Reklama

Włodzimierz Lubański dla „Niedzieli”:

Jestem szczęśliwym człowiekiem

2018-07-25 11:11

Z legendarnym piłkarzem rozmawia dziennikarz TVP Krzysztof Tadej
Niedziela Ogólnopolska 30/2018, str. 36-38

Krzysztof Tadej

Włodzimierz Lubański przez wielu ekspertów jest uznawany za najlepszego piłkarza w historii polskiej piłki nożnej. Z drużyną narodową zdobył złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Monachium w 1972 r.
W reprezentacji Polski wystąpił 75 razy, zdobył 48 bramek. Przez wiele lat grał w Górniku Zabrze. Czterokrotnie był królem strzelców ekstraklasy, siedmiokrotnie zdobył z drużyną klubową tytuł mistrza Polski, a sześć razy – Puchar Polski.

KRZYSZTOF TADEJ: – Ból i rozczarowanie to dwa najłagodniejsze słowa polskich kibiców po występach naszej reprezentacji na mistrzostwach świata w piłce nożnej w Rosji...

WŁODZIMIERZ LUBAŃSKI: – Również jestem bardzo zawiedziony. Oczekiwałem lepszej postawy polskiego zespołu. Gdy przed mistrzostwami patrzyłem na drużyny, z którymi mieliśmy grać w grupie, to wydawało mi się, że spokojnie sobie z nimi poradzimy. Jednak wydarzyło się coś niezrozumiałego. Nasi zawodnicy nie byli w dobrej formie. Można przegrać, ale z silniejszą drużyną, do tego liczy się styl. A nasz styl... Nie było zaangażowania, nie było walki.

– Dlaczego tak się stało?

– To pytanie do dzisiaj pozostaje bez odpowiedzi. Podczas ostatniej konferencji prasowej trenera Adama Nawałki nasz selekcjoner wziął całą odpowiedzialność na siebie. Nie zgadzam się z tym. Zawodnicy też ponoszą odpowiedzialność. Mają na boisku wykonywać plan przygotowany przez trenera. Niestety, wykonanie tego planu było złe.

– Wielu ekspertów uważa Pana za najlepszego piłkarza w historii polskiej piłki. Co zdecydowało o Pańskim sukcesie? Czy przede wszystkim talent?

– Talent to nie wszystko. Znałem wielu piłkarzy, o których mówiono, że byli bardzo utalentowani, jednak nie odnieśli znaczących sukcesów. Dlaczego? Decyduje o tym kilka czynników. Piłka nożna jest grą zespołową i trzeba mieć dobrych partnerów, żeby w tym towarzystwie zaistnieć. Gra ze znakomitymi piłkarzami to jedna z podstaw sukcesu. A drugi czynnik to indywidualna praca nad poprawieniem swoich umiejętności. Trzeba pracować samemu nad techniką piłkarską i kondycją sportową. Ja tak robiłem. Dla mnie naturalną sprawą było to, że wstawałem codziennie rano i jeszcze przed pójściem do szkoły robiłem wiele pompek, ćwiczyłem mięśnie brzucha. Dzień zaczynałem od takiego rytuału. Po lekcjach – uczyłem się w technikum ceramicznym – wracałem na podwórko i grałem z kolegami w piłkę. Później ćwiczyłem indywidualnie, np. przez godzinę doskonaliłem technikę piłkarską, główkowałem, strzelałem na zmianę prawą i lewą nogą. Piłka nożna była moją pasją, dlatego ten wysiłek był dla mnie czymś oczywistym. Później, kiedy występowałem w Górniku Zabrze i w reprezentacji Polski, czyniłem podobnie. Analizowałem swoją grę. Zwracałem uwagę na słabe strony i ciężko pracowałem indywidualnie, żeby je poprawić. Nieraz po treningach ustawiałem 10 czy 20 piłek i umawiałem się z kolegami obrońcami. Ja próbowałem ich mijać i strzelić bramkę, oni się bronili. To byli świetni obrońcy, jak np. Jurek Gorgoń. Kto zwyciężył, ten wygrywał zakład. Zakładaliśmy się o drobne rzeczy, np. o czekoladę lub to, kto zapłaci za posiłek po treningu.

– W czasach gdy rozpoczynał Pan karierę piłkarską, wynagrodzenie za grę było bardzo niskie.

– Może opowiem o pierwszym zagranicznym wyjeździe. Kiedy z kolegami z Górnika Zabrze polecieliśmy do Stanów Zjednoczonych, to nasze diety wynosiły mniej niż dolara na dzień. Za taką dietę nawet coca-coli nie można było kupić. Całe szczęście, że mieliśmy wsparcie Polonii. Ten zagraniczny wyjazd był dla mnie szokiem. Wyjechałem przecież z Gliwic, górniczej miejscowości, miałem zaledwie 16 lat i znalazłem się w centrum Chicago, a potem Nowego Jorku. To było niesamowite. Świat jak z bajki. Wieżowce, światła, samochody. Pierwsze wieczory spędziłem przy oknie, patrząc zafascynowany, co się za nim dzieje (śmiech).

– W kilku wywiadach podkreślał Pan, że w czasie gry w Polsce ważną dla Pana osobą był kard. Karol Wojtyła.

– Działo się tak dlatego, że po wielu meczach, które rozgrywaliśmy na Stadionie Śląskim, to właśnie kard. Wojtyła jako pierwszy przesyłał całej drużynie telegram gratulacyjny. A ja, jako kapitan, odczytywałem go w szatni. Były to gratulacje za naszą grę. Niezapomniany, piękny gest. Nigdy nie spotkałem kard. Wojtyły bezpośrednio, ale to były takie nasze pośrednie kontakty.

– Wiara pomagała Panu w osiągnięciu sukcesów sportowych?

– Wiara w mojej rodzinie była podtrzymywana i szanowana. Ale do kościoła nie chodziłem tak regularnie jak np. moja ciocia Wanda, która nieraz i trzy razy dziennie potrafiła być w kościele. Muszę szczerze przyznać, że nie chodziłem regularnie. Ciocia zresztą bardzo często rozmawiała ze mną o wartościach wynikających z wiary, przekonywała, dyskutowała. Było wiele takich rozmów. Dzisiaj rozmowy o tym, co się dzieje w Kościele i w Watykanie, prowadzę z moim dawnym kolegą z boiska, z którym obecnie jestem bardzo zaprzyjaźniony, Józkiem Kurzeją (piłkarz Górnika Zabrze w latach 1973-79 – przyp. K. T.). On jest fanem papieża Franciszka i jak się spotykamy, to opowiada mi o tym, co robi i mówi Papież.

– Mieszka Pan w Belgii. Czy myśli Pan o powrocie do Polski na stałe?

– Teraz mamy otwartą Europę i możemy podróżować, dokąd chcemy. Nie sprawia mi więc problemu, że mieszkam w Belgii. Kiedy chcę, to przylatuję do Polski i spotykam się z przyjaciółmi. Obecne miejsce zamieszkania związane jest z moją rodziną. Małżonka, dzieci są dla mnie najważniejsze. Ponieważ tak się potoczyły nasze życiowe losy, mieszkam właśnie tam. Polska jest i będzie moją ojczyzną i co do tego nigdy w moim życiu nie było i nie ma najmniejszych wątpliwości.

– Jakie są Pańskie plany i marzenia?

– Dzisiaj jestem na zasłużonej emeryturze i – jak to się mówi – nie można planować za daleko. Planuję dzień po dniu. Przyjmuję wszystko, co się dzieje na bieżąco. Cały czas pasjonuje mnie światowe piłkarstwo. Bardzo często jestem zapraszany na mecze i na spotkania z kolegami piłkarzami. Poza tym cieszę się wspaniałą rodziną – żoną, dziećmi. Wspólnie chodzimy na kolacje, spotykamy się z przyjaciółmi – i to są wspaniałe chwile. Kiedy patrzę na swoje życie, to muszę przyznać, że piłka nożna bardzo mi pomogła. Na boisku była walka. Później w życiu miałem różne momenty, nie brakowało kłopotów. Byłem jednak przygotowany, żeby je pokonać i wyjść z trudnych sytuacji. Dzięki temu dzisiaj jestem szczęśliwym człowiekiem.

– Czy wierzy Pan, że dożyjemy chwili, gdy polska reprezentacja piłkarska zdobędzie mistrzostwo świata?

– Wierzyć można, bo nieraz wiara czyni cuda, ale realia mówią co innego. W najbliższym czasie to nie nastąpi. Gdy polska drużyna jechała na mistrzostwa świata do Rosji, to opublikowano sondaż, z którego wynikało, że 7 proc. odpowiadających było przekonanych, iż Polska zdobędzie mistrzostwo świata. Byłem zdziwiony. Przecież to było nierealne! Jesteśmy wprawdzie blisko światowej czołówki i zwyciężamy wtedy, gdy cały zespół jest bardzo dobrze przygotowany do konkretnego meczu, ale takie cele jak mistrzostwo są jednak poza naszym zasięgiem. Będę się cieszył, gdy Polska będzie w przyszłości walczyła na mistrzostwach świata – gdy będzie walczyła o jak najlepsze miejsce, gdy będzie walczyła o medal.

KONKURS „NIEDZIELI”
GŁÓWNA NAGRODA: PIŁKA Z AUTOGRAFEM WŁODZIMERZA LUBAŃSKIEGO
TERMIN: DO 31 VIII 2018

Zapraszamy do udziału w minikonkursie, w którym można wygrać autograf legendy polskiej piłki Włodzimierza Lubańskiego. Główną nagrodą w konkursie jest piłka z autografem piłkarza. Zdobywcy nagród zostaną wylosowani spośród osób, które przyślą do redakcji Tygodnika Katolickiego „Niedziela” prawidłowe odpowiedzi na cztery pytania konkursowe:
1. Ile razy Włodzimierz Lubański wystąpił w reprezentacji Polski?
2. Ile bramek zdobyła reprezentacja Chorwacji w finałowym meczu mistrzostw świata 2018 rozgrywanym z reprezentacją Francji w Moskwie?
3. Z jakimi drużynami rozegrała mecze reprezentacja Polski podczas mundialu 2018 w Rosji?
4. W jakim kraju planowany jest kolejny mundial – w 2022 r.?
Odpowiedzi wraz z dokładnym adresem uczestnika i numerem telefonu należy nadsyłać do 31 sierpnia 2018 r. (decyduje data stempla pocztowego) pod adresem: Redakcja Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa, z dopiskiem: „Autograf Włodzimierza Lubańskiego”.
Redakcja „Niedzieli”

Reklama

Abp Depo zaprasza do ekspiacji za profanację wizerunku Matki Bożej

2019-05-21 19:05

ks.mf / Częstochowa (KAI)

Na Jasnej Górze 25 maja odprawiona zostanie Msza św. ekspiacyjna za zniewagi Chrystusa i Maryi w znaku jasnogórskiej Ikony, które miały miejsce w ostatnim czasie w Polsce. Do udziału w liturgii zachęca wiernych metropolita częstochowski abp Wacław Depo.

Bożena Sztajner/Niedziela

- W codziennym Apelu Jasnogórskim wypowiadamy słowem i sercem: – Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam. Dlatego w czasie, w którym nasilają się ataki na wspólnotę Kościoła i wiernych, na znaki sakramentalne i na więź z żywymi osobami naszego Pana i Zbawiciela i Jego Matki, zapraszam wszystkich do uczestnictwa w pielgrzymce na Jasną Górę Zwycięstwa 25 maja 2019 roku i udział w Eucharystii, którą odprawimy na szczycie jasnogórskim o godz. 13.00 - zwrócił się arcybiskup do wiernych.

Hierarcha podkreślił, że modlitwa będzie okazją do przeproszenia Boga za ostatnie profanacje i prowokacje wobec wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej i wspólnoty ludzi wierzących. - To spotkanie chcemy przeżyć razem ze Stowarzyszeniem Civitas Christiana, które pielgrzymuje tego dnia na Jasną Górę pod hasłami: „W Maryi pomoc” oraz „Mój Kościół – moja Matka” - napisał abp. Depo.

Wskazał też, że z inicjatywą modlitwy przebłagalnej zwróciły się do niego środowiska dziennikarskie. - Dlatego chcę wypraszać razem z wami potrzebną odwagę i świadectwo wiary, aby bronić duchowej tożsamości Narodu przez przyczynę naszej Matki i Królowej. Jeszcze raz serdecznie wszystkich zapraszam i z serca błogosławię: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen - czytamy w komunikacie.

Zgodnie z wolą metropolity częstochowskiego abp. Wacława Depo w archidiecezji częstochowskiej od niedzieli trwa nowenna przebłagalna za profanację Maryi w znaku jasnogórskiej Ikony. W każdej parafii zanoszony jest akt wynagradzający Niepokalanemu Sercu Maryi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Silny Śląsk w Europie

2019-05-23 07:31

Daniel Gryt rozmowia z Grzegorzem Tobiszowskim

Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach minister Krzysztof Tchórzewski zaproponował podatek od tzw. śladu węglowego. Czemu on ma służyć?

Dominik Różański
Grzegorz Tobiszowski Ekonomista, polityk, samorządowiec, poseł na Sejm RP V, VI i VII kadencji

W wielu krajach Unii Europejskiej przemysł oraz miejsca pracy są wypychane poza nasz kontynent. Wysokie opłaty za emisję CO2 powodują, że ceny energii rosną, tym samym rosną koszty produkcji. Fabryki, huty, zakłady produkcyjne konkurencyjnie nie wytrzymują z produktami z krajów, gdzie nikt nie patrzy tak restrykcyjnie na politykę klimatyczną. Przestaje się opłacać produkować, bo import jest tańszy. I tu są dwa problemy. Pierwszy to miejsca pracy i rozwój, który Europa po prostu oddaje innym kontynentom, a drugi to kwestie związane z klimatem. Co z tego, że Europa będzie ograniczać emisję CO 2, skoro kraje Afryki i Azji, do których został przeniesiony ten przemysł wyprodukują go znacznie więcej. Europa narzucając bardzo restrykcyjne normy, a jednocześnie korzystając z taniego importu, globalnie szkodzi i sobie i wszystkim. Znaczne pogorszenie klimatu następuje zwłaszcza tam, gdzie technologia jest przestarzała.

Polska Grupa Górnicza przyniosła w ubiegłym roku 493 miliony złotych zysku, Grupa JSW 1,76 miliarda. Żadna inna branża w Polsce w ostatnich latach nie zanotowała tak dynamicznego wzrostu.

W 2015 roku górnictwo przyniosło dwa miliardy złotych straty. Sytuacja spółek węglowych była katastrofalna - stały przed bardzo realną groźbą upadłości. Było wiele głosów, że z tej zapaści branża już się nie podniesie. Konieczne były natychmiastowe działania. Dzięki wspólnemu zaangażowaniu i dialogowi ze stroną społeczną dziś kopalnie są sprawie działającymi przedsiębiorstwami, przynoszą zyski, dają stabilne miejsca pracy, a Polsce bezpieczeństwo energetyczne. No i wpływy budżetowe. W biegłym roku spółki górnicze w podatkach i opłatach wpłaciły do budżetu państwa i samorządów – ponad pięć miliardów złotych. I pamiętajmy - polskie górnictwo generuje ponad 300 tysięcy miejsc pracy, polski przemysł kolejne setki tysięcy. Nie możemy dopuścić do ich likwidacji.

Podczas Kongresu wiele było rozmów o energetyce, przemyśle, ale także transformacji energetycznej i wsparciu dla regionów górniczych.

Regiony górnicze w Europie stają przed dużymi wyzwaniami transformacyjnymi, takimi jak rekultywacja i rewitalizacja terenów poprzemysłowych, przy zagwarantowaniu sprawiedliwej transformacji społecznej. Pod koniec 2017 r. w Strasburgu Komisja Europejska oficjalnie zainaugurowała Program Wsparcia Regionów Górniczych”. Wśród uczestników konferencji byli zarówno przedstawiciele rządów, samorządów, jak i spółek oraz organizacji pozarządowych i społecznych, związanych z sektorem górnictwa z całej Europy. Ministerstwo Energii prowadzi bieżący dialog z Komisją Europejską. Platforma Wsparcia dla Regionów Górniczych ma dwa wymiary: proces restrukturyzacji regionów górniczych, w których zaprzestano wydobycia węgla oraz prace badawczo – rozwojowe dotyczące czystych technologii węglowych i alternatywnych metod wykorzystania węgla. To wsparcie dla Śląska, ale też okolic Wałbrzycha i Konina

Na Śląsku niezwykle ważnym tematem jest zanieczyszczenie powietrza – zwłaszcza smog.

Generalizowanie i stygmatyzowanie węgla jest złe. To jak z samochodami – nie możemy porównywać 20-letnich diesli z nowoczesnymi ekologicznymi hybrydami. Tak samo jest z węglem. Możemy ten najgorszej jakości spalać w starych piecach albo wykorzystywać dobrej jakości węgiel efektywnie i ekologicznie. Stawiamy na to drugie rozwiązanie. Główną przyczyną smogu jest spalanie śmieci i paliwa niskiej jakości. Wprowadzone zostały przepisy regulujące dwie niezwykle istotne sprawy. Pierwsza to ustawa o jakości paliw stałych, która zakazuje sprzedaży detalicznej najgorszej jakości węgla, a po drugie w 2017 roku zostało wydane rozporządzenie w sprawie wymagań dla kotłów, które dopuszcza do sprzedaży tylko te o najlepszych parametrach. Czyli z tynku eliminujemy tak zwane „kopciuchy” i najgorszej jakości paliwo do nich. Ponadto uruchomiliśmy program „Czyste Powietrze”, wspieramy prosumentów oraz elektryczny transport.

Mamy również „Program dla Śląska”.

Ponad 50 miliardów złotych na 70 projektów, które będą motorem napędowym regionu. Stawiamy na zwiększenie innowacyjności przemysły, inwestycje rozwojowe, infrastrukturę transportową, ale także poprawę jakości środowiska i podnoszenie kwalifikacji mieszkańców naszego regionu. Chcemy maksymalnie wykorzystać potencjał województwa śląskiego w celu zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. Jestem przekonany, że razem z nowym zarządem województwa dobrze wykorzystamy te ogromną szansę na rozwój naszego regionu.

Do wyborów do Parlamentu Europejskiego zostało ledwie kilka dni. Jak wyobraża Pan sobie swoją działalność w Europarlamencie.

Jest pięć głównych obszarów, pięć priorytetów. Po pierwsze więcej funduszy dla województwa śląskiego z funduszy unijnych w tym na rekultywację terenów poprzemysłowych i wsparcie transformacji energetycznej. Wynegocjowaliśmy już miliardy dla naszego regionu. Wiem jak rozmawiać z Komisją Europejską, by zadbać o jeszcze większe wsparcie dla województwa śląskiego. Druga kwestia to obrona przemysłu, którego przyszłość w dużym stopniu będzie się ważyć w Brukseli. Przemysł to wciąż ogromna siła województwa śląskiego. Nie możemy się od niego odwracać, a wspierać i rozwijać. Będę walczył o polski przemysł, którego serce bije na Śląsku. Z tym też się wiążą miejsca pracy. Przypomnę - 300 000 miejsc pracy w województwie śląskim generują kopalnie. Nie pozwolę na ich likwidację. Stabilna i dobrze płatna praca na Śląsku to cel nadrzędny. Kolejna bardzo ważna kwestia to czystsze powietrze. Walka ze smogiem to mój priorytet równorzędny z ochroną i rozwojem przemysłu.

Mieszkańcy regionu zasługują na oddychanie czystym powietrzem. I ostatni priorytet - bezpieczeństwo energetyczne. W dzisiejszym świecie nie ma nic ważniejszego od energii - od zasilania urządzeń domowych po systemy bankowe, finansowe, drogowe, szkoły, szpitale i fabryki. Polska musi być niezależna, a prąd zawsze musi płynąć do przemysłu i gniazdek w naszych domach. Będę bronić energetycznej niezależności Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem