Reklama

Co dają kursy i rekolekcje o finansach?

2018-09-19 10:33


Edycja częstochowska 38/2018, str. V

Tomasz Zajda/fotolia.com

Urszula i Bartosz Buzonowie: Jeszcze w zeszłym roku nie słyszeliśmy o kursie finansowym Crown oraz o rekolekcjach „Bóg, praca i pieniądze”. Dopiero w listopadzie 2017 r. nasi znajomi z kręgu Domowego Kościoła podsunęli nam ulotkę o organizowanych na przełomie stycznia i lutego 2018 r. rekolekcjach „Bóg, praca i pieniądze”. Z chęcią przyjęliśmy ich propozycję i zapisaliśmy się, tym bardziej że chcieliśmy w ferie pojechać na rekolekcje tematyczne. W czasie tego jednego tygodnia nasze myślenie o finansach przeżyło całkowitą rewolucję. Przede wszytkim zaprosiliśmy Pana Boga do naszej sfery finansowej. Uświadomiliśmy sobie, że to wszystko, co posiadamy, to nie jest nasze, tylko Pana Boga, a my mamy tym odpowiednio zarządzać. Wiedzieliśmy, że musimy poukładać po Bożemu nasze finanse, bo są one całkowicie „rozjechane”. Od razu po przejeździe zapisaliśmy się na kurs finansowy Crown i już 20 lutego 2018 r. było dane nam rozpocząć go. Owocem przeżytego kursu jest pogłębienie naszej wiary, codzienne spotkanie ze Słowem Bożym, a ponadto spłacenie naszych kart kredytowych i zamknięcie ich, chęć nadpłaty pozostałych kredytów i przede wszystkim świadomość, by „nie pakować się” w kolejne kredyty i raty, bo ta wolność, którą mamy w sobie po spłaceniu kart i jednego kredytu, jest zdecydowanie lepsza. Także nasze podejście do dawania zmieniło się. Przede wszystkim jest ono systematyczne, a nie okazjonalne. Dzielimy się tym, co mamy (finansami i czasem), z serca i z radością, w wolności, bo „radosnego dawcę miłuje Bóg” (2 Kor 9, 7).

Agnieszka i Jarek Warmonsowie: Na przełomie kwietnia i maja 2017 r. uczestniczyliśmy w rekolekcjach „Bóg, praca i pieniądze” w Koniakowie. Decyzję o wyjeździe podjęliśmy bardzo szybko i spontanicznie w czasie urodzinowej kawy u naszych przyjaciół. Rekolekcje otworzyły nam oczy, jak wiele spraw możemy zmienić w naszym postępowaniu, podejściu do własności (to nie ja jestem właścicielem pieniędzy, tylko Pan Bóg, ja jestem tylko zarządcą), zarządzaniem pieniędzmi i wszystkimi własnościami, umocnieniem jedności małżeńskiej, radzeniem sobie z problemami finansowymi, a przede wszystkim odkryliśmy, jak wiele wskazówek dotyczących finansów przygotował dla nas Pan Bóg w Piśmie Świętym. Owocem tych rekolekcji jest plan spłaty długów i zobowiązań, które wisiały nad nami niczym chmura gradowa. Kolejnymi owocami był 10-tygodniowy kurs finansowy „Crown” od października 2017 r., następnie w lutym 2018 posługa na rekolekcjach „Bóg, praca i pieniądze”, konferencje, kursy i wszelkie inne zaangażowanie do działań o tematyce finansowej w oparciu o Boży plan.

Reklama

Wiesia i Krzysiek (nazwisko znane redakcji): Czas spędzony na kursie „Crown” i na rekolekcjach „Bóg, praca i pieniądze” był dla nas czasem bardzo owocnym. Powierzyliśmy Bogu wszystko, co mamy, od tego czasu nic nie jest „nasze”, „moje” – Bóg stał się właścicielem naszego majątku. Podzieliliśmy odpowiedzialność, odczuwając ogromną ulgę, bo o wszystko teraz troszczy się Bóg. A my staramy się być wiernymi i dobrymi zarządcami dóbr, które są Boga, a które nam tylko powierzył. Ciągle na nowo budujemy w sobie taką świadomość i staramy się według niej żyć i postępować. Nastąpiło wiele zmian w naszym życiu: postanowiliśmy unikać długów (kredytów i pożyczek), a zatem jak najszybciej spłacić zaciągnięty kredyt, nauczyliśmy się prowadzić budżet domowy, oszczędzamy, dzielimy się – nasze „dawanie” stopniowo wzrastało do 10% dochodów. Dziesięcinę przeznaczamy na sprawy i dzieła Boże, wspieramy potrzebujących i odczuwamy z tego powodu ogromną radość, widzimy też, jak Bóg nam błogosławi i nasze dochody stopniowo wzrastają. Pisząc to świadectwo, dziękujemy Panu, że poprowadził nas tą drogą, bo wiele w życiu rodzinnym, zawodowym, w sprawach finansowych porządkuje się i zmienia na lepsze.

Tagi:
finanse

Reklama

CBOS: seniorom najbardziej potrzebna jest pomoc finansowa

2019-09-26 14:43

maj / Warszawa (KAI)

Coraz więcej nas zna osobiście kogoś starszego, wymagającego wsparcie w codziennych czynnościach – wynika z opublikowanego dziś komunikatu z badań CBOS. 94 proc. takich osób może liczyć na pomoc - najczęściej dzieci i najbliższej rodziny. Problemem seniorów są natomiast kwestie finansowe. Większość deklaruje, że taka pomoc finansowa jest im potrzebna i większość jej nie otrzymuje.

Rido/stock.adobe.com

Blisko połowa badanych (46 proc.) zna osobiście kogoś starszego, kto ma problemy z wykonywaniem samodzielnie niektórych czynności. W 2016 r., gdy ostatni raz poruszana była w badaniach CBOS ta kwestia było to 39 proc. 6 proc. badanych, podobnie jak przed trzema laty, deklaruje, że pomoc w niektórych codziennych czynnościach jest im potrzebna.

Ograniczenia wynikające z wieku nasilają się po 75 roku życia – deklaruje je co piąty badany. Częściej zgłaszają je osoby z wykształceniem podstawowym/gimnazjalnym, badani niezadowoleni z warunków materialnych i o dochodach na osobę nieprzekraczających 1800 zł. miesięcznie. Relatywnie często respondenci wymagający wsparcia mieszkają w jednoosobowych gospodarstwach domowych.

Osoby deklarujące, że mają trudności z samodzielnym wykonywaniem niektórych czynności twierdza najczęściej, że najbardziej potrzebna jest im pomoc finansowa (64 proc.). W dalszej kolejności: wsparcie w prowadzeniu gospodarstwa domowego (59 proc.), wsparcie w załatwianiu różnych spraw (59 proc.) oraz pomoc w podejmowaniu decyzji, a także udzielanie porad w ważnych kwestiach (57 proc.) 45 proc. potrzebuje towarzystwa, 40 proc. – wsparcia w chorobie, 17 proc. – pomocy w czynnościach związanych z higieną osobistą.

Osoby starsze wymagające pomocy najczęściej wspierane są przez rodzinę – w większości przez dzieci (69%), rzadziej przez współmałżonków (47%), rodzeństwo (26%), wnuki (22%) oraz dalszą rodzinę (18%). Ogółem 94% starszych osób nieradzących sobie z codziennymi aktywnościami może liczyć na wsparcie bliższej lub dalszej rodziny. Stosunkowo często seniorom pomagają sąsiedzi (26%), przyjaciele (21%) oraz znajomi (20%). Z instytucjonalnych form wsparcia – pielęgniarki środowiskowej, opiekunki z ośrodka pomocy społecznej, płatnej opiekunki czy też pomocy z parafii lub organizacji charytatywnej – osoby starsze korzystają rzadziej.

Okazuje się, że w większości przypadków osoby potrzebujące jakiegoś wsparcia otrzymują je. Jedynym obszarem, w którym deklarowane potrzeby nie są w większości przypadków zaspakajane – są kwestie finansowe. 55 proc. badanych, którzy potrzebują takiego wsparcia, nie uzyskuje go.

Dane uzyskano na podstawie dwóch badań CBOS „Aktualne problemy i wydarzenia”: nr 350, 4–11 lipca 2019 roku (N=1077) i nr 351, 22–29 sierpnia 2019 roku (N=974). Oba badania przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face to face) wspomaganych komputerowo (CAPI) na reprezentatywnych próbach losowych dorosłych mieszkańców Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Fulton Scheen wkrótce beatyfikowany

2019-07-07 19:42

Pch24/KAI

21 grudnia odbędzie się beatyfikacja Sługi Bożego abp. Fultona Sheena, jednego z najsłynniejszych amerykańskich hierarchów. Ceremonia odbędzie się w katedrze pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny w Peorii, w stanie Illinois. Co ciekawe, w tej samej katedrze abp Sheen przyjął święcenia kapłańskie w 1919 roku.

Youtube.com

Papież Franciszek uznał cud za wstawiennictwem arcybiskupa Fultona Johna Sheena. Dzięki temu hierarcha zaangażowany w telewizyjną ewangelizację Amerykanów będzie mógł zostać oficjalnie wyniesiony do chwały ołtarzy.

Watykańska Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych 6 lipca zatwierdziła dekret dotyczący cudu za wstawiennictwem abpa Fultona J. Sheena. Decyzja oznacza, że diecezja Peorii rozpoczyna przygotowania do beatyfikacji duchownego.

Cud dotyczy niewyjaśnionego wyzdrowienia chłopca, który urodził się we wrześniu roku 2010. Dziecko nie dawało oznak życia, jednak rodzice się nie poddali. „Podczas gdy położna kontynuowała reanimację i gdy czekaliśmy na karetkę, mój mąż wziął wodę i ochrzcił go imionami, które wybraliśmy: James Fulton. Pamiętam, że siedziałam na podłodze, wciąż powtarzając w głowie: Fulton Sheen, Fulton Sheen, Fulton Sheen. Przypuszczam, że była to jedyna namiastka modlitwy, na jaką mogłam się zdobyć; przypuszczam, że w ten sposób próbowałam prosić arcybiskupa Sheena, aby wstawiał się za moim synem” – wspomina matka chłopca (cytat za: abpsheen.pl). Po 61 minutach reanimacji, gdy wydawało się, że dojdzie do najgorszego, lekarze stwierdzili, że dziecko żyje. Pełnię zdrowia odzyskało po 3 latach. W marcu roku 2014 komisja lekarska orzekła, że nie można wskazać żadnego naturalnego wyjaśnienia tego zdarzenia. Nieco później podobne stanowisko zajęli watykańscy teologowie.

Ponadto papież Franciszek zatwierdził opinię wyrażoną przez kardynałów i dokonał kanonizacji równoważnej portugalskiego dominikanina Bartłomieja Fernandesa od Męczenników (1514-1590), Upoważnił także Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych do opublikowania ośmiu dekretów. Jeden z nich dotyczy właśnie cudu za wstawiennictwem sługi Bożego abp Fultona Sheena, a siedem heroiczności cnót, w tym Polaka – ks. Władysława Korniłowicza.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Joanna Jędrzejczyk: Jestem wdzięczna Bogu za wszystko, co mam

2019-11-21 21:08

wPolityce.pl

Joanna Jędrzejczyk sporo ostatnio zmieniła w swoim życiu. - Mam 32 lata, a czuję się jakbym miała 16 i dopiero zaczynała przygodę ze sportami walki. W środku cały czas jestem tą samą dziewczynką, która czuje głód sukcesu - przyznała pierwsza Polka UFC oraz mistrzyni tejże organizacji w wadze słomkowej (do 52 kg) w latach 2015–2017. - Usunęłam sępy z mojego życia - dodała prowadzącemu stronę pogongu.wordpress.com.

wPolityce.pl / youtube Traile
Joanna Jędrzejczyk

Jędrzejczyk przyjrzała na oczy i postanowiła iść swoją drogą oddzielając ziarno od plew.

Jestem po rozstaniu z moim narzeczonym. Mój menedżer ukradł mi pieniądze, a to była bardzo bliska mi osoba. Od roku zaczęłam korzystać z tego, co osiągnęłam. Ktoś do mnie powiedział: Aśka, osiągnęłaś tak dużo i nawet nie cieszysz się sukcesami. Wcześniej nawet nie korzystałam z zarobionych pieniędzy. Chciałam się dzielić dobrem. Udzielałam się bardzo mocno charytatywnie. Ludzie nie wiedzą, że kupowałam łóżka do szpitali, pomagałam dzieciom. Jestem wdzięczna Bogu za wszystko, co mam - przyznała na łamach bloga pogongu.

Zawodniczka mieszanych sztuk walki ostatnio powiedziała, że musiała usunąć sępy ze swojego otoczenia.

Masa ludzi była ze mną, gdy osiągnęłam sukces, ale też bardzo dużo osób przez to straciłam. Więcej niż po przegranej, ci ludzie nagle się rozpłynęli. Odeszli ode mnie, bo mieli pretensje, że nie miałam czasu się z nimi spotykać, pójść na imprezę czy zjeść kolacji, bo byłam na wiecznej diecie. Na szczęście mam przy sobie osoby, które są ze mną od wielu lat. One nie narzekają i nie mówią, że ciężko jest być moim przyjacielem. Nasze relacje nie są łatwe, bo są okupione tęsknotą, stresem i nerwami. Obiecuję przyjaciołom, że przyjdzie czas, że będziemy na hamaku oglądać wschody i zachody słońca. I pić wino. Teraz jest jednak czas na rozwój - dodała Jędrzejczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem