Reklama

Czyste powietrze

2018-10-10 11:16

Rozmawia ks. Jacek Molka
Niedziela Ogólnopolska 41/2018, str. 46-47

Archiwum Pawła Sałka
Program „Czyste powietrze” zapewni nam skok cywilizacyjny oraz da impuls do rozwoju nowych technologii spalania – wyjaśnia Paweł Sałek, doradca prezydenta RP

KS. JACEK MOLKA: – Jak Pan ocenia tę nową rządową inicjatywę z punktu widzenia prezydenckiego eksperta?

PAWEŁ SAŁEK: – Uważam, że to bardzo potrzebny program, i cieszę się, że wchodzi on w fazę realizacji. Bardzo dobrze znam jego założenia, bo jako wiceminister w Ministerstwie Środowiska uczestniczyłem w pracach nad tym projektem.

– Jakie zatem są cele tego programu?

– Cele są proste, a korzyści – wielostronne. Dzięki wsparciu finansowemu państwa chcemy w ciągu dziesięciu lat zmienić sposoby ogrzewania domów jednorodzinnych, czyli przejść z mało efektywnych źródeł ciepła, które są obecnie szeroko stosowane, do rozwiązań nowej generacji.

– Brzmi ciekawie. Rozwiązania „nowej generacji”, czyli jakie?

– Na przykład: kotły (V generacji) na paliwo stałe, systemy ogrzewania elektrycznego, kotły gazowe, olejowe lub pompy ciepła. Łącznie z wymianą źródeł ciepła będzie można uzyskać dofinansowanie na termomodernizację domów, tj. m.in. na docieplenie ścian zewnętrznych i wewnętrznych, wymianę i montaż stolarki zewnętrznej, montaż i modernizację instalacji wewnętrznych ogrzewania i ciepłej wody użytkowej.

– Rozumiem. Czy są jeszcze jakieś inne założenia tego programu?

– Tak. Program zakłada również możliwość zastosowania odnawialnych źródeł energii, tj. kolektorów słonecznych i mikroinstalacji fotowoltaicznych. Jest to więc program kompleksowy, oferujący nowoczesne i innowacyjne rozwiązania technologiczne, a przy tym wychodzący naprzeciw realnym potrzebom mieszkańców Polski.

– Do kogo konkretnie ów program jest skierowany?

– Program jest adresowany do osób fizycznych, posiadających prawo własności lub będących współwłaścicielami jednorodzinnego budynku mieszkalnego. W przypadku, gdy budynek ma współwłaścicieli, dofinansowanie może otrzymać jeden z nich pod warunkiem wyrażenia zgody przez pozostałych współwłaścicieli. Dofinansowanie mogą otrzymać również osoby, które dopiero uzyskały pozwolenie na budowę jednorodzinnego budynku mieszkalnego.

– Na jaką konkretnie pomoc mogą liczyć wnioskodawcy?

– Pomoc można uzyskać w dwóch formach – dotacji i pożyczki. Może też być finansowanie mieszane, czyli część środków można uzyskać w formie dotacji, a część z pożyczki. Minimalna wartość projektu, tzw. kosztów kwalifikowanych przedsięwzięcia, to 7 tys. zł, a maksymalna wartość, od których liczona jest wysokość dotacji, wynosi 53 tys. zł.

– Hm... Co to są te koszty kwalifikowane?

– Koszty kwalifikowane to jest koszt bezpośrednio związany z wymianą kotła i termomodernizacją. Podam przykład na to, co nie wchodzi w zakres kosztów kwalifikowanych. Otóż np. przebudowa domu w celu osiągnięcia ciekawszej aranżacji wnętrza lub remont łazienki nie będą kosztami kwalifikowanymi, ale koszty adaptacji pomieszczenia do instalacji nowego urządzenia grzewczego i wykonania elewacji zewnętrznej po dociepleniu ścian będą już kosztami kwalifikowanymi.

– A jaka jest wysokość dofinansowania?

– Jest ona uzależniona od kwoty miesięcznego dochodu na osobę w gospodarstwie domowym. Najwyższą dotację, tj. do 90 proc. kwoty 53 tys. zł, otrzymają osoby, których dochód miesięczny na osobę nie przekroczy 600 zł. Procent dofinansowania będzie malał wraz ze wzrostem dochodów aż do 30 proc. w przypadku osób, których miesięczny dochód na osobę będzie powyżej 1,6 tys. zł.

– A czy jest możliwość uzyskania jakiejś pożyczki?

– Tak. Będzie można otrzymać pożyczkę w wysokości od 10 do 70 proc. wartości projektu w zależności od wysokości dotacji. Mówiąc krótko – całe przedsięwzięcie będzie można sfinansować ze środków publicznych. Oczywiście, część w formie dotacji, a pozostałą część kosztów kwalifikowanych – niskooprocentowaną pożyczką.

– Proszę coś więcej o niej powiedzieć...

– Pożyczki będą preferencyjne. Będą udzielane na okres nawet do 15 lat. Okres finansowania jest liczony od daty pierwszej planowanej wypłaty transzy pożyczki do daty planowanej spłaty ostatniej raty kapitałowej. Oprocentowanie zmienne pożyczki wynosi 2-3 proc. rocznie. Możliwa będzie również karencja w spłacie pożyczki do czasu zakończenia inwestycji.

– W jaki sposób można skorzystać z tego programu?

– Jak już wspomniałem, program jest przewidziany na 10 lat. Wnioski o dofinansowanie należy składać w wojewódzkim funduszu ochrony środowiska i gospodarki wodnej, właściwym terytorialnie dla miejsca położenia nieruchomości objętej wnioskiem. Są też delegatury tych funduszy prawie we wszystkich dawnych miastach województwach. Jednakże najbardziej preferowaną formą złożenia wniosku przez fundusze jest forma elektroniczna przez dedykowany do tego programu Portal Beneficjenta. Zachęcam do tej formy składania wniosku, ponieważ elektroniczna wersja ma wiele udogodnień i podpowiedzi. Ponadto dedykowany program komputerowy poza tym, że udziela podpowiedzi, również na bieżąco sprawdza poprawność danych wypełnionych pól wniosku. Wniosek elektroniczny mogą złożyć również osoby, które nie dysponują tzw. podpisem kwalifikowanym. Tak wypełniony i wysłany wniosek elektroniczny należy wydrukować i podpisać, a następnie złożyć lub wysłać tradycyjną pocztą.

– Na koniec zapytam o korzyści wynikające z realizacji programu „Czyste powietrze”...

– Program jest skierowany do właścicieli domów jednorodzinnych, którym obniży koszty ogrzewania i poprawi komfort życia. W skali lokalnej przyniesie realną poprawę jakości powietrza. Nowe instalacje grzewcze to mniejsza emisja do atmosfery szkodliwych pyłów, które w największym stopniu szkodzą lokalnie. W skali globalnej zwiększymy efektywność energetyczną i ograniczymy emisje gazów cieplarnianych oraz cząstek stałych. Program zapewni nam skok cywilizacyjny oraz da impuls do rozwoju nowych technologii spalania. To też ogromna szansa dla małych i średnich przedsiębiorstw i innowatorów. Strumień środków skierowanych na realizację programu to 103 mld zł.

Jak reżyseruje się „marsze równości”

2019-08-13 12:55

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 38-39

W Polsce marsze środowisk LGBT nazywane są „marszami równości”. Na całym świecie te same parady znane są jako „Gay Prides”, co wskazuje na ich zasadniczy cel – ukazanie dumy z bycia homoseksualistami.
W Polsce próbuje się przedstawić „marsze równości” jako spontaniczne inicjatywy ludzi, którzy twierdzą, że są dyskryminowani i walczą o należne im prawa. Ale, oczywiście, tak nie jest. Na całym świecie wszystkie „Gay Prides” mają podobną scenografię i tę samą „reżyserię”, co wskazuje na to, że służą one tym samym celom wyznaczonym przez ideologów LGBT.
O próbę przeanalizowania tego zjawiska poprosiłem prof. Tommasa Scandroglia – dawnego wykładowcę Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie.

vitaumanainternazionale.org
Prof. Tommaso Scandroglio

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Badał Pan Profesor zjawisko parad homoseksualnych, zwanych „Gay Pride”. Co je charakteryzuje?

PROF. TOMMASO SCANDROGLIO: – Wszystkie „Gay Prides”, parady dumy gejowskiej, mają pewne wspólne cechy, które starałem się przeanalizować. Przede wszystkim cechuje je duch protestu. Parady te mają w sobie coś z ducha demonstracji 1968 r. (rewolucja studencka), które w roszczeniach dla pewnych grup społecznych (robotników, studentów, kobiet) nie proponowały postaw obronnych, ochrony danej kategorii, ale uciekały się do atakowania tych, których przedstawiano jako wrogów: pracodawców/kapitalistów przeciwstawiano robotnikom, nauczycieli/rodziców – uczniom, mężczyzn/rodziny/dzieci – kobietom. W analogiczny sposób w „Gay Prides” maszeruje się nie na rzecz osób homoseksualnych, ale zawsze przeciwko komuś. Przede wszystkim przeciwko Kościołowi, przeciwko tym, którzy twierdzą, że akty homoseksuale są nieuporządkowane, przeciwko partiom prawicowym, przeciwko ludziom o tradycyjnych poglądach itd. Krótko mówiąc – charakterystyczną cechą tych parad jest duch antagonistyczny, który zaprzecza hasłom o niedyskryminacji, integracji, otwartości na to, co różne, wykrzykiwanym podczas tych samych manifestacji. Innymi słowy – środowiska homoseksualne domagają się dialogu, otwarcia, bycia przyjaznymi, ale same przyjmują całkowicie odwrotną postawę: postawę wrogości, wojowniczości, niezdolność do dialogu.

– Dlaczego znaczna część uczestników tych parad manifestuje półnaga?

– To prawda, że „Gay Prides” to parada półnagich ciał (kostium kąpielowy jest najbardziej popularny), a to z kilku ważnych powodów. Pierwszy – to prowokacja. Zgodnie z agresywnym, wojowniczym duchem, o którym wspomniałem, konieczne jest sprowokowanie „wroga”, zmuszenie go do niekontrolowanej reakcji, by następnie oskarżać go o bigoterię, niewrażliwość i homofobię. Drugi powód – to krytyka. Nagość jest wykorzystywana jako obraza stereotypów, normalności, naturalności relacji. Kryje się za tym rewolucyjne przesłanie: obalić porządek ustanowiony przez Boga, który chciał, by mężczyzna czuł pociąg do kobiety i vice versa, a w szczególności obalić znaczenie czystości i wstydliwości, postrzeganych już nie jako cnoty, ale tabu, które trzeba przełamać, wrogie indywidualnej wolności i pełnemu wyrażaniu siebie. Trzeci powód to transgresja. Półnagie ciało osoby homoseksualnej jest wyrazem pragnienia przekroczenia wszystkich ograniczeń w sferze seksualnej. Pierwszym takim ograniczeniem jest, oczywiście, heteroseksualizm – rozpusta jest rozumiana jako wyzwalająca siła własnych popędów. Czwarty powód to przeciwstawienie „fizyczności” „wewnętrzności” – nagość świadczy o tym, że związek homoseksualny często koncentruje się na erosie, a wymiar afektywny (który jest również chaotyczny, ponieważ pochodzi z orientacji homoseksualnej, która jest nieuporządkowana, jak naucza katechizm), to aspekt drugorzędny. To właśnie fizyczność jest często źródłem stosunków homoseksualnych. Innym powodem jest narcyzm ich uczestników, dla których parada może być sceną do popisu w nadziei, że zostaną zauważeni i docenieni.

– Parady te organizowane są wszędzie i na szeroką skalę, nawet w krajach i miejscach, w których osób o skłonnościach homoseksualnych jest bardzo mało – tak jakby ktoś chciał „narzucić” społeczeństwu temat homoseksualizmu, aby przyzwyczajać ludzi do tego zjawiska...

– To prawda, ponieważ jednym z celów tych parad jest przyczynienie się do uznania zjawiska homoseksualizmu i transseksualizmu za normalne w świadomości zbiorowej, do pozbawienia zwykłych ludzi wrodzonego impulsu krytycznego. Rozpowszechnienie parad na całym świecie sprawiło, że stały się one zjawiskiem obyczajowym, już nawet nie tak nieprzyzwoitym, co w oczywisty sposób pomogło w podejmowaniu wielu innych działań mających na celu „normalizację” homoseksualizmu. Historycznie „Gay Prides” były pierwszą publiczną inicjatywą, która miała na celu akceptację homoseksualizmu w społeczeństwie.

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach, „marszom równości” towarzyszą bluźniercze gesty. Dlaczego tak się dzieje?

– Jednym z ich wyróżników jest bluźnierczy charakter i bezczeszczenie Kościoła oraz ducha religijnego. Wspomniałem wcześniej o antagonistycznym wymiarze parad, a pierwszym wrogiem, którego należy zniszczyć, jest Kościół. Dlatego jest w nich tak wiele wulgarności, obelg i bluźnierczych przedstawień przeciwko Bogu, Matce Bożej i świętym. W tych gestach pełnych przemocy nie chodzi tylko o zamiar bezczeszczenia, modny od 1968 r. aż do chwili obecnej, ale jest to przejaw prawdziwej nienawiści do „sacrum”, tak jakby Kościół i święci byli wyrzutem sumienia dla sumienia tych ludzi.

– W większości krajów istnieją prawa uznające bluźnierstwo i oczernianie religii za przestępstwa, które podlegają karze. Dlaczego nikt nie karze homoseksualistów, którzy dopuszczają się takich przestępstw, podczas gdy ludzie przeciwni „marszom równości” są piętnowani lub wprost prześladowani?

– Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się krytykować bluźniercze gesty i słowa uczestników „Gay Prides”, uważani są za homofobicznych, nieliberalnych, dyskryminujących, średniowiecznych, ponieważ rzekomo cenzurują wolność wypowiedzi. A z drugiej – ludzie, którzy obrażają uczucia religijne całego ludu, korzystają tylko z prawa do wolności słowa! Tak więc są dwie miary oceny: jeśli gej obraża Madonnę, to ta obraza jest wyrazem wolności słowa, a jeśli wierzący krytykuje homoseksualistę, który obraża Maryję, to zasługuje na pójście do więzienia za zniesławienie. Jest to skutek masowej kampanii kulturowej, która zmieniła zbiorowe postrzeganie zjawiska homoseksualizmu i sprawiła, że zwykli ludzie wierzą – z jednej strony – że działacze gejowscy są zawsze ofiarami, które należy bronić, a z drugiej – że katolik jest zawsze „katem” i dlatego zasługuje na pozbawienie wolności słowa, by nie mógł dyskryminować. Ta nierówność traktowania, a raczej otwarta dyskryminacja ludzi wierzących, wywiera w konsekwencji wpływ również na sędziów, którzy w tych sprawach przychylają się do dominujących, mainstreamowych opinii.

– Na stronie homoseksualistów „Gayly Planet” można przeczytać: „Nawet jeśli parady są przezabawne, a ty tańczysz aż do wyczerpania, pozostają demonstracjami politycznymi, by walczyć o równość i prawa społeczności LGBTQ”. Czy „Gay Prides” są formą walki politycznej?

– Według ideologów „tęczowych parad”, prawdziwy gej musi być aktywny politycznie. Homoseksualizm nie może pozostać w sferze prywatnej, ale musi stać się instancją polityczną, musi mieć wymiar publiczny, a zatem musi zostać przekształcony w walkę o swobody obywatelskie, prawa, finansowanie publiczne itp.

– Jeśli za paradami LGBT kryje się konkretna ideologia, to każdy ma prawo je krytykować, tak jak istnieje prawo do krytyki każdej partii czy ideologii...

– Krytyka, kontestacja, dezaprobata zawsze były bronią ruchu LGBT.

– Światowe lobby LGBT od dawna chce zmusić Kościół do zmiany nauki o zachowaniach homoseksualnych. Jakich metod używa, aby to osiągnąć?

– Wśród wielu strategii możemy wskazać trzy. Pierwsza to szantaż. W Kościele, jak przyznał sam Papież, działają lobby homoseksualne i są one bardzo wpływowe. Szantaż jest narzędziem do załatwiania wielu spraw. Jeśli jakiś biskup, rektor seminarium, przewodniczący jakiegoś papieskiego organizmu ma „plamy na życiorysie”, to stają się one walutą wymiany: gejowskie lobby obiecuje, że nie ujawni nic z tego, co wie o życiu biskupa, rektora czy księdza, w zamian za bycie przyjaznym gejom – „gay friendly”. Druga strategia: to przekonanie ludzi, że większość księży jest homoseksualistami. Jest to strategia promowana również przez socjologa i działacza gejowskiego Frédérica Martela w książce „Sodoma”. Twierdzi on, że skoro homoseksualizm jest tak rozpowszechniony w Kościele, to należy go „znormalizować”, uznać za naturalny wariant orientacji seksualnej. I trzecia strategia, również obecna w tekście Martela: ukazywanie homofobów (to neologizm zrodzony z teorii płci, który ma oznaczać ludzi źle nastawionych do homoseksualizmu) jako utajonych homoseksualistów. Tak więc ci, którzy krytykują homoseksualizm, są homoseksualistami, nawet jeśli o tym nie wiedzą. To sztuczka polegająca na tym, że z jednej strony zmusza się kogoś do milczenia, aby uniknąć podejrzeń o homoseksualizm, a z drugiej, na poziomie medialnym, ukazuje się środowsko konserwatywne jako garstkę bigoteryjnych hipokrytów.

* * *

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+.

Od kwietnia do października br. w 23 polskich miastach organizowane są parady i tzw. marsze równości. Pierwsze miały już miejsce, a w sierpniu „marsze równości” przejdą ulicami: Płocka, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, a w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych, odległych od centrum, ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

(KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Konrad Krajewski: trzeba pamiętać o tym, co nam mówił Jan Paweł II

2019-08-24 17:10

Ks. Mariusz Frukacz

Jan Paweł II jest świętym i myślę, że bardziej niż na rocznice, to trzeba nam zwrócić uwagę na to, co nam mówił – podkreślił 24 sierpnia w rozmowie z „Niedzielą” kard. Konrad Krajewski, papieski jałmużnik, który po raz kolejny uczestniczył w Pieszej Pielgrzymce Łódzkiej na Jasną Górę. Kard. Krajewski odniósł się w ten sposób do zbliżającej się setnej rocznicy urodzin św. Jana Pawła II.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

– Stolica Apostolska nie jest Polską. Żyje swoimi problemami i kiedy przyjdzie czas stulecia urodzin św. Jana Pawła II na pewno będzie ten czas godnie obchodzony. W żadnym kraju Jan Paweł II nie był tyle razy, co w Polsce – zaznaczył kard. Krajewski i dodał: „Św. Jan Paweł II napisał encyklikę o miłosierdziu a papież Franciszek ogłosił Rok Miłosierdzia. Obaj się uzupełniają. Bez jednego nie byłoby drugiego”.

Zobacz zdjęcia: Kard. Konrad Krajewski: trzeba pamiętać o tym, co nam mówił Jan Paweł II

Zapytany o to, jakie znaczenie dla niego ma pielgrzymowanie Papieski Jałmużnik powiedział: – Najpierw byłem pielgrzymem, potem księdzem, biskupem i kardynałem. Papież Franciszek każdego roku mi przypomina o pielgrzymce. Ojciec Święty uważa, że to, co nas stworzyło nigdy nie może nam być obojętne i nigdy nie możemy tego porzucić, co dało nam fundament – podkreślił kardynał i dodał: „Ja się wychowałem na pielgrzymkach. I gdybym przestał to robić, wówczas pokazałbym, że to wszystko było nieważne. Idę na pielgrzymkę, by nie oderwać się od korzeni”.

– Pielgrzymka to ciągłe zmaganie się. To kierunek na pewno jest dobry. Patrzę też na innych. Do nieba nikt nie dostanie się osobiście. Tylko wspólnotowo idzie się do nieba. Jeśli ktoś chce zobaczyć czym jest Kościół, to wystarczy wyruszyć na pielgrzymkę. Ja pielgrzymką oddycham, a tlen jest nam bardzo potrzebny. Dlatego czekam na pielgrzymkę, wspólny różaniec, świadectwa ludzi. Te świadectwa pomagają mi także rozwiązywać różnego rodzaju problemy. Pielgrzymka jest manifestacją wiary. Podczas drogi jest także dużo gestów miłości, kiedy ludzie pomagają sobie wzajemnie – kontynuował kardynał.

Kard. Krajewski wyznał, że niesie ze sobą intencje ludzi bezdomnych – Z naszą grupą idzie 12 osób bezdomnych z ośrodka sióstr św. Matki Teresy z Łodzi. A zatem jestem pośród swoich – podkreślił Papieski Jałmużnik.

Piesza Łódzka Pielgrzymka na Jasną Górę po raz pierwszy wyruszyła w 1926 roku i odtąd zawsze udaje się na Uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem