Reklama

Wałbrzych

Poświęcenie sztandaru Szkoły im. Kawalerów Orderu Uśmiechu

2018-07-04 11:10

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 27/2018, str. IV-V

Ryszard Wyszyński
Poświęcenie sztandaru

Mszą św. w kościele pw. św. Józefa Robotnika w Wałbrzychu rozpoczęła się 18 czerwca uroczystość poświęcenia sztandaru Publicznej Szkoły Podstawowej nr 10 w Wałbrzychu, której Rada Miejska nadała w tym roku imię Kawalerów Orderu Uśmiechu

Msza św. sprawowana była przez ordynariusza diecezji świdnickiej bp. Ignacego Deca, proboszcza miejscowej parafii ks. Witolda Baczyńskiego, ks. kan. Andrzeja Walerowskiego oraz ks. Piotra Sadkiewicza z Leśnej.

W historycznym wydarzeniu, które na trwałe wpisze się w karty historii szkoły, uczestniczyli: uczniowie, rada pedagogiczna, rodzice uczniów oraz liczni goście, a wśród nich Marek Michalak, rzecznik praw dziecka, dziekan Kapituły Kawalerów Orderu Uśmiechu, członkowie kapituły Batia Gilad z Izraela i Irena Fahle z Niemiec oraz delegacje współpracujących ze szkołą innych placówek oświatowych, urzędów, które na uroczystość wystawiły poczty sztandarowe.

Po powitaniu Księdza Biskupa i zebranych gości przez proboszcza parafii ks. Witolda Baczyńskiego, na terenie której działa szkoła, w imieniu społeczności szkolnej dyrektor PSP nr 10 Doroty Bogdańskiej i swoim przywitała wicedyrektor Urszula Gruner, dziękując Księdzu Biskupowi za przyjęcie zaproszenia i prosząc o przewodniczenie Eucharystii sprawowanej w intencji szkoły.

Reklama

W okolicznościowym kazaniu bp Ignacy Dec odniósł się na wstępie do Ewangelii wg św. Mateusza. Przypomniał naukę Jezusa, który do prawa ze Starego Testamentu, w którym obowiązywała zasada „Oko za oko – ząb za ząb”, dodał w kazaniu do swoich uczniów piękny komentarz, „żeby nie odpłacać złem za zło, ale odpłacać za zło dobrem”.

– Człowiek, niestety, po grzechu pierworodnym jest nie zawsze zdolny do czynienia dobra, ale musi się o to starać ze wszystkich sił. Bardzo trafnie tę naukę Pana Jezusa scharakteryzował św. Paweł, który sformułował zasadę: „Nie daj się zwyciężać złu, ale zło dobrem zwyciężaj” – akcentował Ksiądz Biskup. Dał kilka przykładów, wskazując na bł. ks. Jerzego Popiełuszkę, który tę zasadę stosował i uczynił credo swojego kapłaństwa. Przywołał też legendę o św. Janie z Kęt – o bogobojnym nauczycielu akademickim, który napadnięty przez zbójców, oddał im, co posiadał, a gdy uświadomił sobie, że nieopatrznie zapomniał, gdy był pytany, czy to wszystkie jego pieniądze – o posiadanym jeszcze jednym, ukrytym w swojej szacie – wrócił do zbójców, żeby im oddać wszystko, co chcieli. I tym gestem dobroci, jak głosi legenda, ich rozbroił. A oni zaskoczeni jego dobrocią, oddali mu wszystko, co zabrali, a także postanowili zmienić swoje życie i skończyć ze zbójnictwem. – Odpowiadać dobrem na zło – takiego gestu podyktowanego z głębi serca użyli też biskupi polscy w 1966 r. w słynnym liście do biskupów niemieckich, pisząc: „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” – akcentował w kazaniu Ksiądz Biskup. – To wówczas spotkało się z ogromnym niezrozumieniem i ostrym potępieniem władz komunistycznych, które szczuły za to naród na biskupów. Wierni jednak zrozumieli właściwie przesłanie biskupów i „to nie gdzie indziej, a w naszej archidiecezji w katedrze wrocławskiej, gdy ten gest tłumaczył bp Bolesław Kominek – rozległy się pierwsze brawa w trakcie kazania w kościele – przypominał bp Dec, ówczesny student seminarium. Podsumowując homilię, odniósł się do głównego wydarzenia – uroczystości poświęcenia sztandaru Szkoły im. Kawalerów Orderu Uśmiechu. – W tym momencie chcę wam, uczniom szkoły, tu tak licznie obecnym, wyjaśnić – jak ważne jest czynienie dobra i jak ważny jest uśmiech, który wypływa z głębi serca – takiego, które miłuje drugiego człowieka. Gdy jest szczery, a taki mam tylko na myśli, to jest to piękna rzecz, która cechuje nas ludzi – akcentował. Dodał, że uśmiech może być doskonałym środkiem ewangelizacyjnym, bo przez nasze dobre czyny i uśmiech malujący się na twarzy zyskujemy wiele. Tak często wystarczy serdeczne spojrzenie, dobre słowo, nasz gest przyjaźni. Dlatego, moi drodzy, uśmiechajmy się do ludzi, uśmiech nas nic nie kosztuje. Nie trzeba do tego pieniędzy. On się rodzi w nas. Potrzebna jest tylko dobra wola – podkreślił, kończąc homilię.

Po kazaniu bp Ignacy Dec poświęcił sztandar Publicznej Szkoły Podstawowej nr 10 im. Kawalerów Orderu Uśmiechu, o co w imieniu zgromadzonych w kościele uczniów, rodziców oraz rady pedagogicznej poprosiła Barbara Żurakowska, podchodząc uroczyście z pocztem sztandarowym do ołtarza.

Po poświęceniu sztandaru modlitwą i wodą święconą bp Ignacy Dec pokłonił się i ucałował jego rąbek, oddając cześć nowemu symbolowi. Podczas uroczystości przypominano, że w gronie kawalerów Orderu Uśmiechu są – św. Jan Paweł II oraz św. Teresa z Kalkuty, którzy tym jedynym na świecie Orderem przyznawanym przez dzieci zostali uhonorowani jeszcze za swojego życia. Mówił o tym m.in. kawaler Orderu Uśmiechu i obecnie członek kapituły Orderu ks. Paweł Sadkiewicz z Leśnej koło Żywca, który pogratulował szkole obranego patronatu. Zauważył, że szkoła ma, co może być dla słuchaczy nie lada zaskoczeniem, już 1026 patronów, bo tyle przyznano Orderów Uśmiechu różnym ludziom zamieszkałym w naszym kraju i na świecie. – To wielkie szczęście mieć taką wielką liczbę patronów, których można poznawać. I można ich też zapraszać, by poznać ich bliżej i te dzieła, za które zostali wyróżnieni Orderem Uśmiechu.

Po Mszy św. uczestnicy uroczystości z poświęconym sztandarem na czele przeszli do siedziby szkoły przy ul. Ogrodowej. Tam powitano ponownie Księdza Biskupa i gości, a wśród nich: posłów na Sejm RP Katarzynę Mrzygłocką i Agnieszkę Kołacz-Leszczyńską, wiceprezydenta Wałbrzycha Zygmunta Nowaczyka, przewodniczącą Rady Miejskiej Marię Annę Romańską, która w tej części została uroczyście zaproszona do odczytania na forum treści uchwały RM o nadaniu PSP nr 10 w Wałbrzychu imienia Kawalerów Orderu Uśmiechu oraz gości honorowych – Księdza Biskupa, proboszcza parafii oraz kawalerów Orderu Uśmiechu, w gronie których byli: Batia Gilad, Irena Fahle, Zuzanna Nawrot, harcmistrz ze Świdnicy, rzecznik praw dziecka – Marek Michalak, Magdalena Kochan, Kazimierz Pleśniak i ks. Piotr Sadkiewicz, który, co warto przypomnieć – swój Order Uśmiechu otrzymał za działania na rzecz chorych dzieci. W Leśnej koło Żywca, w której posługuje, do rejestru dawców szpiku kostnego przystąpiła prawie cała populacja dorosłych, czym parafia księdza wyróżniła się nie tylko w skali Polski, ale i Europy proporcjonalnie do swojej liczby mieszkańców. W odczytanym rysie historycznym szkoły jej dyrektor Dorota Bogdańska przypomniała wiele znamiennych faktów i osiągnięć placówki. W tym także to, że szkoła specjalna powstała w Wałbrzychu przed 70 laty i nie miała dotąd imienia. Wybór patrona i poświęcenie sztandaru jest nagrodą i ukoronowaniem wysiłku uczniów, kadry i rodziców szkoły na przestrzeni tak wielu minionych dziesięcioleci. Program uroczystości w szkole zakończył bardzo wzruszający występ uczniów, nagrodzony zasłużonymi i długimi brawami.

Tagi:
szkoła Wałbrzych sztandar

Reklama

Abp Szal: orędownicy postępującej laicyzacji chcą usunąć religię ze szkół

2019-12-06 18:39

pab / Przemyśl, Ustrzyki Dolne (KAI)

Jednym z celów, jaki postawili przed sobą „orędownicy postępującej laicyzacji”, jest ograniczenie, a następnie całkowite usunięcie nauczania religii ze szkół – wskazuje abp Adam Szal. Metropolita przemyski wystosował list do wiernych, który w niedzielę 8 grudnia, ma być odczytany we wszystkich kościołach i kaplicach dekanatu Ustrzyki Dolne.

Joanna Trudzik
Abp Adam Szal

Burmistrz miasta i gminy Ustrzyki Dolne wysunął pomysł zmniejszenia liczby lekcji religii w szkołach gminnych, tłumacząc to szukaniem oszczędności. Samorząd miałby zyskać w ten sposób ok. 250 tys. zł rocznie.

Metropolita przemyski przypomina, że każdy chrześcijanin jest wezwany do coraz bardziej świadomego poznawania Słowa Bożego, a od prawie trzydziestu lat dokonuje się to również w szkole, na lekcjach religii. „Katecheza została bezprawnie usunięta stamtąd przez komunistów w 1961 r., powróciła zaś do szkół w 1990 r. Zdecydowana większość Polaków przyjęła ten fakt z radością i zadowoleniem” – zwraca uwagę.

Abp Szal podkreśla, że poznawanie „prawdziwej, Bożej nauki, staje się niezwykle istotne i dzisiaj”. „Jesteśmy świadkami negatywnych działań, których celem są dzieci i młodzież pochodzące z katolickich rodzin, a które mają zmienić myślenie i zburzyć ewangeliczną hierarchię wartości. Dowodem na to są coraz nachalniejsze próby wchodzenia do szkół – zwykle bez zgody rodziców – ludzi, którzy propagują ideologie sprzeczne nie tylko z wiarą katolicką, ale godzące również w ogólnie przyjęte normy społeczne i wartości narodowe. W związku z tym, potrzebne jest zaangażowanie i świadectwo ludzi wierzących, zwłaszcza katolickich rodziców, którzy przynosząc dziecko do chrztu, zobowiązują się przed Bogiem do wychowania go w wierze” – pisze metropolita przemyski.

Zdaniem hierarchy, jednym z celów, jaki postawili przed sobą „orędownicy postępującej laicyzacji”, jest ograniczenie, a następnie całkowite usunięcie nauczania religii ze szkół. „Uzasadniają to rzekomym poszanowaniem demokracji i wolą społeczeństwa. Otóż pragnę przypomnieć, że zgodnie z obowiązującym prawem, szkoły podstawowe organizują naukę religii na życzenie rodziców, a szkoły ponadpodstawowe – na życzenie rodziców lub samych uczniów, po osiągnięciu przez nich pełnoletności” – wskazuje abp Szal.

Metropolita przemyski wylicza zalety nauczania religii w szkołach. Wskazuje, że katecheza „rozwija, a niekiedy w ogóle umożliwia życie wiary i modlitwy; wychowuje do życia sakramentalnego i liturgicznego; kształtuje sumienia dzieci i młodzieży, uczy odróżniania dobra od zła; w niezastąpiony sposób pomaga rodzinie i szkole w procesie wychowania; uczy szacunku do narodowej i kulturowej tożsamości, uczy odpowiedzialności; dopełnia misję szkoły w zakresie rozwoju kulturalnego i społecznego; przywraca i uzdrawia właściwe relacje międzypokoleniowe oraz stwarza pole duszpasterskiego oddziaływania wobec wszystkich osób tworzących środowisko szkolne”.

„Katecheza szkolna stanowi nieocenioną wartość w procesie formacyjnym dzieci i młodzieży, także w całościowym systemie wychowawczym szkoły. Obecność katechety, który przypomina w środowisku szkolnym o wartościach najważniejszych, jest niezwykle potrzebna. Fakt ten próbuje się dziś podważać, manipulując przy tym opinią publiczną” – zaznacza abp Szal.

Metropolita przemyski zauważa, że szkoła jest instytucją formacyjną, a nauczanie religii, jest naturalnym uzupełnieniem procesu wychowawczego. „W czasach oszalałej konsumpcji, trzeba tym głośniej przypominać o tym, że wartości materialne nie są w życiu najważniejsze” – podkreśla.

Hierarcha w swoim liście przywołuje także słowa św. Jana Pawła II, który cieszył się, gdy w 1990 r. religia wracała do polskich szkół i który wskazywał, że „w wychowaniu bowiem chodzi właśnie o to, ażeby człowiek stawał się coraz bardziej człowiekiem - o to, ażeby bardziej był, a nie tylko więcej miał”.

Metropolita przemyski dziękuje „wszystkim, którym zależy na chrześcijańskim wychowaniu młodego pokolenia”, szczególnie rodzicom i katechetom. Jednocześnie zaznacza, że „ci którzy rezygnują z katechezy, popełniają grzech zaniedbania, a rodzice wypisujący swoje dzieci z katechezy wyrządzają im poważną krzywdę”. Zachęca także, aby przykład życia rodziców zachęcał dzieci i młodzież do aktywnego udziału w katechezie parafialnej i szkolnej. „Nie ustawajmy w poznawaniu prawdziwej, Bożej nauki w sposób systematyczny i nieskrępowany obłędem ideologii wrogich człowiekowi i chrześcijaństwu” – apeluje abp Szal.

List metropolity przemyskiego ma być odczytany we wszystkich kościołach i kaplicach dekanatu Ustrzyki Dolne w niedzielę 8 grudnia. W pozostałych parafiach archidiecezji przemyskiej księża mają w tym względzie dowolność.

Burmistrz Ustrzyk Dolnych Bartosz Romowicz (PSL) przed kilkoma dniami zwrócił się do metropolity przemyskiego abpa Adama Szala z prośbą o zgodę na zmniejszenie liczby lekcji religii do jednej godziny lekcyjnej w tygodniu oraz połączenia zajęć z religii w oddziałach, gdzie liczba uczniów jest mniejsza niż 13 osób. Argumentuje to szukaniem oszczędności w oświacie. Samorząd miałby zyskać w ten sposób ok. 250 tys. zł rocznie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niepokalana – nasz ideał

2019-12-04 07:07

Wincenty Łaszewski
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 20-21

Mój przyjaciel powtarza, że Kościół co rusz popełnia błędy. Nie powinien np. ogłosić dogmatu o Niepokalanym Poczęciu. „Dogmat – tłumaczy – dotyczy mojego zbawienia, a ta maryjna prawda nie ma nic wspólnego ze mną. Wiąże się tylko ze zbawieniem Maryi”.
Przyjaciel nie zna nauki Kościoła. Nie wie, że zapatrzeć się w Niepokalane Poczęcie to odkryć siłę, która pcha ku niebu, że zapragnąć być jak Niepokalana to stanąć na drodze wypełnienia największej tęsknoty, która mieszka w ludzkim sercu. Nie wie, że ten dogmat jest potrzebny do zbawienia

Francisco de Zurbaran
"Niepokalane Poczęcie", Francisco de Zurbaran, olej na płótnie, 1630-1635

Być czystym i niewinnym. Mieć oczy, które widzą dobro. Serce, które nie rozumie pokus. Być całym utkanym z myśli Boga i w swej duszy nosić Jego obraz... Każdy z nas tego pragnie.

Tęsknota aż po łzy

Nosimy w sobie tęsknotę za swoim pierwszym domem i pierwszym imieniem. Oglądamy się za rajem. Śnimy o bliskości Boga, aż namacalnej.Marzy nam się zawrócenie z drogi, którą idziemy, i zatoczenie wielkiego koła, by raz jeszcze znaleźć się w punkcie wyjścia – gdzie nie ma grzechu, brudu, skazy. Bywa, że tęsknota za tym „pierwszym sobą” jest tak wielka, iż wyciska łzy.

Mamy za czym tęsknić, bo „na początku tak nie było”. Przypomina nam to Jezus, a my to wiemy w głębi serc. Chcemy, by raz jeszcze nastał „Boży początek”.

To pragnienie jest wypisane w naszych sercach przez samego Stwórcę. Właśnie po to, by się spełniło, potrzebujemy Chrystusa, Jego Krzyża, Jego Zmartwychwstania. Ewangelia jest dobrą nowiną o zbawieniu, czyli o naszym ocaleniu: od złego, od winy, od pokus większych niż my sami. Jezus przyszedł, by imię Boże zajaśniało w nas w pełni i objawiło swą potęgę, by Boże królestwo nastało wśród ludzi, by Jego wola stała się naszą radością. O ten raj modlimy się codziennie w Modlitwie Pańskiej (por. Mt 6, 8-15).

Raj tam, gdzie Maryja

Raj to nie miejsce na mapie ani punkt na linii czasu. Raj to dusza zjednoczona z Panem. Oglądamy go w Sercu Maryi, bliskiej Boga bardziej niż Adam i Ewa z pierwszego Edenu. Ci ostatni słyszeli kroki Stwórcy przechadzającego się po ogrodzie „w porze powiewu wiatru” (Rdz 3, 8), Maryja zaś nosiła Go w swoim łonie, karmiła swym mlekiem, tuliła w ramionach. Ona była stałym mieszkańcem raju, bo trwała w obecności Boga jak kamień leży na dnie oceanu. Dla Niej zawsze, wszędzie i wszystkim był Bóg...

Duch Święty i Kościół stawiają Ją przed nami jako znak – zaproszenie do naśladowania. Jan Paweł II nazywał Ją „początkiem lepszego świata”. Wskazywał na Niepokalaną i mówił: To droga do pełni. Człowiek może być taki!

Czy Apostoł Narodów nie przypomina, że kiedy Bóg wybrał nas dla siebie, miał wobec nas jasny plan, który wpisał na zawsze w nasze serca: „abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1, 4)? To dlatego do dziś budzi się w nas raz po raz ta tęsknota.

Zachowana od brudu

Ona jest Niepokalana, a my? Czyżbyśmy, nawróceni, niczym nie różnili się od Niej? Musi być jakaś inność, skoro tylko Ona jest „najświętsza”. Nawet najwięksi ze świętych są tylko świętymi. Ona – śpiewa Kościół – jako jedyna jest Niepokalanie Poczęta, czyli zawsze Niepokalana. Nawet ten, kto nigdy nie zgrzeszył, nie jest „jak Ona”. Cóż dopiero my...

Są tacy, którzy uważają, że Matka Najświętsza niczym się od nas nie różni. Ona tylko „mgnienie oka” wcześniej niż my dostąpiła łaski odkupienia. Ją łaska zachowała od brudu, nas z brudu całkowicie obmyła. Teraz jesteśmy tacy sami – wszyscy zanurzeni w Bożym miłosierdziu.

Ale to nieprawda.

Inna suknia ślubna

Jak to wyjaśnić? Może za pomocą pewnej historii...

Moja znajoma mieszkała jakiś czas w Nowym Jorku. Jej przyjaciółki, wiedząc, że przygotowuje się do ślubu, wynalazły wyjątkowo korzystną promocję pięknej sukni ślubnej, dołożyły trochę ze swoich portfeli i... przyszła małżonka wróciła do domu z cudowną suknią. Do ślubu poszła jednak w innej, dużo tańszej i skromniejszej.

Co się stało? Suknia miała na dole kilka drobnych plam. Nie było ich widać, chyba że ktoś szukałby z lupą przy oku, jednak za namową matki oddała ją do pralni. Ślubny strój wrócił „inny”. Suknia była czysta, ale tu i tam pojawiły się zmarszczki, ściągnięcia, nierówności. Dziewczyna przepłakała wiele nocy...

Matka Najświętsza jest odziana dla swego Boskiego Oblubieńca w piękną suknię ślubną niewymagającą ani prania, ani czyszczenia. Nic jej nigdy nie skalało, nie dotknął jej najmniejszy brud. Nasza suknia jest taka sama – w końcu zostaliśmy, jak Maryja, stworzeni na obraz Boga (por. Rdz 1, 26). Została ona jednak natychmiast zabrudzona grzechem pierworodnym – i nie była to garść niedostrzegalnych plamek. Na szczęście można ją zanieść do „Bożej pralni”: wody chrztu oczyszczą suknię – ale nigdy już nie będzie ona taka jak „na początku”. Po sakramentalnym obmyciu jest tu i tam pomarszczona, tu i tam ściągnięta. A skoro jeszcze będziemy ją błocić w grzechu powszednim i porozdzieramy grzechem śmiertelnym, gdy po raz kolejny trafi do duchowej „pralki”, którą jest sakrament pokuty, będzie coraz bardziej „inna” niż przeczysta suknia Maryi.

Czyścimy i cerujemy cenną suknię. Z zazdrością spoglądamy na Niepokalaną, bo nasza dusza pragnie mieć na sobie czystą szatę Boskiej Oblubienicy... Kiedy jednak zawstydzeni patrzymy w oczy Oblubieńca, widzimy w nich radość. Wciąż mamy na sobie czystą szatę godową! Zbawiciel patrzy na nas, szczęśliwy, że przychodzimy do Niego na ucztę weselną gotowi do wiecznych zaślubin. W tych zmarszczkach, cerach, ściągnięciach widzi nasz wysiłek, by zachowywać czystość naszej ślubnej szaty.

Dbamy o nią. Bóg to widzi i nagradza niebem. Spojrzenie na Przeczystą Maryję zaprasza nas jednak do czegoś jeszcze piękniejszego. Dobrze, że powstajemy z grzechu, ale ideałem jest, byśmy nie upadali w brud zła. Maryja Niepokalana to wezwanie, by nie grzeszyć, nie pokalać się grzechem. Zaproszenie i pomoc.

„Niepokalana – wołał o. Kolbe – to nasz ideał!”. Dziś Kościół zapewnia, że z łaską Bożą możemy sięgnąć aż tak wysoko.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: niech Maryja uczy nas zawsze mówić Bogu „tak”

2019-12-08 12:23

st (KAI) / Watykan

Do wielkodusznego odpowiadania Bogu na Jego plany i propozycje na wzór Niepokalanej Maryi Dziewicy zachęcił Franciszek wiernych w swoim rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański” 8 grudnia na Placu św. Piotra w Watykanie.

Vatican Media

Papież zauważył, że uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny jest umieszczona w kontekście Adwentu, który jest okresem oczekiwania na wypełnienie się Bożych obietnic. Jednak w dzisiejszej uroczystości rozważamy już część tego, co z Bożych obietnic się wypełniło w życiu Maryi Panny. Zanim się zaczęła poruszać w łonie swej matki, była już tam obecna uświęcająca miłość Boga, chroniąc ją przed skażeniem złem, które jest wspólnym dziedzictwem rodziny ludzkiej.

Franciszek nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii według św. Łukasza (Łk 1, 26-38), opisującego scenę zwiastowania. Podkreślił pełne zaufanie Maryi Bogu i całkowite oddanie się Jemu do dyspozycji. „Odpowiadając doskonale na plan Boga względem niej, Maryja staje się «cała piękna», «cała święta», bez najmniejszej oznaki samozadowolenia. Jest arcydziełem, ale pozostając pokorną, maluczką, ubogą. Odzwierciedla się w Niej piękno Boga, który cały jest miłością, łaską, darem siebie” – podkreślił Ojciec Święty.

Zauważył, że dyspozycyjność Maryi wobec Boga znajduje swój wyraz w Jej postawie dyskretnej służby i nawiedzeniu Elżbiety. „Również w naszych wspólnotach jesteśmy wezwani do podążania za przykładem Maryi, praktykując styl dyskrecji i ukrycia” – wskazał Franciszek. „Niech uroczystość naszej Matki pomoże nam uczynić z całego naszego życia «tak» dla Boga, «tak» składające się z adorowania Go i codziennych gestów miłości i służby” – powiedział Ojciec Święty przed odmówieniem modlitwy „Anioł Pański” i udzieleniem apostolskiego błogosławieństwa.

(Rozszerzymy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem