Reklama

5. rocznica koronacji obrazu Pani Sokołowskiej

2018-06-28 10:24

Bartosz Walicki
Edycja rzeszowska 26/2018, str. IV

Archiwum parafii

Wśród licznych sanktuariów rozsianych po diecezji rzeszowskiej znajduje się ośrodek kultu Matki Bożej Królowej Świata w Sokołowie Małopolskim. Tutejsi mieszkańcy tytułują Maryję Opiekunką Ludzkich Dróg. Jest to szczególne miejsce modlitwy za tych, którzy opuścili Ojczyznę w poszukiwaniu pracy. Pani Sokołowskiej zawierzają się jednak nie tylko emigranci. Ona patronuje wszystkim, którzy czasem zagmatwanymi ścieżkami wędrują przez życie, zmierzając do domu Ojca.

W 2013 r. na postacie Maryi i Dzieciątka wyobrażone na łaskami słynącym obrazie nałożono złote korony. W uroczystości tej uczestniczyło siedmiu biskupów: abp Edward Nowak z Rzymu, ówczesny ordynariusz rzeszowski bp Kazimierz Górny, bp Edward Białogłowski, bp Edward Frankowski z Sandomierza, bp Adam Szal i bp Stanisław Jamrozek z Przemyśla, a także bp Jan Niemiec z Kamieńca Podolskiego. Do Sokołowa przybyło wówczas ok. 7 tys. wiernych oraz 300 księży, którzy przeżywali wówczas diecezjalny dzień świętości życia kapłańskiego.

Od tego czasu nabożeństwo do Bożej Rodzicielki w Sokołowie rozkwita coraz bardziej. Świadczą o tym nie tylko rozmaite praktyki pobożne mieszkańców, w szczególności popularyzacja modlitwy różańcowej. Znamiennym znakiem żywotności kultu są liczne pielgrzymki, indywidualne i grupowe, zmierzające do sokołowskiej świątyni sanktuaryjnej. Przez cały czas nie ustaje troska duszpasterzy o to, aby Matka Boża odbierała jak największą cześć; w parze z tym idzie ofiarność i życzliwość mieszkańców. W kościele parafialnym wzniesiono nowy ołtarz Matki Bożej Sokołowskiej, który ulokowano w specjalnie wyłączonej kaplicy. Świątynię rozjaśniło światło nowych żyrandoli. Obecnie trwają prace przy zabezpieczaniu murów ponadstuletniej budowli, nadwerężonej przez czas i warunki atmosferyczne. Kult jest szerzony również na płaszczyźnie naukowej i edytorskiej.

Reklama

W piątek 8 czerwca miała miejsce 5. rocznica koronacji. W bieżącym roku wydarzenie to przypadło w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. W wyjątkowy sposób podkreślona została zatem prawda, że kult maryjny ma sens jedynie wtedy, kiedy prowadzi do Jezusa Chrystusa i Jego miłosiernego Serca. Centralne obchody odbyły się wieczorem.

Kustosz sanktuarium ks. Jan Prucnal przypomniał: „Pragniemy okazać naszą wdzięczność i miłość Matce Najświętszej. Poprzez Nią oddajemy siebie i swoje życie Bogu samemu, bo wszystko, co jest chwałą dla Maryi, ostatecznie jest ukierunkowane na Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa. Przez udział w Eucharystii wyrażamy wdzięczność Panu Bogu za wszystkie łaski, których doświadczyliśmy w ostatnich pięciu latach za przyczyną i orędownictwem Opiekunki Ludzkich Dróg”.

Koncelebrowanej Mszy św. przewodniczył ks. dr Sławomir Zych z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. On też przepowiadał słowo Boże. W kazaniu zwrócił uwagę: „Dzisiaj, trzymając w ręku różaniec, dziękujemy za piękny jubileusz, pięciolecie koronacji obrazu Matki Bożej Sokołowskiej. Polecajmy Jej wszystkich wędrujących po drogach życia. Módlmy się zwłaszcza za wyjeżdżających za chlebem za granicę. Niech Ona będzie oparciem i niech do Niej się uciekają. Jako opiekun naukowy sanktuarium pragnę podziękować ks. prał. Janowi i księżom współpracownikom, że swoje kapłańskie serca oddają sercu Maryi. Dziękuję też całej wspólnocie parafialnej za przygotowania do koronacji, uczestnictwo w tym obrzędzie i przedłużanie tego wydarzenia przez ostatnie pięć lat, bo na to wydarzenie miasto Sokołów czekało od XVIII stulecia. Dziękuję wszystkim, którzy swoimi sercami trwają przy sercu Matki Bożej”.

Tagi:
obraz rocznica obraz koronacja Matka Boża Sokołowska

Przed koronacją

2019-12-04 07:37

Ks. Andrzej Supłat
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 49/2019, str. I

14 listopada br. w kościele pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gryfinie pod przewodnictwem abp. Andrzeja Dzięgi, metropolity szczecińsko-kamieńskiego, oraz kapłanów z maryjnych sanktuariów archidiecezji oficjalnie rozpoczęto bezpośrednie przygotowania do koronacji obrazu Matki Bożej Królowej Korony Polskiej znajdującego się w miejscowej świątyni

Ks. Andrzej Supłat
Msza św. pod przewodnictwem Metropolity Szczecińsko-Kamieńskiego

Wcześniej, bo 4 października 2019 r. ks. prob. Stanisław Helak zwrócił się do abp. A. Dzięgi z pisemną prośbą o koronację obrazu: „Po głębokiej medytacji, mając na uwadze (…) żywą wiarę, gorące nabożeństwo, wielką pobożność otaczanego obrazu, przyniesiony kult (mieszkańców Kałusza do Gryfina) i wiedziony wdzięcznością parafian za opiekę Maryi nad miastem, świadectwami otrzymanych łask oraz życzeniem szczególnego wyróżnienia dla całej archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej pokornie proszę Księdza Arcybiskupa o koronację obrazu Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w kościele pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gryfinie podczas parafialnego odpustu”. Powyższa prośba została przyjęta, a podczas Mszy św. z udziałem kapłanów i wiernych uroczyście ogłoszona.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja edukacyjna #DobryKierowca

2019-12-16 07:11

Materiał prasowy

Mateusz Morawiecki wziął udział w akcji edukacyjnej #DobryKierowca na Stadionie PGE Narodowy. Kierowcy rajdowi, policjanci i strażacy, a także ratownicy medyczni przypominali uczestnikom wydarzenia o zasadach bezpieczeństwa drogowego oraz pomocy poszkodowanym.

www.premier.gov.pl
Ministerstwo Infrastruktury rozpoczyna rządowy proces legislacyjny dotyczących zmian w ustawie prawo o ruchu drogowym oraz ustawy o kierujących pojazdami. Pierwsze 3 zmiany to szybkie do wprowadzenia korekty przepisów, które bezpośrednio wpłyną na podniesienie bezpieczeństwa na polskich drogach i w efekcie zmniejszenia liczby ofiar wypadków.

Cel zmian: • Zmniejszanie liczby ofiar wypadków drogowych • Dostosowanie polskich przepisów w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego do europejskich standardów

Dlaczego te zmiany są konieczne?

• W Polsce ginie najwięcej osób w UE, w przeliczeniu na liczbę przejechanych kilometrów (raport Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu - ETSC); • W 2018 r. na polskich drogach zginęło w sumie 2862 osób. W 2017 roku – 2831, oznacza to, że codziennie w Polsce ma miejsce średnio 85 wypadków drogowych, w których przynajmniej jedna osoba została ranna, a 8 osób każdego dnia traci życie. • Trzeci rok z rzędu – od 2016 r. – rośnie liczba pieszych, którzy stracili życie na przejściach dla pieszych, a zatem w miejscach, które powinny gwarantować im pełne bezpieczeństwo. Zabici na drogach piesi stanowili ponad 28 % wszystkich ofiar wypadków drogowych w Polsce. Co drugi zabity pieszy ginie na przejściu.

TRZY ZMIANY, KTÓRE OD 2020 ROKU ZMNIEJSZĄ LICZBĘ OFIAR WYPADKÓW DROGOWYCH 1. PIERWSZEŃSTWO DLA PIESZYCH PRZED WEJŚCIEM NA PASY Kierowca ma ustąpić pierwszeństwa (zatrzymać się), jeśli widzi pieszego nie tylko na przejściu, ale również wchodzącego na przejście na pieszych. • Szerokie uprzywilejowanie pieszego na przejściu jest standardem europejskich. Poszczególne kraje różnią się tylko szczegółowym sposobem regulacji tego zagadnienia. Dotychczasowe polskie przepisy odstają od nowoczesnych standardów. • Obecnie w obszarach o dopuszczalnej prędkości równej 50 km/h, tj. obszarach zlokalizowanych w miastach i małych miejscowościach ok. 85% kierowców przekracza dopuszczalną prędkość, a w odległości 10 m przed przejściem ok. 40% kierowców. Poza obszarami zabudowanymi na drogach o dopuszczalnej prędkości wynoszącej 70 km/h, aż 90% kierowców przekracza dozwolony limit prędkości, a w odległości 10 m przed przejściem ok. 68% kierowców. • Obowiązujące przepisy się nie spełniają swojej roli, czego dowodzą tragiczne statystyki. W Polsce już trzeci rok z rzędu wzrasta liczba zabitych na przejściach dla pieszych. Wzrost ten w 2018 r., w stosunku do roku 2017 wyniósł około 4,4%, do roku 2016 – 7,8 %, a do roku 2015 – 15,9%. Dokładna treść przepisu: Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się w tym miejscu lub na nie wchodzącego, i ustąpić pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na to przejście albo znajdującemu się na tym przejściu. 2. JEDNOLITE OGRANICZENIE PRĘDKOŚCI W TERENIE ZABUDOWANYM DO 50 KM/H (OBECNIE W GODZ.: 23:00-5:00 MOŻNA JECHAĆ 60 KM/H) • Standard europejski. Polska od lat pozostaje jedynym krajem w UE, które nadal dopuszcza jazdę z prędkością 60km/h w obszarze zabudowanym i wprowadza zmianę limitu w godzinach nocnych. Obecnie w Europie obowiązuje trend do ogranicza limitu prędkości w obszarze zabudowanym do 30 km/h. • Zmiana postulowana od wielu lat przez ekspertów i środowiska europejskie związane z bezpieczeństwem ruchu drogowego. • Prędkość jest najważniejszym czynnikiem, który oddziela życie od śmierci na drodze. Ponad 95% pieszych ma szanse przeżyć przy prędkości uderzenia przez pojazd mniejszej niż 30 km/h, szanse te bardzo spadają, gdy prędkość uderzenia w pieszego jest większa od 50 ÷ 60 km km/h. 3. ROZSZERZENIE MOŻLIWOŚCI UTRATY PRAWA JAZDY PRZY PRZEKROCZENIU DOPUSZCZALNEJ PRĘDKOŚCI O 50 KM/H NA WSZYSTKIE KATEGORIE DRÓG (OBECNIE TYLKO TEREN ZABUDOWANY). • W 2018 roku poza obszarem zabudowanym miało miejsce 9 114 wypadków (28,8% ogółu), ale zginęła w nich ponad połowa wszystkich ofiar! (1 610 osób - 56,3%). obrażenia ciała odniosło 11 661 uczestników ruchu (31,2%); • Mimo, iż większość wypadków wydarzyła się na obszarze zabudowanym, to w wyniku wypadków mających miejsce w obszarze niezabudowanym zginęło więcej osób – prawie w co szóstym wypadku zginął człowiek, podczas gdy w obszarze zabudowanym w co osiemnastym. • Poza obszarami zabudowanymi na drogach o dopuszczalnej prędkości wynoszącej 70 km/h, aż 90% kierowców przekracza dozwolony limit prędkości, a w odległości 10 m przed przejściem ok. 68% kierowców. Zbyt wysoka prędkość jest główną przyczyną wypadków ze skutkiem śmiertelnym. • Polska, obok Bułgarii, ma najwyższą dopuszczalną prędkość w UE na autostradach wynoszącą 140 km/h. (wyjątkiem są Niemcy, ale tam również rekomendowana prędkość to 130 km/h, a w sytuacji wypadku sądy biorą pod uwagę z jaką prędkością poruszał się pojazd. • Jednocześnie w Niemczech kary za złamanie przepisów dotyczących prędkości są dużo bardziej surowe. Prawo jazdy traci się za przekroczenie prędkości już o 31 km/h w obszarze zabudowanym i o 41 km/h poza obszarem zabudowanym co najmniej na 1 miesiąc. Jeśli w ciągu roku dwukrotnie przekroczona zostanie prędkość o więcej niż 25 km/h, to prawo jazdy również zostanie odebrane. Dotyczy to również kontroli poprzez fotoradary. Rozwiązanie sprawdziło się na terenie zabudowanym. Już w pierwszych czterech miesiącach obowiązywania w 2015 r. przepisów umożliwiających utratę prawa jazdy za rażące przekroczenia w terenie zabudowanym doszło do mniejszej liczby wypadków, a na drogach zginęło mniej osób niż w tym samym okresie w 2014 roku (liczba osób, które zginęły w wypadkach spadła o 232, a rannych o 1957).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem