Reklama

Maroko

Miasto z filmu

2018-08-14 11:02

Witold Dudziński
Niedziela Ogólnopolska 33/2018, str. 45

Witold Dudziński
Wielki meczet Hasana II

Turyści szukający atmosfery, nastroju i śladów Casablanki z filmu Michaela Curtiza będą zawiedzeni, ale nie powinni: to jedno z największych miast w Afryce ma sporo do pokazania i zaoferowania.

To największe miasto Maroka i Maghrebu, główny ośrodek przemysłowy i kulturalny oraz największy port morski Maroka, jest też jednym z najciekawszych miejsc w tym kraju. I bardzo dla niego ważnym. Port w Casablance przyjmuje lub odprawia jedną trzecią ogólnego handlu portowego kraju. Jak jeszcze niedawno obliczano, w tutejszych fabrykach, zakładach itp. zatrudniona jest połowa marokańskich pracowników. To sprawia, że na wielu młodych szukających pracy Marokańczyków działa jak magnes.

Rick’s Café

Wydawało się, że melodramat noir Michaela Curtiza „Casablanca” przejdzie niezauważony. Obraz, którego akcja rozgrywa się w czasie II wojny światowej w kontrolowanym przez Francję Vichy marokańskim mieście, z głównymi rolami Humphrey’a Bogarta i Ingrid Bergman, trafił jednak w oczekiwania widzów i rozsławił miasto.

Swoją rolę odegrało także to, że premiera w końcu 1942 r. zbiegła się z inwazją aliantów w Afryce Północnej i zajęciem Casablanki, a szeroka publiczność mogła poznać film, gdy na początku 1943 r. tym mieście, w hotelu Anfa, odbyła się konferencja Franklina D. Roosevelta, Winstona Churchilla oraz Charles’a de Gaulle’a na temat strategii aliantów.

Reklama

Film jest popularny do dziś, uważany za kultowy. Choć wielu miasto kojarzy się z filmem, pamiątek po produkcji w nim nie ma; nie powstała tu ani jedna scena, film kręcono w większości w studiu. Gdzieniegdzie w hotelach i restauracjach można zobaczyć na ścianach plakaty i zdjęcia z filmu, nawiązuje do niego nazwa powstałej 15 lat temu i modnej Rick’s Café, z detalami przypominającymi film, ale to wszystko.

Na urodziny króla

Najczęściej odwiedzanym miejscem w Casablance jest wielki meczet Hasana II. Powstał on z inicjatywy tego króla na jego urodziny jako „najpiękniejsza budowla Maroka”, bezpośrednio nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego, przy użyciu głównie marmuru z Agadiru i drewna cedrowego z gór Atlasu. Upał nie jest tu tak dokuczliwy dzięki przyjemnemu powiewowi wiatru znad oceanu.

Meczet jest jednym z kilku największych na świecie, z najwyższym minaretem, wznoszącym się na 210 m. Powstał w modernistycznym stylu mauretańskim. Bogato zdobiony mozaikami, ceramiką, rzeźbieniami z drewna cedrowego i kryształowymi żyrandolami, jest całym kompleksem religijnym. Oprócz sali modlitw, która może pomieścić 25 tys. osób, znajdują się tu także ogromna biblioteka, hammamy, szkoła koraniczna i sale konferencyjne.

Meczet ukończono w 1993 r., po siedmiu latach budowy, a fundusze pochodziły z datków wiernych, bogatych krajów arabskich, jak Arabia Saudyjska i Kuwejt, ale także z pożyczek. W kwestach na rzecz meczetu wzięło udział 12 mln osób. Mogą go zwiedzać nie tylko muzułmanie. Nocami z kopuły minaretu świeci laserowy snop światła w stronę Mekki. Jest widoczny z 30 km.

Plac Francji

Casablanca wiele zawdzięcza francuskim architektom, którzy działali tu w czasie protektoratu Francji nad Marokiem w I połowie XX wieku. Wykorzystywali jako inspirację styl neomauretański i art deco. Tym pierwszym kierowano się podczas budowy Prefektury czy Pałacu Sprawiedliwości, wzorowano się na stylach Imperium Osmańskiego i mauretańskiej Andaluzji.

Obok hotelu Hyatt Regency – w którego barze można wejść w atmosferę panującą w Rick’s Café dzięki plakatom i zdjęciom z filmu Curtiza – ulica prowadzi do samego środka suku. Trudno go porównać z innymi tego typu targami, podobnie jak całą starą medynę. Ta część miasta straciła swój pierwotny charakter przez liczne nowe budynki, które powstały tu w XX wieku.

Najpiękniejszym placem Casablanki jest dawny plac Francji – potem Muhammeda V, a dziś Narodów Zjednoczonych – zaprojektowany przez francuskiego architekta Josepha Marrasta. Pełni on rolę centrum administracyjnego miasta. Tu znajduje się budynek sądu, siedziba Banku Narodowego, policji, Poczta Główna, a także siedziba urzędu miasta z 50-metrową wieżą zegarową.

Tagi:
turystyka

Reklama

Gruzińskie marzenia

2019-07-10 09:40

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 36

Wybuch niezadowolenia społecznego, demonstracje i starcia z policją w Gruzji mają przyczyny głębsze, niż mogło to wynikać z przebiegu ostatnich wydarzeń

Wojciech Dudkiewicz

To nie mogło się skończyć inaczej. Siergiej Gawriłow, rosyjski deputowany, zwolennik rozbioru Gruzji, w parlamencie w Tbilisi przemawia po rosyjsku, z miejsca przewodniczącego parlamentu... Czy była to prowokacja, czy niedopatrzenie – nie da się jeszcze dziś jednoznacznie rozstrzygnąć.

Tak czy inaczej, rozpoczęły się wielodniowe demonstracje w Tbilisi. Już pierwszego dnia wobec brutalnej postawy policji rannych zostało kilkaset osób, w kolejnych dniach wciąż ich przybywało. Gdy demonstranci chcieli wtargnąć do budynku parlamentu, policja stanęła im na drodze. A rosyjska delegacja po cichu opuściła parlament.

Trąbka do boju

W Gruzji panuje zgoda w kwestii Osetii Południowej i Abchazji, uznawanych za regiony okupowane przez Rosję. Ślady wojny z 2008 r. wciąż w Gruzji widać, ale najbardziej tkwi ona w ludziach. Rosjanie zatrzymali się 35 km od Tbilisi. W wojnie nie chodziło tylko o dwie prowincje, lecz przede wszystkim o Gruzję, która chciała się przyłączyć do NATO i Unii Europejskiej. Także dlatego występ Gawriłowa zadziałał na opozycję jak trąbka wzywająca do boju. Władze, oskarżone o sprzyjanie Rosji, wezwała ona do dymisji, a swoich zwolenników – do zorganizowania protestów.

Sytuacja poruszyła wielu. Nieskora do ostrych deklaracji prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili zaapelowała o spokój, powiedziała jednak, że piąta kolumna Rosji może być bardziej niebezpieczna niż otwarta agresja.

Początek końca

Nikt nie mógł się spodziewać takiego wybuchu niezadowolenia. Widocznie w społeczeństwie od dłuższego czasu narastało niezadowolenie z siedmioletnich rządów Gruzińskiego Marzenia, a skandal mógł się okazać katalizatorem.

Gruzini w ostatnich latach – przypominają eksperci – nie mają się z czego cieszyć. Zaniechania Gruzińskiego Marzenia są deprymujące; partia ta doszła do władzy pod hasłami demokratyzacji kraju i szerokich reform, ale ich nie wprowadziła.

W efekcie sytuacja gospodarcza jest zła, lari – gruzińska waluta – traci na wartości, rośnie bezrobocie itd. Rozczarowanie przekłada się na zmniejszające się poparcie dla rządu. Może to być początek końca rządów Gruzińskiego Marzenia, a na pewno początek politycznej zawieruchy, która skomplikuje, a może nawet zdestabilizuje sytuację w kraju.

Otwarte granice

Choć Rosja i Gruzja od czasu wojny nie utrzymują stosunków dyplomatycznych, to wymiana handlowa trwa, a granice nie są zamknięte. Jednak ostatnie wydarzenia w Tbilisi skomplikowały sprawę.

Gdy prezydent Rosji Władimir Putin szybko podpisał dekret dotyczący środków, które zapewnią bezpieczeństwo Rosji i ochronę jej obywateli „przed działaniami kryminalnymi i innymi nielegalnymi działaniami”, oznaczało to m.in. zawieszenie połączeń lotniczych do Gruzji i nagłe wywożenie Rosjan z tego kraju. Wstrzymano sprzedaż wycieczek do Gruzji. Rzecznik Putina Dmitrij Pieskow tłumaczył, że decyzja jest związana z „ekstremistycznymi działaniami w Gruzji, które są skierowane przeciwko Rosji”. Rosjanie rzeczywiście masowo odwołują rezerwacje w gruzińskich hotelach, co jest fatalną informacją dla gruzińskich kurortów. W ub.r odwiedziło je 1,5 mln Rosjan (co piąty turysta był z Rosji). Bez nich gruzińska gospodarka może stracić ponad miliard dolarów rocznie.

Sprawdzone metody

Sporo Gruzja straci na innych działaniach Rosji, która zaczyna stosować wobec Gruzji metody przez siebie sprawdzone. Gdy rosyjska inspekcja konsumencka zaostrzyła kontrole alkoholi z Gruzji, nagle gruzińskie wino i winiaki straciły jakość. Kolejnym krokiem Kremla może być wprowadzenie embarga na gruzińskie towary...

Wydarzenia w Gruzji mogły zostać sprowokowane przez Rosję – ocenia dr Ryszard Żółtaniecki, ekspert w zakresie spraw międzynarodowych i dyplomata. – Nikt nie chce rozmawiać z państwem niestabilnym, które ma niepewne granice i jest wewnętrznie skłócone – twierdzi.

Ocena wydaje się prawdopodobna, gdy wpisać ją w kontekst atlantycki. Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, powiedział niedawno, że ten kraj będzie członkiem Sojuszu mimo sprzeciwu Rosji. – 29 sojuszników wyraźnie wskazało, że Gruzja zostanie członkiem NATO – oświadczył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: nowy biskup pomocniczy kijowsko-żytomierski

2019-09-18 13:54

st (KAI) / Watykan

Ojciec Święty mianował dotychczasowego kanclerza diecezji kijowsko-żytomierskiej, 40-letniego ks. Aleksandra Jazłowieckiego biskupem pomocniczym tej diecezji, przydzielając mu jednocześnie stolicę tytularną Tulana.

programkatolicki.org

Biskup nominat urodził się 2 marca 1979 roku w Szarogrodzie w obwodzie winnickim, na wschodnim Podolu.

Przygotowywał się do kapłaństwa w Wyższym Seminarium Duchownym p.w. Ducha Świętego w Gródku Podolskim. 26 czerwca 2004 roku przyjął święcenia kapłańskie i został włączony do prezbiterium diecezji Kamieniecko-Podolskiej. W latach 2004-2006 był wikariuszem w Murafie, a jednocześnie pracował jako formator w Wyższym Seminarium Duchownym w Gródku Podolskim.

W latach 2006-2013 ks. Jazłowiecki studiował na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie, uzyskując doktorat z prawa kanonicznego. Następnie był wicerektorem i ekonomem Wyższego Seminarium Duchownego p.w. Ducha Świętego w Gródku Podolskim, zaś w 2014 roku został jego rektorem. W roku 2018 został kanclerzem diecezji kijowsko-żytomierskiej.

Moja nominacja to wyraz ogromnego zaufania Ojca Świętego do mnie – powiedział biskup-nominat Aleksander Jazłowiecki w rozmowie z ukraińskim portalem katolickim "Credo". Franciszek mianował go 18 września biskupem pomocniczym diecezji kijowsko-żytomierskiej, której ordynariuszem jest bp Witalij Krywicki. Biskup-nominat jest drugim pod względem wieku najmłodszym hierarchą Kościoła katolickiego.

O swym mianowaniu nominacji nominat dowiedział się dwa tygodnie temu. "Rozumiem, że jest to ogromna odpowiedzialność i duże wyzwanie, dlatego pojechałem do sióstr karmelitanek, które posługują w Kijowie, by spędzić tam dzień w ciszy i skupieniu, po czym wyraziłem zgodę. Pomogło mi także wsparcie i słowo mojego ojca duchownego, który zna mnie, szczególnie moje ludzkie słabości. W najbliższym czasie pojadę na parę dni na ćwiczenia duchowne w ciszy do klasztoru Wspólnoty Niepokalanej Matki Wielkiego Zawierzenia, (zawierzanek) w Częstochowie" – powiedział biskup-nominat. Jednocześnie poprosił krewnych, przyjaciół, bliskich i wszystkich wiernych Kościoła katolickiego o modlitwę w jego intencji. "Bardzo liczę na wsparcie moich świętych patronów, zwłaszcza Tomasza More'a i dusz w Czyśćcu cierpiących" – oświadczył rozmówca agencji "Credo".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prof. Nalaskowski wraca do pracy akademickiej

2019-09-18 18:53

UMK, maj / Toruń (KAI)

Rektor UMK w Toruniu, prof. dr hab. Andrzej Tretyn, spotkał się dziś z zawieszonym w swych obowiązkach prof. dr. hab. Aleksandrem Nalaskowskim. Rektor przywrócił prof. Nalaskowskiego do pracy akademickiej, polecając mu jednocześnie większą roztropność w formułowaniu tekstów publicystycznych.

Praca własna / Wikipedia
prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski

Rektor prof. dr hab. Andrzej Tretyn spotkał się w środę 18 września 2019 roku z prof. dr. hab. Aleksandrem Nalaskowskim - czytamy w komunikacie na stronie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Rozmowa koncentrowała się na kwestiach dotyczących dobra Uniwersytetu i jego pracowników. Prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski wyraził poparcie dla odwołania, złożonego przez swojego pełnomocnika, od decyzji z dnia 11 września 2019 roku o zawieszeniu w obowiązkach nauczyciela akademickiego na trzy miesiące.

Rektor podjął decyzję o uwzględnieniu odwołania, jednocześnie polecając prof. Nalaskowskiemu większą roztropność w formułowaniu swoich tekstów publicystycznych.

Postępowanie wyjaśniające w sprawie będzie kontynuowane.

Przypomnijmy, że 11 września br. prof. Aleksander Nalaskowski został przez rektora zawieszony na 3 miesiące w obowiązkach nauczycela akademickiego za felieton zatytułowany „Wędrowni gwałciciele”, który ukazał się w tygodniku „Sieci” 26 sierpnia br. Tekst wyraża ostre, krytyczne opinie o działaniach środowisk LGBT+.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem