Reklama

Harcerski obóz z Wałbrzycha rozpoczęty po Bożemu

2018-08-21 12:27

Adrian Ziątek
Edycja świdnicka 34/2018, str. VI

Adrian Ziątek

Każdego roku harcerze podczas wakacji wyjeżdżają na obozy, które są formą wypoczynku i zwieńczenia całorocznej służby. Miejsca docelowe obozów są rozsiane po całym kraju. Niektóre środowiska harcerskie wyjeżdżają nad morze, podczas gdy inni spędzają swoje obozy w górach. Można powiedzieć, że harcerzy na wakacyjnych obozach można spotkać „od Bałyku po gór szczyty”. Uczestnicy takich obozów to zazwyczaj dzieci od 6. roku życia, aż do młodzieży, która zbliża się do wieku dorosłości. Wszyscy uczestnicy wyjeżdżający na obozy harcerskie są pod opieką pełnoletnich wychowawców, a także osób z kadry harcerskiej, mowa tu szczególnie o drużynowych i przybocznych. Zarówno wychowawcy, jak i kadra muszą mieć ukończone specjalne kursy, które uprawniają ich do opieki nad niepełnoletnimi dziećmi i młodzieżą.

Na terenie naszej diecezji świdnickiej istnieje kilka hufców harcerskich należących do Związku Harcerstwa Polskiego, a także do Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej. O tych drugich niekiedy mówi się, że to ci, którzy wiążą swoją służbę z Kościołem, ponieważ zazwyczaj działają przy parafiach. Nie do końca jest to prawdą, ponieważ zarówno harcerze z ZHP, jak i z ZHR, w swoim przyrzeczeniu ślubują jasno swoją gotowość do służby Bogu. Stąd spoczywa wielka odpowiedzialność na wszystkich harcerskich wychowawcach, aby tą służbę wobec Boga odpowiednio kształtować. Nie jest to w dzisiejszych czasach zadanie proste. Trwa nieustanna walka z tradycją i wartościami, które od wieków są dobrym wyznacznikiem celu życiowej drogi. Harcerstwo jest jedną z nielicznych organizacji, która stara się kształtować młodych ludzi, aby byli dobrymi ludźmi, co ma się objawiać szczególnie w codziennych relacjach z bliźnimi, służbą wobec Boga i Ojczyzny. Stąd powinno wynikać szczególne zatroskanie wychowawców harcerskich, o przekazanie tych wartości, tym których wychowują.

Reklama

Choć nasza diecezja harcerstwem słynie, to nie sposób o wszystkich napisać, dlatego w tym artykule, swoimi przeżyciami obozowymi podzielą się harcerze z Wałbrzycha z XII Szczepu Drużyn Harcerskich i Zuchowych „Q”. Była to sobota 14 lipca 2018 r. O godz. 20 odbyła się zbiórka wszystkich uczestników wyjeżdzjących na obóz przy wałbrzyskim dworcu Wałbrzych-Miasto. Po kilkugodzinnej jeździe pociągiem wszyscy dojechali szczęśliwie do miejscowości Czarna Górna w Bieszczadach, gdzie odbył się tegoroczny obóz. Mimo padajacego deszczu około stu młodych harcerzy przez cały niedzielny dzień pracowało dzielnie, rozkładając kanadyjki, a także zabezpieczając namioty przed deszczem. Po całodziennej pracy na stołówce około godz. 21 odbyła się Msza św. W końcu nic dziwnego. Jest niedziela, więc trzeba uczestniczyć we Mszy św. Na Eucharystii zebrało się prawie całe wałbrzyskie środowisko, a także inne podobozy m.in. ze Zgierza, Bochni czy Jeleniej Góry, które również spędzały swoje obozy na tejże bazie harcerskiej. Msza św. była wyjątkowa. Nie dlatego, że odbyła się na stołówce, ze względu na daleką odległość od kościoła. Swoją wyjątkowość ukazywała swoim niezwykłym harcerskim klimatem. Nie zabrakło gitary, śpiewów, a to wszystko w towarzystwie kropel deszczu, które uderzały w blaszany dach. Chrystus przyszedł nawet do zwykłej stołówki. Był tam gdzie, nie dwóch ani trzech zgromadziło się w Jego imię, a ponad trzystu harcerzy. Mszy św. przewodniczył ksiądz misjonarz, który na wstępie zaznaczył, że jest podbudowany tak wielką liczbą młodych ludzi, którzy mimo późnej pory chcieli się spotkać z Panem Jezusem na Mszy św. W swoim kazaniu zachęcał, aby we wszystkim tym, co robimy, odnajdywać Pana Boga i nieść Go drugiemu człowiekowi, szczególnie koledze czy koleżance, którzy być może są daleko od Boga. Dużą radością podczas Mszy św. była spora liczba osób, które przystąpiły do Komunii św. Po zakończonej Eucharystii tradycyjnie wszyscy odśpiewali uroczyście modlitwę harcerską, a także odbyło się specjalne błogosłwieństwo uczestników obozu na cały pobyt, aby wszyscy cieszyli się Bożym błogosłwieństwem, opieką Matki Bożej i świętych patronów. Z takim duchowym powerem wszyscy udali się do swoich namiotów, aby przespać pierwszą noc na tegorocznym obozie, a następnie uczestniczyć w całym dwutygodniowym programie, który przygotowała kadra.

Jako jeden z wychowawców tegorocznego obozu, o którym piszę, z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Boże błogosławieństwo ma ogromną moc, która działa cuda. Tym cudem była wiara dzieci i młodzieży, która potrafiła swoją mocą wpłynąć na przemianę wiary innych. Cieszy fakt, że harcerstwo w dzisiejszych czasach stoi na straży wartości, tych szczególnych, do których zalicza się m.in. wiara w Boga.

Tagi:
harcerstwo

Harcerze na start

2019-10-08 14:19

Ks. Grzegorz Słodkowski
Edycja sandomierska 41/2019, str. 2

Prawie 400 harcerzy i zuchów z drużyn harcerskich i wędrowniczych naszej diecezji uczestniczyło w diecezjalnym rozpoczęciu roku harcerskiego

Ks. Grzegorz Słodkowski
W harcerskim starcie uczestniczyło blisko 400 osób

Tegoroczny „Start harcerski” rozpoczął się uroczystym apelem. Następnie wszyscy udali się do kościoła parafialnego w Momotach na Mszę św. Wspólnej modlitwie w intencji zuchów, harcerzy i instruktorów przewodniczył pasterz diecezji bp Krzysztof Nitkiewicz z udziałem księży opiekunów oraz ks. phm. Dariusza Sidora – diecezjalnego duszpasterza harcerzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Belgia: Kelly jest zdrowa, ale chce eutanazji, czuje się brzydka

2019-10-18 18:16

Krzysztof Bronk/vaticannews / Leuven (KAI)

W Belgii na oczach mediów rozgrywa się kolejny dramat cywilizacji śmierci. Od siedmiu miesięcy o eutanazję ubiega się tam cierpiąca na depresję 23-letnia Kelly z uniwersyteckiego miasta Leuven. Jej historia przypomina przypadek 17-letniej Noe Pothoven z sąsiedniej Holandii, która w maju tego roku skorzystała z prawa do eutanazji.

Vatican News

Dolegliwości młodej Holenderki wiązały się doświadczeniem gwałtu. Flamandka Kelly jest ładna, ma rodzinę i narzeczonego. Cierpi na paraliżującą nieśmiałość. Kiedy patrzę w lustro widzę potwora – opowiada dziennikarzom. I jak wielu młodych w jej wieku twierdzi, że po prostu się sobie nie podoba.

O możliwości, które oferuje eutanazyjne prawo w Belgii poinformował ją psycholog. Na eutanazję czeka już siedem miesięcy, bo aby śmiertelny zabieg został wykonany, potrzebna jest pozytywna opinia dwóch psychiatrów i jednego lekarza ogólnego. Jej rodzice i rodzeństwo, w tym siostra bliźniaczka, dowiedzieli się o całej sprawie dopiero kilka dni temu.

Przypadek Kelly budzi w Belgii zrozumiałe kontrowersje. Z powodów psychicznych jest wykonywanych w tym kraju 2,4 procent wszystkich eutanazji. Statystycznie co trzecia osoba, która wnioskuje o wspomagane samobójstwo ze względu na cierpienie psychiczne, otrzymuje aprobatę psychiatrów.

Przypadek Kelly budzi kontrowersję, bo przedostał się do mediów. W pełnym świetle ukazuje on zwyrodnienie państwa, które zamiast podać cierpiącym pomocą dłoń, oferuje im pomoc w samobójstwie. Przypomnijmy, że kiedy pół roku temu w Holandii uśmiercono 17-letnią Noę, Papież Franciszek zareagował na jej zgon tymi słowami: „Eutanazja i wspomagane samobójstwo są porażką wszystkich. Odpowiedź, do której jesteśmy wezwani to nieporzucanie nigdy tych, którzy cierpią; nie poddanie się, ale objęcie troską i miłością, by przywrócić nadzieję”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wędrowiec do nieba

2019-10-21 05:06

Ewa i Tomasz Kamińscy

Ewa Kamińska
Relikwiarz wykonał Wojciech Koryciński

Św. Stanisław Kostka żył krótko, niecałe 18 lat. Jednak w swoim życiu musiał wytrwale przejść wielkie odległości i pokonać rozmaite trudności. Aby zostać przyjętym do zakonu jezuitów przeszedł w sumie ok. 1500 km – od Wiednia do Augsburga i Dylingi, a potem do Rzymu, gdzie wstąpił do nowicjatu. Jego życie było też wytrwałym pokonywaniem drogi duchowej, czyli dążeniem do osiągnięcia świętości.

Św. Stanisław Kostka nigdy nie był w Lublinie, ale odniesienia do jego postaci znajdziemy w naszym mieście bez trudu. W Kaplicy Krzyża Trybunalskiego archikatedry lubelskiej, która pierwotnie była kościołem jezuitów, są freski przedstawiające najważniejsze momenty z życia świętego. Jest on także patronem Metropolitalnego Seminarium Duchownego, a jego imię nosi XXI Liceum Ogólnokształcące przy ul. ul. Ks. Michała Słowikowskiego.

W 2019 roku św. Stanisław Kostka przebywał jednak w Lublinie, choć jak na wędrowca przystało, dość krótko. Stało się to za sprawą ojców jezuitów, którzy otrzymali relikwie świętego (odłamek żebra) z klasztoru w Starej Wsi. O. Rafał Sztejka SJ z kościoła akademickiego KUL wpadł na pomysł, by zostały one umieszczone w specjalnym relikwiarzu, przypominającym laskę pielgrzyma.

Wykonania relikwiarza podjął się lubelski artysta snycerz Wojciech Koryciński, który już wcześniej, wraz z Krzysztofem Kijewskim, wykonał relikwiarz Krzyża Świętego dla lubelskich dominikanów. Całość była omawiana razem z o. Rafałem i Janem Kamińskim z Instytutu Architektury Krajobrazu KUL. Okucia i tabliczkę z napisem wykonał Jan Maciąg, grawer z Lublina. Relikwiarz „przeszedł” szlak tegorocznej Lubelskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę niesiony przez pątników z grupy nr 9 - akademickiej.

W kościele akademickim KUL została odprawiona Msza św., podczas której wystawione zostały relikwie św. Stanisława Kostki w nowym relikwiarzu. Eucharystii przewodniczył o. Wiesław Faron SJ, przełożony kolegium jezuitów w Starej Wsi. W homilii przypomniał życie św. Stanisława Kostki, który, jak zauważył, w całym świecie rozsławił naszą ojczyznę, a dla młodych stał się wzorem niesłychanego hartu ducha. – To, co uderza w życiu i cechach św. Stanisława Kostki, to chęć wykonywania woli Pana Boga i nieustanne jej rozpoznawanie – powiedział. Dodał, że może nas uczyć cierpliwości i wytrwałości. Nie zniechęcał się przeciwnościami, stopniowo odkrywał drogę do ich pokonywania. Akceptował wszystko, co zdarzało mu się w życiu i szedł w nieznane z odwagą i nadzieją. – Niech więc nam przypomina, że nasze życie jest podróżą – zauważył o. Wiesław. – I kiedy wyruszamy w drogę, potrzebujemy laski, by się wesprzeć. […] Chcemy być święci, tak jak on. Niech więc wspiera nas w dobrych pragnieniach i dążeniu do Domu Ojca.

Kilka dni później relikwiarz przekazany został do powstającej parafii pw. św. Stanisława Kostki w Wasilkowie, niedaleko Białegostoku, którą prowadzą jezuici. Obecny był tam już 21 września 2019 r. podczas uroczystego erygowania parafii przez metropolitę białostockiego abp Tadeusza Wojdę SAC. Jej proboszczem został o. Paweł Bucki SJ, dotychczasowy duszpasterz akademicki KUL.

Warto dzielić się tym co się posiada. Chociaż relikwie św. Stanisława Kostki zostały przekazane do Wasilkowa, to lubelscy jezuici już otrzymali kolejne, również ze Starej Wsi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem