Reklama

Felietony

100-lecie odzyskania niepodległości

Patriotyzm wypływa z Dekalogu

Miłość do Ojczyzny ma wartość moralną.

Niedziela Ogólnopolska 35/2018, str. 43

[ TEMATY ]

Polska

Polska

Mikhail Mishchenko / fotolia.com

Papież Polak, w kontekście postawy Polaków wobec hitleryzmu i sowieckiego komunizmu, usłyszał od jednego z europejskich polityków takie słowa: „Może my na Zachodzie nie bylibyśmy w stanie wytrzymać podobnej próby. A wy wytrzymaliście”. Rocznice historyczne – 1 i 17 września stanowią doskonałą okazję, by przypomnieć hart polskiego ducha. Ale też by pochylić się nad nauczaniem św. Jana Pawła II o patriotyzmie. Zwłaszcza teraz, gdy obchodzimy 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości.

Reklama

Jak się okazuje, miłość do Ojczyzny św. Jan Paweł II wiązał nierozerwalnie z pojęciem ojca i matki. W książce „Pamięć i tożsamość” Papież pisał: „Ze zrodzeniem przez ojca i matkę wiąże się pojęcie ojcowizny, które stanowi tło dla terminu ojczyzna”. Zwracał uwagę, że w Biblii Ojciec przynosi światu „szczególną ojcowiznę, niezwykłe dziedzictwo”, czyni to jednak za pośrednictwem kobiety, która jest matką: „Całe chrześcijaństwo w swym uniwersalnym wymiarze jest tą ojcowizną, w której bardzo znaczący jest udział Matki”.

Jan Paweł II czynił analogie między Matką Ojczyzną a macierzyństwem Maryi. Gdy przemawiał na Jasnej Górze, podkreślał, że przybył tu, aby usłyszeć, jak bije serce Ojczyzny w Sercu Matki. „Bije zaś ono, jak wiemy, wszystkimi tonami dziejów, wszystkimi odgłosami życia” – mówił Papież. W jego rozumieniu zatem nie byłoby polskiego patriotyzmu bez ukochania Matki Bożej i Jej polskiej stolicy – Jasnej Góry. To Jej, Królowej Polski, Ojciec Święty zawierzył siebie i Ojczyznę. Pielgrzymowanie do Niej określił piękną polską tradycją religijną i narodową, a Jasną Górę wskazywał jako miejsce, w którym Polacy mogą zawsze czuć się wolni.

Drugim ważnym elementem patriotyzmu w rozumieniu Papieża Polaka było powiązanie go z Dekalogiem. Tak jak czwarte przykazanie nakazuje czcić ojca i matkę, tak to samo przykazanie wymaga troski o Ojczyznę. Jan Paweł II wprost mówił, że patriotyzm ma wartość moralną i że „wchodzi w zakres czwartego przykazania, które zobowiązuje nas, aby czcić ojca i matkę”. Warto sobie to uświadomić nie tylko w kontekście wrześniowych rocznic historycznych, ale też wobec aktualnych problemów społeczno-politycznych w Polsce.

Milena Kindziuk
Adiunkt na UKSW w Warszawie, autorka książek

2018-08-28 12:05

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

25 lat SSE - spotkanie robocze zarządzających obszarami Polskiej Strefy Inwestycji

2020-09-28 18:10

[ TEMATY ]

Polska

Polska

minister rozwoju

materiały prasowe

Spotkanie zarządzających obszarami Polskiej Strefy Inwestycyjnej z przedstawicielami Ministerstwa Rozwoju

Spotkanie zarządzających obszarami Polskiej Strefy Inwestycyjnej z przedstawicielami Ministerstwa Rozwoju

25 lat SSE - spotkanie robocze zarządzających obszarami Polskiej Strefy Inwestycji

28 września br. odbyło się spotkanie robocze zarządzających obszarami Polskiej Strefy Inwestycji z przedstawicielami Ministerstwa Rozwoju, Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. i Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu S.A. Podsumowano osiągnięcia Specjalnych Stref Ekonomicznych na przestrzeni ostatnich 25 lat oraz efekty powołania Polskiej Strefy Inwestycji. Omówiona została również strategia działania ARP S.A. obejmująca wykorzystanie narzędzi antykryzysowych, których operatorem jest spółka w ramach Tarczy Antykryzysowej i Polityki Nowej Szansy. Specjalnym gościem wydarzenia była Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Rozwoju Jadwiga Emilewicz.

materiały prasowe

Spotkanie zarządzających obszarami PSI odbyło się w zamku w Baranowie Sandomierskim, którego właścicielem jest ARP S.A.. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele 14 Specjalnych Stref Ekonomicznych z całej Polski. Wśród zaproszonych gości znaleźli się Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Rozwoju Jadwiga Emilewicz za pośrednictwem mostu telekonferencyjnego, obecni na miejscu przedstawiciele Ministerstwa Rozwoju Olga Semeniuk i Artur Wycech, oraz Prezes Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu S.A. Grażyna Ciurzyńska.

W trakcie spotkania podsumowano 25 lat osiągnięć funkcjonowania polskich SSE i zmian, jakie w ich pracy zaszły dzięki powołaniu Polskiej Strefy Inwestycji. Możliwość ubiegania się o wsparcie dla inwestycji również poza granicami SSE, otwarcie na mikro i małe firmy, a także nacisk na realizację projektów innowacyjnych generujących stabilne i jednocześnie wysokojakościowe miejsca pracy - nowe zasady funkcjonowania PSI sprawiły, że z narzędzi wsparcia może skorzystać zdecydowanie więcej firm.

Minister Rozwoju, Jadwiga Emilewicz dziękując przedstawicielom SSE za efektywną współpracę i podkreślając wagę dotychczasowych osiągnięć zwracała uwagę na szczególne znaczenie pracy zarządzających SSE w nadchodzących miesiącach.

„Mam nadzieję, że przyszły rok upłynie pod znakiem inwestycji, ale by tak się stało wiele pracy przed zarządzającymi SSE” - zaznaczyła Wicepremier Emilewicz.

materiały prasowe

25 lat działalności SSE zarządzanych przez ARP S.A. przełożyło się na ponad 900 zezwoleń i decyzji o wsparciu. Przedsiębiorcy współpracujący z ARP S.A. zainwestowali w tym czasie ponad 20 mld zł, co pozwoliło stworzyć ponad 75 tys. nowych miejsc pracy.

„Te liczby nie pozostawiają wątpliwości co do znaczenia działalności ARP S.A. dla polskiej gospodarki. Nasza obecność w regionach, w których zarządzamy SSE niejednokrotnie oznaczała całkowitą transformację społeczno-gospodarczą danego obszaru. Udało się nie tylko ograniczyć bezrobocie, ale przede wszystkim stworzyć perspektywy rozwoju na kolejne lata” - podkreślał Zbigniew Bednarski, Dyrektor Biura Koordynacji Oddziałów w ARP S.A.

Najważniejszą determinantą rozwoju polskiej gospodarki w najbliższych miesiącach i latach będzie kryzys COVID-19 i sposób, w jaki na niego odpowiemy. ARP S.A. jako operator programów w ramach Tarczy Antykryzysowej i Polityki Nowej Szansy będzie kluczowym partnerem dla polskich przedsiębiorców w procesie odbudowy gospodarczej - mówił Paweł Kolczyński, Wiceprezes Zarządu ARP S.A.

Poszerzony zestaw instrumentów finansowych, jakimi dysponuje ARP S.A. zaprezentowali Marzena Zalewska, Dyrektor Biura Zarządzania i Restrukturyzacji Majątku Skarbu Państwa i Prof. Konrad Trzonkowski, Dyrektor Zarządzający ds. Rozwoju Biznesu.

Zamek w Baranowie Sandomierskim to jedna najcenniejszych dawnych rezydencji magnackich w Polsce i jeden z najlepiej zachowanych obiektów renesansowych w Europie. Odrestaurowany zamek stanowi atrakcję turystyczną, znajduje się w nim muzeum, a także hotel i restauracja. ARP S.A. jako właściciel obiektu, dba o jego utrzymanie oraz zagospodarowanie, a także czuwa nad jego odpowiednie zachowanie.

Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. (ARP S.A.) to spółka Skarbu Państwa, działająca w ramach Grupy Polskiego Funduszu Rozwoju. Od początku swojej działalności (1991 r.) odpowiada na najważniejsze potrzeby polskiej gospodarki. W okresie transformacji ARP S.A. uratowała tysiące miejsc pracy, unowocześniając duże i średnie przedsiębiorstwa. Dziś ARP S.A. jest dynamiczną spółką, której strategia opiera się na trzech równorzędnych filarach: innowacjach, restrukturyzacji i inwestycjach. Portfel spółek ARP S.A. obejmuje m.in. przedsiębiorstwa produkcyjne działające w sektorach: budowlanym, energetycznym, elektromaszynowym, a także w obszarze wzornictwa przemysłowego czy innowacji. ARP zarządza dwiema specjalnymi strefami ekonomicznymi: SSE EURO-PARK MIELEC oraz TSSE EURO-PARK WISŁOSAN. Siedziba główna ARP S.A. znajduje się w Warszawie. Agencja ma również oddziały w Katowicach, Mielcu oraz Tarnobrzegu.

CZYTAJ DALEJ

Dzień Ojca, Dzień Matki, Dzień Brata

Boże Narodzenie jest świętem pokoju

Tak zwani wielcy tego świata toczą właśnie odrażającą walkę o parę chwil ekstazy związanej z władzą nad narodami. A my z pogodą obchodzimy święto, które odnosi nas do wieczności. Śpiewamy właśnie o „dwakroć narodzonym”, chociaż wiemy, że pierwsze narodzenie oznacza coś innego niż to drugie, w tych dniach świętowane. W centrum tego święta jest Matka zajęta pieluchami, ta „błogosławiona między niewiastami”, wyniesiona ponad swój stan. Wpatrujemy się też w heroicznego Józefa, który dziś pospołu z muskularnym aniołem Michałem podtrzymuje ludzką rodzinę w godzinie próby. Ja zaś dziękuję mojej matce za to, że zawsze była w domu, zawsze czekała z obiadem, zawsze się o mnie troszczyła. Ojcu zaś dziękuję za to, że nauczył mnie, co to znaczy być ojcem.
Dwakroć narodzony, „bis genitus”. Ta uroczystość każe nam przeżywać to, czego tak straszliwie brakuje ogłupiałej ludzkości - rodzenie, bolesne wydobywanie z siebie nowego życia. Dwakroć. Najpierw ojcostwo, a potem macierzyństwo. Kiedy tu i ówdzie kładę nacisk na ojcostwo, spotykam się najczęściej z niezrozumieniem. Przesiąknięta rewolucją (a więc i feminizmem) cywilizacja wzmocniła złą polską tradycję, w której silny i kochający ojciec nie jest tak istotną postacią, jaką ja miałem szczęście poznać. Tymczasem właśnie ojcostwo i synostwo jest w samym centrum człowieczego bytu. Można to nazwać - jeśli wola - patriarchalizmem. Jeżeli bez uprzedzeń odczytamy słowo „patriarcha”, czyli „sprawujący ojcowską władzę”, odkryjemy w nim ożywczą siłę pulsującą w sercu Bożego Narodzenia.
Dla wielu horrorem jest sama myśl, że ojciec mógłby naprawdę być głową rodziny, nie mówiąc już o kimś takim, jak ojciec narodu. Jeżeli zaś papieża nazywa się ojcem świętym, to - zapytajmy szczerze - kto naprawdę chce być mu posłuszny we wszystkim? Najpoważniejszy zarzut pod adresem tego niedzisiejszego patriarchalizmu jest dość zaskakujący. Mówią mi tak: „Ty chcesz jakiejś ludzkości uporządkowanej w rodziny pod przewodem ojców. Niech ci będzie. Ale jak chcesz uniknąć starcia między tymi rodzinami, tymi rywalizującymi ojcami?”. Istotnie, bowiem taki konflikt wpisany był w społeczeństwo patriarchalne.
Kochający ojciec gotów jest zabić albo dać się zabić w obronie swoich dzieci. Ojcowie wielkich wspólnot, na przykład dawni królowie, a nawet papieże, z łatwością wdawali się w wojny i wieloletnie spory. Zapewne dawny komendant policji w mojej dzielnicy jakoś to zniósł przed laty, kiedy mu wypomniałem, że jego podwładni uciekają przed kilkoma wyrostkami, a ja sam muszę zadbać o bezpieczeństwo swoich licznych dzieci. Była to klasyczna sytuacja konfliktu. Teraz patrzę na tych chłopców o smutnych oczach, którzy szukają zaczepki, i coraz częściej widzę w nich takie same dzieci, jak te moje, które potrafią, na szczęście z rzadka, tłuc się w domu bez litości, kiedy braterstwo okaże się dla nich wyzwaniem ponad siły. I tak samo zapewne można spojrzeć na starszych chłopców... Z tego spojrzenia wzięła się wielka idea uniwersalnej monarchii, „Christianitas”, pokojowego ładu globalnego, który w niczym nie umniejsza różnorodności narodów, a nawet sprzeczności interesów.
Mając dużo dzieci, łatwiej dostrzec wokół siebie cały ten wielomiliardowy tłum braci (tak podobnych do moich dzieci i do mnie), którzy są gotowi zatłuc się nawzajem o byle co. Odkrywanie ojcostwa jest również odkrywaniem powszechnego braterstwa. Widząc zaskakujące przykłady miłości braterskiej, będę powtarzał, że jest ona możliwa. Jeżeli mogą się kochać bracia zmuszeni do życia w jednym ciasnym pokoju, to sąsiadujące narody też mogą żyć w przyjaźni. Muszą tylko nauczyć się patrzeć na siebie wzajemnie oczami ojca, który kocha wszystkie swoje dzieci i wczuwa się we wszystkie ich racje. Ten Ojciec istnieje. To jest prawdziwy Patriarcha świata.

CZYTAJ DALEJ

Szedł wiernie śladami Jezusa

2020-09-28 23:50

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

beatyfikacja kard. Wyszyńskiego

Archikatedra św.Jana Chrzciciela

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Jego wrogowie potrzebowali bardzo dużo czasu, aby zorientować się, że z nim nie można wygrać, bo jest osobą, która na co dzień żyje Bogiem i przesłaniem Ewangelii – mówił o kard. Stefanie Wyszyńskim w homilii w archikatedrze warszawskiej ks. prał. Bogdan Bartołd.

W czasie wieczornej Mszy św., jak każdego 28. dnia miesiąca, modlono się o dobre owoce beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. W koncelebrowanej Eucharystii uczestniczyły członkinie Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, Rycerze Jana Pawła II, przedstawiciele Archikonfraterni Literackiej oraz wiele osób, które co miesiąc wytrwale przychodzą prosić Boga o dar rychłej beatyfikacji kard. Wyszyńskiego.

W homilii proboszcz parafii archikatedralnej podkreślił, że Prymas Wyszyński zasłużył sobie jak mało kto na wszystkie zaszczytne tytuły, jakimi go jeszcze za życia obdarowywano, co potwierdzają wszyscy, którzy pamiętają jeszcze czasy reżimu komunistycznego. - Kim był Prymas Wyszyński dla wszystkich ludzi, żyjących w Polsce, pozbawionych godności, nadziei, perspektyw, tych, o których mówiono, że są pracującymi miast i wsi? Był przede wszystkim ojcem – zauważył ks. Bartołd. Odwołał się do dramatycznego okresu trzyletniego uwięzienie Prymasa i entuzjastycznego powitania po powrocie z więzienia do Warszawy, przez co kard. Wyszyński stał się ojcem narodu i najwyższym autorytetem. - To był punkt odniesienia, nasz przewodnik na drogach wiary. Komuniści już wtedy nie stosowali tak krwawych represji, ale wciąż używali całego wachlarza prześladowań i trzeba było przestawić się na długofalowy sprzeciw – przypomniał ks. Bartołd i przytoczył wielkie programy i akcje duszpasterskie Prymasa, jak Wielka Nowenna, Tysiąclecie Chrztu Polski czy peregrynacja Matki Bożej w Obrazie Nawiedzenia. Kard. Wyszyński w tamtym czasie, nie zważając na trudności walczył o budowę nowych kościołów, erygował nowe parafie, organizował katechizację dzieci i młodzieży, opiekował się rodzinami.

- Czyż nie byliśmy dumni, że mamy takiego pasterza? Mimo różnych przeciwności czuliśmy się bezpieczni – zaznaczył proboszcz archikatedry i przywołał swoje osobiste wspomnienia z momentu, gdy kard. Wyszyński przyjmował go do seminarium. - Wyprostowana sylwetka, twarz pięknie rozświetlona blaskiem, myśl bardzo logiczna, spokojna i wierność Prawdzie. To budziło respekt. Jak się pojawił Ksiądz Prymas Wyszyński, to od razu czuło się Boży pokój. On swoją obecnością dodawał sił do codziennych zmagań - wspominał.

- Jego wrogowie potrzebowali bardzo dużo czasu, aby się zorientować, że z nim nie można wygrać, bo jest to osoba, która na co dzień żyje Bogiem, przesłaniem Ewangelii. Ileż na Prymasa Wyszyńskiego nasyłano agentów, szpiegów. Naprzeciwko Pałacu Prymasowskiego na Miodowej zainstalowano komórkę Służby Bezpieczeństwa, która inwigilowała go 24 godziny na dobę i nic kompromitującego nie odkryli. Nic nie wskórali. W końcu wynieśli się stamtąd, uznali, że przegrali. Sami przyznali: przegraliśmy z człowiekiem Bożym – mówił ks. Bartołd.

Podkreślił, że Prymas Wyszyński, choć był pozornie człowiekiem słabym, wątłym, słabo uzbrojonym, jednak rozpoczął walkę z Goliatem, jakim był komunizm, wykazując się przy tym wielką odwagą. Wynikała ona z bezgranicznego zaufania Bogu. Nigdy nie cofnął się ani nie zdradził Chrystusa. - Ci, którzy go znają mówią, że źródłem jego siły była niezłomna wiara, wielkie zaufanie Bogu. Tajemnica zwycięstwa Prymasa Tysiąclecia tkwi w tym, że szedł wiernie śladami Mistrza – Jezusa. Był synem i niewolnikiem Matki Bożej. Gdy miał jakieś wątpliwości, gdy nieraz potrzebował jasnego światła, by podjąć dobrą decyzję, szedł do Maryi po radę, nie zważając na krytykę nawet sobie najbliższych bardzo mocno stawiał na każdego człowieka – zaznaczył ks. Bartołd i dodał, że ludzie prowadzeni przez kard. Wyszyńskiego nie zawiedli go. - W tych trudnych czasach pozostawali wierni, modlili się po domach, odmawiali różaniec. Mimo różnego rodzaju szykan uczestniczyli we Mszach św. w kościele. Wychowali dzieci wbrew koniunkturze i zakazom władz. A po nocach ludzie wychowani przez Prymasa Wyszyńskiego bez pozwolenia budowali świątynie, stawiali się na wszystkie uroczystości kościelne i tłumnie wypełniali kościoły – powiedział kaznodzieja.

Przypomniał, że gdy kard. Wojtyła został papieżem, to ci ludzie wyszli, policzyli się i przestali się bać. Założyli „Solidarność” i rozpoczęli swoją niesłychaną wędrówkę z niewoli do obiecanej ziemi wolności. – Kiedy umierał tuż po zamachu na Jana Pawła II Prymas Wyszyński, mieliśmy przekonanie, że umierał święty człowiek, który dzięki niezwykłej wierze i przymierzu z Matką Bożą i Jezusem stał się opoką i ocalił swój lud mieszkający na polskiej ziemi.

Po Komunii tradycyjnie fragment nauczania kard. Wyszyńskiego – tym razem poświęcony ochronie życia dzieci nienarodzonych – odczytała Barbara Dobrzyńska. Po Mszy św. celebransi i wierni przeszli do kaplicy, w której znajduje się grób Sługi Bożego. Tam modlitwę poprowadził ks. prał. Tadeusz Sowa, moderator wydziałów duszpasterskich Kurii Archidiecezji Warszawskiej i dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego. Na zakończenie odśpiewano Apel Jasnogórski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję