Reklama

Historia i pokolenia

Henryk Sienkiewicz wkłada w usta bohaterów „Potopu” zdanie: „Lata pamięć mącą”, i po chwili: „Patrz waćpan, jako pamięć krucha jest”. Szczególnie krucha i ulotna jest ona w przekazie międzypokoleniowym. Mamy właśnie możliwość dokonania takiej obserwacji. Bezpośredni przekaz o wydarzeniach II wojny światowej zakończył się w większości polskich domów w latach 90. XX wieku. Jej uczestnicy i świadkowie, którzy ocaleli, weszli wówczas w wiek nazwany w Księdze Psalmów „miarą naszych lat” (por. Ps 90, 10). Z każdym dniem ubywało rodzin, w których żył jeszcze świadek historii z dni walki i zagłady. W tym okresie szczególnie ważny stał się szkolny program jej nauczania, tak aby chociaż częściowo mógł zastąpić bezpośredni przekaz świadków. Jednak ta chwila została przez polskie społeczeństwo przespana. Uważaliśmy, że Polska wychodząca z czerwonej czeluści z etosem solidarności na sztandarach zadba o prawdę w szkolnym, a także medialnym przekazie historii XX wieku. Bardzo się jednak pomyliliśmy. Mówi się, że patriotyzm to miłość do ojczyzny szukająca potwierdzenia w jej dziejach, a historia naucza mądrości. Czy z tych ważnych wskazań skorzystaliśmy w Polsce ostatnich trzydziestu lat po to, aby kolejne pokolenia nauczyć mądrego patriotyzmu?

Kłamstwo założycielskie „Trzeciej Rzeczypospolitej”

Kłamstwo założycielskie PRL-u: Katyń przestało obowiązywać ok. 1989 r. i chyba nikomu nawet w najczarniejszych snach się nie roiło, że właśnie tworzone jest nowe. Tym nowym kłamstwem są udział Polaków jako sprawców w Holokauście narodu żydowskiego i cała narracja tworzona „wokół Jedwabnego”, a prowadząca wprost do „polskich obozów śmierci”. Cudzysłów przy Jedwabnem odnosi się do tytułu książki wydanej przez IPN w 2002 r. pod redakcją Pawła Machcewicza z udziałem Leona Kieresa i przedmową Andrzeja Rzeplińskiego. Dwa ostatnie nazwiska są dziś dobrze znane, pojawiły się niedawno w zupełnie innym kontekście, podczas sporu o kształt Trybunału Konstytucyjnego. Jako ekspertów od interpretacji konstytucji, a także ludzi działających na pograniczu prawa i historii chciałbym zapytać ich o to, czy w długim, bo liczącym ponad dwieście lat okresie istnienia formy państwa świeckiego, miało miejsce wydarzenie podobne do tego z Polski 2001 r., kiedy to na żądanie przybyłego rabina wstrzymano ekshumacje zwłok zamordowanych Żydów? Byli to mieszkańcy miasta Jedwabne w dzisiejszym województwie podlaskim i ekshumacje miały wyjaśnić, kto i jak zabił. Wstrzymano czynności związane z toczącym się postępowaniem sądowym, ale też z badaniami naukowymi z dziedziny historii. Popatrzmy, w jakim dysonansie pozostaje to wydarzenie wobec zarzutów wysuwanych przeciw ustawie o IPN, że uniemożliwia ona badania naukowe. Taka sytuacja nie byłaby możliwa nawet we współczesnym Izraelu. Jego twórca – Dawid Ben Gurion mówił o zależności prawa i religii: „Rabinat nie powinien rządzić naszym życiem, a żydowskie prawo religijne nie powinno być prawem państwowym”. Opinia ta pochodzi z książki autorstwa Szimona Peresa i Davida Landaua „Ben Gurion. żywot polityczny” (rozdział 9). Jednak w Trzeciej Rzeczypospolitej to właśnie żydowskie prawo religijne okazało się ważniejsze od naszej konstytucji gwarantującej świeckość państwa. Znaleziono dialektyczną formułę ominięcia problemu sprzeczności z konstytucją, a panowie prawnicy związani z ówczesnym IPN-em – Andrzej Rzepliński i Leon Kieres otrzymali lukratywne stanowiska w Trybunale Konstytucyjnym.

Zabójstwo na śmietniku nagrodą za wierność

Kariera Pawła Machcewicza rozwinęła się jeszcze bardziej spektakularnie. Został on dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, zbudowanym za pół miliarda złotych z kieszeni polskiego podatnika. Na temat kłamstw i półprawd tej instytucji można by napisać grubą książkę. Przytoczę kilka na pewno nie najważniejszych spostrzeżeń. Zaznaczam, że pochodzą one sprzed roku. W sali o nazwie „Terror” jest eksponowana wielka fotografia przedstawiająca niemieckich żołnierzy pędzących grupę Żydów. Obserwuje to tłum przypadkowych świadków, przechodniów; są to ludzie dobrze ubrani, zrelaksowani, spokojnie palący papierosy. Kłamstwo polega na tym, że to nawet nie jest fotografia wojenna. Została wykonana w stolicy Węgier, kraju, który nigdy nie był w stanie wojny z III Rzeszą.

Reklama

W żadnym miejscu okupowanej Polski taka scena nie mogłaby zaistnieć – tam były łapanki, egzekucje uliczne, jak w Wawrze już w 1939 r., w Palmirach, i szalejące ludobójstwo od pierwszych do ostatnich dni okupacji. Jednak informacja, że obraz ten pochodzi z Budapesztu, została podana małymi literami, gdzieś z boku, i zwiedzający są przekonani, że ujęte w kadrze wydarzenie miało miejsce w Warszawie lub Krakowie. W prezentowanej postaci ta część muzealnej ekspozycji jest nie tylko kłamstwem, ale i fałszywym oskarżeniem naszych ojców i dziadków.

Gdy wędrujemy przez muzealną ekspozycję, mijamy rekonstrukcję polskiego mieszkania w trzech momentach: tuż przed wybuchem wojny, w czasie jej trwania i już po jej zakończeniu. Rosnące zniszczenia i bieda są oczywiste, ale w oczy rzuca się też brak jakichkolwiek symboli religijnych. Nie wymagamy, aby była to „izba lub świetlica” jak z dekoracji do „Wesela” Wyspiańskiego z ogromnymi obrazami Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej i Matki Bożej Ostrobramskiej, ale tam nie ma zupełnie nic, nawet małego krzyża. Można argumentować, że w Polsce były też mniejszości narodowe, mieszkali ludzie innych wyznań. Tak, to prawda, lecz lepiej nie zaglądajmy do ich mieszkań, aby nie zobaczyć znaków lub portretów przywódców, za którymi kroczyły śmierć i pożoga.

Zauważmy jeszcze inną rzecz – muzealnym narratorem opowiadającym o zbrodni w Katyniu jest reżyser Andrzej Wajda. Darujmy mu już przynależność do KPP, nawet filmy „Pokolenie” i zrealizowaną wspólnie z Aleksandrem Fordem „Piątkę z ulicy Barskiej”, chociaż są to dowody, że Andrzej Wajda w kulcie Stalina, sprawcy zbrodni na polskich oficerach, niewielu miał sobie równych. Popatrzmy jednak na ostatnią scenę z filmu „Popiół i diament”. Jest to śmierć na śmietniku Maćka Chełmickiego, reprezentującego pokolenie ofiar Katynia, żołnierzy Września i Armii Krajowej. Scena śmierci na wysypisku wyraża intencje reżysera i jest symboliczną jego „nagrodą” dla tego umęczonego bohaterskiego pokolenia, „nagrodą” za wierność Polsce. Nawet w powieści Andrzejewskiego ta scena wygląda inaczej.

Reklama

„a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku (...) Bądź wierny Idź”

Taką poetycką frazą skomentował ostatni kadr z filmu Andrzeja Wajdy Zbigniew Herbert w jednym z najważniejszych polskich wierszy napisanych w XX wieku – „Przesłanie Pana Cogito”. Czy prof. Paweł Machcewicz tego nie wie, że w utworzonym pod jego kierunkiem muzeum to właśnie temu reżyserowi powierzono honor opowiedzenia o katyńskiej zbrodni? Czy na to zasłużył, czy był wierny?

Oceńmy sami. Wielu ludzi całe swoje życie poświęciło walce o tę prawdę, lecz pan Wajda do nich nie należał. Doprawdy brak na to słów.

Honor na sprzedaż

Zastanówmy się na koniec, jakie są cele odmawiania Polakom dostępu do prawdy i fałszowania historii. Ten zasadniczy to wpisanie się w żydowską i zarazem niemiecką narrację lat II wojny światowej, w której słowo „Niemcy” nie pada, lecz za martyrologię i zagładę europejskich Żydów odpowiedzialni są „naziści ze swoimi sprzymierzeńcami” – i tu na pierwszym miejscu wymienia się Polaków. Jednocześnie nie są powtarzane podstawowe prawdy o ludobójstwie dokonanym na Polakach, jakiego nie było nigdzie w okupowanej przez Niemców i Sowietów Europie. Czy wokół Paryża istnieje pierścień śmierci, jak ma to miejsce w Warszawie, gdzie na obrzeżu miasta rozrzucone są miejsca kaźni z lat okupacji? Czy profesorów paryskich uniwersytetów spotkał los Ignacego Chrzanowskiego, Kazimierza Bartla i ich kolegów?

„My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę, jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna: tą rzeczą jest honor” – powiedział min. Józef Beck 5 maja 1939 r. Nikt mu nie zaprzeczył i Polska poszła na wojnę. W Trzeciej Rzeczypospolitej sprzedano rynek usług bankowych, handlu detalicznego, telefonii itd., a kiedy już nie było niczego innego, przyszła kolej na sprzedaż honoru – za pozytywny artykuł w gazetach będących własnością obcego kapitału, perspektywę stanowiska w organizacjach międzynarodowych, a wreszcie za poklepanie po ramieniu przez ważnego cudzoziemskiego polityka.

Miał rację Sienkiewicz, pisząc, że lata pamięć mącą, ale skuteczniej mącą ją ludzie – jak wynika z powyżej podanych przykładów – niebezinteresownie. Miejmy nadzieję, że mamy to już całkowicie za sobą i nigdy to już nie powróci.

2018-07-04 11:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o emeryturach i rentach z FUS

2020-07-08 19:07

[ TEMATY ]

emeryci

emerytura

Krysztof Sitkowski/KPRP

Nowelizacja ustawy o emeryturach i rentach z FUS jest efektem dwóch projektów, które regulują sytuację emerytów z rocznika 1953 – rządowego i senackiego.

Podczas prac w Sejmie projekty były rozpatrywane wspólnie, jednak za główną uznano propozycję rządową.

W nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych obowiązującej od 1 stycznia 2013 r. zapisano, że wysokość emerytury przysługującej w związku z osiągnięciem powszechnego wieku emerytalnego powinna być pomniejszana o wypłacone tzw. emerytury wcześniejsze. Zapis ten w odniesieniu do osób z rocznika 1953 zakwestionował w marcu ub.r. Trybunał Konstytucyjny.

Nowelizacja ma umożliwić uzyskanie prawa do emerytury powszechnej bez zastosowania mechanizmu pomniejszania podstawy jej obliczenia o sumę kwot pobranych emerytur wcześniejszych. Z takiej możliwości będą mogli skorzystać ubezpieczeni z rocznika 1953, którzy przed wydaniem wyroku przez TK występowali do ZUS o przyznanie emerytury powszechnej oraz ci, którzy z takim wnioskiem wystąpią po raz pierwszy.

W uzasadnieniu do projektu nowelizacji wskazano, że wcześniejsze roczniki, tj. 1949-1952, dysponowały odpowiednim czasem i wiedzą, aby przygotować się do wprowadzonych zmian.

Ustawa przewiduje także zwrócenie ubezpieczonym różnicy między pobieraną dotychczas emeryturą a emeryturą, która powinna być wypłacana, ponowne przeliczenie renty rodzinnej, a także zawieszenie lub umorzenie postępowań w sprawie ponownego ustalenia podstawy obliczenia emerytury, wszczętych przed dniem wejścia w życie ustawy.

Przeliczenie z urzędu emerytur przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych nastąpi po upływie 6 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy.

Według rządowych wyliczeń na zmianach skorzysta ok. 76 tys. osób z rocznika 1953. W większości przypadków średnia miesięczna podwyżka emerytur wyniesie 202 zł, a wyrównanie zaniżonej emerytury - średnio 12 786 zł.

Wcześniej powstał projekt senacki dotyczący emerytur kobiet z rocznika 1953. 18 grudnia ub.r. został ponownie skierowany do Sejmu po tym, jak wraz z zakończeniem poprzedniej kadencji parlamentu prace nad senacką inicjatywą zostały przerwane.(PAP)

autorka: Olga Zakolska

CZYTAJ DALEJ

Wokalnie i organowo

2020-07-09 20:48

[ TEMATY ]

koncert

organy

Monika Jaworska

Łukasz Romanek i Joanna Zawartko wystąpili w Pogórzu.

W parafii NMP Królowej Polski w Pogórzu odbył się koncert organowy „Wokalnie i organowo” w wykonaniu organisty Łukasza Romanka i sopranistki Joanny Zawartko. To był drugi koncert w ramach XII edycji Wieczorów Muzyki Organowej i Kameralnej. Tym razem koncert nie był już transmitowany online, ale organizatorzy zaprosili publiczność do osobistego uczestnictwa w muzycznym spotkaniu.

Zebranych w kościele powitał kierownik artystyczny wieczorów Paweł Seligman. Przybliżył sylwetki zaproszonych artystów. Łukasz Romanek jest organistą w kościele św. Maurycego we Wrocławiu. Ukończył klasę organów w Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Uczestniczył w kursach interpretacji muzyki organowej oraz improwizacji, które prowadzili m.in.: J. Trummer , G. van Schoonhoven, J. Gembalski, T. Lennartz. Koncertuje jako solista i kameralista. Występował w wielu kościołach i salach koncertowych w Polsce. Joanna Zawartko-Kołodziej jest sopranistką i asystentką w klasie śpiewu solowego prof. Agaty Młynarskiej-Klonowskiej w Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. Bierze udział w różnych festiwalach muzycznych w całej Polsce.

Artyści wykonali w Pogórzu chociażby „Jerusalem” z oratorium „Paulusa” Feliksa Mendelsohna, „Ave Maria z Otello” Verdiego, „Ave Maria” Gomeza, czy „Agnus Dei” Bizeta i inne. Łukasz Romanek wykonał również autorską improwizację z motywem pieści „Twoja cześć, chwała”.

Na zakończenie ks. proboszcz Ignacy Czader podziękował za koncert. Podkreślił, że można się było tak poczuć, jakby koncert był wykonywany w katedrze Notre Dame w Paryżu. Wyraził wdzięczność obecnym, że mimo trudnych czasów epidemii przyszli do kościoła posłuchać muzyki. Dodał, że utwory nie tylko wychwalały Pana Jezusa, ale i Matkę Bożą, która również jest patronką tutejszej parafii. Wręczył artystom różańce wykonane z fasolek sakramentek.

Wydarzenie jest współfinansowane ze środków budżetu Gminy Skoczów i Powiatu Cieszyńskiego w ramach konkursów dotacyjnych na rok 2020.

Następny zaplanowany jest 30 sierpnia o godz. 17. Wystąpi Łukasz Kołakowski z Poznania (organy) oraz Kwartet altówkowy.

O koncercie piszemy również w bieżącej papierowej „Niedzieli” – w „Niedzieli na Podbeskidziu” nr 28 na 12 lipca 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję