Reklama

Niedziela Wrocławska

Ślady Ojca Pio w archidiecezji wrocławskiej

Mówił o sobie, że jest tylko prostym bratem, który się modli. Ojciec Pio z Pietrelciny to najbardziej znany święty Zakonu Kapucynów i jeden z najpopularniejszych świętych w całej historii Kościoła. 23 września przypada 50. rocznica jego śmierci. Rok 2018 to również 100-lecie Stygmatyzacji Ojca Pio. W związku z okrągłymi rocznicami postanowiliśmy sprawdzić, gdzie i w jaki sposób kultywowana jest pamięć o Świętym w archidiecezji wrocławskiej

Niedziela wrocławska 38/2018, str. VI

[ TEMATY ]

O. Pio

Pio

Zakon Braci Mniejszych Kapucynów, Prowincja Krakowska

Ponieważ Francesco Forgione – bo tak naprawdę nazywał się Ojciec Pio – był włoskim kapucynem, swoje poszukiwania rozpoczęłam od wrocławskiej parafii św. Augustyna, w której posługują Bracia Kapucyni. W ich świątyni stoi ołtarz z obrazem i relikwiami św. Ojca Pio, przy którym wierni mogą składać modlitewne intencje. Każdego 23. dnia miesiąca polecają je Bogu przez wstawiennictwo św. Ojca Pio, modląc się na wieczornym nabożeństwie i Mszy św. W sposób szczególny w modlitwie tej uczestniczy działająca w parafii Grupa Modlitwy Ojca Pio. Kapucyńska wspólnota była jedną z pierwszych na terenie naszej archidiecezji, w której rozpoczęła się działalność Grupy Modlitewnej Ojca Pio. – Grupa powstała w 1999 r. z inicjatywy śp. br. Bogusława Piechuta. Bardzo mocno rozwinął w parafii kult Ojca Pio, przede wszystkim za sprawą pielgrzymek. Dziś do wspólnoty przynależy ok. 20 osób, a niektóre z nich trwają w niej od samego początku – zaznacza br. Henryk Cisowski, asystent duchowy grupy modlitewnej. Spotkania formacyjne grupy, której animatorką jest Barbara Kaźmierczak, odbywają się w drugą niedzielę miesiąca o godz. 17.00 w sali nr 4.

Wspomniany wyżej śp. br. Bogusław Piechuta rozwinął kult Ojca Pio nie tylko w kapucyńskiej wspólnocie. Jako moderator Grup Modlitewnych Ojca Pio przekazał 25 maja 2008 r. relikwie Stygmatyka parafii Ducha Świętego we Wrocławiu. Trzy miesiące wcześniej działalność Grupy Modlitwy Ojca Pio oficjalnie zatwierdził ówczesny metropolita wrocławski, abp Marian Gołębiewski. Parafialna wspólnota zrzesza czcicieli Ojca Pio także z sąsiednich parafii.

Módl się, ufaj i nie upadaj na duchu

To motto działania Grupy Modlitwy Ojca Pio należącej do parafii św. Karola Boromeusza na Kruczej we Wrocławiu. Pięć lat temu, dokładnie 9 czerwca 2013 r., do kościoła zostały wprowadzone relikwie św. Ojca Pio z Pietrelciny, które umieszczono w ołtarzu Matki Bożej Łaskawej, obok relikwii św. Franciszka i św. Antoniego. Tego samego dnia odbyło się pierwsze spotkanie Grupy Modlitwy Ojca Pio. Najważniejszymi założeniami grupy są: odpowiedzialność za wyznawanie wiary katolickiej, udział w działalności apostolskiej Kościoła oraz obecność w społeczności ludzkiej przez czynną miłość, zgodnie z nauką społeczną Kościoła. Grupa spotyka się na Eucharystii w każdy trzeci piątek miesiąca. W planach wspólnoty jest przeprowadzenie rekolekcji, dni skupienia oraz spotkań poświęconych zgłębianiu doktryny katolickiej, a przede wszystkim upowszechnieniu życia św. Ojca Pio. Wspólnota zaczęła swoją działalność od wieczorów filmowych, które raz w miesiącu odbywają się w domu parafialnym. Wielu jej członków pielgrzymowało już do San Giovanni Rotondo, gdzie relikwie Stygmatyka są wystawione do publicznej czci wiernych. Administratorem grupy jest Marta Żmijowska, a jej asystentem duchowym o. Stanisław Sikora.

Reklama

Ojciec Pio u Apostołów

Ktokolwiek wchodzi bocznym wejściem do kościoła parafialnego pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Namysłowie dostrzega głębokie, pełne miłości spojrzenie św. Ojca Pio, pochodzące z obrazu znajdującego się na ołtarzu bocznym, po lewej stronie ołtarza głównego. Obraz ten, to wotum złożone przez ks. prał. Aleksandra Matykę i ks. kan. Andrzeja Oramusa, z okazji 50. rocznicy ich święceń kapłańskich. To właśnie za zgodą ówczesnego proboszcza parafii, ks. prał. Aleksandra Matyki kilkanaście lat temu powstała tu Grupa Modlitwy św. Ojca Pio. Aktualnie liczy ona 10 osób, których opiekunem duchowym jest ks. Krzysztof Wojtaś. 23. dnia każdego miesiąca odprawiana jest Msza św. w intencji członków grupy oraz w różnych innych intencjach określonych na dany miesiąc. Tego dnia wystawiane są relikwie świętego. Członkowie wspólnoty spotykają się wraz z członkami innych grup parafialnych, w każdy wtorek o godz. 19.00 w domu katechetycznym, biorąc udział w katechezach prowadzonych przez ks. Krzysztofa. Ponadto grupa wraz z członkami innych wspólnot modlitewnych działających przy parafii, łączy się w modlitwie różańcowej odmawianej w każdą sobotę po Mszy św. o godz. 9.00, prosząc Boga o potrzebne łaski dla całego Kościoła katolickiego na świecie i wszystkich jego kapłanów. Każdego dnia o godz. 15.00 uczestniczą również we wspólnym odmawianiu Koronki do Miłosierdzia Bożego. Co cenne, parafia posiada także ornat z podobizną Ojca Pio, który ufundowała jedna z parafianek, wielka czcicielka Stygmatyka.

Otwarte na wszystkich

Postać Zakonnika z San Giovanni Rotondo fascynuje i pociąga miliony ludzi na całym świecie do tego stopnia, że powstaje coraz więcej Grup Modlitwy Ojca Pio. W Polsce działa ich ponad trzysta. W archidiecezji wrocławskiej – kilkanaście. Chyba najmłodszą z nich jest grupa działającą przy parafii pw. św. Maksymiliana Kolbego na wrocławskim Gądowie. Wspólnota powstała w listopadzie ubiegłego roku. Członkowie grupy zapewniają, że będą dawać przykład chrześcijańskiego życia w głębokiej wierze, pobożności i miłości. – Z pewnością umocniła ich w tym pielgrzymka do grobu Ojca Pio w czerwcu br. oraz zainstalowane w grudniu relikwie Stygmatyka, które do naszej parafii przywiózł kapucyn, br. Roman Rusek – zaznacza ks. Czesław Majda, proboszcz wspólnoty. Grupa liczy 25 członków, których liderem jest Krystyna Leszczak. Opieką duszpasterską wspólnotę objął ks. Paweł Kotkowski. Warto zaznaczyć, że grupy modlitwy są otwarte dla wszystkich, którzy chcą za przykładem św. Ojca Pio rozwijać swoje życie modlitwy i czynić dobro na rzecz swoich bliźnich. Wspólnota Kościoła ma tą specyfikę, że dzięki współpracy z łaską Bożą z grzeszników stajemy się świętymi. Stygmatyk wiedział, że powołanie do świętości jest powszechne, dlatego też do kręgu grup przyjmował ludzi wszystkich stanów: kapłanów, braci i siostry zakonne, małżonków i rodziców, osoby samotne i młodzież.

Szkoła wiary

Padre Pio mówił o grupach, że są „szkołami wiary, bo uczą jak otwierać się na łaski Boże i nie tracić tego, czym Pan nas hojnie obdarza”. Stygmatyk rozumiał modlitwę, jako środek ku wchodzeniu człowieka w żywy kontakt z Bogiem, broń do zwalczania zła i zadośćuczynienie za spowodowanie przez nie skutki. Na wspomniane łaski Boże chcą otwierać się wierni z parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła na wrocławskich Polanowicach, którzy 19 lipca 2014 r. utworzyli w parafii Wspólnotę Ojca Pio. Idąc za przykładem Świętego, który uczył, że „moc nie jest w przemocy, ale w praktykowaniu uprzejmości, serdeczności i dobroci na co dzień” i wzywał, by do modlitwy w grupach zapraszać rodziny i przyjaciół, każdy członek wspólnoty poza spotkaniami w kościele, modlitwą różańcową i adoracją Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie – modli się co wieczór wspólnie ze swoją rodziną.

Reklama

Jaśniejące pochodnie miłości

Nie bójmy się stanąć razem z Ojcem Pio i otoczyć ludzkość łańcuchem modlitwy, by nieustannie stawać się w świecie – jak mówił św. Jan Paweł II – „jaśniejącymi pochodniami miłości”. Powyższe słowa zachęciły wiernych z parafii św. Elżbiety przy ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu do utworzenia we wspólnocie Różańcowej grupy Ojca Pio. – Wierzymy, że czynienie wysiłków i modlitwa różańcowa otworzy nas na Boże zbawienie – mówi parafianka Mirosława Kiepas. Grupa tworzy ok. 25 osób, które modlą się Różańcem do Ojca Pio w każdy wtorek od godz. 16.00.

Kaplice pw. św. Ojca Pio

Na terenie archidiecezji wrocławskiej znajdują się także kaplice pw. św. Ojca Pio. W parafii św. Bartłomieja w Szydłowicach kaplicę umieszczono w domu parafialnym. Znajdują się w niej relikwie Świętego. Grupa Modlitwy Ojca Pio – która powstała tu 11 listopada 2014 r. – spotyka się w kaplicy każdego 23. dnia miesiąca. – Nasze spotkania rozpoczynamy katechezą, wspólnie modlimy się używając modlitewnika Ojców Kapucynów, śpiewamy i odprawiamy Koronki – mówi ks. Piotr Luboiński, proboszcz parafii.

Z kolei w parafii św. Wawrzyńca w Czerninie Ojciec Pio patronuje poewangelickiej kaplicy cmentarnej. Kaplica przez wiele lat służyła miejsce pochówku rodzin przynależących do parafii. W 1990 r. z inicjatywy ówczesnego proboszcza parafii ks. Czesława Krochmala rozpoczęto jej renowację. Nadano jej wezwanie Ojca Pio, ponieważ w tamtych czasach odbywały się tu nabożeństwa do świętego. – W Czerninie istniało wówczas Bractwo Bożego Miłosierdzia, które nosiło wezwanie Ojca Pio. Kobiety przynależące do bractwa opiekowały się zarówno materialnie, jak i duchowo parafianami. Stygmatyk zainspirował je budując szpital we Włoszech, a one zainspirowały swoją postawą mnie. Odrestaurowanej kaplicy nadaliśmy wezwanie Ojca Pio – tłumaczy ks. Czesław Krochmal.

Mamy także trzecią kaplicę Ojca Pio, która znajduje się na terenie parafii pw. św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego na wrocławskim Brochowie. Kaplicę poświęcono kilka dni po kanonizacji Świętego Kapucyna. 23. dnia każdego miesiąca odprawiana jest tutaj Msza św. W kaplicy – poza relikwiami – znajduje się także piękna rzeźba przedstawiająca postać św. Ojca Pio.

Jedyna w archidiecezji

Na powyższych przykładach jak na dłoni widać, że kult św. Ojca Pio rozpowszechnia się wśród mieszkańców naszej archidiecezji. Na wrocławskich Partynicach posiadamy nawet świątynię pod wezwaniem św. Ojca Pio z Pietrelciny. To jedyny kościół pod jego wezwaniem w archidiecezji wrocławskiej. Ks. Piotr Janusz, proboszcz wspólnoty zaznacza, że Stygmatyk jest bardzo ważny w życiu jego parafian. Świadczą o tym chociażby pielgrzymki do San Giovannni Rotondo. – Posługę duszpasterską objąłem w parafii zaledwie 3 lata temu, a już dwa razy udaliśmy się do grobu św. Ojca Pio. Z drugiej, 5-dniowej pielgrzymki powróciliśmy zaledwie kilka dni temu – mówi ks. Piotr Janusz. Proboszcz wspólnoty serdecznie zaprasza na odpust ku czci jej Patrona, który połączony z sakramentem bierzmowania rozpocznie się w niedzielę 23 września. Mszy św. odpustowej o godz. 12.00 przewodniczyć będzie bp Jacek Kiciński. Po Eucharystii z inicjatywy rady parafialnej i scholi odbędzie się parafialny piknik z fantami, grillem i atrakcjami zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.

2018-09-19 10:33

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bóg przemawia do mnie w ciszy - rozmowa z reżyserem filmu "Usłyszeć Boga" [premiera 07.04 w TVP2]

[ TEMATY ]

O. Pio

spowiedź

Medjugorie

Archiwum Jacka Tarasiuka.

Z Jackiem Tarasiukiem, reżyserem i producentem filmowym o Medjugorje, św. o. Pio i tym, jak Bóg może działać przez Facebooka rozmawia Łukasz Krzysztofka

Łukasz Krzysztofka: Już we wtorek w TVP2 premiera Twojego najnowszego filmu pt. „Usłyszeć Boga”, który opowiada o niezwykłej mocy sakramentu spowiedzi. Skąd pomysł na film?

Jacek Tarasiuk: W 2018 r. wybrałem się z rodziną do San Giovanni Rotondo. Gdy stanąłem przed konfesjonałem o. Pio poczułem, że zrobię ten film. Po prostu wiedziałem. To był także czas, kiedy modliłem się o kierownika duchowego. I nagle dowiedziałem się, że kiedy będę przed grobem o. Pio, mogę go poprosić o to, żeby nim został. Poprosiłem.

Więc to św. o. Pio Cię zainspirował?

Tak, wiedziałem, że on "duchowo" będzie grał główną rolę w tym filmie.

Jak wyglądały przygotowania?

Trwały pół roku. Na początku, mając cały czas przed oczami konfesjonał o. Pio, w którym działy się niesamowite cuda myślałem o filmie, o wartości spowiedzi świętej. Dzisiaj wielu ludzi pomija ten sakrament. Co chwilę słyszę: jeśli Bóg jest, to On mnie przecież kocha i nie dopuści do mojej zguby... A przecież to my często sami skazujemy się na zgubę. On cały czas na nas czeka, tak jak ojciec czekał na syna marnotrawnego. Pozwolił mu iść przez życie swoją drogą, ale czekał na jego powrót. Wiem, że Bóg nas bardzo kocha. Pozwala na wiele rzeczy - dobrych i złych, jakie czynimy na świecie - bo dał nam nieograniczoną wolność, ale nadal jeszcze cierpliwie czeka...

Czyli na początku była wizja….

Tak – od tego się zaczęło. Właściwie poprzez o. Pio powierzyłem prace nad całym filmem Duchowi Świętemu. Niejeden z branży, słysząc to, oburzyłby się, że niby co - nie miałem planu? A ja zwyczajnie – po prostu zacząłem słuchać.

Czego doświadczyłeś, pracując nad filmem?

Dawno temu pewien mądry kapłan powiedział mi, że są trzy rodzaje myśli: nasze, te „z góry" i te fałszywe, zdradzieckie, których powinniśmy się wystrzegać. One pochodzą od złego ducha. Na każdym etapie naszego życia, by nie dopuszczać do swego umysłu ostatniego rodzaju myśli, należy pamiętać o sakramentach: spowiedzi świętej i Eucharystii. Ważne jest, by uczyć się rozpoznawać rodzaje myśli, które w sobie mamy. Dalszy etap to kontrola tych myśli. To jest trochę tak, jak na przejściu granicznym, chroniącym kraj przed zarazą. Pewnych myśli się nie dopuszcza. Dalej, gdy wołasz do Niego - w sercu zaczynasz słyszeć. Ja cały czas pytałem i czekałem na odpowiedź. Co mam robić? Kto ma wystąpić w filmie? Gdzie mam pojechać? Odpowiedzi zawsze przychodziły. Jestem przekonany, że od Ducha Świętego.

W filmie zobaczymy m.in. klasztor kapucynów w małopolskim Tenczynie, sanktuarium w Medjugorje i miejsce szczególnie związane ze św. o. Pio – San Giovanni Rotondo. Przypadkowe zestawienie?

Ja nie wybrałem o. Pio, to on wybrał mnie. W końcu to mój kierownik duchowy. Trudno sobie to wyobrazić, ale tak jest. O. Pio wybrał Tenczyn, dokładnie wskazał kapucyna, który ma wystąpić w tym filmie - o . Romana Ruska. Przyznam, że są nawet podobni do siebie. O. Pio wybrał też siostrę Bartłomieję. Pomimo moich wątpliwości, czy wątki poruszane przez bohaterów będą się dobrze uzupełniały, o. Pio wskazał mi właśnie ją.

W jaki sposób?

Gdy kontaktowałem się z s. Bartłomieją przez Facebooka, zobaczyłem na jej profilu zdjęcie o. Pio, wstawione niecałą godzinę wcześniej. To była godzina mojej niewiary, mojego zastanawiania się. Zatem kiedy o niej pomyślałem, ona jakimś dziwnym trafem wstawiała właśnie zdjęcie o. Pio. Takich widzialnych wskazówek dostałem wiele.

A dlaczego Medjugorie?

To kolejna zagadka dla mnie. Zastanawiałem się, czemu mam tam jechać. Wiedziałem, że powinienem, ale nie wiedziałem, co mam w tamtym miejscu nagrać. Bóg miał swój scenariusz. Po kilku miesiącach pracy nad nakręconym materiałem okazało się, że On zaplanował z tego dwa filmy. Prace nad drugim właśnie zamykam. Niebawem będziemy go mogli zobaczyć także na antenie TVP. Film "Grzech", bo o nim mowa, doskonale uzupełnia ten pierwszy film "Usłyszeć Boga".

W jaki sposób człowiek może usłyszeć w sobie to, co mówi do niego Bóg?

W filmie siostra Bartłomieja mówi: "Każdy z nas ma w swoim sercu miejsce, w którym mieszka Bóg". Pytanie: co ty z tym zrobisz – pokochasz Go, czy zaczniesz z Nim walczyć? Możesz próbować Go zagłuszyć. Albo pokładać w Nim nadzieję. Wtedy On wypróbuje twoją miłość. Masz wiele możliwości. Ale pamiętaj - jesteś jego najukochańszym dzieckiem i cokolwiek by ci świat nie mówił, On mieszka w twoim sercu. A gdy Go wyprosisz... zatrzymaj się i zadaj sobie pytanie: kim jesteś. On ci zada to samo pytanie przed twoją śmiercią.

Wielu powie, że w dzisiejszym świecie trudno usłyszeć Boga.

Myślę, że do niedawna było to wręcz niemożliwe. By usłyszeć Boga, musimy wyjść na pustynię. Kiedyś miałem możliwość przebywać na pustyni Wadi Rum w Jordanii, miejscu, które jest uznane za jedno z najcichszych miejsc na świecie. Cisza rzeczywiście przenikała cały umysł i ciało. Po jakimś czasie człowiek czuł się nieswojo.

Żyjemy w czasach, gdzie smakowanie prawdziwej ciszy graniczy z cudem…

To prawda. Gdy tylko zatrzymamy się, świat zewnętrzny natychmiast się o nas upomina. Radio w samochodzie, tłumy na ulicach, telewizor w domu, internet w komórce. A gdzie w tym wszystkim jest miejsce na rozmowę z Bogiem? Ale tak było do niedawna. Teraz przez pandemię świat nagle się zatrzymał i wszyscy doświadczamy tej ciszy. Co z nią zrobimy? Jak ją wykorzystamy? To od nas zależy, czy usłyszymy w niej Boga.

Premiera filmu dokumentalny „Usłyszeć Boga” we wtorek 7.04.2020 r. w TVP2 o godz. 22:55.

Prezentujemy zwiastun filmu:

CZYTAJ DALEJ

W sprawie drugiego ślubu Jacka Kurskiego

2020-07-28 12:29

[ TEMATY ]

komentarz

ślub

opinie

PAP

Niedawno w mediach pojawiła się informacja o ślubie kościelnym Pana Jacka Kurskiego. Chciałbym choć ogólnie odnieść się do niektórych zarzutów, które pojawiły się po tym fakcie, a do napisania tego artykułu skłoniły mnie rozmowy z ludźmi, którzy wyrażali swój niepokój, a także pewne prasowe tytuły, między innymi takie jak: „Być jak Jacek Kurski. Jak unieważnić ślub kościelny”.

Oczywiście z różnych komentarzy możemy się dowiedzieć, jakie ekspresowe tempo przybrał sam proces, a także jakie znajomości i ile pieniędzy trzeba mieć, aby uzyskać stwierdzenie nieważności małżeństwa. Mam świadomość, że nie da się w krótkim tekście opisać całej procedury kanonicznej, ale kilka jej wątków może rozwiać niektóre wątpliwości, które rodzą się także w ludziach wierzących. Moim moralnym obowiązkiem jest trzymanie się faktów, a więc od początku…

Pierwszą sprawą jest terminologia. Świeccy dziennikarze zachowali pewną dozę przyzwoitości, ujmując w cudzysłów sformułowanie „rozwód kościelny”. Ostatecznie czytelnik dowie się, że w Kościele nie ma rozwodów, ale pojęcie „unieważnienia małżeństwa” jest nagminnie nadużywane.

Prawda jest taka, że biskupi nie „unieważniają małżeństwa”, a sam proces dotyczy ewentualnego stwierdzenia nieważności małżeństwa, czyli czy zaistniała ważna umowa małżeńska, czy też na skutek jakiejś przyczyny lub przyczyn małżeństwo od samego początku nie było ważnie zawarte.

Biskup diecezjalny jest oczywiście pierwszym sędzią, ale w praktyce rzadko korzysta z tego przywileju i to kolegium sędziowskie zwane składem czy turnusem, po przeprowadzeniu całego dochodzenia, wydaje decyzję w postaci wyroku.

Sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa zastrzeżone są dla kolegium składającego się z trzech sędziów (czasami są wyjątki od tej zasady: jeżeli w diecezji lub sąsiednim trybunale nie ma możliwości ustanowienia trybunału kolegialnego może orzekać sędzia jednoosobowy, będący duchownym, który jednak winien sobie dobrać dwóch asesorów; w Rocie Rzymskiej zdarza się, że sądzenie spraw o nieważność małżeństwa powierzone jest kolegium składającemu się z pięciu sędziów). Rozwodów kościelnych więc nie ma, nie istnieje pojęcie „unieważnienia” małżeństwa, ale każdy z małżonków po rozpadzie związku ma prawo do procesu i do zbadania ewentualnej nieważności małżeństwa.

Czas postępowania, czyli ile trwa proces?

Nie wiem na ile fakty mieszały się z plotkami w przekazach medialnych dotyczących Pana Kurskiego, ale w jednej relacji pisano o 2-letnim procesie, w innych o trochę krótszym.

Okraszone było to czasami obraźliwymi komentarzami, ile i komu trzeba zapłacić za przyśpieszenie procesu. Nie wiem czy 2 lata procesu to jest ekspresowe tempo. Jak powinno być i ile powinien trwać proces? Prawodawca kościelny podpowiada, aby „sprawy w trybunale pierwszej instancji nie przeciągały się powyżej roku”, sędziowie i trybunały mają zatem starać się jak najszybciej, ale z zachowaniem sprawiedliwości, zakończyć sprawy. Wiadomo, że wskazany czas to pewien ideał i od obsady personalnej sądu, ilości spraw w konkretnym trybunale, miejsca przebywania stron i świadków zależy, czy da się w tym czasie przeprowadzić cały proces, ale znam sądy kościelne, które spokojnie radzą sobie z przeprowadzeniem instrukcji dowodowej i wydaniem wyroku w przeciągu roku od złożenia skargi powodowej. Zupełnie inny czas postępowania przewidziany jest na przeprowadzenie tzw. procesu skróconego, ale jest to proces rzadki, w którym nieważność małżeństwa wydaje się oczywista. Taka forma procesu zastrzeżona jest dla biskupa diecezjalnego (biskupa stojącego na czele kościoła partykularnego). Rozumiem, że czasami wierni porównują swój czas oczekiwania na wyrok czy dekret, ale proszę pamiętać, że przed wejściem w życiu dokumentu Mitis Iudex Dominus Iesus postępowanie w przypadku decyzji pozytywnej było dwuinstancyjne, a czasami sprawa trafiała do trybunału trzeciego stopnia postępowania, natomiast po reformie papieża Franciszka wyrok stwierdzający po raz pierwszy nieważność małżeństwa może stać się wykonalny (gdy strony i obrońca węzła małżeńskiego rezygnują ze złożenia apelacji) i taki sposób niewątpliwie przyczynił się do skrócenia całej procedury. Nie da się zatem jeden do jednego porównać i przełożyć procesów przed 2015 rokiem i po tym czasie.

Meritum procesu, czyli przyczyna nieważności

Tak naprawdę nie wiemy, jaka była przyczyna nieważności małżeństwa w przypadku Pana Jacka Kurskiego, a także jakie argumenty i okoliczności zostały wskazane i zebrane w instrukcji dowodowej. Fakt jest taki, że kolegium sędziowskie uznało z moralną pewnością, że wspomniane małżeństwo zostało zawarte w sposób nieważny. Nie będę wymieniał przyczyn nieważności małżeństwa, ale dotyczą one zarówno przeszkód do zawarcia małżeństwa, braku przepisanej prawem formy kanonicznej i wreszcie wad zgody małżeńskiej. Przyczyn jest sporo, ale nie oznacza to automatycznie, że dla każdego coś się trafi. Niektórzy, zaskarżając swoje małżeństwo, wskazują w skardze powodowej prawie wszystkie przyczyny wymienione w Kodeksie prawa kanonicznego, ale działa to bardziej według metody „na chybił trafił” i niekoniecznie ma przełożenie na pozytywny wyrok. Adwokaci kościelni, którzy pomagają stronom w redakcji skargi powodowej, wiedzą, że należy „dobrać” jeden lub kilka najbardziej prawdopodobnych tytułów ewentualnej nieważności, odpowiadających historii poznania się stron, kojarzenia się małżeństwa i przebiegu życia małżeńskiego. Czas trwania małżeństwa, posiadanie dzieci, błogosławieństwo papieskie nie mają aż tak wielkiego znaczenia (są to tylko okoliczności, które mogą, ale nie muszą potwierdzać domniemanie o ważności związku małżeńskiego). Należy pamiętać, że generalnie małżeństwo cieszy się przychylnością prawa i uznaje się je za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego.

Zamiast zakończenia

Nie ma wątpliwości, że Pan Jacek Kurski jest osobą publiczną i w stosunku do niego łatwiej formułować zarzuty niż do wielu wiernych, którzy uzyskali pozytywny wyrok stwierdzający nieważność małżeństwa. Im nikt nie wypomina, w jakim kościele i z udziałem ilu gości brali ślub kościelny. Wydaje mi się, że nie ma co spekulować czy obligować Kościół do wypowiedzenia się w tej sprawie. Rokrocznie sądy kościelne w Polsce wydają kilka tysięcy decyzji i nie trzeba się tłumaczyć z poszczególnych wyroków. Sędziowie i współpracownicy trybunału są zobligowani do zachowania tajemnicy urzędowej i nie ma podstawy, aby formułować wnioski w stosunku do określonego sądu kościelnego, aby publicznie wypowiadał się o przebiegu tego konkretnego postępowania. Natura spraw o nieważność małżeństwa dotyczy bardzo często delikatnych i intymnych spraw, których nie powinno się ujawniać na forum publicznym.

CZYTAJ DALEJ

Wiceszef MSZ: dziś o godz. 22.00 wylatuje samolot PLL LOT z pomocą dla Libanu

2020-08-05 18:53

[ TEMATY ]

Liban

wybuch

PAP

W środę o godz. 22.00 wylatuje z lotniska w Warszawie samolot PLL LOT z pomocą dla Libanu - poinformował w środę wiceszef MSZ Paweł Jabłoński. Jak dodał, do Libanu zostanie wysłany zespół medyczny i chemiczny oraz do poszukiwań ludzi pod gruzami, a także sprzęt medyczny i środki opatrunkowe.

Jak podkreślił Jabłoński, polska pomoc dla Libanu została zorganizowana "na polecenie premiera Mateusza Morawieckiego". "MSZ wraz z polską ambasadą w Libanie, w koordynacji z innymi instytucjami - m.in. Agencją Rezerw Materiałowych, Państwową Strażą Pożarną, która wysłała swoich ratowników medycznych, chemicznych, także tych, którzy będą poszukiwali ludzi pod gruzami" - podkreślił wiceminister.

Zaznaczył, że Polska wyśle zespół medyczny i humanitarny Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, a także sprzęt medyczny, wyposażenie, środki opatrunkowe.

"To wszystko ma wesprzeć Libańczyków. Chcemy, żeby polska pomoc była tam, gdzie jest potrzebna" - dodał Jabłoński.

"Polska już wczoraj zwróciła się do strony libańskiej z pytaniem o to, czy potrzebne jest wsparcie; MSZ, nasza ambasada w Libanie taki kontakt podjęły, ustalaliśmy także czy wśród ofiar tej tragedii nie ma także obywateli polskich. Na ten moment mogę powiedzieć, że w dalszym ciągu nie mamy jakichkolwiek sygnałów, by polscy obywatele w tym wybuchy ucierpieli" - powiedział wiceszef MSZ

Na ten moment nadal nie mamy jakichkolwiek wiadomości, aby polscy obywatele ucierpieli na skutek eksplozji, do której doszło we wtorek w stolicy Libanu Bejrucie - poinformował w środę wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

Jabłoński podkreślił na konferencji prasowej w Warszawie, że w wyniku wybuchu ucierpiała bardzo duża część Bejrutu - port jest zdewastowany, a duża część dzielnic mieszkalnych i handlowych zniszczona. Zaznaczył, że jest to wielka tragedia, "nieporównywalna z czymkolwiek do tej pory, choć Liban jest krajem, na którego terenie toczyły się działania wojenne". Dlatego, zauważył, skala zniszczeń jest bezprecedensowa.

Potężna eksplozja wstrząsnęła we wtorek późnym popołudniem Bejrutem powodując śmierć co najmniej 100 osób i raniąc około 4 tys. Jako przyczynę wybuchu, który zniszczył dużą część Bejrutu, podaje się pożar składowanych w porcie niebezpiecznych chemikaliów. (PAP)

autorki: Wiktoria Nicałek, Marzena Kozłowska

wni/ mzk/ par/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję