Reklama

Niedziela Częstochowska

Wakacje Liturgicznej Służby Ołtarza Archidiecezji Częstochowskiej

Wznieść się na wyżyny

Skupieni, pobożni i gorliwi. Ubrani w komże lub białe alby przepasane cingulum. Asystują kapłanowi i upiększają liturgię. Są blisko ołtarza Pańskiego i samego Jezusa w Eucharystii. Pozdrawiają się słowami: „Króluj nam, Chryste, zawsze i wszędzie”. A jak spędzają wakacje?

2018-08-14 11:06

Niedziela częstochowska 33/2018, str. IV

[ TEMATY ]

służba liturgiczna

Arch. Liturgicznej Służby Ołtarza Archidiec. Częstochowskiej

Wakacje pod żaglami

Są młodzi, którzy nie czekają na starość, aby żyć w obecności Jezusa, ale już od najwcześniejszych lat pragną wędrować życiową drogą wraz z Chrystusem, najlepszym i niezawodnym przyjacielem. To młodzież zrzeszona w różnych grupach działających przy parafiach, także w Liturgicznej Służbie Ołtarza Archidiecezji Częstochowskiej. Teraz na półmetku wakacji interesujące jest to, jak spędzają ten czas ministranci i lektorzy, czy pozostający w domach przychodzą do kościoła służyć przy ołtarzu Pańskim także w dni powszednie? Czy jest coś, co wyróżnia ich na tle rówieśników? Odpowiedzi nasuwają się same. Wystarczy przyjrzeć się temu, co robią w tym czasie.

Bóg, ojczyzna i modlitwa

We wszystkich propozycjach wypoczynku młodym towarzyszyli duszpasterze LSO archidiecezjalni, dekanalni czy parafialni. – Ksiądz musi być z ministrantami i lektorami podczas pracy, czyli roku szkolnego, zbiórek, formacyjnych spotkań, a także w czasie wypoczynku. Chcemy spędzać czas wspólnie i dostrzegać Boga w pięknie przyrody – podkreśla ks. Paweł Wróbel, który w tym roku zakończył wieloletnią służbę jako duszpasterz Liturgicznej Służby Ołtarza Archidiecezji Częstochowskiej. – Ten wypoczynek wzmacnia również ducha; realizujemy, oczywiście, cele turystyczne, ale pamiętamy o Bogu, o modlitwie, o najważniejszym celu naszego życia, jakim jest zbawienie. Dlatego każdego dnia sprawujemy Eucharystię, modlimy się o powołania kapłańskie i zakonne oraz wspieramy duchowo akcję „Modlitwa stóp i serc w intencji powołań” – wyjaśnia obecny duszpasterz Liturgicznej Służby Ołtarza Archidiecezji Częstochowskiej, kapłan o tym samym imieniu i nazwisku co poprzednik, czyli ks. Paweł Wróbel. W tym kontekście duszpasterze LSO chcą pokazać młodym, że świętość nie jest luksusem dla wybranych, nie mierzy się jej liczbą przeżytych lat, ale jakością życia, jakością przyjaźni z Chrystusem i Matką Najświętszą. Świętym bowiem może i powinien zostać każdy. – Życiorysy patronów LSO (św. Jana Berchmansa, św. Stanisława Kostki, św. Dominika Savio, św. Tarsycjusza i św. Alojzego Gonzagi) są zaprzeczeniem tezy, że wiara i młodość nie siedzą w jednej ławce. Oni pokazali, że mimo młodego wieku można być świętym, będąc przyjacielem Jezusa – dodaje ks. Paweł Kostrzewski.

Aktywne wakacje

W tym roku dla Liturgicznej Służby Ołtarza Archidiecezji Częstochowskiej jej duszpasterze przygotowali dwie propozycje wypoczynku. Pierwsza, nowa to wakacje pod żaglami, które odbyły się w dniach 23-30 czerwca z udziałem 26 uczestników, w tym 5 kapłanów. Rejs rozpoczął się i zakończył w Wilkasach k. Giżycka. Uczestnicy codziennie uczestniczyli w Eucharystii, poznawali Boga w pięknie przyrody i zapoznawali się z sztuką żeglowania (ministranci mieli przydzielone obowiązki tzw. wachty – mycie pokładu, przygotowywanie posiłków), a wielkim przeżyciem była Msza św. odprawiana na jeziorze. Druga – rajd rowerowy szlakiem warowni i sanktuariów jurajskich (17-21 lipca, 16 młodych, 4 kapłanów). Miał on na celu zapoznanie młodych z najpiękniejszymi miejscami położonymi na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Był kontynuacją idei zapoczątkowanej przed 5 laty, kiedy to rajd odbywał się szlakiem kolejnych pielgrzymek Jana Pawła II do ojczyzny. Ponadto w tym roku z racji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości wiódł przez miejsca złączone z historią ojczyzny, np. miejsce straceń w Olsztynie. Na trasie znalazły się m.in.: Jasna Góra, Leśniów, Mrzygłód, Rększowice, Olsztyn, Mirów, Mrzygłód, Bobolice, Skarżyce oraz dekanalne centrum duchowości ministranckiej przy parafii pw. św. Jana Berchmansa w Gorzkowie-Trzebniowie, gdzie na wszystkich odwiedzających to miejsce w znaku relikwii czekają św. Jan Berchmans, św. Stanisław Kostka, św. Dominik Savio i św. Alojzy Gonzaga.

Reklama

Mówią młodzi

Radośni, pełni entuzjazmu i zaangażowani, a przy ołtarzu Pańskim skupieni, pobożni i gorliwi tak opowiadają na zakończenie rajdu: – Dla mnie ważne jest, aby dobrze służyć w kościele, by być dobrym ministrantem, a potem lektorem – mówi Kuba z Olsztyna. Antek z Białej podobnie, chce być tak pobożny jak święci patronowie, chce częściej chodzić do kościoła i nie zlekceważyć tego. Nikodem z parafii pw. św. Wojciecha w Częstochowie wybrał rajd, aby zwiększyć możliwości fizyczne i psychiczne, poznać się wzajemnie, zyskać nowe doświadczenia, a także przezwyciężyć słabości i wznieść się na wyżyny zarówno duchowe (przez codzienną Mszę św.), jak i fizyczne, czyli zdobycie szczytów będących dumą dla rowerzysty, np. zamków w Ogrodzieńcu czy Mirowie. Od świętych patronów LSO uczy się pokory. Wzór ich życia przybliża go do Chrystusa i Jego ołtarza, przy którym służy; służy codziennie – jak powiedział także w czasie wakacji, wtedy gdy nie wyjeżdża. Wyjawił źródło tej gorliwości: – Przykład życia św. Stanisława Kostki kierował naszymi szlakami, każdego dnia modliliśmy się przez jego wstawiennictwo.

W duszpasterstwie LSO nie ma bariery wiekowej. Ministrantem może być zarówno chłopiec z pierwszej klasy szkoły podstawowej, jak i dorosły mężczyzna, m.in. pan Adam z parafii św. Floriana w Częstochowie. On właśnie chce, aby ministrantów było coraz więcej, i zachęca młodszych kolegów do tego, by nie wstydzili się służyć przy ołtarzu.

Tak spędzili wakacje ci, których Benedykt XVI nazwał apostołami Jezusa; ci, będący tak „bardzo blisko Jezusa w Eucharystii, i to jest największym znakiem Jego przyjaźni do każdego z nich”. Dziś służą przy ołtarzu Pańskim w komżach, a może w przyszłości, kiedy odkryją, że coś wielkiego dzieje się przez ich namaszczone dłonie, będą czynić to w ornatach?

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kelner Pana Boga

2019-11-19 12:18

Niedziela wrocławska 47/2019, str. 5

[ TEMATY ]

wspomnienia

służba liturgiczna

Radek Mokrzycki

Krzysztof Widawski

Czego Krzysia w szeregach Liturgicznej Służby Ołtarza nauczono, Krzysztof wykonuje do dziś, niestrudzenie... Krzysztof Widawski służy przy ołtarzu od 36 lat

Piętnastego marca 1983 r. władze PRL oficjalnie zaprosiły Papieża do złożenia wizyty w ojczyźnie, a we wrocławskiej parafii św. Antoniego przy ul. Kasprowicza trwały próby przed przyjęciem 70 chłopców do grona ministrantów. – Pamiętam, to była sobota, uroczystość św. Józefa. Po półrocznym kursie zostałem ministrantem. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że wraz z datami ślubu i narodzin moich dzieci był to najszczęśliwszy dzień mojego życia – opowiada Krzysztof.

W męskim gronie

Zaczęło się zwyczajnie. Po I Komunii św. służbę przy ołtarzu zaproponował Krzysiowi tata. Odmówił. Potrzeba było czasu i kolegi. – Jeździłem sobie na rowerze i spotkałem kumpla z klasy. Zapytałem go dokąd idzie, a on mi odpowiedział, że na zbiórkę ministrancką. Poszedłem z nim. I zostałem. Chłopców było 200! Prócz służby przy ołtarzu, łączyło ich latem boisko, zimą stół do ping-ponga. – Każdy marzył, żeby w rozgrywkach trafić na mnie, bo to był pewny awans! – śmieje się Krzysztof. – Po meczach chodziliśmy z zaprzyjaźnionym zakonnikiem na lody. To środowisko kształtowało nasze wartości, naszą męską tożsamość.

Służba nie drużba

A cóż począć, gdy chętnych dwa razy więcej, niż strojów? Wcześniej wstawać! Zdarzyło się, że aby służyć na Roratach, Krzyś czekał na mrozie od 4.43. Jednak wzorowa frekwencja upoważniała do chodzenia po kolędzie, a to była szansa na odwiedziny u koleżanek… Ministranckie życie to małe zwycięstwa i porażki. Nasz bohater dość szybko został lektorem, ale za tempem awansu nie nadążył głos. Kiedyś stwierdził, że zaśpiewa Alleluja. Po aklamacji Kościół zamarł. Wierni nie mogli dostroić się do kantora. Podszedł do niego kapłan i pouczył: „Jak się nie umie śpiewać, to się nie śpiewa”. Od tamtego zdarzenia minęły 33 lata i choć pan Krzysztof w Eucharystii stara się uczestniczyć każdego dnia, psalm ośmielił się zaśpiewać dopiero w tym roku.

– Będąc chłopcem uwielbiałem Adwent. My do Boga lgniemy duszą i zmysłami. Odpowiednie nastrojenie zmysłów podprowadza nas do ducha, a Roraty to nastrój i wysiłek zwieńczony nagrodą. Człowiek jest cudnie zmęczony po Pasterce i zasypia z radością, że Jezus przyszedł na świat i można świętować – mówi Krzysztof. – Teraz lubię bogate liturgicznie Triduum Paschalne. Intrygujący dźwięk kołatek, oczekiwanie na modlitwę o jedność Kościoła z Żydami (wtedy trzeba wyjść po krzyż) i przejmujący śpiew „Ludu mój, ludu” w czasie jego adoracji. Potem wielkosobotnie poranne czuwanie przy Bożym Grobie i wreszcie cudna Msza rezurekcyjna.

Jest jeszcze jedno nabożeństwo, za którym przepada – Transitus, czyli pamiątka przejścia św. Franciszka do wieczności. Urzeka go klimat tej modlitwy: ciemny kościół, mnisi ze świecami. Kilka lat temu Krzysztof spełnił swe marzenie, by przeżyć wspomnienie świętego w Porcjunkuli. Pojechał z przyjacielem i trochę się rozczarował, bo tamtejsze obchody są bardzo huczne. Jednak październikowe wyjazdy do Asyżu stały się męską tradycją.

Bliżej się nie da

Warto zaznaczyć, że w życiu Krzysztofa służba do Mszy św. nigdy nie konkurowała ze służbą rodzinie – jeśli do kościoła idzie z żoną, zawsze trwa przy niej w ławce (wyjątkiem jest Triduum Paschalne).

– Dlaczego od 36 lat służę? Jako geograf mam podejście przestrzenne: im bliżej, tym lepiej. Odnoszę wrażenie, że przy ołtarzu Pan Bóg lepiej słyszy mnie, a ja Jego. Radością dla mnie jest fakt, że od kilku lat służą także nasi synowie, a żona jest z nas wszystkich dumna. Ministrantura to niezasłużony i nieuświadomiony dar. Ministrantem jest się do końca.

CZYTAJ DALEJ

Medjugorie. Miejsce objawienia... Kościoła

2020-01-14 10:24

Niedziela Ogólnopolska 3/2020, str. 19

[ TEMATY ]

Medjugorie

Archiwum autora

Kościół św. Jakuba w Medjugorie

Już dziś mówi się o Medjugorie nie jako o miejscu ukazywania się Matki Bożej, ale o miejscu... objawiania się mocy sakramentów Kościoła.

Medjugorie komuś przeszkadza. Może nawet nie tyle samo objawienie, ile... jego odbiór. W końcu wiele jest objawień maryjnych, nawet oficjalnie uznanych, a jednak nie mają one tak masowego przełożenia na ludzkie losy. O niektórych z nich właściwie nic nie wiemy. Kto słyszał o Betanii (1976), Cuapie (1980), San Nicolas (1983)... Tymczasem orędzie z Medjugorie znają miliony i dostrzegają w nim zaproszenie do zmiany życia na „według Ewangelii”. Więcej – i to znowu szczególny fenomen – ludzie wracają do domów, a nawrócenie trwa...

Zasłuchanie w to orędzie jest masowe i zmienia (na stałe!) życie milionów osób (aż tylu!). Zauważmy, że po tylu już latach trwania objawień tę ziemię zdążyło opuścić więcej niż jedno pokolenie ludzi nawróconych przez Medjugorie. Ci ludzie nie trafili do piekła, do którego może szli... Czy dla Boga i dla Kościoła jest coś ważniejszego niż to?

Wincenty Łaszewski

GŁOS KOŚCIOŁA: „Medjugorie są to przede wszystkim ludzie, którzy tu przyjeżdżają, którzy się tu modlą, tutaj się przemieniają, stąd wyjeżdżają do swoich krajów i tam niosą ducha Ewangelii” – tłumaczy abp Henryk Hoser. Zdaniem papieskiego wysłannika, w sanktuarium Królowej Pokoju najważniejsi są właśnie ludzie – nie orędzie objawień. A jeśli mówimy o orędziu... słyszymy o orędziu Ewangelii! Piękne to, prawda?

GŁOS ANTY-KOŚCIOŁA: Trudno się dziwić, że komuś Medjugorie przeszkadza. Więc słyszymy, że „to jest od diabła!”, że to „manipulacja”, że „masoneria”, że „dla zysku i sławy”, że „wizjonerzy żyją w luksusach”, że „podróżują po świecie”...

Jeśli to nie wystarcza, by zasiać niepokój, przedstawia się nam inne oskarżenie: Medjugorie ma za zadanie odciągnąć ludzi od Fatimy – jedynego orędzia, które może ocalić świat. Dlatego te przesłania są takie cudowne, niezwykłe, wiarygodne... Mają przykuć ludzi do siebie, tym samym nie dopuścić do triumfu Niepokalanego Serca.

Można jeszcze próbować skompromitować same objawienia. Nie wypowiadamy się o ich prawdziwości, bo to rola kościelnych urzędów, ale abp Hoser potwierdza, że nie ma tu błędów doktrynalnych. Coraz głośniej mówi się też o tym, że do Medjugorie może zostać zastosowany precedens z Kibeho (objawienia w Afryce, uznane w 2001 r.; warto wspomnieć, że w ich zatwierdzeniu dużą rolę odegrał właśnie abp Henryk Hoser, będący wówczas misjonarzem w Rwandzie). Pojawiają się głosy, że taka decyzja może zapaść jeszcze w tym roku... Kościół ogłosiłby wiarygodnymi pierwsze objawienia, ograniczyłby liczbę wizjonerów do dwóch-trzech, bo – podobnie jak w Kibeho – potem treści się powtarzają, a inni wizjonerzy nie wnoszą do objawienia nic nowego.

Gdyby tak się stało, byłoby to kolejne potwierdzenie, że Medjugorie jako „teren objawień” spełniło swą misję.

Już dziś mówi się o Medjugorie nie jako o miejscu ukazywania się Matki Bożej, ale o miejscu... objawiania się mocy sakramentów Kościoła.

PROROCZE MIEJSCE: W tej parafii jest prawdziwy, żywy, napełniony mocą Kościół. Nieważne, czy Msze odprawia święty czy najgorszy kapłan – zawsze jest ona doświadczeniem obecności i miłości Boga, który uzdrawia, nawraca, rodzi nowe życie. Nieważne, kto spowiada: sakrament zawsze ujawnia swą moc. Ludzie mówią o odbytych tam „spowiedziach życia”...

Medjugorie – miejsce modlitwy, liturgii, sakramentów, miejsce nawrócenia. Tak widzi je papieski wysłannik. Tego typu znak – mówiący, że odnowa Kościoła jest na wyciągnięcie ręki! – jest niezwykle potrzebny w czasach obecnego kryzysu. Gdyby prorocka misja Medjugorie rzeczywiście oznaczała bycie zaczynem odnowy Kościoła, a w naszych parafiach zaczęło się ujawniać to, co tam – moc sakramentów, wówczas Medjugorie okazałoby się jednym z najważniejszych miejsc na duchowej mapie świata.

Nie będziemy chyba długo czekać na weryfikację tej tezy.

Wincenty Łaszewski, mariolog, pisarz, tłumacz

CZYTAJ DALEJ

Koronawirus 2019-nCoV – najważniejsze informacje

2020-01-26 14:50

[ TEMATY ]

zdrowie

wirus

stock.adobe.com

Koronawirus 2019-nCoV jest wirusem osłonkowym, podatnym na działanie wszystkich rozpuszczalników lipidów. Należy pamiętać o częstym myciu rąk wodą z mydłem lub dezynfekować je środkiem na bazie alkoholu.

Z dniem 23 stycznia 2020 r. wszystkie loty z Wuhan zostały odwołane. Został również wstrzymany cały transport publiczny oraz dalekobieżny. Podobne środki ostrożności zostały również wdrożone w innych regionach Chin. Miejsca spotkań publicznych zostały zamknięte do odwołania, a władze miast zalecają unikanie uczestnictwa w różnego rodzaju spotkaniach grupowych.

Główny Inspektor Sanitarny nie zaleca podróżowania do rejonów Azji Południowo-Wschodniej.

Łącznie w okresie od 31 grudnia 2019 r. do 24 stycznia 2020 r. odnotowano laboratoryjnie potwierdzonych 901 przypadków zakażeń 2019-nCoV, w tym 26 zgonów.

15 przypadków zakażeń dotyczyło personelu medycznego.

Przypadki: Chiny, w tym Hong Kong i Makau (882), Tajwan (1), Tajlandia (4), Japonia (2), Korea Południowa (2), USA (1), Singapur (3), Wietnam (1), USA (1), Francja (3).

Spośród 26 przypadków śmiertelnych w Chinach, 24 odnotowano w prowincji Hubei, 1 w prowincji Heilongjiang i 1 w prowincji Hebei.

Objawy zakażenia obejmowały gorączkę, dreszcze, bóle mięśniowe, katar, kaszel oraz duszności. Badania RTG klatki piersiowej wykazały typowe cechy wirusowego zapalenia płuc z rozlanymi obustronnymi naciekami.

Potwierdzono transmisję wirusa z człowieka na człowieka, ale potrzebnych jest więcej informacji, aby móc w pełni ocenić zakres tego rodzaju transmisji.

Źródło infekcji nie jest znane i dlatego zakłada się, że może ono nadal być aktywne i prowadzić do kolejnych przypadków zakażeń.

Zalecenia dla osób podróżujących po Chinach:

unikanie miejsc publicznych, zatłoczonych,

bezwzględne unikanie bliskiego kontaktu z osobami chorymi, w szczególności z objawami ze strony układu oddechowego,

unikanie odwiedzania rynków/targów lub innych miejsc, w których znajdują się żywe lub martwe zwierzęta i ptaki,

unikanie kontaktu ze zwierzętami, ich wydalinami lub odchodami,

ścisłe przestrzeganie zasad higieny rąk – ręce myć często wodą z mydłem lub dezynfekować środkiem na bazie alkoholu,

przestrzeganie zasad higieny żywności – jeść tylko w pewnych miejscach, pić wodę konfekcjonowaną.

Główny Inspektorat Sanitarny na bieżąco monitoruje sytuację epidemiologiczną.

W przypadku kiedy podróżujący z obszarów wysokiego ryzyka występowania wirusa (obszary te na bieżąco w swoich komunikatach podaje Główny Inspektorat Sanitarny) przyleci do Polski:

Wszyscy podróżujący samolotem dostają Kartę Lokalizacyjną Pasażera – w której znajduje się prośba o podanie kontaktu i miejsca pobytu;

w samolocie – będzie miała miejsce pierwsza weryfikacja czy podróżujący ma objawy choroby np. podwyższoną temperaturę ciała. Jeśli podróżujący ma objawy

i podróżuje z obszaru wysokiego ryzyka zakażenia koronawirusem 2019-nCoV nastąpi kontakt z lotniskową służbą zdrowia

Okres wylęgania wirusa może trwać do 14 dni. Najczęściej 5-6 dni. W tym czasie podróżujący z obszarów wysokiego ryzyka powinien obserwować swój stan zdrowia.

W przypadku pojawienia się symptomów takich jak:

– gorączka powyżej 380C;

– kaszel;

– duszność.

podróżny powinien skontaktować się z lekarzem, który poinstruuje go o dalszych działaniach.

Według aktualnej wiedzy nie ma ryzyka zakażenia się wirusem poprzez towary zamawiane

z Chin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję