Reklama

Czystość w czasach nieczystych myśli

2018-08-28 12:05

Grzegorz Górny
Niedziela Ogólnopolska 35/2018, str. 35

W Koszycach 1 września br. dojdzie do beatyfikacji pierwszej osoby świeckiej w historii słowackiego Kościoła. Na ołtarze wyniesiona zostanie Anna Kolesárová – mieszkanka wsi Vysoká nad Uhom w archidiecezji koszyckiej. Zginęła 22 listopada 1944 r. w wieku zaledwie 16 lat. Tego dnia do jej rodzinnej miejscowości wkroczyła Armia Czerwona. Ponieważ „wyzwoliciele” masowo gwałcili napotkane kobiety, niemal wszystkie mieszkanki wioski ukryły się przed nimi. To samo zrobiła Anna, która schowała się w piwnicy. Niestety, ojciec dziewczyny źle ocenił zagrożenie. Był pewny, że żołnierz, który wszedł do ich domu, jest głodny i szuka jedzenia. Zawołał więc córkę, by przyniosła coś do jedzenia. Czerwonoarmista zażądał jednak, by mu się oddała. Stanowczo odmówiła. Wówczas postawił jej ultimatum: albo natychmiast pójdzie z nim do łóżka, albo ją zabije. Znów odmówiła. Pozwolił jej tylko pożegnać się z ojcem, a następnie ją zastrzelił.

Wkrótce po śmierci Kolesárovej jej grób zaczął przyciągać ludzi, którzy chcieli oddać cześć niezłomnej dziewczynie. Mieszkańcy wsi pamiętali, że była osobą niezwykle pobożną, a także że od dziesiątego roku życia, od śmierci matki, sama prowadziła dom, podczas gdy ojciec musiał pracować. Dla nikogo z nich nie ulegało wątpliwości, że odeszła w opinii świętości. Przez długie lata jej kult rozwijał się potajemnie. Czechosłowacja znajdowała się bowiem pod panowaniem komunistycznym, a Kościół był brutalnie prześladowany. Nie można było w pozytywnym świetle przedstawiać publicznie postaci, która zginęła z rąk żołnierza Armii Czerwonej.

Zmieniło się to dopiero po upadku komunizmu i powstaniu państwa słowackiego. Anna Kolesárová – podobnie jak w Polsce Karolina Kózkówna – stała się dla tysięcy młodych ludzi w swoim kraju heroicznym wzorem życia w czystości. Wokół jej osoby wykrystalizował się chrześcijański ruch młodzieżowy skupiający tych, którzy – mimo pokus otaczającego świata – pragną dochować czystości przedmałżeńskiej. W 2002 r. w archidiecezji koszyckiej rozpoczął się proces beatyfikacyjny, który będzie miał swój finał 1 września 2018 r. – wtedy to bowiem zostanie ogłoszona nowa błogosławiona męczennica Kościoła katolickiego.

Reklama

Nie wszystkim na Słowacji się to jednak podoba. W mediach lewicowo-liberalnych ukazują się teksty krytyczne wobec całego przedsięwzięcia, np. dziennik „Sme” uważa, że Kościół wykorzystuje śmierć młodej dziewczyny do „prania mózgów (młodym) ludziom”. Sprzeciw publicystów budzą też słowa wybrane jako motto uroczystości beatyfikacyjnych: „Lepsza śmierć niż grzech” (taki napis widnieje na grobie męczennicy). Hierarchii katolickiej zarzuca się, że w ten sposób poniża te kobiety, które zostały wbrew swej woli zgwałcone, zaś dzieci zrodzone z gwałtu stygmatyzuje piętnem grzechu.

Działacze świeccy skupieni w Ruchu Czystych Serc tłumaczą z kolei, że nie zamierzają potępiać zgwałconych kobiet ani nazywać ich nieczystymi lub grzesznymi, lecz chcą w ten sposób wskazać na wartość cnoty w życiu człowieka. Beatyfikacja ma być raczej inspiracją do odrzucenia grzechu przez młodych ludzi, którzy dziś często muszą wybierać między zachowaniem czystości a utratą dziewictwa w znacznie mniej tragicznych okolicznościach.

Postać Anny Kolesárovej jest jednak solą w oku dla tych, którzy otwarcie promują rozwiązłość płciową i odrzucają samą myśl o zachowaniu wstrzemięźliwości seksualnej. Chodzi zwłaszcza o środowiska gejowskie, które potraktowały wyniesienie słowackiej męczennicy na ołtarze jako rzucone im wyzwanie. Chociaż od wielu miesięcy było wiadomo, że uroczystości beatyfikacyjne odbędą się 1 września na stadionie koszyckiego klubu TJ Lokomotiva, to działacze LGBT postanowili tego samego dnia zorganizować w mieście gejowski „Festiwal Pride Koszyce 2018”.

Słowaccy katolicy nie mają wątpliwości, że to celowe tworzenie konkurencyjnej imprezy skupionej wokół przeciwstawnych postaw, by głośno zamanifestować alternatywę dla niewinności, czystości i wierności. Gdy oczy opinii publicznej w kraju naszych południowych sąsiadów będą skierowane na Koszyce, w świat popłynie stamtąd nie jeden przekaz o niezłomnej bohaterce, lecz dwa komunikaty dotyczące dwóch wydarzeń zogniskowanych wokół odmiennych systemów wartości. Kontrowersyjnej i nieżyciowej postawie, która prowadzi do śmierci, przeciwstawiony zostanie obraz radosnej, celebrującej życie młodzieży. I w jednym, i w drugim przypadku kluczowe będzie słowo: „miłość”. Co okaże się mieć większą moc przyciągania?

Grzegorz Górny
Reporter, eseista, autor wielu książek i filmów dokumentalnych, stały publicysta tygodnika „Sieci”

Niedzielna Msza święta w sobotę

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 10/2004

Nie tak dawno w czasie lekcji jeden z licealistów zapytał mnie w intrygującej go sprawie. „Proszę księdza, Kościół uczy, że jeżeli z ważnych powodów nie możemy iść do kościoła w niedzielę (np. idziemy na zabawę karnawałową trwającą do białego rana, lub będziemy musieli w niedzielę pracować) to powinniśmy to uczynić w sobotę wieczorem.

Bożena Sztajner/Niedziela

Takie uczestnictwo nie będzie pociągało konsekwencji grzechu. Niestety, coraz częściej słyszę, iż niektórzy moi znajomi, dla wygody, by mieć niedzielę tylko dla siebie, idą w sobotę, a nie w niedzielę na Mszę św. Czy jest to postawa słuszna, prawidłowa? W Piśmie Świętym czytamy, jak to Pan Bóg polecił świętować siódmy dzień, a nie szósty. Wyznaczył niedzielę na świętowanie, a nie sobotę wieczorem. Czy więc regularne uczestniczenie w niedzielnej Mszy św. w sobotę wieczorem nie jest nadużyciem?”

Otóż tytułem wstępu przypomnę, iż obowiązek uczestniczenia we Mszy św. wiąże katolika w sumieniu. Dobrowolne zaniedbanie uczestniczenia we Mszy św. w niedzielę jest grzechem śmiertelnym i powoduje zerwanie kontaktu z Bogiem. Wracając do kwestii dnia, którego powinniśmy świętować, zgodnie z poleceniem Boga Izraelici zobowiązani byli do świętowania szabatu czyli siódmego dnia, dnia Bożego odpoczynku po dokonanym dziele stworzenia. Jednak po Zmartwychwstaniu Chrystusa, które miało miejsce w pierwszym dniu tygodnia (w niedzielę), rozpoczął się nowy etap w historii zbawienia. Etap ten jest czasem nowego stworzenia. I właśnie ten dzień nowego stworzenia, bo zostało ono zapoczątkowane Zmartwychwstaniem i umocnione zesłaniem Ducha Świętego też w niedzielę, obchodzimy jako najważniejsze święto każdego tygodnia. Świętujemy niedzielę, jako pierwszy dzień tygodnia. Wyraźnie słyszymy to w II Modlitwie Eucharystycznej, w której kapłan wypowiada słowa: „Dlatego stajemy przed Tobą i zjednoczeni z całym Kościołem uroczyście obchodzimy pierwszy dzień tygodnia, w którym Jezus Chrystus Zmartwychwstał i zesłał na Apostołów Ducha Świętego”.

Kościół o sposobie spełnienia obowiązku uczestniczenia we Mszy św. wypowiada się w kanonie 1248 Kodeksu Prawa Kanonicznego w następujący sposób: „Nakazowi uczestniczenia we Mszy św. czyni zadość ten, kto bierze w niej udział, gdziekolwiek jest odprawiana w obrządku katolickim, bądź w sam dzień świąteczny, bądź też wieczorem dnia poprzedzającego”. Jak widać, kanon ten nic nie mówi na temat przyczyn naszej decyzji co do dnia uczestniczenia we Mszy św. Termin, w którym udamy się na Mszę św. - w sobotę wieczorem (lub inny dzień poprzedzający święto) czy też w sam dzień świąteczny - zależy tylko od nas. Tak więc z formalnego punktu widzenia wszystko jest w porządku. Każdy jednak medal ma dwie strony. Stąd warto w tym miejscu przypomnieć, na czym polega zadanie świętowania. Otóż do istoty chrześcijańskiego świętowania należy uczestniczenie w liturgicznym spotkaniu, które wielbi Pana, rozważa Jego słowa i umacnia się wzajemnym świadectwem wiary. Kościół od samego początku prosił swoje dzieci, aby pilnowały niedzielnej Eucharystii. Już około 108 r. pisał św. Ignacy z Antiochii: „Niechaj nikt nie błądzi. Ten, kto nie jest wewnątrz sanktuarium, sam pozbawia się Chleba Bożego.

Jeśli modlitwa wspólna dwóch zwykłych ludzi ma moc tak wielką, o ileż potężniejsza jest modlitwa biskupa i całego Kościoła! Kto nie przychodzi na zgromadzenie, ten już popadł w pychę i sam siebie osądził” (List do Efezjan 5,2-3). A dwie strony dalej dodaje św. Ignacy następujący argument: „Gdy się bowiem często schodzicie, słabną siły szatana i zgubna moc jego kruszy się jednością waszej wiary” (13,1).

Stąd jeśli z czystego wygodnictwa pomijamy Mszę św. w sam dzień świąteczny, nasze świętowanie stałoby się niepełne. To jest podstawowa racja, dla której winniśmy dążyć do zachowania niedzielnej Mszy św. Warto zobaczyć dla jakich powodów ludzie najczęściej rezygnują w ogóle z Mszy św. w niedzielę, przychodząc na nią w sobotę wieczorem. Wygodne wylegiwanie się w łóżku, oglądanie telewizji, wycieczka, goście, widowisko sportowe - to są dla nich w niedzielny dzień ważniejsze rzeczy, aniżeli uczestniczenie we Mszy św. Oczywiście, - zauważmy - że w takim przypadku nie mówimy o grzechu (bo przecież można przyjść na Mszę św. w sobotę). Pojawia się natomiast coś, co można nazwać apelem do naszego serca, do naszego sumienia, by nie wybierać tego, co łatwiejsze, ale to, co stosowne, co buduje wiarę naszą i wiarę całej wspólnoty. W przeciwnym razie można pokusić się o stwierdzenie, że wybierając to, co łatwiejsze, czyli sobotnią Liturgię, jakby w sposób pośredni dajemy dowód, iż uczestnictwo w Ofierze Chrystusa jest dla nas jakimś ciężarem, obowiązkiem, a nie radosnym spotkaniem przy stole na wspólnej uczcie.

Kiedy przeżywamy okres Wielkiego Postu, czas nawracania się, pracy nad sobą, podejmowania dobrych postanowień celem przybliżenia się do Boga i pogłębienia swej wiary, miłości, może warto byłoby podjąć trud podjęcia decyzji o prawdziwym świętowaniu niedzieli w połączeniu z uczestnictwem właśnie tego dnia w Eucharystii. Może będzie mnie to kosztować godzinę mniej snu, ale to przecież wszystko ad maiorem Dei gloriam - na większą chawałę Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mazur: Sercem misji Kościoła jest modlitwa

2019-10-20 19:45

mag / Warszawa (KAI)

Współczesny świat potrzebuje świadków Chrystusa - podkreślił bp Jerzy Mazur zachęcając do gorliwej modlitwy za misje. Ona, jak zaznaczył - jest „Sercem misji Kościoła”. Bez niej misjonarz jest niczym ciało bez duszy, czy okręt bez sternika i kompasu. W Światowy Dzień Misyjny Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji celebrował Mszę św. w stołecznej bazylice Świętego Krzyża.

Werbiści

W homilii bp Mazur przypomniał, że każdy ochrzczony jest zobowiązany do dzielenia się wiarą z innymi. Nawiązując do papieskiego orędzia na Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny podkreślił, że chrześcijanin jest jednocześnie uczniem Jezusa i misjonarzem. - Od nas zależy, czy Chrystus będzie głoszony wśród tych, którzy Go jeszcze nie znają, a jest ich ponad 5 mld. na świecie – powiedział duchowny.

Podkreślił, że w Bożych oczach każdy człowiek jest ważny, ponieważ „jest przez Pana miłowany”. – Ten kto tego doświadczył wyrusza w drogę ponieważ jest pobudzony, by wyjść ze swoich ograniczeń, jest pociągnięty i sam pociąga innych dając siebie, nawiązując relacje rodzące życie – mówił bp Mazur.

Zaznaczył, że prawdziwy misjonarz wpatrzony jest w Chrystusa, który uczy nas posłuszeństwa woli Boga. – Jezus zawsze miał świadomość, że został posłany przez Ojca i Jego misją jest wypełnić powierzone Mu zadanie poprzez głoszenie Dobrej Nowiny potwierdzanej cudami oraz śmierć na Krzyżu i Zmartwychwstanie.

Bp Mazur podkreślił, że sercem misji Kościoła jest modlitwa. – To nie jest jakiś wzlot do Boga, czy dodatek do naszego bycia i działania, ale postawa życiowa wyrażająca naszą wiarę. To także styl życia i gwarancja przynoszenia owoców. Bez niej, nie uda nam się wypełnić otrzymanej od Pana misji, nie uda się wzrastać w świętości oraz pomagać innym na tej drodze – przekonywał duchowny. Dodał, że modlitwa pozwala także trwać członkom Kościoła w prawdziwej jedności.

Przywołując postać Mojżesza powiedział, że by ludzie mogli poznać Chrystusa potrzeba rąk nieustannie wzniesionych do nieba. - Świadomość tego miała zarówno św. Teresa od Dzieciatka Jezusa, jak i Sługa Boża Paulina Jaricot, która tworząc Żywy Różaniec stworzyła światowy system wspierania misji – zwrócił uwagę bp Mazur.

Zachęcał do modlitwy za całe dzieło misyjne Kościoła, by „Duch Święty wzbudził nową wiosnę misyjną dla wszystkich ochrzczonych”. – Dzisiejszy świat bardziej słucha świadków niż nauczycieli – podkreślił.

- Nie ustawajcie w modlitwie. Wspierajcie misjonarzy i misjonarki, zwłaszcza poprzez modlitwę różańcową, o którą prosiła Maryja podczas objawień w Gietrzwałdzie. Przypominała, że silą Kościoła jest gorliwa modlitwa w jego intencji i za tych, którzy w nim posługują – powiedział Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji.

Zwrócił również uwagę na potrzebę wsparcia materialnego działalności misyjnej Kościoła.

Zebrana podczas Światowego Dnia Misyjnego w świątyniach na całym świecie taca, zgodnie z decyzją Ojca Świętego powinna być przekazana na Fundusz Solidarności z którego Kongregacja Ewangelizacji Narodów wspiera ubogie Kościoły na terytoriach misyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem