Reklama

Czy w Biłgoraju są relikwie św. Marii Magdaleny?

2018-07-17 13:10

Maria Szado
Edycja zamojsko-lubaczowska 29/2018, str. IV

Archiwum Marii Szado
Kustosz sanktuarium św. Marii Magdaleny ks. Witold Batycki

Czy to możliwe? Tak, jest to możliwe, ale pod jednym warunkiem, zgodnie podkreślają kustosz sanktuarium św. Marii Magdaleny w Biłgoraju ks. kan. Witold Batycki i ks. prof. Jacek Kucharski, znany i ceniony biblista, przewodnik po Ziemi Świętej, wykładowca m.in. Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu, moderator Dzieła Biblijnego w Radomiu. Ale po kolei…

Początek kultu św. Marii Magdaleny w Puszczy Solskiej sięga roku 1603, gdy ośmiu młodych pastuszków z miejscowości Sól, pasących bydło w lesie, usłyszało dwa dzwony bijące w głębi lasu i ukazała się im postać św. Marii Magdaleny. Objawienia te powtórzyły się w roku 1615. Maria Magdalena ukazała się także bartnikowi wybierającemu w lesie miód.

W 1644 r. drugi ordynat Tomasz Zamojski sprowadził do Puszczy Solskiej franciszkanów z Zamościa. Wzniesiono tu drewniany klasztor i kościół oraz równolegle utworzono parafię. Wojny i pożary nie omijały tego miejsca. Kościół i klasztor były wielokrotnie niszczone. W 1778 r.

Konstancja Zamojska ufundowała murowany klasztor, który istnieje do dzisiaj. 22 czerwca 1794 r. kościół spłonął od uderzenia pioruna. Wówczas Aleksander Zamojski, kolejny ordynat, przebudował jedno ze skrzydeł klasztoru i urządził w nim kościół. Niestety, władze rosyjskie nie pozwoliły na zbudowanie nowego kościoła. Nową świątynię wzniesiono dopiero w latach 1921-28, jako wotum za odzyskaną wolność, Cud nad Wisłą i zwycięstwo w wojnie polsko-sowieckiej w 1920 r.

Reklama

Wiele było cudów za wstawiennictwem św. Marii Magdaleny. Niektóre są zaprezentowane na obrazach znajdujących się w kaplicy pod jej wezwaniem, która stoi na brzegu rzeki Czarna Łada. W kaplicy znajduje się źródło z wodą, która ma moc uzdrawiającą.

Trzeba dodać, że Biłgoraj od chwili swego założenia w 1578 r. był miastem kalwińskim, a jego założyciel Adam Gorajski należał do czołówki polskich kalwinów. Kościół wraz z klasztorem i cuda dziejące się przez wstawiennictwo św. Marii Magdaleny wstrzymały ekspansję kalwinów na ziemi biłgorajskiej. Powstawał mocny ośrodek katolicyzmu i ostoja patriotyzmu.

Rekolekcje ze św. Marią Magdaleną

Podczas rekolekcji ks. prof. Jacek Kucharski krok po kroku przybliżał wiernym postać św. Marii Magdaleny, kobiety, która pierwsza ujrzała Zmartwychwstałego Pana, a wokół której narosło wiele mitów. Dzielił się swoją bogatą wiedzą, tłumaczył, objaśniał, prowadził drogami św. Marii Magdaleny, by pokazać jej prawdziwą postać. Dobra wola i światłe oczy potrzebne są do tego, by zobaczyć to, co naprawdę jest w tekście Ewangelii. A jest bardzo wiele.

– Chodziło nam o to, żeby dojść do Marii Magdaleny takiej, jaką ona autentycznie jest. To znaczy, żeby ją oderwać od wszystkich mitów, bajek, opowiadań, które są wyssane z palca, a zająć się i zatrzymać na tekście objawionym. Najważniejszymi źródłami wiedzy o św. Marii Magdalenie są Ewangelie i dopiero z Ewangelii, jeśli w nie wnikniemy i głęboko rozważymy w kontekście historii, kultury, socjologii tych wydarzeń, na których tle jest pokazana Maria zwana Magdaleną, czyli Maria z Magdali, możemy dojść do takiego obrazu świętej, która rzeczywiście jest przykładem pięknej kobiety, zakochanej w Chrystusie w sensie mistycznym, która przylgnęła do Chrystusa. Dzisiaj odchodzi się od tego, że była kobietą lekkich obyczajów. To są po prostu pewne hipotezy, których nie można udowodnić, ponieważ o nich nie mówią Ewangelie – wyjaśnia ks. prof. Jacek Kucharski. Ewangelie mówią tylko, że spotkała Jezusa, że była Mu bardzo wdzięczna za ten moment spotkania. – Nie wiemy dokładnie, gdzie się spotkali, ale dzisiejsze badania archeologiczne i odkryta z wykopalisk w Migdal (Magdala) przekonuje bardzo wielu naukowców, że Pan Jezus z pewnością był w Magdali. Maria Magdalena, obok Zuzanny i Joanny, jest także w gronie bezimiennych kobiet, które idą za Jezusem, wspomagają swego Nauczyciela i Jego uczniów ze swego mienia i towarzyszą w działalności apostolskiej – dodaje Ksiadz Profesor.

Maria Magdalena została wybrana przez Boga i to właśnie jej pierwszej Pan Jezus ukazał się po zmartwychwstaniu. Nie było przy Nim jego uczniów. – Ona musiała być naprawdę kimś bardzo pięknym wewnętrznie i musiała być osobą bardzo wdzięczną i zaangażowaną w życie i działalność Pana Jezusa, skoro to właśnie jej Pan Jezus dał ten wielki przywilej pierwszej kobiety spotkanej po zmartwychwstaniu. To jest wielkość Magdaleny, to jest jej piękna wierność, która jest opisana przez Ewangelię. Wszystkie Ewangelie mówią o jej obecności pod krzyżem, przy pogrzebie Pana Jezusa i potem po zmartwychwstaniu – opisuje kapłan.

Ks. prof. Jacek Kucharski podkreśla, że Maria Magdalena nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa tu, w Biłgoraju, że to miejsce wybrane przez Boga na cześć i kult tej świętej jest jakimś szczególnym znakiem działania łaski Bożej, pokazania i przywrócenia jej należytej godności i miejsca w kościele tym bardziej, że to są wszystko fenomenalne sprawy. Najmocniej swoje piętno Maria Magdalena odcisnęła w Puszczy Solskiej. – Nie znam drugiego miejsca, które by było tak udokumentowane, zwłaszcza od strony działających tu łask i otrzymywanych cudów ze strony Marii Magdaleny. Myślę, że bardzo dobrze się stało, że od Wschodu Maria Magdalena idzie z jej pięknym kultem w kierunku Zachodu, tam, gdzie od siedmiuset lat są siostry magdalenki od pokuty ze swoim charyzmatem, ze swoim zgromadzeniem po to właśnie, żeby wreszcie na polskiej ziemi zaistniała w pełni ta przepiękna święta tym bardziej, że ostatnio dzieje się coraz więcej wokół Magdaleny, choćby z punktu widzenia liturgicznego. Ksiądz profesor potwierdza także, że objawienia św. Marii Magdaleny na ziemi biłgorajskiej są jedynymi w świecie.

Relikwie świętej w Biłgoraju?

Czy możliwe jest, że w sanktuarium św. Marii Magdaleny w Biłgoraju będą relikwie patronki? – Jeśli Magdalena będzie chciała, to będzie tuttaj miała relikwie. Jeśli ona chce, żeby stąd zaczął się jej piękny polski kult, to tak się stanie. Bo Pan Bóg wysłuchuje, a wy się gorąco o to módlcie – podkreśla ks. Kucharski i zachęca do modlitwy. – Macie się gorąco modlić, żebyście mieli relikwie.Żeby to miejsce, naznaczone tyloma cudami świętej, było jeszcze ubogacone jej autentyczną obecnością w postaci relikwii. Mielibyście już pełnię – dodaje z uśmiechem Ksiądz profesor i nie wyklucza takiego wydarzenia. – Modlitwa, gorąca modlitwa – jeszcze raz podkreśla.

22 lipca przypada święto patronki św. Marii Magdaleny i druga rocznica wyniesienia kościoła św. Marii Magdaleny do rangi sanktuarium. Kustosz ks. kan. Witold Batycki uchyla rąbka tajemnicy i zdradza, że już wkrótce gotowa będzie rzeźba przedstawiająca św. Marię Magdalenę, która stanie w świątyni. Niezwykłość tej statuetki będzie polegała na tym, że umieszczona w niej będzie ziemia z Magdali, którą do biłgorajskiego sanktuarium przywiezie ks. Jacek Kucharski. Będzie to jednocześnie symbol i swoista łączność z ziemią ojczystą patronki. – Na pewno, podobnie jak klasztor w Lubaniu, Biłgoraj będzie miał wkrótce ziemię z Magdali. Osobiście przywiozę i przekażę ziemię z miasta rodzinnego Marii Magdaleny. I to niech będzie początek tych wszystkich planów, tych wszystkich wydarzeń, które zamierzamy czynić, a wy się za nie módlcie gorąco – dodaje Ksiądz profesor.

Uroczystości odpustowe

Po raz pierwszy w odpuście wezmą udział siostry magdalenki, które do Biłgoraja przyjadą z Lubania. Magdalenki wywodzą się z Francji, były też w Niemczech, a obecnie w Polsce mają kilka ośrodków, największy w Lubaniu.

Siostry posiadają relikwie św. Marii Magdaleny. Pozyskały je niedawno z katedry Narodzin św. Marii i św. Karola Boromeusza w Mediolanie. Mediolan kwitł wspaniałością chrześcijańską i religijną. Karol Boromeusz był mecenasem kultury i sztuki. Zgromadził bardzo dużą ilość relikwii, m.in. św. Marii Magdaleny, które zostały przekazane siostrom magdalenkom w Lubaniu.

– Próbowałem relikwie Marii Magdaleny pozyskać, pisząc pismo do Watykanu, bo wiem, że te relikwie są również w Watykanie na Lateranie. Niestety, odpowiedź była negatywna. Relikwie jeszcze posiada Kościół prawosławny na górze Atos. Niedawno peregrynowały one po Polsce, ale z tej strony trudno będzie je pozyskać. Drugim śladem był Mediolan. Dzięki ks. Jackowi Kucharskiemu udało nam się tam dotrzeć. Pismo z prośbą o przekazanie relikwii do biłgorajskiego sanktuarium, jedynego na świecie miejsca objawień, zostało złożone. Prośba została przyjęta – mówi ks. kan. Witold Batycki. Odpowiedzi jeszcze nie ma, ale jest nadzieja i wiara w siłę modlitwy.

Jednak 22 lipca, podczas uroczystości odpustowych relikwie będą. Przywiozą je siostry magdalenki z Lubania. To jest ta niespodzianka. Do publicznej adoracji będą wystawione w sobotę, po procesji na cmentarz. Podczas adoracji siostry przedstawią montaż słowno-muzyczny o św. Marii Magdalenie i o ich zakonie. Przez całą niedzielę relikwie znowu będą wystawione do adoracji, a przed każdą Mszą św. siostry magdalenki będą opowiadać o swoim zakonie, powołaniu, o relikwiach.

Relikwie zostaną usadowione obok figury św. Marii Magdaleny, którą w naturalnej wielkości wyrzeźbił Janusz Szpyt, artysta z Lubaczowa. Figura już wkrótce przybędzie do sanktuarium św. Marii Magdaleny. W wigilię odpustu poświęci ją ks. biskup Marian Rojek.

– Chciałbym, żeby ten odpust i obecność relikwii zaowocowały modlitwą całej parafii, żeby i nam się udało pozyskać na stałe relikwie św. Marii Magdaleny – pragnienie swoje i wszystkich parafian wyraża ks. kustosz, wierząc w solidarność parafian i moc modlitwy. Dzisiaj można powtórzyć za ks. Kucharskim: jeśli św. Maria Magdalena będzie chciała, relikwie będą w Biłgoraju.

Tagi:
relikwie św. Maria Magdalena

Reklama

Ku czci Apostołki Apostołów

2019-07-31 10:15

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 31/2019, str. 2

Mieszkańcy Biłgoraja i przybywający z całej Polski pielgrzymi uczcili św. Marię Magdalenę podczas uroczystości odpustowych w Sanktuarium Diecezjalnym św. Marii Magdaleny

Joanna Ferens
Odpustowa procesja wokół świątyni

Odpustowe świętowanie rozpoczęło się w niedzielny wieczór 21 lipca, kiedy to podczas Mszy św. polecano miłosierdziu Bożemu wszystkich zmarłych parafian. Przewodniczył jej kustosz Sanktuarium, ks. Witold Batycki, który w kazaniu podkreślał, że człowiek wierzący musi zawsze mieć czas dla Pana Boga.

– To właśnie wiara Marty i Marii z dzisiejszej Ewangelii, wiara, która góry przenosi, pomaga nam w każdym momencie naszego życia. Jeśli znajdziesz choćby chwilę dla Pana Boga i czas dla Niego w swoim sercu, znajdziesz wówczas skarb w swoim życiu, którego nikt cię nie pozbawi – wskazał kaznodzieja.

Główne uroczystości odpustowe rozpoczęły się o godz. 12.00, zaś wszystkich zgromadzonych powitał ks. dziekan Witold Batycki. – Od wczorajszego wieczoru oddajemy cześć naszej wielkiej patronce, św. Marii Magdalenie. Tak czynili nasi ojcowie, dziadowie i pradziadowie, i także my chcemy to czynić, dlatego tu dzisiaj przybywamy. Już ponad 400 lat na tym wzgórzu za jej wstawiennictwem wzywamy orędownictwa u Pana Boga w naszych potrzebach. Dzisiaj również przychodzimy w to święte dla nas wszystkich miejsce, z tymi wszystkimi sprawami naszych serc, o których wypełnienie chcemy prosić Pana Boga za wstawiennictwem św. Marii Magdaleny – powiedział.

Miłość, która płonie

Sumie odpustowej przewodniczył biskup pomocniczy archidiecezji przemyskiej Stanisław Jamrozek. W homilii zwrócił uwagę na postać św. Marii Magdaleny i jej wielką miłość do Chrystusa, która sprawiła, że to właśnie ona stała się Apostołką Apostołów. – Myślę, że św. Maria Magdalena jest bliska każdemu z nas, ponieważ jest taka bardzo ludzka, święta, a jednak przyjazna nam, ludziom, którzy też często upadają, a jednak podnoszą się i starają się kroczyć za Jezusem. A to właśnie ona jest tą, która stoi pod krzyżem Chrystusa razem z Maryją i opłakuje Jego śmierć, a później staje się pierwszym świadkiem Jego zmartwychwstania. Ona najbardziej kochała Pana i ta miłość, która płonęła w jej sercu, której nie zdołały zagasić wody tego świata, kazała jej być przy Panu i towarzyszyć Mu, a potem kazała jej iść namaścić Jego ciało. Jezus wynagradza tych, którzy Go miłują, dlatego ukazuje się właśnie jej. My również jesteśmy wezwani, aby pójść drogą naśladowania Jezusa, jak czyniła to św. Maria Magdalena. Ktoś, kto Go spotkał prawdziwie, później zmienia swoje nastawienie, swój sposób myślenia i wartościowania, wszystko staje się dla niego nowe. Prawdziwie pójdzie za Jezusem tylko ten, kto doświadczył żywej obecności Pana. I Maria Magdalena poświęca się całkowicie Panu, aby pokazać, że ta miłość jest tak wielka i trzeba na nią odpowiedzieć poprzez całkowite zaangażowanie się w sprawy Boże – wskazał bp Jamrozek.

Przy relikwiach Świętej

Po Eucharystii miała miejsce procesja eucharystyczna wokół świątyni, podczas której w litanii wzywano wstawiennictwa św. Marii Magdaleny. Ks. Batycki na zakończenie uroczystości dziękował Księdzu Biskupowi i wszystkim, którzy przyczynili się do uświetnienia wydarzenia. Uroczystości odpustowe zakończyła Msza św. za wstawiennictwem św. Marii Magdaleny połączona z nowenną i ucałowaniem relikwii Świętej, które od 12 maja br. znajdują się biłgorajskim sanktuarium. Warto dodać, iż Sanktuarium św. Marii Magdaleny w Biłgoraju to jedyne miejsce objawień tej Świętej na świecie, zaś szczególnym do odwiedzenia miejscem jest tutaj kapliczka z cudowną wodą, która znajduje się właśnie na miejscu objawienia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lech Dokowicz o filmie "Nieplanowane"

2019-10-04 17:10

Magdalena Wojtak / mat. prasowe

Od 1 listopada na ekrany polskich kin wchodzi film „Nieplanowane”. To mocny przekaz w obronie życia poczętego, pokazujący prawdziwą historię kobiety, która przez osiem lat pracowała w jednej z klinik aborcyjnych Planed Parenthood. Dziś działa w ruchu pro-life

kadr z filmu "Nieplanowane"/Youtube

Film nikogo nie oskarża. Pokazuje zło, jakim jest zabijanie nienarodzonych dzieci przez aborcyjne lobby, które pod pretekstem zmniejszenia niechcianych ciąż i decydowania o sobie, namawia kobiety do aborcji. Po premierze w Stanach Zjednoczonych dziewięć amerykańskich stanów zdecydowało się na uchwalenie prawa chroniącego nienarodzone dzieci, a blisko sto osób pracujących w aborcyjnej branży postanowiło z niej odejść. Dzięki ćwierć miliona polskich podpisów pod petycją do amerykańskich producentów filmu z prośbą o udostępnienie go naszym widzom, film trafi do kin w Polsce od listopada. Dystrybucją jego zajmuje się Rafael Film oraz Fundacja Solo Dios Basta, organizatorzy m.in. akcji „Polska pod krzyżem” i „Różaniec do Granic”.

- Autorom filmu „Nieplanowane” udało się zrobić coś niezwykłego, pokazać prawdziwą historię z centrum zła - mówił producent filmowy i dokumentalista Lech Dokowicz podczas czwartkowego przedpremierowego pokazu dla dziennikarzy, który odbył się w Warszawie.

Przez blisko dwie godziny śledzimy losy byłej dyrektorki placówki aborcyjnej, należącej do znanej korporacji Planed Parenthood, która wykonuje rocznie ponad 300 tys. aborcji, co stanowi około jednej trzeciej aborcji w USA (w ciągu roku przeprowadzanych w Ameryce jest przeprowadzanych ok. miliona aborcji). Abby Johnson od czasów studiów pracowała w klinice, szybko awansowała, stała się jej dyrektorką. Choć nigdy nie towarzyszyła aborcjom, z łatwością przychodziło jej namawianie do tego ciężarnych kobiet do. Sama dwukrotnie dokonała aborcji. Uodporniła się na śmierć nienarodzonych dzieci. Prowadziła podwójne życie. To rodzinne przy boku męża i córki, i to w klinice aborcyjnej. Jej przemiana dokonała się, gdy na USG zobaczyła 13-tygodniowe dziecko, podczas gdy wezwano ją do asystowania przy aborcji. 

 „Nieplanowane” to fabularyzowana prawdziwa historia oparta na świadectwie Abby Johnson, spisanym w książce, która stała się bestsellerem. Ale to także sceny, które pokazują siłę modlitwy nawet nielicznie stojących pod klinkami aborcyjnymi obrońców życia. Dzięki ich niezłomnej postawie, wiele kobiet w ciąży postanawia nie wchodzić do klinik. W ten sposób uratowanych zostaje wiele istnień ludzkich.

Film zarazem wstrząsa i wzrusza. Niesie też wiele nadziei. Pokazuje, że przemiana serca, nawrócenie i doświadczenie Bożej miłości może nastąpić w każdym człowieku, dopuszczającym się najgorszego zła. Abby była współodpowiedzialna za 22 tys. aborcji. W cztery godziny jej zespół, którym kierowała potrafił przeprowadzić 38 aborcji. Pracowała w przemysłowej machinie zabijającej nienarodzone dzieci. Gdy to sobie uświadomiła, stanęła po drugiej stronie płotu pod kliniką aborcyjną - razem z broniącymi życia od poczęcia.

I jeszcze jedna ważna informacja. Cary Solomon i Chuck Konzelman, scenarzysta i reżyser filmu, trafili na książkę Abby Johnson. Postanowili znaleźć możliwie jak najlepszą osobę do tej roli. Zdecydowali na Ashley Bratcher, charyzmatyczną dziewczynę z Karoliny, która świetnie wciela się w rolę głównej bohaterki.Ashley nie wiedziała, że to opatrzność Boża doprowadziła ją do tego filmu. Gdy z przefarbowanymi już włosami i scenariuszem w ręku zadzwoniła do swojej mamy, by się podzielić z nią informacją o nowej roli, ta niespodziewanie zalała się łzami i wyznała, że w wieku 16 lat, zanim urodziła Ashley, dokonała aborcji. Co więcej, będąc w ciąży z nią, również planowała dokonać takiego samego zabiegu. „Nie wiesz tego, ale leżałam na stole w klinice aborcyjnej, gotowa cię usunąć. Wtedy na salę weszła ciężarna pielęgniarka, a ja zeskoczyłam ze stołu i wyszłam” – wyjawiła zszokowanej córce.

Po reakcjach, które wśród Amerykanów wywołał film „Nieplanowane” należy mieć nadzieję, że coraz więcej osób będzie porzucać aborcyjną cywilizację śmierci. Film cieszy się także popularnością m.in. w Kanadzie, w Wielkiej Brytanii i Meksyku. Trafi również na ekrany całej Ameryki Łacińskiej.

Lista kin, w których film będzie wyświetlany dostępna będzie na stronie www.rafaelfilm.pl/nieplanowane/ . Dystrybutorzy filmu zachęcają do wspierania tej ekranizacji i organizowania pokazów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Krzyżyk z drewna wraku „Titanica” sprzedany za 11600 euro

2019-10-21 21:14

ts / Wiltshire (KAI)

Na aukcji w Wielkiej Brytanii sprzedano krzyż, wyrzeźbiony z drewna pochodzącego z wraku legendarnego „Titanica”. Jak poinformowały media brytyjskie, prosty, 13-centymetrowy krzyżyk, sprzedano 19 października w Wiltshire w pobliżu kurortu Bath. Nabywca zapłacił za niego 10 tys. funtów (około 50 tys. zł). Dom aukcyjny oczekiwał, że będzie to cena około 12-18 tys. funtów.

F.G.O. Stuart (1843-1923)/pl.wikipedia.org

Krzyżyk wyrzeźbiono w zakładzie Samuela Smitha. Był on członkiem załogi statku SS „Minia”, który po katastrofie zbierał na swój pokład zwłoki zmarłych pasażerów. Członkowie załogi zbierali także wyrzucone przez morze przedmioty, w tym części wraku z drzewa dębowego. Z tego drzewa Smith wyrzeźbił później krzyżyk, upamiętniający ponad 1500 ofiar zatopionego „Titanica”. Do czasu aukcji znajdował się on w posiadaniu potomków byłego marynarza.

Luksusowy parowiec „Titanic”, swego czasu największy statek świata, podczas swego pierwszego rejsu z Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku w kwietniu 1912 r. zderzył się z górą lodową i zatonął. Przedmioty z wraku odkrytego w 1985 r. osiągają wysokie ceny na aukcjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem