały już tylko polowania na niedobitki partyzantów męczenników, podobnie jak wtedy gdy po powstaniu styczniowym carski gubernator Michaił Murawjow „wieszatiel” pacyfikował północno-wschodnie ziemie I Rzeczypospolitej. W metaforyczny sposób oddają hołd tym ludziom pierwsze sceny filmu „Popiełuszko. Wolność jest w nas”. Mały Alek – tak nazywano ks. Jerzego w domu rodzinnym – i jego ojciec byli podczas grzybobrania świadkami pościgu za grupą kilku niedobitków. Chłopiec zapytał, czy ci, którzy uciekają, to żołnierze, ojciec odpowiedział: nie, raczej rycerze. W następnym kadrze przyszły kapelan Solidarności odnajduje na strychu stare pismo i czyta tytuł: – „Rycerz Niepokalanej”.

Kolejny ważny rok to 1953. W marcu umiera Stalin, w Związku Sowieckim zaczyna się odwilż. W Polsce przeciwnie – terror jeszcze się zaostrza, zostaje aresztowany prymas Stefan Wyszyński. Jego sekretarz bp Antoni Baraniak rozpoczyna swoją trzyletnią więzienną gehennę, która miała go złamać, tak aby był świadkiem koronnym na planowanym procesie kard. Wyszyńskiego. Rokiem polskiej odwilży i amnestii dla więźniów politycznych był 1956, jednak jeszcze w przeddzień ich wejścia w życie w katowniach bezpieki wykonywano wyroki śmierci. W sumie było ich ponad 4 tys., a wydano 8,5 tys. takich wyroków, jednak w więzieniach i podczas przesłuchań zmarło w tym czasie ok. 21 tys. ludzi, kobiet i mężczyzn. Jeżeli liczby te powiększymy o poległych w lasach partyzantów i Polaków zesłanych w głąb Związku Sowieckiego, skąd niewielu wróciło, to przekonamy się, że koszt wprowadzenia reżimu komunistycznego do Polski grubo przekroczył 50 tys. istnień ludzkich (por. referat prof. Jana Żaryna, 19 marca 2010 r.). Prawdziwą liczbę ofiar zna jednak tylko Pan Bóg.

Muzealna linia czasu prowadzi nas dalej – przez październikową odwilż, tragedię grudniową, radosny przełom wyboru Papieża Polaka i w jego konsekwencji zryw Solidarności aż do stanu wojennego i transformacji gospodarczo-politycznej lat 90., i dalej w XXI wiek.

„Nie dajmy zginąć poległym”

Apel ten jest cytatem z wiersza Zbigniewa Herberta użytym też przez Macieja Roszkowskiego jako motto do godnej polecenia książki: „Jan Rodowicz «Anoda». Jeden z pokolenia”.

Całą wystawę otwiera tablica ze słowami tego bohatera napisanymi podczas pracy przy tworzeniu archiwum batalionu „Zośka”.

Muzeum Powstania Warszawskiego
Przedmioty wykonane przez więźniów politycznych w różnych komunistycznych więzieniach

„Wierzymy głęboko: – Za piękne było ziarno Waszej pracy w tę ziemię polską rzucone, zbyt piękną i młodą krwią i prochami ziemia ta została nasycona, aby nie wyrósł z niej najpiękniejszy owoc, dla którego od wieków potrafią żyć, walczyć i umierać wszyscy szlachetnie myślący Polacy, a jest to – Niepodległość i potęga Polski”.

Jak wiele tajemnic kryją archiwa bezpieki, prześledźmy na podstawie losów jego i ludzi, którzy go zamordowali.

Bohater ten jest nam znany m.in. z opisu akcji pod Arsenałem w „Kamieniach na szaniec” Aleksandra Kamińskiego. Poniósł on śmierć męczeńską w budynku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, stało się to 70 lat temu – 7 stycznia 1949 r. „Anodę” aresztował major UB Wiktor Herer w dzień Wigilii Bożego Narodzenia 1948 r. w mieszkaniu jego matki. Funkcjonariusz ten był komunistą pochodzącym z żydowskiej rodziny ze wschodnich terenów II Rzeczypospolitej. Znał on polskie obyczaje i dobrze wiedział, że Rodowicz tego wieczoru znajdzie się w rodzinnym domu, tym bardziej że jego starszy brat Zygmunt poległ w Powstaniu Warszawskim. Szefową Herera była słynna z wyrafinowanego okrucieństwa Julia Brystiger, zwana „Krwawą Luną”. On sam wyraził sposób, w jaki rozumie swoją funkcję w MBP, podczas jednego ze śledztw prowadzonych w 1948 r. następującym stwierdzeniem: „Zadaniem naszym jest nie tylko zniszczyć was fizycznie, ale my musimy zniszczyć was moralnie w oczach społeczeństwa”. Dalej nie wiemy zupełnie nic o drodze krzyżowej Jana Rodowicza, zakończonej wyrzuceniem już martwego ciała lub jeszcze niedomęczonego warszawskiego powstańca z IV piętra budynku MBP. Matka jednego z poległych kolegów „Anody” z batalionu „Zośka” – Jerzego Gawina „Słonia”, kiedy dowiedziała się od córki o kolejnych aresztowaniach wśród powstańców, powiedziała do niej: „Wiesz, tak sobie myślę, że chyba lepiej, że on zginął z bronią w ręku, niż gdyby dotrwał do tych czasów i by go tam mordowali...”.

Powiedzmy jeszcze kilka słów o dalszej karierze kata „Anody”, Wiktora Herera. Jeszcze w tym samym roku dostał on awans do stopnia podpułkownika oraz nominację na funkcję naczelnika wydziału w MBP, później, już jako pułkownik UB, został on przeniesiony do pracy w sektorze gospodarczym, którym wówczas kierował Hilary Minc – bliski przyjaciel Julii Brystiger. Jednocześnie Herer robił błyskawiczną karierę naukową na najważniejszej uczelni ekonomicznej w PRL-u – w Szkole Głównej Planowania i Statystyki (SGPiS), doszedł aż do tytułu profesora.

Panie, to niemożliwe!

Najciekawsze jest jednak to, co się stało dużo później. W 1980 r. lewicowi ekonomiści Ryszard Bugaj i Waldemar Kuczyński włączyli Herera do grona doradców Solidarności, tak że był on nawet jednym z autorów ekonomicznych planów tego związku zawodowego. Publikował też często w tygodniku związkowym, do którego wprowadził go ówczesny redaktor naczelny Tadeusz Mazowiecki. Herer (wspólnie z Władysławem Sadowskim) napisał m.in. artykuł „Obrona złotówki – bez mistyfikacji”, który opublikowano w numerze 11/1981. Jednak największym jego protektorem w środowisku związkowym był Jacek Kuroń. Znana jest konfrontacja między nim a byłym więźniem UB prof. Wiesławem Chrzanowskim, kiedy ten rozpoznał w ekspercie związkowym swojego kata. Na zdemaskowanie ubeka Kuroń zareagował słowami skierowanymi do Chrzanowskiego: „Jak się wam nie podoba, to możecie wyjść”. Wydarzenie to miało miejsce w 1981 r. w Gdańsku. Jednak nawet w latach 90. nie pociągnięto Herera do odpowiedzialności, gruba kreska działała niezawodnie. Nigdy niezreformowany system sądowniczy sprawił, że on i jemu podobni zabójcy polskich bohaterów uniknęli potępienia i kary. Wiktor Herer pracował na SGH jeszcze w połowie lat 90., wykształcił wielu z ludzi kierujących obecnie polską gospodarką. Zauważmy, że nauczyciel akademicki, wykładając, nie tylko przekazuje wiedzę, ale także kształtuje studentów swoją osobowością i postawą życiową. Myślę, że ten epizod mówi więcej o korzeniach III RP niż wiele rozpraw i analiz, zostawmy to jednak bez komentarza.

Kiedy opowiadam tę historię, spotykam się często z niedowierzaniem. Od jednego ze zwiedzających usłyszałem zdanie: „Panie, to niemożliwe!”. Jednak wszystkie te fakty dokumentuje w publikacji IPN z 2015 r. „Granice kompromisu. Naukowcy wobec aparatu władzy ludowej” Przemysław Benken – autor rozdziału „Od «utrwalacza władzy ludowej» do roli doradcy Solidarności – zmienne koleje losu profesora Wiktora Herera”. Z powątpiewaniem u zwiedzających spotykam się dość często także przy relacjonowaniu innych faktów. Jesienią ub.r. oprowadzałem po wystawie w podziemiach budynku dawnego UB grupę młodych prawników z kilku europejskich krajów. Nie dowierzali, kiedy powiedziałem, że strażnikami byli tam sprowadzeni w tym celu francuscy komuniści, tak aby żadna informacja z katowni nie przedostała się do polskiej opinii publicznej. Powiedziano im, że pilnują polskich faszystów. Gdy więźniowie znający język francuski zdołali po jakimś czasie zasiać w strażnikach podejrzenia, wówczas wszystkich ich wymieniano na nowych. Dziś także polscy patrioci, np. uczestnicy Marszu Niepodległości, to faszyści dla ludzi zachodniej lewicy. Tak zostali oni nauczeni już 70 lat temu. Dlatego zwolennicy lewicowych ideologii także teraz gotowi są nas nadzorować jak niegdyś żołnierzy niezłomnych w celach bezpieki.

Bilans pierwszego roku działania wystawy

W tym czasie odwiedziło ją już kilka tysięcy zwiedzających. Można tam poznać historię komunistycznego terroru przedstawioną na linii czasu, a także obejrzeć cele i karcery, w których przebywali więźniowie, oraz wiele oryginalnych rekwizytów. Są to przedmioty wykonane przez więźniów – jak różaniec, szachy czy zapiski i rysunki wydobyte ze ścian przez konserwatorów. Jednak ekspozycja jest ciągle rozwijana i wzbogacana o nowe środki multimedialne, powstają także sale dydaktyczne umożliwiające prowadzenie lekcji muzealnych dla grup młodzieży licealnej. Stałym przewodnikiem oprowadzającym po ekspozycji jest p. Andrzej Komuda. Opowiedział mi on następujące zdarzenie: – Przybyła do nas grupa młodzieży z liceum w Andrychowie. Jedna z uczennic nie chciała jednak przekroczyć progu budynku dawnego MBP. Kiedy ją zapytałem dlaczego, usłyszałem odpowiedź: „Ja tam nie wejdę, bo te ściany krzyczą”. Pomyślałem, że może ona nie potrzebuje zwiedzać wystawy, gdyż już wszystko rozumie.

Wszystkich czytelników artykułu zachęcam do obejrzenia wystawy „Cele bezpieki” przy Al. Ujazdowskich 11 w Warszawie (wejście od ul. św. Teresy) i chwili refleksji nad życiem „Anody” i jego kolegów. Szczegóły, jak np. czas otwarcia ekspozycji, najłatwiej znaleźć na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego – www.1944.pl w zakładce CELE BEZPIEKI.

Dziękuje moim koleżankom i kolegom z Muzeum za pomoc w napisaniu tego tekstu i przekazane mi fotografie.

Wojciech Bobrowski
Autor jest przewodnikiem wolontariuszem w Muzeum Powstania Warszawskiego i jego filii „Cele Bezpieki”. Od ponad roku współpracuje z „Niedzielą”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kim jest abp Charles Scicluna?

2019-05-23 19:20

pb (KAI) / Watykan

Przyjeżdżający do Polski na zebranie plenarne konferencji episkopatu (13-15 czerwca w Świdnicy) abp Charles Scicluna jest od kilkunastu lat emblematyczną postacią w walce z przypadkami wykorzystywania seksualnego w Kościele katolickim. Od kilkunastu lat pracuje w Kongregacji Nauki Wiary, w której zajmuje się rozliczaniem tego rodzaju przestępstw.

youtube.com
Abp Charles Jude Scicluna

Wraz z jej ówczesnym prefektem kard. Josephem Ratzingerem (późniejszym papieżem Benedyktem XVI) kontynuował - zapoczątkowane pod koniec pontyfikatu Jana Pawła II - zaostrzanie prawa kościelnego w tej materii, a także zmianę mentalności ludzi Kościoła, mającą na celu postawienie na pierwszym miejscu dobra ofiar, a nie ochrony wizerunku Kościoła.

Prawnik i biskup z Malty

Choć urodził się w kanadyjskim Toronto, 60-letni Charles Scicluna jest Maltańczykiem. Na Malcie spędził dzieciństwo i młodość, tam też wstąpił do seminarium duchownego i przyjął święcenia kapłańskie, po czym został skierowany na studia z prawa kanonicznego do Rzymu. Ukończył je w 1991 r. doktoratem, którego promotorem był prał. Raymond Burke (obecnie kardynał). Specjalizował się w prawie małżeńskim.

Otrzymał od prał. Burke’a propozycję pracy w Najwyższym Trybunale Sygnatury Apostolskiej (sądzie najwyższym Kościoła), lecz arcybiskup Malty wezwał go z powrotem do kraju, gdzie przez pięć lat wykładał prawo kanoniczne w seminarium i pracował w parafii. Był też obrońcą węzła małżeńskiego w sprawach o stwierdzenie nieważności małżeństwa w sądzie biskupim.

Dopiero w 1996 r. rozpoczął pracę w Sygnaturze Apostolskiej na stanowisku zastępcy promotora sprawiedliwości (prokuratora).

Watykański prokurator

Gdy w 2001 r. Jan Paweł II ogłosił list apostolski „Sacramentorum sanctitatis tutela”, stanowiący, że wykorzystywanie seksualne małoletnich należy do katalogu najcięższych przestępstw znanych prawu kościelnemu, prał. Scicluna przeszedł do pracy w Kongregacji Nauki Wiary jako promotor sprawiedliwości (prokurator). To on przygotował m.in. akt oskarżenia przeciwko założycielowi Legionu Chrystusa o. Marcialowi Macielowi, któremu w 2006 r. Benedykt XVI polecił spędzić resztę życia w odosobnieniu na pokucie za swe seksualne przestępstwa.

W tym czasie Kongregacja Nauki Wiary podejmowała kolejne kroki mające na celu jak najbardziej przejrzyste wyjaśnianie spraw pedofilii i zapobieganie im w przyszłości. W 2010 r. zmodyfikowano normy, zawarte w „Sacramentorum sanctitatis tutela”. Przyspieszono procedury, aby skuteczniej działać w sytuacjach najpilniejszych i najpoważniejszych. Wydłużono okres, po którym sprawy te w postępowaniu kanonicznym ulegają przedawnieniu z dziesięciu do dwudziestu lat od osiągnięcia przez ofiarę osiemnastego roku życia. Wprowadzono także przestępstwo pornografii dziecięcej.

W maju 2011 r. Kongregacja opublikowała „Okólnik do Konferencji Episkopatów w sprawie opracowania «Wytycznych», dotyczących sposobów postępowania w przypadku nadużyć seksualnych, popełnionych przez duchownych wobec osób niepełnoletnich”. Nakazała episkopatom całego świata przygotowanie w ciągu roku wytycznych w sprawie nadużyć seksualnych duchowieństwa wobec małoletnich.

Po dziesięciu latach pracy na stanowisku promotora sprawiedliwości 2012 r., prał. Scicluna został biskupem pomocniczym swej rodzinnej archidiecezji maltańskiej, a trzy lata później arcybiskupem metropolitą Malty. Nadal jednak pracował w Kongregacji Nauki Wiary, tym razem jako jej członek (w latach 2012-17). W 2014 r. papież Franciszek powierzył mu misję przeprowadzenia śledztwa w sprawie niewłaściwego prowadzenia się duchownych w archidiecezji Saint Andrew’s i Edynburg w Szkocji. Rok później abp Scicluna został przewodniczącym Kolegium ds. Rozpatrywania Odwołań ws. Przestępstw Zastrzeżonych (w tym wykorzystywania seksualnego).

W 2018 r. papież wysłał go do Chile, by zbadał sprawę nadużyć seksualnych, jakich dopuścili się duchowni w tym kraju. Raport abp. Scicluny, który wraz z hiszpańskim księdzem Jordim Bertomeu spotykał się m.in. z ofiarami wykorzystywania seksualnego, skłonił Franciszka do wezwania całego episkopatu Chile do Watykanu. Na tym spotkaniu wszyscy biskupi złożyli rezygnację - w ośmiu przypadkach zostały one przyjęte przez papieża.

W 2018 r. abp Scicluna został sekretarzem pomocniczym Kongregacji, nie przestając być metropolitą Malty. Znalazł się też w komitecie organizacyjnym szczytu przewodniczących konferencji biskupich z całego świata nt. ochrony małoletnich, jaki odbył się w Watykanie w lutym 2019 r. Służył on uświadomieniu sobie przez kościelnych przełożonych dramatu wykorzystywania osób małoletnich. Dlatego proszono uczestników, by przed przyjazdem do Watykanu spotkali się z ofiarami i wysłuchali ich historii. Za pośrednictwem przewodniczących episkopatów papież chciał dotrzeć do wszystkich biskupów z apelem, by naprawdę przejęli się losem ofiar, postawili na pierwszym miejscu dobro wykorzystanych seksualnie dzieci i z przekonaniem wcielali w życie płynące z Watykanu dyrektywy w sprawie zapobiegania takim przypadkom w przyszłości. Chodziło też o definitywne zerwanie z kryciem sprawców i udawaniem, że „nic się nie stało”, bowiem nawet najlepsze rozwiązania będą skuteczne tylko wówczas, gdy zastosują je w praktyce biskupi diecezjalni i przełożeni zakonni.

Komentując szczyt, abp Scicluna stwierdził, że „walka z nadużyciami w Kościele w dużej mierze zależy od nawrócenia serca” biskupów. Dodał, że po powrocie do Kościołów lokalnych przewodniczący episkopatów muszą pomóc „swym współbraciom biskupom, aby również i oni przeżyli to nawrócenie serca, którego oczekuje od nas papież”.

Nikt w Kościele nie jest ponad prawem

Pierwszym owocem watykańskiego szczytu stał się wydany w maju 2019 r. list apostolski motu proprio (a więc wydany z inicjatywy papieża) „Vos estis lux mundi”, wprowadzający przepisy prawne usprawniające ściganie przestępstw seksualnych, mające obowiązywać w całym Kościele powszechnym.

Nakładają one na konferencje episkopatu obowiązek ustanowienia w ciągu roku łatwo dostępnych dla każdego procedur składania powiadomień o przestępstwach seksualnych w Kościele. Nakazują, by ordynariusz, który otrzymał zawiadomienie, przekazał je niezwłocznie ordynariuszowi miejsca, w którym miały miejsce zdarzenia, jak również ordynariuszowi osoby, której dotyczy zgłoszenie. Złożyć je może każdy, natomiast księża i zakonnicy mają od tej pory taki obowiązek, gdy tylko dowiedzą o przypadku wykorzystywania seksualnego (wyjątkiem są informacje uzyskane podczas spowiedzi oraz te, które duchowny uzyskał „z racji sprawowania świętej posługi”).

Przewidziano ochronę osoby składającej zawiadomienie, nie można jej także „narzucać żadnych ograniczeń”, które uniemożliwiałyby „zgłaszanie tych samych informacji innym osobom lub instytucjom”. Władze kościelne są zobowiązane przyjąć i wysłuchać osoby, które twierdzą, że są poszkodowane, traktując je z godnością i szacunkiem oraz oferując im wsparcie duchowe, medyczne, terapeutyczne i psychologiczne, w zależności od potrzeb. Muszą też chronić wizerunek i sferę prywatną tych osób, jak również zachować poufność ich danych osobowych.

Gdy zawiadomienie o przestępstwie seksualnym (lub o utrudnianiu dochodzeń przeciwko księdzu lub zakonnikowi o nie oskarżonemu) dotyczy biskupa, będzie ono kierowane do metropolity prowincji kościelnej, w której ma stałe zamieszkanie osoba, której dotyczy zawiadomienie, jak również do Stolicy Apostolskiej - bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawiciela papieskiego w danym kraju. W tych sprawach należy prowadzić postępowanie we współpracy z Kongregacją Nauki Wiary i innymi dykasteriami watykańskimi (np. w przypadku biskupów obrządków wschodnich - z Kongregacją dla Kościołów Wschodnich, w przypadku zakonników - z Kongregacją ds. Instytutów Życia Konsekrowanego itp.). Jeżeli zawiadomienie dotyczy metropolity lub stolica metropolitalna jest nieobsadzona, zawiadomienie zostaje przekazane do Stolicy Apostolskiej, jak również najstarszemu nominacją biskupowi sufraganowi (ordynariuszowi diecezji należącej do danej prowincji), do którego wówczas stosuje się postanowienia dotyczące metropolity. W przypadku, gdy zawiadomienie dotyczy przedstawiciela papieskiego, jest ono przekazywane bezpośrednio do Sekretariatu Stanu.

Metropolita, do którego skierowano zawiadomienie, bezzwłocznie prosi właściwą dykasterię o powierzenie mu zadania rozpoczęcia dochodzenia. Ilekroć metropolita uzna zawiadomienie za wyraźnie bezpodstawne, informuje o tym przedstawiciela papieskiego. Dykasteria watykańska najpóźniej w ciągu trzydziestu dni od otrzymania pierwszego zawiadomienia ma dostarczyć metropolicie stosowne instrukcje dotyczące trybu postępowania w konkretnym przypadku. Może też powierzyć dochodzenie osobie innej niż metropolita. Co trzydzieści dni metropolita przesyła dykasterii raport o postępie dochodzenia, które powinno się zakończyć w terminie dziewięćdziesięciu dni lub w terminie wskazanym w instrukcjach dykasterii. Jeśli wymagają tego fakty lub okoliczności, metropolita proponuje dykasterii zastosowanie odpowiednich środków zapobiegawczych wobec podejrzanego, któremu jednak w trakcie postępowania przysługuje domniemanie niewinności. Po zakończeniu dochodzenia metropolita przesyła dokumenty do dykasterii wraz ze swoją konkluzją, a także - na wniosek - informuje o wyniku dochodzenia osobę, która twierdzi, że została poszkodowana lub jej prawnych przedstawicieli. Prowadząc dochodzenie metropolita może skorzystać z pomocy innych wykwalifikowanych osób – duchownych, ale także i świeckich (np. biegłych psychologów czy informatyków).

Przestępstwem kanonicznym jest też od tej pory czyn seksualny popełniony przez duchownego „z nadużyciem władzy”, czyli względem osoby pozostającej wobec niego w relacji zależności. W tym przypadku ofiarą niekoniecznie musi być małoletni, ale może być nim dorosły, który w jakiś sposób podlega danemu księdzu (np. kleryk seminarium, siostra zakonna, osoba świecka). Przestępstwem kanonicznym jest również utrudnianie dochodzenia prowadzonego przez świeckie organy ścigania. Nowością, w kontekście karania za pornografię dziecięcą, jest także podniesienie wieku – z czternastu do osiemnastu lat – osób przedstawianych na materiałach pornograficznych, które duchowny by posiadał, nabywał lub rozpowszechniał.

Komentując ten dokument abp Scicluna tłumaczył, że papież wskazał „procedurę zwalczania przestępstw lub złego prowadzenia się zwierzchników Kościoła - biskupów, ale także przełożonych zakonnych”. - Nikt w Kościele nie jest ponad prawem. Kto dopuszcza się zła, będzie oskarżony - podkreślił maltański hierarcha.

Jego zdaniem wielką rolę do odegrania mają tu nie tylko konferencje episkopatu, ale także nuncjusze apostolscy w poszczególnych krajach, których zadaniem jest przekazywanie papieskich postanowień diecezjom. - Przed 1 czerwca 2020 r. nuncjusz powinien przypomnieć wszystkim diecezjom, że powinny coś zrobić. Wszystkie są bowiem od tej pory zobowiązane: to nie jest opcja, tylko bardzo jasna wytyczna papieża - stwierdził sekretarz pomocniczy Kongregacji Nauki Wiary.

Zapowiedział, że nie jest to ostatni krok w walce z wykorzystywaniem seksualnym w Kościele. Ma np. jeszcze powstać grupa ekspertów, którzy będą służyć pomocą episkopatom w tworzeniu wytycznych nt. zwalczania i przeciwdziałania nadużyciom seksualnym tam, gdzie takich wytycznych jeszcze brakuje. Wyraził nadzieję, że uda się też przyznać bardziej aktywną rolę ofiarom w kanonicznych procesach karnych.

Pytany, co przeszkadza Kościołowi we wprowadzeniu prawnego obowiązku zgłoszenia oskarżenia także władzom świeckim, maltański hierarcha wyjaśnił, że prawo kościelne ma charakter powszechny, tymczasem w różnych krajach obowiązują różne przepisy prawa państwowego w tej materii. Narzucanie prawem kościelnym tego typu zobowiązania byłoby ingerencją Kościoła w korzystanie z praw przysługujących obywatelowi w swoim państwie. To państwo bowiem decyduje, jakie jest prawo krajowe i obowiązki względem Kościoła nie mogą przeszkadzać obywatelowi w posłuszeństwie wobec państwa.

W czerwcu abp Scicluna przyjedzie do Polski na zaproszenie KEP po to, aby przeszkolić polskich biskupów w kwestii zwalczania wykorzystywania seksualnego i zapobiegania mu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Powódź grozi południowej Polsce. Kraków częściowo pod wodą

2019-05-23 21:46

red.

Paweł Bugira
Gwałtowne rośnie poziom rzek na południu kraju. W Krakowie i Tarnowie ogłoszono pogotowie powodziowe, z żywiołem walczą też mieszkańcy Podkarpacia i Śląska. Ulewy i woda spływająca z gór spowodowały gwałtowny przyrost poziomu rzek. Stany ostrzegawcze i alarmowe przekroczyła m. in. Wisła i jej dopływy, łącznie 10 rzek. Pod wodą znalazła się część Krakowa, m.in. ścieżka rowerowa wzdłuż Wisły przy Wawelu. Fala kulminacyjna dotrze w sobotę. Ma mieć ok. 7 metrów. Prezydent miasta ogłosił pogotowie przeciwpowodziowe na obszarze Krakowa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem