Reklama

Szukajcie prawdy

2018-10-16 11:31

Ks. Tomasz Picur
Edycja przemyska 42/2018, str. I

Archiwum redakcji
Bł. Jan Balicki – nauczyciel pokory

Nie ma innej drogi do świętości niż ta, która wiedzie przez prawdę. To prawda o człowieku, który pragnie dobra, ale jest słaby i nie zawsze potrafi żyć na miarę uznawanych wartości i ideałów, i o Bogu – kochającym, miłosiernym, prowadzącym człowieka od słabości do doskonałości i pełni życia

Ostatnio słyszymy wiele słów o grzechu i zgorszeniu, które domagają się radykalnego oczyszczenia, by nie zatruwały naszego życia osobistego i wspólnotowego. Jako szczególnie ważny jawi się w tym kontekście temat grzechu i zgorszenia w Kościele – problem, który w ostatnim czasie mocno nabrzmiał z powodu trudnych do wytłumaczenia nadużyć i będącej ich konsekwencją społecznej reakcji. Nietrudno zauważyć, iż przybiera ona dwojaką formę: tę zdrową, potrzebną, przejawiającą się w napiętnowaniu błędów i wezwaniu do nawrócenia, ale też destruktywną – wyrażającą się w medialnej agresji, krzywdzących uogólnieniach i insynuacjach sugerujących, że współcześnie Kościół odszedł od ewangelicznych ideałów i uległ zupełnemu zepsuciu.

Pod wpływem fali bulwersujących wiadomości i negatywnych emocji wielu wierzących otwarcie kwestionuje dziś rzeczywistość Kościoła, odzierając go z tego, co Boże i święte, i widząc w nim jedynie ludzką instytucję, która – jak wszystko, co ludzkie – naznaczona jest słabością i grzechem. Konsekwencją tego jest postawa: Bóg – tak, Kościół – nie; jestem wierzący, ale niepraktykujący.

Skąd się to bierze? Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele i trudno tu analizować wszystkie. Jednak z pewnością jedną z nich jest moralna słabość ludzi należących do Kościoła. Najbardziej zawsze razi niedoskonałość księdza jako człowieka – jego ludzkie braki, wady, błędy, które na co dzień w różnych sytuacjach mogą irytować, zniechęcać, może nawet gorszyć.

Reklama

Jeżeli więc wielu ludzi zraża się do księży, powodem jest często rozdźwięk między ich ideałem kapłana a rzeczywistością; rozbieżność między wizerunkiem księdza, jakiego chcieliby mieć a księdzem, jakiego mają – w parafii, w szkole, o jakim słyszą w mediach. Ale to nie wszystko, bo dla wielu zgorszeniem staje się także moralna słabość wiernych świeckich. Słychać czasem te pretensje: Co z tego, że ona chodzi do Kościoła, skoro zaraz potem wszystkich wokół obmawia? Co z tego, że on idzie w niedzielę na Mszę św., skoro później przez cały tydzień nie trzeźwieje? Co z tego, że daje ofiarę na budowę kościoła, skoro nie płaci uczciwie pensji swoim pracownikom? I w końcu mówi ktoś nieraz: jeżeli na tym polega wiara i jeżeli taki jest Kościół, to ja dziękuję. Z takim Kościołem nie chcę mieć nic wspólnego!

A tymczasem nie na tym polega wiara i nie taki jest Kościół. Bo to tylko jedna część prawdy o Kościele, i to wcale nie najważniejsza! Tak jak nie można patrzeć na człowieka tylko przez pryzmat jego słabości (bo taki jednostronny osąd zawsze jest krzywdzący i niesprawiedliwy!), ale przede wszystkim trzeba umieć dostrzec w nim dobro i na nim budować, tak też jest i z Kościołem. To prawda, że w Kościele jest grzech (i Kościół to widzi, szczerze za to przeprasza, uczciwie stara się oczyszczać i – na ile to możliwe – wynagradzać za grzechy). Ale z całą pewnością w Kościele jest nieporównanie więcej dobra!

Umiejmy je dostrzec i docenić. Przecież sama tylko pomoc Caritas dla potrzebujących Polaków – bez pytania ich o wiarę czy sympatie polityczne – przekracza pół miliarda złotych w ciągu roku. To są setki noclegowni dla bezdomnych, kuchni dla potrzebujących, wydających codziennie dziesiątki tysięcy darmowych posiłków, setki stacji opieki medycznej, hospicjów dla najciężej chorych, świetlic środowiskowych dla dzieci niemających wsparcia i opieki w swoich rodzinach; to kilkadziesiąt domów samotnej matki i okien życia, ratujących życie niechcianych niemowląt; to wreszcie ponad 600 szkół katolickich różnego poziomu – począwszy od podstawowego, aż po uniwersytecki.

Warto zauważyć, że Kościół pełni również ważną funkcję integrującą społeczeństwo. Podczas gdy w wielu miejscach państwo nie potrafiło utrzymać i udostępnić obywatelom swoich najbardziej podstawowych instytucji – likwidując wiele szkół, urzędów pocztowych, ośrodków zdrowia – to właśnie parafia pozostaje często ostatnią placówką scalającą lokalną społeczność. Na terenach, z których państwo się wycofało, pozostawiając swoich obywateli wręcz odciętymi od świata, nierzadko to właśnie Kościół jest ostatnią instytucją, która zostaje z tymi ludźmi i obejmuje ich opieką. Dzieje się tak dlatego, że wbrew oskarżeniom o materializm, Kościół w swojej działalności nie kieruje się kryteriami ekonomicznymi (kryterium opłacalności), ale świadomością misji zleconej przez samego Chrystusa.

Nie można więc tylko epatować grzechem, pomijając ogrom dobra, które jest obecne w Kościele! Może to dziwne, że jedno istnieje obok drugiego – świętość obok grzechu – a jednak taka jest cena powszechności Kościoła. Bo Kościół nie jest elitarny, zarezerwowany tylko dla nielicznych, wyjątkowych, ale dla wszystkich!

Przyjmując do swej wspólnoty wszystkich ludzi – także tych mocno naznaczonych słabością i grzechem – Kościół pod pewnym względem traci na jakości. W pewnym sensie rzeczywiście traci wizerunkowo, ale nie może inaczej, jeśli chce pozostać wierny Chrystusowi!

Pamiętamy Jego słowa: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9,12). I dlatego nie odrzucił ani celnika, ani jawnogrzesznicy, ani łotra, który w ostatniej chwili życia z krzyża błagał o przebaczenie. Taka jest Boża pedagogia miłości, którą przyjmuje i wprowadza w życie także Kościół – nawet jeśli staje się w ten sposób azylem dla wielu życiowych rozbitków; nawet jeśli nie wygląda przez to idealnie. Nie może jednak czynić inaczej, jeżeli chce pozostać wierny swej misji.

Warto przytoczyć pewien przykład, który usłyszałem podczas jednego z kazań. Na miejskim targowisku sprzedawał owoce i warzywa człowiek, który nienawidził Kościoła, księży. Ciągle o tym mówił. Był w tym tak natrętny i złośliwy, że nawet ci, którzy nie pałali miłością do ludzi Kościoła, byli już tym znużeni, a nawet zirytowani. Pewnego dnia do jego straganu przyszedł proboszcz parafii. Sprzedawca, o dziwo, przymilnym głosem przywitał pasterza i zapytał, czego potrzebuje.

– Chciałbym kupić kilogram jabłek.

– Ależ proszę sobie wybrać. Są słodkie, orzeźwiające i bardzo dorodne. Ksiądz dłuższą chwilę wybierał owoce. Wreszcie podał wybrane do odważenia. Sprzedawca ze zdziwieniem zauważył, że wszystkie są poobijane, niektóre nawet z początkami zgnilizny.

– Dlaczego ksiądz wybrał takie marne owoce. Jest przecież tak wiele doskonałych.

– Mimo wszystko – odrzekł kapłan – proszę mi je zważyć, a ja zapłacę.

– Ale co ksiądz będzie z nimi robił? – zapytał zdziwiony handlarz.

– Ano będę chodził po parafii i pokazywał ludziom, jakie owoce Pan sprzedaje.

– Ależ ksiądz nie może tego mi zrobić. To tylko mała ilość. Mam piękne owoce.

– Widzi Pan, Kościół to też piękni ludzie i dobrzy księża, ale Pan notorycznie opowiada tylko o tych złych.

Kupiec poczerwieniał. Przeprosił i odtąd już porzucił temat nienawistnej krytyki.

Konkluzja: zło w Kościele ma charakter marginalny.

Nie chodzi tu o minimalizowanie czy bagatelizowanie problemów, ale o prawdę (Uświęć nas w prawdzie); chodzi o uchwycenie realnej skali tych problemów; nie wyimaginowanej, wykreowanej przez media.

Dobrze by było, gdybyśmy o tym pamiętali – wszyscy! Bo gdyby dziś posłuchać niektórych ludzi Kościoła, można by odnieść wrażenie, że w ostatnim czasie stali się jakby monotematyczni – że mówią przede wszystkim o tym, co w Kościele złe. Nawet jeśli próbują za to przepraszać. Być może jednak nie zauważają, że tym samym przyczyniają się do upowszechnienia i utrwalenia negatywnego obrazu Kościoła!

Owszem, za błędy trzeba przeprosić i należy je wyjaśnić, ale przeproszenie nie powinno stawać się publicznym ekshibicjonizmem, publicznym obnażaniem się i biczowaniem ku uciesze tłumów i środowisk nieprzychylnych Kościołowi.

Wreszcie pamiętajmy, że dojrzałe podejście do zgorszenia oznacza postawę zadaniową! Jeśli widzę w Kościele grzech i zgorszenie, nie odchodzę (z Kościoła, z drogi powołania), nie szukam fałszywych usprawiedliwień (jeśli inni tak robią, to mnie tym bardziej wolno), ale tym bardziej staram się żyć Ewangelią! Bo z pomocą Bożej łaski nawet zło może i powinno stawać się dla mnie motywacją do tego, by być jeszcze lepszym człowiekiem, jeszcze lepszym księdzem, siostrą zakonną, katolikiem!

Tagi:
kapłaństwo kapłani

Reklama

Rzeszów: O tożsamości kapłańskiej - 55. Ogólnopolska Konferencja Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych

2019-09-05 17:29

mp / Rzeszów (KAI)

Wczoraj zakończyła się 55. Konferencja Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych (diecezjalnych oraz zakonnych), która obradowała w Rzeszowie od 2 do 4 września nt. „Kształtowanie tożsamości kapłańskiej w formacji seminaryjnej”. Oto jej główne wątki.

Ks. Waldemar Wesołowski

Definiując cel tegorocznego spotkania rektorów WSD, ks. Wojciech Wójtowicz stojący na czele Konferencji Rektorów, powiedział, że „w dzisiejszym świecie, a w konsekwencji także w naukach kościelnych, istnieją bardzo wąskie specjalizacje i nierzadko ujęcia fragmentaryczne, stąd potrzeba jest powrotu do pogłębionej teologii kapłaństwa oraz troski o jego integralną wizję”. Wyjaśnił, że „w dyskusji, która obecnie się toczy w przestrzeni medialnej a także wewnątrz Kościoła - choćby wobec postulatów o zmierzeniu się ze zjawiskiem klerykalizmu – paradoksalnie poruszamy się niekiedy w przeciwnym kierunku, to jest ku modelowi sekularyzacyjnemu, owocującemu zeświecczeniem w postrzeganiu kapłaństwa; tymczasem musimy pamiętać, że mamy do czynienia z sakramentem święceń”.

Tożsamość kapłańska

Bp Roman Pindel, w oparciu o List do Koryntian św. Pawła, ukazał zgromadzonym istotę kapłaństwa i jego tożsamości. Wziąwszy za punkt wyjścia słowa: „Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił na posługę jednania” (2 Kor 5, 18), przypomniał, że Chrystus ustanowił posługę apostolską w Kościele, aby pojednać świat z Bogiem. Podkreślił, że konstytutywną zatem misją każdego kapłana jest uczestnictwo w tym dziele spotykania się i jednania Boga ze światem. Drugim motywem, do którego nawiązał bp Pindel, były Pawłowe słowa „Nie dajemy nikomu sposobności do zgorszenia, aby nie wyszydzono posługi” (2 Kor 6,3). Prelegent wyjaśniał, że w tej perspektywie potrzeba dzisiaj pokuty i zawstydzenia z tytułu zgorszeń obecnych także wśród ludzi Kościoła. Zwracał również uwagę na konieczność ciągłej weryfikacji mechanizmów formacyjnych, bowiem w minionych dekadach również i one mogły przyczynić się do zaniedbań oraz kryzysów. W ślad za św. Pawłem zachęcał jednak bardzo mocno, aby także w seminariach, w obecnym trudnym czasie, nie tracić nadziei, na wzór Apostoła ćwiczącego swą wierność pośród „utrapień, przeciwności i ucisków” (2 Kor 6,4).

Istota sakramentalnej posługi kapłańskiej: in persona Christi

Ks. prof. Marek Tatar z UKSW w wykładzie „O odnowioną teologię kapłaństwa” apelował o wyraźną, jasno ukształtowaną tożsamość kapłańską. Zauważył, że w dzisiejszym świecie a także niestety i w Kościele podlega ona „próbom zacierania”. Szczególnie widoczne jest to w odniesieniu do pojęcia „kapłaństwa powszechnego”, w którym uczestniczy cały Lud Boży. Apelował więc o odnowę rozumienia samej istoty sakramentu kapłaństwa i konsekwencji zeń wynikających. Przypomniał że „różnica pomiędzy kapłaństwem wspólnym a sakramentalnym wynika z istoty, a nie stopnia”. A podkreślanie tego ma szczególną wagę dziś, wobec poglądów, które „próbują podporządkować, uzależnić hierarchiczność kapłaństwa co do jego istoty od demokratycznych mechanizmów”. Przywołał słowa Jana Pawła II z adhortacji „Pastores dabo vobis”, że „Kapłaństwo urzędowe, czyli hierarchiczne udzielane w sakramencie święceń oraz kapłaństwo powszechne lub wiernych, choć różnią się między sobą istotą, a nie tylko stopniem, są sobie wzajemnie podporządkowane, jedno bowiem i drugie – na różny sposób uczestniczy w jedynym kapłaństwie Chrystusa”.

Ks. Tatar, mówiąc o sakramentalnej roli kapłana we wspólnocie eklezjalnej, przypominał w ślad za Katechizmem Kościoła Katolickiego, że sakrament ten „upodabnia go do Chrystusa dzięki specjalnej łasce Ducha Świętego, czyniąc go narzędziem Chrystusa dla Jego Kościoła”. Najpełniej wyraża się to w pojęciu „in persona Christi”, stanowiącym, że kapłan uosabia samego Chrystusa w sakramentach, zwłaszcza w Eucharystii, kiedy sprawuje Jego ofiarę, oraz w spowiedzi, gdy udziela rozgrzeszenia w Jego imieniu. „Tożsamość kapłańska zawiera się więc w byciu „in persona Christi”, tzn. w życiu identyfikującym i upodabniającym do Niego, a ten proces dokonuje się w trzech zakresach: Chrystusa Głowy, Pasterza, Sługi i Oblubieńca”.

Tak więc działanie kapłana „in persona Christi” – podkreślał ks. Tatar - wyraźnie wskazuje, że nie jest to jedynie „reprezentatywność Jezusa Chrystusa” czyli działanie tylko z polecenia bądź „w imieniu Chrystusa”, ale zdecydowanie głębiej, tj. właśnie „w Jego osobie”. W ślad za kard. Ratzingerem ostrzegał, że „kryzys dzisiejszego Kościoła jest przede wszystkim kryzysem przeżywanym przez księży i zakony”, a zaczyna się on właśnie od zaniedbań w świadomie przeżywanej i ciągle odnawianej własnej tożsamości.

Jak nas widzą, jakich kapłanów potrzebuje świat?

Marcin Przeciszewski z KAI odpowiadając w swym referacie na pytanie „Jak nas widzą?” i „Czego oczekują?”, jeśli chodzi o posłannictwo kapłanów w dzisiejszym świecie, zwrócił najpierw uwagę na zmianę postrzegania Kościoła w polskiej rzeczywistości publicznej, czego dowodów dostarczają liczne badania socjologiczne. O ile bowiem jeszcze kilkanaście lat temu Kościół w Polsce był powszechnie uznawany za istotny autorytet w życiu publicznym (za wyjątkiem pewnych skrajnych, marginalnych grup), o tyle dziś stracił tę pozycję. Obecnie mamy do czynienia z silnym wciąż, a nawet większościowym kręgiem ludzi utożsamiających się z Kościołem, ale jednocześnie kształtuje się bardzo silny i hałaśliwy nurt kontestacji Kościoła, stawiający sobie za cel jego marginalizację. Ten drugi oddziaływuje niestety na niektóre środowiska inteligencji oraz młodzieży. W konsekwencji mamy do czynienia ze znacznym spadkiem identyfikacji z Kościołem oraz osłabieniem praktyk religijnych w tych dwóch środowiskach.

Szczególnie niebezpieczny jest ten trend wśród młodzieży, gdyż – jak pokazują badania CBOS – w ciągu ostatnich 10 lat, procent osób wierzących wśród młodzieży spadł o niemal jedną piątą i wynosi obecnie zaledwie 55 %, przy 17% młodych deklarujących się jako niewierzący. Zjawisko to prelegent określił jako „poważne zaburzenie międzypokoleniowego przekazu wiary”, z czym wcześniej w Polsce nie było problemów. „W tym kontekście na ziemi polskiej nadzwyczaj aktualny staje się postulat nowej ewangelizacji, rozumianej jako konieczność objęcia troską duszpasterską tych środowisk, które z Kościołem już się nie utożsamiają” – podkreślał.

Mówiąc o oczekiwanym przez wiernych wzorcu kapłaństwa, Przeciszewski wskazywał, że kapłan powinien być „do bólu ortodoksyjny”, zdolny do ukazania sensu nauczania Kościoła w świecie, który coraz bardziej o Bogu zapomina, a jednocześnie winien być człowiekiem maksymalnie otwartym i zdolnym do dialogu z inaczej myślącymi. Jako wzór wskazywał postać Jana Pawła II, który potrafił harmonijnie łączyć te dwa - z pozoru przeciwstawne - wątki. A nawiązując do nauczania Franciszka, wskazywał na coraz większą potrzebę towarzyszenia przez kapłanów współczesnym ludziom, jakże często pogubionym, tak aby nauczyć ich podstawowych kryteriów rozeznawania, dokonywanego w świetle nauki Kościoła.

Kapłan: dobry Pasterz gotowy do ofiary

Bp Damian Bryl w swej homilii adresowanej do rektorów, formatorów i wychowawców seminaryjnych przypomniał, że „żyjemy dziś w świecie różnych sekularyzmów, dlatego tak ważne jest, aby z naszej strony była pełna klarowność i jasność”. Zachęcał do modlitwy „o mocną jednoznaczność” w nauczaniu i wychowaniu przyszłych kapłanów. Przypominał, że „dużym niebezpieczeństwem dla samych kapłanów jest zeświecczenie, czyli sytuacja, w której wiarę przestajemy traktować jako najważniejszy punkt odniesienia”. Odwołując się do słów Jana Pawła II o milczącej apostazji jaką przeżywa dzisiejszy świat, zauważył, że dotyczyć ona może i samego Kościoła, a jest tym bardziej niebezpieczna, gdyż jest to proces, którego nie jesteśmy świadomi, a który dzieje się w naszych wspólnotach. Zachęcał więc odpowiedzialnych za formację przyszłych kapłanów do „odnowy i nieustannego odnawiania własnej wiary”. Zachęcał również, abyśmy „byli czujni wobec tego, co się dzieje z nami i wokół nas, byśmy chcieli przyjąć nowe wyzwania, abyśmy w duchu wiary potrafili oceniać i rozeznawać to, co się wokół nas dzieje”. Zachęcał też, abyśmy jako Kościół w Polsce „nie przegapili czegoś ważnego, co być może zostało przegapione w Kościele w niektórych krajach Zachodu”. Podkreślał, że jest to szczególnie istotne, gdyż „czas jaki przeżywa dziś Kościół w Polsce nie jest łatwy, jest szczególny i przełomowy”.

Bp Bryl apelował do rektorów i wychowawców, aby najpierw sami byli „dobrymi pasterzami, którzy są w stanie ukształtować kolejne pokolenia dobrych pasterzy, gotowych do oddania życia za owce”. Podkreślał, że „dobry pasterz nie szuka siebie, ale jest gotowy do ofiary” i dlatego gorąco zachęcał do kształtowania ofiarnego ducha wśród przyszłych kapłanów – co jest szczególnie ważne w świecie goniącym za indywidualizmem i egoistycznie rozumianą samorealizacją.

O integralną formację w seminariach

Wątek tożsamości kapłańskiej kontynuował bp Piotr Turzyński z Radomia, który przez 30 lat sam był formatorem w seminarium duchownym. Podkreślał, że dziś należy szczególnie zwracać uwagę na dwa wyzwania życia kapłańskiego: wszechobecny indywidualizm oraz pelagianizm bądź neopelagianizm, czyli zdawanie się na własne siły i zapominanie o łasce Bożej. „Tak jak kiedyś mówiliśmy o roli łaski Bożej, nie pamiętając niekiedy dostatecznie o ludzkiej naturze, tak dziś rodzi się przekonanie, że ja sam wszystkiemu podołam, a najważniejsze stają się projekty realizowane własnymi siłami” – tłumaczył biskup, wskazując, że postawa taka jest jedną z istotnych przyczyn kryzysów kapłańskich.

Z kolei o. Krzysztof Dyrek SJ wyartykułował szereg oczekiwań wobec współczesnych formatorów, zaznaczając, że ich wybór musi być bardzo przemyślany. Nie każdy bowiem, nawet po świetnych studiach, nadaje się do formowania przyszłych kapłanów. Zaznaczył, że „poza wiedzą intelektualną i przymiotami duchowymi, ważne są osobiste, ludzkie walory samego formatora”. Przestrzegał przed ryzykiem „przerzucania własnej niedojrzałości na niedojrzałość wychowanków”. Zwracał więc uwagę na olbrzymią odpowiedzialność ojców duchownych w seminariach, gdyż „oni wchodzą tam, w te dziedziny psychiki i duchowości kandydata do kapłaństwa, gdzie zewnętrzni przełożeni niekiedy dotrzeć nie mogą”. Apelował o integralność w formacji alumnów, tj. aby formacja wewnętrzna prowadzona przede wszystkim przez ojców duchowych oraz ta zewnętrzna, koordynowana przez seminaryjnych wychowawców, wzajemnie się przenikały, uzupełniały i dążyły wspólnie do tego samego celu. Przypomniał także, że każdy formator sam musi podlegać ciągłej formacji.

Prace nad "Ratio fundamentalis institutionis Sacerdotalis"

Istotnym elementem dyskusji rektorów w Rzeszowie był „Postęp i owoce prac nad Ratio Fundamentalis Institutionis Sacerdotalis”. Debatę na ten temat prowadził bp Damian Bryl, będący odpowiedzialnym za jego przygotowanie w ramach Komisji ds. duchowieństwa Konferencji Episkopatu Polski. Przygotowywany od ponad 2 lat dokument ma być polską aplikacją watykańskiego dokumentu: "Dar powołania do kapłaństwa. Ratio fundamentalis institutionis Sacerdotalis", które opublikowane zostało w 2016 r. Dokument ten zawiera nowe, aktualne spojrzenie oraz wiele konkretnych postulatów odnośnie do całego procesu formacji przyszłych kapłanów. „Ideą wiodącą dokumentu – zaznaczył bp Bryl – jest koncepcja by seminaria mogły formować uczniów misjonarzy, w Nauczycielu, pasterzy o , którzy żyją pośród nich, aby im służyć i nieść im Boże miłosierdzie”. - W nowym ujęciu formacji chodzi o to, aby kapłan zawsze czuł się uczniem w drodze, stale potrzebującym całościowej formacji, rozumianej jako ciągłe upodabnianie się do Chrystusa – dodał.

Bp Bryl poinformował, że prace nad polskim „Ratio Fundamentalis Institutionis Sacerdotalis” dobiegają już końca i prosił obecnych rektorów o kolejne, ostateczne już uwagi. Poinformował, że pełna wersja dokumentu ma być przedstawiona na październikowym zebraniu plenarnym KEP, a po uzyskaniu akceptacji tego gremium, ma być przedłożona Stolicy Apostolskiej do przejrzenia i zatwierdzenia.

Warsztaty

Kolejnym punktem zjazdu rektorów były warsztaty poświęcone trudnościom, jakie pojawiają się w środowiskach formacyjnych. Księża rektorzy dzielili się troskami, wyzwaniami i problemami jakie przed nimi stoją, a także zastanawiali się jak budować przestrzeń formacyjną, aby „tworzyć seminarium, które jest jednością”.

Ks. dr Maciej Będziński z Papieskich Dzieł Misyjnych zwracał uwagę księży rektorów na potrzebę uwzględnienia w formacji seminaryjnej, misyjnego wymiaru posługi kapłańskiej, który winien być jednym z podstawowych jej elementów. Postulował, aby zmniejszająca się liczba kandydatów do kapłaństwa, nie stała się przyczyną braku otwartości na kapłańskie potrzeby Kościoła powszechnego.

Podsumowując całość obrad przewodniczący Konferencji Rektorów ks. Wojciech Wójtowicz, powiedział, że „bazując na sprawdzonych źródłach tradycji, otwieramy się na nowe, tzn. chcemy słuchać postulatów świata, ale i pozostawać mocno zakorzenieni w dobrej, głębokiej teologii kapłańskiej”. Zwrócił uwagę, że chodzi o to, aby formacja w seminariach duchownych miała za cel „równowagę w zakresie kształtowania sfery ludzkiej, duchowej oraz intelektualnej, bez żadnych niebezpiecznych wypaczeń czy przeakcentowań” .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Komunikat Kurii Metropolitalnej w Krakowie

2019-09-21 22:35

W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej nieprawdziwymi informacjami na temat zmian personalnych w Biurze Prasowym Archidiecezji Krakowskiej, Kuria Metropolitalna w Krakowie informuje, że podjęte działania dotyczą zakończenia współpracy jedynie z koordynatorem Biura, panią Joanną Adamik, i jej dwiema najbliższymi współpracowniczkami, które są osobami niezamężnymi.

Artur Stelmasiak/Niedziela

Należy zaznaczyć, że pani Joanna Adamik w dniu 10 sierpnia br. w piśmie skierowanym na ręce Księdza Arcybiskupa stwierdziła, m.in.: „(…) wyrażając szczerą wdzięczność za ostatnie lata i miesiące pracy i służby dla Księdza Arcybiskupa, także za wszystkie gesty i słowa osobistej życzliwości wobec mnie i moich bliskich, proszę o zwolnienie mnie z obowiązków”. Ta prośba została ostatecznie przyjęta w dniu 19 bm., przy zachowaniu umownego (miesięcznego) trybu wypowiedzenia i wynagrodzenia, pomimo rezygnacji ze świadczenia pracy.

Natomiast dwie pozostałe osoby, które w życiu prywatnym jako matki tworzą wraz ze swymi mężami katolickie rodziny, nadal pozostają pracownikami Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wokół chleba i piękna stworzenia

2019-09-23 01:18

Kamil Krasowski

W Jaczowie 22 września odbyły się diecezjalne obchody Kromki Chleba dla Sąsiada – akcji organizowanej przez diecezjalną Caritas. W tym roku towarzyszyła im też tzw. Niedziela św. Franciszka, będąca realizacją innego projektu Caritas - „Laudato si”.

Karolina Krasowska
Na pikniku w Jaczowie było radośnie i rodzinnie

- Gromadzimy się dzisiaj po pierwsze wokół chleba, a po drugie wokół piękna stworzenia i św. Franciszka – mówi Anna Kobylińska z diecezjalnej Caritas, która koordynuje w diecezji projekt „Laudato si”, będący nawiązaniem do encykliki papieża Franciszka. – Te dwie rzeczy się bardzo uzupełniają, bo jeśli mówię o nawróceniu ekologicznym, o dbaniu o środowisko to ze względu na to, że kocham, że jestem w relacji do kogoś z kim jestem dzisiaj, ale też do moich braci i sióstr, którzy przyjdą po mnie.

Obchody obu akcji odbyły się na terenie parafii pw. św. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Jaczowie. Rozpoczęły się Mszą św. w kościele parafialnym, po której był czas na wspólne świętowanie. Uroczystościom przewodniczył bp Tadeusz Lityński. W czasie pikniku można było nabyć tzw. ekotorby, wielorazowego użytku, przygotowane przez miejscowe panie. Chętni mogli spróbować zupy dyniowej, warzywnego leczo oraz wyśmienitego ciasta.

Cały tekst w wydaniu drukowanym.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem