Reklama

Usłyszeć: „nie bójcie się!”

2018-10-10 11:16


Niedziela Ogólnopolska 41/2018, str. 18-19

Małgorzata Cichoń
Trudno przejść obojętnie obok tego wymownego znaku w sanktuarium św. Jana Pawła II – sutanna, którą miał Ojciec Święty na sobie w dniu zamachu na jego życie – 13 maja 1981 r.

Sanktuarium św. Jana Pawła II w dniach 16-22 października br. będzie szczególnym miejscem spotkania z osobą i dziełem Papieża Polaka. Kustosz jego krakowskiego „domu” – ks. Mateusz Hosaja zaprasza do wspólnego świętowania 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły na następcę św. Piotra

MAŁGORZATA CICHOŃ: – Kim jest nowy kustosz, który opiekę nad sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie objął w jubileuszowym roku?

KS. MATEUSZ HOSAJA: – Mam 39 lat, pochodzę z Myślenic, w których odkrywałem zamiłowanie do gór i powołanie do kapłaństwa. Formowałem się w Ruchu Światło-Życie. Byłem duszpasterzem w dużych parafiach archidiecezji krakowskiej, pracowałem jako wychowawca młodzieży, a także w krakowskim seminarium jako wychowawca kleryków.

– Jan Paweł II w Księdza życiu to...?

– Odkąd się urodziłem, Kościół kojarzył mi się z osobą Papieża Polaka, który dla mnie był przewodnikiem i źródłem nadziei. Gdy dorastałem, pamiętam, jak czekaliśmy z radością i entuzjazmem na kolejną jego wizytę w naszej Ojczyźnie, aby się z nim spotkać, choć na chwilę zatrzymać się przy nim pod „oknem papieskim” czy też dotrzeć na krakowskie Błonia. Każdy jego przyjazd otwierał nas na to, by wsłuchać się w słowa skierowane do nas, a równocześnie był doświadczeniem powszechności Kościoła oraz atmosfery ciepła i miłości, którą ten człowiek roztaczał wokół siebie. Dzięki niemu stawaliśmy się ludźmi, którzy inaczej patrzą na codzienną rzeczywistość. Spotykaliśmy świadka, który był mistycznie związany z Jezusem Chrystusem. Doświadczenie Jana Pawła II w moim życiu to doświadczenie Boga bliskiego, który przychodzi, który dotyka człowieka swoją miłością, który chce go odkupić w dziele zbawczym, a jednocześnie prowadzić na wyżyny jego ducha.

– W wieku 38 lat Karol Wojtyła został powołany na biskupa pomocniczego, a Ksiądz, będąc w podobnym wieku, również ma przed sobą niemałą odpowiedzialność jako opiekun jego „domu”...

– Mam świadomość wielkości i piękna tego sanktuarium. Zostało ono wzniesione na cześć i pamiątkę Jana Pawła II, staraniem jego najbliższego współpracownika i przyjaciela kard. Stanisława Dziwisza, któremu bardzo zależało na tym, by Papież Polak miał swój dom, gdzie będzie mógł wstawiać się za ludźmi, wypraszając łaski u Boga. Ogrom dzieła, wzniesionego pod czujnym okiem ks. prał. Jana Kabzińskiego, stanowi dla mnie – jako człowieka i kapłana, mającego być duszpasterzem dla tych, którzy w tym kościele się gromadzą – wartość. Z drugiej strony bycie kustoszem to ogromne wyzwanie, by szukać nowych dróg dotarcia do człowieka, z myślą, osobą i życiem Jana Pawła II. Sanktuarium jest dla ludzi, którzy nigdy bezpośrednio nie spotkali się z Papieżem, ale i dla tych, którzy za nim tęsknią. Ci pierwsi, młodzi, mogą się ze świętym zaznajomić, zaprzyjaźnić, oprzeć na nim; poznać styl życia świadka Chrystusowego, który – jako student, robotnik, naukowiec, ksiądz, biskup czy wreszcie papież – zawsze pozostawał sobą. Był młody duchem, potrafił modlitwę, rozwijanie talentów, sport, odpoczynek oraz pracę duszpasterską i naukową scalić w sobie w taki sposób, że nigdy nie przygniatał swoją obecnością innych, lecz ich wspierał. Starsze pokolenie natomiast może odkryć w swoim sercu, że on jest nadal żywy i działa. Jego dzieło się nie zdewaluowało, można je podjąć i realizować w życiu.

– Ludzie czują obecność i pomoc Ojca Świętego...

– Kiedy przyszedłem do sanktuarium jako kustosz, urzekł mnie sposób wyrażania próśb do Jana Pawła II, które odczytujemy po każdej Mszy św. w dzień powszedni. Czytamy je na kolanach – bo one do takiej postawy skłaniają. To wołanie nadziei za bliskich, chorych, uzależnionych, prośby o potomstwo czy o pocieszenie po stracie ukochanej osoby. Ostatnio oszacowaliśmy liczbę tych intencji. Od początku istnienia sanktuarium, czyli od 2011 r., po dzień dzisiejszy wynosi ona prawie pół miliona! Charakter tych próśb i sposób ich zawierzenia rzucają na kolana. Mnie one uczą wiary.

– Jednym z moich ulubionych miejsc w krakowskim sanktuarium jest to, gdzie wystawiono sutannę, którą Papież miał na sobie w dniu zamachu na jego życie. Patrząc na ślady krwi, kontempluję słowa Jezusa o dobrym pasterzu. A czy Ksiądz ma swoją ulubioną przestrzeń w tej świątyni?

– Każde miejsce w tym kościele, mozaiki czy też kaplice w wieńcu dolnego kościoła, przypomina o Janie Pawle II. Trudno więc znaleźć to jedno jedyne, ale dla mnie, jako księdza, Kaplica Kapłańska stanowi punkt odniesienia. Tam umieszczono płytę z pierwszego grobu Papieża, relikwie krwi w symbolicznej, otwartej księdze Ewangelii, która była na trumnie Jana Pawła II w dniu jego pogrzebu. Pamiętamy, jak wertował ją wiatr... Dla mnie symbolizuje wciąż otwartą księgę życia, gdyż w Ewangelii zapisane są nasze losy. To piękne domknięcie księgi pod wpływem wiatru ciągle mi przypomina, żeby żyć jej treścią. W tej kaplicy, wzorowanej na krypcie św. Leonarda (w której ks. Karol Wojtyła odprawił pierwszą Eucharystię), surowej, ubogiej, zwyczajnej, mogę wejść w klimat refleksji nad sensem egzystencji. Mogę zweryfikować, co myślę, co robię, w kontekście tego, jaki powinien być oraz tego, do czego wzywa mnie Bóg.

– Z okazji 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły na następcę św. Piotra sanktuarium szeroko otwarło drzwi na różne środowiska i przygotowało wachlarz wydarzeń...

– Pragniemy, żeby charakter uroczystości, rozpiętych między dniem wyboru Karola Wojtyły oraz inauguracją jego pontyfikatu (16-22 października), był czasem i przestrzenią spotkania z osobą Jana Pawła II. Dlatego nie zabraknie miejsca dla ludzi pracy, ubogich, cierpiących, pragnących miłosierdzia, poszukujących dróg powołania, miłośników sportu, kultury i nauki, dzieci, młodzieży, rodzin oraz osób przeżywających swą starość. Oczywiście, przygotowujemy też celebracje dla całej Polski, Europy, czego wyrazem są uroczystości centralne 16 października o godz. 16.30 z Episkopatem i przedstawicielami władz. W ten sposób wyrazimy radość i szacunek wobec Jana Pawła II i poczujemy po raz kolejny atmosferę, która towarzyszyła światu w dniu jego wyboru na Stolicę Piotrową. Chcemy doświadczyć, że nasz święty patron jest żywy i prawdziwy. Przez tajemnicę świętych obcowania stoi cały czas obok każdego z nas jako przewodnik i powtarza: „Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”. W świecie, który krzyczy, że wartości chrześcijańskie się zdezaktualizowały, a Kościół traci swą dynamikę, nie bójcie się być tymi, którzy dotkną tajemnicy Chrystusa, odkupiciela człowieka. Zapraszam do sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach w Krakowie. Jesteście tutaj mile widziani i z radością oczekiwani. Niech te chwile naszego wzajemnego spotkania, modlitwy i refleksji nad własnym życiem otworzą przed nami nowe horyzonty i źródło nadziei, że w tym, co robimy, nie pozostajemy sami i mamy Ojca Świętego jako żywy znak obecności Boga pośród nas.

„Babcia pątniczka” z Włoch już na Jasnej Górze

2019-08-21 18:46

it / Jasna Góra (KAI)

95-letnia Emma Morosini, Włoszka, która wybrała się w samotną pieszą pielgrzymkę na Jasną Górą pokonując ok. 1 tys. jest już u celu. - Ostatnie owoce mojego życia: modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i młodych chciałam przynieść tutaj Matce Bożej - powiedziała pątniczka, która do częstochowskiego Sanktuarium dotarła późnym po południem. Pierwsze kroki skierowała przed Cudowny Obraz, gdzie długo się modliła a potem spotkała się z Paulinami. Przeor klasztoru ucałował jej ręce i podziękował za pielgrzymi trud ofiarując ryngraf Jasnogórskiej Pani i różaniec.

BPJG

Zapytana skąd pomysł na tak szaloną w jej wieku wyprawę odpowiedziała, że jest to realizacja jej postanowień. - Od 25 lat jestem w drodze, od dnia kiedy zostałam cudownie uzdrowiona. Postanowiłam sobie, że każdego roku przez trzy miesiące będę pielgrzymować i tak od 70. roku mojego życia trzy miesiące jestem w drodze - podkreśliła pątniczka. Pierwszym sanktuarium, które nawiedziła było Lourdes a potem Fatima. Teraz przyszła pora na Jasną Górę.

- Pomyślałam, że te ostatnie owoce mojego życia chcę przynieść Matce Bożej tutaj, modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i za młodzież. To są najważniejsze intencje, które możemy zawierzyć tylko Maryi - wyznała. Podkreśliła, że „to taka malutka kropelka, którą może dodać do oceanu”.

- To mnie uszczęśliwia, że mogę tu być, w tym Sanktuarium, które kocham – podkreśliła.

- Chcę podziękować Dziewicy Maryi za to, że mnie tu wezwała, to Jej wołanie sprawiało, że nawet kiedy byłam zmęczona wieczorem, to przychodził nowy dzień i znowu nowe siły. To jest piękne doświadczenie odkryć, że Matka Boża trzyma Cię za rękę i mówi „dawaj dalej”, jeszcze kroczek - wyznała Emma Morosini.

Pątniczka wyraziła wielką wdzięczność wszystkim, którzy się za nią modlili.

- To bardzo ważne, by mieć przyjaciół, którzy się za Ciebie modlą, nie ma pielgrzymowania, pokonywania drogi, trudności, bez modlitwy, bez niej to „nie wychodzi”.

Niestrudzona kobieta opowiadała o różnych „przeszkodach” w drodze. - Czasem było tak, że robiłam cztery kroki i musiałam się zatrzymać. Zawsze wtedy pojawiał się człowiek – anioł, który pomagał. Pytałam się mądrego kapłana czy mogę pielgrzymując tę pomoc przyjmować a on odpowiedział: „ty masz swoje lata, Matka Boża zna twój wiek i nie wolno ci odmawiać, gdy ktoś zaoferuje pomoc”.

- Ta pomoc była wielka – przekonuje i dodaje: „myślałam, że dotrę na Jasną Górę na koniec roku, robiąc te cztery kroki i postój, ale dzięki życzliwym ludziom udało się dotrzeć już teraz”.

Z uśmiechem wspomina, że dziękuje za pomoc wielu osobom, także polskim policjantom. - Kiedy pomyliłam drogę i poszłam w innym kierunku na trasie, to zaoferowali swoją pomoc przez podwiezienie służbowym samochodem i wyprowadzenie na właściwą drogę – podkreślała.

Wyznawała, że Maryja jest dla niej jak mama. - Nie mam już nikogo z bliskich na świecie i dlatego jestem Jej córką i Ona mnie prowadzi – stwierdziła.

Zapytana o przesłanie płynące z dziś z Jasnej Góry odpowiedziała z przekonaniem: „chciałabym byście mieli zaufanie i wiarę, że Matka Boża wszystkich kocha, mądrych i głupich, że jest Matką a Matka kocha bardziej trudne dzieci. Ufajcie, bądźcie pewni, że Matka Boża nas kocha”. – Zaufanie, wiara, módlcie się, módlcie się – mówiła.

Włoszka wyruszyła ze swego rodzinnego miasta Castiglione delle Stiviere nad jeziorem Garda. W samotnej pielgrzymce na Jasną Górę miała do pokonania ok. 1000 km. Jej znakiem rozpoznawczym jest pomarańczowa, odblaskowa kamizelka, jasny kapelusz i różaniec. Prowadzi za sobą niewielki wózek, w którym ma wszystko, co niezbędne w drodze. Na noclegi zatrzymywała się w różnych miejscach, domach prywatnych, parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Związki partnerskie: czym są faktycznie

2019-08-24 13:07

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

Jednym z głównych postulatów środowisk LGBT+ jest wprowadzenie w Polsce „związków partnerskich”. Są one na ogół rozumiane jako prawnie legalizowany związek osób jednej płci. Tymczasem związki partnerskie w wielu krajach obejmują także pary heteroseksualne. Tak ma być i w Polsce, w świetle przygotowanych przez lewicę projektów ustaw. Tworzy się więc instytucję przypominającą rodzinę, cieszącą się jej przywilejami, ale której trwałość nie jest chroniona w żaden sposób, możliwą do rozwiązania na każde życzenie.

Voyagerix/fotolia.com

Definicja związku partnerskiego jest prosta. Jest to uznawany prawnie związek dwóch żyjących wspólnie osób, przyznający im możliwość zawiązania wspólnoty majątkowej, prawo do dziedziczenia oraz możliwość korzystania z większości przywilejów przysługujących dotąd rodzinie.

Historia

Pierwszym krajem, który zalegalizował istnienie związków partnerskich była Dania, w roku 1989. Proces ten obejmował stopniowo niektóre inne kraje Europy. Do dziś wprowadziły je: Szwecja (1995), Islandia (1996), Francja (1999), Niemcy (2001), Finlandia (2002), Portugalia (2001), Luksemburg (2004), Wielka Brytania (2005), Słowenia (2005), Andora (2005), Czechy (2006), Szwajcaria (2007), Węgry (2009), Austria (2010), Irlandia (2011), Liechtenstein (2011), Malta (2014), Chorwacja (2014), Cypr (2015), Grecja (2015), Estonia (2016) oraz Włochy (2016).

W wielu krajach, które zdecydowały się na legalizację związków partnerskich, obejmują one związki zarówno jedno- jak i różnopłciowe. Faktowi rejestracji takiego związku dwojga ludzi nie towarzyszy charakter ceremonii ślubnej, świadków, wymiany obrączek, publicznych pocałunków, itd. Sprowadza się do prostej rejestracji (w formie zwykłej umowy) w sądzie, urzędzie stanu cywilnego lub u notariusza.

Rejestrowane związki partnerskie dają podobne - choć nieco ograniczone - prawa w stosunku do tych, jakie mają małżeństwa, za wyjątkiem adopcji dzieci. Są jednak kraje, które parom żyjącym w takich związkach przyznają wszystkie prawa małżeństwa, włącznie z adopcją. Tak jest w Wielkiej Brytanii, w Szwecji, Hiszpanii czy na Malcie.

Model francuski

Dla przykładu, szerzej możemy omówić model francuski. We Francji - mimo silnych protestów prawicy oraz świata chrześcijańskiego - związki partnerskie zostały wprowadzone w 1999 r. w postaci Pacte civil de solidarité (PACS). Legalizuje on wspólne pożycie dwojga dorosłych osób bez względu na płeć.

PACS można zarejestrować w sądzie (Tribunal d’Instance) lub u notariusza, pod warunkiem, że jedna ze stron posiada obywatelstwo francuskie. Kontrakt może być zredagowany samodzielnie lub z pomocą notariusza. Może on zawierać jedynie obopólną wolę partnerów do zawarcia związku bądź dalsze regulacje dotyczące np. wspólnoty majątkowej oraz dziedziczenia. Informacja o zawarciu związku zostaje przekazana do urzędu stanu cywilnego gdzie dokonana zostaje adnotacja w akcie urodzenia. Zawarcie związku PACS w sądzie jest bezpłatne, zabiera ono zaledwie kilkanaście minut. W przypadku par heteroseksualnych odbywa się na to ogół beż żadnej ceremonii i bez świadków. Huczną ceremonię z tej okazji, wzorowaną na uroczystości ślubnej, urządzają zazwyczaj pary homoseksualne.

Samo zawarcie PCS nie ustanawia wspólnoty majątkowej pomiędzy partnerami, ale jeśli sobie życzą, mogą oni dokonać takiego wpisu do kontraktu. Związek partnerski niesie liczne przywileje podatkowe: partnerzy – tak jak małżeństwa - podlegają wspólnemu opodatkowaniu, jak również w przypadku opodatkowania spadku i darowizn. Uzyskanie spadku po partnerze nie ma jednak charakteru automatycznego, lecz wymaga zapisania tego w kontrakcie lub testamencie. Parter jest też współodpowiedzialny za długi swego partnera zaciągnięte w czasie związku.

Jeśli chodzi o świadczenia socjalne, to związki PACS mają przyznane te same prawa co małżeństwa i rodziny. Mogą korzystać ze wszystkich świadczeń rodzinnych i mieszkaniowych oraz przywilejów wynikających z rozwiniętej we Francji polityki rodzinnej. PACS nie pozwala jednak na adopcję dzieci.

Do rozwiązania PACS-u wystarczy by jeden z partnerów wysłał do sądu (Tribunal d’instance) list polecony informujący o zerwaniu paktu cywilnego. Od niedawna można to zrobić również za pośrednictwem internetu. Efekt złożenia deklaracji jest natychmiastowy i nie wymaga żadnych uzasadnień. Nie daje też możliwości odniesienia się doń drugiej stronie.

Inne kraje Europy

W innych krajach Europy, które przyjęły związki partnerskie, jest podobnie, choć rozwiązania różnią się w szczegółach. W niektórych dotyczą one wyłącznie par homoseksualnych. Tak jest np. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, państwach skandynawskich, we Włoszech, Czechach czy na Węgrzech. Natomiast związki partnerskie także par hetero, rejestrowane są we Francji, Hiszpanii, Portugalii, Austrii, Chorwacji i Szwajcarii (Genewa, Zurych).

Generalnie rzecz biorąc, związki partnerskie (homo- bądź heteroseksualne) otrzymują większość przywilejów jakie miały dotąd zagwarantowane małżeństwa, na ogół za wyjątkiem adopcji. Rozwiązanie związku partnerskiego następuje na wniosek jednego z partnerów, tylko w niektórych krajach wymagane jest wspólne oświadczenie. Likwidacji związku partnerskiego nie towarzyszy procedura sądowa, która miałaby na celu jego ochronę bądź przynajmniej analizę sytuacji. Tak przecież jest w przypadku rozwodu orzekanego wobec małżeństwa, które jest instytucją chronioną przez państwo. Podczas procesu rozwodowego musi nastąpić wysłuchanie obu stron oraz świadków, wezwanie do porozumienia, itp. Dopiero po wyczerpaniu tych środków sąd orzeka rozwód. A jednocześnie decyduje w jaki sposób i przez kogo ma być sprawowana opieka nad dziećmi. Tymczasem natychmiastowe, administracyjne rozwiązanie związku partnerskiego w żaden sposób nie reguluje sytuacji dzieci. Oczywiście każdy z rodziców może wystąpić do sądu z wnioskiem o przyznanie mu praw odnośnie dzieci bądź odebranie ich drugiej stronie, ale może to trwać latami.

Francuskie statystyki informują, że tylko w niewielkim procencie PACS dotyczy związków jednopłciowych, a 96% takich związków jest zawieranych przez pary różnopłciowe (dane za 2010 r.). Obecnie co piąty związek mężczyzny i kobiety we Francji rejestrowany jest na mocy ustawy o PACS, a cztery piąte związków w formie małżeństwa.

Polskie projekty związków partnerskich

Pod koniec 2003 r. senator Maria Szyszkowska (SLD), zaproponowała projekt regulujący kwestię związków partnerskich, wzorowany na francuskiej ustawie „PACS”. Przewidywał on możliwość zawierania związków partnerskich przez pary zarówno jedno- jak i różnopłciowe.

W maju 2011 r. projekt ustawy o umowie związku partnerskiego złożyło w Sejmie SLD wraz z tzw. Grupą Inicjatywną aktywistów i aktywistek LGBT. Wedle tej propozycji dwie osoby fizyczne, pozostające „faktycznie we wspólnym pożyciu” określają „swoje wzajemne zobowiązania o charakterze majątkowym lub osobistym, w celu organizacji wspólnego życia”. Projekt nie precyzował, czy chodzi tu o osoby jednej czy różnych płci, a więc możliwość skorzystania zeń mieliby wszyscy. Zgodnie z projektem osoby pozostające w związku partnerskim miały zagwarantowaną m.in. możliwość posiadania wspólnoty majątkowej, wspólnego opodatkowania i odmowy zeznań przeciwko partnerowi. Przysługiwało im też prawo do pochowania zmarłego partnera i dziedziczenia w pierwszej kolejności majątku, a także starania się o rentę po zmarłym. O wygaśnięciu związku miała decydować śmierć jednego z partnerów lub złożenie wspólnego oświadczenia o rozwiązaniu związku. W przypadku złożenia go przez jedną stronę, skutkowałby po 6 miesiącach.

W 2012 r. do Sejmu trafiły aż 3 kolejne projekty ustaw o związkach partnerskich: Ruchu Palikota i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, oraz grupy posłów Platformy Obywatelskiej. Przewidywały one także możliwość związków partnerskich dla osób różnej płci.

W kwietniu 2018 r. projekt ustawy o związku partnerskim dla par jedno- i różnopłciowych złożyła w Sejmie grupa posłów i posłanek Nowoczesnej. W założeniach projekt ten jest zbliżony do wcześniejszych projektów Ruchu Palikota i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ale w odróżnieniu od nich jest pierwszym projektem przewidującym możliwość adopcji dziecka partnera/partnerki. Osoby zawierające związek partnerski dostaną także prawo do: zmiany nazwiska na nazwisko partnerki lub partnera, informacji medycznej o stanie zdrowia partnera, do spadku, wspólnego rozliczania się z fiskusem, wspólnoty majątkowej, zasiłku opiekuńczego czy do odmowy udzielenia zeznań. Zgodnie z projektem związki partnerskie mają być zawierane w Urzędach Stanu Cywilnego.

Przewidywać można, że zmiana na scenie politycznej, która większość parlamentarną w Polsce oddawałaby w ręce partii lewicowych, doprowadziłaby do szybkiego wprowadzenia rejestracji związków partnerskich – prawdopodobnie dla wszystkich rodzajów par. Podobnie jak w innych krajach związek taki korzystać mógłby z większości przywilejów małżeństwa. A skoro byłby on instytucją dostępną dla wszystkich, to – podobnie jak we Francji - stawałby się realną konkurencją dla instytucji małżeństwa, co powodowałoby daleko idącą dekonstrukcję obecnego modelu społecznego, w którym rodzina oparta na małżeństwie odgrywa podstawową i niezastępowalną rolę.

Związki partnerskie wstępem do legalizacji małżeństw homoseksualnych

Wszędzie w Europie małżeństwa osób tej samej płci są naturalnym następstwem wprowadzenia rejestracji związków partnerskich. Prawna legalizacja małżeństw jednopłciowych – silnie wspierana przez propagandę środowisk LGBT+ oraz towarzyszące jej lobby polityczne - następowała zazwyczaj w kilka lub kilkanaście lat później. O ile legalizacja związków jednopłciowych nastąpiła w większości krajów Europy zachodniej w latach 90-tych, to prawne uznanie małżeństw homoseksualnych przyjmowane było już w obecnym stuleciu.

Małżeństwa cywilne, których małżonkowie stanowią osoby tej samej płci, zostały w Europie zalegalizowane do tej pory w Holandii (2001), Belgii (2003), Hiszpanii (2005), Norwegii (2009), Szwecji (2009), Portugalii (2010), Islandii (2010), Danii (2012), Francji (2013), Wielkiej Brytanii (2014), Luksemburgu (2015), Irlandii (2015), Finlandii (2017), Niemczech (2017), na Malcie (2017) oraz w Austrii (2019).

Charakterystyczne jest, że na terenie Europy legalizacja małżeństw osób jednej płci obejmuje jej cześć zachodnią oraz Skandynawię. W opozycji do tego, żadne z państw Europy środkowej nie podjęło takiej decyzji. Ponadto wiele krajów regionu na poziomie konstytucyjnym definiuje małżeństwo jako „związek kobiety i mężczyzny”. Oprócz Polski są to: Białoruś, Bułgaria, Chorwacja, Czarnogóra, Litwa, Łotwa, Mołdawia, Serbia, Słowacja, Ukraina i Węgry. Pokazuje to, że ta część Europy, mimo, że stanowi integralny element kultury Zachodu, potrafi zdystansować się od pewnych niebezpiecznych i autodestrukcyjnych nurtów funkcjonujących w jej ramach. Obala to także mit zakładający, że legalizacja małżeństw homoseksualnych ma być zdeterminowanym etapem w rozwoju naszego kręgu cywilizacyjnego.

W obecnym momencie historii kraje Europy środkowej i wschodniej mają szansę pokazać, że możliwy jest inny kierunek rozwoju cywilizacji Zachodu. A ponadto, że dalszy rozwój społeczeństw wcale nie musi być związany z porzuceniem podstawowych principiów wynikających z europejskiej tradycji, prawa naturalnego oraz zasad chrześcijańskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem