Reklama

Zakład Opiekuńczo-Leczniczy Caritas w Jeleniej Górze

2018-08-01 10:33

Ks. PIotr Nowosielski
Edycja legnicka 31/2018, str. VII


Budynek Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego Caritas w Jeleniej Górze

Przed dwoma tygodniami pisaliśmy na naszych łamach o przekazaniu przez włoskich wolontariuszy ambulansu dla Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego Caritas w Jeleniej Górze. Dziś oprowadzimy po tym miejscu i opowiemy, jaki rodzaj działalności jest tu prowadzony

Historia tego miejsca, jako placówki Caritas, rozpoczyna się 1 stycznia 2002 r., kiedy to, po licznych rozmowach i negocjacjach, przejęta została przez Kościół ta zadłużona i bankrutująca placówka opieki medycznej.Tym samym uratowano wtedy ok. 80 miejsc pracy dotychczasowych pracowników.

Po podjętych wówczas pracach remontowych, modernizacji kuchni, wymianie dotychczasowych instalacji i wszystkich okien oraz stworzeniu kaplicy, dnia 10 września 2004 r. ówczesny wojewoda zatwierdził zmianę profilu i nazwy placówki na Zakład Opiekuńczo Leczniczy (ZOL). Pierwszym dyrektorem Zakładu został mianowany ks. Andrzej Szarzyński.

Po pierwsze opieka

– Zakład Opiekuńczo-Leczniczy zajmuje się opieką długoterminową pacjentów, którzy jej potrzebują. Są to pacjenci np. po zabiegach, operacjach, którzy po powrocie ze szpitala wymagają dalszej opieki i rehabilitacji. Czas opieki może być różny: od kilku tygodni, poprzez kilkumiesięczną, a nawet w niektórych przypadkach kilkuletnią. Opieką otaczani są pacjenci do skutku, tzn. do chwili, gdy osoba ta kończy rehabilitację i osiąga taki stan zdrowia, który pozwala na powrót do domu. Mogą zdarzyć się i takie sytuacje, gdy mimo podjętej opieki i rehabilitacji, pacjent kończy swoje życie – mówi Łukasz Richter, obecny kierownik ZOL.

Reklama

Jak starać się o miejsce

Dziś w placówce mieszczą się oddziały opieki długoterminowej, sale rehabilitacyjne, świetlice i sale dziennego pobytu. Działa też poradnia rehabilitacyjna.

– Na dzień dzisiejszy w ZOL-u jest miejsce dla 90 pacjentów. To są głównie ludzie z rejonu jeleniogórskiego. Zasadnicza część opieki jest współfinansowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Oprócz tego staramy się wychodzić naprzeciw powierzanym nam osobom chorym i dzięki Caritas Diecezji Legnickiej pobyty niektórych osób są dofinansowane przez Caritas. Mamy też w placówce miejsca, które nazywamy komercyjnymi, czyli pełnopłatnymi – wyjaśnia dyrektor Richter i dodaje: – Okres oczekiwania na miejsce dofinansowane, waha się od sześciu miesięcy do roku. Dlatego mamy stworzoną pulę miejsc pełnopłatnych, aby ktoś, kto pilnie wymaga opieki, a nie ma ku temu warunków w jego domu, wtedy – najczęściej z pomocą rodziny, może podjąć takie pełne obciążenie finansowe, i możemy ją przyjąć wcześniej.

Specjaliści i...

ZOL oprócz podstawowej, codziennej opieki, wyżywienia, sprzątania, oferuje możliwość całodobowej opieki pielęgniarskiej i opiekunów medycznych oraz dostęp do leków, które też są finansowane przez ZOL. Placówka zapewnia także codzienny dostęp do lekarza, psychologa i terapeuty zajęciowego. Zakontraktowani są przez ZOL również: pracownik socjalny, neurolog, lekarz rehabilitacji, oraz fizjoterapeuci. Ponieważ placówka ma profil rehabilitacyjny, dlatego oferuje usługi profesjonalnych fizjoterapeutów. Oni, po otrzymaniu zlecenia od lekarza rehabilitacji, przystępują do czynności, które np. szpital ma w ograniczonym zakresie.

– Całość personelu to ok. 100 osób. W jego skład wchodzą wymienione już wcześniej osoby, pełniące określone funkcje na rzecz pacjentów oraz pracownicy administracji. Na naszym terenie jest oczywiście kaplica, w której odprawiana jest codziennie Msza św., jest czas na osobistą lub wspólnotową modlitwę, np. Koronką do Miłosierdzia Bożego. Ponieważ w naszym Zakładzie przebywają też księża, dzięki temu chorzy, którzy tego pragną, mają łatwy dostęp do opieki duchowej – wyjaśnia kierownik.

... wolontariusze

– Jesteśmy też bardzo wdzięczni osobom, które przychodzą do nas jako wolontariusze. Spędzają czas z chorymi i służą im swoją pomocą. ZOL stara się też zaistnieć na zewnątrz. Na festynach w okolicznych parafiach pokazujemy np. prace naszych podopiecznych, które powstają podczas terapii zajęciowej. Pacjenci, pod okiem terapeutów, robią np. palmy na Wielkanoc, wycinanki i inne. Przychodzą do nas także dzieci, młodzież z okolicznych szkół, a nawet przedszkoli.Odbywa się to oczywiście z inicjatywy nauczycieli. Często z ich grona pojawiają się później wolontariusze pomagają w karmieniu pacjentów, albo czytają im książki, wychodzą z chorym np. na wózku na spacer, bo mamy tu przy zakładzie tereny zielone itp. Tak więc nasze otwarcie na szkoły przynosi długotrwałe owoce – dodaje Łukasz Richter.

Tagi:
pomoc

Reklama

Bielsko-Biała: dary serca dla chorych Etiopczyków

2019-11-22 12:54

rk / Bielsko - Biała (KAI)

27 341,75 zł – czek na taką kwotę przekazał inicjatorom projektu „Oczy Etiopii” dyrektor bielsko-żywieckiej Caritas Robert Kurpios. To swoiste podsumowanie koncertu i zbiórki, które odbyły się kilka tygodni temu w Bielskim Centrum Kultury, także przy wsparciu władz samorządowych. Wystąpiła Magda Anioł z zespołem. Z pozyskanych środków zostanie zakupiony specjalistyczny mikroskop do operacji oczu mieszkańców Etiopii.

Archiwum s. Moniki Nowickiej

„Dziękujemy z całego serca wszystkim zaangażowanym w organizację koncertu, wszystkim gościom na koncercie, organizacjom, które nam pomogły, partnerom i sponsorom” – podsumował efekty akcji Stanisław Kotlarczyk, pomysłodawca przedsięwzięcia. Przedsiębiorca od ponad 10 lat organizuje wyjazdy, w czasie których miejscowi etiopscy lekarze i pielęgniarze usuwają ubogim pacjentom kataraktę i leczą chirurgicznie zaawansowane przypadki zapalenia rogówki spojówek. W ciągu ostatniej dekady przeprowadzono 3 tys. takich operacji.

Bożena i Stanisław Kotlarczykowie z Podbielskich Kobiernic do pomagania Etiopczykom przekonali także inne osoby z Polski. Wśród zaangażowanych w dzieło „Oczy Etiopii” są dziś biznesmeni, lekarze, a nawet uczniowie jednej z bielskich szkół.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego nie lubią księży?

2019-11-05 12:48

Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 7

Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem

Ks. Paweł Kłys

Obojętny, negatywny lub czasem nawet wrogi stosunek części społeczeństwa do duchowieństwa katolickiego staje się coraz bardziej powszechny. Znamienne przy tym, że jedynie katolickiego – w większości to Kościół katolicki podlega narastającej krytyce. Krytyce, która przeradza się ostatnio w jawną walkę.

Rozpoczęta przez zadeklarowanych ateistów – rozszerza się, obejmuje swym zasięgiem coraz szersze środowiska. Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem wielu przywódców, grup, organizacji czy środowisk. Zostaje wpisana w programy wyborcze. Staje się podstawą budowy wizerunku czy manifestów politycznych i światopoglądowych. A wszystko jest wsparte siłą środków masowej komunikacji.

Działanie to zawsze ma swój precyzyjny scenariusz. Rozpoczyna się od wybrania celu. Stają się nim z reguły księża, którzy stanowią rdzeń Kościoła. Powszechnie uznani i szanowani. Za tym idzie krytyka ich nauczania. Pokrętne interpretacje – czy wręcz manipulacja – kazań i wystąpień. Często mianem „skandalu” określa się ich słowa płynące wprost z Ewangelii. Linczowi medialnemu poddaje się organizowanie pielgrzymek, które gromadzą setki tysięcy wiernych. Wszystko to, aby ośmieszyć, poniżyć i upokorzyć.

Dlaczego tak się dzieje? Co zachodzi w umysłach ludzi, którzy decydują się podjąć walkę z Kościołem? O co chodzi w ich działaniu? Dokąd się skierują w swych dalszych planach?

W większości przypadków motorem zła, które ich nakręca, jest olbrzymia chęć władzy – chęć rządzenia, panowania, kierowania, niezależnie od tego, co pod tymi pojęciami sami rozumieją.

Podnoszą bunt przeciw księżom, czując fizyczny strach przed ich wielką wiarą. Przed nauką, którą głoszą w imieniu Jezusa Chrystusa. Czują wyraźnie, że ci, którzy nie chcą władzy nad „rzędem dusz”, otrzymali ją i mają. Boją się ich wpływu na szerokie rzesze. Wiedzą bowiem, że to za ich przykładem gromadzi się coraz więcej młodych ludzi, którzy na kolanach oddają cześć Stwórcy. Boją się, że ta młodzież pójdzie za nimi, a nie za pseudowartościami ofiarowywanymi w wielu popularnych mediach. Boją się ponadto, że takie myślenie będzie się upowszechniać. Że rozścieli się po kraju i sprawi, iż ludzie staną się lepsi, uczciwsi. Że będą dalej jak przez wieki czcić Boga, a Jego naukę stosować w rodzinach, w miejscach pracy, w życiu społecznym.

Boją się w końcu, że kiedyś i ich żony, synowie i córki uznają, iż wartości przez nich głoszone są puste i niewarte zainteresowania. Że to, co oni z takim trudem budowali, co ciułaczym wysiłkiem zgromadzili, uznają za bezwartościowe, a w konsekwencji nie będą ich za te dokonania cenili. Boją się, że resztki ich pseudoautorytetu legną w gruzach. Że będą musieli oddać coś ze swego stanu posiadania, wycofać się ze swoich miałkich tez, które były napędem ich życia. Boją się w końcu, że będą musieli zostać tymi, których jedynie czasami udają. Ludźmi Chrystusowymi – chrześcijanami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wolontariusze SKC z wizytą u „duchaków”

2019-11-22 16:23

ks. Wojciech Kania

Z racji na obchodzony III Światowy Dzień Ubogich wolontariusze Caritas wraz ze swoimi opiekunami odbyli wizytę studyjną w Towarzystwie Ducha Świętego pod wezwaniem Świętego Krzyża w Dąbrowie koło Krakowa. Uczestniczyli tam w spotkaniu i rozmowach z „duchakami” pod hasłem: „Posługa ubogim w duchu bł. Gwidona z Montepellier”.

Caritas DS

Spotkanie rozpoczęła wspólna modlitwa. Uczestnicy mieli możliwość usłyszenia o życiu i działalności bł. Gwidona oraz wysłuchać opowieści ks. Łukasza o losach zakonu „duchaków” kiedyś oraz współcześnie. Po spotkaniu w kaplicy i wspólnej modlitwie wolontariusze oraz ich opiekunowie zostali zaproszeni na poczęstunek. Z wielkim zainteresowaniem słuchali o codziennym życiu ojców, natomiast ojcowie z zainteresowaniem wysłuchali o przedsięwzięciach Szkolnych Kół Caritas oraz dzieł prowadzonych przez Caritas Diecezji Sandomierskiej.

Błogosławiony Gwidon odznaczał się wielką pobożnością oraz wrażliwością na cierpienia bliźnich. Gdy otrzymał od rodziców majątek, na przedmieściu rodzinnego miasta Montpellier wybudował szpital. Gromadził w nim porzucone dzieci, ubogich, chorych, którym osobiście posługiwał. Przykład Gwidona, przenikniętego duchem ewangelicznej miłości, pociągnął innych. Tak powstał szpitalniczy Zakon Ducha Świętego, jego gałąź męska i żeńska, oddany służbie chorym, ubogim i dzieciom. Założyciel oddał swe dzieło pod szczególny patronat Ducha Świętego. Polska prowincja braci istniała do 1783 roku, kiedy uległa kasacie. Ostatni polski duchak zmarł w 1820 roku w Krakowie. Towarzystwo Ducha Świętego zostało ponownie powołane w 2003 r. na podstawie dekretu metropolity gdańskiego. W 2010 roku do postulatu wstąpiło 7 braci. Obecnie wraz z neoprezbiterami w TDŚ jest kilku kapłanów. Oprócz nich wspólnotę tworzą klerycy i nowicjusze. Razem 13 członków. Ich charyzmat to niesienie pomocy najbardziej potrzebującym.

Zobacz zdjęcia: Wizyta studyjna u duchaczy
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem