Reklama

Ludzie ludziom zgotowali Treblinkę

2018-09-12 10:43

Ewa Jakubik
Edycja podlaska 37/2018, str. VI

Ewa Jakubik

Z dala od wiosek, w głębi sosnowego lasu, na niezbyt urodzajnej ziemi podczas II wojny światowej Niemcy utworzyli karny obóz pracy głównie dla Polaków Treblinka I i obóz zagłady dla Żydów Treblinka II. Zginęło tu wówczas ok. 800 tys. ludzi. Niewiele pozostało z tamtego czasu. Te straszne wydarzenia przede wszystkim upamiętniają kamienie. Przechowuje je także ludzka pamięć, czego wyrazem są coroczne modlitewne spotkania na terenie karnego obozu pracy. Uroczystości rozpoczynają się przy żwirowni, w miejscu niewolniczej pracy więźniów, a kończą przy pomniku w miejscu straceń.

Na tegoroczne uroczystości patriotyczno-religijne obchodzone 1 września br. przybyli: biskup drohiczyński Tadeusz Pikus, Zygmunt Chłopek – były więzień karnego obozu pracy, Bożena Kordek – wójt gminy Małkinia Górna, Jan Słomiak – burmistrz miasta Kosów Lacki, Joanna Gierczyńska – przedstawicielka Muzeum Więzienia Pawiak, kombatanci z Kosowa Lackiego pod dowództwem Leonarda Domańskiego, żołnierze z jednostki wojskowej w Komorowie pełniący wartę honorową przy pomniku, przedstawiciele OSP z Kosowa Lackiego, policjanci z Komendy Powiatowej w Sokołowie Podlaskim, przedstawiciele Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sokołowie Podlaskim, drużyna harcerska im. Aleksandra Kamińskiego z Kosowa Lackiego, 14. drużyna harcerska „Sokoły” z Prostyni, kapłani: ks. kan. Krzysztof Maksimiuk – senior parafii Prostyń, ks. kan. Paweł Anusiewicz – proboszcz parafii w Kosowie Lackim, ks. kan. Roman Kowerdziej – proboszcz parafii w Łochowie, ks. Łukasz Suszko z Prostyni, ks. Wojciech Ryczkowski z Ceranowa, ks. Adam Banaszek ze Starej Wsi, ks. Tomasz Szmurło – sekretarz księdza biskupa, ks. Wojciech Lemański oraz poczty sztandarowe ze szkół: w Małkini Górnej, Kosowie Lackim, Kiełczewie, Jasienicy, Kalinowie, Prostyni i Glinie.

Uroczystość rozpoczęła się przy żwirowni. Tu została utworzona kolumna, na której czele harcerze nieśli drewniany krzyż, następnie podążały poczty sztandarowe, księża i przybyli na nabożeństwo mieszkańcy okolicznych parafii. Drogę Krzyżową prowadził ks. Błażej Samociuk, student KUL. Rozważania poszczególnych stacji wiązały się z problemami współczesnych ludzi. W miejscu plenerowej Mszy św. zebranych powitał ks. kan. Ryszard Zalewski, proboszcz parafii Prostyń, oraz dr Edward Kopówka, kierownik Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince.

Reklama

Mszę św. sprawował bp Tadeusz Pikus. W kazaniu nawiązał do Ewangelii tego dnia, przypowieści o talentach. Kiedy człowiek otworzy się na Ducha Świętego, otrzyma potrzebne mu łaski i światło nadziei. Należy zatem prosić o dar czynienia dobra i pomnażać miłość do bliźnich, zamiast stać bezczynnie. Ksiądz biskup zwrócił także uwagę na tragiczne wydarzenia, jakie rozegrały się na tej ziemi ponad 70 lat temu. Były one porażką człowieka. W stulecie niepodległości należy wyrazić wdzięczność żołnierzom, dzięki którym Polska stała się niepodległym krajem, ale trzeba pamiętać o ofiarach wojen, często bezimiennych, których winą był czas, w jakim żyli. Historia powinna być nauczycielką życia, jednak nie zawsze Polacy biorą do siebie jej lekcje. Należy dbać również o poczucie godności i honoru podczas działań wojennych i pokoju. Potrzebne jest budowanie postawy patriotycznej, która wzmocni więzi społeczne i przyczyni się do wzmożenia szacunku do Ojczyzny.

Zakończeniem uroczystości było złożenie wieńców pod pomnikiem oraz odczytanie wiersza „Mała Stacja Treblinki” Władysława Szlengela.

Mała Stacja Treblinki
Władysław Szlengel
Na szlaku Tłuszcz-Warszawa,
z dworca Warschau-Ost
wyjeżdża się szynami
i jedzie się na wprost...
I podróż trwa czasami
pięć godzin i trzy ćwierci,
a czasami trwa ta jazda
całe życie aż do śmierci...
A stacja jest maleńka
i rosną trzy choinki,
i napis jest zwyczajny:
tu stacja Treblinki.
I nie ma nawet kasy
ani bagażowego,
za milion nie dostaniesz
biletu powrotnego...
Nie czeka nikt na stacji
i nikt nie macha chustką,
i cisza tylko wisi,
i wita głuchą pustką.
I milczy słup stacyjny,
i milczą trzy choinki,
i milczy czarny napis,
że... stacja Treblinki.
I tylko wisi z dawna
(reklama w każdym razie)
zniszczony stary napis:
„Gotujcie na gazie.”

Tagi:
historia pamięć

Kaplica, a może brama? – archeolodzy o Wzgórzu Lecha w Gnieźnie

2019-09-17 15:44

bgk / Gniezno (KAI)

Kończą się prace wykopaliskowe w ramach „Ekspedycji Palatium. Gniezno 2019”. Wykopaliska nie dały jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, gdzie znajdowało się książęce palatium, potwierdziły jednak znaczącą rolę Gniezna jako ośrodka władzy w okresie wczesnego średniowiecza.

Kruglov Oleg/fotolia.com

Jak informuje kierujący badaniami dr Tomasz Janiak, wyniki badań wykopaliskowych prowadzonych przy kościele pw. św. Jerzego w Gnieźnie przyniosły niezwykle interesujące efekty, choć na dzień dzisiejszy trudno powiedzieć, co archeolodzy faktycznie odsłonili. Przypuszczenia są trzy: fragment kaplicy, która stanowiła część palatium książęcego, pozostałości drugiego kościoła, który znajdował się w tym miejscu w początku XI wieku, w którym złożono relikwie Pięciu Braci Męczenników, albo pozostałości przedromańskiej bramy.

„Z najwcześniejszych reliktów odsłoniliśmy fragment narożnika budowli przedromańskiej. Datujemy ją na X lub pierwszą połowę XI w. Jest to zatem budowla przedromańska, jedna z najwcześniejszych budowli kamiennych w kraju. Trudno nam powiedzieć coś bliżej o funkcji tego obiektu. Może być to pozostałość aneksu/kaplicy stanowiącej część najwcześniejszego gnieźnieńskiego palatium. Być może jest to narożnik wolno stojącego kościoła – tego samego, w którym, jak mówią źródła pisane, złożono relikwie Pięciu Braci Męczenników. Być może funkcja tej budowli była jeszcze inna” – wyjaśnia dr Tomasz Janiak.

Jak dodaje, godna przemyślenia jest też hipoteza, że jest to przedromański zespół bramny prowadzącym do wnętrza członu książęcego grodu, gdzie znajdowała się siedziba władcy.

„Analogie do takich rozwiązań fortyfikacyjnych możemy odnaleźć na terenie cesarstwa niemieckiego, a konkretnie w rejonie Górnej Saksonii i Turyngii w okresie X-XI wieku w głównych grodach cesarskich (tzw. pfalzach), np. w Tilledzie, Werli, Pöhlde czy Grone koło Getyngi. Takie reprezentacyjne bramy budowano tylko w najważniejszych siedzibach władców tamtego czasu. A więc, jeśli rzeczywiście jest to brama, to mamy niepodważalny dowód na znaczenie Gniezna. Przedromańska, kamienna brama to unikat w Polsce. Nikłe relikty takiego założenia fortyfikacyjnego znane są jedynie z Wawelu” – mówi archeolog.

Warto podkreślić, że w kierunku północnym badacze natrafili na młodszą fazę omawianej konstrukcji. Jest to kamienny fundament, najprawdopodobniej z końca XI wieku.

„Możemy przypuszczać – niestety, z powodów specyfiki tego terenu dla badań archeologicznych, na chwilę obecną są to wszystko tylko hipotezy – że mamy do czynienia z drugą fazą gnieźnieńskiej bramy (lub palatium). Do jej budowy użyto budulca pochodzącego z wcześniej rozebranej (zniszczonej?) konstrukcji kamiennej, której pozostałość stanowi wspomniany wyżej narożnik. Z kolei na południe od tego najwcześniejszego reliktu natrafiliśmy na rumosz – wysypisko kamieni i zaprawy z okresu wczesnego średniowiecza, pochodzących z rozbiórki wzmiankowanej przedromańskiej budowli kamiennej” – tłumaczy dr Janiak.

W wykopie odsłonięto także fragment muru ceglanego wzniesionego w XVI wieku z polecenia arcybiskupa Jana Łaskiego. Okalał on niegdysiejszy cmentarz przy kościele św. Jerzego. Ponadto odnaleziono ślady późniejszych XX-wiecznych konstrukcji. Niestety teren ten był wielokrotnie niwelowany, przez co natrafienie na jednoznaczny ślad dużej budowli jest niemożliwe.

Czy zatem można powiedzieć jednoznacznie o odkryciu gnieźnieńskiego palatium? Taki był bowiem główny cel prowadzonych wykopalisk.

„Jednoznacznie nie – odpowiada Tomasz Janiak. – Ten najstarszy relikt może nim być, ale nie musi. Jak wspomniałem wcześniej, może to być także relikt kościoła, choć na dzień dzisiejszy najwięcej danych wskazuje na to, że mamy do czynienia z unikatowym w skali kraju przedromańskim zespołem bramnym. Warto zwrócić uwagę, że w grę wchodzi również młodsza faza obiektu, który możemy wiązać z późniejszą budowlą fortyfikacyjną i rezydencjonalną z końca XI wieku”.

Zdaniem kierownika wykopalisk odkrycia bez wątpienia stanowią jednak ważny argument przemawiający za szczególną rolą Gniezna w okresie początków państwowości polskiej.

„Pozostałości konstrukcji kamiennych z tego okresu nie mamy wiele i każda nowo odkryta jest swoistą sensacją archeologiczną. W tym przypadku mamy na pewno do czynienia z dwiema konstrukcjami, pierwszą z przełomu X/XI wieku i drugą z końca XI wieku. W przypadku obu nie wykluczamy tego, iż były one pozostałościami szeroko rozumianej rezydencji władców – choć w toku badań wynikły inne możliwości interpretacji” – stwierdza dr Janiak dopowiadając, że wzorce czerpano z terenu cesarstwa niemieckiego, a więc kopiowano najlepsze ówczesne rozwiązania.

„Co mogłoby to oznaczać? Gniezno spełniało rolę jednego z najważniejszych ośrodków grodowych w okresie pierwszej monarchii i bardzo ważnego ośrodka grodowego nie tylko w dobie panowania pierwszych historycznych Piastów, ale również w czasie, gdy znaczenie Wielkopolski jako centrum państwa spadło kosztem innych dzielnic” – tłumaczy dr Janiak. Zapowiada też, że badania będą kontynuowane. Po zabezpieczeniu reliktów ruszą prace laboratoryjne i gabinetowe. Archeolodzy planują również, po otrzymaniu koniecznych pozwoleń, przeprowadzić badania pod posadzką kościoła św. Jerzego w czasie, gdy będzie on remontowany. Tam bowiem kryje się ostateczna odpowiedź na pytanie o gnieźnieńskie palatium.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Stanisław Kostka - patron dzieci i młodzieży

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 37/2002

Jastrow/pl.wikipedia.org



W komnacie, gdzie Stanisław święty zasnął w Bogu,

na miejscu łoża jego stoi grób z marmuru.

Taki, że widz niechcący wstrzymuje się w progu,

myśląc, że Święty we śnie zwrócił twarz do muru

i rannych dzwonów echa w powietrzu dochodzi...

I wstać chce, i po pierwszy raz człowieka zwodzi.

Nad łożem tym i grobem świeci wizerunek

Królowej Nieba, która z Świętych chórem schodzi

i tron opuszcza, nędzy śpiesząc na ratunek.

Palm wiele, kwiatów wiele aniołowie niosą,

skrzydłami z ram lub nogą wstępując bosą.

Gdzie zaś od dołu obraz kończy się ku stronie,

w którą Stanisław Kostka blade zwracał skronie,

jeszcze na ram złoceniu róża jedna świeci:

niby że, po obrazu stoczywszy się płótnie,

upaść ma, jak ostatni dźwięk, gdy składasz lutnię.

I nie zleciała dotąd na ziemię - i leci...

(Cyprian Kamil Norwid)

Doroczną pamiątkę św. Stanisława Kostki kościół w Polsce obchodził wcześniej 13 listopada. Od 1974 r. święto to obchodzimy 18 września jako święto patronalne dzieci i młodzieży, by na progu nowego roku szkolnego prosić dla nich o błogosławieństwo i potrzebne łaski.

Stanisław Kostka urodził się w październiku 1550 r. w Rostkowie, w wiosce położonej około 4 kilometrów od Przasnysza, na Mazowszu, w diecezji płockiej. Ojcem Stanisława był Jan Kostka, od 1564 r. kasztelan zakroczymski, a jego matką była Małgorzata z domu Kryska z Drobnina. Obie rodziny Kostków i Kryskich były w XVI w. dobrze znane.

Stanisław Kostka miał trzech braci i dwie siostry. Oto co Stanisław powiedział o swojej rodzinie: "Rodzice chcieli, byśmy byli wychowani w wierze katolickiej, zaznajomieni z katolickimi dogmatami, a nie oddawali się rozkoszom. Co więcej postępowali z nami ostro i twardo, napędzali nas zawsze - sami jak i przez domowników - do wszelkiej pobożności, skromności, uczciwości, tak żeby nikt z otoczenia, z licznej również służby, nie mógł się na nas skarżyć o rzecz najmniejszą" .

Św. Stanisław swoje pierwsze nauki pobierał w domu rodzinnym. Jego nauczycielem przez pewien czas był Jan Biliński. W domu rodzicielskim przebywał do 14. roku życia. Następnie Stanisław razem ze swym bratem Pawłem rozpoczęli studia u jezuitów we Wiedniu, lecz gdy nowy cesarz Maksymilian w 1565 r. zabrał jezuitom konwikt, musieli przenieść się na stancję. Do jezuickiej szkoły w Wiedniu uczęszczało wówczas około 400 uczniów, a regulamin tej szkoły streszczał się w jednym zdaniu: "Taką pobożnością, taką skromnością i takim poznaniem przedmiotów niech się uczniowie starają ozdobić swój umysł, aby się mogli podobać Bogu i ludziom pobożnym, a w przyszłości ojczyźnie i sobie samym przynieść także korzyść". Do pobożności miała zaprawiać studentów codzienna modlitwa przed lekcjami i po lekcjach, codzienna Msza św., miesięczna spowiedź i Komunia św. Początkowo Stanisławowi nauka szła trudno, ale pod koniec trzeciego roku należał już do najlepszych. Władał płynnie językiem ojczystym, niemieckim i łacińskim; uczył się też języka greckiego.

Trzy lata pobytu w Wiedniu to był dla Stanisława okres rozbudzonego życia wewnętrznego. Stanisław znał tylko drogę do kolegium, do kościoła i do domu. Swój wolny czas poświęcał na lekturę i modlitwę. Zadawał sobie pokuty i biczował się. Mimo sprzeciwu i próśb brata i kolegów nie zaprzestawał praktyk pokutnych. Intensywne życie wewnętrzne, nauka i praktyki pokutne tak bardzo osłabiły organizm chłopca, że bliski był śmierci. Zapadł w niemoc śmiertelną w grudniu 1565 r. Kiedy św. Stanisław był już pewien śmierci, a nie mógł otrzymać Wiatyku, gdyż właściciel domu nie chciał wpuścić katolickiego kapłana, wtedy św. Barbara, patronka dobrej śmierci, do której się zwrócił, w towarzystwie dwóch aniołów nawiedziła jego pokój i przyniosła mu ów Wiatyk. W tej również chorobie objawiła się Świętemu Matka Najświętsza i złożyła mu na ręce Boże Dzieciątko. Od Niej to doznał cudownego uleczenia z poleceniem by wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Nie było to rzeczą łatwą dla Stanisława, gdyż jezuici nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez woli rodziców, a on na nią nie mógł liczyć. Po wielu trudnościach i zmaganiach Stanisław został przyjęty do jezuitów najpierw na próbę, gdzie zadaniem jego było sprzątanie pokoi i pomaganie w kuchni, po pewnym jednak czasie, wraz z dwoma innymi kandydatami udał się Stanisław do Rzymu i na skutek polecenia prowincjała z Niemiec przełożony generalny przyjął go do nowicjatu. Rozkład zajęć nowicjuszów przedstawiał się następująco: modlitwa, praca umysłowa i fizyczna, posługi w domu i w szpitalach, dyskusje na tematy życia wewnętrznego i o sprawach kościelnych, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gości. Stanisław czuł się szczęśliwy, że wreszcie osiągnął swój życiowy cel.

Przełożeni pozwolili Stanisławowi w pierwszych miesiącach 1568 r. złożyć śluby zakonne. Wielkim wydarzeniem w życiu św. Stanisława było przybycie 1 sierpnia w uroczystość Matki Bożej Anielskiej (dziś tę uroczystość obchodzimy 2 sierpnia) św. Piotra Kanizjusza, który zatrzymał się w domu nowicjatu i wygłosił dla nich konferencję. Po tej konferencji Stanisław powiedział do kolegów: "Dla wszystkich ta nauka świętego męża jest przestrogą i zachętą, ale dla mnie jest ona wyraźnym głosem Bożym. Umrę bowiem jeszcze w tym miesiącu". Koledzy zlekceważyli sobie jego słowa. Jeszcze 5 sierpnia jeden z ojców zabrał Stanisława do bazyliki Najświętszej Maryi Panny Większej na doroczny odpust. Za kilka dni było święto Wniebowzięcia Matki Bożej. 10 sierpnia Stanisław napisał list do Matki Bożej i ukrył go na swojej piersi. Prosił by mógł odejść z tego świata w uroczystość Wniebowzięcia Maryi. Jego prośba została wysłuchana. W wigilię Wniebowzięcia Stanisław dostał silnych mdłości i zemdlał. Wystąpił na nim zimny pot i poczuł dreszcze, z ust zaczęła sączyć mu się krew. O północy zaopatrzono go Wiatykiem. Przeszedł do wieczności tuż po północy 15 sierpnia 1568 r., mając zaledwie siedemnaście lat.

Wieść o jego pięknej śmierci rozeszła się lotem błyskawicy po całym Rzymie. Wbrew zwyczajowi zakonu jezuitów ciało Stanisława przyozdobiono kwiatami. W dwa lata potem, gdy otwarto grób św. Stanisława, znaleziono jego ciało nietknięte rozkładem. W 1605 r. papież Paweł V zezwolił na zawieszenie obrazu św. Stanisława w kościele św. Andrzeja w Rzymie i na zawieszenie przy nim lamp, jak też wotów. Papież Klemens X w 1670 r. zezwolił jezuitom na odprawianie Mszy św. i na odmawianie pacierzy kapłańskich ku czci św. Stanisława. W 1674 r. ten sam papież ogłosił św. Stanisława Kostkę jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Te wszystkie fakty Stolica Apostolska uznała jako akt beatyfikacji. Św. Stanisław Kostka jest pierwszym Polakiem, który dostąpił chwały ołtarzy w Towarzystwie Jezusowym. Rok 1714 był rokiem, w którym papież Klemens XI wydał dekret kanonizacyjny, ale samego aktu kanonizacji dokonał papież Benedykt XIII dopiero w 1726 r. wraz ze św. Alojzym Gonzagą. W 1926 r., w 200. rocznicę kanonizacji odbyła się uroczystość sprowadzenia do Polski małej części relikwii św. Stanisława. W tych jubileuszowych uroczystościach wziął udział sam prezydent państwa, Ignacy Mościcki. Ciało św. Stanisława spoczywa w kościele św. Andrzeja Boboli w Rzymie w jego ołtarzu po lewej stronie.

Ku czci św. Stanisława Kostki wzniesiono w Polsce wiele świątyń, wśród nich piękną katedrę w Łodzi. Najpiękniejszy kościół pod wezwaniem św. Stanisława znajduje się w Nowym Jorku. Św. Stanisław Kostka należy do najpopularniejszych polskich świętych. Przed cudownym obrazem św. Stanisława w obecnej katedrze lubelskiej modlił się w 1651 r. król Jan II Kazimierz.

W naszej diecezji doroczną uroczystość odpustową ku czci św. Stanisława Kostki przeżywa wspólnota parafialna w Jerzyskach, gdzie proboszczem jest ks. Zenon Bobel.

U początku nowego roku szkolnego i akademickiego starajmy się prosić św. Stanisława Kostkę, który jest patronem dziatwy i młodzieży, aby wstawiał się on za nami i wypraszał potrzebne nam wszystkim łaski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Św. Jadwiga w mocy Bożego Ducha” czeka na Ciebie

2019-09-20 12:48

Agnieszka Bugała

Materiały prasowe Organizatora

- Inspiracją tegorocznego hasła była rzeczywiście postać św. Jadwigi, ponieważ poznawanie jej życiorysu, a przede wszystkim czynów i dzieł, które zostawiła po sobie, wskazują na jej ścisły związek z Duchem Świętym. Ta kobieta ze względu na swoje dzieła była jedną z najszybciej kanonizowanych kobiet średniowiecza. Kult św. Jadwigi jest obecny nie tylko w Krakowie i na Śląsku, ale właśnie we Wrocławiu i okolicach - podkreśla Orzech. I dodaje - o czym już pisaliśmy -  że skuteczności w pośrednictwie u Boga Jadwidze nie można odmówić.

- Sądzę, że sporo łask otrzymujemy od św. Jadwigi. Ja sam mogę powiedzieć, że należę do tych, którzy otrzymali od niej wiele, dlatego z wdzięcznością idę na Pieszą Pielgrzymkę Wrocławską do Trzebnicy, ażeby jej za to podziękować. Zapraszam wszystkich, którzy są w tym do mnie podobni, a jest nas dosyć sporo - zachęca Ksiądz.

Pielgrzymka, tradycyjnie, wyruszy spod katedry wrocławskiej.

W tym roku zaplanowano ją w sobotę 12 października o godz. 6.00. Zakończy się Mszą Świętą w Trzebnicy o godz. 16.30 przy ołtarzu polowym.

NIE MA ZAPISÓW – należy przyjść do katedry i włączyć się do dowolnej grupy pielgrzymkowej. Informacja na temat składu grupy na stronie internetowej www.pielgrzymka.pl i FB.

Wiernych, którzy nie mogą uczestniczyć w Pielgrzymce, organizatorzy zapraszają na Eucharystię w Trzebnicy o 16.30.


PROGRAM PIELGRZYMKI DO TRZEBNICY:

• 6.00 – Zawiązanie pielgrzymki i wyjście z Katedry Wrocławskiej

• postój I – most na Widawie – Krzyżanowice (stadion)

• postój II – Malin

• postój III – Wysoki Kościół i Brochocin. UWAGA – na tym postoju pielgrzymka zostanie podzielona na dwa nurty. Szczegóły zostaną podane przed pielgrzymką w internecie na www.pielgrzymka.pl

• ok. 16.00 – wejście do Trzebnicy

• 16.30 – Msza św. w Trzebnicy przy ołtarzu polowym

• Powrót z Trzebnicy: szynobusem KD, indywidualnie lub PKS – autobusy będą podstawione na parkingu przy ołtarzu polowym.

POWROTNY POCIĄG PIELGRZYMKOWY

Odjazd z dworca PKP Trzebnica o godz. 18.46 oraz 19.53

Trasa: Trzebnica – Brochocin – Pierwoszów – Siedlec – Pasikurowice – Pawłowice – Zakrzów – Psie Pole – Sołtysowice – Nadodrze – Mikołajów – Wrocław Główny.

Wcześniejsza rezerwacja dla grup (tańsze bilety): tel. 720 578 000. Bilety indywidualne można zakupić na trasie pielgrzymki u braci ze służby porządkowej.

więcej na: www.pielgrzymka.pl i Facebooku

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem