Reklama

Ku dobru i chwale Ojczyzny

2018-11-07 08:52

Artur Daniel Grabowski
Edycja legnicka 45/2018, str. V

Artur D. Grabowski/archium ks. Jana Nowaka
Patent oficerski wręczył ks. Janowi Nowakowi ppłk Andrzej Łuka. Obok zdjęcie ks. Jana z czasów służby wojskowej

W czasach komunizmu klerycy seminariów duchownych byli zobowiązani odbywać służbę wojskową. Wśród nich znaleźli się m.in. bp Stefan Regmunt, były biskup pomocniczy legnicki, a także ks. Jan Nowak, proboszcz parafii św. Antoniego Padewskiego w Biedrzychowicach. 17 października br. biedrzychowicki duszpasterz otrzymał patent oficerski uzyskując stopień podporucznika

Uroczystość wręczenia patentu oficerskiego miała miejsce podczas sesji Rady Miejskiej w Olszynie. Uczestniczyli w tym wydarzeniu: przedstawiciele Samorządu Województwa Dolnośląskiego z marszałkiem Cezarym Przybylskim i radnym Kazimierzem Janikiem, władze gminy Olszyna na czele z burmistrzem Leszkiem Leśko, radni, zaproszeni goście, a także dziekan dekanatu Lubań ks. Bogusław Wolański oraz przedstawiciel wojska: ppłk Andrzej Łuka, wojskowy komendant uzupełnień w Bolesławcu.

Polskie drogi

– Kilkadziesiąt lat temu nasze państwo wymyśliło sobie, że Kościół katolicki i przyszli księża muszą być inwigilowani i bezwzględnie odbywać służbę wojskową – stwierdził ppłk Andrzej Łuka. – Wezwano wtedy także ks. Jana do tego, aby odbył zasadniczą służbę wojskową, jako kleryk. Dzisiaj prezydent RP Andrzej Duda podjął decyzję o nadaniu ks. Janowi wyższego stopnia oficerskiego, a ja z jego upoważnienia mam zaszczyt wręczyć ten patent oficerski – powiedział komendant.

Kilka tygodni po wstąpieniu do Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu kleryk Jan Nowak został powołany do wojska. Znalazł się w jednostce cywilnej, nie kleryckiej, jak inni koledzy z seminarium. Ten czas, mimo wszystko, wspomina dobrze. Tam jeszcze dokładniej nauczył się dyscypliny, co mu potem w życiu bardzo pomogło. – Żaden z moich przełożonych w wojsku nie przeszkadzał mi, ani nie zniechęcał do drogi ku kapłaństwu, gdyż nikt raczej o tym nie wiedział. To wyszło dopiero pod koniec mojej dwuletniej służby, w ostatnim półroczu, ale wróciłem do seminarium – wspomina ks. Jan Nowak. – Bardzo serdecznie dziękuję panu prezydentowi RP i wszystkim władzom wojskowym. Czekałem na to 43 lata. Wyszedłem z wojska jako kapral, a dzisiaj staję tutaj już w stopniu podporucznika. To swego rodzaju ekspiacja ze strony państwa polskiego za to, że w okresie komunizmu nas, kleryków, gnębiono. Nie było wesoło, chociaż – jak już wspomniałem – ja nie miałem powodów do narzekań. Zachęcano mnie, abym w wojsku pozostał, ale nie skorzystałem z tego, gdyż byłem świadom, że moim powołaniem jest kapłaństwo – dodał ks. Jan.

Reklama

Ksiądz oficerem

Prezydent RP Andrzej Duda wydał patent oficerski na wyższy stopień wojskowy jeszcze 27 października 2016 r. Ks. Jan dwukrotnie był zapraszany do katedry polowej Wojska Polskiego do Warszawy, ale ze względu na stan zdrowia nie mógł się tam osobiście udać.

Ks. Jan Nowak urodził się 11 listopada 1949 r. w Oleśnicy Śląskiej. Rodzice, o czym sam wspomina, przekazali mu świadectwo żywej wiary. Księdzem pragnął zostać od najmłodszych lat. Kościół i liturgia bardzo go pociągały, inspirując do zażyłości z Bogiem i życia modlitwą.

19 maja 1976 r. w archikatedrze wrocławskiej, wraz z 23 innymi diakonami, przyjął święcenia kapłańskie. Wśród wyświęcanych w tym dniu kolegów byli m.in. bp Stefan Regmunt i ks. Szymon Bajak. Jako swoje zawołanie ks. Jan przyjął słowa modlitwy: „Panie, uczyń mnie znakiem Twej dobroci”. Te słowa towarzyszą mu do dziś.

Kapłaństwo

Po święceniach ks. Jan pracował jako wikariusz w parafii św. Józefa w Wałbrzychu i Trójcy Świętej we Wrocławiu. W 1987 r. został mianowany proboszczem parafii św. Mikołaja w Henrykowie Lubańskim. Od 2000 r. duszpasterzuje w Biedrzychowicach, w parafii św. Antoniego Padewskiego. Jak sam mówi, radością kapłana i jego spełnieniem są wymodlone powołania. Tych powołań było w sumie9: jedna siostra zakonna, jeden biskup, siedmiu księży i zakonników. Wśród nich są m.in.: bp Marek Mendyk, ks. Janusz Preisner, ks. Dariusz Pytel i o. Faustyn Zatoka, franciszkanin.

Tagi:
patenty oficerskie

Reklama

Franciszek: zatroszczmy się o życie wieczne

2019-09-22 13:03

tłum. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Watykan

Do sprytu w zapewnieniu sobie nie tyle sukcesu doczesnego, ile życia wiecznego zachęcił Ojciec Święty w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Papież skoncentrował się na fragmencie Ewangelii (Łk 16, 1-13) zawierającym przypowieść o nieuczciwym rządcy.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Bohaterem przypowieści zawartej w Ewangelii dzisiejszej niedzieli (por. Łk 16, 1-13) jest sprytny i nieuczciwy rządca, który oskarżony o roztrwonienie majątku swego pana niebawem zostanie zwolniony. W tej trudnej sytuacji nie żali się, nie szuka usprawiedliwienia ani nie zniechęca, ale szuka wyjścia, aby zapewnić sobie spokojną przyszłość. Najpierw reaguje trzeźwo, uznając swoje ograniczenia: „Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę” (w. 3); potem działa przebiegle, po raz ostatni okradając swojego pana. Wzywa dłużników i zmniejsza zadłużenie wobec pana, aby uczynić z nich sobie przyjaciół, a następnie być przez nich wynagrodzonym. Jest to czynienie sobie przyjaciół poprzez korupcję i pozyskiwanie wdzięczności poprzez korupcję, jak to jest dzisiaj w zwyczaju.

Jezus podaje ten przykład z pewnością nie po to, by zachęcać do nieuczciwości, ale do przebiegłości. Istotnie podkreśla: „Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił” (w. 8), to znaczy z tą mieszaniną inteligencji i sprytu, która pozwala przezwyciężyć sytuacje trudne. Kluczem do zrozumienia tej historii jest zachęta Jezusa: „Zyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków” (w. 9). Wydaje się to trochę dezorientujące, ale tak nie jest. „Niegodziwa mamona” to pieniądze - zwane także „diabelskim łajnem” - i ogólnie rzecz biorąc dobra materialne.

Bogactwo może pobudzać do wznoszenia murów, tworzenia podziałów i dyskryminacji. Jezus przeciwnie zachęca swoich uczniów do zmiany kursu: „Zyskujcie sobie przyjaciół za pomocą bogactwa”. Jest to zachęta, by umieć zamieniać dobra i bogactwa w relacje, ponieważ ludzie są ważniejsi niż rzeczy i liczą się bardziej niż posiadane bogactwo. W życiu bowiem przynosi owoce nie ten, kto ma wiele bogactw, ale ten, kto tworzy i utrzymuje wiele więzi, wiele relacji, wiele przyjaźni poprzez różne „bogactwa”, to znaczy różne dary, którymi obdarzył go Bóg. Ale Jezus wskazuje również na ostateczny cel swej zachęty: „Zyskujcie sobie przyjaciół bogactwem, aby was przyjęli do wiecznych przybytków”. Jeśli będziemy umieli przekształcić bogactwa w narzędzia braterstwa i solidarności, to w raju powita nas nie tylko Bóg, ale także ci, z którymi dzieliliśmy się, dobrze zarządzając, tym co Pan umieścił w naszych rękach.

Bracia i siostry. ten fragment Ewangelii sprawia, że rozbrzmiewa w nas pytanie nieuczciwego rządcy, wyrzuconego przez swego pana: „Co ja teraz pocznę” (w. 3). W obliczu naszych niedostatków i porażek Jezus zapewnia nas, że zawsze mamy czas, aby uzdrowić dobrem popełnione zło. Ten kto spowodował łzy, niech kogoś uszczęśliwi; kto zdefraudował, niech da potrzebującym. Jeśli tak będziemy czynili, to pochwali nas Pan „dlatego, że działaliśmy przebiegle”, to znaczy z mądrością tego, kto rozpoznaje siebie jako dziecko Boże i angażuje się na rzecz królestwa niebieskiego.

Niech Najświętsza Dziewica pomoże nam być sprytnymi w zapewnieniu sobie nie tyle sukcesu doczesnego, ile życia wiecznego, aby w chwili sądu ostatecznego osoby potrzebujące, którym pomogliśmy, mogły zaświadczyć, że widzieliśmy w nich Pana i służyliśmy Panu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo wiary na ulicy

2019-09-22 21:21

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Przeszliśmy przez Rynek naszego miasta, który symbolizuje współczesny świat – mówił w homilii bp Kiciński. - Niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

Zobacz zdjęcia: Procesja z relikwiami św. Doroty i św. Stanisława

Procesja rozpoczęła się o godz. 16.00 w bazylice św. Elżbiety, przeszła przez Rynek, pl. Solny, ul. Gepperta, Kazimierza Wielkiego, pl. Wolności i od pl. Franciszkańskiego dotarła do kościoła p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława. Relikwie świętych niesiono na specjalnych platformach, w procesji szli kapłani, klerycy, siostry zakonne i wierni z różnych wrocławskich parafii.

Organizowana od 22 lat procesja jest tradycją, którą zapoczątkował kard. Henryk Gulbinowicz.

- Kiedy w 1997 r. powódź zaczęła zagrażać Ostrowowi Tumskiemu, s. Sylwina – ówczesna zakrystianka, zakonnica ze zgromadzenia sióstr Notre Dame, nawiązując do średniowiecznych tradycji, wydobyła ze skarbca katedralnego relikwiarz z palcem św. Stanisława Biskupa i umieściła go w jednym z okien zakrystii. Powódź nas ominęła - przypomina historię ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedralnej parafii tłumacząc początki wrocławskiej procesji świętych. Od powodzi minęły lata, ale tradycja dziękczynienia za ocalenie miasta od całkowitego zalania w 1997 r. i przebłaganie za grzechy, które wciąż popełniamy, jest podtrzymywana.

Do wydarzenia sprzed 22 lat nawiązał też w homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. sprawowanej w kościele p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława o. bp Jacek Kiciński.

- W 1997 r. życie toczyło się spokojnie i nagle przyszła powódź. Wielu straciło wszystko, cały dobytek. Wielu straciło najwięcej, bo własne życie, ale w tamtych dramatycznych dniach wydarzyło się też coś dobrego – odezwała się ludzka solidarność, w wielu ludziach obudziło się człowieczeństwo. Sąsiad pomagał sąsiadowi, wielu nawróciło się do Boga. Mimo zagrożenia i niebezpieczeństwa, które niósł żywioł, ludzie sobie pomagali. Gdy minął czas od tego tragicznego wydarzenia niektóre ze starych, często złych przyzwyczajeń, wróciły – mówił kaznodzieja nawiązując do fragmentu Ewangelii, w której rządca w obliczu pozbawienia go pełnionej funkcji potrafił wykrzesać z siebie miłosierdzie i litość darując część długów wierzycielom. Bp Kiciński porównał jego sytuację z naszą, gay stajemy w obliczu nagłej straty. – Wtedy, gdy wszystko nam się wymyka potrafimy nagle być dobrymi ludźmi – mówił. Przypomniał też, że wielu z tych, którym powierzono urzędy zapomina, że są tylko zarządcami a nie właścicielami. – W życiu człowieka może pojawić się grzech, który nazywa się zapomnieniem Boga. Człowiek staje się nieczuły dla Boga i wtedy jego życiem zaczynają kierować pożądliwości, które powoli go niszczą. Gdy człowiek staje się nieczuły na Boga stawia siebie na pierwszym miejscu – tak było w czasach Noego – przypominał bp Jacek – i za czasów Sodomy i Gomory, kiedy uratował się jedynie Lot z najbliższymi i tak było w czasach Jezusa. Ciągnęły za Nim tłumy, ale na Golgocie pod krzyżem stała jedynie Maryja, Jan i najbliżsi – mówił. Ze smutkiem konkludował, że szliśmy z relikwiami przez miasto, gdzie dla wielu Bóg stał się kimś niepotrzebnym, kimś zbędnym. – Nasza dzisiejsza procesja miała i ma niezwykłą wymowę, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdy wydaje się, że człowiek zapomniał o Bogu – mówił bp Kiciński. – Ale niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem