Reklama

„Aniołowie” wałbrzyskiego hospicjum

2018-10-16 11:31

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 42/2018, str. IV

Ryszard Wyszyński
Wyróżnieni statuetką „Anioł Hospicjum 2018”

Statuetką „Anioł Hospicjum 2018” uhonorowany został ordynariusz diecezji świdnickiej bp Ignacy Dec. Uroczyste przekazanie tego zaszczytnego wyróżnienia pierwszemu Biskupowi Świdnickiemu odbyło się 4 października w Zamku Książ i było częścią gali „Aniołów Hospicjum 2018” zorganizowanej w przepięknej, barokowej Sali Maksymiliana

Przyjaciół i darczyńców wałbrzyskiego hospicjum powitała uroczyście Renata Wierzbicka, prezes Zarządu Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej, Oddziału w Wałbrzychu sprawującego pieczę nad wałbrzyskim Hospicjum domowym i stacjonarnym im. św. Jana Pawła II przy ul. Krasińskiego. W wydarzeniu tym uczestniczyli dostojni goście: bp sufragan Adam Bałabuch – reprezentujący na uroczystości bp. Ignacego Deca, proboszcz parafii Niepokalanego Poczęcia NMP ks. dr Krzysztof Moszumański, proboszcz parafii św. Wojciecha BM ks. Stanisław Wójcik, poseł na Sejm RP Katarzyna Mrzygłocka, wicewojewoda dolnośląski Kamil Zieliński, przewodnicząca Rady Miejskiej Wałbrzycha Anna Maria Romańska, starosta powiatu wałbrzyskiego Jacek Cichura, burmistrz Szczawna-Zdroju Marek Fedoruk, burmistrz Głuszycy Roman Głód, wójt Starych Bogaczowic Mirosław Lech, prezes Zarządu Spółki „Zamek Książ” Anna Żabska. Oprawę artystyczną uroczystości przygotowali nauczyciele z Zespołu Szkół Muzycznych im. Stanisława Moniuszki w Wałbrzychu, którzy zagrali i śpiewali dla laureatów.

Przed rozdaniem statuetek prezes Renata Wierzbicka zaprosiła do wystąpienia na forum obecnych na gali pracowników i wolontariuszy hospicjum, by mogli ich wszyscy poznać, i pięknie im podziękowała za ich serce okazywane w każdym momencie swojej pracy chorym i cierpiącym, dostrzeganie wszystkiego, czego oni potrzebują, także ciągłego dzielenia się ludzką miłością z chorymi, mimo kruchości życia, jaką przychodzi im oglądać na co dzień. Ich wystąpieniu na forum towarzyszyła długa i zasłużona owacja.

Historię wałbrzyskiego hospicjum, obchodzącego w tym roku swoje 20-lecie, i opis dnia bieżącego przypomniał zebranym wiceprezes Zarządu wałbrzyskiego PTOP Marek Karolczak, posiłkując się danymi i licznymi zdjęciami obrazującymi bieżące działania realizowane w opiece nad podopiecznymi hospicjum. Warto przypomnieć, że w kwietniu 2007 r. placówka została poświęcona przez biskupa ordynariusza Ignacego Deca i zostało jej nadane imię papieża Jana Pawła II. Wzruszające wspomnienia z wakacji jednej z sierot, którymi też opiekuje się hospicjum, co jest dodatkową formą pomocy udzielanej przez tę placówkę, odczytała Wiktoria Wierzbicka. Po prezentacji działalności prowadzący uroczystość aktor Robert Delegiewicz zaprezentował okolicznościowy wiersz. W darze dla przyjaciół i darczyńców hospicjum było też przepiękne wykonanie arii operowej w interpretacji Karoliny Głodek, przy akompaniamencie fortepianowym Zofii Mazurkiewicz. Kulminacyjnym punktem uroczystości było wręczenie statuetek mieszkańcom regionu wspierającym Hospicjum stacjonarne im. papieża Jana Pawła II w Wałbrzychu swoją pracą i środkami pieniężnymi i talentami, których prezes Zarządu wałbrzyskiego PTOP określiła wielkimi przyjaciółmi hospicjum i jego „Aniołami”. Zostali oni uhonorowani statuetką „Anioła Hospicjum 2018” i dyplomem z podziękowaniem od Zarządu Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej Oddział Wałbrzych „Za pamiętanie o potrzebie istnienia placówek, takich jak nasze hospicjum, które dzięki innym stają się miejscem wytchnienia w chwilach choroby cierpienia i samotności i miejscem, które staje się zwierciadłem naszego człowieczeństwa i za wszystkie przejawy miłości – dziękujemy!”.

Reklama

Osoby publiczne wyróżnione statuetką „Anioł Hospicjum 2018” to: biskup świdnicki Ignacy Dec, ks. Krzysztof Moszumański, ks. Stanisław Wójcik, poseł na Sejm RP Katarzyna Mrzygłocka, wicewojewoda dolnośląski Kamil Zieliński, Anna Żabska, prezes Zarządu Spółki „Zamek Książ”, starosta powiatu wałbrzyskiego Jacek Cichura, Roman Głód – burmistrz Głuszycy, Waldemar Kujawa – burmistrz Boguszowa-Gorc, Marek Fedoruk – burmistrz Szczawna-Zdroju Krzysztof Brenk – dyrektor Zespołu Szkół Muzycznych w Wałbrzychu, Mariusz Gawlik – prezes Sp. Wałbrzyskie Centrum Sportowo-Rekreacyjne Aqua Zdrój, Czesław Grzesiak – prezes Klubu Piłkarskiego Górnik Wałbrzych. Firmy wyróżnione „Aniołami”: Bajan Usługi Informatyczne – Janusz Malinowski, Szkoła Podstawowa Fundacji Clever – Ewa Piątek, TV Dami – Wioletta Rybczyńska, Piekarnia i Cukiernia Frąckowiak – Kajetan Kosiński, Centrum Pielęgnacyjno-Rehabilitacyjne – Jan Maculewicz, Wałbrzyskie Zakłady Koksownicze „Victoria” – prezes Katarzyna Dawidowczyk, Laboratorium Dentystyczne Sieciech, Tomasz Augustyniak, Ronal Polska – Krzysztof Brosig, Spawmet – Roman Wierzchowski, Sporting – Sylwia Wojciech Chodaniewicz, TV Dariusz Domagała, Centrum Zieleni Ogrodnictwo Wojnowscy S.C. Wojnowski – Robert i Eugeniusz.

Przyznane „Anioły 2018” dla osób indywidualnych: Tomasz Dworzecki, Teresa Kasperowicz, Krystyna Kik, Mieczysław Maciejak, Justyna i Bogusław Popowicz, Wojciech Sury, Dorota Szmal, Mieczysława i Artur Torbus, Zygmunt Soroczyński, Maciej Badora. Statuetkę „Super Anioł 2018” – otrzymali: Roman Szełemej – prezydent Wałbrzycha, Krystyna i Mieczysław Świerczyńscy – cukiernictwo, Dorota Barańska – firma „Hotel Maria” i Mirosław Lech – wójt Starych Bogaczowic. Wręczanie statuetek przeplatały śpiew sopranistki i utwór fortepianowy – zagrany jednocześnie przez cztery pianistki na jednym instrumencie, co wywołało wielki aplauz. W imieniu wyróżnionych podziękowała Maria Romańska, a bp Adam Bałabuch, który przyjmował statuetkę „Anioła Hospicjum” w imieniu Biskupa Ordynariusza, dziękując za wyróżnienie, zapewnił o wdzięczności Kościoła, o stałej trosce duchowej nad tą placówką i modlitwie w intencjach chorych, jej pracowników i wolontariuszy oraz darczyńców.

Tagi:
wyróżnienie Wałbrzych statuetka Zamek Książ Anioł Hospicjum

Reklama

Wałbrzych: wystawa ze zbiorów Muzeum KUL na Zamku Książ

2019-02-27 14:23

ako / Wałbrzych / KAI

Wystawę „Kierunek sztuka. Zbiory Muzeum KUL na Zamku Książ” można oglądać do 7 kwietnia w Wałbrzychu.

Julia A. Lewandowska

Na ekspozycji prezentowanych jest blisko 150 dzieł. Łącznie ponad 90 obrazów barokowych i renesansowych, ale malarstwo polskie przełomu XIX i XX w. Na wystawie zaprezentowanych jest również prawie 40 obiektów rzemiosła artystycznego.

Wystawę można oglądać w salach wystawienniczych Wałbrzyskiej Galerii Sztuki BWA w Zamku Książ. Wernisaż wystawy odbył się 15 lutego. Na co dzień obiekty stanowią część kolekcji Muzeum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, w której znajduje się ponad 2000 obiektów. W otwarciu ekspozycji uczestniczył ks. prof. dr hab. Antoni Dębiński, rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a także bp Adam Bałabuch, biskup pomocniczny diecezji świdnickiej.

W dziedzinie malarstwa na wystawie zaprezentowane są obrazy malowane na desce, ale także na blasze miedzianej. Na ekspozycji prezentowane są dzieła polskich malarzy m.in. Jacka Malczewskiego, Włodzimierza Tetmajera i Jerzego Nowosielskiego.Wśród obiektów użytkowych można zobaczyć szklane i porcelanowe artefakty.

- Myślę, że warto wspomnieć o tym, że na naszej wystawie mamy piękny szkic namalowany przez Jana Matejkę, również obrazy Malczewskich. Mamy także przepiękne malarstwo z XVI w. Czasami są to dzieła anonimowe, czyli mówi się, że jest to malarz flamandzki, ale nie podaje się nazwiska, bo się go po prostu nie zna. Są to rzeczy przepiękne godne uwagi, myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie – mówiła w rozmowie z KAI Magdalena Woch, kierownik działu Turystyki i Kultury Zamku Książ w Wałbrzychu.

Jak dodała na wystawie można doszukać się również obiektów powiązanych z Dolnym Śląskiem. - Jeśli chodzi o dzieła malarskie nie mamy obrazu, który bezpośrednio nawiązywałby do Wałbrzycha, czy do Dolnego Śląska. Natomiast niewątpliwie takie nawiązanie znajdziemy w sali ze szkłem, ponieważ wszystkie piękne puchary, szklanice pochodzą z huty szkła Josephine w Szklarskiej Porębie. One były zamawiane na polecenie hrabiów Schaffgotschów, którzy zaprzyjaźnieni byli z Hochbergami – właścicielami Zamku Książ. To jest właśnie ten mocny akcent dolnośląski.

Zamek Książ znajduje się w Wałbrzychu na terenie Książańskiego Parku Krajobrazowego. Jest to trzeci co do wielkości zamek w Polsce. Jego początki sięgają końca XIII wieku. Zamek Książ jest udostępniony do zwiedzania. W październiku 2018 r. została otwarta "Podziemna Trasa Turystyczna" w tunelach drążonych podczas II wojny światowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zwłoki z bijącym sercem

Z doktorem nauk medycznych o. Jackiem Marią Norkowskim, dominikaninem, rozmawia Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 24/2011, str. 14-15

AR

Mateusz Wyrwich: - W medycynie za moment śmierci niegdyś uznawano chwilę, kiedy doszło do „nieodwracalnej utraty czynności oddychania i zatrzymania akcji serca”, jak pisze Ojciec we wstępie do swojej książki. A dzisiaj?

Dr n. med. o. Jacek Maria Norkowski OP: - W części państw nadal uznawana jest tradycyjna definicja śmierci. W większości jednak przyjmuje się nową, neurologiczną definicję śmierci, opartą na koncepcji śmierci mózgowej. Podstawowym kryterium jest tu stwierdzenie głębokiej śpiączki i bezdechu. Do tego dochodzą jeszcze inne warunki, m.in.: znana jest przyczyna śpiączki; wystąpiło pierwotne lub wtórne uszkodzenie mózgu; wszelkie działania lekarskie zmierzające do ratowania pacjenta są bezowocne z uwagi na upływ czasu i zmiany, jakie zaszły w organizmie. Tak naprawdę jednak, odchodząc od klasycznych kryteriów, lekarz orzeka o śmierci na podstawie ustawy i przepisów. To one określają, co świadczy o śmierci pnia mózgu. Czyli - brak odruchów w obrębie głowy, takich jak: reakcja źrenicy na światło, odruch kaszlowy i wymiotny oraz oczno-mózgowy. Drugą natomiast próbą, jaką stosuje się w tym przypadku, jest badanie bezdechu. Decyzję zaś o tym, czy ktoś żyje, czy nie, podejmuje komisja, która składa się z trzech lekarzy.

- A zatem, paradoksalnie, można powiedzieć, że na podstawie ustawy i orzeczenia administracyjnego uznajemy kogoś za zmarłego, tymczasem ludzie ze śpiączki wychodzą. Według najnowszych badań, ok. 70 proc. chorych może być z niej wybudzanych przy zastosowaniu hipotermii. Natomiast kontrola bezdechu... może powodować u chorego śmierć.

- Właśnie, badanie bezdechu ma służyć postawieniu diagnozy, a tymczasem to badanie nie jest obojętne dla pacjenta. Wręcz przeciwnie - może być bardzo szkodliwe. Doprowadza bowiem do zapaści krążenia mózgowego. Może też spowodować zatrzymanie akcji serca. Ale przede wszystkim uszkadza mózg. Paradoksalnie więc, żeby stwierdzić uszkodzenie mózgu, de facto najpierw się go uszkadza, a później stwierdza, że... jest uszkodzony! Przy czym oficjalnie celem tego badania jest stwierdzenie, czy ten bezdech jest rzeczywisty. A więc: Czy chory będzie próbował oddychać? Czy będziemy widzieli jakieś skurcze mięśni klatki piersiowej i nadbrzusza, co by świadczyło o tym, że ośrodek oddechowy w mózgu działa? A jeśli działa, to uznajemy, że mózg nie jest martwy. Jeśli natomiast bezdechu nie ma, zakładamy, że mózg jest uszkodzony bądź martwy. Jednak w rzeczywistości ośrodek oddechowy nie działa wskutek niedokrwienia i wskutek niskiego poziomu hormonów tarczycy. A zatem to badanie, według wielu specjalistów, jest kompletnie niemiarodajne.

- Dlaczego więc staje się ono podstawą do przyjęcia, że człowiek nie żyje, mimo iż kryteria diagnostyczne są niemiarodajne i sama definicja jest podejrzana?

- Trudno powiedzieć. Bez wątpienia jednak znaczący jest kontekst powstawania tej definicji: pierwsza transplantacja, przeszczep serca, którego dokonał w 1967 r. Christiaan Barnard. Trzeba było zalegalizować śmierć dawcy serca. Wówczas to komisja na Harwardzie sporządziła raport tzw. „Ad hoc”, inaczej zwany „Raportem Harwardzkim”, w którym znajduje się jedno znamienne zdanie: „(...) Naszym zadaniem jest zdefiniowanie nieodwracalnej śpiączki jako śmierci człowieka”. Tymczasem jest to zdanie całkowicie nienaukowe, bo nie formułuje się tak zadań dla zespołu naukowego. Jest to natomiast zdanie świadczące o arbitralnym założeniu, że coś takiego jak „nieodwracalna śpiączka” można uznać za śmierć człowieka. To może być tylko postulatem, bo tak naprawdę nie wiemy, jaka ta śpiączka jest. Nieodwracalność nie jest kategorią empiryczną. W Japonii po społecznej dyskusji uznano, że jeśli ktoś nie ma pozytywnego wpisu do „Karty dawcy”, nie wolno u niego przeprowadzać badania bezdechu ani podejmować żadnych innych działań w kierunku stwierdzenia śmierci pnia mózgu.

- A jak ta sytuacja wygląda w Polsce?

- Uważam, że w Polsce powinna zostać wycofana domniemana zgoda na oddawanie organów. Należy ją zastąpić wyrażeniem na to zgody. Powinna być również, jak w Japonii, pytana o to rodzina. Tam, jeśli nie ma wyraźnej zgody rodziny, nie wolno przystępować do badania bezdechu, ponieważ to uszkadza mózg pacjenta. To jest taki program minimum. Tymczasem w Polsce, i nie tylko, badanie bezdechu robi się często bez zgody rodziny. Kontekst tego „badania” jest przy tym wyjątkowo ponury: ogromny nacisk na to, by zwiększać liczbę „pobrań” do transplantacji. Często wręcz stosuje się leki, które podwyższają ciśnienie i zmniejszają krzepliwość krwi, żeby polepszyć ukrwienie narządu, który chce się pobrać. Tymczasem leki te równocześnie powodują wzmożenie krwotoku do mózgu chorego, u którego istnieje podejrzenie krwotoku bądź nawet istnieje pewność, że ten krwotok ma miejsce.

- A zatem szkodzi się pacjentowi, a troszczy się o narządy dla biorcy. Inaczej mówiąc, mamy do czynienia z ustawowym zabijaniem człowieka?

- Można powiedzieć, że to, co komisja stwierdza, to niedokrwienie mózgu, a nie śmierć człowieka. A sama operacja pobrania narządu wiąże się już z odebraniem życia pacjentowi.

- Czyli dajemy życie jednemu za cenę odebrania życia innemu...? Istnieje opinia, że pojęcie śmierci mózgowej jako śmierci człowieka wprowadzano pod naciskiem transplantologów, bo jest to - mówiąc brutalnie - wielki biznes. Lecząc człowieka, np. robiąc mu dializę, można „stracić” kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy dolarów, a na jego śmierci można zarobić dwa miliony dolarów...

- To prawda, dializowanie kosztuje więcej niż zrobienie operacji przeszczepu. Dlatego też systemy ubezpieczeniowe również popierają przeszczepy z uwagi na cięcie kosztów. Oczywiście, wielu biorców twierdzi, że czuje się znacznie lepiej po przeszczepie nerki i nikt nie może negować, że tak może być. Niemniej jednak nie można tu wprost mówić o ratowaniu życia. To jest bardziej zmiana sposobu leczenia pacjenta.

- Istnieje wśród lekarzy pojęcie „zwłoki z bijącym sercem”. Co to brutalne pojęcie oznacza?

- Oficjalnie w dokumentach transplantatu mówi się, że z chwilą stwierdzenia śmierci mózgowej respirator wentyluje zwłoki. Krew ciągle jeszcze przepływa, serce człowieka bije. W tym czasie dwukrotnie zbiera się trzyosobowa komisja lekarska. I jeśli podpis zostanie złożony przez trzeciego lekarza z komisji, to w tym momencie... „umiera człowiek”. W sensie prawnym, bo w jego ciele nic się nie zmienia. Lecz w sensie prawnym ciało pacjenta, któremu przysługują wszystkie prawa obywatela, zmienia się w zwłoki, które są własnością państwa. Zwłoki z bijącym sercem.

- Z czego to wynika? Z upadku moralności?

- To czysty utylitaryzm. To jest myślenie, że z tego człowieka już pewnie nic nie będzie. Najwyżej będzie on gdzieś uciążliwym pacjentem w jakimś hospicjum, a tak to „pomożemy wielu potrzebującym ludziom”. I „przy okazji” pozbędziemy się kłopotów. Myślę, że jest to decydujący moment, na którym opiera się także zgoda społeczna na tę praktykę. Przy czym - u podstaw tej zgody często leży niewiedza. Ludzie nie wiedzą o tym, że ponad połowę pacjentów, u których stwierdza się śmierć pnia mózgu, można wyleczyć przy zastosowaniu hipotermii. Podam tu przykłady rzekomo beznadziejnych przypadków, gdzie stwierdzono śmierć mózgową, a ludzie żyją. Jak choćby u nas: dwudziestoletnia już Agnieszka Terlecka, której nie dawano szans na życie, a dzięki uporowi rodziców żyje i w zeszłym roku zdawała maturę. Lekarze stwierdzili śmierć pnia mózgu. Tymczasem jej ojciec zorientował się, że są jakieś szanse wyleczenia w klinice prof. Talara, i wymógł zmianę diagnozy. Któryś z lekarzy zmienił słowo „śmierć” pnia mózgu na słowo „stłuczenie” pnia mózgu. W związku z tym można było zabrać dziewczynę z tego szpitala i przewieźć do innego, bo zwłok nie wolno przewozić do innego szpitala. Zwłok z bijącym sercem również. Agnieszkę wybudzono po pięciu dniach, a z czasem całkowicie wróciła do zdrowia - do świata żywych. Inny przykład - to przypadek Zachariasza Danlopa z USA, który słyszał, jak komisja orzeka, że nie żyje. Zrządzeniem Bożej Opatrzności na jego „pogrzebie” było dwoje pielęgniarzy, jego kuzynostwo. Dokonali prostych badań dotykowych i stwierdzili, że „zmarły” żyje. Wymogli wycofanie „zwłok” z kolejki dawców. Danlop został wybudzony po kilku dniach, a po kilku miesiącach zrehabilitowany. Inny przypadek - Val Thomas z USA, której już miano pobierać narządy, a tymczasem ona się wybudziła i zaczęła mówić. Dziś robi się z nią wiele filmów dokumentalnych, no bo kiedy zwłoki... zaczęły mówić, to oczywiste, że robi się z nimi filmy...

- Śmierć mózgowa zatem ustawia człowieka w magazynie części zamiennych?

- Tak. Po to diagnozuje się śmierć mózgową, by człowiek stał się dawcą. Śmierć mózgową w Polsce diagnozuje się bardzo wcześnie, a oddech może wrócić czasami po kilku dniach. Dlatego tak szybkie diagnozowanie śmierci mózgowej jest niczym nieuzasadnione z punktu widzenia praw pacjenta. Nie wolno nie dać mu szansy na poprawę stanu zdrowia i od razu ogłaszać jego śmierć. Nie mówiąc już o tym, że to śmiercią w ogóle nie jest. Koncepcja śmierci mózgowej jest zupełnie nienaukowa i wyraźnie dopasowywana do transplantologii. Transplantolodzy żyją misją czy świadomością, że pomagają ludziom, ale nie lubią myśleć o tym, co się dzieje z dawcą. Jest całkiem spora grupa lekarzy, którzy uważają, że dawcy mogą odczuwać ból, chociaż nie na normalnym poziomie, i dlatego należy ich znieczulać. Inni twierdzą, że nie jest to konieczne, że wystarczy dać środki zwiotczające, które spowodują, że nie będzie skurczów mięśni. To jest konieczne „technicznie”, bo te „zwłoki” uciekłyby ze stołu. Taki człowiek bez znieczulenia wiłby się z bólu, kręcił. Jego reakcje byłyby tak silne, że nie można by było „spokojnie” pobierać jego narządów. Trzeba go więc sparaliżować, spowodować zwiotczenie jego mięśni... Moim zdaniem, takie pobieranie narządów to jest swoista eutanazja. W 2004 r. na Kongresie Lekarzy Katolickich w Rzymie papież Jan Paweł II podsumował dyskusję i powiedział, że człowiek nigdy nie staje się ani roślinką, ani zwierzęciem, że zawsze jest umiłowanym dzieckiem Bożym, na którym spoczywa wzrok jego Stwórcy.

O. Jacek Maria Norkowski OP jest autorem wyjątkowo ważnej książki „Medycyna na krawędzi. Ewolucja definicji śmierci człowieka w kontekście transplantacji narządów”. Ta niecodzienna książka ukazała się na rynku w ubiegłym miesiącu, lecz już teraz wiadomo, że może stać się początkiem ogólnonarodowej dyskusji na temat tego, czy państwo ma prawo decydować o naszej śmierci.
O. Jacek Maria Norkowski OP jest absolwentem Akademii Medycznej w Poznaniu. Po ukończeniu studiów medycznych wstąpił w 1982 r. do zakonu. W 1989 r. przyjął święcenia kapłańskie. W latach 90. odbył staż w centrum bioetycznym Pope John XXIII Medical-Moral Research and Education Center w Bostonie. Zaowocowało to dalszymi studiami podjętymi w Rzymie i zakończonymi na Uniwersytecie Angelicum obroną licencjatu poświęconego tematowi tzw. mózgowych kryteriów śmierci człowieka. Przed dwoma laty na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu obronił pracę doktorską z tego zakresu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uwaga na upały nad Polską

2019-06-25 08:01

na podst. IMGW

Jak informuje IMGW Europa Centralna i Wschodnia jest pod wpływem wyżu znad Zatoki Fińskiej, Nad Polską wciąż utrzymuje się ciepłe i suche powietrze napływające z południowego zachodu. Największe upały zapowiadane są na jutro, kiedy na zachodzie i południu temperatura powietrza miejscami wzrośnie do około 35°C. Jeszcze cieplej będzie na zachodzie Europy.

juliaorige/pixabay.com

W środę temperatura maksymalna wyniesie od 28 st. na Suwalszczyźnie i Podhalu, około 32 st. w centrum, do 35 st. na Dolnym Śląsku, lokalnie na wybrzeżu około 26 st. W czasie burz możliwe porywy wiatru do 65 km/h.

Fala upału będzie dość krótkotrwała, ponieważ już w nocy z środy na czwartek i w czwartek od północnego zachodu przemieszczał się będzie front chłodny, za którym napłynie chłodniejsze powietrze. W czwartek upał utrzyma się na południu Polski, gdzie temperatura powietrza wyniesie do 32°C. Z przemieszczaniem się frontu związane będą burze. Kolejne dni będą chłodniejsze, powrót upału możliwy jest w niedziele na zachodzie Polski.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zaleca, aby w związku z upałami ograniczyć przebywanie w pełnym słońcu, pić dużo niegazowanej wody, nie wychodzić - jeśli nie ma takiej potrzeby - z domu oraz unikać wysiłku fizycznego i picia alkoholu, który odwadnia organizm. Należy też pamiętać o noszeniu nakrycia głowy.

Podczas upałów nie można zostawiać dzieci w zamkniętym samochodzie. W razie wystąpienia objawów przegrzania organizmu - przyśpieszonego oddechu, temperatury, nudności, zawrotów głowy lub dreszczy - należy szukać pomocy, dzwoniąc na numery alarmowe 112 lub 999. Bez opieki w autach nie powinno się zostawiać również zwierząt.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem