Reklama

edytorial

Strefa powołań

2018-08-01 10:29

Lidia Dudkiewicz, Redaktor Naczelna „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 31/2018, str. 3

Bożena Sztajner/Niedziela

Okładkową twarzą tego numeru „Niedzieli” jest Edyta Stein – św. Teresa Benedykta od Krzyża, której święto obchodzimy 9 sierpnia. Jan Paweł II ogłosił ją patronką Europy w 1999 r. Zwrócił wtedy uwagę, że bez historii świętych Kościoła nie można zrozumieć dziejów Europy. Aby się rozwijała jako Europa ducha, „musi iść śladem swojej najlepszej tradycji, której wyrazem jest świętość”. W tej przestrzeni przywołajmy niektóre fakty z życia wyjątkowej świętej Kościoła katolickiego – św. Teresy Benedykty od Krzyża. Przeszła ona zawiłą drogę, aby dotrzeć do Chrystusa. Pochodziła z tradycyjnej rodziny żydowskiej. W młodości odstąpiła jednak od judaizmu i została ateistką. Podczas studiów na różnych uniwersytetach, w intelektualnych zmaganiach pod kierunkiem wybitnych filozofów, m.in. Edmunda Husserla, z uporem poszukiwała prawdy o człowieku i sensu życia. I na tej drodze znalazła Boga. W konsekwencji stwierdziła: „Bóg jest Prawdą. Kto szuka Prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział”. Wkrótce przyjęła chrzest w Kościele katolickim i coraz bardziej przybliżała się do Boga, a jej metą stała się furta klasztorna w Kolonii – wstąpiła do Karmelu. Potem z powodu prześladowania Żydów schroniła się w klasztorze w Echt w Holandii. Tam została aresztowana w 1942 r. i deportowana do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz-Birkenau, gdzie poniosła śmierć w komorze gazowej. „Jej życie pokazuje, jak wielki jest człowiek, który z wielką odwagą i uczciwością intelektualną szuka Boga, i jak tragiczny staje się świat, który Boga odrzuca” – to słowa polskich biskupów o Edycie Stein.


Zobacz także: Strefa powołań

Różne są drogi powołania. Ostatnio dziennikarze „Niedzieli” dotarli do włoskiej zakonnicy, która mundur policjantki zamieniła na habit. Zaskakujące jest to, że drogę powołania pomogli jej odkryć złodzieje, narkomani i prostytutki. Gdy pracowała w policji, przeżywała wewnętrzny konflikt spowodowany tym, że musiała surowo egzekwować prawo i nie mogła okazywać uczuć. Podczas aresztowania przestępców nie było miejsca np. na litość. Ostatecznie jednak się złamała, gdy aresztowała 15-letniego chłopaka, który po raz pierwszy zadarł z prawem. Przerażony, co będzie dalej, nagle się rozpłakał i poprosił, aby policjantka go przytuliła. Nie mogła tego uczynić, bo była na służbie, w mundurze. Emocje z aresztowania chłopaka pozostały z nią na dalsze życie. Ostatecznie zostawiła policyjny mundur i wstąpiła do zakonu. A policyjne sprawności też się teraz przydają, o czym zakonnica opowiada na naszych łamach.

Reklama

I jeszcze trzeci obraz ze strefy powołań. „Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań” trwa. Częstochowscy księża, o których pisaliśmy przed tygodniem, w dalszym ciągu pokornie pielgrzymują od kościoła do kościoła i niosą krzyż z napisem: „Jezus: Szukam właśnie Ciebie”. Niejeden z nas się zastanawia, co czuje ten mężczyzna w sutannie, z krzyżem na ramieniu, gdy wchodzi w przestrzeń publiczną, nie zawsze przyjazną, gdzie toczy się zwyczajne ludzkie życie. Zaglądam na stronę: www.otojaposlijmnie.pl, na której są zamieszczane wpisy księży. Jeden z nich wyznał: „Może jestem słabym kapłanem. Ale dla Jezusa zrobię wszystko”. Inny kapłan przypomniał słowa św. Teresy z Ávila: „Trzeba umieć chwytać Pana Boga za Serce. To jest Jego słaba strona”. I dodał: „Chyba ta pielgrzymka to taki nasz chwyt. Jeśli jest szczery i z miłości, to czy Bóg może nam odmówić czegokolwiek”...

Tagi:
powołanie

Dla Pana Boga

2019-07-10 09:42

Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 28/2019, str. IV

Maciej Krawcewicz
W maju tego roku przybyło w naszej diecezji trzech nowych diakonów

Mała liczba alumnów w naszym seminarium duchownym jest rzeczywistością, z którą jako diecezja musimy się zmierzyć. Warto zastanowić się nie tylko nad przyczynami takiej sytuacji, ale również pomyśleć, czy jako wierzący mamy jakiś wpływ na zmianę? A może aktualny stan rzeczy to już sygnał, że trzeba zacząć się bać o powołania? – Jako ludzie wierzący nie powinniśmy oczywiście panikować, co nie znaczy, że nie mamy podejść do tej sprawy poważnie i dojrzale. Trzeba stawiać pytania, analizować i zastanawiać się. Wszyscy musimy pomyśleć nad tym, jaka jest nasza troska o powołania. Jaka w ogóle jest nasza świadomość różnych powołań w Kościele – mówi ks. Tadeusz Kuźmicki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Śladami Jezusa” – multimedialna wystawa na Jasnej Górze

2019-07-15 19:36

AKW

Bożena Sztajner/Niedziela

Multimedialna wystawa pt. „Śladami Jezusa” zorganizowana na parkingu nieopodal Domu Pielgrzyma przy Jasnej Górze została oficjalnie otwarta. W symbolicznym odsunięciu kotary prowadzącej do wystawowych przestrzeni uczestniczyli bp Andrzej Przybylski – biskup pomocniczy w Częstochowie, o. Waldemar Pastusiak, paulin, kustosz Jasnej Góry, Krzysztof Noworyta – pomysłodawca i realizator wystawy, o. prof. Narcyz Klimas – franciszkanin, opiekun merytoryczny wystawy, dr Artur Dąbrowski – prezes Akcji Katolickiej w archidiecezji częstochowskiej.

Zobacz zdjęcia: Otwarcie wystawy "Śladami Jezusa"

Twórcy ekspozycji zastosowali nowoczesne środki wyrazu, aby ukazać zwiedzającym historię Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa, ale jak podkreśla Krzysztof Noworyta, wykorzystali przede wszystkim wyniki badań naukowych. Nowoczesny kształt wystawy: wykorzystanie filmów, animacji komputerowych, a nawet zapachów, stworzonych na podstawie biblijnych opisów pozwala zwiedzającym na odbycie podróży do źródeł chrześcijaństwa.

- Jeżeli ambicją każdego wierzącego człowieka jest naśladowanie Jezusa, to nie da się tego zrobić bez poznania tych miejsc, w których Jezus żył i kształtował swoje człowieczeństwo – podkreślił podczas otwarcia bp Andrzej Przybylski. Dodał, że liczy, że wystawa będzie dla każdego zwiedzającego osobistym kontaktem z przestrzenią Bożego Grobu, Wieczernika i Góry Oliwnej, a także przypomnieniem o chrześcijańskiej obecności w tym miejscu, obecności, która dziś jest ciągle zagrożona. Wystawa ma też swój wymiar kulturowy – przypomina, że nasza cywilizacja polska, europejska, jest zbudowana na fundamencie judeo-chrześcijańskim. Ziemia Święta i to co się w niej wydarzyło jest w sporej odległości od Europy, ale duchowo są to nasze fundamenty.

O. Waldemar Pastusiak – kustosz Jasnej Góry pogratulował twórcom pomysłu. - Wystawa to dobry moment, aby spotkać się z Ziemią Świętą – powiedział. - Mam nadzieję, że przyniesie dobre owoce, a pielgrzymi zostaną ubogaceni zarówno spotkaniem z Matką Bożą na Jasnej Górze, ale też poznaniem Ziemi Świętej.

Wystawa zajmuje ok. 900 m. kw. Narratorem prowadzącym widza jest aktor Piotr Fronczewski. Dopełnieniem jego narracji jest śpiew syryjskiej artystki mieszkającą w Polsce - Myrne Kbbeh. Wystawa będzie dostępna w Częstochowie do 27 października br.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czemu nie uwierzyć w siebie?

2019-07-15 21:42

Anna Majowicz

O przyczajonych tygrysach, dwóch stronach medalu i mocnej relacji z Bogiem – Sylwia Jaśkowiec poruszyła serca uczestników 26. Salwatoriańskiego Forum Młodych w Dobroszycach.

Anna Majowicz
Sylwia Jaśkowiec

- Od szkolnych lat uprawiam sport, a moją wiodącą dyscypliną są biegi narciarskie. W 2010 roku pojechałam na swoje pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie do Vancouver. One otworzyły mi drzwi do świata sportu. Miałam potencjał, ludzie mówili o dużym talencie, uzyskiwałam dobre wyniki sportowe. I nagle w moim życiu wydarzyło się coś niesamowitego. Po powrocie z sezonu zimowego do akademika w Katowicach, gdzie studiowałam na Akademii Wychowania Fizycznego, przydzielono mi pokój z dziewczynami, które na co dzień formowały się we Wspólnocie Przymierza Rodzin ,,Mamre”. Dziewczyny namówiły mnie na wyjazd na Mszę św. o uzdrowienie do Częstochowy. I tu muszę wspomnieć, że po powrocie z igrzysk miałam dobry moment sportowy, ale psychicznie czułam, że coś się kończyło, bo dążyłam do tego, aby zakończyć współpracę z trenerem, z którym bardzo dużo osiągnęłam. Wiedziałam, że nasza dalsza współpraca nie podniesie mojego sportowego poziomu, że mnie nie rozwinie. Człowiek miał w sobie ogromne sportowe ambicje, a przede wszystkim marzył nie tylko o igrzyskach, ale i o medalu mistrzostw świata i medalu olimpijskim. Te moje marzenia powodowały, że muszę iść dalej, wziąć sprawy w swoje ręce. Na tej Mszy św. stało się coś niesamowitego - pierwszy raz w życiu doświadczyłam żywego Pana Boga. Ten żywy Bóg powiedział mi ostre słowa.

Mała retrospekcja z dzieciństwa. W mojej rodzinie nie działo się dobrze. Nie doświadczyłam ojcowskiej miłości, tata nadużywał alkoholu. Moje serce było podziurawione, poranione, a braki miłości odcisnęły na mnie piętno. Byłam pogubiona, wrażliwa i nie potrafiłam poradzić sobie z emocjami. Dzisiaj mówimy o tym, czemu nie uwierzyć w siebie? Ja tej pewności siebie, wysokiej samooceny i poczucia własnej wartości nie zdobyłam w domu. Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg dał mi sport jako narzędzie, w którym rozpoczęłam budowanie swojej samooceny.

Mój sportowy potencjał objawił się we wczesnych latach szkoły podstawowej. Chwała Bogu za człowieka, którego postawił na mej drodze – wuefistę Stanisława Gubałę. To był człowiek ogromnej pasji, ogromnego serca, a przede wszystkim ogromnej miłości. Od pierwszych zawodów do kolejnych okazało się, że jestem dobrą biegaczką i potrafię dobrze grać w zespołach drużynowych. Moje serce podbiły biegi narciarskie. Ten sport faktycznie dawał mi poczucie spełnienia, ale przede wszystkim motywował mnie do tego, że jest to moja szansa w życiu na bycie kimś, żeby uwierzyć w siebie, swoje możliwości i na wydobycie z siebie tego, co we mnie najlepsze. Wymagało to ode mnie ciężkiej pracy, wytrwałości, niezłomności, częstych upadków, ale i powstawania z tych upadków. Sport stał się dla mnie najważniejszą rzeczą w życiu. Niestety, przez emocjonalne braki w miłości rzuciłam się całkowicie w wir pracy. To był mój mechanizm obronny. To było kosztem wielu wyrzeczeń, ale i też niestety kosztem niezdrowej ambicji sportowej. Doszłam do poziomu, gdzie zaczęłam gardzić słabszymi ode mnie. Wygrywałam z rówieśnikami z dużą przewagą, co powodowało, że rosła we mnie wartość samej siebie. Wiedziałam, że dochodzę do tego własną pracą, własną siłą, własnym psychicznym zaangażowaniem, upartością i niezłomnością. Jak możecie zauważyć nie było w tym wszystkim Boga, bo byłam ja. Moje budowanie wartości opierało się tylko i wyłącznie na tym, że to jest efekt mojej ciężkiej pracy. To było coś, co później Pan Bóg w sposób sobie właściwy wyciągnął, uświadomił mi, że moje serce było przepełnione pychą i egoizmem.

Kiedy dochodzi się do szczytu sportu wyczynowego, kiedy startuje się w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich, to ma się świadomość, że jest się obserwowanym, ale i ty cały czas obserwujesz to, jak wygląda konkurencja, jaki poziom prezentuje, jak się odżywia, itd. Cały czas byliśmy jak takie przyczajone tygrysy, obserwujące się nawzajem. To prowadziło do skrajności. Bo w sporcie niestety występuje doping, anoreksja, bulimia – tylko dlatego, by być doskonałym w tym co się robi. To ciemne strony sportu, ale tak to już jest w życiu, że są dwie strony medalu. Wybór należy do nas. Ja niestety, w tym pierwszym okresie dążenia do perfekcji wycięłam z życia Pana Boga.

Punktem zwrotnym w moim życiu był wyjazd do Częstochowy. Pojechałam na Mszę św. i moje serce zostało zalane Bożą miłością. Usłyszałam, że może nie było ze mną ziemskiego ojca, ale Pan Bóg był cały czas obecny w moim życiu, że Jego obecność była nieustanna i On się cały czas o mnie troszczył. Usłyszałam od Boga, że wszyscy mogą o mnie zapomnieć, ale nie On, bo oddał za mnie życie na krzyżu.

Przyjęłam do swojego życia Pana i Zbawiciela i to jest cudowne. To był najważniejszy wybór w moim życiu. Wybór, który obrócił moje życie do góry nogami!

Posłuchaj całego wystąpienia:

https://drive.google.com/file/d/1Q333Es_IerOrY9adtMYx4V-A89ww6hMN/view?usp=sharing

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem