Reklama

Zaszczytne wyróżnienie

2018-10-31 08:30

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 44/2018, str. III

Archiwum Wydziału Katechetycznego
Podczas wręczenia medalu

Dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Diecezjalnej w Sosnowcu – ks. dr Michał Borda został uhonorowany Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Uroczyste wręczenie medali odbyło się 17 października w Wyższej Szkole Technicznej w Katowicach. Medal Komisji Edukacji Narodowej jest nadawany za szczególne zasługi dla oświaty i wychowania, w szczególności w zakresie działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej, twórczości dla dzieci i młodzieży oraz kształcenia i doskonalenia nauczycieli. Wśród odznaczonych są nauczyciele, dyrektorzy przedszkoli, szkół i placówek, pracownicy administracji i obsługi, samorządowcy, przedstawiciele służb mundurowych, pracownicy nadzoru pedagogicznego. W tym roku w naszym województwie Medalem KEN zostało wyróżnionych 316 zasłużonych dla oświaty.

Medalowi patronuje Komisja Edukacji Nardowej – to pierwszy w Polsce i Europie organ władzy oświatowej, powołany przez Sejm 4 października 1773 r. na wniosek króla Stanisława Poniatowskiego. Medal Komisji Edukacji Narodowej ustanowiony został 27 kwietnia 1956 r. Zasady nadawania medalu zmieniały się w szczegółach na przestrzeni lat, aczkolwiek zawsze były zbliżone. Zgodnie z nimi, medal jest nadawany za szczególne zasługi dla oświaty i wychowania, w szczególności w zakresie działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej, twórczości dla dzieci i młodzieży oraz kształcenia i doskonalenia nauczycieli: autorom wybitnych prac pedagogicznych, wyróżniających się nowatorskich podręczników i pomocy naukowych; nauczycielom legitymującym się co najmniej siedmioletnią wyróżniającą się działalnością dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą, inicjującym i podejmującym nowatorskie formy i metody pracy edukacyjnej; autorom utworów literackich, popularnonaukowych, dzieł scenicznych, muzycznych, plastycznych, filmowych, widowisk telewizyjnych i audycji radiowych, które wywierają szczególnie wartościowy wpływ wychowawczy i edukacyjny na dzieci i młodzież; działaczom społecznym i związkowym, fundatorom oraz innym osobom, których działalność wydatnie przyczynia się do rozwoju oświaty i wychowania; wyróżniającym się pracownikom nadzoru i doradztwa pedagogicznego oraz doskonalenia zawodowego nauczycieli. I kto jak kto, ale ks. Michał Borda spełnia prawie wszystkie warunki, bo ma i zajęcia dydaktyczne z klerykami, dba o ich formację i praktyki, redaguje i pisze książki, organizuje i prowadzi warsztaty dla nauczycieli, patronuje i organizuje szereg konkursów, by wymienić tylko niektóre obszary jego działalności naukowo-dydaktyczno-administracyjnej.

Tagi:
wyróżnienie

Reklama

Nominowany do prestiżowej nagrody

2019-04-03 10:09

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 14/2019, str. I

Kościół w Mieronicach – jeden z najmniejszych i najpiękniejszych w diecezji kieleckiej, ma szansę otrzymać prestiżową nagrodę w konkursie organizowanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pn. Zabytek Zadbany. Laureatów poznamy podczas uroczystej gali w Gdyni 24 kwietnia 2019 r.

TD
Kościół nominowany w konkursie pn. Zabytek Zadbany

Kościół jest przykładem właściwego dbania o zabytek i realizowania – konsekwentnego i programowego – od blisko 20 lat, stałych prac renowacyjnych i remontowych, który to fakt dostrzega m.in. Anna Żak-Stobiecka, wojewódzki konserwator zabytków.

Konkurs Zabytek Zadbany trwa od 1975 roku, zostało w nim już wyróżnionych kilkanaście obiektów w regionie.

Celem konkursu jest promocja właściwej opieki nad zabytkami – prowadzonych wzorowo prac badawczych, konserwatorskich, rewaloryzacyjnych i adaptacyjnych, a także systematycznych działań na rzecz właściwego utrzymania zabytków. Nadzór nad konkursem w imieniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego sprawuje Generalny Konserwator Zabytków.

Konkurs ma charakter otwarty i nieodpłatny, adresowany jest do właścicieli, posiadaczy i zarządców obiektów zabytkowych wpisanych do rejestru zabytków nieruchomych. Zgłoszeń obiektów mogą dokonywać ich właściciele, posiadacze i zarządcy, a także wojewódzcy konserwatorzy zabytków lub konserwatorzy samorządowi oraz kierownicy delegatur Wojewódzkich Urzędów Ochrony Zabytków. Procedury konkursowe prowadzi Narodowy Instytut Dziedzictwa.

– Prace przy kościele prowadzone są regularnie przez dwie dekady i pod względem estetycznym, historycznym zrobiliśmy już niemal wszystko – tak w imieniu swoim i parafian ocenia zakres prac ks. Jerzy Siemiński, proboszcz parafii.

A jest o co dbać i remontować, bo niewielka świątynia w Mieronicach jest niezwykła, ze swą średniowieczną strukturą i duchowym klimatem. Początki kościoła, którym najpierw było obecne prezbiterium, to zapewne XIII wiek. Długosz dowodzi, że drewniany kościół z murowanym prezbiterium stał w Mieronicach „od niepamiętnych czasów”. W 1326 r. Wilhelm z Mieronic, pleban, płacił świętopietrze. W 1439 r. Mikołaj Miroński (Mieroński) i Piotr Rosznicki, dziedzice Mieronic, rozbudowali ów położony na niewielkim pagórku kościół. Ok. 1570 r. był on używany jako zbór kalwiński, do dziś pozostały ślady rekonsekracji.

Najstarszą częścią kościoła jest wczesnogotyckie prezbiterum z drugiej połowy XIII wieku, z cegły. Nawa została wybudowana w 1439 r., w miejsce drewnianej. Długosz w „Liber beneficiorum” podaje, że w „1439 parafię tamtejszą odnowiono i kościół nowy, murowany poświęcono”.

Gotyckie prezbiterium posiada wewnątrz bardzo ciekawą średniowieczną polichromię (ok. 1360); z jej wspaniale odsłoniętych rysunków można wyróżnić m.in. kilku apostołów, Pojmanie Chrystusa, Panny roztropne i nieroztropne, sceny o charakterze apokryficznym, z życia św. Małgorzaty, Ukrzyżowanie, Narodzenie, Pokłon pasterzy... Najstarsze ślady polichromii w prezbiterium, jak i nowsze renesansowe w nawie głównej odkryto podczas prac konserwatorskich przed II wojną światową.

W XVI w. została wybudowana zakrystia. Bardzo ładne są pochodzące z tamtego okresu kamienne portale. Z XVII-wiecznych elementów wnętrza trzeba wymienić późnorenesansową chrzcielnicę (1629), płaskorzeźbę Ukrzyżowania (będącą pozostałością marmurowego epitafium), fragmenty dekoracji w nowej ambonie, ornaty, baldachim.

Cenny jest także wątek wendyjski, widoczny w elewacji kościoła – to element ceglanego muru w górnej partii ściany, typowy dla budowli romańskich (na przemian dwie cegły ułożone podłużnie i jedna poprzecznie). Pod okapem dachu zachowały się pięknie fryzy. Od południa przepruto powiększone okna, oryginalne trójlistne ościeża okienne zachowały się w ścianie północnej. Od zewnątrz zasłania je dobudowana tam zakrystia.

Na polichromii została odkryta postać św. Jakuba z laską pielgrzymią w ręce, wyobrażona na łuku do kaplicy Matki Bożej. To typowe przedstawienie apostoła. Naprzeciw – głowa św. Tomasza. Św. Jakub – patron kościoła został także w formie fresku wyobrażony nad tęczą.

Cennym zabytkiem w Mieronicach jest także obraz Matki Bożej, czczonej tutaj jako Pocieszycielka Łask Wszelkich. Powstał pod koniec XVI w. lub na początku XVII. Jest pomniejszoną kopią obrazu z kościoła Najświętszej Maryi Panny Śnieżnej w Rzymie. Słynący łaskami obraz mieronicki był koronowany przez bp. Franciszka Sonika 23 maja 1937 r.

Dzięki systematycznie prowadzonym zabiegom konserwatorskim i – co podkreśla ks. Jerzy Siemiński – trosce parafian, kościół, kaplica, parafialne kapliczki są zadbane i wyremontowane.

W 2018 r., jak informuje ks. Siemiński, odnowiono portal od strony babińca, w 2017 r. – trwały prace w nawie głównej, z malowidłami, wymieniono także ogrzewanie. Wcześniej, w 2015 r. wykonano szereg poważnych inwestycji: renowację fresków w prezbiterium, elewację zewnętrzną całego kościoła, odwodnienie kościoła, remont XVIII-wiecznej dzwonnicy (gont i obicie). W 2016 r. remontowany był chór i krzyż z prezbiterium. Większość tych realizacji przeprowadzano dzięki pozyskiwaniu środków, m.in. wsparciu konserwatora zabytków, środków zewnętrznych, Stowarzyszenia na rzecz Ochrony i Promocji Sztuki Sakralnej „Ars Sacra”. Bardzo ofiarnie parafia zaangażowała się w gruntowny remont kaplicy w Krężołach pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, z 1917 r. Pięknie odrestaurowany jest ołtarz Matki Bożej Mieronickiej (była to jedna z pierwszych prac wykonanych w kościele), okazale prezentuje się malowniczy teren wokół kościoła i odnowione ogrodzenie – słowem: zabytek istotnie zadbany.

– Prawdopodobnie jesienią zakończą się prace przy zabytkowym krzyżu z 1821 r. na przykościelnym placu – mówi Proboszcz.

Parafia poprzez nabożeństwa Gorzkich Żali i Drogi Krzyżowej oraz rekolekcje (odbyły się 24-26 marca, prowadził je cysters o. Jakub Zawadzki z Jędrzejowa) powoli przygotowuje się do Świąt Wielkanocnych.

Z Wielkim Tygodniem wiąże się legenda, którą pamiętają jeszcze najstarsi parafianie. Pękło serce dzwonu, w które wtopiono serce córki ludwisarza, aby uzyskać wyjątkowy dźwięk. Urwany dzwon spowodował wtryśnięcie źródełka, z którego woda miała mieć szczególnie korzystne właściwości w Wielkim Tygodniu właśnie. Źródełko jest nadal, a legenda jak to legenda, między bajki…

Parafia jest mała, zaledwie 1180 osób, należy do wspólnot wymierających, choć nie jest to proces narastający drastycznie. Tym piękniej, że tak mała wspólnota wykazuje ogromne zaangażowanie w ochronę dziedzictwa sakralnego. Warto, nie szukając daleko, odwiedzić piękny kościółek św. Jakuba, z bogactwem średniowiecznych fresków i średniowiecznym zamkiem w starych drzwiach, świadkiem uchylania ich przez wiele poprzednich pokoleń.

Mieronice – miejsce godne polecenia – dla indywidulanej pielgrzymki, dla poznania architektury, której nie powstydziłyby się duże miasta i ośrodki pielgrzymkowe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: czasownikiem Jezusa nie jest mieć, lecz dawać

2019-06-23 20:37

tłum. st (KAI) / Rzym

„Pan przychodzi na nasze ulice, aby dobrze powiedzieć o nas i aby dać nam odwagę. Chce także od nas, abyśmy byli błogosławieństwem i darem” – powiedział papież podczas Mszy św. sprawowanej na dziedzińcu kościoła Santa Maria Consolatrice, w rzymskiej dzielnicy Casal Bertone.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiej homilii w tłumaczeniu na język polski:

Słowo Boże pomaga nam dzisiaj odkryć na nowo dwa proste i istotne dla codziennego życia czasowniki: mówić i dawać.

Mówić. W pierwszym czytaniu Melchizedek mówi: „Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego… Niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy” (Rdz 14,19-20). Mówienie Melchizedeka jest błogosławieniem. Błogosławi Abrahama, przez którego błogosławione będą wszystkie rodziny ziemi (por. Rdz 12, 3; Ga 3, 8). Wszystko zaczyna się od błogosławieństwa: słowa dobra rodzą dzieje dobra. To samo ma miejsce w Ewangelii: przed rozmnożeniem chlebów Jezus je pobłogosławił: „wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom” (Łk 9,16). Błogosławieństwo czyni z pięciu chlebów pożywienie dla wielu: sprawia, że wypływa wodospad dobra.

Dlaczego błogosławienie sprawia dobro? Ponieważ zamienia słowo w dar. Kiedy błogosławisz, nie czynisz czegoś dla siebie, ale dla innych. Błogosławienie to nie jest wypowiadanie pięknych słów, to nie używanie słów okolicznościowych. To wypowiedzenie dobra, powiedzenie z miłością. Tak uczynił Melchizedek, mówiąc spontanicznie dobrze o Abrahamie, chociaż nie powiedział on, ani nic dla niego nie zrobił. Tak uczynił Jezus, ukazując znaczenie błogosławieństwa poprzez darmowe rozdzielenie chleba. Ileż razy my także zostaliśmy pobłogosławieni, w kościele lub w naszych domach, ileż razy otrzymaliśmy słowa, które uczyniły nam dobro, lub znak krzyża na naszych czołach ... Zostaliśmy pobłogosławieni w dniu chrztu, i jesteśmy pobłogosławieni pod koniec każdej Mszy św.. Eucharystia jest szkołą błogosławieństwa. Bóg dobrze o nas mówi, swoich umiłowanych dzieciach, i zachęca nas w ten sposób do pójścia naprzód. I błogosławimy Boga w naszych zgromadzeniach (por. Ps 68, 27), odnajdując smak uwielbienia, które wyzwala i uzdrawia serce. Przychodzimy na Mszę św. będąc pewnymi, że jesteśmy pobłogosławieni przez Pana i wychodzimy, aby z kolei błogosławić, aby być kanałami dobra w świecie.

Ważne jest, abyśmy my, pasterze, pamiętali, by błogosławić lud Boży. Drodzy kapłani, nie bójcie się błogosławić lud Boży. Drodzy kapłani idźcie naprzód błogosławiąc. Pan pragnie dobrze mówić o swoim ludzie, jest szczęśliwy, kiedy odczuwamy, że nas miłuje. I tylko jako błogosławieni możemy błogosławić innych tym samym namaszczeniem miłości. Smutno natomiast, gdy widzimy, z jaką łatwością czyni się dzisiaj coś przeciwnego: złorzeczy, pogardza, wyzywa. Ogarnięci zbytnim pospiechem nie powstrzymujemy się i dajemy upust gniewowi na wszystko i na wszystkich. Niestety często ten, kto bardziej krzyczy jest silniejszy, a ten który jest bardziej rozzłoszczony zdaje się mieć rację i uzyskuje poparcie. Nie dajmy się zarazić arogancją, nie dajmy się ogarnąć goryczą, my, pożywający Chleb, wszelką słodycz mający w sobie. Lud Boży kocha uwielbienie, nie żyje narzekaniami; jest stworzony dla błogosławieństw, a nie dla narzekań. W obliczu Eucharystii, Jezusa który stał się Chlebem, z tego skromnego Chleba, który ogrania cały Kościół, uczymy się błogosławić to, co mamy, chwalić Boga, błogosławić, a nie przeklinać naszą przeszłość, dawać dobre słowa innym.

Drugi czasownik to dawać. Po „mówieniu” następuje „dawanie”, jak w przypadku Abrahama, który pobłogosławiony przez Melchizedeka „dał mu dziesiątą część ze wszystkiego” (Rdz 14,20). Podobnie jak dla Jezusa, który po odmówieniu błogosławieństwa dał chleb, aby został rozdany, odsłaniając w ten sposób jego najpiękniejsze znaczenie: chleb nie jest jedynie produktem konsumpcyjnym, ale środkiem dzielenia się. Istotnie, co zaskakujące, w opisie rozmnożenia chlebów nigdy nie ma mowy o pomnażaniu. Przeciwnie, użyte czasowniki to „łamać, dawać, rozdzielać” (por. Łk 9,16). Innymi słowy nie podkreśla się rozmnożenia, lecz rozdzielanie. Ważne jest to, że Jezus nie czyni magii, nie przekształca pięciu chlebów w pięć tysięcy, by potem powiedzieć: „A teraz je rozprowadzajcie”. Nie. Jezus modli się, błogosławi te pięć chlebów i zaczyna je łamać, ufając Ojcu. A te pięć chlebów nigdy się nie kończy. To nie jest magia, to zaufanie do Boga i do Jego opatrzności.

W świecie stale staramy się zwiększać zyski, powiększać obroty ... Tak, ale jaki jest cel? Czy dawanie czy też posiadanie? Dzielenie się czy też gromadzenie? „Ekonomia” Ewangelii rozmnaża dzieląc się, karmi, rozdając, nie zaspokaja zachłanności nielicznych, lecz daje życie światu (por. J 6, 33). Czasownikiem Jezusa nie jest mieć, lecz dawać.

Kieruje On do uczniów stanowcze żądanie: „Wy dajcie im jeść” (Łk 9, 13). Spróbujmy wyobrazić sobie ich rozumowanie: „Nie mamy chleba dla nas, a musimy myśleć o innych? – trochę poirytowani. Dlaczego mielibyśmy ich karmić, skoro przyszli, aby słuchać naszego Mistrza? Jeśli nie przynieśli jedzenia, niech wracają do domu – to ich problem, lub dadzą nam pieniądze, a my kupimy”. Nie są to rozumowania błędne, ale nie są to argumenty Jezusa, który ich nie słyszy: wy dajcie im jeść. Jezus chce nam powiedzieć, że to, co posiadamy przynosi owoce, o ile to dajemy. I nie ma znaczenia, czy jest to mało, czy też dużo. Pan czyni wielkie rzeczy z naszą małością, tak jak z pięcioma chlebami. Nie dokonuje cudów za pomocą spektakularnych działań, nie ma magicznej pałeczki, lecz czyni za pomocą rzeczy pokornych. Wszechmoc Boga jest wszechmocą pokorną, składającą się wyłącznie z miłości. A miłość czyni wielkie rzeczy za pomocą małych rzeczy. Tego nas uczy Eucharystia: jest w niej Bóg zawarty w okruszynie chleba. Prosty i istotny, Chleb łamany i dzielony, Eucharystia, którą przyjmujemy przekazuje nam mentalność Boga i prowadzi nas do dawania siebie innym. Eucharystia jest antidotum na „przepraszam, ale mnie to nie dotyczy”, „nie mam czasu, nie mogę, to nie moja sprawa”, przeciw odwracaniu wzroku w inną stronę.

W naszym mieście spragnionym miłości i troski, cierpiącym z powodu degradacji i opuszczenia, w obliczu tak wielu samotnych osób starszych, rodzin w trudnej sytuacji, młodych ludzi którzy z trudem zarabiają na chleb i posilają swe marzenia, Pan mówi: „Ty sam daj im jeść”. I możesz odpowiedzieć: „Mam mało, nie jestem w stanie tego uczynić”. To nieprawda, twoje mało, to wiele w oczach Jezusa, jeśli nie będziesz tego trzymał dla siebie, jeśli to zaangażujesz. Również zaangażuj siebie samego. I nie jesteś sam: masz Eucharystię, Chleb pielgrzymowania, Chleb Jezusa. Również dziś wieczorem będziemy karmieni Jego ciałem, które dało siebie. Jeśli przyjmiemy je sercem, ten Chleb wyzwoli w nas moc miłości: poczujemy się błogosławieni i miłowani, i będziemy chcieli błogosławić i kochać, poczynając stąd, od naszego miasta, od ulic, które przemierzymy dziś wieczorem. Pan przychodzi na nasze ulice, aby dobrze powiedzieć o nas i aby dać nam odwagę. Chce także od nas, abyśmy byli błogosławieństwem i darem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy mogą istnieć parafie bez księży?

2019-06-24 17:55

vaticannews / Torreglia (KAI)

Czy mogą istnieć parafie bez księży? To pytanie staje się coraz bardziej aktualne w wielu krajach europejskich. Pochylają się nad nim również uczestnicy 69. Tygodnia Duszpasterskiego organizowanego aktualnie w Torreglia we Włoszech. Tytuł spotkania brzmi: „Parafia bez księży. Od kryzysu powołań do odnowionej misyjności świeckich”.

pixabay.com

Temat zrodził się z obiektywnej obserwacji rzeczywistości: we Włoszech jest coraz mniej księży i tym samym wzrasta ilość parafii, gdzie ich brak. Uczestnicy spotkania podkreślają, że nie może istnieć wspólnota chrześcijańska, która nie spotyka się wokół Eucharystii. Wspólnota bowiem ze swej istoty opiera się zarówno na Eucharystii, jak i na słowie oraz na miłości. Te trzy rzeczy trzeba widzieć łącznie. I nawet jeśli będzie mniej Mszy odprawianych z powodu niedoboru księży, to wspólnota chrześcijańska nie przestanie istnieć. Parafie nie stanowią już swoistych, pojedynczych wiosek. Trzeba będzie je łączyć, aby optymalizować „siły kapłańskie”. Wtedy wierni będą mieli okazję doświadczyć bardziej Kościoła misyjnego. Kościoła, który wychodzi poza siebie.

"Chcemy uświadomić, że wybór opcji z łączeniem parafii czyni Kościół bardziej misyjnym, bardziej uczestniczącym, szczególnie jeżeli chodzi o podejmowania współodpowiedzialności przez osoby świeckie. Społeczność żyje bardziej zakorzeniona w Kościele lokalnym. To jest nasza wizja. Nie chodzi bynajmniej o łatanie dziur. Ale dowartościowanie darów i posług, które im przynależą poprzez chrzest, kapłaństwo, poprzez małżeństwo. Mamy wiele racji, dla których bardziej trzeba angażować świeckich we wspólnocie chrześcijańskiej. Powtarzam, nie chodzi o łatanie dziur, czynienie ze świeckich kogoś w rodzaju «półksięży», czy «małych księży»” - powiedział bp Domenico Sigalini, specjalista w dziedzinie teologii pastoralnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem