Reklama

11 lipca święto św. Benedykta, opata, patrona Europy

Św. Benedykt z krzyżem, księgą i pługiem w rękach

2018-07-04 11:07

Ks. Artur Stopka
Niedziela Ogólnopolska 27/2018, str. 14-15


Giotto di Bondone – św. Benedykt

Jest głównym patronem całej Europy. Dlaczego? Bo ją uratował i spoił duchowo. Uczył, że wielbienie Boga ma największe znaczenie dla ludzkiej społeczności.

„Był mąż, z łaski Bożej i z imienia «Błogosławiony», którego życie przepełniała świętość. Od dzieciństwa miał serce dojrzałe i wyrastając daleko ponad swój wiek cnotami, nie zaprzedał swojej duszy żadnej rozkoszy. A choć żyjąc jeszcze na ziemi, mógł przez czas pewien swobodnie korzystać ze świata, wzgardził nim i jego kwiatami, jakby już wszystkie uwiędły”. Tak o św. Benedykcie Opacie napisał w dziele noszącym tytuł „Dialogi” papież Grzegorz I, zwany Wielkim. Na Stolicy Piotrowej zasiadał w latach 590-604 i był pierwszym mnichem, któremu powierzono tę posługę. Był benedyktynem.

Gdy założyciel tego zakonu umierał w klasztorze Monte Cassino, Grzegorz I miał mniej więcej siedem lat. A jednak to właśnie stworzony przez niego zbiór hagiograficzny stanowi jedno z dwóch źródeł współczesnej wiedzy o św. Benedykcie z Nursji. Drugim, na które wskazał Grzegorz Wielki, jest napisana przez Benedykta Reguła. „Ktokolwiek zatem pragnie dokładniej poznać jego charakter i życie, odnajdzie bez trudu w owej Regule całą osobowość Mistrza, bo święty mąż nie mógł inaczej postępować, niż sam nauczał” – podpowiedział autor „Dialogów”.

„Błogosławiony” dla kontynentu

Z perspektywy 1,5 tysiąclecia dziś bez żadnej przesady można powiedzieć, że urodzony ok. 480 r. w Nursji (ok. 100 km od Rzymu) człowiek, którego imię oznaczało „Błogosławiony” (Benedictus), stał się prawdziwym błogosławieństwem dla europejskiego kontynentu. Sytuacja była bardzo poważna. W 395 r. Teodozjusz podzielił imperium na Cesarstwo Zachodnie i Wschodnie. Cesarstwo Zachodnie szybko dotknęły liczne kryzysy. W 410 r. Wizygoci złupili Rzym, w 455 r. to samo zrobili Wandalowie. Barbarzyńskie plemiona coraz śmielej zasiedlały ziemie imperium. W 476 r. germański wódz Odoaker obalił ostatniego cesarza Romulusa Augustulusa. Cesarstwo zachodniorzymskie upadło. Cały jego dorobek cywilizacyjny znalazł się w stanie zagrożenia. I wtedy pojawił się Benedykt.

Reklama

Chociaż w dziejach chrześcijaństwa jest postacią niezwykle znaczącą, znamy niewiele udokumentowanych faktów z jego życia. Wiadomo, że miał siostrę bliźniaczkę Scholastykę. Wiadomo, że rodzice posłali go do Rzymu, aby zdobył wykształcenie. Ale szybko porzucił studia, zamieszkał w grocie w Subiaco (ok. 80 km od Rzymu) i podjął życie pustelnicze. Wieść o jego pobożności i ascetycznym życiu rozniosła się po okolicy, więc pobliscy mnisi poprosili go, aby został ich przełożonym. Sposób, w jaki się do tego zabrał, nie spodobał im się jednak, do tego stopnia, że próbowali go otruć.

Diabeł na kamieniu

Komentatorzy jego dziejów wskazują, że to wydarzenie miało niebagatelny wpływ na dojrzewanie Benedykta do stworzenia Reguły, która nie tylko wpłynęła zasadniczo na kształt życia zakonnego w Kościele powszechnym, ale również odcisnęła trwały ślad w cywilizacji europejskiej.

Nie wiadomo dokładnie kiedy, ale najpóźniej w 529 r. Benedykt rozpoczął na stromej górze między Rzymem a Neapolem budowę kościoła i klasztoru znanego dzisiaj jako Monte Cassino. Nie było to zadanie łatwe. Grzegorz Wielki opowiedział w „Dialogach”, jak to pewnego razu bracia nie mogli podnieść kamienia, którego chcieli użyć do budowy. Benedykt zobaczył, że siedzi na nim diabeł, pomodlił się, pobłogosławił i już po chwili głaz można było wmurować w odpowiednie miejsce.

Żywa norma dla żywych ludzi

Na Monte Cassino Benedykt zredagował słynną aż do dziś Regułę. O. Tomasz M. Dąbek OSB zwrócił uwagę, że stanowi ona fundament życia mniszego w Kościele zachodnim już od kilkunastu stuleci i mimo upływu czasu nic nie straciła na wartości. „Następujące po sobie pokolenia mnichów i mniszek nadal dostrzegają w niej urzekający i zawsze aktualny sposób życia, realizację chrześcijańskiego ideału naśladowania Chrystusa przez postępowanie pełne umiaru, zaproponowane przez Mistrza odznaczającego się umiłowaniem Boga nade wszystko i głęboką, nadprzyrodzoną mądrością” – napisał benedyktyn. Zauważył też, że choć mistrzowie życia duchowego pozostawili wiele reguł, to żadna z nich nie zdobyła takiej popularności ani nie odegrała takiej roli jako „żywa norma dla żywych ludzi”. Przesłanie Reguły Benedykta najczęściej streszcza się w słynnych słowach: „Ora et labora” (Módl się i pracuj), jednak niesie ona inne, bardzo istotne i ponadczasowe przesłanie: „Ordo et pax” (Ład i pokój). To autentyczne zawołanie benedyktynów. Jak wyjaśnił o. Włodzimierz Zatorski OSB, według św. Benedykta, szukanie pokoju koncentruje się wokół budowania ładu, który porządkuje życie.

Znawcy życia Benedykta z Nursji podkreślają, że prawdziwe hasło przewodnie jego życia zostało wzięte z Pierwszego Listu św. Piotra. To słowa: „Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony” (1 P 4,11).

Duchowa jedność Europy

24 października 1964 r. papież Paweł VI ogłosił św. Benedykta opata głównym patronem całej Europy. Już wcześniej Pius XII nazwał go „Ojcem Europy”. „Ten nasz Poprzednik pragnął, aby za wstawiennictwem przesławnego Świętego Bóg błogosławił poczynaniom działaczy, którzy usiłują zjednoczyć narody więzami prawdziwego braterstwa” – wyjaśnił Paweł VI w specjalnym liście apostolskim. Dodał, że tego samego pragnął papież Jan XXIII i on sam też bardzo popiera plany zmierzające „do postępu jedności między narodami Europy”. Przypomniał, że w czasach, gdy cesarstwo rzymskie się rozpadało, gdy jedne kraje europejskie jawnie popadały w ciemnotę, a innym brakowało jeszcze wykształcenia i duchowych zalet, św. Benedykt sprawił, że dla Starego Kontynentu pojawiła się nowa nadzieja. „On przede wszystkim, sam i przez synów swoich, przyniósł chrześcijańską kulturę społeczną, z krzyżem, księgą i pługiem w rękach, ludom zamieszkałym od Morza Śródziemnego do Skandynawii, od Irlandii aż do Polski” – podkreślił Paweł VI. Niosąc im krzyż, prawo Jezusa Chrystusa, „umocnił i polepszył urządzenie życia prywatnego i publicznego”. To właśnie Benedykt z Nursji tak spoił jedność duchową Europy, że narody różniące się językiem, pochodzeniem i sposobem myślenia poczuły, iż są jednym ludem Bożym.

Tagi:
Europa św. Benedykt z Nursji

Reklama

Rocco Buttiglione podkreśla rolę Jana Pawła II w pokojowych przemianach 1989 roku

2019-11-08 18:25

ts / Rzym (KAI)

Filozof i były minister ds. europejskich w rządzie Włoch Rocco Buttiglione z uznaniem wspomina rolę papieża Jana Pawła II w pokojowych przemianach 1989 roku w Europie Wschodniej. Wcześniej czy później system komunistyczny by się załamał, wspominał włoski polityk w rozmowie z wydawanym w Würzburgu niemieckim tygodnikiem katolickim „Die Tagespost”. – Ale to, że przełom przed 30 laty mógł się dokonać bez wojny domowej i rozlewu krwi, jest wielką zasługą Kościoła, a nade wszystko Jana Pawła II - powiedział Buttiglione.

Grzegorz Gałązka

Polityczna strategia papieża z Polski wobec komunizmu polegała na apelowaniu do sumień ludzkich. Ostatecznie papież znalazł komunistę z sumieniem, „a był to Michaił Gorbaczow” - stwierdził włoski polityk. Według niego fakt, że w 1989 roku Gorbaczow odmówił prośbie Ericha Honeckera o przysłanie Armii Czerwonej dla stłumienia protestów w NRD, „uczynił byłego prezydenta ZSRR jednym z wielkich ludzi”.

Buttiglione przypomniał, że głównymi tematami rozmów między Janem Pawłem II i Gorbaczowem były „prawda, wolność i sumienie”. Przy tym – jak zauważył – okazało się, że Gorbaczow miał dużą wrażliwość na chrześcijaństwo, „przecież był ochrzczony przez swoją babkę”. Nie do przecenienia był też ogromny wpływ Kościoła, a zwłaszcza Karola Wojtyły, na intelektualistów w Polsce.

Jeszcze jako metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła miał duży wkład w wymianę listów biskupów polskich i niemieckich z 1965 roku w sprawie pojednania i przebaczenia, przypomniał Buttiglione. W tym kontekście zwrócił uwagę, że lęk przed Niemcami był „jedną z głównych podpór komunizmu w Polsce”. Po ogłoszeniu dokumentu biskupów wielu Polaków zrozumiało, że „Niemcy nie są naszymi odwiecznymi wrogami”. W opinii włoskiego polityka, bez tego przygotowanego przez Kościół odmienionego spojrzenia obu sąsiadów, nie mogłoby także mowy o zjednoczeniu Niemiec.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przewodniczący Episkopatu: Aborcja ze względu na ryzyko choroby dziecka to dyskryminacja

2019-11-13 08:36

BP KEP / Warszawa (KAI)

„Brak decyzji Trybunału Konstytucyjnego sprawia, że w kolejnych latach zabijane będą setki dzieci, tylko dlatego, że są bezbronne i poszkodowane przez los” – podkreśla abp Stanisław Gądecki, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w wydanym dziś komunikacie.

episkopat.pl

Publikujemy treść przekazanego KAI Komunikatu Przewodniczącego KEP

Kto by to dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto by Mnie przyjął, przyjmuje Tego, który Mnie posłał” (Łk 9,48).

Ze smutkiem przyjęliśmy odmowę rozpatrzenia wniosku poselskiego odnoszącego się do kwestii konstytucyjności tzw. aborcji eugenicznej przez Trybunał Konstytucyjny. W przeszłości Trybunał Konstytucyjny zapisał się chwalebnie w polskiej debacie na temat prawnej ochrony dziecka poczętego. W wydanym pod przewodnictwem prof. Andrzeja Zolla w 1997 roku orzeczeniu (K. 26/96) uznał on, że: „Demokratyczne państwo prawa jako naczelną wartość stawia człowieka i dobra dla niego najcenniejsze. Dobrem takim jest życie, które w demokratycznym państwie prawa musi pozostawać pod ochroną konstytucyjną w każdym stadium jego rozwoju. Wartość konstytucyjnie chronionego dobra prawnego jakim jest życie ludzkie, w tym życie rozwijające się w fazie prenatalnej, nie może być różnicowana. (…) Od momentu powstania życie ludzkie staje się więc wartością chronioną konstytucyjnie. Dotyczy to także fazy prenatalnej”.

Obowiązujące w Polsce przepisy o prawnej ochronie życia ludzkiego, za sprawą zamieszczonych w ustawie tzw. wyjątków, wciąż naruszają wspomnianą zasadę demokratycznego państwa prawnego. W szczególny sposób jest to prawdziwe w stosunku do tzw. aborcji eugenicznej dopuszczonej prawnie na podstawie dużego prawdopodobieństwa upośledzenia lub choroby. Nie chodzi tutaj o fakt choroby, a jedynie o poważne ryzyko ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. W obu przypadkach mamy do czynienia z dopuszczeniem przerwania ciąży – jak podkreślają posłowie wnioskodawcy – „bez dostatecznego usprawiedliwienia koniecznością ochrony innej wartości, prawa lub wolności konstytucyjnej” (zob. Wniosek do TK sygn. K. 13/17) w oparciu o niekreślone kryteria legalizacji takiego działania.

Aborcja z powodu ciężkiego lub nieodwracalnego upośledzenia płodu jest odmową prawa do życia dzieciom zdolnym do życia, a często zdolnym także do wykonywania w dorosłym życiu np. zawodów zaufania publicznego. Posłowie zaskarżający ten przepis przywołują przykład kobiet z zespołem Turnera, które wykonują w Polsce zawód lekarza. W przypadku nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu dziecka mamy prawne przyzwolenie na selekcję z uwagi na stan zdrowia nieurodzonego jeszcze dziecka, co stanowi bezpośrednią dyskryminację.

Jako katolicy na początku każdej Mszy św. wypowiadamy słowa spowiedzi powszechnej. Mówimy o grzechach popełnionych myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem…. Zaniedbanie powoduje często nieodwracalną krzywdę w stopniu nie mniejszym niż złe działanie. Brak decyzji Trybunału Konstytucyjnego sprawia, że w kolejnych latach zabijane będą setki dzieci, tylko dlatego, że są bezbronne i poszkodowane przez los.

Oczekujemy beatyfikacji ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, niestrudzonego obrońcy życia. „Przeszedł czas – mówił Ksiądz Prymas - ażeby wstrząsnąć sumieniami, ażeby każdy wyzwolił się z kłamstwa, jakim jest określanie zabójstwa słowem ‘zabieg’. To nie jest zabieg, ale morderstwo, przerywające dzieje człowieka, które zapoczątkował Ojciec przed wiekami” (09.03.1975). „Wszelkie działanie przeciwko rozpoczętemu życiu – nauczał Prymas Tysiąclecia - jest zwykłą zbrodnią przeciwko prawom natury! Powstające pod sercem matki nowe życie nie należy do niej. Jest ono własnością nowego człowieka! Nikt nie może bezkarnie pozbawiać życia kształtującej się dopiero istoty ludzkiej, zwłaszcza, że jest ona bezbronna. Musi więc mieć swoich obrońców. Obrońcą jest sam Bóg, który się upomni o to życie…” (11.01.1976).

Wyrażam jednocześnie moje rozczarowanie z powodu niedotrzymania jak dotąd obietnicy wyborczej złożonej kiedyś przez partię rządzącą o ochronie życia od poczęcia (por. Program Prawa i Sprawiedliwości 2014 r., s. 7).

W biblijnym dialogu Boga z Abrahamem pada pytanie o dziesięciu sprawiedliwych, których obecność może uratować miasto. Polska pyta dzisiaj o tych dziesięciu sprawiedliwych, których potrzebuje nasza Ojczyzna, aby móc się prawidłowo rozwijać, chroniąc sprawiedliwie życie wszystkich swoich obywateli.

+ Stanisław Gądecki Arcybiskup Metropolita Poznański Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski Wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatów Europy

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa. Klerycy z Kielc trzeci raz z rzędu mistrzami Polski w tenisie stołowym

2019-11-14 22:02

Maciej Orman

Tomasz Pytlarz, Grzegorz Chlewicki, Mateusz Wójcik i Krzysztof Stolarczyk nie dali szans rywalom i po raz trzeci z rzędu zdobyli drużynowe mistrzostwo Polski wyższych seminariów duchownych i zakonnych w tenisie stołowym. W turnieju indywidualnym tytuł obronił reprezentant WSD Redemptorystów w Tuchowie kl. Robert Borzyszkowski. Zawody rozgrywano w dniach 13-14 listopada w hali sportowej WSD w Częstochowie

Maciej Orman/Niedziela

– Cały sekret zwycięstwa to moi koledzy. Każdy ma oparcie w drugim i dlatego wygrywamy – powiedział „Niedzieli” kl. Krzysztof Stolarczyk. – Raz na dwa tygodnie spotykaliśmy się na korytarzu między salami i ciężko trenowaliśmy. Miejsca było mało, ale daliśmy radę – podkreślił kl. Grzegorz Chlewicki. Kl. Tomasz Pytlarz przyznał, że Kielce są zmotywowane do walki w kolejnych turniejach. – Planujemy przywieźć z Częstochowy jeszcze co najmniej trzy złote medale. Tak sobie założyliśmy (śmiech).

Zobacz zdjęcia: Częstochowa. Zakończenie XXII Mistrzostw Polski Wyższych Seminariów Duchownych i Zakonnych w Tenisie Stołowym

Tytuł wicemistrzów wywalczyli reprezentanci WSD w Kaliszu w składzie: Wiktor Domagała, Filip Frankiewicz, Waldemar Mistewicz i Sławomir Machaj. Brąz trafił do gospodarzy, z czego radości nie krył dk. Zbigniew Wojtysek. – Na ostatnich mistrzostwach zajęliśmy 4. miejsce. W tym roku mamy medal, z czego bardzo się cieszymy – przyznał w rozmowie z „Niedzielą” i dodał, że turniej nie jest tylko rywalizacją sportową. – To przede wszystkim spotkanie kleryków z całej Polski. Cieszymy się, że możemy się spotkać na Mszy św., a później przejść do stołu pingpongowego – zaznaczył dk. Zbigniew Wojtysek. Dla reprezentanta gospodarzy były to ostatnie mistrzostwa. – Będzie mi tego bardzo brakowało. Mam nadzieję, że jeżeli Pan Bóg pozwoli, to za rok przyjadę tutaj już jako ksiądz. Odwiedzę chłopaków i pokibicuję im – powiedział.

Częstochowskie seminarium reprezentowali również klerycy: Paweł Wilk, Tomasz Gryl i Sebastian Woźniak.

Drugi raz z rzędu złoto w turnieju indywidualnym wywalczył kl. Robert Borzyszkowski z WSD Redemptorystów w Tuchowie. – Cieszę się ze zwycięstwa, bo zawsze trudniej jest obronić tytuł, niż go zdobyć. Taki sukces jeszcze bardziej mobilizuje – powiedział „Niedzieli” i wyraził nadzieję na występ drużyny redemptorystów w przyszłym roku. Srebrny medal zdobył kl. Grzegorz Chlewicki z Kielc, a brąz reprezentujący WSD Salwatorianów w Bagnie kl. Damian Kokocha.

Jednym z patronów medialnych XXII Mistrzostw Polski Wyższych Seminariów Duchownych i Zakonnych w Tenisie Stołowym była „Niedziela”.

Mocnym zakończeniem turnieju był koncert zespołu TGD, który w kościele seminaryjnym zgromadził wielką publikę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem