Reklama

Róże Różańcowe w archidiecezji wrocławskiej

2018-10-03 08:07

Anna Majowicz
Edycja wrocławska 40/2018, str. VI

Anna Majowicz
Panowie z męskiej róży na wrocławskim Jerzmanowie: Franciszek Bronowicki, Władysław Drelichowski i Alfred Żygadło

„Modlitwa różańcowa jest modlitwą człowieka za człowieka; jest modlitwą ludzkiej solidarności, modlitwą wspólną odkupionych, która odbija w sobie ducha i intencje pierwszej z odkupionych, Maryi, Matki i obrazu Kościoła; jest modlitwą za wszystkich ludzi świata i historii, żywych i umarłych, powołanych do tworzenia wraz z nami Ciała Chrystusa i do stania się wraz z Nim współdziedzicami chwały Ojca” (św. Jan Paweł II)

Długo zastanawiałam się na tym, jak „ugryźć” temat Żywego Różańca. I nie chodzi tu o to, że nie miałabym o czym pisać – nie ma na naszym terenie żadnej wspólnoty, w której nie działałaby mniejsza lub większa grupa ludzi codziennie modlących się Różańcem. Problem w tym, że ten temat poruszam każdego października, odkąd pracuję dla „Niedzieli Wrocławskiej”. A jest to mój szósty październik. Postanowiłam więc, że temat zgłębię w niestandardowy sposób. Chciałam dowiedzieć się, co o Różańcu wiedzą i myślą młodzi naszej diecezji.

Aby dotrzeć do jak największej liczby osób wybrałam się do jednej z wrocławskich galerii handlowych. Nie wiem, czy kwestią był wiek ankietowanych, ale w większości odpowiadali, że Różaniec kojarzy się z ,,modlitwą starszych pań”. W sumie wcale mnie to nie zdziwiło, bo rzeczywiście w wielu parafiach modlitwę tę prowadzą właśnie kobiety. Beata (prosiła, abym nie podawała nazwiska) zapytana o skojarzenia z modlitwą różańcową, odpowiedziała: – Różaniec kojarzy mi się ze św. Janem Pawłem II. To był człowiek Różańca, a cały jego pontyfikat był nim przepełniony po brzegi. Przecież to dzięki niemu odmawiamy tajemnicę światła. Dziewczyna przyznała, że chociaż nie należy do Róż Żywego Różańca, często modli się Różańcem w domu. Jak zaznacza, to właśnie św. Jan Paweł II ją zainspirował. – Wypowiedzi Papieża nieustannie kierowały naszą uwagę na modlitwę różańcową. Ale jedna z nich szczególnie utkwiła mi w pamięci. Przeczytałam gdzieś słowa Papieża, który mówił, że „odmawianie Różańca oznacza wejście do szkoły Maryi, która uczy nas, w jaki sposób przeżywać wymagania wiary chrześcijańskiej”. Uważam, że miał stuprocentową rację – mówiła. Beata zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, bo wśród kilkudziesięciu zapytanych osób udzieliła najgłębszej odpowiedzi. Oczywiście zdarzały się odpowiedzi w stylu: „przymus codziennej modlitwy” lub „przychodzenie do kościoła o pół godzinny szybciej, niż pozostali”. Wielu mówiło, że Różaniec kojarzy im się z: babcią, wymianą tajemnic, modlitwą wspólnotową czy „paciorkiem”. Zdecydowana większość była jednak za wspomnianą „modlitwą starszych pań”.

Codziennie z Maryją

Czuję się zobowiązana wyjaśnić, dlaczego akurat w większości parafii Różańcem modlą się osoby starsze. Dzieje się tak dlatego, że przystępując do tej grupy modlitewnej pozostają w niej do końca swojego życia. Oczywiście nikt do tego nie przymusza, ale gdy człowiek zaczyna modlić się Różańcem ani myśli z tej modlitwy rezygnować. Jak mówił św. Jan Paweł II: „Rozważając bowiem tajemnice różańcowe, patrzymy na misterium życia, męki, śmierci i zmartwychwstania Pana oczyma Maryi, przeżywamy je tak, jak Ona w swym matczynym sercu je przeżywała. Odmawiając Różaniec, rozmawiamy z Maryją, powierzamy Jej ufnie wszystkie nasze troski i smutki, radości i nadzieje. Prosimy o to, by pomagała nam podejmować Boże plany i by wypraszała u Syna łaskę potrzebną do wiernego ich wypełniania. Ona – radosna, bolejąca i chwalebna, zawsze u boku Syna – jest równocześnie obecna pośród naszych codziennych spraw”.

Reklama

Znam wiele osób, które trwają w tej modlitwie przez większość życia. Wśród nich jest Genowefa Gizicka, zelatorka Róży św. Marka w Osetnie. Pani Genowefa pamięta czasy, kiedy tworzyła różę ponad 40 lat temu. – Proboszczem parafii w Osetnie był wówczas ks. Henryk Konarski, który pragnął stworzyć chociaż jedną różę w naszej miejscowości. Próbowałam więc po każdej Mszy św. namówić sąsiadki do tej pięknej wspólnotowej modlitwy, aż doszła do skutku – mówi z uśmiechem. Kilka lat później powstała tu druga Róża Różańcowa – św. Michała Archanioła, której dziś zelatorką jest Czesława Pawliczak. – Do róży przystąpiłam w 1979 r., ale nie byłam jej zelatorką. 6 lat później, w październiku 1985 r., poproszono mnie, bym nią została. I tak oto, w tym roku minęły mi 33 lata tej posługi – mówi osetnianka.

Nie wszystkie Róże mają swoich patronów

W podobnym czasie, bo w 1974 r. modlitwą różańcową zaczęto modlić się w parafii pw. Ducha Świętego we Wrocławiu. Modlitwę Różańcem zapoczątkowała Adela Stefańska. Dziś wspólnota poszczycić się może gronem wiernych przynależących do 15 róż. – Cieszę się, że do tej pięknej wspólnotowej modlitwy włączyło się aż tyle osób – mówi Małgorzata Cieniawska, zelatorka Róży św. Barbary. – Najwięcej róż powstało w naszej parafii w 2002 r., za ks. Marka Zołoteńkiego. Wówczas róże nie miały swoich patronów, a były numerowane. Dopiero od 2006 r. ks. Artur Moraczyński polecił nam nadanie różom patronów – dodaje. Pierwszym patronem została św. Anna. Dziś patronują tu m.in.: św. Jadwiga, św. Maria de Mattias, św. Kinga, czy święci Józef i Stanisław Kostka. Opiekunem Róż Różańcowych w parafii Ducha Świętego jest ks. Damian Mondrzik.

We wrocławskiej parafii pw. św. Maurycego numerowane róże funkcjonują do tej pory. – Do wspólnoty św. Maurycego należę od kilkunastu lat. Wraz z naszą zelatorką, Teresą Chowaniec-Łomską, w każdy wtorek i niedzielę spotykamy się w kościele św. Łazarza, świątyni filialnej naszej parafii – mówi Urszula Lis, która przynależy do Róży nr 9. Proboszcz wspólnoty, ks. Jan Suchecki, który jeszcze w ubiegłym roku pełnił funkcję moderatora diecezjalnego Róż Różańcowych, zaznacza, że parafia św. Maurycego poszczycić się może także grupą męską. – We wspólnocie zawiązało się 11 Róż Żywego Różańca, w których, co cenne, jedną tworzy grypa mężczyzn. Jej przypisany jest nr 3, a funkcję zelatora pełni Marian Tarnowski – zaznacza ks. Jan Suchecki.

Różaniec modlitwą prawdziwych mężczyzn

Zainteresowanie modlitwą różańcową od lat rośnie także wśród mężczyzn, którzy coraz chętniej sięgają po różaniec. – Modlitwa różańcowa jest czymś w rodzaju podpory, jest to droga do doskonalenia duchowego – mówi Alfred Żygadło, członek męskiej Róży im. św. Maksymiliana Marii Kolbego na wrocławskim Jerzmanowie. Jerzmanowska parafia to jedna z tych, która poszczycić się może długoletnim udziałem mężczyzn w Różańcu – w tym roku męska róża obchodzi 13-lecie istnienia. Jak słusznie zauważa Władysław Drelichowski, zelator jerzmanowskiej Róży, przed wstąpieniem do Róż Żywego Różańca należy się głęboko zastanowić. – Różaniec nie może być tylko mechanicznym odklepywaniem formułek. Członkowie wspólnoty muszą żyć według Ewangelii, która jest fundamentem i źródłem życia chrześcijańskiego oraz w każdą pierwszą niedzielę miesiąca uczestniczyć w zmianie tajemnic różańcowych – mówi.

Mimo duchowej odpowiedzialności męskie róże istnieją i pochwalić się mogą coraz liczniejszym gronem. O tym, że Różaniec to modlitwa dla prawdziwych mężczyzn przekonali się panowie tworzący męską Różę im. św. Michała Archanioła w Wińsku. – Do modlitwy różańcowej trzeba dojrzeć, ponieważ włączając się w nią musimy pamiętać, by codziennie odmawiać jedną dziesiątkę Różańca w intencjach papieskich, misyjnych, bieżących sprawach parafii, naszego społeczeństwa i całego Kościoła – mówi członek wspólnoty. Podobnego zdania są panowie z parafii pw. św. Katarzyny w Piotrowicach, św. Anny w Szewcach oraz ci ze wspólnoty pw. św. Jakuba Apostoła w Sobótce. W parafii Miłosierdzia Bożego w Kamieńcu Wrocławskim powstały dwie róże męskie, które co niedzielę przed Mszą św. odmawiają Różaniec.

Różańcem modlą się także dzieci

Na terenie archidiecezji wrocławskiej nie brakuje róż dziecięcych. Dzieci włączyły się do jednej z trzech róż działających na terenie parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Niwniku. Modlitwą różańcową modlą się także najmłodsi parafianie we wspomnianej już parafii św. Jakuba Apostoła w Sobótce. Długoletnim stażem pochwalić się może róża dziecięca w parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Skokowej. – To piękne, że dzieci potrafią dochować wierności Bogu poprzez wspólną modlitwę – mówi proboszcz wspólnoty, ks. Kazimierz Czuczoła. – Nasi najmłodsi parafianie przynależą do Róży św. Franciszka – dodaje. Przy okazji róż dziecięcych należy zaznaczyć, że istnieją także Róże Rodziców, którzy odmawiają dziesiątek Różańca za swoje pociechy. Taka utworzyła się w parafii pw. św. Jadwigi w Dobroszycach. Salwatoriańska wspólnota poszczycić się może jeszcze jedną nietypową różą, której członkowie modlą się za dusze w czyśćcu cierpiące.

Moc wspólnot

W archidiecezji wrocławskiej istnieją także parafie, w których jako członków Żywego Różańca znajdziemy zarówno kobiety, mężczyzn, jak i dzieci. Jedną z takich właśnie wspólnot jest parafia pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Jelczu-Laskowicach. Działa tu 12 róż, a kolejna, męska pw. św. Andrzeja Boboli tworzy się. Inicjatorką powstania Róż Żywego Różańca oraz założycielką 8 z nich jest Rozalia Wojankowska. – Miałam wielkie pragnienie, żeby rozwinąć w mojej parafii modlitwę różańcową. Oczywiście modlono się tu Różańcem wcześniej, ale wiele osób do nich przynależących Bóg powołał już do wieczności. Kiedy św. Jan Paweł II wprowadził czwartą część Różańca, postanowiłam zadziałać. Udało się wówczas stworzyć 5 róż. Z czasem powstawały kolejne, udało się stworzyć pierwszą różę męską pw. św. Józefa oraz dziecięcą, której patronuje Papież Polak – mówi Rozalia Wojankowska.

Róże wspierają się wzajemnie i mocno angażują w życie wspólnoty. – Od wielu już lat każda róża naszej parafii po Mszy św. prowadzi procesję fatimską – mówi Agnieszka Stępień, przełożona Róż Żywego Różańca w parafii pw. św. Stanisława BiM w Jelczu-Laskowicach. – Dzięki życzliwości naszego proboszcza, ks. Marka Hula, od ubiegłego roku Róże Różańcowe prowadzą Różaniec w intencji wynagrodzenia za zniewagi przed Nabożeństwem Wynagradzającym Niepokalanemu Sercu Maryi – dodaje. To nie wszystkie inicjatywy prowadzone w tej parafii. W każdą niedzielę po Mszy św. Róże Żywego Różańca zapraszają dzieci przed ołtarz (w okresie letnim przed grotę z figurką Maryi) do wspólnego odmówienia jednej dziesiątki Różańca. Dzieci, które po raz pierwszy biorą udział w modlitwie, otrzymują na pamiątkę mały misyjny różaniec, który fundują członkowie Róż Żywego Różańca. W roku ubiegłym róże ufundowały także sztandar dla róży dziecięcej.

Tagi:
Żywy Różaniec

Reklama

Żywy Różaniec na Jasnej Górze

2019-06-01 21:07

Marian Florek

W dniach 31 maja – 1 czerwca pod hasłem „W mocy Ducha Świętego” do jasnogórskiego sanktuarium już siódmy raz przybyli z całej Polski członkowie Żywego Różańca. Spotkanie zainaugurował piątkowy Apel jasnogórski, w którym udział wzięli uczestnicy pielgrzymki, moderatorzy i zelatorzy „ruchu różańcowego” na czele z moderatorem krajowym ks. Jackiem Gancarkiem.

Marian Florek/Niedziela

Po Apelu pielgrzymi pod kierunkiem ks. Romana Kowerdzieja z diecezji drohiczyńskiej śpiewali pieśni na cześć Bogarodzicy, odmawiali modlitwę różańcową, a swoją ufną obecność podsumowali uczestnictwem w Eucharystii. W sobotę zgromadzili się przed Szczytem, gdzie również wspólnie się modlili, wysłuchali konferencji ks. Bogdana Michalskiego o założycielce Żywego Różańca - Paulinie Jaricot, oraz odmówili różaniec pod przewodnictwem ks. Stanisława Szczepańca.

A w samo południe wysłuchali Mszy św. pod przewodnictwem bp. Antoniego Długosza, biskupa seniora archidiecezji częstochowskiej.

Zobacz zdjęcia: Żywy Różaniec na Jasnej Górze

W homilii bp. Antoni Długosz odniósł się do postaci Matki Bożej i do modlitwy różańcowej. Stwierdził, że różaniec jest potężną bronią, który jednak nie zabija, ale zbawia. Różaniec jest też modlitwą jednoczącą. Biorąc pod uwagę podziały polityczne w Polsce i w Europie – kontynuował bp Długosz – modlitwa różańcowa jest nieodzowna.

Msza św. na Szczycie była zwieńczeniem niezwykłego spotkania ludzi, dla których modlitwa jest istotną treścią życia.

Żywy Różaniec jest dziełem Pauliny Jaricot, który zainicjowała w 1826 r. Jest to wyjątkowa modlitwa wspólnotowa i ewngelizacyjna. Mogą w niej uczestniczyć wszyscy chętni. Organizacyjnie Żywy Różaniec tworzą róże/koła różańcowe. W róży znajduje się 20 osób, z których każda zobowiązuje się do codziennego odmawiania jednego dziesiątka różańca, rozważając w nim jedną tajemnicę różańcową. Dzięki temu róża codziennie odmawia cały różaniec.

Podczas pielgrzymki uroczyście rozpoczęto drugi rok Wielkiej Nowenny Różańcowej. Nowenna jest duchowym przygotowaniem przed jubileuszem 200-lecia powstania Żywego Różańca.

Prawie w każdej parafii w Polsce istnieje i działa wspólnota Żywego Różańca, który ma też swoje stowarzyszenie zatwierdzone przez KEP. Dowodem tego jak liczny i popularny jest ten ruch, była 7. Ogólnopolska Pielgrzymka Żywego Różańca na Jasną Górę.

Modlitwy wiernych Kościoła zanoszone przed Boży Tron za pośrednictwem Bogarodzicy są jednym z fundamentów Kościoła, jego trwania w słuzbie zbawiania człowieka i chwały Boga Stworzyciela. A w wymiarze indywidualnym umacnieniem w trudach dnia codziennego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ksiądz uniewinniony, media milczą

2019-06-04 13:08

Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 23/2019, str. 16-17

Pod koniec stycznia 2019 r. światowe media nagłośniły sprawę ustąpienia z urzędu szefa biura Kongregacji Nauki Wiary – ks. Hermanna Geisslera po wysunięciu wobec niego przez byłą zakonnicę zarzutów o molestowanie

Włodzimierz Rędzioch
Ks. Hermann Geissler został uniewinniony od zarzucanego mu czynu przez Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Media, które nagłaśniały fałszywe oskarżenia, teraz milczą

Oskarżenie to wysunęła Doris Wagner-Reisinger, twierdząc, że do próby jej seksualnego wykorzystania doszło w 2009 r. w Rzymie przy okazji spowiedzi. Dla mediów była to bardzo „atrakcyjna” wiadomość, bo chodziło o księdza, którego do Watykanu sprowadził sam kard. Joseph Ratzinger. Hermann Geissler urodził się w Austrii niedaleko Innsbrucka w 1965 r. Gdy odkrył w sobie powołanie do kapłaństwa, wstąpił do wspólnoty życia konsekrowanego „Das Werk” (Familia Spiritualis Opus). Przełożeni wkrótce docenili tego bardzo uzdolnionego i wszechstronnie wykształconego młodego kapłana – pracę w Kongregacji Nauki Wiary, u boku jej prefekta kard. Ratzingera, rozpoczął, gdy miał zaledwie 27 lat, i pracował w tej dykasterii aż do momentu wybuchu skandalu.

Dla mnie sprawa ks. Geisslera miała też inny, bardziej osobisty wymiar – agencje podawały informacje o zarzutach pod jego adresem z wykonanym przeze mnie zdjęciem ściągniętym bez mojego pozwolenia z internetu. Był to portret ks. Geisslera na tle obrazu z wizerunkiem kard. Ratzingera. Zrobiłem mu to zdjęcie, gdy udzielił mi wywiadu o swoim dawnym szefie, czyli kard. Ratzingerze (https://www.niedziela.pl/artykul/130330/nd/Pokora-i-zawierzenie-Panu-Bogu). W ten sposób łączono, niejako namacalnie, postać księdza, który miał się dopuścić nadużyć, z osobą Papieża emeryta.

W tej sytuacji 28 stycznia br. ks. Geissler złożył prośbę o dymisję na ręce prefekta kongregacji – kard. Luisa Ladarii Ferrera, który ją przyjął. Wyjaśnił jednak, że ustąpił ze stanowiska, „aby zmniejszyć rozmiary szkód, które już dotknęły kongregację i jego wspólnotę”. Podkreślił przy tym zdecydowanie, że oskarżenia pod jego adresem „nie są prawdziwe”, dlatego czeka na rezultaty procesu kanonicznego w tej sprawie. Poinformował także, że w przyszłości podejmie „ewentualne działania prawne”.

Kim jest dawna zakonnica, która oskarżyła ks. Geisslera? Niemka Doris Wagner należała do wspólnoty zakonnej „Das Werk”, do której należy również kapłan. Według niej, miała być molestowana 10 lat temu, w 2009 r., w Rzymie, gdy spowiadała się u ks. Geisslera. W zgromadzeniu problemy z dawną siostrą zaczęły się o wiele wcześniej – w 2008 r. odkryto, że miała romans i współżyła seksualnie ze współbratem – ks. B. W końcu, w październiku 2011 r., porzuciła wspólnotę i odbyło się to w sposób bezkonfliktowy. Sytuacja zmieniła się w 2012 r., kiedy dawna zakonnica rozpoczęła kampanię medialną i prawną. Zaczęła ukazywać swoją historię w perspektywie „nadużyć, przemocy i manipulacji”. W 2012 i 2013 r. oskarżyła ks. B. o wykorzystywanie seksualne, ale zarówno w Niemczech, jak i w Austrii jej oskarżenia zostały uznane za bezpodstawne. Pomimo tego Wagner zaczęła brać udział w konferencjach, wydała książkę, w której opowiada swoją historię, i wystąpiła w filmie „Female Pleasure” (Kobieca przyjemność), w którym krytykuje Kościół i żąda radykalnych zmian w jego nauczaniu moralnym. Dziś Doris Wagner-Reisinger mieszka w Wiesbaden w Niemczech razem z byłym księdzem, z którym pobrali się cywilnie i mają jedno dziecko.

15 maja br., po przeprowadzeniu procesu kanonicznego, Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej uniewinnił ks. Hermanna Geisslera. Celem procesu było wyjaśnienie, czy kapłan dopuścił się przestępstwa nakłaniania do grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu przy okazji spowiedzi (por. Kodeks prawa kanonicznego, kan. 1387). Decyzją samego Papieża to nie Kongregacja Nauki Wiary, kompetentna w sprawach tego rodzaju, zajęła się sprawą ks. Geisslera, który przez 25 lat pracował w tejże dykasterii, ale Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Do kompetencji tego trybunału należy bowiem m.in. rozpatrywanie spraw zleconych mu przez Papieża (konstytucja apostolska „Pastor Bonus” o Kurii Rzymskiej, art. 123 § 3). Po dochodzeniu zgodnie z kan. 1717 pięciu sędziów Sygnatury Apostolskiej rozpatrzyło sprawę, a na posiedzeniu 15 maja 2019 r. zdecydowało, że ks. Geissler nie dopuścił się przestępstwa, o które był oskarżany. Wyrok został przekazany kapłanowi listem (prot. n. 54121/19 CG), podpisanym przez kard. Dominique’a Mambertiego – prefekta trybunału i bp. Giuseppego Sciaccę – sekretarza. Jednym słowem, ks. Geissler został uniewinniony, a od decyzji Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej nie ma odwołania.

Niestety, wiadomość ta została prawie całkowicie zignorowana przez media, bo informacja o fałszywych oskarżeniach wysuwanych pod adresem księdza i o jego uniewinnieniu przez najwyższą instancję sądową Stolicy Apostolskiej nie jest dla nich „dobrą wiadomością”.

Afera z Doris Wagner to kolejny przypadek, który świadczy o tym, że była zakonnica po odejściu ze zgromadzenia postawiła sobie za cel walkę z Kościołem i ucieka się do każdej możliwej manipulacji oraz umiejętnie wykorzystuje do tego media.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Z Czarnożył do Lwowa

2019-06-19 10:39

Józef Parzybut

Na przełomie maja i czerwca (31V-2VI) miała miejsce pielgrzymka autokarowa wiernych z parafii Czarnożyły do Lwowa.

Józef Parzybut
Zobacz zdjęcia: Z Czarnożył do Lwowa

Pięćdziesiąt dwie osoby z proboszczem parafii ks. Markiem Jelonkiem na czele wyruszyły wczesnym rankiem, by po kilkunastu godzinach podróży dojechać do celu. Ziemia ukraińska powitała pątników nie tylko piękną pogodą, ale także i gościnnością. Samo miasto Lwów leżące na siedmiu wzgórzach, przypominające położenie Rzymu, urzekło pielgrzymów nie tylko zabytkami i architekturą, ale także nowoczesnością. Obok zabytkowych dzielnic można tutaj podziwiać piękne nowoczesne osiedla. I choć nie sposób zwiedzić Lwowa w trzy dni, to jednak najpiękniejsze i najciekawsze miejsca czarnożylskim parafianom udało się zobaczyć. Przede wszystkim piękne świątynie grekokatolickie i ormiańskie z Archikatedrą Lwowską na czele zauroczyły zwiedzających. Tamtejszy rynek, który otacza wiele pięknych i zabytkowych kamienic, jest nie tylko miejscem do zwiedzania, ale także miejscem spotkań lwowiaków. Szczególnym miejscem, które warto zobaczyć we Lwowie, jest Cmentarz Łyczakowski i sąsiadujący z nim Cmentarz Orląt Lwowskich. Na Łyczakowie, położonym na malowniczym wzgórzu, porośniętym piękną zielenią, jednej z najstarszych europejskich nekropolii spoczywa wielu znanych Polaków min. Maria Konopnicka, Gabriela Zapolska, Władysław Bełza. Cmentarz Orląt Lwowskich , na którym znajdują się mogiły poległych w bitwie o Lwów i Małopolskę Wschodnią w latach 1918-1920, nazywany był przez Polaków miejscem świętym, gdyż z pośród pochowanych tam prawie 3000 poległych, część to Orlęta Lwowskie czyli młodzież szkół średnich i wyższych. Lwów to także miasto wielu pomników, wśród których można zobaczyć Aleksandra Fredrę, Bartosza Głowackiego, Jana Kilińskiego czy Adama Mickiewicza. Pięknymi perełkami architektury we Lwowie są Archikatedra i opera. W Archikatedrze Lwowskiej, miejscu tak drogiemu naszej Ojczyźnie i Polskiemu Kościołowi, uczestnicy pielgrzymki mieli możliwość uczestniczenia we Mszy św. , którą sprawował ks. Marek Jelonek. Zaś po zwiedzeniu budynku opery obejrzeli sztukę do muzyki W.A. Mozarta pt. „Czarodziejski flet.”Pełnia bogactwa historycznego, sakralnego i kulturowego w połączeniu z terażniejszoscią życia bardzo ubogaciła wiedzę Czarnożylskich pielgrzymów o tamtych miejscach, a piękne i malownicze widoki rozciągające się na terenach południowo-wschodniej Polski i zachodniej Ukrainy zauroczyły powracających do domu pątników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem