Reklama

Wiadomości

Polskość przetrwała dzięki rodzinie i Kościołowi

Gdy nasze państwo było rozszarpane, to Kościół był jedyną instytucją sieciową. Polskość przetrwała głównie dzięki silnej rodzinie i Kościołowi, który stał na straży niezmiennych wartości

Niedziela Ogólnopolska 45/2018, str. 10-13

[ TEMATY ]

wywiad

Niepodległość

niepodległość

100‑lecie niepodległości

Andrzej Duda

„Niedziela”: – Z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości wspominamy rok 1918 oraz wybitnych Ojców Niepodległości. Który z nich jest dla Pana Prezydenta inspiracją?

Prezydent RP Andrzej Duda: – Przyjęliśmy, że w poczet Ojców Niepodległości wpisujemy sześciu wielkich polityków. Przede wszystkim marszałka Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, Ignacego J. Paderewskiego, Wincentego Witosa, Ignacego Daszyńskiego i Wojciecha Korfantego. Jako prezydent chcę ich traktować jednakowo, bo oni wnieśli bardzo wiele w proces odzyskania niepodległości, ale także w proces jej utrzymania. Musimy przecież pamiętać np. o wielkich zasługach Wincentego Witosa w 1920 r., kiedy stanął on na czele rządu, gdy Polska walczyła o przetrwanie w wojnie z bolszewikami. Osobiście przyznaję się, że byłem wychowany w specyficznym kulcie Józefa Piłsudskiego, bo byłem harcerzem w drużynie im. Legionistów 1914 r. Jednak szybko się zorientowałem, że II RP nie była monolitem i nie wszyscy wielbili Piłsudskiego.

– Kto nie zgadzał się z Piłsudskim?

– Pamiętam reakcję brata mojego dziadka, też górala. Gdy ja gloryfikowałem Piłsudskiego w jego obecności, on się bardzo denerwował. Wówczas dowiedziałem się, że brat dziadka wyrósł w nurcie ruchu ludowego Witosa, a Piłsudski był dla niego symbolem antybohatera. Chcę przypomnieć, że te ostre podziały w II RP zrodziły się później, gdy spierano się o politykę. Natomiast w okresie odzyskiwania niepodległości, w 1918 r., działali razem. Dlatego staram się pokazywać wszystkich wielkich polityków tamtego czasu, którzy mieli różne poglądy, ale łączyły ich Polska i sprawa jej niepodległości.

– W okresie II RP mamy jeden gigantyczny sukces narodowo-militarny w 1920 r., czyli Cud nad Wisłą, ale także polityczną tragedię przewrotu majowego w 1926 r. Czy możemy ten podział porównać do obecnej sytuacji w Polsce?

– Wydaje mi się, że tego nie da się porównać, bo to była zupełnie inna sytuacja, inne prądy ideologiczne i polityczne. Świat był nieporównywalnie bardziej brutalny od tego, w którym my się poruszamy. Wówczas przemoc polityczna i zamachy były jednym z narzędzi politycznych. Przecież strzelano do demonstrantów i mordowano polityków, a w Europie narastał autorytaryzm i rodziły się totalitaryzmy. Z jednej strony mieliśmy totalitaryzm sowiecki, z drugiej – rozkwit faszyzmu we Włoszech, a w Niemczech – zbrodniczy nazizm. Polska nie była samotną wyspą i te prądy polityczno-ideologiczne przenikały do nas. Przypomnę, że mieliśmy także zamachy polityczne, w których zginęli prezydent Gabriel Narutowicz i minister Bronisław Pieracki. Natomiast dziś zatrzymujemy się na poziomie dyskusji i słownych utarczek. Czasami ktoś kogoś obrazi, ale mimo wszystko temperatury politycznego sporu nie da się porównać.

Zobacz także: Prezydent Duda dla "Niedzieli"

– A społeczeństwo po zamachu majowym?

– Oczywiście, że był wówczas wielki podział i trzeba o tym pamiętać. Nasz system polityczny lat 20. XX wieku był bardzo niestabilny, a po zamachu majowym Polska stała się państwem autorytarnym. Bardzo skrzywdzono wielu wybitnych i zasłużonych polityków, m.in. Wincentego Witosa. Sytuacja po 1933 r. zaczęła się trochę poprawiać, ale nadal trudno mówić o tym okresie pozytywnie. Przykre jest, że dopiero niebezpieczeństwo wojny sprawiło, iż społeczeństwo zaczęło się jednoczyć. Niektórzy twierdzą, że to charakterystyczne dla Polaków, iż potrafią razem działać tylko wtedy, gdy dotknie ich jakaś tragedia.

– II Rzeczpospolita na starcie była w dużo trudniejszej sytuacji niż Polska po 1989 r. A przecież wtedy mieliśmy duże gospodarcze sukcesy...

– Powiedzmy otwarcie, że w II RP też mieliśmy wielkie problemy. Nie było tak, że po 1918 r. wszystko „na hura” pięknie się rozwijało, bo przecież nasz kraj był zrujnowany. Zniszczono prawie 2,5 tys. mostów i wiaduktów. Prawie cały przemysł legł w gruzach. Taki prawdziwy rozwój nastąpił dopiero w latach 30. ubiegłego wieku. Postępowała budowa portu w Gdyni, powstała koncepcja Centralnego Okręgu Przemysłowego, rozwijała się Dolina Lotnicza, którą dziś próbujemy odtworzyć. Dynamiczny rozwój II RP dawał nam wielkie nadzieje na przyszłość. I szkoda, że ten okres znów został brutalnie przerwany.

Artur Stelmasiak/Niedziela

– Jak na tle sukcesów gospodarczych II RP wygląda III RP?

– Niestety, odnoszę wrażenie, że lata 90. ubiegłego wieku były czasem, kiedy popełniono wiele błędów i zaniechań. W tym okresie upadały zakłady czy nawet całe branże lub były wyprzedawane za bezcen, ludzie tracili pracę, bezrobocie w skali kraju było kilkunastoprocentowe, w konsekwencji pojawiły się problemy społeczne. Na szczęście wydobyliśmy się z tej zapaści i teraz Polska rozwija się dynamicznie; mamy wysoki wzrost PKB, na poziomie ok. 5 proc. Trzeba tę naszą szansę wykorzystać, by gonić resztę Europy i zapewnić Polakom lepszy poziom życia. Po latach bezrobocia, stresów i dramatów rodzinnych przyszedł czas na inną, lepszą Polskę.

– W rozmowie o niepodległości trzeba również przypomnieć rolę Kościoła w scalaniu narodu rozdartego przez zaborców. Kościół był atakowany przez zaborców, przez nazistów i później przez komunistów. Czy również współczesne ataki na Kościół są działaniem wrogim wobec Polski?

– Jestem przekonany, że ataki na Kościół nie są przypadkowe. Przecież jak sięgniemy pamięcią do czasów zaborów, gdy nasze państwo było rozszarpane, to Kościół był jedyną instytucją sieciową. Polskość przetrwała głównie dzięki silnej rodzinie i Kościołowi, który stał na straży niezmiennych wartości. Mam nadzieję, że nikt nigdy nie waży się odebrać tej wielkiej zasługi, która jest po prostu historycznym faktem. Kościół zawsze stał po stronie narodu w czasach zaborów, podczas okupacji i także w czasach komunizmu. Musimy pamiętać, że uwięziono prymasa Polski – kard. Stefana Wyszyńskiego, a swoje niezwykłe bohaterstwo okazał abp Antoni Baraniak. Nasi oprawcy zawsze chcieli zdławić Kościół, bo była to jedyna silna instytucja broniąca praw i godności Narodu. Naszym wrogom nigdy się to nie udało i dzięki temu siła naszego Narodu również przetrwała.

– Siła Kościoła jest więc główną przyczyną ataków.

– Taka jest specyfika, że wszyscy ci, którzy krzywią się na słowa „Naród Polski”, krzywią się także na słowo „Kościół”.

– Kościół to wspólnota wiary, ale także nauczanie i wartości, o których Pan Prezydent często przypomina. W liście skierowanym niedawno do prawników z okazji ich pielgrzymki na Jasną Górę było poparcie Prezydenta RP dla wyeliminowania aborcji eugenicznej. Niemal od roku w Sejmie leży obywatelski projekt #ZatrzymajAborcję, który ma poparcie KEP oraz prawie miliona Polaków. PiS przez wiele lat popierał tego typu inicjatywy, a teraz blokuje. Co się zmieniło?

– Proszę zapytać o to w Sejmie... Ja mogę powiedzieć tyle, że swoje zdanie w tej kwestii podtrzymuję i na pewno podpiszę ustawę zakazującą aborcji eugenicznej, gdy tylko Sejm ją przegłosuje i trafi ona na moje biurko. Zresztą w liście do prawników pielgrzymujących na Jasną Górę nie pierwszy raz wyraziłem swoje poparcie dla ochrony życia. Wcześniej wielokrotnie mówiłem o tym w wywiadach, gdy tylko mnie o tę kwestię pytano.

– W tym liście Pan Prezydent jednoznacznie wskazał, że aborcja eugeniczna ma odniesienie do nazistowskich zbrodni. Teraz, w XXI wieku, powinniśmy opowiedzieć się za nienaruszalnością prawa do życia.

– Cóż... Tak uważam.

– Niedawno mieliśmy też pierwszą rocznicę złożenia do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o stwierdzenie niekonstytucyjności aborcji eugenicznej. Do tej pory nic się w tej kwestii nie wydarzyło. Podobny wniosek w 1997 r. TK rozpatrzył już po 5 miesiącach. Czy Pan Prezydent jako strażnik konstytucji może w tej sprawie coś zrobić?

– Proszę zapytać w Trybunale Konstytucyjnym, bo na etapie, gdy jakieś przepisy są już zaskarżone, prezydent traci wpływ na dalszy bieg sprawy. To są decyzje podejmowane w TK, który jest instytucją niezależną. Ja jednak myślę, że Trybunał pracuje nad tą sprawą.

– Wielkim obrońcą życia i rodziny był św. Jan Paweł II, który wkroczył w historię i zmienił polityczną mapę świata, a przede wszystkim Europy. Ale Papież pragnął, by Europa czerpała z chrześcijańskich wartości. Jak ten testament dziś można zrealizować?

– Dobrze, że nasz św. Jan Paweł II został wybrany już w takim czasie, gdy środki masowego przekazu były na świecie bardzo mocno rozpowszechnione. Zapisy jego słów, nauczanie są łatwo dostępne i dzięki temu bardzo trudno jego myśli zafałszować. Ojciec Święty Jan Paweł II mówił nam, kim powinniśmy być i co powinno być dla nas ważne, jaki mamy mieć system wartości. Gdy wydawało się, że komunizm nigdy nie zniknie, on wzywał Ducha Świętego, by odnowił oblicze naszej ziemi... i tak się stało. Ja szczególnie wspominam jego słowa do młodzieży na Westerplatte. Od tamtej chwili każdy z nas ma swoje Westerplatte i swoje zadania, które powinien w swoim życiu realizować. Często przypominam też słowa Papieża z okresu, gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej. Mówił nam, byśmy wnieśli do wspólnoty swoje chrześcijańskie wartości, którymi Polacy żyją już od 1052 lat.

– Czy obrona chrześcijańskich wartości w Europie to takie Westerplatte Pana Prezydenta?

– Na każdym kroku, gdy dyskutujemy o kryzysie i przyszłości UE, staram się przypominać o chrześcijańskich wartościach, które określiły Europę. Przypominam, że ojcowie założyciele wspólnot europejskich: Alcide de Gasperi i Robert Schuman są dziś kandydatami na ołtarze. Odcinając się od chrześcijaństwa, niszczymy dziedzictwo tych ludzi, którzy byli twórcami wspólnoty europejskiej.

– Jan Paweł II mówił, że niepodległość jest nam dana, ale także zadana. Obecnie z Brukseli narzucana jest nam obca ideologia, ale też są silne polityczne naciski. Czy nie jest to nowa forma wymuszenia naszej podległości?

– To jest zwarcie typowo ideologiczne. Środowiska polityczne, które dziś władają Brukselą i wieloma państwami europejskimi, mają zupełnie inną niż my wizję państwa oraz tego, co powinno być ważne dla społeczeństwa i jaki powinien być system wartości. Dlatego dochodzi do sporu. Skoro Polacy wybrali mnie na prezydenta, a Prawu i Sprawiedliwości dali większość w parlamencie, to znaczy, że oczekują, byśmy nasze polskie wartości twardo reprezentowali we wspólnocie europejskiej.

– Wiele punktów z programu Pana Prezydenta i PiS zostało już zrealizowanych, np. wsparcie dla rodzin czy obniżenie wieku emerytalnego. A co dalej z reformą sądownictwa?

– Rzeczywiście, te elementy, które z punktu widzenia społecznego miały znaczenie fundamentalne, zostały zrealizowane skutecznie i w istotnym stopniu zabezpieczone. Musi w Polsce wrócić też poczucie elementarnej sprawiedliwości, a to wymaga naprawy wymiaru sprawiedliwości. Ta reforma idzie nam z trudem, bo jak widać całe środowisko w swojej poprzedniej postaci trzyma się mocno. Idzie nam trudno, bo to są „elity”, które mają swoje oparcie w niektórych gremiach w Brukseli, potrafią opowiadać nieprawdziwe rzeczy na temat Polski. Dlatego reformę trzeba będzie realizować spokojnie, ale konsekwentnie. Należy również wyplenić z wymiaru sprawiedliwości zwykłe patologie, o których wszyscy doskonale wiedzą. Mam nadzieję, że powstanie nowych Izb w Sądzie Najwyższym: Izby Dyscyplinarnej oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych przywróci wiarę w sprawiedliwość polskiego państwa.

– Pan Prezydent jest także Zwierzchnikiem Polskich Sił Zbrojnych. Jak dziś wygląda nasze bezpieczeństwo?

– W ostatnich latach udało się zrobić bardzo dużo, by w znaczącym stopniu wzmocnić nasze bezpieczeństwo. Po pierwsze, zwiększyliśmy wydatki na obronność i ustaliliśmy, że do 2030 r. będą one wynosić 2,5 proc. PKB. Drugim ważnym wydarzeniem był szczyt NATO w 2016 r., na którym udało się ciężką pracą dyplomatyczną skłonić naszych sojuszników, aby zdecydowali się wysunąć na Wschód obecność wojsk sojuszu. Efektem tych zabiegów są wojska NATO na czele z żołnierzami Stanów Zjednoczonych w Polsce, na Litwie, Łotwie, w Estonii i Rumunii. Kończymy również budowę amerykańskiej bazy w Redzikowie, która jest częścią wielkiego systemu tarczy antyrakietowej.

– Kiedy zacznie się budowa słynnego Fort Trump?

– Planowaną bazę wojsk amerykańskich roboczo nazwałem Fort Trump, co w USA bardzo się spodobało. Obecnie ustalane są szczegóły między Białym Domem, Pentagonem i Kongresem. Ostatecznej decyzji spodziewamy się wiosną 2019 r. i mam nadzieję, że kolejny cel zwiększenia bezpieczeństwa Polski zakończy się sukcesem. Ale chciałbym przypomnieć o jeszcze jednej ważnej decyzji, czyli powołaniu Wojsk Obrony Terytorialnej. Rozmawiałem na ten temat na poligonie i mam niezwykle pozytywną ocenę tych naszych nowych żołnierzy. W większości są to ludzie wykształceni, pracujący w bardzo ciekawych zawodach, a swoje unikalne umiejętności oferują Wojsku Polskiemu. Przyszli z pobudek czysto patriotycznych i mają wysokie morale, a to w wojsku jest bardzo ważne. Mam nadzieję, że ta formacja nadal będzie się rozwijać i stanie się trwałym elementem bezpieczeństwa naszego państwa.

– Znów odniesiemy się do historii. Czy dziś jesteśmy bezpieczniejsi niż w latach 30. ubiegłego wieku? Wówczas mieliśmy przecież jedną z największych armii w Europie oraz gwarancje Francji i Wielkiej Brytanii.

– Obecnie nasza sytuacja wygląda inaczej, bo oprócz gwarancji na papierze mamy swoich sojuszników fizycznie obecnych w Polsce. Wojska NATO i przede wszystkich Stanów Zjednoczonych, największej potęgi militarnej na świecie, są w naszym kraju – czyli nie jest tak, że kiedy trzeba nam pomóc, to być może przyjdą... W 1939 r. wojsk sojuszniczych u nas nie było i nikt nam nie pomógł. Przypuszczam, że gdyby Francuzi i Anglicy podeszli poważnie do swoich zobowiązań i zaatakowali hitlerowskie Niemcy, to historia II wojny światowej wyglądałaby inaczej. Według analiz historyków, Niemcy nie byli wystarczająco przygotowani na taki atak. Podobnie Polska nie wytrzymała ataku jednocześnie ze strony niemieckiej 1 września i sowieckiej – 17 września 1939 r.

– Gdyby sojusznicy zaatakowali, to może Stalin też inaczej by się zachował.

– Jest to możliwe... Gdyby ta odwaga i determinacja były we Francuzach i Anglikach, to działania wojenne mogłyby się potoczyć zupełnie inaczej. A tak – Hitler napadł na Francję, a później Wielka Brytania także przeżywała bardzo ciężkie chwile. Ale jeszcze raz uspokajam. Dziś sytuacja jest zupełnie inna, bo sojusznicze wojska amerykańskie są w Polsce.

– W gruncie rzeczy to zasługa Pana Prezydenta i obecnej władzy. Przez wiele lat obecność Amerykanów nad Wisłą była tylko politycznym marzeniem.

– Te starania rozpocząłem jeszcze jako prezydent elekt. Gdy w czerwcu 2015 r. pierwszy raz rozmawiałem z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem, powiedziałem mu, że chciałbym, aby bazy NATO były w Polsce. Wówczas Stoltenberg przestraszył się naszego żądania i powiedział, że nikt nie będzie chciał się zgodzić. Zacząłem więc jeździć od kraju do kraju i twardo negocjować. Zgodzili się i dziś mamy wojska sojusznicze w Polsce.

– Obchodzimy 100. rocznicę odzyskania niepodległości, a Pan Prezydent jest najwyższym przedstawicielem RP. Które z dotychczasowych przemówień głowy państwa mogłoby być przesłaniem dla młodego pokolenia?

– Tak można potraktować przemówienie, które wygłosiłem podczas Zgromadzenia Narodowego w Poznaniu z okazji 1050. rocznicy Chrztu Polski. To było sięgnięcie do historycznych korzeni i wartości, na których nasza państwowość jest uformowana. Chrześcijaństwo stanowi także fundament dla Europy, o czym trzeba nieustannie przypominać. Przecież cała nasza europejska kultura, a także zamożność to efekty dobrego realizowania społecznej gospodarki rynkowej, która jest oparta na personalizmie chrześcijańskim. Kolejną wskazówką dla młodych mogą być słowa z mojego przemówienia na pogrzebie „Inki” i „Zagończyka”. Tłumaczyłem, dlaczego ta młoda dziewczyna kazała powiadomić swoją babcię, że „zachowała się jak trzeba”. Nie mówiła, żeby się babcia nie martwiła, że wszystko będzie dobrze itd. „Inkę” tak wychowano, by wiedziała, że dla babci najważniejsze było to, żeby cała rodzina zachowała honor, godność i nie zdradziła Ojczyzny. Niech młodzi popatrzą na to, co było wartością w najtrudniejszych czasach. Odpowiedzą sobie wtedy na pytanie: Dlaczego ta sponiewierana „Inka” dziś jest wielką bohaterką wolnej Polski?

– Jako minister w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego obserwował Pan, jak śp. Prezydent Kaczyński był atakowany przez media i polityków. Czy teraz, gdy są ataki na Prezydenta Andrzeja Dudę, nie ma Pan poczucia, że historia się powtarza?

– Idąc do wyboru z takim, a nie innym programem, wiedziałem, że spora część mediów i polityków nie będzie mnie głaskała po głowie. Wiedziałem, że wiele instytucji w naszym państwie wymaga zmian i reformy, a to nie będzie się wszystkim podobać. Spodziewałem się więc ataków ze strony opozycyjnych polityków i niektórych mediów. Ale myślę, że śp. Lech Kaczyński był bardziej atakowany niż ja i ataki na niego były bardziej bezpardonowe. Dziś jest też więcej mediów, które sprzyjają budowaniu silnego państwa. Są dziennikarze, którzy patrzą obiektywnie na rzeczywistość i pokazują również dobre zmiany w naszym kraju, a przecież tych jest bardzo dużo. Gdyby polska polityka nie była skutecznie realizowana, a nasze interesy twardo negocjowane, to pewnie by mnie zostawili w spokoju, bo słabych się nie atakuje.

– Na koniec osobiste pytanie. Służba Prezydenta dla Ojczyzny to ciężkie i bardzo odpowiedzialne zadanie. Skąd Pan Prezydent czerpie duchowe siły?

– Jestem człowiekiem wierzącym i dla mnie bardzo ważne jest zawierzenie swoich spraw Opatrzności Bożej. Dla mnie wzorem jest nasz Ojciec Święty, który musiał podejmować różne bardzo trudne decyzje. Ludzie dziś zapominają, jak był brutalnie atakowany od początku swojego pontyfikatu. Gdy zapytano go o to, jak sobie z tym radzi, podobno odpowiedział: – Ja się modlę i się nie przejmuję.

– Dziękujemy za rozmowę.

2018-11-07 08:41

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… Pana Marcina Horały

2020-07-05 21:44

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Archiwum Marcina Horały

Marcin Horała

Centralny Port Komunikacyjny będzie nie tylko hubem przesiadkowym w skali Europy, ale będzie też ogromnym impulsem rozwojowym dla polskiej gospodarki - przekonywał prezydent Andrzej Duda. O tej ogromnej inwestycji Piotr Grzybowski rozmawia z min. Marcinem Horałą, sekretarzem stanu, pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego dla RP.

Piotr Grzybowski: Panie Ministrze, czy może Pan przybliżyć naszym czytelnikom, czym ma być Centralny Port Komunikacyjny?

Marcin Horała: Centralny Port Komunikacyjny to program inwestycyjny, który ma stworzyć praktycznie nowy system komunikacyjny w Polsce. Jego sercem będzie duże, międzynarodowe lotnisko przesiadkowe, hubowe, port lotniczy oraz nowe inwestycje kolejowe, tzw. Szprychy, bo to nawiązuje do koncepcji organizacji komunikacji tzw. piasta- szprychy. Połączą one całą Polskę z CPK, a przez CPK z Warszawą, Łodzią, z rejonem centralnym Polski. W trochę w mniejszej skali przewidziane są inwestycje drogowe - w sumie taki wieloletni program, który można oszacować z grubsza na około 100 mld. złotych. W wyniku tego programu będziemy mieli znacznie lepszy system połączeń między różnymi częściami Polski, a dzięki lotnisku również z całym światem.

PG: Czy w Polsce ta inwestycja jest konieczna ?

MH: Jest bardzo potrzebna i bardzo korzystna. Czy niezbędna ? Oczywiście teraz żyjemy bez takich inwestycji i pewnie dalej jakoś tam byśmy żyli, ale tracimy bardzo dużo szans i możliwości rozwoju naszego kraju. Po pierwsze w całym regionie Europy Środkowo- Wschodniej nie ma dużego hubu przesiadkowego, lotniczego. Te połączenia są obsługiwane przez inne linie lotnicze. Zdarza się (kto leciał na Daleki Wschód, ten wie), że czasem się leci najpierw na zachód, żeby polecieć na wschód, żeby już tam się przesiąść na lot bezpośrednio dalekowschodni. To chociażby jeden z przykładów obecnej nieefektywności. Po drugie, już przed kryzysem koronawirusowym wyczerpywała się przepustowość portów lotniczych środkowego Mazowsza, przede wszystkim port „Okęcie” w Warszawie, który jest niemożliwy do rozbudowy, bo jest w środku miasta, więc tam za chwile po prostu zabrakłoby fizycznie możliwości obsługi rosnącego ruchu pasażerskiego w Polsce. Kolejna sprawa to kwestia naszych połączeń komunikacyjnych. Nie są one zaprojektowane na współczesną Polskę, są wynikiem pozostałości pozaborowych, planów Układu Warszawskiego – tam, gdzie sowiecka armia miała nacierać na zachód, na linii natarcia była szykowana dobra infrastruktura, dobry transport. Teraz to są połączenia często zupełnie abstrahujące od współczesnych potrzeb. Na przykład Płock- miasto mazowieckie, nie tak bardzo oddalone od Warszawy, ma jedno połączenie kolejowe dziennie - 2,5 godziny bezpośrednio, a z przesiadką ponad 3 godziny. Dzięki naszemu programowi kolejowemu przewidywane jest 45 minutowe połączenie z Warszawą prawie co godzinę, a 30 minutowe z CPK. To pokazuje skalę przełomu. Mamy duże miasta takie, jak Łomża, czy Jastrzębie Zdrój, które w ogóle są odcięte i nie mają komunikacji kolejowej, a więc jest to kolejna potrzeba, a z drugiej strony - jak to się mówi w ekonomii - nisko wiszący owoc do zerwania, korzyści łatwe do osiągnięcia, ponieważ przyspieszenie czasów przejazdu, nieraz dwu, trzykrotne, albo co najmniej o godzinę, od razu otwiera możliwości rozwoju gospodarki, tego, żeby sobie ludzie po Polsce podróżowali, studiowali, korzystali turystycznie. Mówimy o kilku godzinach przejazdu z południa Polski nad morze, albo z północy Polski w góry. To wszystko są korzyści, które możemy osiągnąć dzięki programowi inwestycyjnemu CPK.

PG: Jak ta inwestycja ma być finansowana?

MH: Wspomniane 100 mld. to bardzo orientacyjny szacunek całego programu inwestycyjnego, z czego samo lotnisko to około 25 mld. złotych. Tu w założeniu większość kwoty będzie pozyskana od inwestorów prywatnych, z budżetu państwa będzie tylko taki zaczyn na początek, dla uruchomienia projektu. Samo lotnisko jest po prostu opłacalną inwestycją, mamy analizy biznesplanu lotniska przez renomowaną światową firmę audytorską, która pokazała stopę zwrotu prawie 10% rocznie, więc to jest po prostu atrakcyjna inwestycja. Planujemy inwestora branżowego, duże, międzynarodowe lotnisko, które mogłoby objąć udziały, aczkolwiek nie więcej niż 49%, bo w założeniu jest zachowanie kontroli w rękach polskich. Drugie źródło finansowania pochodzi z rynku, po prostu od banków, instytucji finansowych: czy to linie kredytowe, czy obligacje komercyjne, czy inne instrumenty pochodne - to już będzie zależało od tego, co w danym momencie na rynkach finansowych będzie najkorzystniejszą, najbardziej dostępną formą finansowania. Mówimy o samym lotnisku. Jeżeli natomiast mówmy o inwestycjach infrastrukturalnych, zwłaszcza kolejowych, to tu w sposób oczywisty źródłem finansowania będą środki unijne, trochę środków z budżetu państwa, ale ze wsparciem środków unijnych.

W najbliższych perspektywach Unia Europejska zapowiada duży nacisk na transport szynowy, na rozwój kolei, jako bardziej ekologicznego, bardziej przyjaznego środowisku sposobu transportu. Tu nawet jest już pierwsza jaskółka, bo już w tej perspektywie spółce CPK udało się na jeden projekt na zaprojektowanie odcinka linii kolejowej przez Jastrzębie Zdrój do granicy państwa pozyskać w instrumencie „cechowskim”, czyli gdzie nie ma koszyków narodowych, gdzie konkuruje się też z projektami innych państw UE o pieniądze. Udało się taką konkurencję wygrać i pierwszą transzę finansowania na zaprojektowanie tej linii pozyskać. Tak będzie w kolejnych perspektywach unijnych, żeby zwłaszcza na połączenia kolejowe, być może też drogowe, ale głównie kolejowe pozyskiwać unijne środki. W sumie więc z tych 100 mld. na pewno zdecydowana większość to będą środki zewnętrzne, które dzięki programowi CPK pozyskamy do Polski. Będzie on narzędziem przyciągania kapitału miliardów, które będą inwestowane w Polsce.

PG: Czy znany jest już kalendarz prac?

MH: Tak, oczywiście. Harmonogram został ustalony, zasadniczo się go trzymamy i nie notujemy na ten moment opóźnień. Takie główne „kamienie milowe” to: w roku 2023 pierwsze „wbijanie łopat”, pierwsze prace budowlane na lotnisku i na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych (mówię tu o nowych liniach kolejowych, bo oczywiście w skład tej szprychy będą wchodziły czasami linie już istniejące, które będą modernizowane, a niekiedy już są zmodernizowane) i rok 2027 - moment, kiedy planujemy pierwszy lot z lotniska i otwarcie pierwszych fragmentów linii kolejowych. Docelowo spójny, kompletny system, to są dwie najbliższe perspektywy unijne do roku 2030/34. Mówiąc bardziej szczegółowo, w najbliższym czasie, w tym roku finalizujemy szereg rozmów, negocjacji biznesowych i przetargów, które wyłonią kilku kluczowych partnerów.

Po pierwsze, przede wszystkim doradcę strategicznego, który w przyszłości ma zostać partnerem strategicznym, czyli właśnie duże, międzynarodowe lotnisko, z którym będziemy współpracować przy projekcie. Na tej ostatniej prostej zostały dwa lotniska konkurujące ze sobą: Incheon w Seulu i Narita z Tokio, obydwa z pierwszej dziesiątki lotnisk na świecie, obsługujące właśnie kilkadziesiąt milionów pasażerów rocznie. Takiego know-how nie mamy teraz w Polsce, nie mamy hubowego lotniska, więc chcemy we współpracy z tym partnerem pozyskać wiedzę i technologie, jak takim lotniskiem operować oraz zaprosić go też do późniejszej współpracy. Mówiąc krótko, żeby doradzał i budował, jak dla siebie. W tym roku wybierzemy również wykonawcę master planu lotniska. To jest taki powiedzmy plan-matka, zarówno w sensie budowlanym, jak i biznesowym.

On będzie zawierał rozwiązania dotyczące szczegółowego modelu biznesowego i tego, co brzydko się nazywa „montażem finansowym” dla sfinansowania projektu, ale też przede wszystkim sam projekt lotniska, z którego później - jak spod parasola - będą wyjmowane poszczególne elementy: pas startowy, terminal, etc. i będą już traktowane jako projekty budowlane. W tym roku wyłonimy wykonawcę, rozpoczną się te prace, w pierwszej połowie przyszłego roku będą zakończone i master plan będzie gotowy. Lada moment ruszają już inwentaryzacje środowiskowe na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych, bo żeby dokonać ostatecznego wyboru przebiegów, trzeba dokonać (poza oczywiście konsultacjami społecznymi na miejscu, które też cały czas prowadzimy) również inwentaryzację środowiskową. Moment decyzji środowiskowej to jest już ostateczne ustalenie przebiegu dla danej inwestycji, więc te inwentaryzacje środowiskowe już w lipcu się rozpoczną. To ten krótki harmonogram na najbliższy czas.

PG: Czy wiemy już, ile miejsc pracy wygeneruje budowa, później obsługa i jak to wpłynie na rozwój gospodarki, podatki etc. ?

MH: Można szacować, że sama budowa to kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Przy analogicznej wielkości lotniskach na świecie sama budowa generowała od kilkunastu, do 30 tysięcy miejsc pracy. Później działające lotnisko w raz z towarzyszącymi biznesami w bezpośrednim otoczeniu lotniczym szacujemy na 40 tysięcy nowych miejsc pracy, a razem z branżami pokrewnymi - taka całkowita wygenerowana liczba nowych miejsc pracy to 150 tysięcy. Tak, jak mówiliśmy o projekcie finansowym, że z tych 100 miliardów większość stanowił będzie kapitał zewnętrzny, co oznacza przyciągnięcie do Polski 60, 70, 80 miliardów złotych bezpośrednich inwestycji, których w innym wypadku w Polsce by nie było. Całkowity wpływ na gospodarkę Polski, niewątpliwie bardzo pozytywny, jest jednak praktycznie trudny i niemożliwy do oszacowania.

Wrócę jeszcze do tego Płocka, choć takich miast jest wiele, wiele więcej: Łomża, Włocławek, Sieradz, Jastrzębie Zdrój, itd.. Jeżeli np. przedsiębiorca z Płocka będzie mógł w ciągu 1,5 godziny obrócić do Warszawy i z powrotem, załatwić swoje sprawy w Warszawie w 2 godziny, co nie będzie zajmowało mu całego dnia, to dla jednoosobowej działalności gospodarczej będzie to ogromna korzyść i wzrost możliwości. Załatwienie jakiejś sprawy urzędowej nie będzie już powodowało konieczności zamknięcia biznesu na jeden dzień zamknąć. To są korzyści związane z tym, co po angielsku nazywa się conectivity , co trudno jednym polskim słowem zastąpić, ale chodzi o łatwość, możliwość, szybkość i dostępność połączeń, szybkość przemieszczania się, która pozytywnie wpływa na całą gospodarkę.

Chodzi również o walkę z bezrobociem, które jest zjawiskiem powszechnym na prowincji, odciętej i pozbawionej szybkiego transportu, podczas gdy w stosunkowo w nieodległej metropolii jest brak rąk do pracy. Tak jest przecież i w Warszawie, i w Trójmieście, gdzie brakuje rąk do pracy w wielu zawodach. Ogromna korzyść wynika z tego, że ktoś nie będzie musiał podejmować życiowej decyzji o wyprowadzeniu się ze swojego rodzinnego miasta w poszukiwaniu pracy, tylko nadal tam mieszkając będzie w stanie codziennie do niej dojechać i wrócić do domu. To jest również korzyść dla firm szukających pracowników. Poza tym ludzie mający pracę zarobią więcej, to też więcej kupią, więcej wydadzą u siebie. Może powstanie jakiś nowy sklep, nowa restauracja, nowe miejsca pracy… To w tej chwili jest bardzo trudne do zmierzenia, ale można z góry powiedzieć, że płyną ogromne, dodatkowe korzyści gospodarcze, a najłatwiej policzalne jest tych 150 tysięcy nowych miejsc pracy.

CZYTAJ DALEJ

Pierwszy dzień Nowenny do Matki Bożej Szkaplerznej

2020-07-07 08:31

[ TEMATY ]

nowenna

szkaplerz

Matka Boża Szkaplerzna

Archiwum parafii

7 lipca - pierwszy dzień Nowenny do Matki Bożej Szkaplerznej

Modlitwa do Matki Bożej Szkaplerznej (na rozpoczęcie nowenny)

O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędow­niczko Szkaplerza świętego, Matko Boga! Oto ja, Two­je dziecko, wznoszę do Ciebie błagalnie ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza świętego, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja.

Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich po­trzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wie­ków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko strapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz moje cierpienia, ulecz, uspokój mą duszę, o Matko pełna litości! Ja zaś wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na Twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę. Amen.

Dzień pierwszy — 7 lipca

„Miłujcie Maryję! Z tej miłości nie przestawajcie czer­pać siły dla waszych serc. Niech Ona okazuje się dla was i przez was Matką wszystkich, którzy tak bardzo spragnieni są tej macierzyńskiej opieki".

Jan Paweł II

Maryjo, Kwiecie Karmelu i Matko nasza! Ukazałaś się niegdyś prorokowi Eliaszowi w postaci jasnego obłoku, który wzniósłszy się nad morzem, użyźnił spra­gnioną ziemię obfitym deszczem. Pokornie Cię błaga­my, racz nam wyjednać obfite zdroje łask niebieskich, które ubogacą nasze dusze, aby wydawały stokrotny plon świętych cnót i dobrych uczynków i abyśmy słu­żąc Bogu w wierze oraz miłości, już w tym życiu mo­gli się cieszyć błogą nadzieją oglądania Go w szczę­śliwej wieczności.

Składamy w Twoje Matczyne ręce nasze potrzeby i intencje tej nowenny, ufni, że nie odrzucisz naszej prośby, najlepsza i najczulsza Matko. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

CZYTAJ DALEJ

Zmarł śp. ks. kan. dr Jan Sambor

2020-07-07 11:48

[ TEMATY ]

ksiądz

śmierć

Beata Pieczykura/Niedziela

ks. Jan Sambor

Kuria Metropolitalna w Częstochowie z przykrością informuje, że zmarł nagle śp. ks. kan. dr Jan SAMBOR.

Emerytowany proboszcz parafii pw. Św. Judy Tadeusza w Częstochowie, wieloletni wykładowca Katolickiej Nauki Społecznej oraz Dyrektor Administracyjny w Wyższe Seminarium Duchowne Archidiecezji Częstochowskiej, Prorektor Wyższy Instytut Teologiczny im. NMP Stolicy Mądrości w Częstochowie.

Szczegóły dotyczące pogrzebu zostaną podane w najbliższym czasie.

Miłosierny Boże, spraw, aby Twój sługa, kapłan Jan, którego w ziemskim życiu zaszczyciłeś świętym posłannictwem, radował się wiecznie w niebieskiej chwale. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję