Reklama

Spotkania dla singli

2018-07-17 13:10

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 29/2018, str. VI

Monika Jaworska
Uczestnicy Dnia Skupienia dla singli

Są dorośli, pracują, obracają się w różnych środowiskach, ale żyją w pojedynkę – z różnych przyczyn. Bywa, że mówią o sobie, iż czują się samotni i chcieliby kogoś poznać, kto będzie podzielał podobne wartości

Single – gdyż o nich mowa, spotykają się regularnie w klasztorze Ojców Franciszkanów w Cieszynie w ostatnią niedzielę miesiąca na Mszy św. i przy poczęstunku. Dla nich zorganizowano również Dzień Skupienia, który był pierwszym tego typu wydarzeniem w rejonie.

Lipcowe spotkanie tradycyjnie rozpoczęło się Mszą św. celebrowaną przez opiekuna singli – o. Wita Chlondowskiego OFM. – Bóg stworzył nas do relacji, więzi. Bez tego nigdy nie będziemy szczęśliwi, ale będziemy dziwaczeć – mówił kapłan w homilii. Po Mszy św. uczestnicy zgromadzili się przy stole, by porozmawiać przy poczęstunku.

– Na nasze comiesięczne spotkania przychodzą ludzie, którym zależy przede wszystkim na relacji z Panem Bogiem i na Nim chcą budować relację z drugim człowiekiem. Przerabialiśmy ostatnio cykl „5 języków miłości dla singli”. Mamy już jedną oficjalną parę – wkrótce biorą ślub, a poznali się w 2017 r. na pierwszym spotkaniu dla singli, które odbyło się w niedzielę Miłosierdzia Bożego. Druga para też się tworzy – mówi pomysłodawczyni spotkań Anna Kohut.

Reklama

Pomimo iż single gromadzą się regularnie na krótkim popołudniowym spotkaniu w Cieszynie, to pojawiło się w jej sercu pragnienie, aby zorganizować coś dłuższego, aby mieli jeszcze więcej czasu dla siebie i mogli jeszcze bardziej poznawać Pana Boga. – Początkowo myślałam, aby zrobić to w formie weekendowych rekolekcji, ale po rozmowie z naszym opiekunem – o. Witem Chlondowskim OFM – postanowiliśmy przygotować to w formie dnia skupienia. Tym bardziej że dni skupienia odbywają się i dla narzeczonych, i dla małżeństw. Dlaczego by więc nie zrobić takowych również dla singli – zauważa Anna Kohut.

Poznać swoje serce

O. Wit Chlondowski OFM zauważa, że singiel, jak każdy człowiek, jest powołany do miłości. – Jeżeli nie będę kochał, będę nieszczęśliwy. Każdy z nas, żeby nauczyć się kochać, potrzebuje przejść pewien proces dojrzewania, który jest też procesem poznawania siebie. Po grzechu pierworodnym mamy takie pęknięcie w sercu, że trudno nam kochać dojrzale, a kochamy bardziej egoistycznie, w skupieniu na sobie. Mylimy miłość z przyjemnością, decyzje z uczuciami itp. Przez to trudno nam zbudować trwałe więzi z Bogiem i człowiekiem – stwierdza o. Wit Chlondowski OFM.

Podczas dnia skupienia znalazł się czas zarówno na modlitwę, jak i na konferencję oraz warsztaty poświęcone temperamentom i komunikacji. – Aby budować relacje, więzi, człowiek potrzebuje znać swoje serce. Zrozumienie różnic w temperamentach jest podstawą dojrzałej miłości. Miłość jest dojrzała, kiedy zaczyna cię kosztować. Związek z drugim człowiekiem, dopóki cię nic nie kosztuje, to jest to jeszcze fascynacja, zauroczenie. Miłość przez duże „M” jest wtedy, kiedy uczymy się siebie, kiedy w konfliktach i trudnościach zaczynamy pewne rzeczy przepracowywać. Poznanie swojego serca, temperamentu i tego, jak kształtować swoją osobowość, sprawia, że będzie mi łatwiej budować relacje, trwałe więzi z ludźmi, w tym trwałą więź małżeńską. Jeżeli nie poznam swojego serca, to nigdy nie będę mógł być darem dla drugiego – mówił franciszkanin i zauważył, że to jeden z problemów, który wywołuje dużo konfliktów małżeńskich, i jest chyba największą przyczyną rozwodów.

– Ludzie w momencie poznania się, euforii są sobą zafascynowani. A po kilku latach małżeństwa te same rzeczy, które ich fascynowały, teraz wywołują największy kryzys. Wówczas mówią, że rozstali się z powodu różnicy charakterów. A tak naprawdę nie poznali swojego serca i nie nauczyli się kochać ofiarnie. Dlatego na pierwszym dniu skupienia postanowiliśmy poruszyć te kluczowe tematy – podkreśla o. Wit Chlondowski OFM.

Uczestnicy poznawali swój temperament, przyglądali się swoim słabym i mocnym stronom, aż wreszcie omawiali podstawowe zasady komunikacji, do których wprowadziła w wykładzie psycholog Wioletta Lorek-Migacz. – Temat osobowości, temperamentu, pozwolił nam lepiej poznać i zrozumieć siebie oraz drugą osobę, z którą chcemy się związać – stwierdza Anna Kohut.

Budują na Bogu

Spotkania gromadzą singli z całej diecezji, ale i spoza niej. Joanna Worek z Żywiecczyzny dzieli się swoimi przemyśleniami. – Poszukiwałam tego rodzaju spotkań w bliskiej okolicy, ale bezskutecznie. Ogromnie się cieszę, że na terenie naszej diecezji zrodziła się taka inicjatywa, o której dowiedziałam się z Internetu. Myślę, że jest to świetna okazja do poznania ludzi, którzy podzielają podobne wartości. Można zawrzeć nowe znajomości. Nie ma zbyt wielu miejsc, w których spotykają się młodzi ludzie, którzy są już po studiach, pracują, ale jeszcze nie poznali swojej drugiej połówki – mówi Joanna Worek.

– Uznałam więc to za dobrą okazję do poznania nowych znajomych, na chwilę ciekawej rozmowy i przyjemnego spędzenia czasu. Już samą ideę poznawania drugiego człowieka twarzą w twarz i możliwość spojrzenia mu w oczy uważam za najcenniejszą. Poza tym jest to czas modlitwy i zajrzenia w głąb siebie, a warsztaty dotyczące poznania własnej osobowości pozwalają od nowa zaprzyjaźnić się z sobą samym, zaakceptować i zrozumieć siebie – dodaje pani Asia.

Na kolejne spotkanie organizatorzy zapraszają chętnych po wakacjach w niedzielę 23 września. Początek o godz. 15 w kościele Krzyża św. w Cieszynie. Więcej na Facebooku – singlecieszyn.

Tagi:
single

Być czy nie być singlem?

2019-03-27 10:20

M.C.
Niedziela Ogólnopolska 13/2019, str. 54-57

Akurat oni woleliby założyć rodzinę. Choć wyjść za mąż czy ożenić się wcale nie jest sztuką, jednak by stanąć na ślubnym kobiercu z tą właściwą osobą – nieraz trzeba poczekać. Niekoniecznie biernie

Igor Link/fotolia.com

W tym czasie można popracować nad tym, by dla kogoś innego okazać się w przyszłości misterem lub miss „right”. Oczywiście, piękno ducha liczy się najbardziej, ale kawalerze – trzeba też w końcu zrobić prawo jazdy i poznać dobre maniery, tak cenione przez kobiety. Damo – kiedy zapiszesz się na taniec, odświeżysz szafę, wyściubisz nos poza wytarte schematy i znane już drogi?

Gdy już wiemy, że nasze powołanie to bycie przy drugiej osobie, co przeszkadza, by wykazać się kreatywnością w poszukiwaniu tej wymarzonej istoty? W swoje ręce (mocno oparte na tych Bożych) wzięła sprawy Wiola, która postanowiła założyć konto społecznościowe „Katoliccy Single” i raz na jakiś czas zapraszać tę społeczność na wspólną imprezę, wypad w góry czy rekolekcje (a często wszystko to razem).

W ten sposób ta drobna kobieta ma swój udział w tym, że jedna z par już rozpoczęła swą wspólną drogę, a inne się do tego szykują. Nic dziwnego. Niektórzy mówią, że aby zobaczyć, czy jakaś relacja ma zadatki na przyszłość, należy zabrać wypatrzoną osobę w góry, do kościoła i na bal. I przekonać się, czy nadajecie na podobnych falach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kościelny dress code, czyli w co się ubrać do kościoła

2019-07-10 09:40

Magda Nowak
Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 22-23

Przy temperaturach dochodzących do 30 stopni Celsjusza to zupełnie naturalne, że zakładamy coraz lżejsze ubrania i zaczynamy wyglądać jak plażowicze, nawet w miejscach, w których taki ubiór jest niestosowny. A to już stanowi problem. Dlatego warto przypomnieć zasady, które pomogą nam dostosować strój do miejsca i okoliczności, w których się znajdziemy

pixabay.com

Szczególnym miejscem, w którym należy nie tylko godnie się zachować, ale i być stosownie ubranym, jest kościół. Potrzebny jest nam zatem kościelny dress code. Opiera się on na tych samych założeniach i pełni podobne funkcje co dress code biznesowy. Przede wszystkim chodzi o szacunek do miejsca i spotkanej w nim osoby – w tym przypadku do Pana Boga – oraz o niezwracanie na siebie uwagi. Savoir-vivre jednoznacznie określa wymogi, a ich naczelna zasada brzmi: elegancko i odświętnie.

Dla pań

Kobiecy ubiór do kościoła to opcja „skromnie” – ubrania nie są ani obcisłe, ani prześwitujące i nie wystaje spod nich bielizna. Właściwy strój to taki, który u nikogo nie wywołuje negatywnych reakcji i nie rozprasza uwagi. Należy więc unikać: sukienek oraz bluzek z odkrytymi ramionami i plecami, zbyt głęboko wyciętego dekoltu, spódniczek i sukienek mini, krótkich spodenek, bluzek, które nie zakrywają brzucha, oraz legginsów.

Dla panów

Idący do kościoła panowie także powinni być eleganccy i odświętni, dlatego strój roboczy czy też sportowy tym razem powinni zostawić w szafie. W świetle etykiety, która jest w tym przypadku bezwzględna, elegancki mężczyzna wybierając się na Mszę św. powinien włożyć garnitur, do tego koszulę (najlepiej białą), krawat oraz półbuty. Dopuszczalne są też koszule, spodnie z materiału lub jeansy, ale bez przetarć. Koszulka typu T-shirt, jak mówią specjaliści, to strój dobry na rower lub jogging. Niedopuszczalne są natomiast krótkie spodenki. Gdy chodzi o buty, to u pań i u panów jest podobnie. Według zasad savoir-vivre’u, klapkom plażowym i japonkom mówimy stanowcze – nie.

Godnie, nie swobodnie

Latem na drzwiach kościołów pojawiają się plakaty, które przypominają, by na czas wizyty w świątyni przywdziać strój godny, a nie swobodny. Bernardyn z sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej – o. Tarsycjusz Bukowski mówi: – Przy wszystkich wejściach do sanktuarium mamy tablice informacyjne ze znakami graficznymi o stosownym ubiorze do kościoła. Również podczas ogłoszeń prosimy o właściwe ubieranie się. Czasem jednak się zdarza, że rzeczywiście ktoś nie jest stosownie ubrany. Z czego to wynika? Być może z niewiedzy, że świątynia jest miejscem świętym i wymaga odpowiedniego stroju.

Paulini na Jasnej Górze również wykorzystują tablice informacyjne i ogłoszenia duszpasterskie. Włączyli się ponadto w ogólnopolską akcję: „W progi Boże w godnym ubiorze”. – Niektórzy uważają, że wysoka temperatura zwalnia z odpowiedzialności. Czasami nasza straż jasnogórska czy straż maryjna zwracają komuś uwagę, ale niestety, spotyka się to często z niezrozumieniem, a nieraz i gniewem – mówi o. Waldemar Pastusiak, kustosz Jasnej Góry. Zakonnik uważa, że ludzie zatracili poczucie sacrum, i podkreśla: – Potrzeba edukacji i przywrócenia wrażliwości na to, że święte miejsce wymaga odpowiedniego ubioru.

Warto sobie uświadomić, że w krajach takich jak Chorwacja, Włochy czy Malta niewłaściwy ubiór uniemożliwia wejście do świątyni. Coraz więcej ludzi jest zdania, że te reguły powinny zacząć obowiązywać także u nas.

Zdaniem specjalisty
Tatiana Szczęch – stylistka, doradca wizerunkowy z wieloletnim doświadczeniem. Prowadzi wykłady i szkoli w zakresie autoprezentacji, psychologii kolorów i zasad kodu ubioru (dress code). Ekspert HR Polska ds. wizerunku. Współzałożycielka portalu Spell Your Shape.
– Co Pani sądzi o strojach, które mają na sobie latem osoby wchodzące do kościoła?
– Coraz więcej w nas swobody. To dobrze, bo kiedy ubranie staje się naszą drugą skórą, sami czujemy się lepiej i pewniej. Jest jednak pewna granica, której nie wypada przekroczyć – granica dobrego smaku. Mam na myśli, oczywiście, bycie zbyt wyzywającym, bo lato sprzyja odkrywaniu ciała. Problem w tym, że u każdego z nas ta granica przebiega w różnych miejscach. To kwestia wychowania i edukacji – tak, także edukacji. Zasady ubioru są częścią etykiety i powinny być nam znane tak dobrze, jak zasady zachowania przy stole. Bywa jednak różnie.
– Czy coraz częściej zauważane na ulicach, a nieraz także w kościołach, „skąpe” stroje to już norma?
– Owszem, w stylu miejskim zaczynamy stosować modę plażową. Nie, nie jest to norma i nie sądzę, by kiedykolwiek się to zmieniło. Po prostu taki ubiór nie jest w dobrym tonie.
Rozmawiała Magda Nowak

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Sarah sprzeciwia się przeciwstawianiu go papieżowi

2019-07-19 21:00

pb (KAI/romereports.com) / Watykan

Jestem wierny papieżowi, choć niektórzy próbują nas sobie przeciwstawić - mówi kard. Robert Sarah. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów 20 lipca obchodzi 50. rocznicę przyjęcia święceń kapłańskich.

Bożena Sztajner/Niedziela

W rozmowie z portalem Rome Reports pochodzący z Gwinei hierarcha wspomina, że jego powołanie zaczęło się, gdy zobaczył misjonarzy modlących się jeszcze przed świtem.

- Gdy byłem małym chłopcem pytałem sam siebie: „Co ci ludzie robią w ciszy, w ciemnościach?”, bo w mojej wiosce nie było elektryczności. Myślałem: „Na pewno mówią do kogoś, kogo widzą i znają”. A kiedy jeden z nich zapytał mnie: „Czy chcesz pójść do seminarium”, nie wiedziałem, co to jest. Zapytałem: „Co tam robicie?”. Powiedział: „Idziesz tam, żeby stać się taki, jak my”. Zgodziłem się. Chciałem spotkać tę Osobę, którą widzieli w ciszy i ciemnościach kaplicy - opowiada kard. Sarah.

Choć minęło tyle lat, wciąż pamięta oddanie tych misjonarzy, którzy przyjechali do Afryki. - Przyjechali nie po to, żeby coś zyskać, ale żeby nam służyć, żeby nas zbawić, tak jak Chrystus nie przyszedł, żeby zyskać, ale żeby oddać swe życie. Oddali swoje życie, a niektórzy umarli bardzo młodo. Dla mnie bycie księdzem jest naśladowaniem tych misjonarzy, którzy przekazali mi swą wiarę. Chcę być taki, jak oni - podkreśla prefekt watykańskiej kongregacji, zajmującej się kwestiami liturgicznymi.

W Watykanie pracuje on od 2001 r. u boku Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. Smutkiem napawa go to, że bywa przedstawiany jako oponent obecnego papieża. - Zachowuję spokój, bo jestem lojalny wobec papieża. Nie mogą zacytować słowa, zdania, gestu, którym sprzeciwiam się papieżowi. To niedorzeczne. Służę Kościołowi, Ojcu Świętemu, Bogu. To wystarczy - zapewnia afrykański purpurat.

Przestrzega, że są ludzie, którzy „piszą takie rzeczy, żeby wykreować opozycję przeciwko Ojcu Świętemu wśród biskupów albo kardynałów”. - Nie możemy wpaść w tę pułapkę - mówi kard. Sarah.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem