Reklama

Śladami Jezusa

2018-10-03 08:07

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 40/2018, str. II

Krystyna Smerd
Droga Krzyżowa ulicami Jerozolimy

W dniach od 14 do 21 września na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, której przewodniczył w tym roku biskup świdnicki Ignacy Dec, udało się 48 pielgrzymów

Towarzyszyli im kapłani: ks. Robert Begierski – diecezjalny koordynator pielgrzymek, proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego w Bielawie, ks. Grzegorz Umiński ze Świdnickiej Kurii Biskupiej oraz ks. Łukasz Czaniecki, który kształci się w Papieskim Kolegium Polskim. Na pielgrzymce do Ziemi Świętej był naszym przewodnikiem. Zawsze z tabletem, potrafił w każdej chwili udzielić odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące historii, postaci oraz miejsc, które nawiedzaliśmy w Ziemi Świętej.

Podróż do Izraela odbyliśmy LOT-em z Wrocławia do Tel Aviv-u. Tak się w tym roku ułożyło, że najliczniejszą grupę wśród uczestników Diecezjalnej Pielgrzymki do Ziemi Świętej stanowili wierni z Bielawy. Ale byli też mieszkańcy: Dzierżoniowa, Świdnicy, Wałbrzycha, Strzegomia, Zielonej Góry, a także Warszawy. Dla wielu – w tym dla mnie – była to podróż życia, a wrażenia trudno ująć w kilku zdaniach.

W pierwszych dniach pielgrzymki mieszkaliśmy w Betlejem. Już sam wjazd do tego miasta, gdzie kiedyś przyszedł na świat Pan Jezus, wywoływał wzruszenie. Ale dziwiły i irytowały codzienne kontrole na rogatkach przy przekraczaniu bramy w wysokim betonowym murze, oddzielającym Jerozolimę od Betlejem (część żydowską od tej z przewagą ludności arabskiej). Takie kontrole nie wydają się godne tego miejsca nawiedzanego przez społeczność przybywającą tu całego świata.

Reklama

Wstawaliśmy wczesnym rankiem i powracaliśmy do naszego wygodnego hotelu w Betlejem przed zmrokiem. Każdego dnia pielgrzymki w autokarze witał nas i błogosławił Ksiądz Biskup. Codziennie odprawiana była dla nas Msza św. w wybranych kościołach, które nawiedzaliśmy w Jerozolimie lub w Galilei. Były też Msze Święte polowe, np. na brzegu Jeziora Galilejskiego. Ksiądz Biskup miał dla nas przygotowane głębokie kazanie, w których nawiązywał do czytań Ewangelii i nawiedzanych przez nas ważnych miejsc religijnych. Podczas przejazdów autokarem odmawialiśmy wspólnie Anioł Pański, Koronkę do Bożego Miłosierdzia, Różaniec, które wieńczył pięknymi religijnymi pieśniami ks. Robert Begierski.

Po nawiedzeniu Bazyliki Narodzenia byliśmy w Grocie Mlecznej i na Polu Pasterzy. Na sprawowanej tu Eucharystii śpiewaliśmy kolędy, a po niej ucałowaliśmy figurkę Dzieciątka Jezus. Nie sposób przedstawić wszystkich kościołów Ziemi Świętej i innych religijnych miejsc, jakie nawiedzaliśmy. Było ich ponad 35. Zatrzymam się tylko na wybranych.

Jerozolima – miasto niezwykle. Kluczowe dla judaizmu i chrześcijaństwa. Uważane również za święte dla islamu. Dawid ogłosił to miasto stolicą Izraela w 996 roku przed Chrystusem. Ze wszystkich stron otoczone jest dolinami. W słońcu prezentuje się niczym złota góra, a jego stara część za murami mieni się niczym oczko w złotym pierścionku. Tu znajdujemy ogromne bogactwo dziedzictwa historycznego Świętego Miasta. Dla nas najważniejsze były miejsca związane z pojmaniem, męką i zmartwychwstaniem Pana Jezusa.

Via Dolorosa i Bazylika Zmartwychwstania – miejsce szczególne dla każdego chrześcijanina. Przed wyruszeniem na Drogę Krzyżową w Jerozolimie uczestniczyliśmy w Mszy św. w kościele Ubiczowania i Wyroku. Potem podążaliśmy wąskimi uliczkami, modląc się głośno i niosąc krzyż w kilka osób, który był przekazywany kolejnym osobom z naszej licznej grupy. Dookoła wśród straganów tętniło codzienne handlowe życie. Było upalnie. Z trudem poruszaliśmy się po mocno wyślizganym kamiennym bruku. Każdy z nas miał w pamięci obraz cierpiącego Jezusa, który szedł tymi uliczkami na śmierć. Nasze fizyczne potknięcia były niczym w porównaniu z tym, co On, nasz Bóg, przeżywał ponad 2 tysiące lat temu. Przy jednej ze stacji nasz wzrok zatrzymał się na wizerunku orła – to było miejsce, które wzbogacili w polskie symbole żołnierze z Armii Andersa podczas II wojny światowej. Ostatnie stacje Drogi Krzyżowej od 11 do 14 są już we wnętrzu Bazyliki Zmartwychwstania. W niej dotykaliśmy kamienia Golgoty, w którym zatknięty był Krzyż Jezusa, oglądaliśmy miejsce z pękniętą skałą, symboliczny kamień, na którym leżało ciało Jezusa po zdjęciu z krzyża, nawiedziliśmy pusty Grób Jezusa, który znajduje się we wnętrzu bazyliki oraz kaplicę św. Heleny. Jerozolima to także kościół – w jednej z jej dzielnic – Ain Karem, miejsce narodzenia poprzednika Pana Jezusa św. Jana Chrzciciela. Niezapomniana pozostanie też Góra Tabor, gdzie jak mówi tradycja, Pan Jezus się przemienił apostołom, na którą wjeżdżaliśmy stromym szlakiem – taksówkami.

Galilea i Nazaret – żyzna ziemia i piękna kraina. Niekiedy krajobrazy, jakie przed nami malowały się za oknami autokaru przypominały ukształtowaniem naszą dolnośląską ziemię spod Wałbrzycha, rejonu Gór Stołowych, Świdnicy i Strzegomia, co cieszyło nasze oczy. Oczywiście podobieństwo było by większe, gdyby nie palmy i panująca wysoka temperatura grubo ponad 30 stopni C. Zachwycił nas Jordan, gdzie odnawialiśmy chrzest, a Ksiądz Biskup polewał nasze głowy wodą z tej rzeki. Miasto Nazaret, gdzie nocowaliśmy. W nim źródło Maryi, kościół św. Józefa, Bazylikę Zwiastowania, gdzie mieliśmy Mszę św. I Kana Galilejska, gdzie Pan Jezus sprawił na weselu swój pierwszy cud. Muzeum Archeologiczne ze stągwiami... Długo będziemy wspominać miejsca, gdzie Jezus nauczał – Kafarnaum, Mszę św., pobyt nad Jeziorem Galilejskim, i zapewne też spożywaną – rybę św. Piotra.

Morze Martwe, gdzie się kąpaliśmy, a na koniec Hajfę z Górą Karmel i kościołem Stella Maris. Tych miejsc nawiedzenia było tak wiele, okraszanych licznymi opisami ze Starego i Nowego Testamentu, odnawialiśmy w nich sakramenty: chrztu, bierzmowania, a pary małżeńskie uczestniczące w naszej pielgrzymce sakrament małżeństwa. Wierzymy, że nasz pielgrzymi trud do Ziemi Świętej zaowocuje pełniejszym zrozumieniem przez nas Pisma Świętego – co ogromnie ważne oraz pogłębieniem naszej wiary.

Dziękujemy Księdzu Biskupowi za przewodnictwo diecezjalnej pielgrzymce, piękny wiersz opisujący w kolejnych strofach każdy jej kolejny dzień, który nam na koniec odśpiewał i nauczył refrenu. Za to, że miał dla nas czas, za wygłaszane piękne homilie – gdy przypominał nam, że nasze miejsce jest przy Panu Bogu. Ks. Robertowi Begierskiemu za to, że wzbogacił nam program, gdy trafiały się niespodziewane przeszkody i jego religijne śpiewanie, ks. Łukaszowi Czanieckiemu – za bogactwo wiedzy o Ziemi Świętej z Biblii i Nowego Testamentu, którą z nami się dzielił i ks. Grzegorzowi Umińskiemu za czytania, troskę o wszystko oraz fotograficzne dokumentowanie naszej pielgrzymki. Wszystkim księżom za opiekę i modlitwę. A naszym bliskim, że nas w tym wyjeździe wspierali radą i sercem.

Tagi:
Ziemia Święta pielgrzymki

Tabernakulum Pielgrzymów. Zatrzymaj się na chwilę...

2019-09-10 13:00

Ks. Władysław Pietrzyk
Edycja łódzka 37/2019, str. 8

Archiwum
Eucharystia pod przewodnictwem kard. Konrada Krajewskiego

Miesiąc sierpień był, jak co roku, dla parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny szczególnym czasem Bożego wyzwania i mobilizacji. Dzięki swojej lokalizacji na południowym krańcu archidiecezji, miejscowości należące do parafii stały się w tym okresie miejscem odpoczynku dla licznie podążających na maryjne święta pielgrzymów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dorota i Stanisław - święci na ulicach Wrocławia

2019-09-21 18:56

Anna Majowicz

To tradycja, którą wskrzesił po powodzi tysiąclecia w 1997 r. kard. Henryk Gulbinowicz. I choć jest stosunkowo młoda, korzeniami sięga średniowiecznych dziejów diecezji wrocławskiej.

wikipedia

Tradycja procesji związana jest z rozpowszechnionym bardzo wcześnie na Dolnym Śląsku – za sprawą św. Jadwigi – kultem św. Stanisława. Relikwie Świętego przywiózł z Krakowa bp Tomasz I. Umieszczono je w archikatedrze i rokrocznie modlitwy za wstawiennictwem św. Stanisława zanoszono w procesji z jego relikwiami do wybranego kościoła w mieście. 22 lata temu kard. Henryk Gulbinowicz zarządził, aby po wiekach ponownie niesiono w publicznej procesji relikwie Świętego, do których w 2001 r. dołączono relikwie św. Doroty.

- Kiedy w 1997 r. powódź zaczęła zagrażać Ostrowowi Tumskiemu, s. Sylwina – ówczesna zakrystianka, zakonnica ze zgromadzenia sióstr Notre Dame, nawiązując do średniowiecznych tradycji, wydobyła ze skarbca katedralnego relikwiarz z palcem św. Stanisława Biskupa i umieściła go w jednym z okien zakrystii. Powódź nas ominęła - przypomina historię ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedralnej parafii.

W pierwszych latach od powodzi procesje obywały się w różnych kościołach miasta. Początkowo z parafii św. Jadwigi na Kozanowie, gdzie powódź wyrządziła największe straty. - Niestety, im więcej lat upływa od kataklizmu, tym mniej osób uczestniczy w modlitwie. Centrum miasta zamieszkują dziś osoby starsze, którym z roku na rok coraz trudniej jest wziąć udział w procesji oraz studenci, głównie z zagranicy. I chociaż jest nas coraz mniej, wiemy, że nasze trwanie ma znaczenie. Od czasu, gdy każdego roku ulicami Wrocławia przechodzi procesja z relikwiami kataklizmy omijają nasze miasto - zauważa ks. Andrzej Brodawka, proboszcz parafii św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława.

Tegoroczna procesja z relikwiami męczenników ulicami Wrocławia rozpocznie się w bazylice św. Elżbiety o godzinie 16.00, a zakończy Mszą Świętą w kościele p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława przy pl. Franciszkańskim.

Serdecznie zapraszamy do licznego udziału w wydarzeniu. Będziemy w duchu wiary i nadziei dziękować Bożej Opatrzności za uchronienie naszego miasta od powodzi oraz prosić za wstawiennictwem Świętych o Boże błogosławieństwo na nowe czasy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem