Reklama

Wszystko z Niepokalaną

2018-10-24 10:55

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 43/2018, str. IV

Tomasz Kłosowicz
Powitanie figury św. Michała Archanioła zgromadziło wiele osób

To był tragiczny czas dla Francji. Rewolucja lipcowa obaliła króla Karola X. Paryż wrzał, a krew znowu popłynęła ulicami miasta. I właśnie w te dni, w nocy z 18 na 19 lipca 1830 r. podczas snu, siostrze Katarzynie Laboure ukazał się anioł, który zaprowadził ją do zakonnej kaplicy. Tam zjawiła się Matka Boża, która skarżyła się na publiczne łamanie przykazań, zapowiedziała kary, jakie spadną na Francję i zachęcała Katarzynę do modlitwy i uczynków pokutnych. To wydarzenie było zapowiedzią kolejnych cudów

Kilka miesięcy później, w sobotę 27 listopada 1830 r., w tej samej kaplicy przy ulicy du Bac Maryja objawiła się po raz kolejny pochodzącej z wielodzietnej rodziny (była dziewiąta z jedenaściorga rodzeństwa) siostrze miłosierdzia, Katarzynie. Tym razem Maryja powierzyła jej misję wybicia medalika – Cudownego Medalika.

Katarzyna nigdy nie chodziła do szkoły, nie pozwoliła jej na to bieda. Kiedy miała 9 lat, zmarła jej matka. Zaraz po pogrzebie Katarzynę zabrała do siebie ciotka Małgorzata. W tym czasie starsza siostra Katarzyny wstąpiła do zakonu Sióstr Miłosierdzia (szarytek). Kiedy jej starsze rodzeństwo opuściło dom, ojciec wezwał Katarzynę, by pomogła mu w prowadzeniu gospodarstwa. Katarzyna, a raczej Kasia miała wtedy 12 lat. Posłuszna, z całą energią zabrała się do nowych obowiązków, zajmując się wychowywaniem najmłodszego brata i siostry. Kiedy miała dwadzieścia lat, postanowiła iść w ślady swojej starszej siostry i zamierzała wstąpić do zgromadzenia szarytek. Ojciec stanowczo przeciwstawił się temu i wysłał ją do swojego brata, aby pomagała mu prowadzić skromną restaurację, później pomagała bratowej w prowadzeniu pensjonatu. Myśl o wstąpieniu do zakonu nie opuszczała jej ani na chwilę, nawiązała kontakt z siostrami miłosierdzia i wstąpiła do zakonu w 24 roku życia.

Cudowne medaliki z ulicy du Bac

Katarzyna o objawieniu Maryi oraz o otrzymaniu polecenia zawiadomiła spowiednika, o. Aladela. Kapłan, nie chcąc sam decydować, poradził się arcybiskupa Paryża. Ten po zbadaniu sprawy orzekł, że nie widzi w tym nic, co sprzeciwiałoby się nauce katolickiej. 30 czerwca 1832 r. wybito 1500 pierwszych medalików, o które prosiła Matka Boża.

Reklama

Szybko zyskały sobie tak wielką sławę, że zaczęto je nazywać mianem „cudownego medalika”. W ciągu kolejnych 10 lat w samym Paryżu wybito w różnych wielkościach ponad 60 milionów sztuk.

Siostra Katarzyna została cicha i nieznana. O swoim objawieniu powiedziała jedynie swojemu spowiednikowi. W 1831 r. Katarzyna skierowana została do pracy w hospicjum przy ulicy Picpus i tam, w ukryciu i cichości, dokończyła swojego skromnego życia. Zmarła 31 grudnia 1876 r. Jej ciało spoczywa w kaplicy nowicjatu w domu macierzystym sióstr w Paryżu. 24 lata po objawieniu medalika przez Niepokalaną papież Pius IX ogłosił dogmat Niepokalanego Poczęcia Maryi, a w 4 lata później Matka Boża objawiła się jako Niepokalane Poczęcie św. Bernadetcie Soubirous (1858). Beatyfikacji Katarzyny dokonał papież Pius XI, 28 maja 1933 r., a do chwały świętych wyniósł ją papież Pius XII w 1947 r.

Apostolat Maryjny

W Polsce założycielem – wskrzesicielem i jednocześnie pierwszym dyrektorem krajowym Apostolatu Maryjnego został ks. Teofil Hermann ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo. W 1994 r. dzięki ks. Teofilowi powstał Centralny Ośrodek Apostolatu Maryjnego w Warszawie. Zmarł w 2003 r. w opinii świętości.

Kilka tygodni temu w Kielcach odbył się Krajowy Zjazd Moderatorów Diecezjalnych Apostolatu Maryjnego. Podczas kilkudniowego modlitewnego spotkania jego uczestnicy modlili się, brali udział w konferencjach i spotkaniach, a także zwiedzali region Świętego Krzyża. Eucharystii inaugurującą zjazd przewodniczył wielki przyjaciel i opiekun Apostolatu bp Marian Florczyk. W kościele na kieleckiej Karczówce wygłosił homilię do zebranych z całej Polski czcicieli Maryi. Mówił w niej o wielkim kulcie Maryi, którym się cieszy wśród Polaków. Mówił o roli polskich matek w wychowaniu dzieci do miłości Boga i Ojczyzny. Ubolewał nad „odchodzeniem” Europy od wiary, podkreślając, że Polska jeszcze została ostoją katolicyzmu. A krzewienie wiary biskup widziałby w stowarzyszeniach i wspólnotach. – Stowarzyszenie Cudownego Medalika to olbrzymia siła, olbrzymia nadzieja, pojedyncza rodzina nie ma szans – mówił biskup. – Trzeba nam się wciąż uciekać do Maryi, bo Ona jest wzorem matki, wierności, trzeba u Niej szukać schronienia, trzeba przy niej trwać i prosić Ją o opiekę nie tylko nad nami i nad naszymi rodzinami, ale i nad Kościołem – podkreślał.

Ks. Jerzy Basaj ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo od 2015 r. pełni funkcję krajowego dyrektora Apostolatu Stowarzyszenia Cudownego Medalika. – Po święceniach kapłańskich już w pierwszej parafii zetknąłem się z Apostolatem Maryjnym. Od tego czasu mija już 21 lat. Później zawsze gdzieś na różnych płaszczyznach spotykałem się z Apostolatem. Zakochałem się w Apostolacie Maryjnym, a szczególnie, jeśli mogę tak powiedzieć, zakochałem się w Najświętszej Maryi Pannie, którą Pan Jezus z wysokości krzyża uczynił moją Mamą. Co szczególnego jest w Apostolacie? To, że próbujemy, wpatrując się w Najświętszą Maryję Pannę, od Niej uczyć się swojej wiary, znajomości Boga Trójjedynego. Uczymy się odpowiadać Panu Bogu na wzór Maryi – oto ja Twoja służebnica, Twój sługa. Szczególnym znakiem nas – apostołów maryjnych właśnie jest ten znak, który Matka Boża objawiła Katarzynie Laboure, a dziś nazywany jest cudownym medalikiem.

– To spotkanie w Kielcach – mówi ks. Basaj – jest kontynuacją naszych corocznych spotkań moderatorów diecezjalnych, ponieważ nasze stowarzyszenie jest hierarchiczne. W poszczególnych diecezjach stowarzyszeniem opiekuje się moderator. Jest to osoba świecka i jest również ze strony duchownej ksiądz, który ma pieczę nad całą diecezją. W poszczególnych parafiach danej diecezji są przewodniczące parafialne i jest kapłan, który w tej parafii opiekuje się daną wspólnotą. Podczas naszych corocznych spotkań formacyjnych dzielimy się tym, co nam się udało osiągnąć, przez ostatni rok od naszego spotkania, dzielimy się sukcesami i porażkami. Wiemy, że jeśli my jesteśmy tu na ziemi zjednoczeni przy Maryi, to razem z Nią, dzięki Jej wstawiennictwu możemy coś zmienić w sobie i w tym świecie, czy ludziach, których Opatrzność stawia na drodze naszego codziennego wędrowania do domu Ojca.

Dlaczego jesteśmy w Kielcach? Ponieważ Kielce – wyjaśnia ks. Basaj – wybijają się na pierwsze miejsce jeżeli chodzi o ilość wspólnot w poszczególnych parafiach. W diecezji kieleckiej jest tych wspólnot ponad sto. To nasze spotkanie tutaj jest wyróżnieniem dla diecezji. Współczesny świat wręcz narzuca nam fałszywy obraz rzeczywistości i mówi, że nie ma Pana Boga, ale mimo to wiele osób poszukuje tej rzeczywistości związanej z Jezusem. Często człowiek boi się powiedzieć, dać świadectwo, że Bóg zadziałał w jego życiu. – Mam wiele takich świadectw, które ewidentnie pokazują, że to, co robimy, ma sens. Wiemy, że nie pokażą nas w liberalnych mediach, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby pokazać człowiekowi w tym czasami zwariowanym świecie, że jest rzeczywistość, dzięki której można siebie odnaleźć, i realizować pragnienie swego serca. A jeśli człowiek nawet odrobinkę otworzy swoje serce dla Pana Boga, to i trud staje się inny, i cierpienie staje się znośne, i sąsiad, który uprzykrza się codziennie staje się inny.

Stowarzyszenie każdego roku w ostatnią sobotę lipca ma na Jasnej Górze swoje coroczne spotkanie czcicieli Matki Bożej. W tym roku na Jasną Górę przyjechało trzy tysiące sto osób. Miałem zaszczyt prowadzić rozważania Apelu Jasnogórskiego, po którym wręczaliśmy ten znak opieki Matki Bożej – Cudowny Medalik i tak około półtora tysiąca osób przyjęło ten medalik – mówi ks. Basaj.

Pan Bóg wybiera

– Nic nie dzieje się bez Bożej woli – mówi Halina Pilewska, diecezjalny moderator Apostolatu Maryjnego. Moje dojrzewanie do bycia uczniem Maryi rozpoczęło się w Domu Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo w Kielcach, gdzie pracowałam jako wychowawca. Tam właśnie odnalazł mnie Dyrektor Krajowy Apostolatu Maryjnego i powierzył mi wielkie zadanie – prowadzenie tego dzieła w diecezji kieleckiej. 14 marca 1997 r. założony został Apostolat Maryjny przy bazylice katedralnej w Kielcach, aby ze wzgórza katedralnego Matka Boża Łaskawa posyłała nas do różnych parafii. Owocem naszej 22-letniej pracy apostolskiej jest już 105 grup maryjnych. Czy to dużo? Chciałoby się, aby w każdej parafii Maryja miała swoich uczniów. Trzeba się cieszyć, bo jest nas ponad 1000 osób – gorliwych czcicieli Niepokalanej. Niestety, wśród założonych grup ok. 20 to grupy słabe, które nie przejawiają żadnej działalności. Czy uda się je ożywić? Nie jest to łatwe, ale właśnie takie zadanie otrzymały powstałe nowe okręgi Apostolatu Maryjnego. Muszę podkreślić, że wszędzie tam, gdzie kapłani są zatroskani o powstałe wspólnoty modlitewne, tam są widoczne dobre owoce. Niezwykle ważną funkcję w rozwoju grup modlitewnych mają comiesięczne spotkania formacyjne, na których obecny jest kapłan – opiekun. Ważne są spotkania, zjazdy, dni skupienia, rekolekcje, pielgrzymki, one jednoczą i ubogacają, zbliżają nas do siebie i do Boga.

Modlą się za kapłanów, rodziny i ojczyznę

– W roku bieżącym w sposób szczególny modlimy się o pokój na świecie, za prześladowanych za wiarę, za nasze rodziny, o nowe święte powołania kapłańskie, misyjne i zakonne. W sposób szczególny modlimy się za naszą umiłowaną Ojczyznę, dziękując za jubileusz 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Każdego dnia staramy się wypełnić choć jedną z 10 rad dla Apostolatu. Modlitewną pamięcią obejmujemy zmarłych bliskich z naszego Stowarzyszenia, a jest ich dużo, bo ponad 200 osób – podkreśla Halina Pilewska.

Korzystając z okazji chciałabym zachęcić innych do włączenia się w działalność Apostolatu Maryjnego. Przyjdź, zobacz, dołącz do nas, nasz cel; bliżej poznawać i pokochać i naśladować Maryję i Jezusa. Słowa podziękowania kieruję pod adresem naszego biskupa Mariana Florczyka, ks. Jana Jagiełki, ks. Jerzego Korony, diecezjalnego opiekuna Apostolatu, dziękuję wszystkim opiekunom moderatorom, za troskę, by rosły szeregi gorliwych czcicieli Maryi.

Tagi:
apostolat

Kraków: Pielgrzymka osób modlących się za kapłanów

2019-10-07 20:35

mp

W sobotę – 12 października – do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie- Łagiewnikach przybędą osoby modlące się za kapłanów, w ramach IV Ogólnopolskiej Pielgrzymki Apostolatu Margaretka. Hasłem przewodnim spotkania są słowa: „Święty Jan Paweł II i Święta Siostra Faustyna – Apostołowie Miłosierdzia". Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Ksiądz Arcybiskup Marek Jędraszewski.

Magdalena Pijewska/Niedziela
mp

Pielgrzymka rozpocznie się w bazylice o godz. 9. Pół godziny później wierni odmówią różaniec w intencji kapłanów. Na godzinę 11.00 zaplanowano konferencję pt. „Modlitwa za kapłanów w świetle Dzienniczka św. Siostry Faustyny”, którą wygłosi siostra Elżbieta Siepak. Eucharystii o godz. 12 przewodniczył będzie i Słowo Boże wygłosi ks. kardynał Stanisław Dziwisz, który przekaże dla Apostolatu Margaretka relikwie św. Jana Pawła II. Pielgrzymka zakończy się modlitwą w Godzinie Miłosierdzia.

- Serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy pragną modlić się za kapłanów, zwłaszcza członków Apostolatu Margaretka oraz kapłanów otoczonych modlitwą. Zapraszamy równie serdecznie tych, którzy pragną dołączyć do modlitwy w margaretkach – mówi ks. Bogusław Nagel, krajowy duszpasterz Apostolatu Margaretka i dodaje: - Niech ta pielgrzymka rozpali nas do gorliwszej modlitwy za Kościół i kapłanów!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kenia: zamordowano katolickiego księdza

2019-10-16 17:53

tom (KAI) / Nairobi

Tydzień po zaginięciu katolickiego księdza w Kenii znaleziono jego ciało. Sprawcy zabójstwa pochowali ks. Michaela Maingi Kyengo w pobliżu rzeki w mieście Makima, 100 km na północ od stolicy Nairobi. Jak informują kenijskie media policja prowadzi dochodzenie w sprawie morderstwa.

Unsplash/pixabay.com

„Ekshumujemy ciało w celu przeprowadzenia śledztwa, abyśmy mogli rzucić więcej światła na okoliczności zbrodni” - słowa rzecznika miejscowych władz cytuje gazeta "Daily Nation". Zabójstwo kapłana nazwał „nikczemnym aktem”.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że ks. Kyengo był ostatnio widziany tydzień temu, kiedy odwiedził swoich rodziców. Po tym, jak podrzucił do domu swego współpracownika, późno w nocy, udał się do swojej parafii. Tam nieznany człowiek porwał ks. Kyengo, a później obrabował jego konto bankowe. Jak dotychczas dwóch podejrzanych zostało aresztowanych i to wskazali śledczym miejsce, gdzie zostało pochowane ciało kapłana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bóg afrykańskich dzieci

2019-10-17 12:57

Agata Pieszko

W Kamerunie mieszka ok. 150 Polaków, a wśród nich pallotynka, s. Hanna Gnatowska, która opowiada o realiach misji i o tym, jak wygląda Bóg afrykańskich dzieci.

Archiwum prywatne s. Hanny

Agata Pieszko: – Siostro, jak wygląda Bóg afrykańskich dzieci?

S. Hanna Gnatowska: – Widzę, że Bóg jest dla nich kimś wielkim, mają do niego wiele szacunku, one Go czują. Chciałabym im przedstawić Boga Ojca, bo im często brakuje własnych, ziemskich ojców, którzy niestety odchodzą szybko z powodu różnych chorób.

– Czy Siostra musi tłumaczyć, kim jest Bóg?

– Ja tego nie tłumaczę, ja po prostu jestem z tymi dziećmi. Kiedy przyjeżdżam do szkoły, widzę je wszystkie w mundurkach szkolnych, głodne, zmęczone i zaspane, ale podnoszą flagę, odśpiewują hymn i dzielnie idą na zajęcia. Kiedy ok. godz. 9 mają przerwę, wówczas wjeżdżam z wielką afrykańską muzyką, a one rzucają nawet ukochaną piłkę, podbiegają i krzyczą: „Ma soeur, la musique!”, co po francusku znaczy: „Siostro, muzyka! Prosimy o muzykę!”. Wtedy razem śpiewamy i tańczymy. Może to pyszne, ale myślę, że one odnajdują w tym Boga.

– Pierwsza myśl, kiedy postawiła Siostra stopę na afrykańskiej ziemi?

– Łzy szczęścia. Nie było słów. Kiedy samolot lądował, widziałam czerwoną ziemię, bananowce, tę egzotykę. Bóg jest wielki. To on ofiarował mi misję w dżungli. O Nim trzeba mówić.

– Czemu akurat Afryka?

– Od zawsze była moim marzeniem. Mama śpiewała mi o niej piosenki, kiedy byłam dziewczynką. Pytanie, które zadałam siostrom pallotynkom jako pierwsze, było takie: czy wyjeżdżają na misje do Afryki. Kiedy polskie misje w Rwandzie zostały otwarte, zgłosiłam się. W przeddzień wieczystej profesji otrzymałam informację, że jestem dopuszczona. Już niczego więcej nie musiałam w życiu szukać. Zresztą już w siódmej klasie mówiłam, że chcę być siostrą i chcę mieć pod moim oknem pomarańcze.

– Co jest największym problemem kameruńskiej codzienności?

– Nie wiem, czy największym, ale jednym z wielu jest tradycja czarowników, tzw. marabu, bardzo mocno zakorzeniona w afrykańskiej kulturze. Ludzie mogą być religijni, chodzić do kościoła, ale kiedy z niego wychodzą, często powracają do dawnych wierzeń. Szczególnie niebezpieczne są sytuacje, w których choroba mylona jest np. z opętaniem. Wtedy rodzina, szukając pomocy, często zamiast do ośrodka zdrowia udaje się do czarownika. Samo oskarżenie o opętanie bywa niebezpieczne, ponieważ zdarza się, że wtedy osoby chore są wykluczane ze swojej społeczności i zaczynają być zdane wyłącznie na siebie. W całej miłości tych ludzi jest jeszcze, niestety, wiele dawnych wierzeń, dlatego misjonarze mają czasem utrudnione pole działania.

– Kobieta dżungli?

– Nie dałabym sobie takiego przywileju, ponieważ jestem tam za krótko, ale w sercu jestem człowiekiem Afryki, a dżunglą jestem zachwycona. Od młodości pociągało mnie wszystko to, co było poza codziennością. Miałam takie młodzieńcze zrywy. Kochałam jazdę konną, sportowe wyczyny i oryginalne zabawy, dlatego wiadomość o tym, że tak wcześnie poszłam do zgromadzenia była dla bliskich zaskoczeniem. Już w liceum byłam zdecydowana.

– Czy misjonarz miewa wolne?

– W trakcie urlopu również szukamy pomocy. Kiedy przybywamy do Ojczyzny, nadal gromadzimy kontakty, pracujemy, żeby przygotować kolejne lata posługi.

– Jakie są cele na misjach w Afryce?

– W szkole św. Pawła w Nkoum z roku na rok przybywa dzieci. Karmię je dwa razy w tygodniu. Gotujemy wtedy ogromne kotły ryżu, dodając do każdego kilka puszek sardynek i sos pomidorowy. Do tego orzeszki ziemne, które są odżywcze, ale bardzo drogie, mimo że są lokalnym produktem. Pragnę ofiarować dzieciakom trzeci posiłek. Kocham je, dlatego chciałabym im pomóc, jednocześnie nie wyrywając ich z rzeczywistości, którą znają. Konieczne są także odpowiednie filmy i kreskówki ewangelizacyjne, mówiące o Bogu w zrozumiały dla nich sposób. Czekam aż powstanie sala z rzutnikiem, w której będzie można przeprowadzać katechezy. Mamy już głośnik i maszynę do produkowania prądu. Potrzebne są także filtry oczyszczające wodę ze studni. Higiena jest tu na bardzo niskim poziomie. Dzieci są bardziej zakochane w Bogu niż we własnym staraniu się o zdrowie, dlatego trzeba ich tego nauczyć.

– Dlaczego warto pomóc?

– Te dzieci są zdane na pomoc z zewnątrz. Rodziców często nie ma, dziadkowie nie mają pojęcia o szkole, a ona jest dla nich wytchnieniem od tej trudnej rzeczywistości, od tej sklejonej chałupy, w której są głód, choroby i cierpienie. Dzięki zebranym funduszom staramy się podnieść ich stopę życia. Człowiek afrykański jest piękny. On przyjmuje, on daje, dzieli się tym, co ma, także swoją nieporadnością.



CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem