Reklama

O świętości jako gorszącym skandalu

2018-10-10 11:16

O. Dariusz Pabiś CSsR
Niedziela Ogólnopolska 41/2018, str. 30

pl.wikipedia.org
Oscar Romero

W historii zdarzali się ludzie, dla których Ewangelia sprowadzała się jedynie do wysterylizowanej i stroniącej od kontrowersji teorii wyjaśniającej sens świata. Najlepiej by jeszcze było, gdyby owa „ewangeliczna” teoria miała neutralny społecznie odcień. Takich ludzi nie brakuje również dzisiaj. Dołączają do nich ci, którzy swoją religijność redukują do jakiejś duchowej techniki radzenia sobie z życiowymi dylematami. Nie ma w niej miejsca na zgorszenie Jezusem Ukrzyżowanym. Został On bowiem zneutralizowany, sprowadzony do sentymentalnego elementu wielowiekowej tradycji. Tymczasem Ewangelia, ta prawdziwa, jeśli jest traktowana z należytą powagą, musi budzić niepokój i sprzeciw, musi – jeśli jest to konieczne – wywołać skandal. Dlaczego? Ponieważ nie jest ona jakąś abstrakcją, ale dotyka życia konkretnych ludzi i narodów. Ewangelia się uwiarygadnia, jeśli powoduje fermentowanie historii, tej w wymiarze osobistym, społecznym, ale i kościelnym. Jestem głęboko przekonany, że właśnie w takiej perspektywie trzeba widzieć nie tylko samą postać abp. Oscara Arnulfa Romera, ale i proces wyniesienia go na ołtarze, który 14 października br. zostanie uwieńczony jego kanonizacją.

Dzieląc los Mistrza

Kiedy Jezus wraz z uczniami udawał się na górę Oliwną, zapowiedział im, że zbliżająca się noc będzie dla nich czasem, kiedy w Niego zwątpią, bo jak zostało to już zapisane: „Uderzę pasterza, a rozproszą się owce ze stada” (Mt 26, 31). Kard. Gerhard Ludwig Müller całkiem niedawno odniósł tę Jezusową zapowiedź do męczeństwa abp. Oscara Romera. Arcybiskup San Salwadoru został zastrzelony 24 marca 1980 r., kiedy po skończonej homilii, stojąc przy ołtarzu, przygotowywał dary ofiarne – chleb i wino, aby stały się ciałem i krwią Chrystusa. Podobnie jak to było w przypadku Jezusa – abp Romero stał się dla wielu przyczyną zgorszenia. Zdawało się, że jego śmierć tylko potwierdza skandaliczność jego posługi i usprawiedliwia gwałtowne odrzucenie jej społecznych i eklezjalnych konsekwencji. To zgorszenie było (i nadal jest?) udziałem ludzi, którzy uważali się za religijnych i przywiązanych do tradycyjnych katolickich wartości. Potwierdzają to słowa, które wypowiedział papież Franciszek

30 października 2015 r. do uczestników pielgrzymki dziękczynnej za beatyfikację abp. Romera. Stwierdził on wtedy, że męczeństwo arcybiskupa San Salwadoru było rozłożone w czasie. Doświadczał go boleśnie na długo przed swoją gwałtowną śmiercią i miało ono także swoją kontynuację już po jego zabójstwie. Oczerniano go bowiem i zniesławiano. Przykre jest to, jak stwierdził Papież, że za tą brudną kampanią stało również wielu biskupów i księży. Przypięta do sutanny abp. Romera etykieta lewaka czy nawet komunisty miała gwarantować, że jego przesłanie powoli zostanie zneutralizowane, a czasy, w których żył, będą szybko zapomniane albo zinterpretowane w taki sposób, żeby kolejne pokolenia już nie mogły jasno stwierdzić, gdzie było dobro, a gdzie zło; taka salwadorska gruba kreska.

Reklama

Umiał słuchać głosu swojego ludu...

Kiedy Oscar Romero został w 1977 r. arcybiskupem, Salwador wchodził w kolejny etap społecznego konfliktu, który nabierał coraz ciemniejszych kolorów. Nie było to jednak odosobnione doświadczenie tego jednego narodu. Przemoc i brutalność kładły się cieniem na całej Ameryce Środkowej. Lewicowe grupy, zachęcane sukcesem rewolucji na Kubie i wspierane z różnych kierunków, znajdowały coraz podatniejszy grunt dla swoich idei. Radykalizacji nastrojów sprzyjało wołające o pomstę do nieba ubóstwo olbrzymiej większości ludzi. Poziom frustracji rósł z powodu zaciekłej obrony swoich ekonomicznych interesów przez wąską elitę tych najbogatszych. Torpedowali oni wszelkie próby reformy rolnej, która dałaby chłopom jakiekolwiek szanse na godne życie. Choroby pasożytnicze masowo dotykały dzieci, wśród których niedożywienie było aż nazbyt widoczne. Odsetek analfabetów w społeczeństwie też był wysoki. Jednym słowem – skutki ubóstwa nie oszczędzały prawie nikogo. Pewien ksiądz opowiadał, że kiedy udał się z nowo mianowanym arcybiskupem do ubogiej wioski, jeden z chłopów poczęstował go połową pomidora. Nieco skonfundowany Romero zapytał szeptem towarzyszącego mu kapłana o powód tego dziwnego poczęstunku. Ten mu odpowiedział, że to było wszystko, czym mogli się z nim podzielić.

...i uczył Kościół wrażliwości

W takich okolicznościach Kościół, któremu przewodził abp Romero, nie mógł i nie chciał skorzystać z okazji, aby siedzieć cicho. Gdyby to zrobił, być może uniknąłby przynajmniej części bolesnych i stygmatyzujących oskarżeń. Oznaczałoby to jednak sprzedanie Boga i ludzi za owe judaszowe trzydzieści srebrników. W swoim wystąpieniu z okazji nadania mu tytułu doktora honoris causa na Uniwersytecie w Louvain w lutym 1980 r. abp Romero mówił, że ci, którym Kościół głosi Ewangelię, nie są jakąś abstrakcyjną masą. Są nimi ubodzy mający konkretne twarze i swoją historię życia. Doświadczenie życia tych właśnie ubogich stało się dla tego Kościoła zasadniczym wezwaniem Ewangelii. Było to wyjątkowo radykalne wezwanie do nawrócenia, do stania się Kościołem ubogich. Chodziło bowiem o najwyższą stawkę. Było nią życie w jego najbardziej pierwotnej formie, tej wręcz biologicznej. Dlatego właśnie abp Romero jest kontynuatorem misji takich postaci jak Bartolomé de las Casas czy Antonio de Montesinos, którzy u początków ewangelizacji kontynentu latynoamerykańskiego stanęli po stronie Indian, by bronić nie tylko ich godności, ale również – a może przede wszystkim – ich prawa do biologicznej egzystencji. Była to także obrona wiarygodności misji Kościoła, który chcąc zachować wierność Jezusowi, musiał pachnieć owcami, a nie wilkami. Abp Romero w Louvain powiedział: „Wierzymy w Jezusa, który przyszedł dać życie w obfitości, wierzymy w Boga żywego, który to życie przekazuje ludzkim istotom i pragnie, aby one rzeczywiście to życie posiadały. Te zasadnicze prawdy wiary stają się prawdą realną, prawdą radykalną dopiero wtedy, kiedy Kościół bez żadnego udawania dzieli życie i śmierć swojego ludu. (...) Tu nie ma miejsca na żadne neutralne postawy. Albo służymy życiu Salwadorczyków, albo jesteśmy współwinni ich śmierci”.

Takie jednoznaczne zaangażowanie Kościoła budziło sprzeciw i gwałtowne reakcje z wielu stron. Opcja na rzecz ubogich w kontekście zaostrzającego się sporu oznaczała dla wielu kapłanów archidiecezji San Salwador realne uczestnictwo w cierpieniu ludu. Wielu z nich było torturowanych i mordowanych przez te same grupy, które likwidowały niepogodzonych z biedą Salwadorczyków. Herodowa podejrzliwość i lęk elit, aby nie utracić przywilejów, skutkowały wrzucaniem do jednego worka księży, którzy stanęli po stronie ubogich z motywów ewangelicznych, wraz z tymi, którzy działając w przestrzeni politycznej, posługiwali się hermeneutyką marksistowską (przypadki duchownych oczarowanych marksizmem też się, niestety, zdarzały). Było to myślenie powszechne i dla wielu środowisk bardzo wygodne. Mówił o tym kard. Jorge Mario Bergoglio w 2010 r., kiedy stanął przed Sądem Federalnym w Buenos Aires, aby opowiedzieć o bolesnej historii Kościoła i Argentyny w czasach dyktatury wojskowej z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Dzisiaj oskarżenia ludzi Kościoła zaangażowanych na rzecz ubogich o komunizowanie papież Franciszek nazwałby z pewnością myśleniem ideologicznym, które okalecza samo serce Ewangelii („Gaudete et exsultate”, 101).

O. dr Dariusz Pabiś CSsR, pracował w Argentynie i USA (archidiecezja chicagowska) dla wiernych języka hiszpańskiego. Obecnie prowadzi działalność misyjną i rekolekcyjną. Jest wykładowcą teologii pastoralnej w WSD Redemptorystów w Tuchowie.

Nowość
O. Dariusz Pabiś CSsR, „Oscar Romero, czyli teologia wyzwolenia w praktyce duszpasterskiej”, Wydawnictwo Homo Dei, 2018
Książka jest refleksją nad teologią wyzwolenia w nauczaniu abp. Oscara Romera. Choć jest to studium historyczno-pastoralne, to publikacja ta ma znaczenie również dla misjologii. Stanowi bowiem istotny wkład w poznanie życia Kościoła w Ameryce Łacińskiej. Gdy czyta się tę książkę, widać bogaty i dobrze opanowany warsztat naukowy. Jej treść nabiera zaś aktualności w świetle zapowiedzianej przez papieża Franciszka kanonizacji metropolity San Salwadoru.
Ks. prof. dr hab. Jan Górski, WT UŚ, Katowice

Tagi:
Bł. Oskar Romero

Reklama

Panama: Franciszek poświęcił ołtarz z relikwiami świętych Jana Pawła II i Oskara Romero

2019-01-26 19:22

tom, st, kg (KAI) / Panama

Franciszek odprawił 26 stycznia Mszę św., podczas której poświęcił ołtarz z relikwiami świętych Jana Pawła II i Oskara Romero w panamskiej archikatedrze pw. Matki Bożej Starszej (Santa María la Antigua). Zwracając się do zgromadzonych kapłanów, osób konsekrowanych i przedstawicieli ruchów świeckich wskazał na konieczność powrotu do źródeł swego powołania jako lekarstwa na „znużenie nadziei”. A nawiązując do renowacji świątyni podkreślił, że "piękno dnia wczorajszego staje się podstawą do budowania piękna jutra".

Lazaro Gutierrez/Flickr.com

Na wstępie papież pogratulował arcybiskupowi Panamy - José Domingo Ulloa Mendieta, że "po prawie siedmiu latach może się spotkać tutaj ze swoją «małżonką», tym kościołem-wdową, która czekała tyle lat i która dzisiaj przestała być wdową, gdyż spotkała się ze swoim oblubieńcem - arcybiskupem". "Chcę podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do odnowy katedry, władzom, wiernym i tym, którzy pomogli aby arcybiskup mógł spotkać się ze swoim ludem nie w jakimś pożyczonym domu, ale we własnym domu - katedrze" - powiedział Franciszek, a jego słowa wywołały gromkie brawa.

W homilii nawiązał do czytanego podczas tej Mszy opisu dialogu Pana Jezusa z Samarytanką przy studni w Sychar (J, 4). Kaznodzieja zauważył, że w scenie tej widzimy Jezusa utrudzonego chodzeniem, który musiał zaspokoić i ugasić pragnienie, odświeżyć swe kroki, odzyskać siły, by kontynuować misję. Podobnie utrudzenie mogą przeżywać narody i ludy, wspólnoty i poszczególne osoby, w tym kapłani. Jego przyczyny mogą być wielorakie. Papież podkreślił, że w każdej z sytuacji wypalania się osób konsekrowanych konieczne jest znalezienie „studni, która mogłaby zaspokoić i ugasić pragnienie oraz zmęczenie po przebytej drodze. Wszystkie domagają się, jak milczące wołanie, jakiejś studni, od której można zacząć od nowa”.

W tym kontekście Ojciec Święty wskazał na zjawisko „znużenia nadziei”, kiedy w obliczu przyszłości „rzeczywistość «wymierza policzki» i podważa siły, środki i wykonalność misji w tym tak zmieniającym się i stawiającym pytania świecie”. Zauważył, że jest to zmęczenie paraliżujące a rodzi się ono z patrzenia w przyszłość, nie wiedząc, jak zareagować na intensywność i niepewność przemian, które przeżywamy jako społeczeństwo a także subiektywnego poczucia, jakby Bóg był daleko i opuścił swój Kościół. Grozi to zadomowieniem się w życiu duchownych szarego pragmatyzmu, ale także przekonania, że Bóg i Kościół nie mają nic do powiedzenia ani dania temu nowemu rodzącemu się światu. „A wówczas zdarza się, że to, co pewnego dnia zrodziło się jako sól i światło świata, w ostateczności oferuje swoją najgorszą wersję” – przestrzegł Franciszek.

Zwrócił uwagę, że lekarstwem na to znużenie nadziei jest powrót do źródła, odczytanie na nowo charyzmatów, jakimi Bóg obdarzył swój Kościół. „Chodzi o to, by nie tylko spoglądać z wdzięcznością na przeszłość, ale iść w poszukiwaniu korzeni: źródła inspiracji i pozwolić, by ponownie mocno zabrzmiały pośród nas” – stwierdził Ojciec Święty. Dodał, że pozwala nam to żyć bez lęku. „To ważne, by żyć bez lęku, odpowiadać życiu z entuzjazmem osoby zaangażowanej w historię, osadzonej w niej. Chodzi o entuzjazm osoby zakochanej” – powiedział mówca.

Zachęcił, by powracać do miejsca pierwszej miłości oraz dziedzictwa poprzedników, nie użalając się nad sobą, „aby spotkać oczy, którymi dzisiaj Chrystus nadal nas poszukuje, wzywa i zachęca do misji”.

Nawiązując natomiast do odnowienia katedry i konsekracji ołtarza Ojciec Święty podkreślił, że świątynia ta nie należy już tylko do przeszłości, ale jest pięknem teraźniejszości, staje się podstawą dla budowania piękna jutra. „Bracia, nie pozwólmy, by ukradziono nam piękno, które odziedziczyliśmy po naszych ojcach! Niech będzie ono żywym i owocnym korzeniem, który pomoże nam nadal czynić piękną i proroczą historię zbawienia na tych ziemiach” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

Następnie po odśpiewaniu Litanii do Wszystkich Świętych Franciszek umieścił w ołtarzu relikwie czworga świętych: Marcina de Porresa i Róży z Limy - pierwszych rodzimych świętych ziemi amerykańskiej, Oskara Romero - arcybiskupa-męczennika z Salwadoru oraz patrona młodzieży i ŚDM - Jana Pawła II. Relikwie świętego papieża Polaka, podarowane przez kard. Stanisława Dziwisza, przywiózł do Panamy jego następca, metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Papież namaścił ołtarz olejami świętymi i okadził. Potem klerycy i inne osoby posługujące w kościele (w tym kobiety) nałożyły na mensę ołtarzową kilka warstw obrusów, po czym uroczyście go oświetlono i zapalono świece.

Dziękując Ojcu Świętemu abp Ulloa Mendieta zwrócił uwagę, że "dziś otwieramy nową kartę w dziejach ludu Bożego w Panamie, w tej bazylice katedralnej, poświęconej Maryi «La Antigua», w której działy się ważne wydarzenia życia kościelnego i krajowego". Podkreślił, że Kościół katolicki mocno się wpisał w historię narodu a ta świątynia była świadkiem tej drogi, na której "doznaliśmy wiele radości i smutków, ale przede wszystkim nadziei".

Biskupi jako następcy biskupów w łączności z Wikariuszem Chrystusa "są przekonani i zobowiązani do towarzyszenia mu w tym procesie nawrócenia, którego potrzebuje Kościół, aby odzyskać oblicze prawdziwego Kościoła Jezusowego: miłosiernego, bliskiego, przyjmującego, służącego, ubogiego dla ubogich, aby był domem przyjęcia i wspólnoty dla wszystkich, bez wykluczania kogokolwiek" - mówił dalej arcybiskup.

Podkreślił, że "w tej bazylice katedralnej Matki Bożej «La Antigua» jest obecny Kościół katolicki, będący wyrazem ludu, który przyjął wiarę 505 lat temu z rąk Maryi Panny. Jest to wiara, którą chcemy odnowić przed Następcą Piotra, Wikariuszem Chrystusa, aby powiedzieć jak Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Słowa Twego»".

Arcybiskup zapewnił papieża, że nie jest sam "w tym procesie odnowy i nawrócenia" i może liczyć na wierność i modlitwy Panamczyków. Na zakończenie wręczył mu w darze obraz argentyńskiego kardynała kurialnego Eduardo Pironio (1920-98).

Obok arcybiskupa Panamy Mszę św. koncelebrowali kardynałowie: Óscar Andrés Rodríguez Maradiaga, arcybiskup Tegucigalpy w Hondurasie i Leopoldo José Brenes, arcybiskup Managui w Nikaragui.

W uroczystej Eucharystii uczestniczyli m. in.: prezydent Panamy, Juan Carlos Varela z rodziną, przedstawiciele rządu i władz miasta.

Z katedry papież pojechał do archidiecezjalnego seminarium św. Józefa, gdzie zje obiad wspólnie z młodymi reprezentantami wszystkich kontynentów, uczestników Światowych Dni Młodzieży.

Archikatedra w Panamie, zadedykowana Matce Bożej Starszej (Santa María la Antigua), jest pierwszą katedrą wybudowaną na stałym lądzie obu Ameryk. Znajduje się w historycznej dzielnicy miasta - Casco Antiguo. Przechowywana jest w niej słynąca łaskami figura Matki Bożej Starszej - patronki Panamy.

Czynna od 1688 r. świątynia jest jedną z największych katedr w Ameryce Środkowej i została wpisana na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. W ostatnich latach przeszła gruntowny remont zarówno wnętrza, jak i na zewnątrz. Według urzędu prezydenckiego Panamy koszt prac remontowych oraz wystroju świątyni wyniósł ok. 10,5 mln euro. Kolejne ok. 4 mln euro musiał zapłacić komitet ds. remontu i Kościół.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Agata Puścikowska: siostry zakonne to kobiety o licznych zdolnościach i pasjach

2019-10-15 15:38

maj / Warszawa (KAI)

Elita, kobiety bardzo wykształcone, o licznych zdolnościach, wierne sobie, idące za swoją pasją – takich jest wiele sióstr zakonnych, które znam – mówiła Agata Puścikowska, autorka książki „Wojenne siostry” podczas prezentacji, która odbyła się dziś w Centrum Medialnym KAI. Dziennikarka podkreśliła, że ukazane w książce fascynujące postaci sióstr zakonnych czasów wojennych i powojennych to poruszająca historia stanowiąca tło również fascynującej pracy współczesnych zgromadzeń.

Bożena Sztajner/Niedziela

-Piszę o kobietach - bohaterskich, często wyprzedzających swoją epokę i jednocześnie bardzo zwyczajnych – powiedziała Agata Puścikowska podczas prezentacji książki „Wojenne siostry”, przedstawiającej 19 sylwetek sióstr zakonnych, bohaterek czasów wojennych i powojennych. Podkreśliła, że wybrane przez nią 19 postaci, to zaledwie wycinek ogromnej liczby historii sióstr zakonnych, które zasługują na upamiętnienie i które watro byłoby ocalić od zapomnienia. Wyraziła też radość, że napisana przez nią książka stała się dla kilku zgromadzeń inspiracją do podjęcia poszukiwań związanych z własną przeszłością.

Dziennikarka zaznaczyła przy tym, że wiele zgromadzeń dobrze zna historię bohaterstwa własnych członkiń i że jest ona tłem współczesnych, często równie fascynujących działań. – Siostry zakonne mnie interesują. Znam wiele z nich, są dla mnie często autorytetem, inspiracją – podkreśliła Agata Puścikowska. – Moim zdaniem to jest elita, kobiety energiczne, często świetnie wykształcone, wierne sobie, które poszły za swoją pasją i realizują się w niej – dodała.

Odpowiadając na pytanie, czy jej książka może pomóc przezwyciężyć negatywny stereotyp związany z postrzeganiem sióstr zakonnych podkreśliła, że nie było to jej celem i że siostry przede wszystkim same mówią o sobie. Wyraziła natomiast nadzieję, że jej książka dotrze do młodych, zwłaszcza do młodych kobiet.

Red. Marek Zając, prowadzący spotkanie, podkreślił wartość pracy Agaty Puścikowskiej, która od lat konsekwentnie pokazuje życie sióstr zakonnych w Polsce. Zwrócił też uwagę na znaczenie jej najnowszej książki, która ocala od zapomnienia to, co bez niej bezpowrotnie odeszłoby w przeszłość.

Zastanawiając się nad pytaniem, skąd bohaterki książki czerpały siłę do swojej często nadludzkiej pracy, skąd brała się ich odwaga, dlaczego potrafiły znieść tortury a wreszcie – oddać życie – uczestnicy spotkania mówili o tym, jak trudno jest pisać o duchowości i że ostatecznie otoczona jest ona tajemnicą.

Kolejne spotkanie z Agatą Puścikowską, autorką książki „Wojenne siostry”, odbędzie się 22 października o godz. 18 w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie. Spotkanie poprowadzi Piotr Legutko.

„Wojenne Siostry”, Agata Puścikowska, Wydawnictwo ZNAK 2019.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Toruń: powstaje Szkoła Boskiego Dizajnu

2019-10-16 13:41

dg / Toruń (KAI)

Nie godzą się na kicz i tandetę w kościelnych gablotach, stronach internetowych i social mediach. Uważają, że najważniejsze treści powinny być prezentowane jak najpiękniej. Nie chcą być bierni, więc zakładają w Toruniu Szkołę Boskiego Dizajnu, którą błogosławi ordynariusz toruński i wspiera poznańska prowincja franciszkanów.

youtube.com

- Pomysł na Szkołę Boskiego Dizajnu zrodził się z wielu rozmów w gronie przyjaciół związanych ze wspólnotą Siedem Aniołów. Nasze dyskusje krążyły wokół kondycji tego, jak w Kościele katolickim wygląda jakość wizualnej oprawy przekazywanych treści ewangelizacyjnych. Wyraźnie dostrzegamy bowiem fakt, iż w Kościele często bagatelizuje się kwestie jakości materiałów promocyjnych chociażby takich jak plakaty czy banery – mówi w rozmowie z KAI Julia Andruszko, jedna z inicjatorek szkoły.

Młodzi twórcy zauważają, że współczesny człowiek jest przyzwyczajony do wysokiego estetycznego poziomu przekazu medialnego. „Wielkie marki walczą w ten sposób o naszą uwagę. Aby to osiągnąć, wykonują olbrzymią pracę, by być na bieżąco z dynamicznie zmieniającymi się aktualnymi trendami. Przyzwyczajają nas tym samym do pewnych określonych form komunikacji wizualnej. Jeżeli więc chcemy rzeczywiście nieść dziś wiadomość o miłości Boga - musimy również być na bieżąco z tymi trendami i świadomie się nimi posługiwać” – dodaje Andruszko.

Poprzez cykl warsztatów Szkoła Boskiego Designu chce wpłynąć na zmianę świadomości estetycznych kwestii w Kościele w Polsce. „Pragniemy wzajemnie się inspirować i wspierać w tym, aby to co robimy dla Boga, było w najwyższej możliwej jakości, na jaką nas stać. Wówczas treści, jakie chcielibyśmy przekazać, staną się czytelne dla współczesnego człowieka. Przez wieki Kościół Katolicki wyznaczał kierunek sztuki i kultury, był mecenasem i współtwórcą sztuki wysokiej. Dziś natomiast wielokrotnie nie może jej dogonić i zdarza się, że nie radzi sobie nawet ze stworzeniem dobrej jakości plakatu – mówi Dominika Wajgert.

- Młode pokolenie wychowane w dobie rozwoju mediów, przyzwyczajone jest do tego, że forma estetyczna w jakimś sensie określa tożsamość i charakter danej instytucji, organizacji czy marki. Kościół Katolicki dziś przez wielu utożsamiany jest z ideologią i tradycją, a nie z doświadczeniem Miłości żywego Boga. Jeżeli więc będziemy używać nieestetycznych i archaicznych form graficznych - tym samym możemy wysyłać mylny komunikat, iż treści, które chcemy przekazać, są również nieatrakcyjne i nieaktualne. Dobra Nowina natomiast jest przecież zawsze świeża, ponadczasowa i najprawdziwsza ze wszystkich – podkreślają inicjatorzy.

Podczas pierwszej edycji uczestnicy pochylą się nad zagadnieniem projektowania materiałów graficznych i social mediów. Na całość składać się będą konferencje, panele dyskusyjne i zajęcia praktyczne. Warsztaty przeplatane będą wspólną Eucharystią oraz uwielbieniem prowadzonym przez zespół Fundacji Dom Modlitwy Królewskie Dziedzińce. „Jest dla nas bardzo ważne, aby oprócz wzrostu świadomości współczesnych trendów, osoba która przyjedzie na warsztaty wyjechała z nich z pakietem umiejętności praktycznych” – mówi Julia Andruszko.

- Dobrze wiemy, że tworzenie dobrych projektów wymaga podejmowania wielu prób, nieustannych ćwiczeń i doskonalenia warsztatu. Aby podtrzymać te wysiłki, chcemy stworzyć dla naszych uczestników “Społeczność Inspiracji” - przestrzeń online, w której będą prezentowane udane chrześcijańskie projekty dobrze wpisujące się we współczesną estetykę. Chcielibyśmy, aby można było się nimi zainspirować, poznając przy okazji aktualne tendencje w projektowaniu graficznym – zapowiada Andruszko. Tworzenie dobrych i estetycznych komunikatów wizualnych, szczególnie w przestrzeni internetu, to nie tylko projektowanie graficzne, dlatego ma powstać Szkoła Boskiego Dizajnu, obejmująca kolejne obszary, takie jak fotografia czy video, które byłyby tematami następnych edycji spotkań warsztatowych.

Prowadzący warsztaty to osoby, które na co dzień pracują w szeroko pojętej branży kreatywnej: zespół projektu DAYENU - graficy i właściciele jednego z najlepiej rozpoznawalnych sklepów z gadżetami chrześcijańskimi; Hubert Wawrzkowicz - multidyscyplinarny projektant, grafik, operator, pomysłodawca i koordynator tanecznej inicjatywy ewangelizacynej MIKAEL/Któż jak Bóg; Dawid Kostkowski zajmujący się social mediami we wspólnocie JANKI z Krakowa; Julia Andruszko - antropolog kultury, prowadząca Wytwórnię JASNO i warsztaty twórcze; o. Cordian Szwarc OFM, opiekun duchowy wspólnoty Siedem Aniołów, będzie odprawiał Msze Święte i głosił słowo Boże.

Inicjatywa cieszy się błogosławieństwem ordynariusza diecezji toruńskiej bp. Wiesława Śmigla, który w liście do organizatorów napisał m.in.: “Ewangelizacja kultury poprzez promowanie wartości chrześcijańskich stanowi obecnie jeden z ważniejszych priorytetów, by wierni, szczególnie młodzi, byli świadomymi swojej tożsamości, nie dali się zwieść i 'nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki' (por. Ef 4,14). (…) Towarzyszę Wam modlitwą i serdecznym błogosławieństwem”.

Młodych twórców wspiera również poznańska Prowincja św. Franciszka z Asyżu Zakonu Braci Mniejszych, a także ks. Andrzej Kowalski odpowiedzialny w diecezji toruńskiej za Nową Ewangelizację.

Inicjatywa skierowana jest do wszystkich zaangażowanych w życie Kościoła.

Zapisy i więcej informacji na stronie: https://dizajnboski.pl/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem