Reklama

U Babci Pana Jezusa

2018-07-17 13:10

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 29/2018, str. 28-29

Paweł Nawrocki

Gdyby o lokalizacji sanktuarium w Świętej Annie decydowali planiści i logistycy, pewnie wybraliby położony 5 km dalej Przyrów, który już za czasów Kazimierza Wielkiego był miastem, albo jakieś wzgórze, gdzie teren jest suchy – a takich jest w okolicy wiele

Relacja z 1773 r., oparta zapewne na starszych ustnych przekazach, mówi, że trzy wieki wcześniej na tutejszych podmokłych łąkach miały miejsce objawienia św. Anny. Pleban z Przyrowa, „gdy już to miejsce cudami słynęło, za radą przedniejszych mieszczanów wystawił Bożą mękę (krzyż z figurą ukrzyżowanego Pana Jezusa – przyp. red.) na tymże miejscu, która się od widzenia zwała Boża męka świętej Anny samotrzeciej cudownej” – pisze autor. W dalszym ciągu relacji czytamy, że figurę św. Anny Samotrzeciej, która stała się sercem obecnego sanktuarium, znalazła kobieta, która po modlitwie pod krzyżem odnalazła zagubioną w lesie trzodę. Późnogotycka rzeźba znalazła schronienie w drewnianej kaplicy wybudowanej po 1499 r., a z akt wizytacji wynika, że wokół niej były umieszczane liczne dziękczynne wota.

Sto lat później sprowadzono tutaj ojców bernardynów, bo szybko rosnąca liczba pielgrzymów sprawiła, że księżom z parafii w Przyrowie było coraz trudniej otoczyć ich opieką duszpasterską. Dokument fundacyjny klasztoru Bernardynów, wystawiony przez króla Zygmunta III Wazę w 1609 r., znajduje się dotąd w archiwum klasztoru. W tym samym roku rozpoczęto budowę murowanego kościoła. Prace postępowały szybko, już 8 lat później świątynię konsekrowano.

Tajemnica, której nie poznamy

Figura św. Anny została umieszczona w osobnej kaplicy, która, jak głosi tradycja, znajduje się w miejscu, gdzie był pierwszy drewniany kościółek. Jednak mimo naukowych dociekań rodowodu rzeźby nie udało się ustalić. – Jest to pewna tajemnica, której chyba nie rozstrzygniemy – mówi s. Zdzisława, archiwistka klasztoru. – Figura była badana i nie ma na niej śladów podpisu czy znaku autora. Są przypuszczenia, że może pochodzić z krakowskiego warsztatu któregoś z uczniów Wita Stwosza. Ma też pewne cechy charakterystyczne dla stylu warsztatu mistrza Pawła z Lewoczy na Słowacji. Nie można tego wykluczyć. Artyści w tamtych czasach często się przemieszczali, przenosili pewien styl, związany nie tylko ze stroną warsztatową, ale też z wiarą i teologią. W dziełach artystów kult, miłość i wiara stanowią jedność. W tym duchu powstała ta figura i to wszystko się w niej łączy.

Reklama

W ciągu ponad 250 lat swojego pobytu w tym miejscu bernardyni prowadzili intensywną działalność duszpasterską. Co roku w święta maryjne i przede wszystkim 26 lipca, we wspomnienie św. Anny, odbywały się tutaj uroczystości odpustowe. Na użytek pielgrzymów kościelny dziedziniec został otoczony krużgankami, które dawały schronienie przed słońcem i deszczem, pozwalały odpocząć. Wokół klasztoru powstała osada nosząca nazwę Święta Anna.

Po rozbiorze Polski zakonnicy byli zaangażowani w działalność patriotyczną przez głoszenie „nieprawomyślnych” kazań, a w czasie powstania styczniowego – przez czynną pomoc powstańcom. Po upadku powstania dotknęły ich carskie represje – bernardyński klasztor został zlikwidowany.

Z Piotrkowa do Świętej Anny

W 1869 r. do Świętej Anny trafiły mniszki zakonu kaznodziejskiego – popularnie nazywane dominikankami. To kontemplacyjna gałąź zakonu założonego przez św. Dominika, mająca ponad 800 lat historii. Pierwsza wspólnota mniszek tego zakonu powstała w 1206 r. w południowej Francji, niedaleko Carcassonne. Były to dziewczęta nawrócone z herezji, które postanowiły podjąć życie wiary, modlitwy i pokuty w intencji braci kaznodziejów, by głoszone przez nich słowo Boże było przyjmowane przez ludzi. W tym samym stuleciu klasztory Sióstr Dominikanek zaczęły powstawać w wielu krajach Europy, m.in. w Polsce – w Poznaniu, we Wrocławiu i w Raciborzu. W 1626 r. powstała Fundacja w Piotrkowie Trybunalskim, pierwsze siostry przybyły tam z Sochaczewa. Dominikanki osiadły w pobernardyńskim klasztorze w Świętej Annie nie z własnej woli, lecz z nakazu gubernatora, który odebrał im klasztor w Piotrkowie, jak również zabronił przyjmowania nowicjuszek. Ciekawostką jest, że wygnane ze swojej siedziby i skazane „na wymarcie” siostry otrzymały specjalny przywilej: darmowy przejazd Koleją Warszawsko-Wiedeńską do najbliższej stacji w Świętej Annie.

30 sierpnia 1869 r., kiedy siostry opuściły Piotrków, rozpoczął się najtrudniejszy okres w dziejach wspólnoty. Klasztor w Świętej Annie był zdewastowany, przez kilka lat bowiem stacjonowało w nim rosyjskie wojsko. Siostry musiały również, zgodnie z regułą ich zakonu, przystosować obiekt do życia klauzurowego. Wykazały się przy tym dużą determinacją, bo kiedy efekty wykonanych już prac zniszczył pożar, który wybuchł 28 stycznia 1881 r., podjęły remont na nowo. W 1905 r., kiedy został cofnięty zakaz przyjmowania kandydatek do życia zakonnego, w klasztorze mieszkało już tylko sześć sióstr, ale w tym samym roku zgłosiły się dwie kandydatki. Po I wojnie światowej klasztor zaczął się odradzać.

Dominikanek nie ominęła II wojna światowa. Na terenie kapelanii, tuż przy klasztorze, Niemcy urządzili posterunek żandarmerii. Dla sióstr oznaczało to wielkie niebezpieczeństwo, gdyż do wspólnoty należała nawrócona na katolicyzm córka warszawskiego rabina – s. Rozariana. Jednak okupanci nie dowiedzieli się o jej przeszłości, a s. Rozariana dożyła tutaj sędziwego wieku – 91 lat. W 1944 r., po upadku Powstania Warszawskiego, dominikanki szczodrze udzielały schronienia wysiedlonym mieszkańcom stolicy. Mimo wojennych warunków do zgromadzenia wstąpiło wówczas pięć nowych kandydatek. Po II wojnie światowej nastąpił wzrost liczby powołań. Kiedy świętoanieńska wspólnota liczyła czterdzieści osiem sióstr, zdecydowano o fundacji nowego klasztoru – w Radoniach k. Grodziska Mazowieckiego.

Misja trwa

Charyzmat zakonu nie zmienił się od ośmiu wieków. W Świętej Annie posługuje dziś dwadzieścia sześć sióstr, które modlą się, by słowo Boże głoszone przez braci dominikanów trafiało do ludzkich dusz. Podejmują też modlitwę w sprawach, które trafiają do nich pocztą tradycyjną, elektroniczną lub są im powierzane przez wpisy w umieszczonym w kruchcie kościoła zeszycie. Sanktuarium Świętej Babci jest znane z tego, że wielu bezdzietnych małżonków prosi tu przez wstawiennictwo św. Anny o dar rodzicielstwa. Jest to również miejsce szczególnej modlitwy dziadków za wnuki i wnuków za dziadków. Pięknym symbolem serdecznych, rodzinnych więzi jest figura św. Anny, która opiekuńczym gestem przytula swoją córkę Maryję i swojego wnuka Jezusa. – Jest dużo intencji rodzinnych, próśb o potomstwo, pojednanie w rodzinie, naprawienie relacji małżeńskich – mówi s. Zdzisława. – Otrzymujemy świadectwa wysłuchania tych próśb. To miejsce, które wybrała sobie św. Anna, jest dotknięte łaską. Jesteśmy szczęśliwe, że tu mieszkamy i słuchamy świadectw wiary ludzi, którzy doświadczyli tutaj łaski – podkreśla siostra.

Ocalić zabytek

W 2019 r. minie 150 lat obecności sióstr dominikanek w sanktuarium Świętej Babci, które chociaż zostało wybudowane na łąkach, dzisiaj znajduje się na skrzyżowaniu ruchliwych dróg. Wstrząsy, które powodują ciężkie pojazdy, nie są bez wpływu na stan kościoła – konieczne było wzmocnienie murów. Teren jest nadal podmokły, więc trzeba było osuszyć fundamenty. Remonty trwają tu od wielu lat. Stopniowo, w miarę uzyskiwanych środków, pokonywane są kolejne etapy: remont nawy głównej i ołtarzy bocznych, kaplicy św. Anny, korytarza łączącego kościół z zakrystią. Odnawiane i odsłaniane są kolejne skarby sztuki tego sanktuarium: XVII-wieczne freski Karola Dankwarta i rokokowe dekoracje w kaplicy św. Anny, późnobarokowa rzeźba św. Jana Nepomucena, stacje Męki Pańskiej w krużgankach i inne budzą zachwyt pielgrzymów. Obecnie siostry rozpoczęły największe – i najkosztowniejsze – zadanie, którym jest remont ołtarza głównego, tj. nastawy ołtarzowej, umieszczonych na niej figur i dekoracji, a przede wszystkim umieszczonej w centrum ołtarza cennej figury Chrystusa Ukrzyżowanego. Choć tak jak w przypadku rzeźby św. Anny Samotrzeć autor figury Chrystusa pozostaje anonimowy, jest to wysokiej wartości dzieło artystyczne o niezwykłej sile wyrazu. Realizm postaci Pana Jezusa, który jeszcze żyje i w kluczowym momencie męki zwraca się do Ojca, Jego ekspresyjna twarz i przejmujące spojrzenie przyciągają uwagę wielu pielgrzymów.

Początkowo siostry zamierzały przeprowadzić w tym samym czasie renowację „zaplecza” ołtarza od strony chóru, gdzie modlili się bernardyni. Nie jest on używany przez dominikanki, które mają swoją osobną kaplicę w obrębie klauzury. Kalkulacja kosztów i fakt, że brakuje funduszy na sfinansowanie prac przy głównym ołtarzu, które już trwają, zmusiły siostry do zweryfikowania planów. – Polecamy tę sprawę św. Annie, św. Józefowi, Bożej Opatrzności i dobroci ludzi – mówi s. Zdzisława. – Cieszymy się każdym, najskromniejszym darem i modlimy się za ofiarodawców. Często są to dary zupełnie niespodziewane, świadczące o ogromnej życzliwości. Wierzymy w Bożą Opatrzność, mamy nadzieję, że uda nam się pomyślnie przeprowadzić kolejny ważny etap prac konserwatorskich w naszym sanktuarium.

Siostry proszą o pomoc. Poniżej – dane klasztoru do kontaktu: Siostry Dominikanki, Święta Anna, 42-248 Przyrów, tel: +48 34 355 40 42, +48 34 355 52 05, Nr konta: 19 1240 1213 1111 0010 7311 4106, Pekao S.A. I Oddział w Częstochowie, Mniszki Zakonu Kaznodziejskiego, Aleksandrówka 42, 42-248 Przyrów

Tagi:
Święta Anna

Te Deum w Świętej Annie

2019-05-12 21:27

Anna Wyszyńska

W niedzielę 12 maja 2019 r. w sanktuarium Świętej Anny w miejscowości o tej samej nazwie w gminie Przyrów w archidiecezji częstochowskiej odbyła się uroczystość jubileuszowa upamiętniająca 150 lat pobytu Mniszek Zakonu Kaznodziejskiego – sióstr dominikanek klauzurowych w tym klasztorze.

Anna Wyszyńska/Niedziela

Z okazji jubileuszu została odprawiona Msza św. pod przewodnictwem bp. Jana Wątroby - ordynariusza diecezji rzeszowskie,j z uczestnictwem Ojców i Braci Zakonu i przedstawicieli całej Rodziny Dominikańskiej, a także przyjaciół i dobrodziejów z całej Polski. Homilię wygłosił o. Paweł Kozacki OP – prowincjał Zakonu Dominikanów, który przypomniał dramatyczne dzieje wspólnoty w tym miejscu.

Zobacz zdjęcia: Te Deum w Świętej Annie

Siostry mieszkają tutaj od 1869 r. Wtedy zostały zmuszone przez zaborcę do opuszczenia Piotrkowa Trybunalskiego i zamieszkania w budynku klasztoru w Świętej Annie, z którego pięć lat wcześniej wypędzono franciszkanów bernardynów. Ponieważ przez pewien czas stacjonowało tutaj wojsko rosyjskie, siostry zastały obiekt zdewastowany. Dominikanki obowiązywał zakaz przyjmowania kandydatek do zakonu. Represje zaborcy wymierzone w polskie zakony były odwetem za pomoc, której udzielały powstańcom styczniowym.

W 1881 r. w klasztorze wybuchł pożar, który zniszczył efekty wieloletnich remontów. Skazana na wymarcie wspólnota liczyła już tylko 6 sióstr, kiedy w 1905 r. został cofnięty zakaz przyjmowania kandydatek do życia zakonnego. Wtedy zaczęła się powoli odradzać. W czasie okupacji na terenie kapelanii, tuż przy klasztorze, Niemcy urządzili posterunek żandarmerii. W 1944 r., siostry otworzyły drzwi klasztoru i udzieliły pomocy mieszkańcom Warszawy wysiedlonym ze stolicy po upadku powstania. Dotkliwe szykany nie ominęły klasztoru w czasie reżimu komunistycznego. Paradoksalnie nastąpił wtedy duży wzrost liczby powołań, który pozwolił na fundację nowego klasztoru – w Radoniach k. Grodziska Mazowieckiego.

Dla upamiętnienia jubileuszu siostry postarały się o renowację XVIII-wiecznego ołtarza w nawie głównej, którą rozpoczęto wiosną w ub. Roku. Podczas jubileuszowej Mszy św. bp Jan Wątroba poświęcił odnowiony ołtarz. Na uroczystość przybyli uczestnicy z całej Polski, ojcowie dominikanie oraz siostry dominikanki z klasztorów w Polsce i za granicą. Przełożona wspólnoty podziękowała uczestnikom uroczystości, ofiarodawcom którzy włączyli się w dzieło odnowy ołtarza i ufundowali nowe tabernakulum, a także wykonawcom dzieła.

Wójt gminy Przyrów Robert Tomasz Nowak pogratulował siostrom jubileuszu i podkreślił, że mieszkańcy gminy są dumni, że na ich terenie jest klasztor Sióstr Dominikanek, które się za nich modlą. Życzył, aby siostry pozostały tutaj na kolejne stulecia i na pamiątkę jubileuszu przekazał wspólnocie jubileuszowe tablo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odłączenie dziecka od aparatury podtrzymującej życie nie powinno mieć miejsca

2019-06-24 16:57

lk / Warszawa (KAI)

Niezależnie od oceny kwestii medycznych i faktu, że prawo nie zostało w tym przypadku naruszone, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Gdy chodzi o życie lub śmierć dziecka, pozbawianie rodziców możliwości decydowania jest działaniem niedopuszczalnym - brzmi stanowisko Fundacji Rzecznik Praw Rodziców w sprawie odłączenia Szymona Drabika od aparatury podtrzymującej życie, do którego doszło w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej w Warszawie.

Poniżej tekst stanowiska:

Stanowisko Fundacji Rzecznik Praw Rodziców w sprawie odłączenia Szymona Drabika od aparatury podtrzymującej życie w Szpitalu Dziecięcym w Warszawie przy ul. Niekłańskiej

Fundacja Rzecznik Praw Rodziców sprzeciwia się działaniom lekarzy, którzy pozbawili rodziców Szymona Drabika prawa do decydowania o losie własnego dziecka w kwestii dotyczącej jego życia lub śmierci.

Sytuację znamy z bezpośredniej rozmowy z ojcem dziecka oraz oświadczeń przedstawicieli szpitala. Szymon trafił do warszawskiego szpitala przy ul. Niekłańskiej z zapaleniem mózgu, 22 stycznia br., w wieku sześciu miesięcy. Rodzice podkreślają, że było to dotąd zdrowe dziecko, które kilka dni wcześniej zostało zaszczepione przeciw pneumokokom. Krótko po przybyciu do szpitala lekarze przeprowadzili badanie w kierunku stwierdzenia śmierci mózgu. Wspólnie z rodzicami i pod ich naciskiem lekarze zdecydowali w końcu o pozostawieniu dziecka pod aparaturą podtrzymującą życie. Pozwoliło to na zachowanie prawidłowej pracy wszystkich innych organów. Rodzice zdołali zgromadzić środki na sprowadzenie eksperta ze Stanów Zjednoczonych, który miał ocenić czy jest szansa na uratowanie dziecka. Przedstawiciele szpitala zapewniali rodziców, również publicznie: „Powtarzamy, iż nie zachodzi obawa zaprzestania procesu leczenia (…) Personel Szpitala oświadcza, że nie sprzeniewierzy się najwyższym standardom etycznym.” (Oświadczenie z 10 czerwca)

Rodzice relacjonują, że na 18 czerwca zaproszono ich na komisję, która będzie decydować o losie ich dziecka. Złożyli wniosek o przeniesienie tego terminu na 19 czerwca, kiedy przybędzie ekspert z USA. Mimo to, stawili się na umówioną godzinę 18 czerwca i zostali poinformowani, że komisja już się odbyła. Otrzymali informację, że przed godziną ich dziecko zostało odłączone od aparatury i wszelkie funkcje życiowe zanikły. Głos zabrał Minister Zdrowia, który podkreślił, że lekarze postąpili prawidłowo.

Niezależnie od oceny kwestii medycznych i faktu, że prawo nie zostało w tym przypadku naruszone, stwierdzamy stanowczo, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Po konsultacji z trzema ekspertami medycznymi Fundacji rozumiemy zdanie lekarzy w ocenie medycznej stanu dziecka. Jednocześnie w tej trudnej sytuacji uszanowanie emocji rodziców i ich walki o życie dziecka powinno być najwyższym priorytetem.

Uważamy, że gdy chodzi o życie lub śmierć dziecka, pozbawianie rodziców możliwości decydowania jest działaniem niedopuszczalnym. Decyzje muszą zapadać w wyniku porozumienia między lekarzami a rodzicami, a nie konfliktu czy sporu. Postulujemy, aby w podobnych sytuacjach obligatoryjnie uczestniczył w rozmowach między rodzicami a lekarzami mediator a rodzice mieli zagwarantowaną stałą pomoc psychologiczną. Zwracamy się do Ministra Zdrowia o podjęcie odpowiednich działań, które zapobiegną podobnemu potraktowaniu rodziców w przyszłości. Brak zbadania sprawy Szymona, brak odpowiedniej reakcji i wprowadzenia zmian w tym zakresie byłby błędem, który skutkowałby pogłębianiem nieufności rodziców małych dzieci do świata medycznego, zwłaszcza w kontekście obowiązkowego szczepienia, które stanowi tło historii Szymona.

Zarząd Fundacji Rzecznik Praw Rodziców

Warszawa; 24 czerwca 2018 r.

---

Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców wyrosło z akcji społecznej prowadzonej od maja 2008 na rzecz powstrzymania niekorzystnych dla rodzin i dzieci rozwiązań w edukacji. Rodzice i eksperci zaangażowani w akcję działali w sejmie, spotykali się z posłami, uczestniczyli jako strona społeczna w obradach Okrągłego Stołu Edukacyjnego zwołanego przez Prezydenta RP. Protest przyczynił się do zawetowania przez prezydenta ustawy o reformie oświaty, ale nowelizacja została przyjęta przez sejm, wprowadzając m.in. obniżenie wieku szkolnego do lat 6.

Głównym celem Fundacji Rzecznik Praw Rodziców jest reprezentowanie spraw dotyczących rodziców wobec organów władzy i w przestrzeni publicznej, w tym wpływanie na instytucje i ustawodawstwo, aby działały z pożytkiem dla rodziców, oraz działanie na rzecz zwiększenia roli rodziców w życiu publicznym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Kazimierz Nycz odprawił Mszę św. dla członków Zakonu Maltańskiego

2019-06-24 19:57

kos / Warszawa (KAI)

Mszą św. w katedrze polowej damy i kawalerowie Zakonu Maltańskiego uczcili w poniedziałek święto swego patrona – św. Jana Chrzciciela. Eucharystii przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. W czasie Eucharystii dziękowano m.in. za piętnaście lat służby ambasadorskiej Vincenzo Manno, ambasadora Zakonu Maltańskiego w Polsce, który kończy misję dyplomatyczną w naszym kraju.

Piotr Drzewiecki

– Gromadzimy się na modlitwie w intencji całego zakonu, w intencji realizacji wszystkich dzieł, którym damy i kawalerowie służą w swej odpowiedzialności, ale równocześnie modlimy się w intencji ambasadora Vincenzo Manno w 15 rocznicę jego posługi ambasadorskiej – powiedział kard. Nycz na początku Mszy św.

Homilię wygłosił bp Andrzej Dziuba, ordynariusz diecezji łowickiej. Hierarcha nawiązując do czytań z dnia mówił o powołaniu proroków Izajasza i św. Jana Chrzciciela oraz o charytatywnej działalności Zakonu Maltańskiego w Polsce oraz osobistej misji wieloletniego ambasadora Zakonu Vincenzo Manno. – Spoglądamy na cztery piękne powołania. Powołanie Izajasza, Jana Chrzciciela, Zakonu Maltańskiego i jednego z członków tego zakonu. To były piękne i owocne lata dla Zakonu Maltańskiego w Polsce – podkreślał.

Hierarcha życzył damom i kawalerom Zakonu Maltańskiego w Polsce, aby pamiętali o swej dewizie: Tuitio Fidei et obsequium pauperum (Obrona wiary i służba ubogim).

Eucharystię koncelebrowali ks. Aleksander Seniuk, rektor kościoła Sióstr Wizytek oraz ks. Jan Dohnalik, kanclerz Kurii Ordynariatu Polowego w Polsce. We Mszy św. uczestniczyło liczne grono dam i kawalerów maltańskich.

Po Komunii świętej Jerzy Baehr, prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich podziękował ambasadorowi Vincenzo Manno za jego działalność na rzecz rozwoju Zakonu w Polsce i dobrą współpracę z damami i kawalerami zakonu.

Biskup polowy uhonorował ambasadora Manno medalem „W służbie Bogu i Ojczyźnie”, ustanowionymi z okazji setnej rocznicy powołania Biskupstwa Polowego w Polsce.

Głos zabrał także ambasador Vincenzo Manno, który ze wzruszeniem mówił o pracy w naszym kraju. Jak podkreślił jest jedynym przedstawicielem korpusu dyplomatycznego w Polsce, którego służba trwa nieprzerwanie od czasów przywrócenia w Polsce urzędu prezydenta w 1989 r. Powiedział, że szczególne więzi łączyły go z prezydentem Lechem Kaczyńskim, podziękował też swoim współpracownikom, biskupowi polowemu za możliwość sprawowania w katedrze polowej Mszy św. w święto patronalne Zakonu oraz swojej małżonce Elżbiecie. Manno przywołał też kilka inicjatyw, które podjął jako ambasador Zakonu Maltańskiego m.in. wizytę prezydenta Kaczyńskiego na Malcie i zorganizowanie wystawy na Zamku Królewskim w Warszawie, poświęconej historii zakonu.

Zakon Maltański jest najstarszym zakonem rycerskim wywodzącym się ze wspólnoty mniszej, która w poł. XI wieku utworzyła w Jerozolimie szpital i przytułek dla pielgrzymów przybywających do Ziemi Świętej.

Pierwotnie wspólnotę rycerzy nazywano Rycerzami Św. Jana od imienia patrona - Św. Jana Jerozolimskiego (stąd joannici). Następne nazwy - Zakon Rodyjski, a potem Maltański - brały się od terytoriów, jakimi dysponowali w swojej historii. Pełna nazwa jest następująca: Suwerenny Wojskowy Zakon Szpitalników św. Jana z Jerozolimy, Rodos i Malty. Powszechnie używa się nazwy Zakon Maltański. Na czele Zakonu stoi książę i wielki mistrz. Obecnie władzę tymczasową pełni Giacomo Dalla Torre del Tempio di Sanguinetto.

Działalność szpitalnicza i dobroczynna na rzecz chorych wyróżnia działania Zakonu od początku jego istnienia, aż do czasów współczesnych. Tradycja szpitalnicza i rycerska ukształtowały charakter posługi Zakonu, której dewizą stały się słowa Tuitio fidei et obsequium pauperum (z łac. Obrona Wiary i Służba Ubogim). Realizowana jest ona przez charytatywną pracę kawalerów i dam zakonu w ramach pomocy humanitarnej, medycznej i innych działań społecznych. Zakon utrzymuje stosunki dyplomatyczne z państwami – obecnie jest ich ok. 110 i ma status stałego obserwatora przy 12 organizacjach międzynarodowych, m.in. ONZ, UNESCO, FAO.

Polska wznowiła po kilkudziesięciu latach przerwy stosunki dyplomatyczne z Zakonem 6 lipca 1990 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem